josef_kozdon
31.10.03, 12:47
należy omówić ofiary wygnań ludności niemieckiej. Na zachodzie wygnano
wprawdzie z terenów Alzacji, regionu Saary, i Luksemburga około 200 tys.
Niemców, jednak nie doszło przy tym do większych strat w ludziach. Bardzo
dużo ofiar pociągły za sobą wydarzenia mające miejsce po 'wyzwoleniu' terenów
wschodnich Niemiec, w tym Sląska. Komisja niemieckiego Urzędu Statystycznego,
która badała wymiar wygnań i deportacji określiła łącznie liczbę ludności
niemieckiej dotkniętej tymi procesami na ponad 16.5 milionów, z czego z
terenu Rzeszy w granicach z roku 1937 ucierpiało 9.29 miliona, a z obszaru
Czechosłowacji, Polski, Miasta Gdańska i innych 7.25 miliona. Te liczby
dotyczą tylko ludności stale zamieszkującej te tereny i nie uwzględniają
deportacji Niemców na terenie Związku Radzieckiego. Nie jest zawsze możliwe
dokładnie określić straty niemieckiej ludności, do których doszło w związku z
wygnaniem jej z ziem rodzinnych po 'wyzwoleniu' i które ogranicza się tylko
do ofiar ludności po zakończeniu działań wojennych. W wspomnianej analizie
Urzędu Statystycznego musiano w tym celu odjąć z bilansu całkowitej liczby
ofiar ludności niemieckiej liczbę poległych żołnierzy, ofiar nalotów
bombowych i ofiar działań wojennych. Przy stosowaniu metody ostrożnego
szacowania liczby ofiar wygnania, należy uznać za właściwe następujące liczby
strat ludności, przy czym nie brano pod uwagę ofiar ludności przybyłej na te
rozważane tereny po roku 1939, oraz niemieckich ofiar z terenów radzieckich:
Prusy Wschodnie 299 tys., Wschodnie Pomorze 364 tys., Wschodnia Brandenburgia
207 tys., Śląsk 466 tys., Gdańsk 83 tys., kraje nadbałtyckie 51 tys.,
Czechosłowacja 272 tys., Polska 185 tys., Węgry 57 tys., Jugosławia 135 tys.,
Rumunia 101 tys. Lącznie uzyskuje się 2.23 min ofiar, przy czym liczba ta
stanowi jedynie dolną granicę możliwej liczby rzeczywistych ofiar. Ten winik
analizy potwierdzają z tylko małymi odchyłkami i inne badania. Wliczając do
tego 220 tys. ofiar ludności niemieckiej przybyłej na tereny wschodnich
Niemiec po roku 1939, oraz 350 tys. ofiar ludności niemieckiej z terenów
Związku Radzieckiego (w konsekwencji stalinowskich deportacji), otrzymuje się
łączną liczbę 2.8 milionów ofiar niemieckich po 'wyzwoleniu'. W tym
zestawieniu niemieckich ofiar wygnań (bez wliczania zatajanych do dziś ofiar
polityki aliantów wschodnich i zachodnich wobec ludności cywilnej Niemiec)
nie uwzględniono także gwałtów na kobietach, przypadków ciężkiego znęcania
się i innych przestępstw, które pozostawiły trwałe ślady na zdrowiu i wynikłą
z tego nawet po latach śmierć. Jako że liczby te stanowią dolną granicę
ilości ofiar, należy także przyjąć za poprawne czasami spotykane liczby 3
min. lub więcej niż 3 min. niemieckich ofiar wygnań i deportacji. Nie tylko w
przypadku Armii Czerwonej można łatwo dowieść, że u podstaw większości z tych
mordów nie leżała osobista potrzeba wzięcia odwetu, a do nich w dużo większym
stopniu przyczyniła się systematycznie prowadzona kampania budzenia
nienawiści do ludności niemieckiej, w połączeniu z gwarantowanym zwolnieniem
sprawców z odpowiedzialności prawnej. Dodatkowo wzmożyły je pobudki seksualne
i chęć materialnego wzbogacenia. Niekiedy rozróżnia się przy rozważaniach nad
stratami w ludziach, związanymi z wygnaniem, pomiędzy różnymi przyczynami
śmierci jak na skutek dokonanych przestępstw, głodu, fizycznego wycięczenia,
samobójstw. Przy tym uzyskuje się liczbę bezpośrednich ofiar przestępstw
dokonanych na ludności wynoszącą około jednej trzeciej sumy ofiar. Takie
spojrzenie na wydarzenia związane z wygnaniem ludności z ziem rodzinnych nie
zmienia jednak odpowiedzialności polityczno-moralnej za całość ofiar, jako że
wygnanie ludności prowadzone było celowo, planowo i jej towarzyszyła
propaganda nienawiści i gwarancja prawnego nieścigania popełnionych
przestępstw. Wywołana rozpowszechnianymi relacjami o mającej miejsce masowej
rzezi na ludności cywilnej fala uciekinierów z niemieckich terenów
wschodnich, była też przedmiotem kalkulacji politycznej na konferencji w
Jałcie i Poczdamie. W Poczdamie twierdzono, że na terenach wschodnich Niemiec
i tak nie ma już prawie żadnych Niemców i żądano przez to oddania te tereny
pod polską administrację państwową. 8 sierpnia 1945 roku podpisano w Londynie
umowę o "ściganiu i ukaraniu głównych przestępców wojennych państw
europejskiej osi", która określała wszelkiego rodzaju deportacje za
przestępcze akty wojenne lub przestępstwa przeciwko ludzości. Układ ten
jednak nie przewidywał ścigania sprawców po stronie alianckiej. Również i
Międzynarodowy Trybunał Norymbercki oskarżył przynajmniej niektórych
narodowych socjalistów za dokonanie prób "zmian dotychczasowego charakteru
narodowego tych (anektowanych) terenów". W tym celu oskarżeni dopuścili
się "deportacji ludności przy użyciu przemocy ... i ściągali na te tereny
tysiące niemieckich osadników". Dalej wyrok norymbercki
stwierdza: "Przestępstwa przeciwko ludności cywilnej ... były częścią planu,
aby tą ludność zlikwidować i jej tereny oczyścić dla niemieckich celów
osadniczych." Rezolucja ONZ z dnia 9.12.1948 określa także za mord nad jednym
narodem nie tylko fizyczną zagładę okeślonych grup, lecz także inne formy ich
ucisku, które prowadzą do utraty identyfikacji tych grup. Wygnanie przemocą
ludności z tego kawałka ziemi, na którym żyła, na której żyli i zostali
pochowani jej przodkowie, jest przestępstwem, niezależnie od tego, kto się
tego dopuścił. Jeżeli z wygnaniem związany jest zamiar zniszczenia narodowej,
religijnej lub etnicznej identyfikascji jednej grupy, mówi się o zbrodni
ludobójstwa. Nie tylko hitlerowska zagłada narodu żydowskiego była więc
ludobójstwem. W świetle zasad prawa międzynarodowego jest konieczne, aby
zaszeregować wygnanie ludności niemieckiej, w tym milionów Ślązaków za
genocyd, tzn. za celowy mord nad cywilną ludności Śląska, Pomorza, Prus
Wschodnich, itd. W tym znaczeniu również należy zakwalifikować wszystkie
ofiary tych masowych wygnań, bez ich urelatywniania typu: 'no cóż, to byli
tylko Niemcy', do kategorii ofiar mordu ludobojstwa. Przemilczanie powojennej
tragedii Śląska jest bezpośrednio związana z tym pobłażliwym podchodzeniem
dzisiejszych elit wielu państw europejskich, w tym polskich, do tematu
okoliczności i wymiaru odwetu dokonanego na cywilnej ludności 'wyzwolonego'
Sląska.
Dalsze omawianie ofiar jeńców wojennych ograniczone tu zostanie do podania
liczb ofiar wśród jeńców niemieckich, l tak na terenie Związku Radzieckiego
zginęło 1.335 mil. niemieckich jeńców, we Francji 115 tys., Jugosławi 100
tys., Polsce i Czechosłowacji 22 tys. i USA 5 tys., razem 1.577 mil. ofiar
niewoli żołnierzy Wehrmachtu. Dalej około 900 tys. Niemców, głównie z
obszarów wygnań, w tym Śląska, zostało wywiezionych do Związku Radzieckiego.
Statystycznie ofiary deportacji zostały wliczone już do ofiar wygnań. Na
terenie radzieckiej strefy okupacyjnej (NRD) Sowieci zabili łącznie 240 tys.
niemieckiej ludności cywilnej, 60 tys. Austriaków straciło życie po
ich 'wyzwoleniu' przez Armię Czerwoną. W licznych sowieckich obozach dla
osób 'internowanych' i więzieniach na terenie byłej NRD zginęło dodatkowo w
latach 1945-1950 około 100 tys. Niemców. Obozy te służyły po wojnie nie tylko
dla internowania wyższych oficerów, lecz także dla zniszczenia
antykomunistycznej opozycji. Łącznie należy stwierdzić, że niemieckie ofiary
w ludziach okresu powojennego sumują się do liczby 4777000, co odpowiada
prawie 5 milionów ofiar. Ogólnie trzeba dodać, że w zależności od sposobu
liczenia po oswobodzeniu Europy spod hitlerowskiego jarzma zginęło 8 do 12
milionów ludzi. Do tych ofiar doszło bez bezpośredniej styczności z
działanianmi wojennymi. Do tego dochodzą dalsze 2 miliony polskich,
nadbałtyckich, rumuńskich i węgierskich ofiar stalinizmu. Przy ostrożnym
szacunku należ