adler_aus_bielitz
06.09.06, 11:15
"My, Ślązacy kierujemy swój wzrok tylko na Wiedeń, my nie znamy i nie chcemy
znać drogi do Warszawy". Iluż z nas prawnuków szczęśliwych poddanych
Najjaśniejszego Pana Naszego Kajzera podpisałoby się dzisiaj gibko pod tym
zdaniem, które wypowiedział w 1910 r. nasz krajan - ojciec śląskiego ruchu
narodowego - Józef Kożdoń. Cóż za wspaniała postać: klasyczny wiedeński
liberał, humanista, patriota wielokulturowej C.K. Ojczyzny, wielbiciel
kultury ludu śląskiego, zamieszkującego szczęśliwie pod berłem Habsburgów i
obrońca tej kultury przed zakusami żarłocznych nacjonalizmów polskiego,
czeskiego, niemieckiego! Doceńmy wartość tego człowieka, który dla wszystkich
śląskich patriotów jest najważniejszą postacią w panteonie narodowych
przywódców, a który powinien nam, Bielszczanom, być szczególnie bliski, bo
jego życie i twórczość związane są z naszym pięknym miastem (mieszkał w
Bielsku po rozbiorze Czechosłowacji w 1938 r.).
Nasz bohater urodził się 8 września 1873 r. w Lesznej Górnej, pięknie
położonej u podnóża Czantorii, w małorolnej rodzinie chłopskiej. Przed
wybuchem I Wojny Światowej był posłem z okręgu bielskiego do śląskiego Sejmu
Krajowego w Opavie. W tym okresie kierowana przez niego Śląska Partia Ludowa
była na Śląsku Cieszyńskim najsilniejszym ugrupowaniem politycznym,
potwierdzając to objęciem po wyborach komunalnych w 1911 r. zarządów 39 gmin
w powiatach ziemskich bielskim i cieszyńskim. Po upadku Ojczyzny w gorących
latach 1919-1920, gdy ważyły się losy również Bielska, Śląska Partia Ludowa,
licząca wówczas 70 000 członków reprezentujących 300 000 świadomych narodowo
Ślązaków Cieszyńskich, walczyła o możliwie jak najlepszą przyszłość swojej
ziemi. Ponieważ najlepszą propozycję przedstawili Czesi (autonomia Śląska w
ramach Republiki Czechosłowackiej), Ślązacy pod przywództwem Kożdonia
włączyli się w przygotowanie akcji plebiscytowej na rzecz Czechosłowacji
tworząc 139 komitetów plebiscytowych. Niestety, w obawie przed budzeniem się
świadomości narodowej Ślązaków i hasłami pełnej niepodległości Śląska, Czesi
i Polacy odstąpili od koncepcji plebiscytu i zgodzili się na tragiczny
rozbiór naszej ojczyzny między Polskę i Czechosłowację (decyzja Rady
Ambasadorów z 28 lipca 1920 r.).
Później, Śląska Partia Ludowa, zwalczana zajadle szczególnie po polskiej
stronie granicy, nie miała już szansy na odwrócenie niedobrego biegu zdarzeń
dla swojej śląskiej Ojczyzny. No cóż, jak widać na tym i cieszyńskim forum są
jeszcze "tutejsi", którzy pamiętają tę heroiczną walkę, wspominają dawne
czasy i z rozżewnieniem witają Cysorza (choćby w trakcie inscenizacji) w
naszej, wiernej ziemi.
Nasz bohater zmarł zapomniany i zaszczuty 7 grudnia 1949 r. w Opavie. Mało
kto wie, że dzięki szacunkowi jakim darzyli go Niemcy, Józef Kożdoń, niepomny
osobistej urazy (Polacy porwali, uwięzili i gnębili w Krakowie jego i jego
Bogu ducha winną żonę), uratował od represji z rąk Gestapo 300 polskich
działaczy politycznych.
Dziś, za parafrazując Kożdonia wielu z nas powiedziałoby pewnie: "My, Ślązacy
znamy już drogę do Warszawy, ale nadal z nostalgią kierujemy swój wzrok tylko
na Wiedeń"