Gość: Sebastian
IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl
08.03.03, 11:17
Szanowni Państwo
Ze względu na rodzaj wykonywanej pracy korzystam często z usług linii
lotniczych, z których to preferowałem dotychczas LOT ze względu na jakość
oferowanych usług. Niestety po przeżyciach, których doznałem w tym tygodniu
moja opinia zmieniła się diametralnie.
Jestem inżynierem pracującym w strukturach niemieckiej kompanii, zajmuję się
serwisem, instalacją, nadzorem i aplikacją mikroskopów elektronowych
produkowanych przez te firmę, Obszar mej działalności obejmuje wiele państw,
z czym wiążą się częste podróże.
W dniu 24.02.03. miałem zaplanowaną wizytę w Tel Avivie. Bilet wykupiłem w
agenturze Lufthansy na trasie Warszawa godz. odlotu 6.35 lot nr LH 6973/LO351
do Monachium ( operator LOT ) i dalej do tel Avivu lotem nr LH 692 ( operator
Lufthansa ) gdzie miałem wylądować o godzinie 14.05 oczywiście z wcześniej
ustalonymi terminami spotkań. Przybyłem na lotnisko Okęcie, przeszedłem
odprawę, zdałem bagaż do tel Avivu i udałem się do poczekalni. Niestety o
godzinie 6.00 podano, że lot nr LO 351 będzie opóźniony bądź odwołany, czego
przyczyną oficjalnie podaną miało być zamkniecie ruchu na lotnisku w
Monachium ze względów atmosferycznych. Aby dotrzeć w dniu 24.02.03. do Tel
Avivu istniała możliwość lotu do (przez) Frankfurtu o 6.40, Zurich 6.50 bądź
Wiedeń 7.50 skąd istniały dalsze i jedyne dogodne połączenia umożliwiające mi
podróż. Sytuacja na lotnisku Okęcie wyglądała następująco. Po podaniu
informacji o odwołaniu lotu o godzinie 6.00 osoby obsługujące pasażerów
otrzymały polecenie od dyspozytora, które brzmiało „nie robimy nic, czekamy”.
Po upływie 15 min decyzja była taka sama, dla mnie czas się kończył
poprosiłem osobiście o zmianę lotu na Frankfurt lub Zurych nawet z dopłatą,
co wydawało się możliwe. W towarzystwie milej osoby udałem się do kasy LOT-u
z zamiarem zmiany bądź kupna innego biletu, lecz niestety przy kasie
uzyskałem informacje, iż nie mam takiej możliwości, ponieważ posiadany bilet
był biletem Lufthansy i powinienem udać się do biura Lufthansy, co uczyniłem.
W biurze Lufthansy poinformowano mnie, iż operatorem tych lotów jest LOT i
tylko LOT może dokonać zmian lub sprzedać bilet na lot realizowany za kilka
minut. Udałem się ponownie do kasy LOT-u gdzie podczas pierwszej rozmowy
zostałem źle poinformowany. W międzyczasie odleciały samoloty do Frankfurtu i
Zurichu. Poprosiłem osobę tam pracującą, która nie posiadała identyfikatora o
podanie swego imienia i nazwiska. W związku z postawionym pytaniem, Pani
zabrawszy mój bilet postanowiła go skopiować i wyszła nie reagując na mój
sprzeciw i prośbę o zwrot dokumentów. Po powrocie już ich nie posiadała.
Dalszych procedur decyzyjnych nie znam, ale po kilku minutach osoba, która
wcześniej towarzyszyła mi w mojej wycieczce po Okęciu z Lufthansy poprosiła
mnie do pomieszczeń za kasami, gdzie przedstawiono mi możliwość lotu do
Wiednia o godzinie 7.50 i dalej do Tel Avivu, gdzie wylądowałem o godzinie
15.00. Przyznam szczerze, iż byłem zadowolony z przebiegu zdarzeń, nie można
winić mgły, lecz nie robienie niczego w końcu do niczego nie prowadzi.
Niestety okazało się, że nie jest to koniec moich doświadczeń w podróżowaniu
LOT-em.
Powrót z Tel Avivu, lot numer LH 687 dnia 26.02.03. ( operator Lufthansa ),
którym dotarłem do Frankfurtu punktualnie. Z Frankfurtu do Warszawy miałem
dotrzeć lotem numer LO 380/ LH 687, planowany odlot godzina 20.55. Gdy
dotarłem do stanowiska LOT-u udzielono mi informacji o 15 minutowym
opóźnieniu, po upływie 30 minut powtórzono komunikat i tak trwało to do
godziny 23.00.W międzyczasie udzielano informacji o usterce technicznej i o
tym, iż ewentualna decyzja co do odwołania lotu zapadnie za 15 minut. Zapadła
po godzinie 23, po trzech godzinach oczekiwań, telefonów do osób mających
odebrać pasażerów w Warszawie itp. Poinformowano pasażerów ażeby udali się do
biura lotu przy wejściu na terminal, gdzie zostaniemy skierowani do hoteli i
zostanie ustalony nowy termin lotu. Gdy tam dotarłem jako jeden z pierwszych
pasażerów okazało się, że osoby z obsługi LOT zaczynają dopiero w tym
momencie dzwonić do hoteli z zapytaniem o wolne miejsca i organizować autobus
do transportu ( po prawie czterech godzinach od początku zaistniałej
sytuacji ). Całą procedurę rozmów, przydziałów hotelu zmiany czasu odlotu w
dniu 27.02.03. zamierzała przeprowadzać jedna osoba, po sugestiach podróżnych
skończyło się na dwóch. Udzielono mi informacji, że zostaje skierowany do
hotelu na nocleg gdzie zapewniony będzie posiłek jak i transfer. Była to już
moja 12 godzina w podróży. Do hotelu dotarliśmy około godziny 1 w nocy, gdzie
powiadomiono nas, że jakichkolwiek posiłków nie dostaniemy, gdyż restauracje
są nieczynne, co okazało się nieprawdą. Po zakwaterowaniu zszedłem do
recepcji i spotkałem obywatela Niemiec, który próbował dotrzeć do Warszawy
już drugi raz w tym tygodniu LOT-em. Pierwszy raz w poniedziałek tj. 24.02.03
z Monachium no i teraz z Frankfurtu. Byłem zdziwiony uzyskaną informacją, iż
w poniedziałek lotnisko w Monachium pracowało normalnie, loty odbywały się
regularnie. Niestety samolot z Warszawy jako nieliczny nie dotarł. Pytanie,
dlaczego LOT-owskie, nowe, zachwalane Embraer’y nie mogą lądować na
lotniskach przy ograniczonej widoczności. Ponadto ostatnio podpisano kontrakt
na dostawę kolejnych maszyn. Czyżby LOT zakładał wykorzystywanie floty ponad
dwudziestu maszyn o niewielkim zasięgu daleko od naszego położenia
geograficznego, dla którego mgły są codziennością, jeśli nie to wypadałoby
pomyśleć o szkoleniach dla niezorientowanego personelu na wypadek odwołania
lotów. Oczywiście to retoryka, ale wracając do sprawy, było grubo po północy
bez jedzenia od lotu z Tel Avivu. Spotkałem obsługę naszego samolotu, która
nie była w stanie odpowiedzieć na żadne pytania stawiane przez innych
pasażerów odwołanego lotu, chociażby tu cytat „co z kolacją ?”. Udałem się w
pobliże hotelu, gdzie na szczęście zlokalizowana była stacja benzynowa,
kupiłem coś do zjedzenia i picia. Wracając zobaczyłem, że cześć hotelu jest
oświetlona, co wskazywało na restauracje. Moje spostrzeżenie okazało się
słuszne, mimo późnej pory w restauracji było jeszcze kilkoro gości i można
było coś zjeść i wypić ciepłego. Na pytanie postawione w recepcji
hotelowej „dlaczego zostałem okłamany” zresztą stawiane nie tylko przeze
mnie, usłyszałem jedną odpowiedz „miejcie pretensje do swych linii lotniczych
jak te sprawę załatwiła”. Czyżby LOT zakazał przy rezerwacji hotelu
powiadamiać pasażerów o czynnej restauracji? Po pięciu godzinach snu
rozpoczął się dla mnie czwartek - drugi dzień powrotu do domu z pracy. Na
pokładzie samolotu ciężko było ustalić obsłudze gdzie na lotnisku Okęcie
znajduje się dział obsługi klienta lub osoba z nim związana. Czyżby taka
struktura nie istniała? Skierowano mnie do kierownika zmiany. W Warszawie
wylądowałem po dwunastej w południe. Naprawdę nie jest moim celem narzekać na
mgłę czy awarie samolotu, cieszę się, że szczęśliwie dotarłem do domu a
ewentualnych przeciwności losu nie przeżywałem w przestworzach, lecz może
oburzać kłamstwo, brak profesjonalizmu i kompetencji w wydaniu LOT-u, ludzi
reprezentujących tę firmę, wizytówkę naszego kraju. Co się stało z naszym
dobrym, rzetelnym LOT-em? Niestety nie będę już mógł, ustalając przyszłe
połączenia lotnicze, rekomendować w firmie połączeń realizowanych przez tego
przewoźnika.
Z poważaniem
Sebastian Siudowski
0601341704
leopl@wp.pl