Dodaj do ulubionych

Najdziwniejsze bronie świata.

12.06.03, 22:46
Chciałbym, aby w tym wątku omówić najdziwniejsze rodzaje broni o jakich
słyszeliście. Ja podaję takie:
- irlandzka broń w kształcie klapka ze szpikulcem skierowanym w górę -
służyła do wyrzucania jej z pod wody - nazwy nie pamiętam
- amerykański pistolecik ukryty w klamrze od paska
Znacie inne cuda?
Obserwuj wątek
    • Gość: Speedy Re: Najdziwniejsze bronie świata. IP: *.3w.pl 12.06.03, 23:34
      Byla kiedys taka książka Waffentechnische Kuriositaten. Z niej wlasnie
      zapamietalem sporo takich wynalazków typu strzelająca zapalniczka, fajka,
      parasol, laska, zegarek czy nawet sygnet (co prawda wielki i gruby
      niemożliwie). Wniosek z tego ze w zasadzie w kazdy niemal przedmiot mozna by
      wmontowac lufe kal. 22LR i prosty mechanizm odpalający
      A z innej beczki: czy wiecie co to bylo pistolety nagrobkowe? W I polowie XIX
      w. w związku z rozwojem medycyny, anatomii i szkolnictwa medycznego w Anglii
      wzrastalo ciągle zapotrzebowanie na zwłoki do sekcji. Plagą wiejskich
      cmentarzy w odludnych rejonach północnej Anglii czy Irlandii byly kradzieze
      zwłok, wykopywanych przez wyspecjalizowanych rabusiów zwykle tuż po pogrzebie.
      No i co bogatsi ludzie przed smiercią zakladali sobie w trumnach czy
      grobowcach wlasnie takie samostrzelne pułapki, ktore w razie otwarcia trumny
      czy grobu strzelaly do otwierającego. Mysle ze koncept nie byl do konca
      przemyslany, przeciez te groby rabowano raczej w kilka osób, nawet jak jeden
      dostał kulke to koledzy sie cieszyli, mając dodatowe zwłoki na sprzedaż ...:)
    • Gość: pierce Re: Najdziwniejsze bronie świata. IP: *.tarchomin.waw.pl / 192.168.8.* 12.06.03, 23:37
      Na Węgrzech widziałem osiemnastowieczny komplet strzelających sztućców.
    • swiatlo Re: Najdziwniejsze bronie świata. 12.06.03, 23:40
      1. Bomby Milosci Blizniego (Bemby) z "Kongresu Futurologicznego" Lema.
      2. Niewidzialny samochod jaki uzywal Agent 007
      • myth2004 Najdziwniejsze bronie CIA 12.06.03, 23:56
        I zatrute cygara i zainfekowana odzież etc... A ponadto wiele innych
        śmiercionośnych(?) patentów.

        PS A co powiecie na walizkową odmianę bomby A?
        Mocna rzecz...
        • wielki_czarownik Bomba A w walizce. 12.06.03, 23:57
          Mocna. Tym bardziej, że ruskie coś się nie mogą doliczyć kilku swoich :O
          • myth2004 Re: Bomba A w walizce. 13.06.03, 00:01
            Sam chciałbym posiadać takie cudo i terroryzować nim swój urząd skarbowy ;-)))

            Pzdrv
          • Gość: Speedy Re: Bomba A w walizce. IP: *.3w.pl 13.06.03, 10:06
            Jest też możliwe ze nigdy ich nie zbudowali.
            Takie cos jest na granicy możliwości technologicznych. Jesli juz to bardziej
            Amerykanów bym podejrzewał - oni przynajmniej mieli mozliwości. Uzytkowali
            przez pewnien czas kilka miniaturowych naprawde pocisków jądrowych - minę
            lądową a raczej ladunek saperski o mocy 20 t i masie kilkadziesiąt kg, glowice
            pocisków powietrze-powietrze o mocy kilkuset ton i masie 26 kg, i przez jakis
            czas mowilo sie o pocisku do haubic 105 mm. Jednak go nie zbudowano, byly to
            juz lata 60/70 i bylo odejscie od lokowania broni jądrowej na tak niskim
            szczeblu dowodzenia.
            Taki pocisk jest przybliżeniem problemu ladunku walizkowego. Musial miec
            srednice 105 mm, dlugosc ok. 40 cm lub niewiele wiecej i wazyc ok. 15-20 kg
            lub niewiele wiecej (ale lepiej nie). Sam ladunek jądrowy musial byc wiec
            mniejszy, o srednicy ok. 8 cm. Przypuszczalnie bylaby to tzw. bomba neutronowa.
            Rosjanie nie budowali prawdopodobnie takich rzeczy. Ich system dowodzenia byl
            bardziej znacznie scentralizowany i pozostawienie broni jądrowej do dyspozycji
            dowodców niskich szczebli raczej nie wydaje sie prawdopodobne.
            • wielki_czarownik Zbudowali na 100% 13.06.03, 13:24
              Skoro mieli amunicję atomową 203 mm to bomby walizkowe pewnie też.
              • Gość: Speedy Re: Zbudowali na 100% IP: *.3w.pl 13.06.03, 23:32
                Z tego to akurat nie wynika, pocisk 203 mm wazy ok. 100 kg.
                Przypuszczam ze nie zbudowali bomb walizkowych z obawy przed atomowym zamachem
                stanu.
                Ale oczywiscie moge sie mylic. Mogli miec techniczne możliwości a innych
                malych ladunków nie produkowac z jakichs innych przyczyn.
                • wielki_czarownik Jeśli nie mają to po co straszą, że zgubili??? 13.06.03, 23:36
                  Tak dla żartów?? Dziękuję za takie poczucie humoru.
                  • Gość: Eichhorn Re: Jeśli nie mają to po co straszą, że zgubili?? IP: *.acn.pl 14.06.03, 01:24
                    Procz atomowej amunicji artyleryjskiej 203 mm. Mają także
                    152 mm granaty jądrowe do armat 2A36 Hiacynt o
                    równoważniku trotylowym 0,1-2 kT. Taki Granat waży około
                    50 kg co już się da upchnąć w walizkę, choć dużych rozmiarów.
    • Gość: Eichhorn The great Panjadrum IP: *.acn.pl 12.06.03, 23:54
      Brytyjczycy szykując się do powrotu na kontynent w II WŚw
      wymyślili cudełko do niszczenia umocnień nabrzeżnych. Coś
      w guście szpulki na nici o średnicy 2.5 metra napędzane
      rakietami umieszczonymi na obwodzie. Przywoziło się toto
      LCT pod brzeg, otwierało rampę, odpalało rakiety i
      pooooszło! Rakiety rozpędzały szpulę, która miała toczyć
      się po plaży tratując wszelakie zapory detonując
      ostatecznie na bunkrach u szczytu plaży. Niestety The
      great Panjadrum toczył się w każdym kierunku tylko nie
      prosto naprzód. W efekcie zrezygnowano z "Wunderwaffe" po
      utopieniu olbtrzymich sum, ale kto by w trakcie wojny
      liczył pieniądze podatnika.
      Pozdrawiam
      Eichhorn
      • wielki_czarownik Pamiętam to 12.06.03, 23:56
        Raz ponoć potoczyło się w stronę widzów na poligonie i oficerowie musieli
        szybko zmykać.
    • Gość: CDL Re: Najdziwniejsze bronie świata. IP: *.acn.pl 13.06.03, 00:03
      Channel Defence Light. Rzecz sama w sobie niezbyt dziwna,
      opancerzony reflefktor łukowy na podwozi czołgowym. Miało
      toto podjeżdzać w nocy oślepiać ułatwiając robotę
      klasycznym czołgom. Był tylko jeden mały szkopuł Brytolom
      rzecz spodobała się do tego stopnia, że nie użyli jej
      przez całą wojnę aby nie zdradzić sekretu. Klasyczny
      przykład pary co poszła w gwizdek
    • joseph.007 Z polskiego podwórka 13.06.03, 10:03
      1. Podchwytywacz agentów
      W latach trzydziestych funkcjonowało u nas w wojskach lądowych urządzenie zwane
      podchwytywaczem meldunków: na ziemi stawiano dwie kilkumetrowe tyczki, między
      nimi rozpinano sznurek, do którego z kolei przymocowany był zasobnik z jakimiś
      arcyważnymi informacjami. Przelatujący samolot towarzyszący (czyli Lublin R-
      XIII lub "Czapla") wypuszczał za sobą linkę z hakiem, który zaczepiał o sznurek
      i zabierał go ze sobą, po wciągnięciu zasobnika do kabiny obserwatora (nie
      miało to co prawda wielkiego sensu, bo żeby samolot mógł bezpiecznie nadlecieć
      nad takie ustrojstwo, należało wczesniej przygotowac spory kawałek równego,
      niezalesionego pola, a wtedy przecież samolot mógłby równie dobrze sam
      wylądować). Natchnęło to pewnego osobnika, kórego nazwisko litościwie zmilczę,
      do opracowania dla potrzeb wywiadu i dywersji powiększonej wersji urządzenia, w
      której tyczki miałyby po kilkanaście metrów, a zamiast zasobnika z meldunkiem
      podchwytywało by się człowieka. Uzyskano na to nawet patent, ale prób nie
      przeprowadzono nigdy; jak można sądzić z powodu braku ochotników :-D

      2. Motobalon
      W okresie międzywojennym dość powszechnie używano balonów obserwacyjnych i
      zaporowych. Poważnym ich problemem zawsze była zmiana stanowiska wzlotu: kiedy
      balon musiał zmienić pozycję wymagało to czasochłonnego opuszczania go na
      ziemię i ponownego napełniania gazem (to mogło trwać nawet kilka godzin); w
      przypadku gdy chodziło o czas, po prostu pluton zołnierzy chwytał się za
      sznurki i maszerował w wyznaczone miejsce ciągnąc balon za sobą, co jednak
      było niemożliwe nawet przy stosunkowo słabym wietrze. Aby temu zapobiec
      skonstruowano motobalon: pod normalny balon zaporowy podczepiono mały silniczek
      lotniczy, zdalnie sterowany z ziemi - balon miał więc stosunkowo szybko się
      przemieszczać, przy czym sterowany miał być z dołu ze specjalnego samochodu z
      wyciągarką i aparatura do kierowania. Teoria była wyśmienita, niemniej w
      praktyce balon wykazywał nader czesto tendencję do latania własnymi drogami,
      zupełnie nie zwracając uwagi na to, że na dole jest np. rzeka, czzy las, przez
      który samochód z obsługą nie może przejechać. Wreszcie pewnego razu podczas
      ćwiczeń w Jabłonnie zawiodło kierowanie silnikiem i balon wybrał wolność -
      urwał się z łańcucha i majestatycznie pożeglował gdzieś hen w kierunku Prus
      Wschodnich. Spadł jednak zanim doszło do incydentu dyplomatycznego, a trochę
      szkoda, bo jakby Niemcy zobaczyli że coś takiego im leci, to z pewnością
      jeszcze długo nie mogliby wyjść z niemego podziwu.

      3. Rakieta powietrze-powietrze
      Pod koniec lat trzydziestych jeden pan opatentował w Warszawie niekierowaną
      rakietę lotniczą do zwalczania samolotów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby
      nie zapalnik, który miał działać na... fotokomórkę: rakieta wlatywać miała pod
      samolot przeciwnika, który w tym momencie zasłoniłby jej słońce i spowosdował
      tym samym eksplozję. Na szczęście nie zdążono przetestować tego w praktyce...
      • Gość: Speedy Re: Z polskiego podwórka IP: *.3w.pl 13.06.03, 10:48
        Co do podchwytywania agentów to musze cie zmartwić:) pomysl został podchwycony
        i w czasie II wojny i później jeszcze dlugo rózne tam angielskie i
        amerykańskie tajne służby praktykowaly to rozwiązanie. Amerykanie wniesli do
        niego ożywczy impuls rezygnując z owych tyczek; agent w uprzęży spadochronowej
        przypięty był do linki wyciąganej przez niewielki balon, tak wiec samolot
        podchwytujący nie musiał juz ciągnąc tak strasznie nisko a tylko chwytał za te
        linke (odciając jednoczesnie balon) i wciągał ją wraz z agentem. Urządzenie
        podchwytujące wyglądało jak takie wąsy z przodu samolotu, moze jak znajde foto
        to sie odezwe jeszcze. Podobną technike (wąsy) stosowali potem w latach 50-
        tych do przechwytywania pojemników ze zdjęciami zrzucanych przez satelity
        zwiadowcze. Tylko oczywiscie nie podnosili ich z ziemi tylko łapali w locie za
        linki od spadochronów.
      • Gość: DSD Re: Z polskiego podwórka IP: 212.33.88.* 13.06.03, 15:09
        > 3. Rakieta powietrze-powietrze
        > Pod koniec lat trzydziestych jeden pan opatentował w Warszawie niekierowaną
        > rakietę lotniczą do zwalczania samolotów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby
        > nie zapalnik, który miał działać na... fotokomórkę: rakieta wlatywać miała pod
        > samolot przeciwnika, który w tym momencie zasłoniłby jej słońce i spowosdował
        > tym samym eksplozję. Na szczęście nie zdążono przetestować tego w praktyce...

        Niemcy pod koniec II wojny uzbroili część Me-163 (zresztą sam w sobie był Bardzo Dziwną Bronią) w
        podobne rakiety udpalane przez fotokomórkę. Było to poniekąd niezbędne - atakujący Me-163 miał
        prędkość dwa razy większą niż alianckie ciężkie bombowce, przemykał więc chyżo obok nich i nawet
        groźne 30 mm działka mogły nie zdążyć. Sukcesy były, ale bardzo skromne (tylko jedna strącona
        Forteca?).
        • Gość: Speedy Re: Z polskiego podwórka IP: *.3w.pl 13.06.03, 23:57
          Dokladniej nazywalo sie to SG500 Jagdfaust. Nie byly to sciślej mówiąc
          rakiety, uklad miotający mozna okreslic jako dzialo bezodrzutowe z lufą jako
          przeciwmasą. W pionowej rurowej prowadnicy byla zamontowana lufa kal.50 mm
          zawierająca pocisk, ladunek miotający i zaplonnik elektryczny. Przy strzale
          pocisk wylatywal w góre a lufa, zrywając specjalne sworznie wypadała w dół
          rownoważac odrzut.
          Niemcy wlozyli sporo kasy i wysiłku w caly projekt SG (Salvengeschutze),
          badając mnóstwo prototypów i projektów od 1 do kilkuset luf kal. 15-128 mm w
          rozmaitych ukladach miotających, klasycznych i bezodrzutowych. Zalezalo im by
          umozliwic szybkim mysliwcom skuteczny atak z przedniej półsfery, zamiast
          normalnie celowac i ryzykowac kolizje pilot musialby tylko przeleciec pod
          atakowanym bombowcem w odleglosci mniejszej niz 100 m. No i w tym przypadku
          fotokomórka miala o wiele latwiej, bo pilot mogl odbezpieczyc uklad na kilka
          sekund przed atakiem, mozliwosc zakócenia przez cien chmury czy czegos bylaby
          wiec znikoma.
      • Gość: Lukasz z USA Re: Z polskiego podwórka IP: 206.198.5.* 16.06.03, 19:49
        A wiec taki podwchwytywacz agentow byl uzywane przez wojska USA, glownie w
        Indochinach w operacjach specjalnych. Pomysl wcale nie taki idiotyczny jak sie
        wydaje, helikopter w locie przechwytuje takiego komandosa, komandos nie musi
        sie wspinac na drabince itp.
    • Gość: grogreg Re: Najdziwniejsze bronie świata. IP: 212.160.165.* 13.06.03, 11:42
      Czolg oslepiajacy.
      Podwozie Vallentine i silny reflektor.
    • serwal Re: Najdziwniejsze bronie świata. 13.06.03, 12:28
      Najciekawsze są wszelkiego rodzaju wybuchające miny-pułapki ukryte w
      przedmiotach codziennego użytku. Niemcy wyprodukowali sporo tabliczek czekolady
      wyposażonych w ładunek wybuchowy z zapalnikiem naciągowym, z przeznaczeniem na
      front wschodni. Przy próbie przełamania tabliczki czekolady następował wybuch.
    • Gość: azm Re: Najdziwniejsze bronie świata. IP: *.acn.pl 13.06.03, 17:19
      Z trochę innej bajki: nożyk schowany wewnątrz klamry pasa w kształcie
      płaskiego pudełka. Długość ostrza ~3 cm. Przydatny, jeżeli masz ręce związane
      sznurem z przodu :-).
      Można kupić w sklepach myśliwskich w Niemczech, być może też u nas.
    • dreaded88 Może żadne dziwo - ale jak pięknie wygląda! 13.06.03, 17:41
      www.israeli-
      weapons.com/weapons/vehicles/engineer_vehicles/nagmachon/Nagmachon.html
      • dreaded88 valid link 13.06.03, 17:42
        www.israeli-weapons.com/weapons/vehicles/engineer_vehicles/nagmachon/Nagmachon.html
        • Gość: Zulu Re: valid link IP: *.telia.com 13.06.03, 18:55
          Gdzies w latach 56 opracowano w Sovietach karabin z zakrzywiona lufa,strzelac
          mozna bylo z zawegla.Pzdr.Zulu
          • Gość: Eichhorn Re: valid link IP: *.acn.pl 13.06.03, 20:24
            To rozwiązanie powielające niemiecki pomysł Tzw.
            Krummlauf. Nasadkę z krzywą lufą do Stg 44 przeznaczona
            do wozów bojowych i fortyfikacji. Jest to więc tylko
            zapożyczenie, a ponadto się sprawdzało
    • Gość: Marcin Re: Najdziwniejsze bronie świata. IP: *.sympatico.ca 18.06.03, 17:44
      Nie jest to co prawda bron ale podczas II WS w czasie walk na Pacyfiku na
      jedna z wysp Amerykanie mieli specjalne buty ktore zamiast normalnego odcisku
      obuwia zostawialy odcisk bosej stopy,ponoc rosyjski Specnaz posiadal obuwie
      gdzie obcasy byly na przodzie ,a czubki z tylu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka