Dodaj do ulubionych

NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ?

08.03.05, 01:19
W Polu Erwin Rommel
NA Morzu Gen. Douglas MacArthur
W powietrzu dówódca Dywizjonu 303 Urbanowicz (?)

A waszym zdaniem?
Obserwuj wątek
    • chelm112 Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? 08.03.05, 09:52
      Ad.1 Bernard Law montgomery
      • Gość: alesssandro Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 11:37
        Bernard L. MOngomery - ok , mogę sie zgodzić
        Urbanowicz też ;)
        Ale Yamamoto :O ?? Przecież on przegrywał bitwę za bitwą z USA :/
        • Gość: maxikasek Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.szczecin.mm.pl 08.03.05, 15:13
          1) Zukow,
          2) brak faworyta: Yamamoto zwyciężał mając przewagę nad angolami i USA, To samo McArthur zaczał wygrywać dzięki przewadze w inforamcji i sprzęcie.
          3) gen. Downing (chyba nie przekręciłem nazwiska- dowódca myśliwców w RAFie. to on zorganizował obronę powietrzną Anglii i dowodził nią. Ciężko porównywać z nim Urbanowicza (choć nic mu nie zarzucam), kóry był tylko dowódcą szczebla taktycznego najpierw dywizjonu potem skrzydła i na koniec chyba grupy. czyli odpowiednio w wojskach lądowych- batalion, pułk i dywizja.
          • Gość: lonewolf Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:05
            1. Zukow, twierdzenie ze Montgomery byl dobrym dowodca, to wg mnie (laika w tym
            temacie, wiec moze sie myle) lekka przesada- popelnial czasem dziecinne bledy i
            nie docenial przeciwnika.
            2. Mysle ze McArthur byl jednak dowodca ladowym. ja stawiam na Kinkaida i moze
            nieco mniej - Halseya. Oni fajktycznie dowodzili na morzu (szczegolnie bitwa o
            Leyte)
            3. Hugh Dowding- gdyby nie jego dzialania (wespol z Parkiem, dowodca 11.Grupy),
            moglaby sie zalamac brytyjska obrona w bitwie o Anglie
            • Gość: miki Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.dip.t-dialin.net 09.03.05, 00:27
              Zukow? To kpina.Zobacz jakim kosztem osiagal swoje zwyciestwa.Poatrze na watek o
              najbardziej nieudanych operacjach,to wlasnie on byl autorem pomyslu z uzyciem
              reflektorow,ostrzalu pustych okopow(dialal tak schematycznie ze Heinrici wycowal
              swoje wojska z pierwszej lini przed przygotowaniem artyleryjskim i
              atakiem,atakowal "lawa",bez oszczedzania wlasnych zolnierzy.Zdobyl Berlin,(ktory
              byl prawie niebroniony,ostatnie linie obrony byly na przedpolach tego
              miasta)tylko dlatego ze tak sobie zaczyl Stalin.Zakazal Koniewowi,ktory byl o
              wiele lepszym taktykiem i dowodca,zajmowania centrum miasta.
              • Gość: Arturus Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:19
                Zgadzam się z panem całkowicie. Pamiętniki Haldera są tego najlepszym dowodem.
                Głupców pan nie przekona - szkoda fatygi. Pozdrawiam
            • Gość: Marek Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 16:04
              > 2. Mysle ze McArthur byl jednak dowodca ladowym. ja stawiam na Kinkaida i
              moze
              > nieco mniej - Halseya. Oni fajktycznie dowodzili na morzu (szczegolnie bitwa
              o
              > Leyte)
              tak i w tej bitwie Halsey popełnił straszliby błąd , który zaowocował stratą 2
              lotniskowców eskortowych i niszczycieli.
              Najwybitniejszym był Spruance, najpierw wygrana bitwa o Midway, potem masakra
              Japończyków w bitwie o MAriany i w końcu perfekcyjnie przeprowadzone lądowanie
              na Okinawie.
              • Gość: lonewolf Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 18:08
                Okej. Halsey sie pod Leyte nie wykazal za bardzo, a o Spruance'u po prostu
                zapomnialem, heh ;)
                Co do Zukowa (odpowiedz do Miki)- ja ocenialem za caloksztalt. Nie mowie ze byl
                bezbledny, byl dobrym dowodca, zreszta Rosjanie wtedy za bardzo ludzi i tak nie
                oszczedzali :) Moze oprocz Zukowa wymienie jeszcze Pattona, jako jednego z
                wybitnych :)
        • chelm112 Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? 09.03.05, 10:27
          Ad.Yamamoto - chodzilo mi o pearl hharbour
    • Gość: zwiadowca Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.marwit.gliwice.pl 08.03.05, 19:05
      Lad - Patton, abolutnie bezkonkurencyjny kawal twardego sku..syna ;-)

      Morze - strategicznie: Halsey, Nimitz i Doenitz, Ozawa (tak, za genialne
      wyprowadzanie Amerykanow w pole w czasie bitwy o Filipiny), taktycznie: nie
      zlicze bohaterskich marynarzy po obu stronach.

      Powietrze - Goering (nie no, to zart :-) serio: Marc Mitscher (marynarz, ale
      rzadzil lotniskowcami)
      • Gość: zwiadowca CENZURA!!! IP: *.marwit.gliwice.pl 08.03.05, 19:07
        Z postu powyzej znikl kawalek slowa skur - wy - syn!!! Admini, dajcie sobie
        spokoj...
      • michalgajzler Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? 08.03.05, 23:59
        Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

        > Lad - Patton, abolutnie bezkonkurencyjny kawal twardego sku..syna ;-)

        Ok. Z drugiej strony barykady może Guderian albo Rommel.

        > Morze - strategicznie: Halsey, Nimitz i Doenitz, Ozawa (tak, za genialne
        > wyprowadzanie Amerykanow w pole w czasie bitwy o Filipiny), taktycznie: nie
        > zlicze bohaterskich marynarzy po obu stronach.

        Nimitz - OK, Doenitz - właściwie też, ale z Halsey'em (wymienionym już wyżej)
        się nie zgadzam, raz - dał się złapać na przynętę (Nic nie poradzę, ile razy
        widzę nazwisko Halsey'a , przypomina mi się słynna depesza;-), dwa - wyjątkowy
        pech do tajfunów (jego oficerowie i wiceadmirał Hoover nazwaliby rzecz
        ostrzej...), trzy - powojenna już awantura z Kinkaidem. Na plus za to należałoby
        mu zapisać np. przyśpieszenie inwazji na Lyete.
        Propozycja może mniejszego kalibru ale postać interesująca - niejaki "Johnny"
        Walker.

        Jeśli o przestworza chodzi - może Claire Chennault?
      • Gość: pbz Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: 195.245.217.* 11.03.05, 22:35
        Patton - medialny błazen. Bradley był lepszy o kilka klas.
        pbz
    • Gość: Oleksandr Trudne porównania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 23:24
      Patton był zdolnym dowódcą, ale działał zawsze przy absolutnej przewadze w
      powietrzu i nie tylko. Był dowódcą śmiałym, co go odróżniało od innych
      dowódców amerykańskich. Oni z kolei zbyt obawiali się dziennikarzy, bardziej
      często niż przeciwnika.
      Moim typem jest Konstanty Rokossowski -najwybitniejszy etniczny Polak. Zaczynał
      wojnę w stopniu generała-majora dowodząc słabo uzbrojonym 9. korpusem
      zmechanizowanym na Ukrainie. Zadał jednak Niemcom na tyle poważne straty, że
      jeszcze w lipcu przesunięto go pod Smoleńsk jako dowódcę 16. armii. Zakończył
      wojnę jako marszałek.
    • Gość: zwiadowca Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.marwit.gliwice.pl 09.03.05, 20:36
      Taaak, John C. Walker, pogromca U-bootow i ostry jezdziec (biada jego okretom,
      ostro sobie poczynal) :-) To wcale nieglupia propozycja. Z nizszego szczebla
      dodam od siebie komandora Cowarda, ktory wbrew nazwisku dokonal pieknej
      torpedowej szarzy niszczycielami na japonskie okrety w Ciesninie Surigao, do
      tego Arleigh "31 knot" Burke za duze umiejetnosci i odrobine szczescia u
      Przyladka sw. Jerzego.

      Halsey - walczyl nie tylko kolo Filipin, gdzie indziej wykazywal sie wiekszym
      nosem. A powojenne awantury na koncie mialo wiecej dowodcow z MacArturem na
      czele. Napiecie zmalalo, konflikty ulegly wzmocieniu.
      • Gość: Alex Troche o morzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 23:22
        Jeżeli chodzi o U-Booty to tylko Otto KRetschmer, ileż on zatopił statków
        alianckich ... LEgenda
        Natomiast na morzu bez wątpienia Podziw wzbudziły we mnie działania lekkiego
        pancernika "Admiral Graaf Spee" , niestety nie pamietam nazwiska Kapitana.
        • patmate Re: Troche o morzu 10.03.05, 02:18
          Admiral Graf Spee- właściwa niemiecka nazwa panzerschiff-,
          brytyjczycy : "pancernik keszonkowy".
          De facto ciężki krążownik (tak później przekwalifikowany przez Niemców) z
          nietypowo ciężką artylerią główną (280mm).
          Swoją drogą Langsdorff nie popisał się w walce z RN pod La Platą.
          Jak Kretchmer to i Schepke.
          Co do Doenitza: + za taktykę wilczych stad
          - za nadmierną korespondencję radiową z okrętami
          Mój typ:
          Kesselring- uniwersalny dowódca, szkoda, ze jeszcze nie sprawdził się w
          Kriegsmarine;).
          Pzdr
          • azyata Jak Kretschmer, Schepke 10.03.05, 07:53
            No to i Prien, choćby za swą najsłynniejszą akcję w Scapa Flow.

            Bezwzględnym "królem tonażu" pozostanie (chyba jeszcze bardzo długo...) as
            kajzerowskiej floty Lothar von Arnaud de la Periere (sorki, jesli przekręciłem
            personalia). Ponad 400 tys. wobec niecałych 300 tys. Kretschmera.

            pzdr

            Wyszedł mi post jak z zajęć ideolo dla młodych esesmanów...
            • Gość: miki Re: Jak Kretschmer, Schepke IP: *.dip.t-dialin.net 10.03.05, 15:47
              Kretschmer zaliczyl 313611 BRT.Nie powrocil z rejsu wraz z swiom U99 w kwietniu
              1941 roku.W tym samym komunikacie podano do wiadomosci ze rowniez Schepke
              (233971 BRT) przepadl.Zginal rowniez Prien.
              • Gość: u-35 Kptlt. Lothar von Arnauld de la Perrière IP: *.cymes.net / 213.20.123.* 10.03.05, 18:56
                uboat.net/wwi/men/?officer=10
              • azyata Ciekawe 11.03.05, 08:04
                Spotkałem się z informacją, że Kretschmer zatopił ponad 200 tys. BRT.
                Tak czy oiwak - de la Periere prowadzi.

                dzięki za dane
                pzdr
      • michalgajzler Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? 11.03.05, 23:56
        Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

        > Taaak, John C. Walker, pogromca U-bootow i ostry jezdziec (biada jego okretom,
        > ostro sobie poczynal) :-)

        Oj prawda, prawda...;-).

        > Halsey - walczyl nie tylko kolo Filipin, gdzie indziej wykazywal sie wiekszym
        > nosem.

        Wiadomo, aczkolwiek po lekturze biografii Nimitza mam mieszane uczucia jeśli
        chodzi o postać Halseya.
        A tak swoją drogą - nawiązując do przygód Halseya z tajfunami - niebojowe
        straty okrętów mogłyby byc tematem na oddzielny wątek...
    • Gość: Eryk Mountgommery IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 11.03.05, 00:20
      przereklamowany pajac
      arogancki tłumok
      angielska ciota zwalajaca wine za swe porazki na innych
      • Gość: Miki Re: Mountgommery IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.05, 01:30
        Owszem byl pajacowaty.Jednak nie do konca.Byl dobrym dowodca i taktykiem.Gdyby
        nie ustalenia z JAlty o podziale Niemiec,to prawdopodobnie wlasnie Monty bylby
        pierwszy w Berlinie.
        • Gość: NEMO Re: Mountgommery IP: 5.5R6D* / 198.54.202.* 11.03.05, 11:21
          Tak popularny wsrod Brytyjczykow Monty nie byl wybitnym dowodca. Pozwole sie
          nie zgodzic z Kolegami o tyle, ze dowodcow na najwyzszym szczeblu, jesli chodzi
          o wojska ladowe, Alianci Zachodni mieli kiepskich ( z przyczyn miedzy innymi
          historycznych). Nawet nie trzeba daleko szukac w literaturze by znalezc
          potwierdzenie.
          Jesli natomiast mowimy o wodzach ( jek to napisano w tytule ) wyboru nie mamy
          zbyt duzego ale palma pierwszenstwa przypada Stalinowi.Przepraszam za
          trywializm ale "wydutkal" wszystkich, wykorzystal wszelkie atuty, osiagnal
          maksymalne korzysci i wyprowadzil Rosje z pozycji panstwa izolowanego na
          pozycje mocarstwowa.
          Ot i tyle!!!


          Pozdrawiam
          • Gość: u-35 Re: Mountgommery IP: *.cymes.net / 213.20.123.* 11.03.05, 11:33
            No to moze w takim razie trz Mao-Tse-Tung i Ho-Chi-Minh
          • Gość: pirx Re: Mountgommery IP: *.krak.tke.pl 11.03.05, 15:28
            co do Montego sie zgodzę, powiem wiecej-wg historyków nie był zbyt błyskotliwy,
            za to strasznie zadufany w sobie i przekonany o własnej nieomylności, która
            to "nieomylność" dość często bywała mylna...

            co do Stalina zgodzić sie nie mogę.i trudno mi uzasadnic pogląd, mimo ogromnej
            wiedzy o tej osobie.....hmm.w zasadzie Stalin nie powinien w ogóle startować w
            tym rankingu...to trudno wytłumaczyć, bo Stalina niewiedza i brak inteligencji
            został historycznie "wytrawiony" przez samego Stalina..i mamy go dziś takiego,
            jakiego on chciał, żebysmy mieli.. był naprawdę żadnym wodzem i średnio
            inteligentym człowiekiem, za to BEZWZGLĘDMYM człowiekiem, stąd jego kariera...
            aby miec jakis pogląd proponuję przykład posłanki Renaty Beger, która nie jest
            ani inteligentna, ani ładna, ani oczytana, ani wykształcona, ani mądra i-jak
            wszystko wskazuje-została posłanką nie z miłości dla kraju, a dla własnych
            korzyści....to jest ta sama kategoria ludzi BEZWZGLĘDNYCH (oczywiście daleko
            Beger do Stalina, bo sytuacja polityczna jest inna, ale gdyby była, jak za
            Stalina, to kto wie...)...to po prostu inna kategoria człowieka ..

            jesli zas chodzi o wojnę, to ktokolwiek by był na miejscu Stalina-ta wojna nie
            mogła byc przegrana..no chyba, zeby 200 milionów Rosjan się nagle poóżyło na
            drodze i pozwoliło na przejechanie przez niemieckie czołgi.ta wojna ABSOLUTNIE
            nie mogła byc przegrana od samego poczatku do samego końca...Hitler nie miał
            żadnych szans na wygranie czy w ogóle jakikolwiek pozytywny dla siebie przebieg
            tej wojny...a to, że była bardzo pozytywna dla Hitlera w pierwszej fazie
            zawdzięczamy właśnie Stalinowi, który to właśnie wymordował całą kadrę w armii
            i szykował się do jej zmiany przez ludzi "politycznie pewnych", czyli debili i
            głupków sobie powolnych...w momencie wkroczenia niemieckiej armii każdy-nawet
            szeregowiec mógł napisać donos na swojego dowódcę, armię paraliżował strach
            przed podjęciem jakikolwiek decyzji...
            własciwie-na logikę biorąc-powinniśmy być wdzęczni Stalinowi, za tak fatalne i
            beznadziejne dowództwo...gdyby na jego miejscu był ktoś mądry i inteligentny,
            to dzisiaj cała Europa by mogła gadać po rosysku i stać w kolejce po ocet...

            je
            • Gość: miki Re: Mountgommery IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.05, 18:02
              Tez tak uwazam.Zreszta nie tylko ja To byla wojna materialowa.To nie taktyka
              decydowala lecz zasoby ludzkie materialowe i bezwzglednosc.Ponad trzy miliony
              Zolnierzy sowieckich poszlo do niewoli w pierwszych 5 miesiacach wojny.Do tego
              milion poleglo.Przeciez tego nie wytrzymalaby zadna inna armia swiata.W
              pierwszym dniu wojny stracili 1200 samolotow.Czyli jak wyzej.Gdyby taka samo zle
              dowodzone,wyszkolone bylo wojsko Polskie to kampania wrzesniowa trwalaby 3 dni.
              • Gość: NEMO Re: Mountgommery IP: *.mweb.co.za / *.is.co.za 11.03.05, 18:38
                Alez Koledzy, wodzowie nie zajmuja sie detalami i sa najczesciej bezwzglednymi
                ludzmi. Henry Ford nie nalezal do najbardziej inteligentnych i sam nie skladal
                samochodow w swych zakladach a przeszedl do historii i jest ojcem (
                przynajmniej duchowym) masowej motoryzacji.
                A czy lubimy poszczegolnych wodzow to juz zupelnie inna sprawa.
                Pozdrawiam
                • Gość: miki Re: Mountgommery IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.05, 19:09
                  Racja.Jednak wodzowie musza umiec dobierac specjalistow od detali.Ford sam nie
                  montowal samochodow zmontowal jednak team ktory zapoczatkowal nowoczesna
                  motoryzacje.Musial(musieli)maksymalizowac zyski przy minimalizowaniu kosztow.Do
                  tego samego dazyl Montgomery,i Eisenhower.Ni przekroczyl Lby,poniewaz symulacja
                  wykazala ze zdobycie Berlina kosztowaloby zycie 100 tysiecy zolnierzy,a miasto i
                  tak nalezalo do ZSSR.Inaczej Stalin.Dobieral durni,bezmyslnie pracych do
                  przodu,majacych w pogardzie zycie swoich zolnierzy.
                  • Gość: NEMO Re: Mountgommery IP: *.mweb.co.za / *.is.co.za 12.03.05, 05:51
                    Mysle, ze Stalin mial dosyc dobrych specjalistow od detali. Moze nawet wiecej -
                    mial dobrych specjalistow, ktorzy jednoczesnie byli wyzbyci osobistych ambicji
                    ( przypuszczalnie ze strachu ale moze nie tylko) co doskonale pomagalo w
                    doslownym realizowanu roznych koncepcji.
                    Prosze spojrzec na 1939 rok - Stalin sie szybko zorientowal, ze Anglia i
                    Francja nie sa chetne do wiekszej i powaznej wspolpracy wojskowej, Polska
                    zostala wczesniej "sprawdzona" na drodze dyplomatycznej i tez odpadla. Strona
                    Zachodnia liczy na to, ze Rosja jest w potrzasku, gdyz z Rzesza sie nie
                    porozumie ( ogien i woda - tego typu myslenie ). A tu trach, nie tylko jest
                    uklad ale sa dodatkowe klauzule, ktore pozwalaja Rosji na dosyc wolne "manewry"
                    polityczno - terytorialne.
                    Zgoda 1941 rok to fatalny blad zaniedbania, ktory mogl sie skonczyc tragicznie.
                    Ale teraz znowu prosze spojrzec na nawiazanie stosunkow dyplomatycznych z
                    rzadem w Londynie. Za jednym zamachem ustrzelono przynajmniej dwie sprawy:

                    1. Zachod byl potrzebny, gdyz bylo ciezko. A poprzez ten akt trafialo sie do
                    Zachodu jako dyktator oswiecony, ktory gotow jest na wyciagniecie prawicy w
                    strony tych, ktorzy nawet malo dyktatora lubia.

                    2. Polske i Polakow mamy tymczasowo z glowy, a nawet mozemy jakos ich
                    wykorzystac , gdy zajdzie potrzeba ( np militarnie).

                    Pozniej to juz bylo z gory, wraz z postepami wojska. Elegancko ogrywano strone
                    amerykanska i brytjska. A jaki byl tego final dobrze wiemy.
                    Mysle, ze jest co podziwiac ( nie, nie mam ochoty zyc w dyktaturze nawet pod
                    rzadami oswieconego dyktatora, ktory wyciaga prawice .....)


                    Pozdrawiam


                    P.S. Nie przecenialbym analiz np. Montgomerego. Jezeli liczono sie z zyciem
                    zolnierz to z przyczyn zarowno praktycznych ( sa granice zasobow) jak i
                    politycznych ( w systemie demokratycznym nastepuje w pewnym momencie
                    rozliczenie dzialalnosci). A np kampania wloska byla swoista licytacja
                    ambicjonalnych posuniec zarowno strony amerykanskiej jak i brytyjskiej wlasnie
                    w ososbie Montgomerego - kosztem spojnosci dzialania i zycia ludzkiego.
                    Ksiazka o operacji Market - Garden konczy sie slowami ( przytaczm z pamieci):
                    Holandii nie stac na jeszcze jeden sukces Montgomerego.
                    • Gość: miki Re: Mountgommery IP: *.dip.t-dialin.net 12.03.05, 13:02
                      Mysle ze tych specjalistow od detali bardzo brakowalo.Ze Stalin ogrywal swoich
                      Zachodnich Aliantow,to jasne.Lecz wlasnie dzieki niedotrzymywaniu umow,lamniu
                      slowa,a przede wszystkim braku jakichkolwiek skrupulow.Zarowno Roswelt jak i
                      Churchil aniolami nie byli.Wiadomo,politycy.Jednak to do czego byl zdolny Stalin
                      nie miescilo im sie w Glowach.Podobno Roswelt do smej smierci b.przezywal
                      niewyobrazalne wiarolomstwo Stalina.Chcac zmiekczyc stanowisko Churchila w
                      sprawie Polski,zaczal nawiazywac konszachty z niemcami,stracszac go
                      separatystycznym pokojem z Rzesza.
                      Market Garden nie do konca byl kleska.Przgral Monty bitwe o most w
                      Arnheim,jednak do konca utrzymano waski pas ziemi do Nijmegen.Bardzo sie pozniej
                      przydal.Wine za niepowodzenie calego przedsiewziecia ponosil bardziej wywiad niz
                      Montgomery.Wywiad zadufany w potege Ultry,zaniedbal inne zrodla informacji.A te
                      donosily o koncentracji niemieckich wojsk pancernych w miejscu gdzie zrzucono
                      desant.Ultra na ten temat milczala.Milczala poniewaz w miare zblizania sie
                      frontu granic Rzeszy,w coraz wiekszym stopniu Niemcy wykorzystywali lacznosc
                      kablowa.Zarowno telefoniczna jak i dalekopisowa.Tak bylo latwiej.Szybsze i
                      pewniejsze byly polaczenia bezposrednie z np Berlinem od lacznosci
                      radiowej.Druga taka wpadka byla ofensywa w Ardenach.Tm rowniez Ultra milczala,i
                      w konsekwencji Amerykanie byli kompletnie zaskoczeni.
                      • Gość: NEMO Re: Mountgommery IP: *.mweb.co.za / *.is.co.za 12.03.05, 15:37
                        Z tym przezywaniem przez Roosevelta to chyba przesada. Prosze sie zapoznac z
                        wizja swiata po wojnie wg tego prezydenta, nie byla tak daleka od tego co nam
                        zafundowano. A w polityce, i nie tylko, gra sie tak jak przeciwnik pozwala.
                        Wszystkie zainteresowane strony baly sie separatystycznego pokoju z Rzesza -
                        stad ten pomysl o bezwarunkowej kapitulacji by nie bylo szansy na jakies tam
                        zakulisowe konszachty.
                        Warto poznac literature o Market Garden. Za pomysly tam wykorzytane, przed
                        wojna w wojsku holenderskim oblewano oficerow w czasie cwiczen. Informacje od
                        ruchu oporu w Holandii zupelnie zlekcewazono. A w calosci bylo wedlug
                        zasady "jakos tam bedzie" . Mozna tak wyliczac dalej
    • Gość: ziuuuuuum ZDECYDOWANIE WŁASOW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 21:38
      POLE - - - > Własow
      Morze - - -> Langsdorff
      Powietrze - - - > Hugh Trenchard "ojciec" RAFu
      • Gość: Hipcio Re: ZDECYDOWANIE WŁASOW IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.05, 21:18
        Pole-Rokossowsky
        Morze-Yamamoto
        Powietrze-Downing

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka