Dodaj do ulubionych

PO czyli ...

03.07.08, 19:08
Platforma Omyłek
a może Pełne usta Obiecanek

a miało być lepiej WSZYSTKIM
Obserwuj wątek
    • Gość: hmm... Re: PO czyli ... IP: 80.48.4.* 04.07.08, 10:15
      PO, to po prostu Partia Oszustów
      • lech.niedzielski Re: PO czyli ... 05.07.08, 15:56
        Dobrobyt limitowany

        Gdy chce się dzisiaj pokazać okropności PRL, podkreśla się nie tylko
        autorytarny charakter państwa, ale także ciężkie warunki życia jego
        obywateli. Wielokrotnie słyszymy, że na sklepowych półkach był tylko
        ocet, a resztę kupowało się na kartki. Instytut Pamięci Narodowej
        jeszcze nie ustalił, czy ów ocet był prawdziwy, czy podrabiany, ale,
        jak trzeba będzie, coś się w archiwach na pewno znajdzie.

        Racjonowanie żywności w Polsce Ludowej zaczęło się od cukru. Pod
        koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku tego towaru zaczęło na
        rynku brakować. Nie wiem, czy w Związku Radzieckim wzrosła wówczas
        gwałtownie produkcja bimbru i trzeba było pospieszyć z bratnią
        pomocą, dostarczając obywatelom tego kraju niezbędny surowiec, czy
        akurat był nieurodzaj na buraki cukrowe. W każdym razie polscy
        konsumenci nie czekali, aż nie będzie czym posłodzić herbaty i
        zaczęli kupować cukier w masowych ilościach. Władza zapewniała, że
        to przejściowe trudności i apelowała o zdrowy rozsądek. Nic nie
        pomagało. Torby z cukrem zaczęły wypełniać szafy, pawlacze i
        tapczany. Kto był sprytniejszy, zebrał zapasy na całą III wojnę
        światową, która, jak wiadomo, będzie trwała krócej niż druga. Komu
        sprytu zabrakło, nie miał czym posłodzić mlecznej zupy swoim
        dzieciom. Wprowadzono więc kartki i sytuacja w tym segmencie rynku
        została opanowana.

        Autorzy naszej transformacji z początku lat dziewięćdziesiątych
        twierdzili, że w gospodarce wolnorynkowej takie rzeczy zdarzyć się
        nie mogą. Nawet gdy jakiegoś towaru na rynku zabraknie, to się go po
        prostu sprowadzi z innych krajów. Tymczasem okazało się, że podobne
        zjawiska i problemy wystąpiły właśnie w Stanach Zjednoczonych,
        wzorcowym kraju liberalnej gospodarki. Jak podał „Spiegel”, na wieść
        o tym, że najwięksi producenci ryżu ograniczają jego eksport, ludzie
        rzucili się do supermarketów, by kupować go workami. Wpływ na takie
        zachowanie miały też niewątpliwie gwałtownie rosnące ceny ryżu (w
        niektórych sklepach nawet dwukrotnie). U nas byłoby to niemożliwe,
        bo dobrze wiemy, że od nadmiernego spożywania ryżu robią się skośne
        oczy, ale w Ameryce edukacja na poziomie podstawowym jest kiepska. W
        każdym razie ryż jest już w USA racjonowany. Sprzedawcy żywności
        twierdzą, że to samo trzeba zrobić z mąką i olejem jadalnym. Tylko
        patrzeć, jak ustawią się kolejki pod stacjami benzynowymi, a kto
        będzie chciał zatankować więcej niż przydział, będzie musiał
        podjeżdżać do dystrybutora z flaszką dobrego alkoholu na tylnym
        siedzeniu.

        Jak mogło dojść do tego w najbogatszym kraju świata? W ubiegłym roku
        urodzaj na zboża był rzeczywiście kiepski. Nie na tyle jednak, żeby
        wywoływać panikę na rynku. Spowodowali ją giełdowi spekulanci,
        którzy w takiej sytuacji czują się jak ryba w wodzie. Gdy wyszło na
        jaw, że na akcjach już zarobić się nie da, przerzucili się na rynki
        surowców, sztucznie windując ich ceny. Przy okazji okazało się, że z
        tym bogactwem w USA musi być różnie. Czy ludziom dobrze sytuowanym
        chciałoby się stać w kolejkach, żeby zarobić na ryżu, mące czy oleju
        kilkadziesiąt dolarów?

        Czesław Rychlewski
        • kwisniewski Re: PO czyli ... 07.07.08, 21:18
          A ile już osób powróciło z Irlandii, Anglii .... etc do kraju w
          ramach realizacji obietnic PO?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka