windows3.1
27.05.03, 10:55
Czytam o walkach węgierskiej 2. Armii na froncie wschodnim i czuję, jakbym
czytał o armii polskiej w sytuacji, gdybyśmy przyjęli niemieckie żądania z
1939 roku.
Niemcy wycisnęli by z nas wszystko; pewnie musielibyśmy posłać do ZSRR z
milion żołnierzy, a być może i jeszcze więcej. Wojsko to zapewne nie walczyło
by pod jedną komendą, ale Wehrmacht porozrzucałby polskie armie po różnych
Grupach Armii. Żołnierze byliby kompletnie nieprzygotowani do walk w Rosji –
bez odpowiedniego ekwipunku, ubrań i sprzętu. Większość byłaby kompletnie bez
zrozumienia sensu i celu walki 2 tysiące kilometrów od rodzinnego Kalisza czy
Jasła. Oficerowie dowodzili by tak, jak ich uczono – z szacunkiem dla życia
własnego żołnierza i z przekonaniem, że żadna ofensywa nie jest warta 50%
strat w ludziach – gdy tymczasem wojna Rosji zamieniła się już dawno w
bezwzględną i okrutną rzeź. Morale byłoby coraz niższe, a dezercje wśród
żołnierzy i dymisje wśród oficerów coraz częstsze. Jednostki byłyby uzbrojone
niewiele lepiej niż we wrześniu 1939; ze słabą artylerią, prawie bez broni
pancernej, bez nowoczesnych oddziałów dywizyjnych, z kiepską łącznością –
Niemcy na początku obiecali by dozbrojenie do swoich standartów, a potem by
tego nie dotrzymali. Trakcja byłaby w zdecydowanej większości konna. Polskie
jednostki i polscy dowódcy byliby traktowani z nieufnością jeżeli nie z
pogardą przez Wehrmacht; w kolejce do uzupełnień kwatermistrzowskich i
dozbrojenia Polacy byliby zawsze ostatni. Polskie jednostki nie miałyby czasu
na szkolenie i byłaby rzucane od razu na linę frontu, obarczane zadaniami z
którymi o wiele wartościowsze dywizje niemieckie mogłyby sobie poradzić tylko
z najwyższym wysiłkiem. Polskie jednostki nie odnosiły by sukcesów w walkach
ofensywanych, a podczas zmasowanych ataków radzieckich byłyby nie tyle
pokonywane, ile wręcz miażdżone i dziesiątkowane.
A gdy front dotoczyłby się wreszcie do okrojonej o Pomorze i Górny Śląsk
Polski, nie byłoby już prawie komu jej bronić. A jeżeli ktoś narzeka, jak
Armia Czerwona zachowywała się na ziemiach polskich w drodze na Berlin, to
dopiero miałby okazję zobaczyć co znaczy gniew zwycięzcy. Tym bardziej że
Polki są, jak wiadomo, ładniejsze od Niemek.