alesssandro 08.03.05, 01:19 W Polu Erwin Rommel NA Morzu Gen. Douglas MacArthur W powietrzu dówódca Dywizjonu 303 Urbanowicz (?) A waszym zdaniem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
chelm112 Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? 08.03.05, 09:52 Ad.1 Bernard Law montgomery Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alesssandro Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 11:37 Bernard L. MOngomery - ok , mogę sie zgodzić Urbanowicz też ;) Ale Yamamoto :O ?? Przecież on przegrywał bitwę za bitwą z USA :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maxikasek Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.szczecin.mm.pl 08.03.05, 15:13 1) Zukow, 2) brak faworyta: Yamamoto zwyciężał mając przewagę nad angolami i USA, To samo McArthur zaczał wygrywać dzięki przewadze w inforamcji i sprzęcie. 3) gen. Downing (chyba nie przekręciłem nazwiska- dowódca myśliwców w RAFie. to on zorganizował obronę powietrzną Anglii i dowodził nią. Ciężko porównywać z nim Urbanowicza (choć nic mu nie zarzucam), kóry był tylko dowódcą szczebla taktycznego najpierw dywizjonu potem skrzydła i na koniec chyba grupy. czyli odpowiednio w wojskach lądowych- batalion, pułk i dywizja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lonewolf Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:05 1. Zukow, twierdzenie ze Montgomery byl dobrym dowodca, to wg mnie (laika w tym temacie, wiec moze sie myle) lekka przesada- popelnial czasem dziecinne bledy i nie docenial przeciwnika. 2. Mysle ze McArthur byl jednak dowodca ladowym. ja stawiam na Kinkaida i moze nieco mniej - Halseya. Oni fajktycznie dowodzili na morzu (szczegolnie bitwa o Leyte) 3. Hugh Dowding- gdyby nie jego dzialania (wespol z Parkiem, dowodca 11.Grupy), moglaby sie zalamac brytyjska obrona w bitwie o Anglie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.dip.t-dialin.net 09.03.05, 00:27 Zukow? To kpina.Zobacz jakim kosztem osiagal swoje zwyciestwa.Poatrze na watek o najbardziej nieudanych operacjach,to wlasnie on byl autorem pomyslu z uzyciem reflektorow,ostrzalu pustych okopow(dialal tak schematycznie ze Heinrici wycowal swoje wojska z pierwszej lini przed przygotowaniem artyleryjskim i atakiem,atakowal "lawa",bez oszczedzania wlasnych zolnierzy.Zdobyl Berlin,(ktory byl prawie niebroniony,ostatnie linie obrony byly na przedpolach tego miasta)tylko dlatego ze tak sobie zaczyl Stalin.Zakazal Koniewowi,ktory byl o wiele lepszym taktykiem i dowodca,zajmowania centrum miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arturus Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 22:19 Zgadzam się z panem całkowicie. Pamiętniki Haldera są tego najlepszym dowodem. Głupców pan nie przekona - szkoda fatygi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 16:04 > 2. Mysle ze McArthur byl jednak dowodca ladowym. ja stawiam na Kinkaida i moze > nieco mniej - Halseya. Oni fajktycznie dowodzili na morzu (szczegolnie bitwa o > Leyte) tak i w tej bitwie Halsey popełnił straszliby błąd , który zaowocował stratą 2 lotniskowców eskortowych i niszczycieli. Najwybitniejszym był Spruance, najpierw wygrana bitwa o Midway, potem masakra Japończyków w bitwie o MAriany i w końcu perfekcyjnie przeprowadzone lądowanie na Okinawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lonewolf Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 18:08 Okej. Halsey sie pod Leyte nie wykazal za bardzo, a o Spruance'u po prostu zapomnialem, heh ;) Co do Zukowa (odpowiedz do Miki)- ja ocenialem za caloksztalt. Nie mowie ze byl bezbledny, byl dobrym dowodca, zreszta Rosjanie wtedy za bardzo ludzi i tak nie oszczedzali :) Moze oprocz Zukowa wymienie jeszcze Pattona, jako jednego z wybitnych :) Odpowiedz Link Zgłoś
chelm112 Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? 09.03.05, 10:27 Ad.Yamamoto - chodzilo mi o pearl hharbour Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwiadowca Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.marwit.gliwice.pl 08.03.05, 19:05 Lad - Patton, abolutnie bezkonkurencyjny kawal twardego sku..syna ;-) Morze - strategicznie: Halsey, Nimitz i Doenitz, Ozawa (tak, za genialne wyprowadzanie Amerykanow w pole w czasie bitwy o Filipiny), taktycznie: nie zlicze bohaterskich marynarzy po obu stronach. Powietrze - Goering (nie no, to zart :-) serio: Marc Mitscher (marynarz, ale rzadzil lotniskowcami) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwiadowca CENZURA!!! IP: *.marwit.gliwice.pl 08.03.05, 19:07 Z postu powyzej znikl kawalek slowa skur - wy - syn!!! Admini, dajcie sobie spokoj... Odpowiedz Link Zgłoś
michalgajzler Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? 08.03.05, 23:59 Gość portalu: zwiadowca napisał(a): > Lad - Patton, abolutnie bezkonkurencyjny kawal twardego sku..syna ;-) Ok. Z drugiej strony barykady może Guderian albo Rommel. > Morze - strategicznie: Halsey, Nimitz i Doenitz, Ozawa (tak, za genialne > wyprowadzanie Amerykanow w pole w czasie bitwy o Filipiny), taktycznie: nie > zlicze bohaterskich marynarzy po obu stronach. Nimitz - OK, Doenitz - właściwie też, ale z Halsey'em (wymienionym już wyżej) się nie zgadzam, raz - dał się złapać na przynętę (Nic nie poradzę, ile razy widzę nazwisko Halsey'a , przypomina mi się słynna depesza;-), dwa - wyjątkowy pech do tajfunów (jego oficerowie i wiceadmirał Hoover nazwaliby rzecz ostrzej...), trzy - powojenna już awantura z Kinkaidem. Na plus za to należałoby mu zapisać np. przyśpieszenie inwazji na Lyete. Propozycja może mniejszego kalibru ale postać interesująca - niejaki "Johnny" Walker. Jeśli o przestworza chodzi - może Claire Chennault? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pbz Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: 195.245.217.* 11.03.05, 22:35 Patton - medialny błazen. Bradley był lepszy o kilka klas. pbz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oleksandr Trudne porównania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 23:24 Patton był zdolnym dowódcą, ale działał zawsze przy absolutnej przewadze w powietrzu i nie tylko. Był dowódcą śmiałym, co go odróżniało od innych dowódców amerykańskich. Oni z kolei zbyt obawiali się dziennikarzy, bardziej często niż przeciwnika. Moim typem jest Konstanty Rokossowski -najwybitniejszy etniczny Polak. Zaczynał wojnę w stopniu generała-majora dowodząc słabo uzbrojonym 9. korpusem zmechanizowanym na Ukrainie. Zadał jednak Niemcom na tyle poważne straty, że jeszcze w lipcu przesunięto go pod Smoleńsk jako dowódcę 16. armii. Zakończył wojnę jako marszałek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwiadowca Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? IP: *.marwit.gliwice.pl 09.03.05, 20:36 Taaak, John C. Walker, pogromca U-bootow i ostry jezdziec (biada jego okretom, ostro sobie poczynal) :-) To wcale nieglupia propozycja. Z nizszego szczebla dodam od siebie komandora Cowarda, ktory wbrew nazwisku dokonal pieknej torpedowej szarzy niszczycielami na japonskie okrety w Ciesninie Surigao, do tego Arleigh "31 knot" Burke za duze umiejetnosci i odrobine szczescia u Przyladka sw. Jerzego. Halsey - walczyl nie tylko kolo Filipin, gdzie indziej wykazywal sie wiekszym nosem. A powojenne awantury na koncie mialo wiecej dowodcow z MacArturem na czele. Napiecie zmalalo, konflikty ulegly wzmocieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Troche o morzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 23:22 Jeżeli chodzi o U-Booty to tylko Otto KRetschmer, ileż on zatopił statków alianckich ... LEgenda Natomiast na morzu bez wątpienia Podziw wzbudziły we mnie działania lekkiego pancernika "Admiral Graaf Spee" , niestety nie pamietam nazwiska Kapitana. Odpowiedz Link Zgłoś
patmate Re: Troche o morzu 10.03.05, 02:18 Admiral Graf Spee- właściwa niemiecka nazwa panzerschiff-, brytyjczycy : "pancernik keszonkowy". De facto ciężki krążownik (tak później przekwalifikowany przez Niemców) z nietypowo ciężką artylerią główną (280mm). Swoją drogą Langsdorff nie popisał się w walce z RN pod La Platą. Jak Kretchmer to i Schepke. Co do Doenitza: + za taktykę wilczych stad - za nadmierną korespondencję radiową z okrętami Mój typ: Kesselring- uniwersalny dowódca, szkoda, ze jeszcze nie sprawdził się w Kriegsmarine;). Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
azyata Jak Kretschmer, Schepke 10.03.05, 07:53 No to i Prien, choćby za swą najsłynniejszą akcję w Scapa Flow. Bezwzględnym "królem tonażu" pozostanie (chyba jeszcze bardzo długo...) as kajzerowskiej floty Lothar von Arnaud de la Periere (sorki, jesli przekręciłem personalia). Ponad 400 tys. wobec niecałych 300 tys. Kretschmera. pzdr Wyszedł mi post jak z zajęć ideolo dla młodych esesmanów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Jak Kretschmer, Schepke IP: *.dip.t-dialin.net 10.03.05, 15:47 Kretschmer zaliczyl 313611 BRT.Nie powrocil z rejsu wraz z swiom U99 w kwietniu 1941 roku.W tym samym komunikacie podano do wiadomosci ze rowniez Schepke (233971 BRT) przepadl.Zginal rowniez Prien. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: u-35 Kptlt. Lothar von Arnauld de la Perrière IP: *.cymes.net / 213.20.123.* 10.03.05, 18:56 uboat.net/wwi/men/?officer=10 Odpowiedz Link Zgłoś
azyata Ciekawe 11.03.05, 08:04 Spotkałem się z informacją, że Kretschmer zatopił ponad 200 tys. BRT. Tak czy oiwak - de la Periere prowadzi. dzięki za dane pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
michalgajzler Re: NAjwybistnieszy wódz II Wojny Światowej ? 11.03.05, 23:56 Gość portalu: zwiadowca napisał(a): > Taaak, John C. Walker, pogromca U-bootow i ostry jezdziec (biada jego okretom, > ostro sobie poczynal) :-) Oj prawda, prawda...;-). > Halsey - walczyl nie tylko kolo Filipin, gdzie indziej wykazywal sie wiekszym > nosem. Wiadomo, aczkolwiek po lekturze biografii Nimitza mam mieszane uczucia jeśli chodzi o postać Halseya. A tak swoją drogą - nawiązując do przygód Halseya z tajfunami - niebojowe straty okrętów mogłyby byc tematem na oddzielny wątek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eryk Mountgommery IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 11.03.05, 00:20 przereklamowany pajac arogancki tłumok angielska ciota zwalajaca wine za swe porazki na innych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miki Re: Mountgommery IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.05, 01:30 Owszem byl pajacowaty.Jednak nie do konca.Byl dobrym dowodca i taktykiem.Gdyby nie ustalenia z JAlty o podziale Niemiec,to prawdopodobnie wlasnie Monty bylby pierwszy w Berlinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: Mountgommery IP: 5.5R6D* / 198.54.202.* 11.03.05, 11:21 Tak popularny wsrod Brytyjczykow Monty nie byl wybitnym dowodca. Pozwole sie nie zgodzic z Kolegami o tyle, ze dowodcow na najwyzszym szczeblu, jesli chodzi o wojska ladowe, Alianci Zachodni mieli kiepskich ( z przyczyn miedzy innymi historycznych). Nawet nie trzeba daleko szukac w literaturze by znalezc potwierdzenie. Jesli natomiast mowimy o wodzach ( jek to napisano w tytule ) wyboru nie mamy zbyt duzego ale palma pierwszenstwa przypada Stalinowi.Przepraszam za trywializm ale "wydutkal" wszystkich, wykorzystal wszelkie atuty, osiagnal maksymalne korzysci i wyprowadzil Rosje z pozycji panstwa izolowanego na pozycje mocarstwowa. Ot i tyle!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: u-35 Re: Mountgommery IP: *.cymes.net / 213.20.123.* 11.03.05, 11:33 No to moze w takim razie trz Mao-Tse-Tung i Ho-Chi-Minh Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pirx Re: Mountgommery IP: *.krak.tke.pl 11.03.05, 15:28 co do Montego sie zgodzę, powiem wiecej-wg historyków nie był zbyt błyskotliwy, za to strasznie zadufany w sobie i przekonany o własnej nieomylności, która to "nieomylność" dość często bywała mylna... co do Stalina zgodzić sie nie mogę.i trudno mi uzasadnic pogląd, mimo ogromnej wiedzy o tej osobie.....hmm.w zasadzie Stalin nie powinien w ogóle startować w tym rankingu...to trudno wytłumaczyć, bo Stalina niewiedza i brak inteligencji został historycznie "wytrawiony" przez samego Stalina..i mamy go dziś takiego, jakiego on chciał, żebysmy mieli.. był naprawdę żadnym wodzem i średnio inteligentym człowiekiem, za to BEZWZGLĘDMYM człowiekiem, stąd jego kariera... aby miec jakis pogląd proponuję przykład posłanki Renaty Beger, która nie jest ani inteligentna, ani ładna, ani oczytana, ani wykształcona, ani mądra i-jak wszystko wskazuje-została posłanką nie z miłości dla kraju, a dla własnych korzyści....to jest ta sama kategoria ludzi BEZWZGLĘDNYCH (oczywiście daleko Beger do Stalina, bo sytuacja polityczna jest inna, ale gdyby była, jak za Stalina, to kto wie...)...to po prostu inna kategoria człowieka .. jesli zas chodzi o wojnę, to ktokolwiek by był na miejscu Stalina-ta wojna nie mogła byc przegrana..no chyba, zeby 200 milionów Rosjan się nagle poóżyło na drodze i pozwoliło na przejechanie przez niemieckie czołgi.ta wojna ABSOLUTNIE nie mogła byc przegrana od samego poczatku do samego końca...Hitler nie miał żadnych szans na wygranie czy w ogóle jakikolwiek pozytywny dla siebie przebieg tej wojny...a to, że była bardzo pozytywna dla Hitlera w pierwszej fazie zawdzięczamy właśnie Stalinowi, który to właśnie wymordował całą kadrę w armii i szykował się do jej zmiany przez ludzi "politycznie pewnych", czyli debili i głupków sobie powolnych...w momencie wkroczenia niemieckiej armii każdy-nawet szeregowiec mógł napisać donos na swojego dowódcę, armię paraliżował strach przed podjęciem jakikolwiek decyzji... własciwie-na logikę biorąc-powinniśmy być wdzęczni Stalinowi, za tak fatalne i beznadziejne dowództwo...gdyby na jego miejscu był ktoś mądry i inteligentny, to dzisiaj cała Europa by mogła gadać po rosysku i stać w kolejce po ocet... je Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Mountgommery IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.05, 18:02 Tez tak uwazam.Zreszta nie tylko ja To byla wojna materialowa.To nie taktyka decydowala lecz zasoby ludzkie materialowe i bezwzglednosc.Ponad trzy miliony Zolnierzy sowieckich poszlo do niewoli w pierwszych 5 miesiacach wojny.Do tego milion poleglo.Przeciez tego nie wytrzymalaby zadna inna armia swiata.W pierwszym dniu wojny stracili 1200 samolotow.Czyli jak wyzej.Gdyby taka samo zle dowodzone,wyszkolone bylo wojsko Polskie to kampania wrzesniowa trwalaby 3 dni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: Mountgommery IP: *.mweb.co.za / *.is.co.za 11.03.05, 18:38 Alez Koledzy, wodzowie nie zajmuja sie detalami i sa najczesciej bezwzglednymi ludzmi. Henry Ford nie nalezal do najbardziej inteligentnych i sam nie skladal samochodow w swych zakladach a przeszedl do historii i jest ojcem ( przynajmniej duchowym) masowej motoryzacji. A czy lubimy poszczegolnych wodzow to juz zupelnie inna sprawa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Mountgommery IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.05, 19:09 Racja.Jednak wodzowie musza umiec dobierac specjalistow od detali.Ford sam nie montowal samochodow zmontowal jednak team ktory zapoczatkowal nowoczesna motoryzacje.Musial(musieli)maksymalizowac zyski przy minimalizowaniu kosztow.Do tego samego dazyl Montgomery,i Eisenhower.Ni przekroczyl Lby,poniewaz symulacja wykazala ze zdobycie Berlina kosztowaloby zycie 100 tysiecy zolnierzy,a miasto i tak nalezalo do ZSSR.Inaczej Stalin.Dobieral durni,bezmyslnie pracych do przodu,majacych w pogardzie zycie swoich zolnierzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: Mountgommery IP: *.mweb.co.za / *.is.co.za 12.03.05, 05:51 Mysle, ze Stalin mial dosyc dobrych specjalistow od detali. Moze nawet wiecej - mial dobrych specjalistow, ktorzy jednoczesnie byli wyzbyci osobistych ambicji ( przypuszczalnie ze strachu ale moze nie tylko) co doskonale pomagalo w doslownym realizowanu roznych koncepcji. Prosze spojrzec na 1939 rok - Stalin sie szybko zorientowal, ze Anglia i Francja nie sa chetne do wiekszej i powaznej wspolpracy wojskowej, Polska zostala wczesniej "sprawdzona" na drodze dyplomatycznej i tez odpadla. Strona Zachodnia liczy na to, ze Rosja jest w potrzasku, gdyz z Rzesza sie nie porozumie ( ogien i woda - tego typu myslenie ). A tu trach, nie tylko jest uklad ale sa dodatkowe klauzule, ktore pozwalaja Rosji na dosyc wolne "manewry" polityczno - terytorialne. Zgoda 1941 rok to fatalny blad zaniedbania, ktory mogl sie skonczyc tragicznie. Ale teraz znowu prosze spojrzec na nawiazanie stosunkow dyplomatycznych z rzadem w Londynie. Za jednym zamachem ustrzelono przynajmniej dwie sprawy: 1. Zachod byl potrzebny, gdyz bylo ciezko. A poprzez ten akt trafialo sie do Zachodu jako dyktator oswiecony, ktory gotow jest na wyciagniecie prawicy w strony tych, ktorzy nawet malo dyktatora lubia. 2. Polske i Polakow mamy tymczasowo z glowy, a nawet mozemy jakos ich wykorzystac , gdy zajdzie potrzeba ( np militarnie). Pozniej to juz bylo z gory, wraz z postepami wojska. Elegancko ogrywano strone amerykanska i brytjska. A jaki byl tego final dobrze wiemy. Mysle, ze jest co podziwiac ( nie, nie mam ochoty zyc w dyktaturze nawet pod rzadami oswieconego dyktatora, ktory wyciaga prawice .....) Pozdrawiam P.S. Nie przecenialbym analiz np. Montgomerego. Jezeli liczono sie z zyciem zolnierz to z przyczyn zarowno praktycznych ( sa granice zasobow) jak i politycznych ( w systemie demokratycznym nastepuje w pewnym momencie rozliczenie dzialalnosci). A np kampania wloska byla swoista licytacja ambicjonalnych posuniec zarowno strony amerykanskiej jak i brytyjskiej wlasnie w ososbie Montgomerego - kosztem spojnosci dzialania i zycia ludzkiego. Ksiazka o operacji Market - Garden konczy sie slowami ( przytaczm z pamieci): Holandii nie stac na jeszcze jeden sukces Montgomerego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Mountgommery IP: *.dip.t-dialin.net 12.03.05, 13:02 Mysle ze tych specjalistow od detali bardzo brakowalo.Ze Stalin ogrywal swoich Zachodnich Aliantow,to jasne.Lecz wlasnie dzieki niedotrzymywaniu umow,lamniu slowa,a przede wszystkim braku jakichkolwiek skrupulow.Zarowno Roswelt jak i Churchil aniolami nie byli.Wiadomo,politycy.Jednak to do czego byl zdolny Stalin nie miescilo im sie w Glowach.Podobno Roswelt do smej smierci b.przezywal niewyobrazalne wiarolomstwo Stalina.Chcac zmiekczyc stanowisko Churchila w sprawie Polski,zaczal nawiazywac konszachty z niemcami,stracszac go separatystycznym pokojem z Rzesza. Market Garden nie do konca byl kleska.Przgral Monty bitwe o most w Arnheim,jednak do konca utrzymano waski pas ziemi do Nijmegen.Bardzo sie pozniej przydal.Wine za niepowodzenie calego przedsiewziecia ponosil bardziej wywiad niz Montgomery.Wywiad zadufany w potege Ultry,zaniedbal inne zrodla informacji.A te donosily o koncentracji niemieckich wojsk pancernych w miejscu gdzie zrzucono desant.Ultra na ten temat milczala.Milczala poniewaz w miare zblizania sie frontu granic Rzeszy,w coraz wiekszym stopniu Niemcy wykorzystywali lacznosc kablowa.Zarowno telefoniczna jak i dalekopisowa.Tak bylo latwiej.Szybsze i pewniejsze byly polaczenia bezposrednie z np Berlinem od lacznosci radiowej.Druga taka wpadka byla ofensywa w Ardenach.Tm rowniez Ultra milczala,i w konsekwencji Amerykanie byli kompletnie zaskoczeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: Mountgommery IP: *.mweb.co.za / *.is.co.za 12.03.05, 15:37 Z tym przezywaniem przez Roosevelta to chyba przesada. Prosze sie zapoznac z wizja swiata po wojnie wg tego prezydenta, nie byla tak daleka od tego co nam zafundowano. A w polityce, i nie tylko, gra sie tak jak przeciwnik pozwala. Wszystkie zainteresowane strony baly sie separatystycznego pokoju z Rzesza - stad ten pomysl o bezwarunkowej kapitulacji by nie bylo szansy na jakies tam zakulisowe konszachty. Warto poznac literature o Market Garden. Za pomysly tam wykorzytane, przed wojna w wojsku holenderskim oblewano oficerow w czasie cwiczen. Informacje od ruchu oporu w Holandii zupelnie zlekcewazono. A w calosci bylo wedlug zasady "jakos tam bedzie" . Mozna tak wyliczac dalej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ziuuuuuum ZDECYDOWANIE WŁASOW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 21:38 POLE - - - > Własow Morze - - -> Langsdorff Powietrze - - - > Hugh Trenchard "ojciec" RAFu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hipcio Re: ZDECYDOWANIE WŁASOW IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.05, 21:18 Pole-Rokossowsky Morze-Yamamoto Powietrze-Downing Odpowiedz Link Zgłoś