ignorant11
21.07.06, 00:24
Sława!
www.focus.pl/focus2/index.jsp?place=Lead09&news_cat_id=13&news_id=333&layout=2&page=text
Powietrzne monstrum
Samolot o rozpiętości skrzydeł równej dwukrotnej szerokości boiska
piłkarskiego ma być największym, jaki kiedykolwiek wzbił się w powietrze.
Ogromny samolot uniesie jednorazowo pięć tysięcy żołnierzy wraz z ich
sprzętem albo 38 ciężkich czołgów bojowych Abrams. Przy użyciu 100 takich
maszyn można by w 72 godziny przerzucić półmilionową armię w dowolny zakątek
świata.
"Będzie to największy, najcięższy samolot, jaki kiedykolwiek wzbił się w
powietrze" - twierdzi John Skorupa, szef biura studiów strategicznych w
dziale Nowoczesnych Samolotów Transportowych i Tankowców firmy Boeing
Aerospace. "Jego masa własna będzie odpowiadała masie siedmiu Boeingów 747
jumbo jet z pełnym ładunkiem".
Podczas startu i lądowania samolot będzie się opierał na 76 kołach. Osiem
silników turboodrzutowych, każdy o mocy 80.000 koni mechanicznych, będzie
napędzało osiem 15-metrowych śmigieł. Gigantyczne 152-metrowe, składane
skrzydła, mające powierzchnię 4050 m2, będą utrzymywały samolot wraz z
ładunkiem w powietrzu.
Wydawałoby się, że tak ciężki samolot musi zużywać tyle paliwa, że
jakikolwiek lot na długim dystansie staje się niemożliwy. A jednak John
Skorupa zapewnia, że ta gigantyczna maszyna poruszająca się z prędkością 483
km/godz. będzie w stanie dolecieć w każde miejsce na Ziemi bez tankowania.
Będzie bowiem dwa razy bardziej paliwooszczędna niż dowolny współczesny
samolot liniowy.
Radziecki Potwór Morski
Cała sprawa rozpoczęła się w 1967 roku, kiedy to w Waszyngtonie CIA zwołała
nadzwyczajną konferencję w celu przeanalizowania dziwnego zdjęcia, zrobionego
nad ZSRR przez jeden z satelitów szpiegowskich. Na fotografii było widać
samolot o wiele większy od jakiegokolwiek, o którego istnieniu wiedziano -
masywny wodolot ze skrzydłami, które wydawały się zbyt krótkie i za małe, by
pozwoliły maszynie wzbić się w powietrze.
"Wiedzieliśmy, że dzięki lataniu nisko nad wodą można uzyskać niesłychaną
efektywność, dlatego chcieliśmy poznać tę technologię" - mówi Skorupa.
Amerykańscy szpiedzy działający na terytorium Związku Radzieckiego
dowiedzieli się, że tą maszyną jest ekranoplan, czyli statek powietrzny do
transportu wielkich ciężarów, latający nad wodą, z wykorzystaniem zjawiska
aerodynamicznego zwanego poduszką powietrzną. W Pentagonie nadano mu
oryginalny kryptonim ? Potwora Morskiego z Morza Kaspijskiego. Okazało się,
że eksperymentalny samolot został zaprojektowany przez Rościsława
Aleksiejewa, przyjaciela radzieckiego premiera Nikity Chruszczowa.
500-tonowy Potwór Morski (oficjalna nazwa - KM) został ukończony w 1966 roku.
Aleksiejew miał nadzieję, że będzie mógł jednorazowo przerzucić przez ocean
900 żołnierzy. KM miał 10 silników odrzutowych - dwa na ogonie i osiem na
skrzydłach. Był samolotem morskim, do uniesienia się nad wodę musiał osiągnąć
prędkość 338 kilometrów na godzinę.
Po upadku ZSRR, w 1993 roku Pentagon rozpoczął intensywne badania nad
Potworem z Morza Kaspijskiego. Projekt przekazano dostawcy amerykańskiego
wojskowego sprzętu latającego, firmie Boeing Aerospace, która od lat już
nosiła się z zamiarem zbudowania wielkiego samolotu transportowego.
Lot na poduszce powietrznej
Wydział samolotów eksperymentalnych Boeinga zaczął pracę od uczynienia
samolotu znacznie lżejszym i znacznie większym od KM. Zrezygnowano z idei
samolotu morskiego (startującego z wody), ponieważ wzmocniony kadłub był zbyt
ciężki. Następnie wykorzystano efekt poduszki powietrznej. Zamiast małych
skrzydeł (jak Rosjanie), zaprojektowano skrzydła nadzwyczaj duże.
Dotychczas najprostsza zasada latania głosiła: im wyżej, tym lepiej, ponieważ
lot w rzadszym powietrzu zmniejsza zużycie paliwa. Podczas lotu powietrze nad
górną powierzchnią skrzydła samolotu wiruje i spycha go w dół. Łatwiej więc
latać na dużych wysokościach, ponieważ powietrze nie jest tam tak gęste i nie
napiera na samolot z tak wielką siłą. Jest jednak jeszcze jedno zjawisko:
jeśli samolot leci bardzo nisko nad ziemią, nad płaską powierzchnią, w
powietrzu nie tworzą się zawirowania. Na tym właśnie polega efekt poduszki
powietrznej. Powietrze dostaje się w pułapkę pod skrzydłami i tworzy
poduszkę, która wypycha samolot do góry.
W ten sam sposób, praktycznie bez wysiłku lata pelikan (w przeciwieństwie np.
do znacznie lżejszych mew, które energicznie machają skrzydłami podczas lotu
nad wodą). Boeing nazwał swój samolot Pelikanem, w nadziei, że podobnie jak
ptak będzie pokonywał wielkie dystanse, zużywając niewiele paliwa.
Dla najlepszego wykorzystania efektu poduszki powietrznej, samolot powinien
lecieć na wysokości od 6 do 30 metrów nad płaskim terenem lub wodą. Na tak
małej wysokości nie będzie mógł latać nad terenem zabudowanym czy nawet
pagórkowatym, ale zakłada się, że w razie potrzeby Pelikan przeleci część
trasy jak normalny samolot na wysokości 6 tysięcy metrów, dzięki temu ominie
na przykład burze.
Żaden człowiek nie byłby w stanie ręcznie prowadzić Pelikana na wysokości 6
metrów nad ziemią. Automatyczny system sterowania samolotu poprowadzi go
najkorzystniejszą i najbezpieczniejszą drogą. Uwzględni m.in. ukształtowanie
terenu, warunki meteorologiczne, ekonomikę lotu, planowany (najdogodniejszy)
termin przylotu.
Prom kosmiczny w luku
Maszyną zainteresowali się też inżynierowie z amerykańskiego programu
kosmicznego. Rakiety używane do wynoszenia promów kosmicznych - ze względu na
dużą gęstość powietrza, czyli duży opór - potrzebują gigantycznych ilości
energii, a co za tym idzie, także paliwa.
NASA wyraziła zainteresowanie tym samolotem jako "pierwszym szczeblem
startowym" dla statków kosmicznych. W luku ładunkowym Pelikana może się
zmieścić cały prom. Ogromny samolot mógłby wynieść go na dużą wysokość, a tam
wypuścić i pozwolić na włączenie własnych silników rakietowych, które z kolei
wyniosłyby go w przestrzeń kosmiczną.
Forum Słowiańskie
gg 1728585