sowietolog
11.07.12, 00:02
Czy my, a raczej nasza armia, naprawdę potrzebujemy kilka sztuk tego typu "średnich" BSLi(ów)? Czy one w jakikolwiek sensowny sposób zmienią/poprawią naszą sytuację/zdolność bojową, na hipotetycznym, europejskim teatrze działań wojennych? Czy jest w tym jakieś meritum, poza "modą" na bezpilotowce i chęcią/potrzebą marketingowo-propagandowego zabłyśnięcia rządu/ministra/mundurowych?
Koszt tej zabawy to jakieś ok. 150-200 mln $, a jak podejrzewam, zakończy się dwu- czy trzykrotnie większą sumą.
Czy nie lepiej byłoby za te środki dokupić kilka sztuk F-16, lub choćby dozbroić wszystkie maszyny w nowoczesne zasobniki i osprzęt, znacznie podnoszące ich potencjał bojowy (np. AIDEWS, JHMC), czy w broń/ammo, konieczną do zwalczania rosyjskich i/lub białoruskich systemów S-300/S-400 czy Iskanderów wraz z osłoną plot/prak, typu JASSM-ER czy te unowocześniejsze HARMy?
Oczywiście pytam, abstrahując od kolejnych potencjalnych awantur neokolonialnych typu Irak & Afganistan. Bo i pewnie tego typu stricte będzie przeznaczenie tych maszyn....
www.ekonomia24.pl/artykul/706203,911391-Wojsko-kupi-bojowe-bezpilotowce.html