d.mar-r
28.11.12, 14:08
...marki Shaed 129 sobie nad Izraelem latał. Dość długo nawet. Wystartował z Libanu a zestrzelony został ( nie bez problemów ) na skraju pustyni Negev. To z kolei oznacza że trochę se polatał tak na oko jakieś 300 km, zanim starozakonni zorientowali się że ktoś im się pałęta po ich niebie. I to ktoś mający oznaczenia Iranu kraju cokolwiek i z wzajemnością tam nie lubianego. Wykryto go ponoć po ok. 3 godzinach, a to z kolei oznacza że miał bardzo dużo czasu na dokładne obejrzenie tego co zwykle chce się ukryć. Aby skontrować nieziemski obciach jakiego doznała izraelska opl, zaczęto w Izraelu rozpowiadać że on tylko tak sobie latał w te i wewte i żadnych informacji czy obrazów przekazać nie dał rady. Demonstrowane przez irańczyków obrazy z tego lotu przeczą jednakże tej tezie. Sposób zestrzelenia też powodem do chwały nie był po dokonano tego ok. 20 min. po wykryciu ( w kraju tej wielkości dowodzi to jednak pewnej ociężałości ) i to dopiero drugim pociskiem z odległości kilkuset metrów. Jak na powolny i słabo manewrujący cel rezultat cokolwiek wstydliwy.
Ostatecznie armię izraelską dobili dziennikarze którzy znaleźli wrak pierwsi.
Irańczycy twierdzą że takie loty nad Izraelem to dla nich nie pierwszyzna. Tylko że do tej pory było bez strat.