Dodaj do ulubionych

W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zimie ??

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 22:58

Mam za sobą doświadczenia z prowadzeniem prac terenowych w grudniu zeszłego
roku, mróz był znaczny ale kudy mu do mrozów nad Wołgą. Stąd pytanie jak
Rosjanom udawało się prowadzić wojnę w czasie zimy. Oczywiście nie mówię o
piechurach, bo tym zawsze można dać po waciaku i pepeszy i pognać przed
siebie. Ale co z transportem, z pojazdami mechanicznymi, czołgami i
samolotami. Przecież w tych temperaturach wszystko zamarza, smar w łożyskach,
woda w chłodnicy (nawet w pracującym silniku), płyn hamulcowy, gąsienice
wmarzają w grunt a piasty kół dostają takich oporów, że nie sposób ich
obrócić, akumulatory zdychają a czołgu nawet kompania czerwonoarmistów nie
odpali z pychu.
Dzisiejsza technika siada, czyżby więc stara, radziecka myśl techniczna była
lepsza.
Jeżeli gdzieś trafiliście na opisy jak radzić sobie z takim mrozem chętnie
przeczytam, może będzie można skorzystać z nich przyszłości
Obserwuj wątek
    • Gość: Aal Re: W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zim IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 01.02.03, 10:24
      Temat walki z "generałem Mrozem" w l. 1941-1944 zawsze mnie pasjonowal, ale
      przede wszystkim od strony niemieckiej: jak funkcjonowało ich zaopatrzenie w
      warunkach potwornych mrozów, braku dróg i wojny partyzanckiej?
      Rosjanie byli z takimi warunkami oswojeni i mieli krótsze linie komunikacyjne.
      Temat pasjonujący.
      • _misza Re: W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zim 01.02.03, 15:00
        Rosjanie mieli metode malych grup, cos jakby piec osob. Taka piatka wpadala w
        najbardziej nieoczekiwanym miejscu robila swoje i najczesciej ginela ale
        nastepni robili to samo za godzine. Odbywalo sie caly czas, ale najchetniej pod
        osona nocy. Niemmcy byli caly czas nekani i to powodowalo stressy. Jezeli
        chodzi o dostawy dla Niemcow to w tym wlasnie problem: nie bylo ich bo polaczki
        mieszali na bocznicach w Polsze. Niemcy juz prawie ze wygrywali no Amierikance
        naczali pomagat' i giermancy proigrali wojnu. Cztoby nie Amierika, globalnaja
        gospodarka bylaby uze w 1950 godu.

        U Rosjan, dowodca stal z pistoletem i jak ktorys nie chcial isc wpieriod to
        jewo zastrielil.

        Priviet!
        • Gość: Arnold Re: W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zim IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 04.02.03, 11:30
          _misza napisała:

          > Rosjanie mieli metode malych grup, cos jakby piec osob. Taka piatka wpadala
          w
          > najbardziej nieoczekiwanym miejscu robila swoje i najczesciej ginela ale
          > nastepni robili to samo za godzine. Odbywalo sie caly czas, ale najchetniej
          pod
          >
          > osona nocy. Niemmcy byli caly czas nekani i to powodowalo stressy. Jezeli
          > chodzi o dostawy dla Niemcow to w tym wlasnie problem: nie bylo ich bo
          polaczki
          >
          > mieszali na bocznicach w Polsze. Niemcy juz prawie ze wygrywali no
          Amierikance
          > naczali pomagat' i giermancy proigrali wojnu. Cztoby nie Amierika,
          globalnaja
          > gospodarka bylaby uze w 1950 godu.
          >
          > U Rosjan, dowodca stal z pistoletem i jak ktorys nie chcial isc wpieriod to
          > jewo zastrielil.
          >
          > Priviet!
          O czymże ty piszesz durak?
          • _misza dysleksyk? ntxt 13.02.03, 05:58
    • Gość: zwiadowca Re: W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zim IP: *.marwit.gliwice.pl 01.02.03, 15:20
      Podejrzewam, ze silnik odpalony jesienia pracowal bez zatrzymania do wiosny ;))
      Inna sprawa, ze akumulatory mogli spokojnie ladowac przez prostowniki z sieci
      elektrycznej lub przy jej braku z generatorow. Poza tym moze stosowali wtedy
      taki patent jak w swoich spychaczach - maly silniczek benzynowy odpalany
      recznie, ktory sluzy do rozruchu silnika wlasciwego. Co sie zas tyczy
      zamarzania kol, gasiennic itd. - na Antarktydzie mrozy solidniejsze, a jakos
      sobie radza. Bzdura jest, ze plyn chlodniczy (chocby byla nim woda) jest w
      stanie zamarznac przy pracujacym silniku!!! Poza tym mogli stosowac silniki
      chlodzone powietrzem - nie od parady Tatra cieszy sie takim mirem na Syberii.
      • _misza Re: W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zim 01.02.03, 17:29
        tygrysy mialy norme ze co 4 godziny silnik mial byc uruchomiony na 20 minut.

        Jezeli silniki byly diesla to jest problem, bo silnik jest coraz zimniejszy im
        dluzej pracuje, czyli zimno jest w kabinie.
      • Gość: kubas Re: W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zim IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.03, 12:46
        Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

        > Bzdura jest, ze plyn chlodniczy (chocby byla nim woda) jest w
        > stanie zamarznac przy pracujacym silniku!!!

        no to kolega niewiele widział, nawet w naszych warunkach zimowych takie rzeczy
        się zdarzają a co dopiero przy minus 40, oczywiście mówimy tu o konkretnych
        pojazdach a nie FSO1500,
        co do smaru, temperatura piasty kół w trakcie pracy to kilkadziesiat stopni,
        nawet smary dzisiejszej generacji nie mogą pracować w takiej skali, od -50 do
        +50, przykład z placu budowy agregat, który przy normalnej eksploatacji pobiera
        prąd rozruchowy 20-30 A przy minus 15 potrzebawał ponad 160A (skala w moim
        mierniku kończy się na 160A) najpierw wywaliło zabezpieczenia na RB, a kiedy je
        obeszliśmy wywaliło zabezpieczenia na podstacji, na tym zakończyliśmy dalsze
        próby,
        • Gość: osifer Re: W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zim IP: 209.234.157.* 02.02.03, 15:25
          tak, masz racje co do smarow tradycyjnych, ale
          wspolczesne sntetyczne pracuja inaczej, szczegolnie nowa
          klasa syntetycznych uzywanych w lotnictwie.

          Pytanie wiec powraca jak sobie z tym radzili Niemcy w
          czasie wojny w Rosji? Benzyne mieli syntetyczna na
          podstawie patentu DuPonta wiec pewnie smary tez.

          A czog by zaprojektowany na operacje w Afryce i w Rosji,
          to tez niesamowite przedsiewziecie inzynierskie. Przy
          minus 50C metal peka jak szklo.
          • Gość: zwiadowca Re: W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zim IP: *.marwit.gliwice.pl 02.02.03, 15:32
            Gość portalu: osifer napisał(a):

            > tak, masz racje co do smarow tradycyjnych, ale
            > wspolczesne sntetyczne pracuja inaczej, szczegolnie nowa
            > klasa syntetycznych uzywanych w lotnictwie.

            Racja, silikony maja bardzo ciekawe wlasciwosci :))

            >
            > Pytanie wiec powraca jak sobie z tym radzili Niemcy w
            > czasie wojny w Rosji? Benzyne mieli syntetyczna na
            > podstawie patentu DuPonta wiec pewnie smary tez.

            Syntetyczna benzyna to nic specjalnego. Sporo drozej to wychodzi niz zwykla
            petrochemiczna. Produkowana jest z wegla i Niemcy zajmowali sie tym tylko
            dlatego, ze mieli dostepu do wystarczajo duzych zloz ropy.
            >
            > A czog by zaprojektowany na operacje w Afryce i w Rosji,
            > to tez niesamowite przedsiewziecie inzynierskie. Przy
            > minus 50C metal peka jak szklo.

            To akurat bzdura. Problemy moga byc natomiast z guma i plastikiem.

            Jestem chemikiem, wiec wiem co pisze.
            • Gość: osifer Re: W jaki sposób Rosjanie prowadzili wojnę w zim IP: 209.234.157.* 02.02.03, 22:07
              Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

              > Gość portalu: osifer napisał(a):
              >
              > > tak, masz racje co do smarow tradycyjnych, ale
              > > wspolczesne sntetyczne pracuja inaczej, szczegolnie
              nowa
              > > klasa syntetycznych uzywanych w lotnictwie.
              >
              > Racja, silikony maja bardzo ciekawe wlasciwosci :))
              >
              > >
              > > Pytanie wiec powraca jak sobie z tym radzili Niemcy
              w
              > > czasie wojny w Rosji? Benzyne mieli syntetyczna na
              > > podstawie patentu DuPonta wiec pewnie smary tez.
              >
              > Syntetyczna benzyna to nic specjalnego. Sporo drozej
              to wychodzi niz zwykla petrochemiczna. Produkowana jest
              z wegla i Niemcy zajmowali sie tym tylko
              > dlatego, ze mieli dostepu do wystarczajo duzych zloz
              ropy.

              **Niemcy zajmowali sie tym bo nie mogliby prowadzic
              wojny gdyby jej nie mieli wiec dlatego dostali patent
              Duponta na kauczuk i benzyne, chyba w 36 roku.
              > >
              > > A czog by zaprojektowany na operacje w Afryce i w
              Rosji, to tez niesamowite przedsiewziecie inzynierskie.
              Przy minus 50C metal peka jak szklo.
              >
              > To akurat bzdura. Problemy moga byc natomiast z guma i
              plastikiem.

              ***Piperzycie kolego. Haki holownicze zrobione ze stali
              pekaja jak szklo. I hamuj swoj jezyk, juz ci mowiono
              kilka razy.
              >
              > Jestem chemikiem, wiec wiem co pisze.

              ** To bardzo ladnie z twojej strony.

              Wiec odpowiedz na pytanie jak to bylo ze smarami: czy
              uzywali syntetycznych czy nie? Ja wiem ze jak naleje 5W-
              30 to przy nedzych -10C samochod startuje jakby sie ktos
              uwiesil na wale, ale ten sam samochod z lotniczym olejem
              10W-30 chodzi jakbym nalal oleju do zegarka. Smar
              gestnieje w niskich temperaturach, wszyscy to wiedza,
              ale nie wiemy jak sobie ruscy i niemcy radzili 60 lat
              temu.
      • Gość: trooper Zamarzanie plynu chlodniczego IP: *.revers.nsm.pl 03.02.03, 00:45
        Plyn chlodniczy jest w stanie zamarznac i przy pracujacym silniku - w kablach
        doprowadzajacych.
        Dziewczyna jechala ok. 10 stycznia (w te mrozy wielkie) w okolicach Ostrody w
        nocy: termometr wskazywal lokalnie -32 st.C (tak, -32). Zapalila jej sie
        kontrolka temperatury plynu chlodniczego (przegrzanie), podejrzewamy ze dlatego
        wlasnie, ze zamarzl na chwile w przewodach i nie mogl ulec wymianie miedzy
        blokiem silnika a chlodnica (nie wiem tylko gdzie nastepuje pomiar temperatury).
        Jednoczesnie poruszala sie wylacznie na III biegu, bo zmiana na inny stala sie
        niewykonalna!!! Sytuacje miala podbramkowa (chory dziadek z tylu + wielki pies,
        ktory pierwszy raz od 8 lat jechal samochodem, nafaszerowany Relanium na
        szczescie...) - a do domu jeszcze 150-200 km. Jakos dojechala, wystarczylo zeby
        mroz zelzal do -20paru. A kontrolka plynu na szczescie mrugnela tylko kilka
        razy i zaraz znikala.
        Swoja droga - do ilu jest takie Borygo? -30 ???
        A alkohol - Martini zamarza nawet w lodowkowym zamrazalniku.
        • Gość: Marcin Re: Zamarzanie plynu chlodniczego IP: *.sympatico.ca 03.02.03, 01:00
          Gość portalu: trooper napisał(a):

          > Plyn chlodniczy jest w stanie zamarznac i przy pracujacym silniku - w
          kablach doprowadzajacych.
          > Dziewczyna jechala ok. 10 stycznia (w te mrozy wielkie) w okolicach Ostrody
          w
          > nocy: termometr wskazywal lokalnie -32 st.C (tak, -32). Zapalila jej sie
          > kontrolka temperatury plynu chlodniczego (przegrzanie), podejrzewamy ze
          dlatego
          >
          > wlasnie, ze zamarzl na chwile w przewodach i nie mogl ulec wymianie miedzy
          > blokiem silnika a chlodnica (nie wiem tylko gdzie nastepuje pomiar
          temperatury)
          > .
          > Jednoczesnie poruszala sie wylacznie na III biegu, bo zmiana na inny stala
          sie
          > niewykonalna!!! Sytuacje miala podbramkowa (chory dziadek z tylu + wielki
          pies,
          >
          > ktory pierwszy raz od 8 lat jechal samochodem, nafaszerowany Relanium na
          > szczescie...) - a do domu jeszcze 150-200 km. Jakos dojechala, wystarczylo
          zeby
          >
          > mroz zelzal do -20paru. A kontrolka plynu na szczescie mrugnela tylko kilka
          > razy i zaraz znikala.
          Trudno mi uwierzyc w ta historie,moze zostawila samochod z wylaczoym silnikiem
          na pewien okres czasu i zrobil sie "korek"w ukladzie chlodzenia dlatego
          pozniej silnik ulegl przegrzaniu,gdyby tak bylo nie dojechala by do domu

          > Swoja droga - do ilu jest takie Borygo? -30 ???
          Boryga jest plynem "cywilnym" wojsko uzywa antyfryz temp.zamarzania ok.-50

          > A alkohol - Martini zamarza nawet w lodowkowym zamrazalniku.
          martini zawiera ok.12% alkoholu dlatego moze zamarznac
          • Gość: trooper Re: Zamarzanie plynu chlodniczego IP: *.revers.nsm.pl 03.02.03, 01:16
            Komu nie wierzysz? Mnie, czy mojej dziewczynie, ktora znam od 7 lat?
            Masz prawo - w necie pelno klamczuchow, a i historia jak na Polske niecodzienna.
            Jedno jest pewne - wolala jechac, a nie zatrzymywac samochod... Bo moglaby juz
            nie ruszyc przez pare godzin! Tak jak niejeden TIR na poboczu.
            Bo co moze byc przyczyna zapalenia sie kontrolki nadmiernej temp. plynu, gdy
            nawet w lecie przy miejskiej jezdzie sie to nie zdarzalo (12-letni Golf II 1.6
            TD)?
            A co do biegow to w ogole przezycie - nie wiem w jakim stanie byl olej w
            skrzyni: samochod jechal, ale proba zmiany biegu konczyla sie oporem na
            dzwigni, a jego pokonywanie baaardzo nieprzyjemnymi wrazeniuami czuciowymi i
            sluchowymi. A zreszta - nawet w lecie potrafi mi haczyc II bieg zanim auto sie
            nie "rozjezdzi".
        • stulejka Re: Zamarzanie plynu chlodniczego 04.02.03, 09:49
          Gość portalu: trooper napisał(a):

          > Plyn chlodniczy jest w stanie zamarznac i przy pracujacym silniku - w kablach
          > doprowadzajacych.
          > Dziewczyna jechala ok. 10 stycznia (w te mrozy wielkie) w okolicach Ostrody w
          > nocy: termometr wskazywal lokalnie -32 st.C (tak, -32). Zapalila jej sie
          > kontrolka temperatury plynu chlodniczego (przegrzanie), podejrzewamy ze
          dlatego
          >
          > wlasnie, ze zamarzl na chwile w przewodach i nie mogl ulec wymianie miedzy
          > blokiem silnika a chlodnica (nie wiem tylko gdzie nastepuje pomiar
          temperatury)
          > .
          > Jednoczesnie poruszala sie wylacznie na III biegu, bo zmiana na inny stala
          sie
          > niewykonalna!!! Sytuacje miala podbramkowa (chory dziadek z tylu + wielki
          pies,
          >
          > ktory pierwszy raz od 8 lat jechal samochodem, nafaszerowany Relanium na
          > szczescie...) - a do domu jeszcze 150-200 km. Jakos dojechala, wystarczylo
          zeby
          >
          > mroz zelzal do -20paru. A kontrolka plynu na szczescie mrugnela tylko kilka
          > razy i zaraz znikala.
          > Swoja droga - do ilu jest takie Borygo? -30 ???
          > A alkohol - Martini zamarza nawet w lodowkowym zamrazalniku.
          wiem cos na ten temat bo to przxerabialem wytlumaczenia sa nastepujace:
          - walniety termostat, nie puszczajacy plynu chlodniczego na chlodnice - plyn
          krazy jedynie wokol bloku silnika i dlatego sie przegrzewa ew
          - wariant drugi - zamarzl plyn w calym ukladzie, podobnie jak wyzej krazy tylko
          w silniku - nie potrafi sie dostac na chlodnice - wiec grzeje sie -najlepiej
          zostawic auto w cieplym pomieszczeniu na noc, wtedy pusci, wymienic na -30...
          ale to nie to forum
          pzdr
    • Gość: trooper Rozruch silnika w mrozie IP: *.revers.nsm.pl 03.02.03, 01:05
      Co do samolotow [z ksiazki W. Spaete "Oblatywacze", Wwa 2000]:
      Niemcy stosowali procedure tzw. Kaltstartu - domieszki benzyny do oleju -
      ulegal on rozrzedzeniu (dla temperatur ponizej -30 zalecano 20% domieszki
      paliwa). Uruchamiano bez problemu i przy -40. Bylo bardzo duzo obaw i
      nieufnosci na poczatku, ale testy wykazaly, ze jedynym minusem jest koniecznosc
      czestszej wymiany oleju. W miare nagrzewania pracujacego silnika paliwo
      odparowywalo, a olej utrzymywal pożądane wlasciwosci smarne. Silniki nie ulegaly
      zwiekszonemu zuzyciu. Zalecano tylko scisle przestrzeganie procedury, przede
      wszystkim wprowadzenia mieszanki w odpowiednim momencie po wyłączeniu silnika
      (gdy ostygl do +20-40 st.C).
      Rosjanie robili to bardziej spontanicznie: micha z beznyna pod silnik i
      zapalka... Ale podobno tez stosowali Kaltstart. Jednen zlapany do niewoli ruski
      pilot podobno ku przerazeniu mechanikow niemieckich wlal kanister beznyny do
      wlewu oleju i kazal pokrecic smiglem aby zamieszac. Tak zrobili, odpalili i...
      no problem.

      Moj dziadek opowiadal mi niedawno, ze korzystal z takiej
      niemieckiej "maszynki", napedzanej specjalna lekka benzyna (?) - on kupowal ja
      na wyjazdach w NRD, u nas nie bylo. Dzialalo to w ten sposob, ze do zbiorniczka
      nalewalo sie 0.5 litra benzyny, a nad nim byla (nie umiem opisac) konstrukcja
      emitujaca cieplo z bardzo powoli spalajacej sie benzyny. Do 4 godzin baaardzo
      efektywnego grzania. Wystarczylo tylko podpalic. Zadnego otwartego ognia. Mozna
      bylo uzywac np. pod miska olejowa.
      • Gość: zwiadowca Re: Rozruch silnika w mrozie IP: *.marwit.gliwice.pl 03.02.03, 17:47
        > Moj dziadek opowiadal mi niedawno, ze korzystal z takiej
        > niemieckiej "maszynki", napedzanej specjalna lekka benzyna (?) - on kupowal
        ja
        > na wyjazdach w NRD, u nas nie bylo. Dzialalo to w ten sposob, ze do
        zbiorniczka
        >
        > nalewalo sie 0.5 litra benzyny, a nad nim byla (nie umiem opisac) konstrukcja
        > emitujaca cieplo z bardzo powoli spalajacej sie benzyny. Do 4 godzin baaardzo
        > efektywnego grzania. Wystarczylo tylko podpalic. Zadnego otwartego ognia.
        Mozna
        >
        > bylo uzywac np. pod miska olejowa.

        Bardzo sprytne urzadzenie. Jest to grzalka katalityczna, benzyna spala sie na
        katalizatorze (nie pamietam tylko jego skladu). I rzeczywiscie nie ma otwartego
        ognia. Mialem w rekach podobne urzadzenie (rosyjskie oczywiscie :)) sluzace do
        ogrzewnia... czlowieka. Odpalasz i chowasz pod kurtke - i kilka godzin jest ci
        milo i cieplo :)))

        >>> Dalej jakos nie wierze w plyn zamarzajacy przy pracujacym silniku... Musial
        zamarzanc wczesniej i tyle. Jesli zas chodzi o biegi - sam mam ten sam problem :
        ((

        >>> Haki holownicze pekaja rowniez przy zwyklych temperaturach :->>
        • _misza a zwiadowca ma kotra. czy naprawde chcesz zebym 07.02.03, 05:30
          spowodowal u ciebie stan przedzawalowy> Dla mnie to fraszka a ty to nie
          pierwszy klient. Zmien metody rozmawiania, sprobuj leczenia, zajmij czyms rece.
          Nie wiem co ci doradzic, ale prosze cie - przestan mnie wqurviac swoja glupota.
      • Gość: Aal Re: Rozruch silnika w mrozie IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 04.02.03, 11:42
        Gość portalu: trooper napisał(a):

        > Co do samolotow [z ksiazki W. Spaete "Oblatywacze", Wwa 2000]:
        > Niemcy stosowali procedure tzw. Kaltstartu - domieszki benzyny do oleju -
        > ulegal on rozrzedzeniu (dla temperatur ponizej -30 zalecano 20% domieszki
        > paliwa). Uruchamiano bez problemu i przy -40. Bylo bardzo duzo obaw i
        > nieufnosci na poczatku, ale testy wykazaly, ze jedynym minusem jest
        koniecznosc
        >
        > czestszej wymiany oleju. W miare nagrzewania pracujacego silnika paliwo
        > odparowywalo, a olej utrzymywal pożądane wlasciwosci smarne. Silniki nie
        ulegal
        > y
        > zwiekszonemu zuzyciu. Zalecano tylko scisle przestrzeganie procedury, przede
        > wszystkim wprowadzenia mieszanki w odpowiednim momencie po wyłączeniu
        silnika
        > (gdy ostygl do +20-40 st.C).
        > Rosjanie robili to bardziej spontanicznie: micha z beznyna pod silnik i
        > zapalka... Ale podobno tez stosowali Kaltstart. Jednen zlapany do niewoli
        ruski
        >
        > pilot podobno ku przerazeniu mechanikow niemieckich wlal kanister beznyny do
        > wlewu oleju i kazal pokrecic smiglem aby zamieszac. Tak zrobili, odpalili
        i...
        > no problem.
        >
        > Moj dziadek opowiadal mi niedawno, ze korzystal z takiej
        > niemieckiej "maszynki", napedzanej specjalna lekka benzyna (?) - on kupowal
        ja
        > na wyjazdach w NRD, u nas nie bylo. Dzialalo to w ten sposob, ze do
        zbiorniczka
        >
        > nalewalo sie 0.5 litra benzyny, a nad nim byla (nie umiem opisac)
        konstrukcja
        > emitujaca cieplo z bardzo powoli spalajacej sie benzyny. Do 4 godzin
        baaardzo
        > efektywnego grzania. Wystarczylo tylko podpalic, żadnego otwartego ognia.
        Mozna
        >
        > bylo uzywac np. pod miska olejowa.
        Takie urządzenie miały (opcjonalnie!) Trabanty 600 do ogrzewania wnetrza
        kabiny; katalityczny "palnik" bezpłomieniowy.
        A w instrucji rosyjskiego motocykla Iż 350 było zalecenie,aby przy niskich
        temperaturach dolać benzyny do oleju w skrzyni biegów (silnik smarowany
        mieszanką-dwusuw).
        • Gość: kubas Re: Rozruch silnika w mrozie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.03, 13:32
          Zwiadowca napisał

          >>> Dalej jakos nie wierze w plyn zamarzajacy przy pracujacym silniku...

          No to uwierz starszym i bardziej doświadczonym,

          przykład z tej zimy, 7 tonowy Mercedes, nieużywany przez kilka tygodni, -20 w
          nocy, po godzinie grzania opalarką kadłuba silnika zapalił bez problemu, przez
          1,5 godziny stał na placu z włączonym silnikiem i przez ten czas temperatura
          płynu (pomiar w głowicy czyli najbardziej obciążonym cieplnie elemencie układu)
          wynosiła ledwie 60 stopni, termostat nawet nie drgnął, gdyby chłodnica była
          wypełniona wodą to by już było po niej,
          drugi przykład sprzed wielu lat, królowa polskich szos Warszawa, dla Zwiadowcy
          i innych młodziaków drobna informacja, Warszawa miała w zasadzie dwie
          chłodnice, jedną tam gdzie większość samochodów czyli przed silnikiem, drugą
          kto wie czy nie większą pod deską rozdzielczą w charakterze nagrzewnicy,
          dodatkowo pobór wody do nagrzewnicy jest bezpośrednio z głowicy przed
          termostatem, w skrajnym przypadku woda w układzie nagrzewa się w silniku i
          oddaje całe ciepło przez nagrzewnicę (włączenie dmuchawy jeszcze ten odbiór
          zwiększa), termostat pozostaje zamknięty i do chłodnicy nie dociera nic lub
          prawie nic, osobiście przeżyłem taką sytuację, przymrożenia chłodnicy w czasie
          jazdy, pomogło dosyć szczelne opatulenie chłodnicy.

          Żeby już skończyć temat zamarzających chłodnic, stary kierowca opowiadał mi jak
          w czasie dużych mrozów zdejmował z pompy wodnej wiatrak żeby ograniczyć
          przepływ powietrza.

          Co do dolewania benzyny do oleju, pomysł jest niegłupi, pytanie pomocnicze, jak
          współczesny silni zareagowałby na taką mieszankę,

          Co do zasadniczego wątku to olej mamy z grubsza wyjaśniony, a co z paliwem do T-
          34, w moim samochodzie znakomita ropa z orlenu zamarzła już przy –25, czyżby
          Rosjanie mieli lepszego producenta paliw niż orlen ?????
    • Gość: gaduła Re: a niemcy ? IP: *.iod.krakow.pl / *.IOd.krakow.pl 04.02.03, 12:59
      pamietam że w moim domu był niemiecki papierowy śpiwór do spania na mrozie !
      a tak to szwedzi maja elektrycznie podgrzewane silniki i nie tylko
      • Gość: Flieger Re: a niemcy ? IP: proxy / 212.6.124.* 04.02.03, 14:26
        Gość portalu: gaduła napisał(a):

        > pamietam że w moim domu był niemiecki papierowy śpiwór do spania na mrozie !
        > a tak to szwedzi maja elektrycznie podgrzewane silniki i nie tylko

        wiekszosc starszych wzorow pojazdow kolowych Bundeswehry (stare Unimogi, MAN 5
        to alt etc.) miala gniazdo do montazu Schwingfeuerheizgerät.
        Uzadzenie dosc luzno zblizone wygladem do silnika V-1 i na podobnej zasadzie
        dzialajace (pulsacyjny palnik do benzyny). Potrzebuje troszke pradu tylko do
        startu (sam zaplon, bo wstepne sprezenie benzyny w zbiorniku robi sie reczna
        pompka), a pozniej grzeje (i brzeczy) az do wyczerpania sie benzyny, grzejac z
        11 kW.
        Takim ustrojstwem nawet w arktycznych temperaturach mozna uruchamiac silniki.

        POza tym do praktyki w temperaturach rzedu - 40 stopni nalezy po zatrzymaniu na
        noc spuszczenie cieczy chlodzacej i przechowywanie jej (razem z akumulatorami)
        w ogrzewanym pomieszczeniu. Rano podgrzewamy ciecz, dogrzewamy silnik srodkami
        pomocniczymi, wlewamy ciecz, montujemy akumulatory i zapalamy bez problemu.

        Miedzy innymi z reperatury tego uzadzenia zdawalem egzamin na elektryka
        samochodowego w wojsku :-)

        Patrz tez
        home.t-online.de/home/kurt.ohno/schwingfeuer.htm
        aczkolwiek na rysunku widac tylko koniec urzadzenia wystajacy z nagrzewnicy.

        Pozdr.
        F.
        • Gość: kubas Re: a niemcy ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 11:24

          tak się skład, że mam ciężarowego mercedesa 4x4 kupionego z Bundeswehry, ale
          takiego ustrojstwa nie widziałem, mam natomist małą ręczną pompkę w kabinie
          połączoną z jednorazowym aluminiowym pojemnikiem wielkości opakowania dropsów i
          z głowicą, zapewne w pojemniku był jakiś samostart, który pompką był podawany
          do kolektora, identyczne urządznie widziałem w land-roverze armii
          holenderskiej, czy kolega wie co było w rzeczonym naboju albo ma mozliwość ich
          zorganizowania
          • joseph.007 A propos metod rosyjskich... 06.02.03, 12:24
            Czytałem ongiś trochę "duszoczypatielną" książkę jakiegoś autora, którego
            nazwiska litościwie zapomniałem. Rzecz była o dzielnych obsługach dział
            pancernych, zwalczających niemiecko-faszystowską bestię na Ukrainie w zimie
            1943/44. Według autora, etatowym wyposażeniem każdego działa był piecyk
            zwany "burżujką", coś w rodzaju naszej kozy, tylko większe. Piecyk był zasilany
            czym popadło: węglem, drewnem, szmatami itp. Na postoju pod każdym SU tankisty
            wygrzebywali specjalną jamkę, w której umieszczali ów piecyk, rozpalając pod
            nim na kilka godzin przed planowanym uruchomieniem silników (w jamkach tych,
            jako w miejscach najprzytulniejszych, kwitło też bujne życie towarzyskie).
            Jednym z wątków owej powieści była niepewność co do losu załogi, która za
            bardzo podhajcowała w piecyku i przepaliły się przez to w silniku jakieś
            przewody: dylemat był czy to zdrajcy i trzeba ich rozstrzelać, czy tylko głupki
            i wystarczy, żeby odkupili swe winy w boju (już nie pamiętam która z alternatyw
            wzięła górę).
            Nie wiem na ile powyższe jest tylko fikcją literacką, ale w każdym razie
            profesjonalne podgrzewacze paliwa, o których była mowa wyżej, zamontowano ponoć
            dopiero w produkowanych na licencji w Polsce T-34 i T-54 (śp. p. Magnuski
            twierdził, że w wersjach oryginalnych ich nie było). A o skuteczności prostych
            metod może świadczyć zdjęcie, które widziałem kiedyś w nieodżałowanej
            pamięci "Kraju Rad": baza transportowa na Syberii, rząd ogromnych KrAZów
            przygotowywanych do wyjazdu, a pod silnikiem każdego pięknie
            buzujące, "harcerskie" ognisko :-)))
          • Gość: Flieger Re: a niemcy ? IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 06.02.03, 22:14
            Gość portalu: kubas napisał(a):

            >
            > tak się skład, że mam ciężarowego mercedesa 4x4 kupionego z Bundeswehry, ale
            > takiego ustrojstwa nie widziałem, mam natomist małą ręczną pompkę w kabinie
            > połączoną z jednorazowym aluminiowym pojemnikiem wielkości opakowania dropsów
            i
            >
            > z głowicą, zapewne w pojemniku był jakiś samostart, który pompką był podawany
            > do kolektora, identyczne urządznie widziałem w land-roverze armii
            > holenderskiej, czy kolega wie co było w rzeczonym naboju

            Nazywalo sie toto bodajze "Starterpilot". I nie mialo nic wspolnego z
            rozrusznikiem Coffmana ;-)))

            > albo ma mozliwość ich
            > zorganizowania

            Wersji oryginalnej poszukalbym w army-shopach. U nas rowniez w wielu
            warsztatach jest stosowana wersja handlowa w spraju przy problemach ze zdaniem
            badania czystosci spalin w starych bezkatalizatorowych samochodach. Widzialem
            ten spraj w kilku katalogach warsztatowych, jak rowniez w katalogu Westfallia.

            Pozdr.
            F.
    • wielki_czarownik Rosyjskie patenty. 09.02.03, 23:02
      O tym wyczytałem w kilku książkach - m.in "Oblatywacze"
      1. Rozpalanie ognisk pod silnikiem
      2. Dolewanie benzyny do oleju (przeczytajcie "Oblatywaczy" tam jest to
      wyjaśnione) - szczególnie w silnikach lotniczych.
      3. Spiryt (dla fizylierów)
    • Gość: gaduła Re: W jaki sposób żyja w Kanadzie ? IP: *.IOd.krakow.pl 10.02.03, 10:05
      nha północy Kanady to zimę maja prawie stale, jak oni tam zyją ? jak chodzą ich
      silniki ?
      moze ktos powie więcej na ten temat ?
      • Gość: P-51 Re: W jaki sposób żyja w Kanadzie ? IP: *.qc.sympatico.ca 10.02.03, 19:34
        Na temat obslugi zmechanizowanego sprzetu wojskowego w warunkach arktycznych sa
        dosc obszerne instrukcje, dotyczace zastosowania odpowiedniego sprzetu
        pomocniczego, odpowiednich procedur, jak rowniez zastosowania odpowiednich,
        wlasciwych arktycznym warunkom materialow. Dla przykladu krotki fragment z
        jednej z instrukcji:

        <<<<<Winterization Equipment
        3-1. General
        Vehicles required to operate under arctic conditions have installed
        winterization equipment designed to
        assist the vehicle in starting, operating, and producing adequate cabin heat.
        3-2. Heaters
        a. Personnel heaters. Generally, vehicles provide adequate heat through
        personnel hot water heaters.
        Hot water heater operation is insufficient when ambient temperatures drop
        below -25 degrees Fahrenheit.
        In USARAK, fuel burning heaters have replaced hot water heaters in most
        tactical vehicles except small
        unit support vehicles (SUSVs) and some engineer equipment. Per MIL-STD-1472C,
        military vehicle
        personnel heaters must maintain a plus (+) 41 degrees Fahrenheit temperature.
        The fuel burning heaters
        often fail because of—
        (1) Contaminated fuel.
        (2) Low fuel level.
        (3) Low voltage available for operation.
        (4) Inexperienced operators or mechanics.
        (5) Heater design characteristics.
        b. Swingfire portable heater. Proper engine preheating is critical during cold
        weather starting. Engines,
        starters, and other components may receive extensive damage if not properly
        preheated. Engines with
        correct oil and lubricants will, generally, start down to -25 degrees
        Fahrenheit without preheating.
        However, to reduce engine wear and damage, it is advisable to preheat engines
        at temperatures below
        -10 degrees Fahrenheit. USARAK uses the North American Treaty Organization
        standard Swingfire
        portable heating system for tactical vehicles. The Swingfire heater is a pulse
        jet engine that burns
        gasoline. It requires no external power in the run cycle and requires only 6
        amperes at 24 volts for starting.
        The heater is used in conjunction with a vehicle-mounted exchanger. Before
        operation, a vehicle operator
        can externally heat gear boxes, drive trains, transmissions, and oil pans. For
        additional information, refer
        to USARAK Pamphlet 750-5 for Swingfire heater operation, care, and maintenance.
        c. Power plant and standby heater systems.
        (1) Standby heaters. Some vehicles are equipped with a fuel-fired heater to
        maintain engine heat for
        starting ease. Take care when using this system since it could drain the
        vehicle's batteries.
        (2) Engine block heaters. Most USARAK SUSVs, commercial utility cargo vehicles,
        high mobility
        multi-purpose wheeled vehicles, 5-ton trucks with Cummins engines, and
        commercial construction
        equipment have these heaters installed. The block heater warms engine coolant,
        which, in turn, warms
        the engine's block for starting ease. This system requires a 120-volt
        alternating current power source. On
        some equipment, coolant routed through a hollow plate on which the battery sits
        warms the battery.
        (3) Optional equipment. Some units use battery pads and blankets, engine perk
        heaters, and oil pan
        heating pads.
        (4) Extension cords. When using 120-volt alternating current power, extension
        cords are required.
        Units should use only arctic extension cords (that remain flexible in extreme
        cold) with at least 14 gauge
        wiring.>>>>>

        Jesli zas pytasz jak sobie radza zwykli zjadacze chleba, to do -30C nie powinni
        miec problemu z rozruchem, zakladajac uzycie standartowych odpowiednich do
        warunkow zimowych materialow. Natomiast wiele osob garazujacych "pod chmurka",
        lub pozostawiajacych swe pojazdy na dluzej na otwartych parkingach ma
        zainstalowane tzw. "block heatery", ktore podlacza sie do zwyklej sieci
        elektrycznej, pozwalajace wylaczony silnik utrzymac w przyzwoitej temperaturze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka