Dodaj do ulubionych

Troche o jencach w ZSRR

24.11.06, 07:54
Tu jest ciekawy artykul o sowieckich jencach napisany przez Igora Pychalowa dla pisma "Specnaz Rosji"
Radze przeczytac wszystkim kto lubi czytac bajki o krwiorzerczej RKKA i biednym Wermachcie.
www.cprf.ru/news/articles/politics/44464.html
Dla kogos, kto nie zna roysjkiego, przetlumacze jak potrafie artykul (wersja bedzie troche skrocona, bo nie mam casu na tlumaczenie wszytkiego)

"Prawda i klamstwo o sowieckich jencach"

Tragiczny los sowieckich zolnierzy, ktorzy trafili do niemeckiej niewoli w czasie WW2 juz od dawna jest jednym z najbardziej lubianych tematow dla nieczystych spekulacji. Wedlug demokratycznie orientowanych autorow nasze jency gineli w niemeckich lagrach wylacznie dlatego ze morderca Stalin nie podpisal konwencje Genewska. A prawie wszyscy kto przetrwal, oczywiscie, od razu po oswobodzeniu zostali skierowani w GULAG.
I mimo ze tajne archiwa juz od dawna sa odtajnione, lustratorzy totalitarnej przeszlosci nie przestaja pisac to samo. Uzywajac prywatne telemedia oni co miesiac wyrzucaja z ekranu swoje "straszylki".

Bezsilnosc konwencji Genewskiej

Niedlugo przed napadem na ZSRR na przeprowadzonym 30 marca 1941 spotkaniu naczelnego kierownictwa Wermachta Hitler stwierdzil: "Mowimy o walce na wyniszczenie. Jesli nie bedziemy tak postepowac, to chociaz rozbijemy wroga, to po przejsciu 30 lat znow powstanie komunistyczne niebiezpieczenstwo.." (Galder F. Dziennik wojenny, T.2. M.1969, s.430)
Idac za rozkazem fuhrera dowodca 4 grupa pancerna Erich Gepner w rozkazie od 2.05.41 pisal ze nastepna wojna "musi miec za cel zruinowanie dziesiejsza Rosje, i dlatego musi byc przeprowadzona z niespotykalna bezwglednoscia" (Organy bezpieczenstwa panstwowego ZSRR w Wielkiej Wojnie Ojczyznianej. T1. Nakanunie, Ks. 2 1995 s. 338).
Jednym z przejawow podobnej "niespotykalnej bezwzglednosci" stalo masowe wybicie naszych jencow. W czasie wojny zabili 57% wzietych do niewoli sowieckich zolnierzy. DLa porownania: z wzietych nami 3576,3 tys. zolnierzy niemeckich sil zbrojnych zmarli w niewoli 442,1 tys (12,4%), a z 800 tys. zolnierzy armii panstw sojusznikow Niemiec na sowiecko-germanskim froncie (Wegrzy, Wlochy, RUmunia, FInlandia, SLowakia) - 137,8 tys. (17,2%).

Zupelnie inny stosunek mieli Niemcy do jencow z panstw Europy. Np. z 1547 tys. francuskich zolnierzy trafiacych do niewoli zmarli okolo 40 tys. lub 2,6%.
Kto musi poniesc odpowiedzialnosc za mord na naszych jencach? Wydaje sie ze pytanie rytoryczne. Oczywiscie ze dowodctwo III Rzeszy na czele z Hitlerem, ktory oddal zbrodnicze rozkazy. Ale nic podobnego! Zgodnie z popularna wersja nowych "prawdomowcow" winny jest znow ze Stalin:

"Stalin mowiac "Nie mamy jencow, mamy zdrajcow" postawil poza prawem miliony ludzi. Niepodpisanie konwencji Genewskiej o jencach i odpowienie placenia plat dla Czerwonego Krzyrza oddal sowieckich ludzi na masowe wyniszczenie w faszystowskich lagrach" (Poczatek wojny: Dokumenty i materialy. Kirszner L.A. 1991 s. 39)

Jednak popatrzny w tekst konwencji Genewskiej o jencach wojennych od 27.07.1929:
"4 rozdzial.
Panstwo ktore wzielo do niewoli zolnierzy musi ich pilnowac i utrzymywac...
72 rozdzial.
Punkty danej konwencji musza byc spelniane umawiajacymi stronami przy kazdych okolicznosciach.
Jesli w przypadku wojny jedna ze stron walczacych okaze sie nie uczestniczacej w konwencji, to tym niemniej zasady konwencji sa koniecnznymi do spelnienia dla wszystkich wojujacych panstw, ktorzy ta konwencje podpisali."
(Jency w ZSRR 1939-1956. Dokumenty i materialy. M. 2000. s 1012, 1024-1025)

Jak widzimy, z tekstu Genewskiej konwencji wychodzi ze po pierwsze, wydatki na utrzymanie jencow ponosi panstwo ktore wzielo jencow. A po drugie, panstwo ktore podpisalo konwencje, musi ja spelniac niezaleznie od tego podpisal wrog konwencje czy nie. NIemcy konwencje Genewska podpisali.

Trzeba powiedziec, ze hitlerowskie dowodctwo znakomicie znalo ten punkt jurydyczny, dlatego dla oprawdania swych zbrodniczych czynow puskalo standardowe propagandowe hasla. Cytat z rozporzadzenia o stosunku do radzieckich jencow dla wszestkich lagrow koncentracyjnych od 8.09.1941:

"Bolszewizm jest smiertelnym wrogiem nacjonal-socjalistycznych Niemiec. Po raz pierwszy przed niemeckim zolnierzem stoi przeciwnik, wyszkolony nie tylko w wojskowym ale i w politycznym sensie, w duchu destrukcyjnego bolszewizna. Walka z nacjonal-socjalizmem u niego w krwi. On prowadzi ta walke wszystkimi majacymi sie w posiadaniu srodkami: dywersjami, propaganda, sabotarzem, zabojstwami. Dlatego bolszewistski zolnierz stracil wszelkie prawo pretendowac na stosunek jak z uczciwym zolnierzem zgodnie z Genewska konwencja" (Organy panstwowego bezpieczenstwa ZSRR w Wielkiej WOjnie Ojczyznianekj. Ks. 2. M. 2000 s. 507).

"4% dla GULAGa"

Obrzucajace blotem nasza przeszlosc autorzy zgodnie maluja straszny obraz, jak byle sowieckie zolnierze, wyzwolone z niemeckich lagrow, tuz po tym prawie wszyscy byli skierowane w lagry GULAG lub co najmniej w kampanie karne. Tak naprawde zwykly chlopski rozum podpowiada ze zolnierze, powrocone z niewoli, musza przejsc sprawdzenie przez organy kontrwywiadu - chociazby dlatego ze wsrod nich jest pewna ilosc agentow wroga. Niemcy aktywnie uzywali ten kanal do zasylki swej agentory. Oto co pisal na ten temat w swych wspomnieniach kierownik VI zakladu brigadenfuhrer SS Wather Schelenberg:

"W lagrach dla jencow wybieralismy tysiace russkich, ktorzy po wyszkoleniu byli zasylane na spadochronach w glab russkiego terenu. Ich podstawowym zadaniem razem z przekazaniem informacji bylo polityczna dezorientacja ludnosci i dywersje. Inne grupy byli przeznaczone dla walki z partyzantami, w tym celu ich zarzucano do russkich partyzantow. Zeby osiagnac szybki sukces zaczelismy nabierac ochotnikow wsrod rosyjskich jencow w przyfrontowym terenie".

Wiec, stworzenie pod koniec 1941 roku na rozkaz narkoma (ministra) obrony za #0521 lagrow filtracyjnych dla sprawdzenia oswobodzonych z niewoli bylo ostra niezbednoscia.
Sprawdzenie w tych speclagrach przechodzili nie tylko ex.jency. Trafiajacy tedy kontyngent dzielil sie na 3 grupy:
1) jency i tzw. "okruzency" (zolnierzy walczace z okrazeniach)
2) szeregowi policjanci, wiejscie starosty i inni cywile, podejrzane o wspolprace z wrogiem.
3) cywile wieku poborowego, zyjace na okupowanym terenie.

Ale moze z lagrow filtracyjnych ex-jencow naprawde prawie wszystkich gnali w sybir? Przeanalizujemy odtajnione i opublikowane dane na ten temat:

"Sprawka o chodzie sprawdzenia ex-okruzencow i ex-jencow na stan 1.10.1944
1. Dla sprawdzenia ex. zolnierzy RKKA, bylych w niewoli lub okrazeniu, na rozkaz GOKO #1069ss od 27.12.41 zostali stworzone specjalne lagry NKWD.
Sprawdzenie przeprowadza sie oddizlami kontrwywiadu "Smersz" NKO przy speclagrach NKWD.
Razem przez speclagry ex-jencow przeszli 354 592 tys. ludzi, w tym 50 441 oficerow.

2. Z tej liczby sprawdzono o przekazano:

a) do RKKA 249 416 ludzi
w tym :
- w jednostki wojskowe 231 034 ( w tym 27 042 oficerow)
- na formowanie szturmowych batalionow 18 380 (w tym 16 163 oficerow)
b) do przemyslu 30 749 ludzi ( w tym 29 oficerow)
c) na formowanie ochrannych oddzialow speclagrow 5925 ludzi.

3. Aresztowano przez "Smersz" 11 556 ludzi
wsrod nich - agentow wywiadu i kontrwywiadu wroga 2083 (w tym1284 oficerow)

4. Ubylo na skutek roznych przyczyn (wyslano do szpitali, umarlo) - 5347 ludzi

5. Znajduje sie w speclagrach NKWD ZSRR na sprawdzeniu 51 601 ludzi (w tym 5657 oficerow)

Z liczby pozostalych w lagrach NKWD oficerow w listopadzi beda zformoweane 4 bataliona szturmowych po 920 ludzi w kazdym"
( Zemskow W.N. GULAG. 1991 s. 4-5)


A wiec losy ex-jencow ktorzy przeszli sprawdzenie do 1.10.1944 sa podzielone nastepujaco:
Skierowano do
- jednostek liniowych - 76,25%
- batalionow szturmowych - 6,07%
- przemyslu - 1,96%
- wojsk ochraniowych - 0,15%

Aresztowano 3,81%
Obserwuj wątek
    • misza_kazak Re: Troche o jencach w ZSRR 24.11.06, 07:56
      A wiec losy ex-jencow ktorzy przeszli sprawdzenie do 1.10.1944 sa podzielone nastepujaco:
      Skierowano do
      - jednostek liniowych - 76,25%
      - batalionow szturmowych - 6,07%
      - przemyslu - 1,96%
      - wojsk ochraniowych - 0,15%

      Aresztowano 3,81%
      Umarlo od ran i chorob lub trafilo do szpitali 1,76%

      Wiec, jak widac wsrod szeregowych zolnierzy i sierzantow pomyslnie przechodzilo sprawdzenieponad 95% (czyli 19 wsrod kazdych 20) ex-jencow.
      Troche inaczej sytuacja wygladala w przypadku oficerow. Aresztowano wsrod nich tylko 3%, ale za to z lata 1943 do jesieni 1944 znaczna czesc byla skierowana jako szeregowi i sierzanci do batalionow szturmowych.I to jest absolutnie oprawdane - z oficera wymog znacznie wiecej niz z szeregowego.

      Poza tym, trzeba wziac pod uwage ze oficerom, trafiajacym do "sztrafbatow" i odpracowajacym wlasna wine, przewracano stopien. Np. 1.szy i 2-gi bataliony szturmowe, sformowane do 25.08.1943, w ciagu 2 miesiecy walk wykazali siebei z najlepszej strony i rozkazem NKWD zostali rozformowane. Walczacych w tych jednostkach przewrocono w prawach, w tym oficerow i zatem skierowano do jednostek liniowych RKKA.

      A w pazdzierniku 1944 GKO przyjal postanowienie zgodnie z ktorym oswobodzone jency i cywile wieku poborowego byli skierowane besposrednio do jednostek wojskowych drugiego rzutu, nie przechodzac speclagry filtracyjne.

      Wiec, po zapoznaniu z faktami, mit o tragicznym losie ex-jencow peka. Na prawde ponad 90% ex-jencow po sprawdzeniu byli skierowane z powrotem do wojska lub do przemyslu. Nieznaczna czesc (okolo 4%) zostala aresztowana i cos okolo tego skierowano do sztrafbatow.


      "W spelagrach NKWD"

      Dosc popularnym wsrod mitotworcow jest stwierdzenie, ze stosunek do oswobodzonych sowieckich jencow w ZSRR byl gorszy niz do wzietych do niewoli niemcow. Przede wszystkim trzeba powiedziec ze dla tego, zeby okreslic do kogo stosunek byl bardziej humanitarny istnieje, istneje taki prosty i transparentny czynnik jak smiertelnosc. Oto sa dane za lipiec-december (zapomnialem jak bedzie po polsku :)) 1944 z dziennika statystycznego dot. liczebnosci i ruchu ludzi w speclagrach NKWD ZSRR, dokad trafiali oswobodzone radzieckie jency (GARF Rosji. 9408 s. Tabela.1)

      A teraz popatrzmy na smiertelnosc Niemcow i ich sojusznikow w naszej niewoli. Tutaj sa dane ze sprawodzania L.P.Berii ba imie Stalina i Molotowa o liczebnosci jencow w lagrach NKWD, ich stanie fizycznym i podzialu do pracy po narkomatam (ministerstwam). Zgodnie z tymi dokumentami na 5.12.1944 u nas w niewoli znajdowalo sie 680 921 zolnierzy i oficerow wroga. Przy tym za ostatnia dekade pazdziernika w lagrach jencow zgineli 6017 a w szpitalach 2176 ludzi (Jency w ZSRR, 1939-1956. Dokumenty i materialy. str. 591-592). Tzn. za 10 dni umarlo 8193 jenca, czyli 1,2%.
      Dla porownania: w 15 speclagrach NKWD, wg ww. danych za ostatnia dekade pazdziernika z 123 765 sprawdzanych radzieckich jencow umarli tylko 41 czlowiek (GARF Rosji. 9408s. L 1-18) czyli 0,03%

      Jednak nie trzeba myslec ze w NKWD chcieli specjalnie usmiercic jak najwiecej wzietych Niemcow, Rumunowm, Wlochow i jencow z innych panstw sojusznikow Niemiec. Jak widzimy w tym samym sprawodzaniu Berii: "W listopadzie i pazdzierniku tego roku w lagry trafilo 97 000 jencow, przewaznie z okrazonej w rejonie KIszyniewa grupy wojskowej wroga. POnad polowa z nich byli chore i wytezeni. Mimo ze zostali przeprowadzone miary do ich ozdrowienia, smiertelnosc tej partii jencow w listopadzie i pazdzierniku gwaltownie sie zwiekszyla" (Jency w ZSRR. 1939-1956. Dokumenty i materialy. str. 592).

      Jednka oswobodzeni radzieckie jency trafiali do speclagrow NKWD tez wcale nie z sanatoriow. A jednak smiertelnosc wsrod nich byla w dziesiatki razy mniejsza.

      Nie mniej ciekawie jest porownac smiertelnosc oswobodzonych radzieckich jencow, utrzymywanych w speclagrach NKWD ze smiertelnoscia wiezniow w radzieckich wiezniach i lagrach. W 1944 roku ona wyniosla 8,84% w lagrach GULAG i 3,37% w wiezieniach. Mysle, ze teraz mozemy dokladnie ocenic "porzadnosc" tych autorow, ktorzy dorownaja przechodzenie sprawdzenia w speclagrach NKWD do pobytu w lagrach GULAGa, jak to zrobil np. nejaki Mark Sztejnberg w swym artykule w "Niezawisimom wojennom obozrenii" (dalej idzie cytat).

      "POlot z piekla"

      Dobrym przykladem losu radzieckiego oficera powroconego z niemeckiej niewoli, jest historia pilota-mysliwca Wladimira Dmitriewicza Lawrinenkowa.
      1 maja 1943 otrzymal nagrode Bohatera Zwiazku Radzieckiego. 23.08.1943 starszy lejtenant Lawrinenkow staranowal niemecki samolot, po czym musial wyskoczyc ze spadochronem nad terenem zajetym przez wroga i trafil do niewoli. Jego wyslali w Berlin dla przesluchania, ale podczas przejazdu on razem z innym pilotem Wiktorem Kariukinym wyszkoczyl w nocy z idacego pelna para pociagu i uciekl. Przebijajac do swoich do linii frontu piloci natrafili oddzial partyzanski im. W.I.Czapajewa, dzialajacy w rejonie Perejaslawa i przylaczyli sie do niego.
      W jednej z walk Wiktor Kariukin zostal zabity. Lawrinenkow w ciagu trzech miesiecy walczyl w w oddziale, a po wkroczeniu RKKA powrocil do swego pulku. Wbrew stereoptypom antistalinowskiej propagandy, on nie trafil pod rzadne represje. Na odwrot - otrzymal nastepny stopien wojskowy, a 1.07 1944 Lawrinenkow zostal podwojnym Bohaterem Zwiazku Radzieckiego.
      Jego ucieczka na tyle podziwila Niemcow, ze pozniej oni wymyslili o dowaznym pilocie skrajnie niewiarygodne legendy. Mowili, ze pewnego dnia po zestrzeleniu wrogiego samolotu Lawrinekow wyladowal , zchwycil niemeckiego pilota (ktory zdarzyl wyskoczyc na spadochronie) i zadusil tego. Oczywiscie takiech bzdur w rzeczywistosci nie bylo.

      W przyszlosci Wladimi Dmitriewicz takze nie mial zadnych represji za swoj pobyt w niewoli. W 1948 roku okonczyl Wojskowa Akademie im. Frunze, w 1954 - Wyzsza akademie wojskowa im. Woroszylowa i zakonczyl wlasna kariere generalem-pulkownikiem lotnictwa.

      ROwniez pokazny jest los innego pilota, trafiajacego do niemeckiej niewoli - Mihaila Petrowicza Dewiatajewa. 13.07.1944 st. lejtenant Dewiatajew zostal zestrzelony i trafil do niewoli. Po kilku dniach zostal wyslany do lagru koncentracyjnego na wyspie Uzedom. 8.02.1945 grupa z 10 radzieckich jencow wykonala ryzykowna i smiala ucieczke, uprowadzajac niemecki bombowiec "Heinkel-111". PO dwoch dniach polotu samolot, pilotowany przez Dewiatajewa wyladowal na radzieckim terrytorium.
      Opowiadajac historie wyczynu Dewiatajewa, dziesiejsze media zaznaczaja ze po powrocie on jakoby trafil do GULAGu i zostal uwolniony tylko po smierci Stalina. Ale o to co mowi o tym sam Dewiatajew:
      - Mnie czesto pytaja: Mihaile Petrowiczu, czy to prawda, ze Pan po ucieczce15 lat w GULAGu spedzil?
      Co moge powiedziec? Takie pogloski pojawili sie w lata bezglasnosci. Nie. Nie bylem w wiezieniu. Owe pogloski trzeba w koncu zdementowac. Ale od razu po powrocie zostalismy bardzo dokladnie sprawdzeni. Bardzo dokladnej i ponizajacej".
      (M.W. Dewiatajew "Ucieczka z piekla" Kazan, 2000 str. 158-159).

      Rzeczywiscie, po przechodzeniu sprawdzenia w pazdzieriku 1945 st. lejtenant Dewiatajew zostal zwolniony do rezerwy. Z 1946 pracowal w Kazanskim porcie. Niestety, wyczyn Dewiatajewa nie zostal oceniony wg. zaslug. Tylko w 1957 roku otrzymal nagrode Bohatera Zwiazku Radzieckiego. Tym niemniej zadnych represji nie otrzymal.

      "Po zwyczestwie"

      Po Wielkiej wojnie Ojczyznianej zaczelo sie masowe oswobodzenie wojennych i cywilnych ludzi, uprowadzonych do pracy do NIemiec i innych panstw. Zgodnie z dyrektywa Stawki za #11086 od 11.05.1945 dla przyjecia repatriowanych radzieckich obywateli, oswobodzonych przez Aliantow, Narkomat obrony zorganizowal 100 lagrow. Oprocz tego dzialali 46 punktow zbornych dla przyjecia radzieckich obywateli, oswobodzonych przez RKKA.

      22.05.1945 GKO przyjal rozporzadzenie, w ktorym po inicjatywie Berii zostal wprowadzony 10-cio dniowy termin rejestracji i sprawdzenia repatriantow, po czym cywilow nalezalo wysylac do miejsca stalego zamie
      • misza_kazak Re: Troche o jencach w ZSRR 24.11.06, 07:58
        "Po zwyczestwie"

        Po Wielkiej wojnie Ojczyznianej zaczelo sie masowe oswobodzenie wojennych i cywilnych ludzi, uprowadzonych do pracy do NIemiec i innych panstw. Zgodnie z dyrektywa Stawki za #11086 od 11.05.1945 dla przyjecia repatriowanych radzieckich obywateli, oswobodzonych przez Aliantow, Narkomat obrony zorganizowal 100 lagrow. Oprocz tego dzialali 46 punktow zbornych dla przyjecia radzieckich obywateli, oswobodzonych przez RKKA.

        22.05.1945 GKO przyjal rozporzadzenie, w ktorym po inicjatywie Berii zostal wprowadzony 10-cio dniowy termin rejestracji i sprawdzenia repatriantow, po czym cywilow nalezalo wysylac do miejsca stalego zamieszkania, a wojskowych - w zapasowe jednostki. Jednak w zwiazku z masowym naplywem repatriantow, 10-cio dniowy termin okazal sie nierealny i zostal przedluzony do 1-2 miesiecy.

        Dla przykladu rozpatrzmy prace Szachtinskiego sperawzajaco-filtracyjnego lagru #48 (dalej SFL#48). Zgodnie z raportem kierownika zarzadu SFL#48 podpulkownika Rajberga o liczebnosci i ruchu speckontyngentu w periodzie 01.01 do 01.081945 rezultaty sprawdzenia znajdujacych sie ex-jencow wygladali nastepujaco: z 44 sprawdzonych oficerow pomyslnie przeszli sprawdzenie 28 (64,6%), z 549 sierzantow - 532 (96,9%), z 3131 szeregowca - 3088 (98,6%). Ogolnie wsrod ex-jencow z 3724 ludzi pomyslnie przeszli sprawdzenie 3648 (98%) (GARF ROsji, 9408s.)

        A oto sa analogiczne dane z raportu podpulkownika Rajberga dot. liczebnosci i ruchu speckontyngentu za period 01.08 po 1.01.1946: z 54 oficerow pomyslnie przeszli sprawdzenie 48 (88,9%), z 404 sierzantow - 459 (88,9%), z1717 szeregowcow - 1512 (88,1%). W calosci z 2175 pomyslnie przeszli 1919 (88,2%)

        Summarne dane sprawdzenia radzieckich ex-jencow wojennych i cywilnych, oswobodzonych po wojnie wygladaja nastepujaco. Na 1.03.1946 zostalo repatiowano 4 199 388 obywateli radzcieckich (2 660 013 cywili i 1539476 wojskowych), z nich 1846 802 trafilo z obszarow podkontrolnych wojskom radzieckim i 2 352 686 od angielsko-amerykanskich. (Zemskow W.N. Repatyacja obywateli radzieckich i ich dalszy los (1944-56), Badania socjologiczne, 1995, #6, str.6)

        A wiec, z ex-jencow, oswobodzonych po wojnie represjie odczuli tylko 14,69%. Zwykle to byli "wlasowcy" i inni kollaboranci. Zgodnie z instrukcjami, majacymi sie u kierownikow zarzadow sprawdzajacych, oni musieli aresztowywac i sadzic nast. kategorie ludzi:
        - dowodzajacy i naczelny sklad organow policji, "narodowej strazy", "narodowej milicji", ROA, nacjonalnych legionow i innych podobnych organizacji.
        - szeregowi policjanci i uczestiki ww. organizacji, ktorzy mieli udzial w karnych operacjach lub przejawiali aktywnosc w wykonywaniu swych obowiazkow.
        - ex-zolnierze RKKA, dobrowolnie przechodzacy na strone przeciwnika
        - burmistrzy, duze faszytowskie kierownicy, pracowniki gestapo i innych niemeckich karnych i wywiadowych wydzialow.
        - wiejskie starosty, ktorzy byli aktywnymi kolaborantami okupantow.

        Jaki byl dalszy los tych "wojownikow o wolnosc"? Wiekszosc z nich otrzymala oswiadczenie ze zasluguja najwyzszej miary kary (tzw. "wyszki" - Misza), ale w zwiazku ze zwyczestwem nad Niemcami Radziecki rzad przejawia do nich lagodnosc, uwolniajac od odpowiedzialnosci i wzdradzie Ojczyzny i ograniczy sie wyslaniem do specposelenia na 6 lat (wg. mnie b. lagodna kara dla tych zdrajcow - Misza)

        Taki przejaw humanizmu jawilo sie dla kolaborantow faszystowskich pelna niespodzianka. Oto charakterystyczny epizod. 6.11.1944 do Murmanska przybyli 2 angielskich okreta, na pokladzie ktorych znajdowali sie 9907 bylych zolnierzy RKKA, ktorzy walczyli w szeregach Wermachta przeciwko aliantow i trafili do ich niewoli.

        Zgodnie z st. 193-22 owczesnego Kodeksu karnego RSFSR (Rosysjka Respublika Radziecka - Misza): "Samowolne opuszczenie pola walki podczas bitwy, poddanie sie do niewoli, nie wymuszone przez czynniki bowjowe, lub odmowa podczas walki dzialac z bronia, a takze przejscie na strone wroga, prowadza do najwyzszej miary karnej wraz z konfiskacja majatku". Dlatego wiele z "pasarzerow" oczekiwali ze zostana rozstrzelani odrazu w Murmanskim porcie. Jednak oficjalnie radzieckie przestawiciele objasnili ze Radziecki rzad ich ulaskawil i ze oni nie tylko nie zostana rozstrzelani, no i w ogole oswobodzaja sie od odpowiedzialnosci karnej za zdrade Ojczyzny. Ponad rok ww. ludzie przechodzili sprawdzenie w speclagrach NKWD, a zatem zostali skierowani na 6-letnie specposelenie. w 1952 wiekszosc z nich uwolniono, przy czym w ich anketach nie bylo zaznaczono zadnej sadzimosci (nie wiem jak bedzie po polsku "sudimost' " - Misza), a czas spedzony na pracy w specposelenii zostal zaliczony jak staz pracowniczy.

        Oto sa wspomnienia zyjacego w Podozskim rejonie Karelii pisarza E.G.Nilowa:
        ("Wlasowcow przywiezli w nasz rejon razem z jencami niemeckimi i rozlokowali w tcy samych punktach lagernych. Dziwny mieli status - ani jency ani wieznie. Ale pewna wina za nimi liczyla sie. Np. w dokumentach znajomego mieszkanca Pudozrza, bylo zaznaczono "Zostal skierowany w specposelenie na termin 6 lat za sluzbe w niemeckiej armii z 1943 po 1944 rok jako szeregowy..." Ale oni mieszkali w oddzielnych barakach, za granica lagerow, chodzili swobodnie bez ochrony". (Nilow E.G. "Lager #447. Polnoc" 1995 $4-5 str 141).

        Ogolem w 1946-1947 na specposelenie trafilo 148 079 wlasowcow i innych wspolpracownikow okupantow. Na 1953 rok na specposelenii znajdowali sie 56746 wlasowcow, 93 446 juz byli zwolnieni w period 1951-52.
        Co sie tyczy wspolpracownikow okupantow, ktorzy oczernili sie konkretnymi zbrodniami, to oni zostali skierowani do lagrow GULAG, tworzac dogodne towarzystwo dla Solzenicyna.

        Pare slow trzeba powiedziec o ex-jencach sowieckich, zaliczonych do tzw. roboczych batalionow. Wielu nieprecyzyjnych autorow doliczaja ich do represjowanych. Ale to jest nie prawda.

        W 1945 po uwolnieniu w rezerw czerwonoarmistow trafiajacych pod rozkaz o demobilizacji zgodnie z ich wiekiem, razem z nimi zostali zwolnieni do domu ex-jency szeregowego i sierzanstskiego stopnia odpowiadniego wieku. Naturalnie i sprawiedliwie, ze pozostali ex-jency, ktory mieli wiek mobilizacyjny musieli kontynuowac sluzbe w armii. Jednak wojna juz sie skonczyla i teraz panstwo pilnie potrzebowalo nie zolnierzy a pracownikow. Dlatego zgodnie z postanowieniem GKO od 18.08.1945 czesc z nich zostala zaliczona do pracowniczych batalionow.

        Wg. dyrektywy Sztabu generalnego Silz brojnych ZSRR od 12.07.1946 owe bataliony zostali rozformowane a ich zolnierze otrzymali status "przeniesionych w stale kadry przemyslu". Ich praca w batalionie zaliczala sie w staz pracowniczy i oni mieli wszystkie prawa i lgoty, ktore mieli pozostali obywateli ZSRR. Tyle ze nie mogli samowolnie zmienic miejsce pracy.
        Do 1948 roku z SZ ZSRR zostali demobilizowane wojskowi kilku wiekow. W zwiazku z tym ich rowiesniki, wczesniej zaliczone do roboczych batalionow, otrzymali prawo powrocic do miejsc stalego zamieszkania.

        POdsumujemy. Jak moglismy upewnic, z jencow, oswobodzonych podczas wojny, represji odczuli mniej 10%, z oswobodzonych po wojnie mniej 15%, przy czym wiekszosc z nich zasluzylo swymi czynami na owe represje. Oczywiscie pewni ludzi uczerpieli bezwinnie, ale to byl wyjatek z reguly, a wcale nie regula...

        "Ostatnia walka policjanta"

        O czasow chruszczowskich (czyli czasy kierownictwa Nikity Chruszczowa, ktory bazowal wlasna wladze na antistalinizmie- Misza) "wrogi stalinizma" chetnie wspomiaja opowiesc Warlama Szalamowa "Ostatnia walka majora Pugaczowa", w ktorym jest colorowo opisana historia ucieczki z kolymskiego lagru i bohaterskiego smierci 12 ex-oficerow, bezwinnie osadzonych stalinowskimi mordercami.

        Jak juz wiemy, wieksza czesc uwolnionych ex-zolnierzy RKKA pomyslnie przechodzila sprawdzenie. Ale nawet ci z nich ktorzy zostali aresztowani przez NKWD w wiekszosci otrzymywali tylko zsylke. Zeby trafic na Kolyme (czyli Wschodnia Sybir) trzeba bylo zrobic cos naprawde powazne, zabrudnic siebie konkretnymi zbrodniami
        • misza_kazak Re: Troche o jencach w ZSRR 24.11.06, 07:58
          "Ostatnia walka policjanta"

          O czasow chruszczowskich (czyli czasy kierownictwa Nikity Chruszczowa, ktory bazowal wlasna wladze na antistalinizmie- Misza) "wrogi stalinizma" chetnie wspomiaja opowiesc Warlama Szalamowa "Ostatnia walka majora Pugaczowa", w ktorym jest colorowo opisana historia ucieczki z kolymskiego lagru i bohaterskiego smierci 12 ex-oficerow, bezwinnie osadzonych stalinowskimi mordercami.

          Jak juz wiemy, wieksza czesc uwolnionych ex-zolnierzy RKKA pomyslnie przechodzila sprawdzenie. Ale nawet ci z nich ktorzy zostali aresztowani przez NKWD w wiekszosci otrzymywali tylko zsylke. Zeby trafic na Kolyme (czyli Wschodnia Sybir) trzeba bylo zrobic cos naprawde powazne, zabrudnic siebie konkretnymi zbrodniami na sluzbie u hitlerowcow. Nie byli wyjatkami z tej reguly i prototypy szalamowskich "bohaterow".

          O tym jak wygladal "wyczyn majora Pugaczewa" naprawde opowiedzial Aleksandr Birjukow w teleprogramie "Szagi pobiedy", pokazanym w TV 5.09.1995.
          Okazuje sie, ze taki fakt naprawde mial miejsce. Zadusili ochraniaza i uciekli. POdczas strzelaniny z zolnierzami zabili jeszcze kilka czlowiek. Z 12 "bohaterow" 10 byli ex-wojskowymi: 7 czlowiek wlasowcy. Dwaj - policjanci, dobrowolnie przeszedsze na sluzbe faszystom (jeden nawet dosluzyl sie do kierownika policji malego mista). I tylko jeden byly oficer marynarki, ktorzy zostal osadzony dwa razy przed wojna, a potem jeszcze zabijajacy milicjanta przy okolicznosciach ociagajacych. Przy tym 11 z 12 mieli stosunek do lagernej administracji (powar, kierownik smieny). Charakterystyczny szczegol - gdy bramy lagru zostali rozpachniete zaden z pozostalych 450 jencow nie uciekl.
          Kolejny wazny szczegul - w chodzie poscigu 9 bandytow zostalo zabitych, trzech powrocono do lagru, skad po uplywu kilku lat zwolniono PRZEDTERMINOWO. Po czym pewnie opowiadali wnukom o tym jak "bezwinnie" cierpieli w lata "kulta jednostki". POzstaje tylko kolejny raz podziwiac lagodnosc i humanitarnosc stalinowskiego sadu.


          Pare uwag ode mnie osobisci:
          1) Jesli macie jakies zastrzezenia to prosze zsylac sie na fakty a nie na hasla sprzed zimnej wojny, ok? Argumenty po typu "Slyszalem ze...", "czytalem u Solzenicyna\Suworowa" odrzucam :)
          2) Moj pradziadek spedzil rok w niemeckim lagru koncentrayjnym, skad uciekl do naszych. Zadnych represji nie otrzymal. Szczesliwie mieszkal do 1975 roku.
          3) W moim bloku mieszkal ex-policjant. Gdy bylem maly dziwilem sie dlaczego zyje. Pamietam jak pytalem dziadka weterana wojny "Dlaczego ten ex-policjant normalnie zyje w naszym bliku skoro pomagal faszystom?" Odpowiedzial ze tamten "wyplacil swoj dlug Ojczyznie i teraz jest zwyklym obywatelem".
          4) Teraz w Estonii, Litwie i Lotwie co rok na paradach ex-legionerow SS jest kilkadziesiat dziadkow "bohaterow walki z RKKA". Ogromna wiekszosc z nich przeszla lagry NKWD i potem normalnie zyla az do upadku ZSRR.
          No i 4) kilka lat temu zapoznalem sie z kobieta pulkownikiem GRU w st. spoczynku. W czasie wojny byla dowodca kompanii zwiadowczej jednej z armii (jedyna kobieta-oficer w zwiadzie - jedna z 3 kobiet majacych komplet 3 orderow Slawy). PO wojnie zajmowala sie wlasnie repatriowanymi ex-jencami wojennymi. Rozpatrywala sprawe niejakiego Solzenicyna. Mowi ze jest zdrajca. Jego wina jest dokladnie udowodniona. Dobrowolnie przeszedl na strone Niemcow gdy byl politrukiem (zastepca dowodcy plutonu ds. spraw politycznych - czyli komissar plutonu - najnizszy komissarski wojskowy czyn). Szkoda ze go nie rozstrzelano na miejscu jak zlapano... A jak teraz "pieknie" pisze - jego poczytac tak w GULAGu sama "duchowa elita Rosji" siedziala ( znim na czele oczywiscie :))


          • hien61 Re: Troche o jencach w ZSRR 24.11.06, 08:49
            Bardzo ciekawy poruszony temat. I dobry artykul.
            Mysle , ze rownie ciekawy moze byc los polskich jencow z armii Berlinga
            wzietych do niewoli.

            Pozdr

            Arek
          • azyata Stalinowski humanitaryzm 24.11.06, 09:11
            Orzekano dziesięć lat pozbawienia wolności bez prawa do korespondencji, co w
            praktyce oznaczało rozstrzelanie.

            Ale formalnie nie było surowe...

            pzdr
            • misza_kazak Re: Stalinowski humanitaryzm 24.11.06, 12:23
              azyata napisał:

              > Orzekano dziesięć lat pozbawienia wolności bez prawa do korespondencji, co w
              > praktyce oznaczało rozstrzelanie.
              >
              > Ale formalnie nie było surowe...

              Mylisz wezniow politycznych a ex-jencow wojennych.
              Pierwsi mieli znacznie gorszy los. Np. mego pradziadka ze strony mamy
              rozstrzelano w 1939 jako wroga nardou.
              • azyata Los jeńców 26.11.06, 14:03
                Ciekawe dane spotkałem kilkanaście lat temu - nie pamiętam źródła, niestety.

                Obrazowały one jak wielu jeńców przeżyło sowiecką niewolę - w zależności od
                daty wzięcia do niewoli. Oczywiście - im wcześniej, tym gorzej. Bardzo wysoki
                odsetek śmiertelności wśród jeńców z 1941, znacznie niższy (i malejący) w
                kolejnych latach. Oczywiście - wszystko w miarę łatwo wytłumaczyć, na pewno
                RKKA też miała najgorszą sytuację zaopatrzeniową w 1941, później się
                poprawiało. Zaplecze frontu również największe kłopoty przeżywało na początku
                wojny.

                pzdr
          • wolf34 Re: Troche o jencach w ZSRR 24.11.06, 10:15
            Co do jeńców-o tym że przewazająca wiekszosc po filtracji była wcielana do
            różnych formacji wojska(w mniejszym stopniu do przemysłu)wiedziałem.
            Represjonowani(więzieni) byli na ogół ci którzy wstąpili do hitlerowskich
            formacji wojskowo-policyjnych.A i oni w zdecydowanej większości nie dostawali
            kar śmierci-wieszano dowództwo.
            Co do Sołżenicyna-był kapitanem dowódcą baterii artylerii a aresztowano go w
            Brodnicy w lutym 1945 bo w listach do kolegów dzielił się przemysleniami o
            stalinizmie-skądinąd poniewaz wiedział że listy sa cenzurowane wysuwane są
            tezy ,że wobec wielkich strat swojej jednostki wolał dostać parę lat wiezienia
            czy łagru(o których mało wiedzial) niż pozostać na froncie-(i zginąć jak wielu
            jego kolegów).
            Co do niejasnej przeszłości wielu postaci opisywanych w książkach Sołżenicyna i
            jego koloryzowania wiem-np rozdział pt 40 dni Kingiru .Kreuje on tam
            obraz "bohaterów " powstania(Kuzniecow,Słuczenkow,Keller) itd a fałszywie
            wspomina lub nie wspomina za co oni znalezli się w Łagrze.Np Kuzniecow nie
            siedział za to że "jeden z jego podwładnych uciekl na zachód" jak bredzil
            Sołżenicyn a za to że wzięty do niewoli poszedł na współpracę z
            hitlerowcami,był starszym obozu w Przemyślu i brał czynny udzial w ekspedycjach
            karnych przeciw partyzantom radzieckim i polskim,Słuczenkow-dezerter z RKKA i
            elew kursu RHSA zrzucony ze spadochronem i radiostacją na radzieckie
            zaplecze,Knopkus-hitlerowski żandarm,połowa gierojów-z UPA.Skądinąd opisujac
            zdławienie tego buntu dość znacznie rozminął się z prawdą(trzydziestu paru
            zabitych a nie 700 jak fantazjował)zaś broń palną z ostrymi nabojami miała
            tylko kadra oficerska i sierżanci mającą rozkaz po ostrzeżeniu strzelac do
            występujących z białą bronią(finki,łomy,siekiery itd)
            • wolf34 Jeńcy z LWP-było ich raczej niewielu 24.11.06, 10:31
              Moim zdanem poniżej półtora tysiąca-najwięcej wpadło w ręce Niemców pod Lenino
              (gdzie ponoć ponad 100 dobrowolnie przeszło na stronę niemiecką ale ocenia się
              to po podpisanych przez nich w niewoli deklaracjach-jeden z takich
              sygnatariuszy mówił po 89r że owszem Sowietów nienawidził ale do niewoli
              poszedł jak skończyły mu się naboje a taką deklarację podpisał kolektywnie z
              kolegami)i w operacji łużyckiej II Armii WP(gdzie schwytano m.in dowódcę
              dywizji -pułkownika Łaskiego.Z tego co wiem Kuropieska(przedwojenny
              oficer,jeniec wojenny siedzacy w oflagu)napisał we wspomnieniach że osadzono w
              ich oflagu też berlingowców spod Lenino i troche złapanych na Pomorzu i
              Czerniakowie.Były tez naturalnie takie historie jak Podgaje-gdzie łotewscy
              esesmani z dywizji Lettland(z tych co to teraz defilują ulicami Rygi)
              torturowali a potem spalili żywcem 32 zolnierzy I Armii(1 się uratowal)
      • misza_kazak Pomylka 24.11.06, 12:21
        "PO dwoch dniach polotu samolot, pilotowany przez Dewiatajewa wyladowal na
        radzieckim terrytorium."

        Oczywiscie chodzilo o 2 godziny, a nie dni
        • kptlnemo Niemieckie straty w niewoli ussr 24.11.06, 13:18
          Wytlumacz nam prosze jak to sovieci te nie mieckie straty liczyli, chodzi mi
          konkretnie kiedy nastepowala rejestracja danych jenieckichi od ktorego momentu
          byli ujeci statystycznie
          • misza_kazak Re: Niemieckie straty w niewoli ussr 24.11.06, 13:39
            kptlnemo napisała:

            > Wytlumacz nam prosze jak to sovieci te nie mieckie straty liczyli, chodzi mi
            > konkretnie kiedy nastepowala rejestracja danych jenieckichi od ktorego
            momentu
            > byli ujeci statystycznie

            Napewno nei znam, ale sadze ze od momentu trafiania do obozow jeneckich. A jak
            inaczej? Liczyc wielotyseczne kolumny na marszu?? Jak trafiali do obozow to
            liczono.
            • kptlnemo Re: Niemieckie straty w niewoli ussr 24.11.06, 15:03
              no wlasnie tu lezy pies pogrzebany-strat w czasie transportu nie liczono,
              pojedynczych branych do niewoli i na miejscu likwidowanych tez nie, niemieckie
              zrodla wychodza z zalozenia ze w niewoli zmarlo okolo 1,2 miliona zolnierzy tzn
              okolo 30%, z wzietych do niewoli do roku 43 zolnierzy wehrmacht wrocilo do domu
              tylko 10% czyli straty wynosily okolo 90 %
              • memor3 Stalingradzcy jency to pewna roznica. Byli 24.11.06, 17:18
                pierwsza tak duza grupa jencow mienieckich. To ze niewielu ich wrocilo (bodajze
                te 10%) to jednak w duzym stopniu efekt ich wycienczenia. Gdy dostali sie do
                niewoli byli juz w okropnym stanie. Pozniej marsze w mrozie i calymi dniami bez
                jedzenia, bez dachu itp musialy wykonczyc wielu. No i byli trzymani w ZSRR az do
                lat 50tych?

                Oczywiscie statystyki Miszy sa watpliwe ale ogolnie Stalin nie chcial wymordowac
                jencow niemieckich. Chcial miec i robotnikow i ewentualne kadry do kontroli
                NIemiec po wojnie. I chyba to podstawowa roznica bo Hitler chcial wyniszczyc
                jencow. Lepiej jencow radzeckich zaczeto traktowac wtedy kiedy stali sie
                potrzebni jako robotnicy.
                Pzdr
                • wujcio44 Re: Stalingradzcy jency to pewna roznica. Byli 24.11.06, 17:33
                  memor3 napisał:

                  > pierwsza tak duza grupa jencow mienieckich. To ze niewielu ich wrocilo (bodajze
                  > te 10%)

                  Bodajże 5%.
                  • ignorant11 Swoja droga... wcale nie... 27.11.06, 14:36
                    wujcio44 napisał:

                    > memor3 napisał:
                    >
                    > > pierwsza tak duza grupa jencow mienieckich. To ze niewielu ich wrocilo (b
                    > odajze
                    > > te 10%)
                    >
                    > Bodajże 5%.

                    Sława!

                    .. załuje tych niemieckich strat. Oczywiscie my nigdy takich zbrodni nie
                    popełnilibysmy, to mamy Ruskich od mokrej roboty...
                    :)))

                    Forum Słowiańskie
                    gg 1728585
                    • memor3 Swoja droga jency mogli ocalec. Rosjanie 01.12.06, 01:06
                      proponowali kapitulacje wczesniej gwarantujac dobre traktowanie jencow. Paulus
                      sie nie zgodzil. Swoja droga, generalowie niemieccy traktowani byli b. dobrze
                      przez Rosjan. Co zreszta oplacilo sie im w NRD.
                      Pzodro.
                      • marek_boa Re: Swoja droga jency mogli ocalec. Rosjanie 01.12.06, 09:18
                        Paulus miał do wyboru albo przystąpienie do Komitetu "Wolne Niemcy" albo powrót
                        do Niemiec gdzie czekała na niego egzekucja! Na jego szczęście Stalin nie
                        zgodził się na wymianę za swojego syna!
                        -Pozdrawiam!
        • viking2 Re: Pomylka 27.11.06, 02:33
          misza_kazak napisał:

          > "PO dwoch dniach polotu samolot, pilotowany przez Dewiatajewa wyladowal na
          > radzieckim terrytorium."
          >
          > Oczywiscie chodzilo o 2 godziny, a nie dni

          Misza, bardzo ciekawy Twoj post - a pomylka sie nie przejmuj, chcialbym ja pol
          tak mowic po rosyjsku, jak Ty po polsku.
          • misza_kazak Dzieki za komplement :) 03.12.06, 10:30
            viking2 napisał:

            > Misza, bardzo ciekawy Twoj post - a pomylka sie nie przejmuj, chcialbym ja pol
            > tak mowic po rosyjsku, jak Ty po polsku.

            Dzieki, staram sie nie zapomnic polski - dlatego czasem tlumacze dlugie artykuly :)
    • wujcio44 Re: Troche o jencach w ZSRR 24.11.06, 14:05
      misza_kazak napisał:
      W czasie wojny zabili 57% wzietych do niewoli sowieckich zoln
      > ierzy. DLa porownania: z wzietych nami 3576,3 tys. zolnierzy niemeckich sil zb
      > rojnych zmarli w niewoli 442,1 tys (12,4%)

      Większość niemieckich jeńców została wzięta do niewoli na wiosnę 1945 kiedy już
      było właściwie po wszystkim. Ciekawsze byłyby dane dotyczące śmiertelności
      niemieckich jeńców wzietych w latach 1941-1945. Jeśli zaś chodzi o los
      radzieckich jeńców wojennych to wszyscy wiedzą, że byli masowo
      mordowani(szczególnie głodzeni na śmierć). Wiele z tych "obozów jenieckich" było
      na polskich ziemiach i ludzie pamiętają. A tak z innej beczki. Wybacz, ale
      zupełnie nie ufam sowieckim danym dotyczącym czegokolwiek.
      • axx611 Re: Troche o jencach w ZSRR 24.11.06, 15:46
        Pieknie to opisales drogi Miszo ale mam pewien niedosyt informacji. Osobiscie
        zrozumialem ze Twoje bardzo ciekawe publikacje maja na celu gloryfikacje Armii
        Czerwonej. Mozna sie z tym zgodzic bo Armia Czerwona zasluguje w pelni na to.
        Ale Stalin temat ten rozwinal i tutaj musze wrocic do sprawy katynskiej. Wojny
        z Polska jako takiej nie bylo ale jency byli. To ZSRR mial zadbac o polskich
        jencow w niewoli. A co zrobiono? Konkretnie podzielono ich tak jak piszesz na
        grupy a te najlepsza rozstrzelano bez wzgledu na
        status,wojne,obywatelstwo.Dopuszczono sie zbrodni o ktorej nie wolno zapomniec.
        Mowi sie ze to NKVD a nie Armia. Zatem czy Armia miala swoje obozy a NKVD swoje?
        Armia robila dobra robote a NKVD zla. Ale przeciez to soviecki system
        bezprawia jest odpowiedzialny za Katyn. Takich katyniow jest jeszcze wiecej bo
        mordowano nie tylko oficerow polskich ale i wloskich,czeskich,wegierskich i
        innych.Specialna dyrektywa zapewnie obowiazywala ale to nie Armia Czerwona.Moze
        i to jest czesciowo prawda bo i sovietcy oficerowie tez byli mordowani i
        trzymani w obozach. Napisz cos na ten temat jak wiesz.
        • _misza misza tu masz pytanie 26.11.06, 14:25
          up
        • misza_kazak Re: Troche o jencach w ZSRR 27.11.06, 09:31

          > To ZSRR mial zadbac o polskich
          > jencow w niewoli.

          Dlaczego? ZSRR nie podpisal KOnwencji Genewskiej i dlatego nasze panstwo nie lamalo zadnych praw miedzynarodowych. Nasze dowodctwo moglo zrobic z jenacmi wszystko co odpowiada interesom panstwa.

          > A co zrobiono? Konkretnie podzielono ich tak jak piszesz na
          > grupy a te najlepsza rozstrzelano bez wzgledu na
          > status,wojne,obywatelstwo.Dopuszczono sie zbrodni o ktorej nie wolno zapomniec.

          Tu jest pweny paradoks:
          Patrzac z p. widzenia "zyciowego" to byla zbrodnia, ale patrzac z p. widzenia prawa miedzynarodowego to nie byla zbrodnia. I ZSRR nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci prawnej za ten czyn.

          > Mowi sie ze to NKVD a nie Armia. Zatem czy Armia miala swoje obozy a NKVD swoje
          > ?

          Na ile wiem armia obozow nie miala. TO nie jest sprawa wojenna. Mysle ze byli tylko obozy tymczsowego przetrzymywania.

          > Armia robila dobra robote a NKVD zla.

          DLaczego? NKWD tak samo walczyla na wojnie jak i RKKA. Przy czym najczesciaj na najbardziej waznych odcinkach frontu. COs jak SS w Wermachcie.

          > Ale przeciez to soviecki system
          > bezprawia jest odpowiedzialny za Katyn.

          Przed kim odpowiedzialny? Przed sadem? Nikt nie jest odpowiedzialny, bo sadu nie moze byc.

          > Takich katyniow jest jeszcze wiecej bo
          > mordowano nie tylko oficerow polskich ale i wloskich,czeskich,wegierskich i
          > innych.

          Jakies dowody i liczby moze? Jak na razie to tylko pogloski i mity.

          > Specialna dyrektywa zapewnie obowiazywala ale to nie Armia Czerwona.Moze
          > i to jest czesciowo prawda bo i sovietcy oficerowie tez byli mordowani i
          > trzymani w obozach. Napisz cos na ten temat jak wiesz.

          Na ile ja wiem antysowiecka propaganda b. dobrze pracowala i zrobili "odpowiedni" wizerunek naszej Armii i NKWD.
          • ignorant11 Re: Troche o jencach w ZSRR 27.11.06, 14:32
            misza_kazak napisał:


            >
            > DLaczego? NKWD tak samo walczyla na wojnie jak i RKKA. Przy czym najczesciaj
            na
            > najbardziej waznych odcinkach frontu. COs jak SS w Wermachcie.

            +++SS nie były w Wermachcie tak jak NKWD nie była w Armii Czerwonej.

            Swoja dorga to NKWD była równie, a nawet bardziej zbrodnicza niz SS.



            >
            > > Ale przeciez to soviecki system
            > > bezprawia jest odpowiedzialny za Katyn.
            >
            > Przed kim odpowiedzialny? Przed sadem? Nikt nie jest odpowiedzialny, bo sadu
            ni
            > e moze byc.
            +++NO wlasnie dla sowieckich zbrodniarzy nie ma sadu.
            A przecietny Moskal jest dumny z owej zbrodni.

            Tak jak dumny jest ze zbrodni na polskich cywilach, jak jest dumny z
            zaglodzenia 10mlm Ukraińców jak jest dumny z paktu R-M, jak dumny z napadu na
            Finlandie i jak jest dumny z okupacji Krajów Baltyckich.

            Jak jest dumny i teskni za zbrodniczym zsrr.

            Swoja droga to swiat przywyczaił sie traktowania Moskali jak ludozerców, bo
            przeciez, oficjalne odwoływanie sie przez Niemca do IIIrzeszy wywołaby skandal
            miedzynarodowy.

            A wychwalanie bandyckiego zsrr przez bandyte Putina jakos uchodzi podobnie jak
            jego kolejne mordy na Politkowskiej, Litwinience...


            Sława!
            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
    • awol Re: Troche o jencach w ZSRR 24.11.06, 16:03
      Rosjanie na ogół zabijali jeńców na miejscu. Mój ojciec był świadkiem jak pod
      Zaborowem wiązali w pęczki Niemców którzy poddali się, następnie układali ich na
      jezdni i rozjeżdżali czołgami. Jeszcze długo po zakończeniu wojny rozstrzeliwano
      jeńców którzy oddali się do niewoli. Było tak w podwarszawskiej Jabłonnie gdzie
      miejscowy policjant strzałem z pistoletu zabił kilku Niemców którzy zgłosili się
      dobrowolnie na posterunek.
      • maxikasek Re: Troche o jencach w ZSRR 24.11.06, 18:31
        Ci co trafili do obozów, mieli już z górki. Tzn byli trakotwani jak inni więźniowie łagrów. Największy odsetek śmiertelności był w czasie marszów na sybir czy podczas wzięcia do niewoli. Im większa grupa i więcej oficerów- tym mieli większe szanse na przeżycie. Ale to wiązało się ze specyfiką ówczesnej wojny. Często sztab do kórego trzeba było odprowadzić jeńców był i z 30km z tyłu (jeśli jednostka pierwszoliniowa się wysforowała). Dodatkowo teren był pełen niedobitków, a drogę trzeba było odbyć na piechotę i bez żarcia ("na miejscu dostaniesz"). potem trzeba było wrócić- w tym czasie twoja jednostka poszła do przodu. A błąkając się i szukając jej (w końcu to gdzie jest to niewielu wiedzało) mogłeś wpaśc na patrol NKWD i sam zostać uznany za dezertera. Więc odprowadzali ze 3km, a potem "choczieli udrat".
        W końcu polska partyzantka robiła to samo.
      • misza_kazak Ha 27.11.06, 09:33
        > Mój ojciec był świadkiem...

        Oczywiscie mamy wierzyc jakiemus "ojcu" ktory wszystko "widzail" :))
        Smiesznie czytac takie komentarze, jeszcze smiesznej jak ktos podaje owe "wspomnienia" jak zrodlo wiedzy.

      • wladca_pierscienii Grodno 1939 28.11.06, 08:41
        awol napisał:

        > Rosjanie na ogół zabijali jeńców na miejscu. Mój ojciec był świadkiem jak pod
        > Zaborowem wiązali w pęczki Niemców którzy poddali się, następnie układali ich
        > na jezdni i rozjeżdżali czołgami.

        W 1939 roku jak Rosjanie chcieli zająć Grodno, to za pierwszym razem im się nie
        udało. Wjeżdżające do miasta czołgi radzieckie zostały obrzucone granatami i
        butelkami z benzyną.

        Po kapitulacji Grodna Sowieci zamordowali kilkuset obrońców Grodna.
        Część z nich została rozjechana gąsienicami czołgów.

        • wladca_pierscienii zbrodnie armii niemieckiej 01.12.06, 12:27
          przy okazji dyskusji o zbrodniach rosyjskich/radzieckich
          nie należy zapominać o zbrodniach niemieckich
          poza Powstaniem Warszawskim i "paleniem" wsi
          jest jeszcze Kampania Wrześniowa:

          wilk.wpk.p.lodz.pl/~whatfor/zbrodnie_wh_ss.htm
          www.poszukiwania.pl/portal/modules.php?name=News&file=article&sid=58
          tak samo, jak dyskutując o zamiarze Stalina podboju Europy
          nie należy zapominać o tym, że Hitler też Europę podbijał
    • _misza Re: Troche o jencach w ZSRR 26.11.06, 14:38
      w latach 60-tych Wiktor Bielenko widzial 'wynedzniale kolumny -6' w resztkach
      mundurow". Opisane przez Barrona w jego ksiazce nt.

      Stoj Halina, pardon, syn Stalina, taa, nawet wlasne dziecie tak ukochal ze go
      wlasnorecznie oszczal.

      Okrazeni przez USA Wlasowcy w Czechoslowacji, zostali pozniej zapuszkowani w
      zaplombowane wagony i odeslani Richtung Moskau. A moze to byli Kozacy? No wiec
      na haslo, jak pociag ruszyl to ci dzielni Kozacy siem porzneli nozami bo
      wiedzieli co na nich czekalo.

      No to co sie w koncu stalo z resztkami tej 6-tej kolumny? Posuwali jakies
      krasawice ktorych dzieci potem stadami emigruja do Niemiec i sie podaja za
      Nadwolzanskich?

      Ogolnie misza to masz jakies liczby ktorymi sie poslugujesz w jakis tam sposob
      ale po przeczytaniu twoich postow wyraznie widac ze to sie wszystko ludzi nie
      trzyma:

      a wniosek jest jeden: rozwalali wszystkich i wszystko w drodze do obozow.

      Acha piszesz ze Lawrinenko to super gosciu ale lepszym byl Borys Polewoj bo on
      to samo zrobil ale bez nogow. Nie ma takiej armii na swiecie zeby goscia po
      powrocie z terenu wroga w najlepszym razie nie wsadzili pod kapelusz. I tak
      jest do dzisial, lacznie z USA.
      • marek_boa Re: Troche o jencach w ZSRR 26.11.06, 15:02
        Gdyby tak rozwalali wszystkich i wszystko w drodze do obozów to z wojny na
        terenach Wschodnich do Hejmatu nie wrócił by żaden żołnierz Niemiecki! Stalin
        nie pozwoli wymienić swego syna na Paulusa bo żaden przywódca państwa
        walczącego w II WŚ by tego nie zrobił! Niemcy i tak bali się zastzelić syna
        Stalina bo wiedzieli ,że w odwecie Stalin mógł całkiem spokojnie eksterminować
        Niemców co do sztuki na terenach zajętych przez Armię Czerwoną! Syn Stalina nie
        wytrzymał presji współwięźniów i rzucił się na druty pod napięciem w obozie!
        Takich ludzi jak MIERIESJEW bo tak nazywał się lotnik Radziecki latający bez nóg
        (Borys Polewoj napisał tylko książkę pt."Opowieść o Prawdziwym Człowieku") było
        jeszcze kilku! W Wielkiej Brytanii latał Douglas Bader a w Japonii Saburo
        Sakai! Bader nie miał nóg bo stracił je w wypadku lotniczym a Saburo Sakai nie
        miał jednej nogi,jednej ręki i jednego oka,które stracił w walce!
        -Pozdrawiam!
        • _misza Re: Troche o jencach w ZSRR 26.11.06, 18:03
          masz racje, nie rozwalili wszystkich bo nie mogli. Ktos musial przeciez
          utrzymywac pokoj w NRD. W 1989 roku 90% wyzszych oficerow bylo ze starego
          dobrego zaciagu. Zadna glowa panstwa? Nie znam precedensow ale nie jestem
          przekonany o slusznosci.
          www.mishalov.com/Sakai.html czyta sie to jak O prawdziwym czlowieku.
          • axx611 Re: Troche o jencach w ZSRR 27.11.06, 00:25
            Oczywista jest rzecza ze armie NRD utworzono z bylej hitlerowskiej kadry bo
            innej nie bylo a ta byla super. Jest ksiazka na ten temat napisana wlasnie
            przez jednego oficera ktory to opisuje od podstaw. Stalin zatem wszystkich nie
            wymordowal bo byli mu potrzebni. Im oficer byl wiekszym hitlerowcem tym byl
            lepszy dla Stalina i przezyl bedac jeszcze wielokrotnie odznaczany a obecnie
            pobierajac dobra emeryture. Podobne zjawisko bylo rowniez w USa. USA udzielily
            prawa pobytu dla ponad 6 tys. bylych SS manow. Reaktywowano osrodki wywiadowcze
            w NRF i powierzono je wlasnie hitlerowcom. Mozna wspomniec jeszcze 70 osobowa
            ekipe dr.von Brauna ktora wyniosla USA w kosmos. Zatem kogo i kiedy Stalin
            mordowal? Mordowano szara nikomu nieprzydatna mase tj zwyklych zolnierzy czyli
            bydlo ludzkie.Albo mordowano wybiorczo jak w przypadku Katynia. Stalin mial
            tutaj inny plan i nie przewidywal uzycia tych oficerow. Proces mordowania ludzi
            przez sovietow nigdy sie zreszta nie konczyl. Trwal ciagle i byl prowadzony
            rowniez po wojnie we szystkich krajach satelickich. Pozniej Stalin nauczyl to
            robic innych a polakow w szczegolnosci. Polacy okazali sie dobrymi
            uczniami.Potrafili to robic zupelnie dobrze. Co ciekawe istnieja podejrzenia ze
            polacy sa dobrymi uczniami USA. Sprawa wiezien CIA jest niewyjasniona a
            poddtapianie jest prosze panow ulubiona tortura.
            • _misza Re: Troche o jencach w ZSRR 27.11.06, 05:22
              u realize I've n'thng 2 do w/ 'at a'hole who started the thread, right? :)
        • ignorant11 Łoj kakije gieroje...:)))/nt 27.11.06, 14:24
          marek_boa napisał:

          > Gdyby tak rozwalali wszystkich i wszystko w drodze do obozów to z wojny na
          > terenach Wschodnich do Hejmatu nie wrócił by żaden żołnierz Niemiecki! Stalin
          > nie pozwoli wymienić swego syna na Paulusa bo żaden przywódca państwa
          > walczącego w II WŚ by tego nie zrobił! Niemcy i tak bali się zastzelić syna
          > Stalina bo wiedzieli ,że w odwecie Stalin mógł całkiem spokojnie
          eksterminować
          > Niemców co do sztuki na terenach zajętych przez Armię Czerwoną! Syn Stalina
          nie
          >
          > wytrzymał presji współwięźniów i rzucił się na druty pod napięciem w obozie!
          > Takich ludzi jak MIERIESJEW bo tak nazywał się lotnik Radziecki latający bez

          > g
          > (Borys Polewoj napisał tylko książkę pt."Opowieść o Prawdziwym Człowieku")
          było
          >
          > jeszcze kilku! W Wielkiej Brytanii latał Douglas Bader a w Japonii Saburo
          > Sakai! Bader nie miał nóg bo stracił je w wypadku lotniczym a Saburo Sakai
          nie
          > miał jednej nogi,jednej ręki i jednego oka,które stracił w walce!
          > -Pozdrawiam!
    • ignorant11 Rosjanie to bandyci i potrafia tylko mordowac jeńc 27.11.06, 00:23

      Sława!

      Doswiadczyło tego 22 tys polskich jeńców wymordowanychj z zimna krwia strzałem
      w tył głowy.

      I miliony cywilów wysłanych na Syberie i Kazachstanu, na Magadan...



      Prawda jest,że Niemcy masowo mordowali rosyjskich jeńców.

      I prawda tez jest ze ponad milion Rosjan wzieło od Niemców broń do reki by
      walczyc pod rozkazami gen Własowa z arcybandyckim rezimem.

      W sumie trudno powiedziec kto wymordowal wiecej Rosjan Niemcy czy Stalin...

      Ja jednak twierdze ze Stalin ze 2-3, a nawet 4 razy wiecej niz Hitler.


      Wszelkie tłumaczenia zbrodni Stalina i jego wybielanie jest takim uczestnictwem
      w zbrodni jak wybielanie hitlerowców i kłamstwo oswiecimskie

      Rosjanie zas posluguja sie kłamstwem katyńskim.


      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • panzerviii SS i NKWD 27.11.06, 17:05
        a. bardzo ciekawy temat Misza, tylko czy wy cholera w Rosji macie jakieś
        roboty, ktore za was pracują, ze macie tyle czasu? Za petrodolary je
        kupiliscie? )))) żartuje oczywiscie.

        b. Poważnie, to mam pytanie. Porównanie NKWD i SS bardzo celne z twojej strony.
        nie wiem natomiast czy słuszne jest porownanie Wojsk NKWD i Waffen SS. Suworow,
        a i nie tylko Suworow pisał, że o ile WAffen SS to zbrodniarze do rozwałki, to
        walczyli zawsze odważnie, a i nigdy nie "nie splamili się" zachęcaniem Wermahtu
        do walki poprzez strały w plecy, jakby sie wycofywali. Brygady NKWD (chyba
        potem byly dywizje NKWD), przede wszystkim "męznie strzegły tyłów armii", co
        sprowadzało się do napieprzania w plecy zólnierzom z Krasnej Armii, a walczyli
        tylko przypadkiem. Kiedy ich okoliczności zmusiły.

        Tylko sie nie wsciekaj, ja cos niecos o tym wiem, a chcialbym wiedziec wiecej.

        c. jaki był cel twojego postu. W Polsce nikt nie kwestionuje, że żołnierze
        Armii Czerwonej, którzy trafili do niemieckiej niewoli, byli traktowani
        strasznie - dziadek mojej żony przez 2 lata 5 twoich rodaków w stodole ukrywał -
        uciekli chyba z transportu - zostały nam na pamiatke sliczne rysunki Wasyla
        jednego z ukrywanych Rosjan - namalował Babcie zony w wielu pozach??, ba
        równiez wiadomo, że polscy żołnierze, co do zasady byli traktowani przez
        Niemców duzo lepiej - co biorac pod uwagę traktowanie przez niemców polskiej
        ludnosci cywilnej budzi zdziwienie, reasumując z duza doza prawdopodobienstwa
        mój dziadek w stalagu, a potem u bauera (a właściwie, żony i córek bauera )))))
        mial lepiej niz Babcia i jej rodzina w Łodzi, ale najbardziej przerabane mial
        Wania, który w VI 1941 został zlapany pod Minskiem przez Niemców. (moja rodzina
        nie miala pochodzenia zydowskiego - babka to nawet antysemitka byla, gdyby
        miala pochodzenie zydowskie, pewno bylaby najnizej w " nazistowskiej hierarchii
        podludzi" wybaczcie Mosze i axx stwierdzam fakty). Z drugiej strony co do
        niemieckich jenców, czy ktos wam wyrzuca, ze ich zle traktowaliscie, w koncu
        zasłuzyli na to, z tego co wiem, to ci zalapani w Poslce to modlidli sie aby w
        koncu wyjechac na wschód, bo kazdy chłop siekiera by takiego szkopa zatłukł.
        • wolf34 WOP jak najbardziej walczyły i to od 22VI 1941 27.11.06, 18:15
          Wojska Ochrony Pogranicza(a to oni tworzyli gros dywizji NKWD)jak najbardziej
          walczyli na I linii a potem utworzono z nich m.in 70 armię-walczyła pod
          Kurskiem.
          NKWD (zagrad-otriady)przede wszystkim wyłapywały żolnierzy a nie ich rozwalały-
          to propaganda m.in z filmu z wróg u bram i podobnych
          opowiastek.Rozstrzelanych -w pierwszym najtrudniejszym roku wojny(1941 rok )
          było kilkanaście tysięcy a zatrzymanych-ponad 600 tysiecy w olbrzymiej
          większości wrócili na front.
          • virra Re: WOP jak najbardziej walczyły i to od 22VI 194 28.11.06, 04:13
            Rozstrzelanych -w pierwszym najtrudniejszym roku wojny(1941 rok )
            > było kilkanaście tysięcy a zatrzymanych-ponad 600 tysiecy w olbrzymiej
            > większości wrócili na front.............

            To sie nazywa dziesiatkowanie...rzecz praktykowana od "zawsze" nawet w
            najlepszej armii swiata...rzymskiej.Po porazce szeregi odliczaly do dziesieciu
            i tak co dziesiaty biedak dawal glowe pod topor.Reszta nazajutrz bitwe
            wygrywala.Aby byc bardziej dokladnym robiono tak z tym Legionem ktory sie
            wycofywal w panice i przez niego armia przegrywala bitwe.

            I kto powie ze sovieci nie wzorowali sie na "prawie rzymskim"...hehehe
            • marek_boa Re: WOP jak najbardziej walczyły i to od 22VI 194 28.11.06, 05:32
              Jeśli mnie pamięć nie myli to ostatnim przypadkiem "dziesiątkowania" był
              przypadek z I WŚ w wojskach Francji pod Verdun! Coś mnie się kołacze ale głowy
              nie dam!:)
              -Pozdrawiam!
          • panzerviii Re: WOP jak najbardziej walczyły i to od 22VI 194 28.11.06, 11:02
            wolfie,mimo wszystko liczba kilkunastutysiećy jakna standardy zachodnie jest
            olbrzymia. to kwestia perspektywy. Porównaj to z wrzawą po tym jak Paton
            spoliczkował żołnierza w szoku pourazowym na Sycylii. Widzisz róznicę i nie
            dziw się, że temat jest szokujący. a wszak dla Sowietów Patton tojuz był
            dyzurnym szwarccharakterem.

            Swoją drogą to sowieccy generałowie jak patrzyli na tę wrzawe to ze smiechu
            musieli pekać. i wcale sie nie dziwie ,ze im jakies palny spaceru za Ren po
            głowie chodziły, no w kazdym razie "raczki ich swierzbily," w koncu na
            zachodzie to same mieczaki. Ach co z sympatycznych Rusinów zrobiło 250 lat
            okupacji tatarskiej.
            • azyata Rusini i inni 28.11.06, 11:46
              panzerviii napisał:

              > Ach co z sympatycznych Rusinów zrobiło 250 lat okupacji tatarskiej.

              Co z kulturalnych Niemców zrobiło 20 lat nacjonalistycznej propagandy (o
              krzywdzie "dyktatu wersalskiego" i ciosie w plecy zadanym niezwyciężonej armii
              kajzerowskiej) w tym 6 lat rządów nazistowskich?

              pzdr
            • ignorant11 Re: WOP jak najbardziej walczyły i to od 22VI 194 28.11.06, 23:13
              panzerviii napisał:

              > wolfie,mimo wszystko liczba kilkunastutysiećy jakna standardy zachodnie jest
              > olbrzymia. to kwestia perspektywy. Porównaj to z wrzawą po tym jak Paton
              > spoliczkował żołnierza w szoku pourazowym na Sycylii. Widzisz róznicę i nie
              > dziw się, że temat jest szokujący. a wszak dla Sowietów Patton tojuz był
              > dyzurnym szwarccharakterem.

              +++Aby było jeszcze smieszniej to Patton musial przeprosic przed frontem armii.
              :))

              >
              > Swoją drogą to sowieccy generałowie jak patrzyli na tę wrzawe to ze smiechu
              > musieli pekać. i wcale sie nie dziwie ,ze im jakies palny spaceru za Ren po
              > głowie chodziły, no w kazdym razie "raczki ich swierzbily," w koncu na
              > zachodzie to same mieczaki. Ach co z sympatycznych Rusinów zrobiło 250 lat
              > okupacji tatarskiej.
        • misza_kazah KGB nie czuwa na tym forum !!! 28.11.06, 12:35
          panzerviii napisał:

          > a. bardzo ciekawy temat Misza, tylko czy wy cholera w Rosji macie jakieś
          > roboty, ktore za was pracują, ze macie tyle czasu?

          rusofoby mowia, ze mi za to KGB placi
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=22039749&a=38889652
          ale oni sami biora pieniadze od CIA
          za namawianie do rozwalki ZSRR
          a teraz do rozwalki Rosji na czesci
          • ignorant11 Re: KGB nie czuwa na tym forum !!! 29.11.06, 00:18
            misza_kazah napisał:

            > panzerviii napisał:
            >
            > > a. bardzo ciekawy temat Misza, tylko czy wy cholera w Rosji macie jakieś
            > > roboty, ktore za was pracują, ze macie tyle czasu?
            >
            > rusofoby mowia, ze mi za to KGB placi
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=22039749&a=38889652
            > ale oni sami biora pieniadze od CIA
            > za namawianie do rozwalki ZSRR
            > a teraz do rozwalki Rosji na czesci

            Sława!

            Za rozwalenie niesławnego i zbrodniczego zsrr nie bralismy ani grosza, a nawet
            sami zapłacilibysmy CIA...
            :)))

            Zreszta sam sie rozwalił jak opowiada o tym sam Gorbi.

            A rasije rozwala za nas swietnie Putinokio.
            :)))

            Tylko patrzec jak sie oderwie od Was Królewiec i...


            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
        • misza_kazak Re: SS i NKWD 28.11.06, 14:46
          panzerviii napisał:

          > a. bardzo ciekawy temat Misza, tylko czy wy cholera w Rosji macie jakieś
          > roboty, ktore za was pracują, ze macie tyle czasu?

          Wiesz jestem strasznie leniwy i znajduje zawsze prace zeby jak najmniej robic i przyzwoicie zarabiac. Dlatego mam duzo wolnego czasu na net :)) Teraz jzu mieszkam w Moskwie i mam troche mniej czasu - bo tutaj trzeba wiecej pracowac :)))

          • panzerviii Do Moskwy, Cię rzuciło Panie Magistrze 29.11.06, 17:48
            widzę, że jestes tak zwanym "jumperem" czyli człowiekiem czesto zmieniajacym
            prace. Najpierw Uniwersytet w Rostowie, potem jakas firma nie pomne jaka, a
            teraz Moskwa.

            Chyba w porownaniu z Rostovem, Moskwa musi sie wydawac straszna. Rostov jest
            pewno sympatyczna miescina, porownywalna do mojej Łodzi, moze Rostov jest nieco
            jakies 20 % wiekszy. Ja po studiach pracowalem 1,5 roku w Warszawie w
            miedzynarodowej firmie. I wspominam to jako koszamr, z jednej strony zycie
            warszawskie wciaga, dzieje tam sie duzo wiecej, z drugiej stronyto mnie ta
            wielkomiejsckosc przerazala. Ja w kazdym raziewrocilem do Łodzi. I dobrze.
            Moskwa musi miec te same problemy co Warszawa tylko 4 razy wieksze i w
            prownaniu z Rostovem to musi byc maly szok zycie w Moskwie. Moj ojciec spedził
            caly lipiec w Moskwie i byl nia zniesmaczony, za to 3 lata temu bardzo mu sie
            podobal Nowogrod Ilmienski - ta stolica dawnej rosyjskiej republiki kupieckiej
            z polnocy sewiera, bo byl taki fajny przytulny.

            swoja droga, przenisles sie z rodzina, czy zostawiles zone z synkiem w Rostowie.

            Ja chociaz kazdy weekend spedzalem w Łodzi, bo pociag z wawy do Łodzi jexdzi
            tylko 1,5 h a bilety sa tanie. chyba ze reguralnie dajesz zarobic Aerofłotowi.
            Jak na człowieka majacego rodzine to odwazana decyzja, chociaz duzo Polakow tak
            wlasnie jezdzi to Irlandii, UK, NL i Szwecji, niektorzy robia tam kariere.

            A na marginesie, mam w dupie czy dostajesz dole z KGB (no to chyba tylko juz w
            Bialorusi), czy FSB, czy GRU za propagande. Czesto przeginasz, kilka twoich
            wyskoków pamietam, jak chociazby zachowanie po smierci Papieza. Ale w ogole to
            fajnie sie z toba gada i poznanie rosyjskiego punktu widzenia jest przynajmniej
            dla mnie ciekawe, nawet jak sie z nim nie zgadzam. Kilku rusofilli na tym forum
            nie cierpie, ale to nie ze wzgledu na rusofilie tylko tempote i debilizm. nie
            cierpie ich bo sa debilami, a nie za ostentacyjna prorosyjskosc. Fakt, ze
            przejawy debilizmu u niektorych amerykanofilow sa dla mnie bardziej znosne.

            To tyle
            • misza_kazah Re: Do Moskwy, Cię rzuciło Panie Magistrze 30.11.06, 08:24
              panzerviii napisał:

              > A na marginesie, mam w dupie czy dostajesz dole z KGB (no to chyba tylko juz
              w
              > Bialorusi), czy FSB, czy GRU za propagande.

              Mnie tez jest weszystko jedno - aby dobrze płacili. (jak to sie u nas w Rosji
              mowi "sztoby ch.. stajał i diengi byli")

              > To tyle

              Pazdrawlaju tiebia
              Misza
            • misza_kazak Tak jest :) 30.11.06, 08:59
              panzerviii napisał:

              > widzę, że jestes tak zwanym "jumperem" czyli człowiekiem czesto zmieniajacym
              > prace. Najpierw Uniwersytet w Rostowie, potem jakas firma nie pomne jaka, a
              > teraz Moskwa.

              Racja. Jak u nas mowia - ryba szuka gdzie jest glebiej, a czlowiek gdzie jest lepiej :))

              ZMieniam miejsce pracy ale robie to samo. Jesli dostaje wiejcej forsy to przechodze w inna firme.

              > Chyba w porownaniu z Rostovem, Moskwa musi sie wydawac straszna. Rostov jest
              > pewno sympatyczna miescina, porownywalna do mojej Łodzi, moze Rostov jest nieco
              > jakies 20 % wiekszy. Ja po studiach pracowalem 1,5 roku w Warszawie w
              > miedzynarodowej firmie. I wspominam to jako koszamr, z jednej strony zycie
              > warszawskie wciaga, dzieje tam sie duzo wiecej, z drugiej stronyto mnie ta
              > wielkomiejsckosc przerazala. Ja w kazdym raziewrocilem do Łodzi. I dobrze.

              Masz calkowita racje. Tez teraz pracuje w miedzynarodowej formie. W naszym zespole teraz jest 8 Niemcow, 2 Finna, 1 Irakczyk (KUrd wlasciwie), 1 Iranczyk, 1 POlak i kilka ROsjan.
              Przez caly dzien rozmawiam po angielsku albo po polsku (z Darkiem :)). Niedlugo zapomne jak rozmawiac po rosyjsku :)
              Moskwa jest OGROMNA, ale fajna. Mieszkam tu dopiero 20gi miesjac, dlatego nie jestem jeszcze zmieczony, ale Rostow mi juz podoba wiecej. Moze dlatego ze zostawilem ZOne i curke w Rostowie i mieszkam na razie sam? Ale za 2 miesiaca planuje wynajac przyzwoite mieszkanie w Moskwie i przeniesc rodzine tutaj.


              > Moskwa musi miec te same problemy co Warszawa tylko 4 razy wieksze i w
              > prownaniu z Rostovem to musi byc maly szok zycie w Moskwie. Moj ojciec spedził
              > caly lipiec w Moskwie i byl nia zniesmaczony, za to 3 lata temu bardzo mu sie
              > podobal Nowogrod Ilmienski - ta stolica dawnej rosyjskiej republiki kupieckiej
              > z polnocy sewiera, bo byl taki fajny przytulny.

              Zgoda. W mniejszych miejscach jest przytulniej. Nasza firma znajduje sie w 35 km od Moskwy w miescie Podols (jakies 200 tys. ludzi). Tu jest ok. 20 minut od Moskwy ale klimat uz zupelnie inny. I tryb zycia wolniejszy.

              > swoja droga, przenisles sie z rodzina, czy zostawiles zone z synkiem w Rostowie

              POprawka - z curka - ma dopiero 7 miesiecy - dlatego zostawilem ich w Rostowie. Ale jak zacznie chodzic, to zabiore obojga do Moskwy...

              > Ja chociaz kazdy weekend spedzalem w Łodzi, bo pociag z wawy do Łodzi jexdzi
              > tylko 1,5 h a bilety sa tanie. chyba ze reguralnie dajesz zarobic Aerofłotowi.

              Ja jezdze pociagiem - jakies 18 godzin expressem :))

              > Jak na człowieka majacego rodzine to odwazana decyzja, chociaz duzo Polakow tak
              > wlasnie jezdzi to Irlandii, UK, NL i Szwecji, niektorzy robia tam kariere.

              PO prostu w Rostowie mi placili netto 500 USD, a w Moskwie 2000... Za takie pieniadze mozna odwazyc sie na zmiane otoczenia...

              > A na marginesie, mam w dupie czy dostajesz dole z KGB (no to chyba tylko juz w
              > Bialorusi), czy FSB, czy GRU za propagande.

              Nic od specsluzb nie dostaje. Pracuje jako IT specjalista i interesuje sie militariami i polityka i tyle :)

              > Czesto przeginasz, kilka twoich
              > wyskoków pamietam, jak chociazby zachowanie po smierci Papieza.

              PO prostu wkurzaja mnie texty niektorych rusofobow po typu ignoranta i wojchecha6. Jesli jakiegos religijnego czlowieka dotknieli me slowa, to przepraszam. Osobiscie jestem ateista i dla mnie kazdy czlowiek to przede wszystkim czlowiek. Papierz czy Patryarcha czy spratacz w kiblu to to samo. Nawet ci dwaj sa nizej dla mnie - bo zarabijaja ogromne pieniadze i autorytet na sliepej wiarze ludzi w bajki...

              > Ale w ogole to
              > fajnie sie z toba gada i poznanie rosyjskiego punktu widzenia jest przynajmniej
              >
              > dla mnie ciekawe, nawet jak sie z nim nie zgadzam.

              Dzieki, wybacz ze czesto nie odpowiadam na posty - po prostu nie mam czasu na dlugie dyskusji. Znam Twoj punkt widzenia i wiem ze nic nie da sie zmienic :) Moze kiedys znajde czas i napisze dluuuuuuugi (czasem mam odpowiedni nastroj na to) post :))

              > Kilku rusofilli na tym forum
              > nie cierpie, ale to nie ze wzgledu na rusofilie tylko tempote i debilizm. nie
              > cierpie ich bo sa debilami, a nie za ostentacyjna prorosyjskosc. Fakt, ze
              > przejawy debilizmu u niektorych amerykanofilow sa dla mnie bardziej znosne.

              No to mniej-wiecej jak i u mnie. Nie jestem anti-polskim ani anti-amerykanskim, potrafie doceniac kazde panstwo i narod, ale nie czerpie ludzi ktorzy widza za cel udowodnienie wszystkim (przede wszystkim sobie) ze ROsja to imperium zla, a ROsjanie to najgorsza nacja na Ziemi.

              Lubie porozmawiac z ciekawymi dyskutantami i wlasnie dlatego siedze tu 5 rok :)))

              POzdro
              Misza
          • misza_kazah Re: SS i NKWD i moj czas 30.11.06, 08:21
            misza_kazak napisał:

            > panzerviii napisał:
            >
            > > a. bardzo ciekawy temat Misza, tylko czy wy cholera w Rosji macie jakieś
            > > roboty, ktore za was pracują, ze macie tyle czasu?
            >
            > Wiesz jestem strasznie leniwy i znajduje zawsze prace zeby jak najmniej robic
            i
            > przyzwoicie zarabiac. Dlatego mam duzo wolnego czasu na net :)) Teraz jzu
            mies
            > zkam w Moskwie i mam troche mniej czasu - bo tutaj trzeba wiecej pracowac :)))
            >

            Dlatego ten tekst przetlumaczyl moj brat, bo teraz intensywnie uczy sie jezyka
            polskiego.
            • panzerviii Misza_Kazak i Misza_Kazah rozumiem, ze to sa 30.11.06, 11:06
              dwie rózne osoby?
              • misza_kazak Moze nawet trzy :) 30.11.06, 11:36
                Juz nie zwracam uwagi na podszywaczy. Na ile sie orientuje sa trzy "Miszy":
                1) Ja - misza_kazak - z Rostowa-nad-Donem
                2) misza_kazah
                3) misza_
                • panzerviii Re: Moze nawet trzy :) 30.11.06, 12:39
                  Raczej kolega o nicku Misza_, chyba nigdy sie pod cibie nie podszywał, chyba ze
                  chodzi o _Misze.

                  Nieważne, w koncu mam szczescie, do panzera mozna tez dodac rozna ilosc "i" i
                  będzie klon. Twoj rodak Yigor, kiedys produkowal sie na forum Polska Rosja, a
                  czesto bywa na forum o rosysjkich knigach, nazywal mnie pancervijem))))
                  • misza_kazak Re: Moze nawet trzy :) 30.11.06, 15:29
                    > będzie klon. Twoj rodak Yigor, kiedys produkowal sie na forum Polska Rosja, a
                    > czesto bywa na forum o rosysjkich knigach, nazywal mnie pancervijem))))

                    :) Na ile wiem Igor jest z Estonii i jest z pochodzenia POlakiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka