Gość: kubas
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
31.01.03, 22:58
Mam za sobą doświadczenia z prowadzeniem prac terenowych w grudniu zeszłego
roku, mróz był znaczny ale kudy mu do mrozów nad Wołgą. Stąd pytanie jak
Rosjanom udawało się prowadzić wojnę w czasie zimy. Oczywiście nie mówię o
piechurach, bo tym zawsze można dać po waciaku i pepeszy i pognać przed
siebie. Ale co z transportem, z pojazdami mechanicznymi, czołgami i
samolotami. Przecież w tych temperaturach wszystko zamarza, smar w łożyskach,
woda w chłodnicy (nawet w pracującym silniku), płyn hamulcowy, gąsienice
wmarzają w grunt a piasty kół dostają takich oporów, że nie sposób ich
obrócić, akumulatory zdychają a czołgu nawet kompania czerwonoarmistów nie
odpali z pychu.
Dzisiejsza technika siada, czyżby więc stara, radziecka myśl techniczna była
lepsza.
Jeżeli gdzieś trafiliście na opisy jak radzić sobie z takim mrozem chętnie
przeczytam, może będzie można skorzystać z nich przyszłości