Dodaj do ulubionych

też tak macie ???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.04, 01:03
Oni to się wszystkiego czepiają, chociaż są spoko. Ich życie wyglądało inaczej - Kraj Rad "mówił' co robić, żeby.... Nie mamy (z żonką) takich możliwości, żeby mieć kąt, w którym po swojemu za nieswoje. Mam i Tata tak mięli.. zakład pracy dał na to ... na tamto... teraz od nas oczekują rodzice niewiem czego, SZLAK MNIE....Takie czasy przyszły 9niestety), że "mam pomóż($$$)", tat pożycz auta - gdzie chcesz jechać ? - a do (dupy se myślę) marketu "tatusiu" (jak grzeczny synuś). Biorę moją kochaną żonę, kochane dzieci, idę do TATY (po auto), potem jadę do marketu, kupuję. Zawożę do domu, jadę oddać auto (rozliczyć się z minut)rodzicom. "Miałeś być o....." słyszę i znów szlak mnie... Kiedyś mówię "mamo jade do Szwcji" - No co Ty !!! Źle ci tu? mam 28 lat dwoje dzieci i czyję się jak 16 latek - bo qrwa nie mam tyle, żeby nie chodzić do Mmamusi "pożycz mi 50,-" a ona - "kiedy oddasz???"...Nie będę już przedłużał... Jak to jest u innych 30 latków??? też tak macie ?
Obserwuj wątek
    • madzia.er Re: też tak macie ??? 04.05.04, 08:33
      Wiesz, ja rozumiem. Chociaż taka sytuacja nie jest jeszcze najgorsza. Pomyśl co
      by było gdyby Twój Tata nie miał tego samochodu. I Mama na "pożycz"
      odpowiadała "przecież wiesz, że nie mam".
      Ja przez dwa lata byłam bez pracy i utrzymywał mnie chłopak. To było dla mnie
      poniżające. Zwłaszcza jak komentował tego że nie umiem znaleźć pracy. Pracował
      w Państwowej firmie za 1,5 tysiaka i świat był dla Niego piękny i prosty.
      Mówiłam mu "uważaj, bo kiedyś Ty zobaczysz jak to jest". Śmiał się. Teraz role
      się odwróciły. Ja mam pracę. Nie jakieś kokosy, ale jest bezpiecznie. On
      pracuje za psie pieniądze po 200-250 godzin. Czasem mu przypominam tamte czasy.
      A co do Mamy... miała trudny okres w tamtym roku. Na szczęście miałam już wtedy
      pracę i mogłam jej pomóc. Jak jechaliśmy na zakupy robiłam takie skromne i dla
      Niej, i wiem że czasem to co ja jej kupiłam to było wszystko co miała. I to
      było poniżej pasa. Że patrzysz na to jak Twoja Matka żyje prawie na granicy
      nędzy, a nie jesteś w stanie tak jej pomóc jak byś tego chciał. Na szczęście
      dostała teraz pracę, powoli wychodzi na prostą. Wciąż zdarza się że jej
      pożyczam na czynsz. Ale jestem szczęśliwa że mam z czego. I że jest to coraz
      rzadsze.
      • Gość: darkus Re: też tak macie ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.04, 17:47
        Dziękuję za odpowiedź. To co robisz jest miłe i szlachetne. Cieszę się, że pomagasz swojej MAMIE. Szczerze mówiąc, bardzo chcę w przyszłości mieć takie warunki($$$), zeby móc pomagać rodzicom. Narazie (niestety) ja potrzebuję pomocy. Niezapomne Im tego nigdy. Pisałem ten wątek, ponieważ byłem mocno wkurzony. Jeśli nie mam na tyle pieniążków, żeby starczyło do następnej wypłaty, rodzice patrzą na mnie jak na nieudacznika (może to tylko kompleksy). "Sami" się dorobili tego co mają. Pracować musieli, bo był obowiązek, do kolonii dostali dopłatę, do wczasów też... sam juz nie wiem do czego nie dostali. Co by czuła Twoja Mama, jeśli byś ją poniżała za to, że poprostu nie ma za co zyć? Sama byłaś w takiej sytuacji, kiedy Twój chłopak traktował Cię jak...... i wiesz co czułaś. Myślę, że chodzi tu o tratowanie siebie nawzajem.
        • madzia.er Re: też tak macie ??? 04.05.04, 19:17
          Może Twoi Rodzice po prostu nie potrafią tak do końca zrozumieć realiów w
          jakich żyjemy. Wielu na to cierpi. Niby żyjemy w tym samym miejscu i czasie,
          ale niektórzy jakoś tak z boku...
          • Gość: harc mistrz Losy bywają zmienne - raz na wozie, raz pod wozem IP: 62.233.241.* 04.05.04, 19:45
            Z nędzy - do pieniędzy... takie było ulubione powiedzonko "Kisiela", czyli
            Stefana Kisielewskiego.
            Często zdarza się, że ci co mają przez dłuższy czas więcej forsy od innych,
            popadają w stan butnego dowartościowania, uznając pozostałych, gorzej
            usytuowanych, za nieudaczników albo nawet pogardzając nimi. Dopiero jak sami
            wpadną w tarapaty finansowe lub bezrobocie, to stają się dopiero "normalni".
            Dla wszelkich ważniaków i przejętych swoją rolą bufonów, bardzo otrzeżwiające i
            pouczające mogą być częstsze spacery... po cmentarzu, gdzie wszyscy leżą sobie
            równo, chociaż pod różnymi nagrobkami, a niektórzy to nawet przy głównych
            alejach.(!)
            Ale to i tak nic już nie ma do rzeczy. I naprawdę się nie liczy.
            Najlepiej chyba jest nie dramatyzować i nie pogarszać sytuacji, choćby
            psychicznej. Traktować wszystko, wzloty i upadki jako dopust Boży, i mając
            nawet z daru losu dużo forsy przy sobie, patrzeć przez szybę luksusowego auta z
            dużą życzliwością i zrozumieniem na mijanego biedaka na poboczu - bo role
            zawsze mogą się kiedyś odwrócić.
            A ideałem to byłoby nauczyć się czerpać przyjemność z pomagania innym.
            Tymbardziej członkom własnej rodziny.
            CZUWAJ!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka