Gość: starymason
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
03.01.05, 21:56
Późną jesienią 1945 roku do jednego z miast na terenie Ziem Odzyskanych –
Sławy Śląskiej udała się delegacja pracowników uniwersytetów krakowskiego i
poznańskiego, celem przejęcia – jak ich poinformowano – olbrzymiego zespołu
poniemieckich akt i księgozbioru, które zostały odnalezione przez pierwszych
przybywających do miasta polskich osadników...
Polowania na czarownice
Terminem tym określa się falę procesów przeciwko kobietom oskarżanym o
uprawianie magii i kontakty z diabłem. W trakcie postępowania sądowego
używano tortur, a po uzyskaniu przyznania się do winy – skazane palono na
stosie. Przyjmuje się, że procesy rozpoczęły się od czasu ogłoszenia w 1484
roku przez papieża Innocentego VII bulli potępiającej zajmowanie się
praktykami magicznymi. Polowania na czarownice trwały do XVIII wieku, z
największym natężeniem w wieku XVII.
Naukowców na miejscu powitał komitet złożony z kilku oficerów UB.
Zaprowadzono ich do budynku, w którym ukryte były archiwa. Po wstępnej
weryfikacji olbrzymi zbiór składający się z księgozbiorów, maszynopisów,
druków, rękopisów, akt podzielono na trzy części. Pierwszą (ok. 80 tys.
druków) oddano do Biblioteki Poznańskiej[1], drugą zarekwirowało UB, a
ostatnią przekazano do dyspozycji archiwum poznańskiego, określając
mianem „Kartoteka Procesów o Czary”…
Siedem lat wcześniej, 13 czerwca 1938 roku, kiedy III Rzesza przygotowywała
się dopiero do odegrania swojej straszliwej roli w historii XX wieku, na
biurku sekretarza generalnego naukowego towarzystwa Ahnenerbe znalazło się
pismo z nadrukiem osobistego sztabu szefa SS Heinricha Himmlera, podpisane
przez jego adiutanta, Haubtsturmführera SS Rudolfa Brandta. W piśmie
kategorycznym tonem stwierdzono: „Żąda się aby wszelkie badania nad procesami
o czary zostawić wyłącznie w gestii SD (Służby Bezpieczeństwa SS – przyp.
red), oraz, że Reichsführer SS „życzy sobie aby Gauleiter Steinecke oddał mu
do dyspozycji na pewien czas wszystkie akta czarownic znajdujące się w
archiwum w Lemgo (...)” niżej widniała nazwa jednostki do jakiej należało od
tej pory gromadzenie danych na temat nowożytnych polowań na czarownice – H-
Sonderkommando… Dlaczego Reichsführer był tak żywotnie zainteresowany
procesami czarownic? Czym było Ahnenerbe? Na czym polegała działalność H-
Sonderkommando nazywanej w dokumentach wymiennie specjalną misją Himmlera?
Heinrich Himmler – druga osoba w totalitarnym imperium III Rzeszy
Niemieckiej. Człowiek, który w swoich rękach zgromadził niewyobrażalną wprost
władzę. Gdy na początku lat 20. Hitler opuścił więzienie rozpoczynając swój
marsz do przejęcia absolutnej władzy w państwie, pragnął stworzyć wokół
siebie formację, której największą zaletą będzie wierność tylko jednej
osobie – Adolfowi Hitlerowi. Nie mógł już polegać tylko na hordzie brunatnych
koszul, czyli oddziałach szturmowych S.A. Były zbyt niezależne i
niezdyscyplinowane, Hitler potrzebował wiernych pretorian zdolnych do
wykonania nawet najbardziej absurdalnego czy zbrodniczego rozkazu. W 1925
roku w jednej z monachijskich knajp kilkunastu członków jego ochrony
osobistej założyło formację zwaną Schutzstaffeln (czyli SS)[2].
Początkowo ograniczona do niewielkiej liczby, włączona w struktury S.A.,
służąca głównie do bezpośredniego zabezpieczania zlotów i zebrań partyjnych
zmieniła swoje oblicze po mianowaniu na jej dowódcę niepozornego młodego
sekretarza partii z Bawarii – Heinricha Himmlera. Pod jego kierownictwem
rozrosła się do olbrzymiego tworu, stanowiącego państwo w państwie, z własną
armią, policją, wywiadem oraz dziwnymi, tajnymi i zdawałoby się
niedorzecznymi projektami inspirowanymi przez jej szefa. Reichsführer SS był
nie tylko organizatorem największych zbrodnii XX wieku – Holocaustu, obozów
koncentracyjnych i masowego mordowania ludzi. Posłuszny wykonawca woli
swojego Führera miał od młodzieńczych lat głowę nabitą różnego rodzaju
pomysłami i ideami, związanymi z mistyką, okultyzmem i siłami
nadprzyrodzonymi.
Kiedy uzyskał władzę o jakiej inni tylko marzyli, olbrzymią część swojej
energii poświęcił na urzeczywistnienie różnorodnych teorii związanych z
pokrętnie przez niego pojmowaną ideologią i religią germańską oraz
niestworzonymi koncepcjami na jakie składała się wyznawana przez niego
pseudonauka. Ilość czasu i pieniędzy jakie zostały przez niego zadysponowane
w niezwykle kosztowne projekty archeologiczno-historyczno-antropologiczne,
badania nad religią i kultami, dziwnymi obrządkami i teoriami pseudonaukowymi
rodzi pytanie – po co to wszystko?
O pomysłach Reichsführera wiedzieli wszyscy członkowie hitlerowskiego aparatu
władzy, w większości nie podzielając tych fascynacji (oczywiście żaden z nich
nigdy nie powiedział tego wprost do Himmlera). Szef wywiadu SS Walter
Schellenberg wspominał po wojnie. „Przy kolacji rozmawialiśmy o różnych
kwestiach naukowych. Himmler opowiedział mi o jakiejś ekspedycji do Tybetu.
Następnie mówił o Indiach i filozofii hinduskiej. To z kolei doprowadziło go
do tematu, który był jego hobby. W ożywiony sposób opisywać zaczął rezultaty
badań nad procesami czarownic w Niemczech. Oświadczył, że było rzeczą
potworną skazanie tysięcy czarownic na śmierć w płonących stosach w wiekach
średnich. Tyle niemieckiej krwi przelano niepotrzebnie. Następnie zaczął
atakować kościół katolicki, a także Kalwina. Zanim zdążyłem się w tym
wszystkim połapać, Himmler omawiał już hiszpańską inkwizycję i charakter
prymitywnego chrześcijaństwa (...)”.