cardemon
16.12.02, 05:24
Święta Bożego Narodzenia stały za pasem, więc Trurl postanowil wybrać się w
odwiedziny do swojego przyjaciela Klapaucjusza. Był wielce ciekaw, co takiego
się dzieje u znajomego konstruktora, bowiem Klapaucjusz od pewnego czasu
milczał jak zaklęty. Zajechawszy na miejsce, wielce się zdziwił zobaczywszy
Klapaucjusza uwijającego sie wsród tłumu miniaturowych cyberkrasnoludków. W
zasadzie nie były to krasnoludki, bo ich czapeczki nie były czerwone ino
białe i czarne, ale były to jak najbardziej cyberludki, bo misternie
skonstruowane z drobniutkich cybermechanizmów i wyposażone w kryształki
optokwarcu, dzięki któremu mogły dobrze widzieć, oraz kryształki akustogalu,
dzieki któremu mogły dobrze słyszeć, a wmontowany w nie cyberprocesor Gwintel
pozwalał im na wykonywanie prostych czynności na wydaną słownie komendę.
Cyberludki te Klapaucjusz skonstruował z myślą o dzieciach, które miały je
otrzymać w prezencie na nadchodzącą gwiazdkę. Białoludki miały jechać do
Łajtlandii, a czarnoludki do Bleklandii, a ostatni przed Świętami cyberwóz
pocztowy do tych krajów odchodził już za niecałą godzinę. Klapaucjusz
usiłował zapanować nad całym tym tłumem i rozdzielić białe od czarnych
ludków, ale na nieszczęście żaden cyberludek nie wiedzial, jakiego koloru ma
czapeczę na głowie, a na dodatek była tych ludzików cała armia, bo tak na oko
jakieś 10 tysięcy. Klapaucjusz daremno próbował wydawając komendy rozdzielić
ten miniaturowy tłum:
-Baczność! - krzyknął.
Wszystkie ludki staneły w bezruchu.
-Wszyscy pod tamtą ścianą zbiórka!
Cyberludki skupiły sie pod wskazaną ścianą.
-Wszystkie białoludki do przeciwnej ściany marsz!
Nikt sie nie ruszył, bo i żaden cyberludek nie wiedział jakiego koloru ma
czapeczkę na głowie.
-No i widzisz, Trurlu - mój przyjacielu, jakie one są tępe. Tak, przyznaję,
zapomniałem na swoje nieszczęście je tak zaprogramować, by każdy wiedział
jakiego koloru czapeczkę ma na głowie - mruczał zakłopotany Klapaucjusz. - No
cóż, chyba nie pozostaje nam nic innego, tylko brać po kolei każdego jednego
ludka i wkładać go do odpowiednego pudła, tylko że chyba już nie zdążymy
przed odejściem ostatniego cyberwozu pocztowego.
-Poczekaj przyjacielu - odrzekł na to Trurl. - Mam pewien pomysł.
I Trurl wstał i wydał ludkom kilka komend. Wtedy jak za dotknięciem
czarodziejskiej różdżki ludki zaczeły się rozdzielać na białe i czarne. Nie
trwało to nawet 30 minut, jak wszystkie białoludki siedziały już poukładane i
gotowe do drogi w jednych pudłach, a czarnoludki w drugich. Cała przygoda
zakończyła się więc szczęśliwie i dzieci w Łajtlandii i Bleklandii na czas
dostały swoje wymarzone prezenty gwiazdkowe.
A czy ty potrafisz powiedzieć jakie komendy wydał cyberludkom Trurl?
Życzę wszystkim powodzenia w znalezieniu tego jednego-jedynego rozwiązania
tej łamigłówki (patrz "od autora").
Car de Mon
Od autora: Tak wiem, zagadka jest dość wieloznaczna i daje duzo stopni
swobody w znalezieniu rozwiązania. Zrobiłem tak celowo. Umówmy się po prostu,
ze będę wprowadzał stopniowe ograniczenia (aż do Świąt – mam nadzieję, że się
ta zagadka tak dlugo uchowa - oby!), wraz z pojawianiem się Waszych pomysłów
(odpukać tylko, zeby od razu za pierwszym razem ktoś nie odgadł tego
właściwego, jednego-jedynego i najodpowiedniejszego rozwiązania). Oznacza to
tyle, ze jeśli ktoś na przykład zaproponuje wydać ludkom komendę: "zdjąć
czapki z głów", by każdy cyberludek mógł się jej przyjrzeć, wtedy zaoponuję
mówiąc, że czapek nie można zdjąć, są one bowiem niezdejmowalne. Oczywiscie
jestem również gotowy na udzielanie odpowiedzi na dowolne pytania dotyczące
tej zagadki. Jeszcze raz życzę powodzenia. :)