Gość: mwe IP: *.biskupin.wroc.pl / 80.55.194.* 11.03.04, 22:19 Czy ktoś wie coś bliższego o lotach bojowych Heydricha na Me-109 nad Kanałem? Podobno dostał za nie Krzyż Zelazny. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Eichhorn Re: Heydrich na Me-109 IP: *.acn.pl 12.03.04, 00:17 Sugerowałbym wyprawę do dobrej biblioteki zbierającej czasopisma, najlepiej takiej z listy egzemplarza obowiązkowego. Przed kilku laty pisał zdaje się o tym magazyn "Militaria" nie potrafię jednak podać czegokolwiek bliżej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trooper Re: Heydrich na Bf-109 IP: *.revers.nsm.pl 12.03.04, 01:46 Czytałem gdzieś, że wyjątkowo nieudany był z niego pilot. Straszny przerost ambicji i mierne umiejętności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mwe Re: Heydrich na Bf-109 IP: *.biskupin.wroc.pl / 80.55.194.* 12.03.04, 08:23 Pisał o tym Eichmann w swoich wspomnieniach. Wg niego Heydrich przeszkolił się na Me, latał nad Kanałem jako major Luftwaffe, miał nawet kilka zestrzeleń za co dostał EK,w końcu Himmler zabronił mu latania. Wszystko to wydaje się być trochę podkoloryzowane - zresztą Eichmann wspomina o tym tylko na marginesie - dlatego pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Heydrich na Me-109 12.03.04, 16:15 Walnąłem b.długi tekst n/t Heydricha i jego "dokonań" jako pilota.Najpierw padło logowanie a potem cały materiał diabli wzięli.Obiektywnie Gazeta PL. jest chyba najgorzej funkcjonującym portalem w naszym necie jeśli chodzi o stronę techniczną.Teraz właczam sobie jakąś krwawą gierkę żeby wyładować negatywne emocje...Jak mi przejdzie to spróbuję ponownie. Pozdr. i niech was jasna cholera!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trooper Notepad! IP: *.revers.nsm.pl 12.03.04, 19:26 Ja pisząc długie posty z nauczki robię je ctrl-c ctrl-v do Notepada - gdy się pojawi, to kasuję txt-a, a gdy nie to... oszczędzam nerwy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Niesamowite przypadki Heydricha-pilota. 12.03.04, 19:55 1)1939-1940. Złakniony przygód i sławy szef RSHA postanawia zostać pilotem myśliwskim. Na naukę był niby trochę za stary,ale kto odważyłby się mu odmówić...Po wstępnej nauce pilotażu wstępuje do szkoły pilotów w Werneuchen.Instruktorzy mają z nim sporo problemów bo Heydrich to raptus i często najpierw coś robi a potem dopiero myśli po co...Niemniej kończy kurs w jednym kawałku z dosyć przeciętnymi wynikami.Po jego wyjeżdzie personel oddycha z ulgą. W kwietniu Niemcy zajmują Danię i Norwegię.Anglicy kontratakują.Waleczny Reinchard wyjeżdża na front w poszukiwaniu sławy.Trafia do 6ej eskadry myśliwskiej 77 pułku w Trondheim z Bf-109 na składzie.Większość czasu spędza na zdalnym rządzeniu swoim imperium i rozdawaniu awansów.Co nieco lata,ale bez sukcesów.W końcu podczas kolejnego startu zjeżdża z runwayu i kapotuje.Samolot idzie na złom a Obergruppenfuhrer jest tylko trochę potłuczony.Jak się zdaje za ten "wyczyn" dostaje Krzyż Żelazny 2ej klasy.Nieco zmęczony wraca do Berlina odpocząć. 2)1941. Po jakichś 10 miesiącach Heindrich znowu nabiera chęci do wojaczki.Właśnie gen.Udet sprezentował mu śliczną zabawkę-nowiutkiego Bf-109 w wersjii "EMIL- siódemka" do osobistego użytku.Tym razem zainstalował się w bazie Wangerooge (Niemcy) w jednostce obrony lotniczej.Jego maszyna ozdobiona runami SS patrolowała niebo nad Holandią i kan.La Manche,jednak bez sukcesu.Prawdopodobnie dowódca bał się go posyłać w rejon walki.Ale co ma wisieć nie utonie i dzielny pilot zalicza kolejną kraksę podczas kołowania...Tym razem samolot jest tylko uszkodzony a Heydrich robi sobie małą przerwę na ukojenie nerwów.Potem wypuszcza się na front wschodni(właśnie rozpoczęła się operacja "Barbarossa")mimo że Himmler dał szlaban na jego wyczyny.Ze swoim osobistym samolotem melduje się w znajomym 77 Jg.Personel cały w nerwach ale nie śmie odmówić...Trzeba było przydzielić Heydrichowi niańkę- przyzwoitkę żeby broń Boże krzywdy sobie nie zrobił.Jedyny pożytek był taki że Oberguppenfuhrer świetnie grał w karty i znał mnóstwo ciekawych historyjek- przynajmniej w kantynie nie było nudno.W powietrzu nie spotykano sowieckich pilotów,bo ich maszyny zostały zniszczone na ziemi w pierwszej fazie ataku,niemniej Heydrich ciągle liczył na jakąś ciekawą przygodę...i doczekał się! 22 lipca wlazł niedaleko Jampola na gniazdo ruskiej artylerii p- lot.Oberwał w silnik i lądował przymusowo niedaleko linii sowieckich.Potem zwiewał jak zając przed nadciągającym patrolem(tak się spieszył że nawet nie podpalił samolotu).Na swoje szczęście trafił na czujki Wermachtu i był ocalony. Wściekły Himmler osobiście zadzwonił do dowódcy pułku nakazując mu kategorycznie aby Heydricha uziemił i ciupasem do Berlina dostarczył... Ale na tym nie koniec bo szef RSHA dalej miał ochotę na zabawę w pilota i kilkakrotnie cichaczem wymykał się na front aby nieco polatać ku chwale ojczyzny.Podczas jednego z tych lotów(okolice Charkowa)spotkał wreszcie wroga w powietrzu.Kilka Ił-2 bez tylnego strzelca na niskim pułapie-potencjalnie łatwa zdobycz..!Skrzydłowy-przyzwoitka,as Luftwaffe Adolf Dickfeld ruszył do ataku a Heidrich...NAROBIŁ W GACIE ZE STRACHU I UCIEKŁ NA LOTNISKO!!!Dickfeld zrąbał jednego "szturmowika",rozejrzał się do tyłu i stwierdził że podopieczny gdzieś przepadł...Przerażony konsekwencją nieupilnowania człowieka nr.3 w całej Rzeszy wrócił do bazy,gdzie Reinchard już na niego czekał tłumacząc że"wszytsko działo się tak szybko że nie chciał plątać się i przeszkadzać".Był to zdaje się jego ostatni lot bojowy... ******* Tak więc sukcesy Reincharda Heydricha jako pilota ograniczyły się do rozbicia jednego samolotu(własnego) i uszkodzenia drugiego(też własnego).Żadnego zwycięstwa nie osiągnął co nie przeszkodziło mu obwiesić się dwoma Żelaznymi Krzyżami(1 i 2 klasa). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trooper Re: Niesamowite przypadki Heydricha-pilota. IP: *.revers.nsm.pl 12.03.04, 20:38 Niezłe, dzięki. Aby rzucić nieco więcej światła na tego psychopatę dopowiem, że w dzieciństwie chadzał czasami jedną nogą na chodniku, a drugą w rynsztoku, tak aby była znaczna różnica wysokości. "Hartował ducha" udając w ten sposób, że przemieszcza się na nogach o zdecydowanie różnych długościach... Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Niesamowite przypadki Heydricha-pilota. 12.03.04, 21:00 Ciekawe...ale rozmaite odchyłki w dzieciństwie jeszcze nie muszą o czymś świadczyć.Taki np.Salvadore Dali jak miał 10 lat to zeżarł nietoperza...ŻYWCEM!!! Mimo to nie zrobił potem nic złego(poza paroma obrazami).A Pol-Pot był ponoć bardzo grzecznym chłopiątkiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mwe Re: Niesamowite przypadki Heydricha-pilota. IP: *.biskupin.wroc.pl / 80.55.194.* 13.03.04, 01:36 Bóg zapłać! Tak to sobie mniej więcej wyobrażałem.:)) Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
god_save_the_queen Re: Niesamowite przypadki Heydricha-pilota. 13.03.04, 17:30 z innego fora Scypion napisał : To że piszesz o Heydrichu z pewnym lekceważeniem, jestem w stanie zrozumieć, lecz popełniłeś przy okazji kilka drobnych nieścisłości. Otóż R. Heydrich już długo przed wojną był zapalonym lotnikiem sportowym, na swoim małym samolocie „Deaky” brał udział w zawodach akrobatyki sportowej i często dopiero w poniedziałek wracał nim do Berlina. Po wybuchu wojny, zwrócił się do generała lotnictwa Loertzera, by mógł na początek latać wspólnie z pilotami myśliwców. 12 września 1939 roku odbył swój pierwszy lot nad terytorium wroga (Polski), jako strzelec pokładowy w jednostce KG 55. Jednak wspólne latanie nie było jego celem. Przed rozpoczęciem służby o świcie ćwiczył na lotnisku Staaken i po jakimś czasie zdał egzamin na pilota myśliwców. Już jako pilot Me 109 latał podczas wojny z Norwegią na swoje pierwsze akcje ze Stavangeru maszyną Me 110 z aparaturą do robienia zdjęć lotniczych nad Anglią i Szkocją. Zawsze jednak wracał między akcjami nocnym samolotem do Berlina, by ukryć swoją nieobecność przed Hitlerem i Himmlerem, którzy przyglądali się temu z mieszanymi uczuciami. Podczas działań we Francji, Heydrich latał jako kapitan lotnictwa, otrzymał brązową odznakę lotniczą za służbę frontową. Podczas wojny z Rosją, znalazł kolejną okazję do służby na froncie. Otrzymał wprawdzie od Hitlera i Himmlera kategoryczny zakaz startów, ale wykradał się w tajemnicy. Wszystko przebiegało po jego myśli aż do chwili, kiedy na wschód ob. Berezyny po walce powietrznej został zmuszony do awaryjnego lądowania za linią wojsk sowieckich i dopiero niemiecki oddział szturmowy musiał go odbić. Od Luftwaffe otrzymał tym razem srebrną odznakę i EK I. Sprawa wyszła na jaw kiedy Hitler zobaczył jego nowe odznaczenie i ostro go upomniał w obecności wszystkich zebranych w Kancelarii Rzeszy. Wprawdzie od tamtego czasu skończył z bojowym lataniem, ale do dziś dnie niewyjaśniona jest sprawa jego powiązań z lotem Hessa do Anglii. Na dwa dni przed lotem Hessa, Heydrich wykonał lot rozpoznawczy nad Szkocją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rudy102_t_34_85 Re: Niesamowite przypadki Heydricha-pilota. IP: *.is.pw.edu.pl 13.03.04, 19:16 Z tego fora odpowiadam. 1)Informacje n/t udziału Heydricha w kampanii wrześniowej w Kampfgeshwader 55 są bardzo niewiarygodne.Żadna poważna publikacja o lotnictwie tego bezpośrednio nie potwierdza. 2)Loty rozpoznawcze na Bf-110 to nie solowe wyprawy myśliwskie połączone z prawdziwą walką. 3)Heydrich nigdy nie walczył we Francjii. 4)Brązową odznakę lotniczą otrzymywał KAŻDY pilot frontowy który wykonał co najmniej 20 lotów(także rozpoznawczych).Żadne to wyróżnienie... 5)Heydrich został zestrzelony z ziemi a nie z powietrza.W żadnej walce powietrznej nigdy nie uczestniczył,a kiedy raz nadarzyła mu się okazja to zwiał (o czym napisałem).Oficjalny meldunek podawał "zestrzelenie w walce" z powodów czysto propagandowych w istocie tego dnia i na tym odcinku frontu nie było żadnych maszyn sowieckich.Bajeczkę o "odbiciu" z rąk Sowietów zmyśliła prasa hitlerowska w pośmiertnych wspomnieniach o w/w(po zamachu w Pradze).W istocie Bf-109 z Heydrichem rozkwasił się na "ziemi niczyjej" pomiędzy liniami wojsk Niemieckich i Sowieckich.Pilot zwiał przed nadchodzącymi czerwonoarmistami. 6)Srebrną Odznakę dostawał każdy pilot frontowy po wykonaniu 60 lotów (niezależnie od ich charakteru).Znowu tylko potwierdzenie że Heydrich nieco sobie polatał. 7)O tym że po nałożonym kategorycznie "szlabanie" w/w wykradał się na front wschodni bez wiedzy Himmlera jak najbardziej napisałem.Dołączał do rozmaitych jednostek a jego "mrożąca krew w żyłach" przygoda z IŁAMI miała miejsce podczas okazyjnej służby w 52Jg (tam właśnie latał as Luftwaffe Dickfeld). 8)Heydricha nie tyle lekceważę(bo lekceważyć go trudno) ale zwyczajnie się nim brzydzę.To potwór mający na rękach krew setek tysięcy ludzi,Żydów,Słowian i własnych rodaków.Gdyby nie dosięgła go ręka czeskich "cichociemnych" to jak nic zawisłby na stryczku w Norymberdze. Pozdr.(internacjonalistycznie & międzyforumowo) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TEicke Re: Niesamowite przypadki Heydricha-pilota. IP: 62.181.161.* 19.03.04, 17:42 Dokladne dane, w przeciwienstwie pseudozaangazowanej i cwiercdowcipnejtworczosci podpisanej rudy102_t_34_85 . W rzekome plotki o ucieczce ze strachu Heydricha przed IL-em 2 zwyczajnie nie wierze. To mocny facet, ktory do konca jezdzil przewaznie bez obstawy, w przeciwienstwie do podszytego tchorzem Heinricha h., no i zachowal sie w wiadomy, nieprzynoszacy mu bynajmniej ujmy, sposob w chwili zamachu. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Niesamowite przypadki Heydricha-pilota. 19.03.04, 18:31 Dokładne dane,w przeciwieństwie do jawnie zaangażowanej i zupełnie nie śmiesznej twórczości podpisanej TEicke. Autoryzowana wypowiedż ze wspomnień samego Dickfelda(robiącego za "niańkę" wielkiego Reinharda): "Dokładnie poinformowałem Heydricha o tym co mogłoby go spotkać w powietrzu i poradziłem mu aby bezwzględnie trzymał się mnie a gdyby doszło do boju,żeby raczej uciekał niż wiązał się w jakieś potyczki z Iwanami(tj.sowietami) ponieważ ci zawsze będą lepsi nawet w obec takiego Gruppenfuhrera SS.Przyjął to i udaliśmy się do maszyn...Po paru minutach jesteśmy nad frontem.Obok mnie leci "mój" Gruppenfuhrer i bardzo stara się mnie pilnować.Ale co to..?(...)Pod nami blisko tuzin sowieckich szturmowców!Lecą nisko nad naszymi liniami i grzeją ze wszystkich luf zmieniajac życie naszych piechurów w piekło.Zakręcam w lewo,Heydrich za mną i już jesteśmy za ostatnim "Iwanem".Ci nas jeszcze nie dostrzegli!"Niech pan trzyma się z tyłu!"-wołam do Heydricha.(...)Lecę coraz bliżej ostatniego "Iwana" i ufam że nie zejdzie niżej(...)Na Heydricha uważać nie mogę.Już po pierwszej serii silnik "Iwana" zaczyna dymić(...)jeszcze jedna seria(...)z maszyny przeciwnika odpadają kawałki konstrukcjii i uderzają o kadłub mojego samolotu.Zaraz będzie na ziemi.Wznoszę się i wołam Heydricha ale nie zgłasza się.Zaczynam się niepokoić i wracam do Charkowa(na lotnisko).Podczas lądowania dostrzegam maszynę Heydricha pięknie zaparkowaną przed sztabem jednostki."Gdzie pan mi uciekł!!?"-pytam go.Gruppenfuhrer wyrażnie skwaszony odpowiedział:"TO WSZYSTKO BYŁO DLA MNIE ZA SZYBKO.NIE CHCIAŁEM SIĘ TAM PLĄTAĆ WIĘC WRÓCIŁEM!" Z krytycznego omówienia walki którego dokonał dowódca dowiedziałem się,że moją powinnością a nawet obowiązkiem była rezygnacja z możliwości zestrzelenia samolotu wroga a nie pozostawienie tak ważnej osobistośći..." Zasłużył sobie Heydrich na ten Żelazny Krzyż,prawda..? Odpowiedz Link Zgłoś