Dodaj do ulubionych

Największe porażki techniczne

13.06.03, 17:59
1. Czołgi kołowo-gąsienicowe. Testowało je kilka państw (USA, Szwecja,
Polska), ale tylko Rosjanie dali się złapać i natłukli chyba z 8000 BT serii
od 2 do 7m. Te czołgi, na które wydano masę pieniędzy i zużyto kupę
materiałów musiały mieć takie własności, jakie zaobserwowano przy 10 TP - na
kołach można było jeździć tylko po twardych drogach, właściwości terenowe
były ogólnie raczej złe, choćby z uwagi na wąskie gąsienice o małej
podziałce. Nie sprawdziły się nawet w Hiszpanii, nie mówiąc o Finlandii czy
Barbarossie, kiedy były paszą Panzerwaffe; wyjątek to walki z Japończykami. W
każdym razie - gdyby zrezygnowano z podwójnej trakcji, byłyby na pewno
lepsze. Jedyne korzyści - opracowanie jako następcy serii czołgu A-20, z
którego Stalin kazał zrobić tylko gąsienicowy - tak powstał T-34.
2. Karabin maszynowy M-60. Amerykanom 15 lat zajęło komplilowanie rozwiązań z
MG-42 i FG-42, z gównianym efektem, do dziś ta broń jest oceniana fatalnie i
na jej miejsce wchodzi starszy FN MAG.
Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik Re: Największe porażki techniczne 13.06.03, 18:19
      SA80 - najbardziej chyba niedopracowana broń ostatnich lat.
      CZ38 - słaby nabój, mało celny i w ogóle do bani.
      Sherman - słabe działo (75 mm) w zasadzie papierowy i mało skośny pancerz,
      skomplikowany układ napędowy, łatwopalny, wysoka sylwetka.
      • zwyczajny Coś się komus pomyliło... 13.06.03, 20:55


        > Sherman - słabe działo (75 mm) w zasadzie papierowy i mało skośny pancerz,
        > skomplikowany układ napędowy, łatwopalny, wysoka sylwetka.

        Sherman gdy powstal byl jednym z najlepszych czołgow. 75 mm to kaliber
        pantery, pancerz z przodu skosny, doskonale sprawdzil sie w walce z Rommlem.
        Nie przypadkowo zostal okrzyczany najlepszym czolgiem swiata.
        Blędem bylo jedynie kontynuwanie produkcji gdy pojawily sie pantery i tygrysy.
        Swoja drogą w USA juz czekaly doskonale konstrukcje kolejnych czolgow, ale
        rozne czynniki w armii nie zauwazyly postepu Niemcow i kazaly
        kontynuwac produkcje shermanow.
        Pzdr
        • wielki_czarownik Masz gorączkę?? 13.06.03, 22:28
          zwyczajny napisał:

          >
          >>
          > Sherman gdy powstal byl jednym z najlepszych czołgow.

          CO???????????
          Najlepszym to wtedy był T-34. Sherman może był najlepszym czołgiem na
          zachodzie, ale to nie zmienia faktu że był do niczego.

          ᢃ mm to kaliber pantery,

          Mój drogi. Pierwsze wersje Shermanów miały działo 75 mm M3. Dopiero potem
          zaczęto stosować armaty 76 mm M1A1 - mniej więcej od maja 1944. Ponadto
          montowano też haubicę 105 mm.

          > pancerz z przodu skosny,

          Ale z boku prosty niczym Prusak na warcie. I ledwo 38 mm na burtach!

          > doskonale sprawdzil sie w walce z Rommlem.

          ????? Gdzie???? Może w walce z PzIII i niektórymi Pz IV.

          > Nie przypadkowo zostal okrzyczany najlepszym czolgiem swiata.

          Lecz się.

          > Blędem bylo jedynie kontynuwanie produkcji gdy pojawily sie pantery i tygrysy.

          Błędem była sama koncepcja tego czołgu. Sherman pojawił się w linii w połowie
          1942 roku. Tygrysy zaczęto produkować na przełomie 42 i 43 roku. Czyli Shermana
          i Tygrysa różniło około 6 mcy.

          > Swoja drogą w USA juz czekaly doskonale konstrukcje kolejnych czolgow, ale
          > rozne czynniki w armii nie zauwazyly postepu Niemcow i kazaly
          > kontynuwac produkcje shermanow.

          Bzdura! Pod koniec wojny wprowadzili czołgi Pershing które miały szanse w
          starciu z Panterą. Więc nikt nie wstrzymywał postępu. Właśnie dlatego
          zamontowano w Shermanach armaty 76 mm i dodatkowe opancerzenie (np. wersja
          Jumbo) bo zauważono postęp. Pindosi nie byli aż tak durni, by nie zauważyć że
          Sherman nie ma szans z Panterą. A tak na marginesie to pindosi liczyli, że aby
          zniszczyć Panterę należy poświęcić 7 Shermanów. I to ma być najlepszy czołg
          świata?


          • being28 Sherman 13.06.03, 23:23
            Sherman pojawil sie w Afryce w czasie gdy Niemcy mieli Panzer III i
            krotkolufowe Panzer IV. I w tym czasie byl rewelacyjny. Rewelacja polegala na
            tym ,ze mial pociski burzace, ktorymi mozna bylo niszczyc niemiecki 88mm, a
            ktorych nie mozna bylo zniszcyc angielskimi 2 i 6 funtowkami z pociskimi
            ppanc. Potem do ladowania we Francji nie spotykano sie z wieksza iloscia
            czolgow niemickich i nikt nie bawil sie w zmiany. Zdziwnie przyszlo dopiero we
            Francji...
          • Gość: J. T. Radosny Re: Masz gorączkę?? IP: *.local.pl / 172.16.202.* 14.06.03, 18:23
            wielki_czarownik napisał:

            > zwyczajny napisał:
            >
            > >
            > >>
            > > Sherman gdy powstal byl jednym z najlepszych czołgow.
            >
            > CO???????????
            > Najlepszym to wtedy był T-34. Sherman może był najlepszym czołgiem na
            > zachodzie, ale to nie zmienia faktu że był do niczego.
            >
            > ᢃ mm to kaliber pantery,
            >
            > Mój drogi. Pierwsze wersje Shermanów miały działo 75 mm M3. Dopiero potem
            > zaczęto stosować armaty 76 mm M1A1 - mniej więcej od maja 1944. Ponadto
            > montowano też haubicę 105 mm.
            >
            > > pancerz z przodu skosny,
            >
            > Ale z boku prosty niczym Prusak na warcie. I ledwo 38 mm na burtach!
            >
            > > doskonale sprawdzil sie w walce z Rommlem.
            >
            > ????? Gdzie???? Może w walce z PzIII i niektórymi Pz IV.
            >
            > > Nie przypadkowo zostal okrzyczany najlepszym czolgiem swiata.
            >
            > Lecz się.
            >
            > > Blędem bylo jedynie kontynuwanie produkcji gdy pojawily sie pantery i tygr
            > ysy.
            >
            > Błędem była sama koncepcja tego czołgu. Sherman pojawił się w linii w połowie
            > 1942 roku. Tygrysy zaczęto produkować na przełomie 42 i 43 roku. Czyli
            Shermana
            >
            > i Tygrysa różniło około 6 mcy.
            >
            > > Swoja drogą w USA juz czekaly doskonale konstrukcje kolejnych czolgow, ale
            >
            > > rozne czynniki w armii nie zauwazyly postepu Niemcow i kazaly
            > > kontynuwac produkcje shermanow.
            >
            > Bzdura! Pod koniec wojny wprowadzili czołgi Pershing które miały szanse w
            > starciu z Panterą. Więc nikt nie wstrzymywał postępu. Właśnie dlatego
            > zamontowano w Shermanach armaty 76 mm i dodatkowe opancerzenie (np. wersja
            > Jumbo) bo zauważono postęp. Pindosi nie byli aż tak durni, by nie zauważyć że
            > Sherman nie ma szans z Panterą. A tak na marginesie to pindosi liczyli, że
            aby
            > zniszczyć Panterę należy poświęcić 7 Shermanów. I to ma być najlepszy czołg
            > świata?
            >
            >

            Shermanów było mnogo i stąd te "sukcesy" ( i mit tego czołgu).Żaden nawet
            zmodernizowany M4 nie miał szans w starciu jeden na jeden nie tylko z Panterą
            czy Tygrysem ale nawet z PzIV.Wittman natłukł raz nawet swym Tygrysem
            15 "Szermich" na raz (to oczywiscie tak humorystycznie dodałem bo Wittman mimo,
            ze był świetnym czołgistą to był też wytworem hitlerowskiej propagandy i jego
            prawdziwe dokonania tak naprawde nie są policzalne).Pzdr
        • Gość: trooper Re: Coś się komus pomyliło... IP: *.nsm.pl 14.06.03, 00:14
          Nie porównujmy kalibrów ot tak po prostu...
          Niemiecka długolufowa 7.5 cm to było coś!

          Np radzieckie testy przebijalności pancerza K.Tigera wykazały:
          - niemal zerową skuteczność radzieckiego 76 mm
          - częściową skuteczność radzieckiego 85 mm
          - lepszą od radzieckiego 85 mm skuteczność w przypadku... amerykańskiego 76 mm
          (parametr dystans-przebijalność)!!!

          Zauważmy że 8.8 cm to też niemal identyczny kaliber z ruskim 85 mm :)))
          • wielki_czarownik Re: Coś się komus pomyliło... 14.06.03, 16:48
            Gość portalu: trooper napisał(a):

            > Nie porównujmy kalibrów ot tak po prostu...

            Wlaśnie.

            > Niemiecka długolufowa 7.5 cm to było coś!

            Niemiecka armata o lufie 70 kalibrów to nie to samo co amerykańska o lufie 38
            kalibrów.

            >
            > Np radzieckie testy przebijalności pancerza K.Tigera wykazały:
            > - niemal zerową skuteczność radzieckiego 76 mm
            > - częściową skuteczność radzieckiego 85 mm
            > - lepszą od radzieckiego 85 mm skuteczność w przypadku... amerykańskiego 76
            mm
            > (parametr dystans-przebijalność)!!!

            Prawda. Winą było to, że rosjanie nie potrafili stworzyć dział o wysokiej
            prędkości początkowej pocisku - tak jak pindosi lub niemcy. Nie zmienia to
            jednak faktu, że armata 75 mm Shermana miała jeszcze niższe parametry od
            radzieckiej 76.

            >
            > Zauważmy że 8.8 cm to też niemal identyczny kaliber z ruskim 85 mm :)))

            Ale 88 miała większą długość lufy 56 lub 70 (chyba) kalibrów w późniejszych
            wersjach. Zaś radziecka 85 miała 53 kalibry i wolniejsze pociski.
    • Gość: Zulu Re: Największe porażki techniczne IP: *.telia.com 13.06.03, 18:52
      Dreadzie nie pamietam ,ale zdaje sie konstruktorem poczatkowym MG42 byl
      inzynier polski z COP-u,gdzies o tym czytalem ,Niemcy w 39 przechwycili
      dokumentacje.Pzdr.Zulu
      • dreaded88 Re: Największe porażki techniczne 13.06.03, 18:59
        Nie do końca tak. MG-42 był od początku zbudowany przez Niemców, przechwycenie
        polskiego wkładu miało dotyczyć mechanizmu ryglowania zamka, nad którym
        pracował u nas niejaki inż.Stecke.
        Amerykanie jeszcze w czasie wojny próbowali zrobić zupełnie chamską kopię MG-42
        na nabój 7.62x63mm, bezskutecznie.
        Sam MG do nastroju wątku nie pasuje zupełnie, konstrukcja znakomita :-)
    • Gość: pierce Re: Największe porażki techniczne IP: *.tarchomin.waw.pl / 192.168.8.* 13.06.03, 19:49
      Wielowieżowe czołgi ciężkie - niewyobrażalnie drogie i praktycnie
      bezużyteczne /nadawały się w zasadzie tylko na defilady/ tworzone w okresie
      międzywojennym w każdym liczącym sie państwie:
      włoski Fiat 2000
      francuski FCM 2C
      brytyjski A1E1 "Independent"
      niemiecki "Neubaufahrzeug"
      i cała rodzinka kolosów radzieckich.
    • myth2004 Amunicja bezłuskowa? 13.06.03, 23:17
      Może rzecz nie tyle w traktowaniu tego zjawiska jako porażki technicznej, ile w
      potencjalnej przydatności takiej amunicji przy zastosowaniu na polu walki.
      O ile w przypadku zadań charakterystycznych dla SS zostawianie po sobie śladów
      w postaci łuski jest być może problematyczne (z drugiej strony pozostawienie
      takowej a się nijak do profesjonalizmu), natomiast jeśli chodzi o zwykłe
      działania wojskowe, zastosowanie takiej amunicji wydaje się bezsensowne.

      Jedyny sensowny zysk (jak się wydaje) z użycia takiej amunicji wynika z
      przesunięcia jej zastosowania z broni strzeleckiej do artylerii.
      Co o tym myślicie?
      • Gość: Eichhorn Re: Amunicja bezłuskowa? IP: *.acn.pl 14.06.03, 01:37
        Amunicja bezłuskowa w broni strzeleckiej, czyli de facto
        G 11 to raczej efekt "wielkiego spoznionego". Sam pomysł
        jest ciekawy o tyle, że masę zaoszczędzoną na łusce można
        przeznaczyć na dodatkowe sztuki amunicji w jednostce
        ognia. Nieprzypadkowo G 11 miał być zasilany z 50
        nabojowych magazynków. To o 20 szt więcej niż np. w AK.
        Ponadto chyba oszczędność na surowcach co w warunkach
        wielkoskalowego konfliktu też się liczy. Wszak mosiądz,
        tombak czy stal to surowce strategiczne. Reasumując to
        nie takie głupie.
        • wielki_czarownik Sama koncepcja tej amunicji byłą dobra. 14.06.03, 20:02
          Ale niestety technologia za tym nie nadążyła:
          1. Samozapłon
          2. Problemy z wilgocią
          3. Koszty
          Może za 10 lat?
    • being28 Re: Największe porażki techniczne 13.06.03, 23:30
      dreaded88 napisał:

      > 1. Czołgi kołowo-gąsienicowe. Testowało je kilka państw (USA, Szwecja,
      > Polska), ale tylko Rosjanie dali się złapać i natłukli chyba z 8000 BT serii
      > od 2 do 7m. Te czołgi, na które wydano masę pieniędzy i zużyto kupę
      > materiałów musiały mieć takie własności, jakie zaobserwowano przy 10 TP - na
      > kołach można było jeździć tylko po twardych drogach, właściwości terenowe
      > były ogólnie raczej złe, choćby z uwagi na wąskie gąsienice o małej
      > podziałce. Nie sprawdziły się nawet w Hiszpanii, nie mówiąc o Finlandii czy
      > Barbarossie, kiedy były paszą Panzerwaffe; wyjątek to walki z Japończykami.
      W
      > każdym razie - gdyby zrezygnowano z podwójnej trakcji, byłyby na pewno
      > lepsze. Jedyne korzyści - opracowanie jako następcy serii czołgu A-20, z
      > którego Stalin kazał zrobić tylko gąsienicowy - tak powstał T-34.
      > 2. Karabin maszynowy M-60. Amerykanom 15 lat zajęło komplilowanie rozwiązań
      z
      > MG-42 i FG-42, z gównianym efektem, do dziś ta broń jest oceniana fatalnie i
      > na jej miejsce wchodzi starszy FN MAG.

      Czy z czolgu Pana Christi nie rozwinely sie czolgi angielskie? Byly tez troche
      kiepawe, ale klepano je cala wojne i wyposazono w nie najlepsze jednostki. Do
      tego idea mocnego silnika, duzej predkosci, pochylego pancerza. Z czolgow BT
      powstaly wozy wsparcia z armatami 76mm. Gdyby nie ta konstrukcja to do tej
      pory czolgi mialyby zawieszenie zlozone z 14 kol nosnych...
      Z T34 powstala Pantera, pozniej Pershing, nastepnie Tygrys Krolewski...
      • dreaded88 Re: Największe porażki techniczne 14.06.03, 16:17
        being28 napisał:

        >
        > Czy z czolgu Pana Christi nie rozwinely sie czolgi angielskie? Byly tez
        troche
        > kiepawe, ale klepano je cala wojne i wyposazono w nie najlepsze jednostki.

        Tak, od A13 do Cometa. Ale nie miały układu kołowo-gąsienicowego.

        Do
        > tego idea mocnego silnika, duzej predkosci, pochylego pancerza. Z czolgow BT
        > powstaly wozy wsparcia z armatami 76mm. Gdyby nie ta konstrukcja to do tej
        > pory czolgi mialyby zawieszenie zlozone z 14 kol nosnych...

        Bez przesady, wpływ konstrukcji Christiego na Porsche'a czy twórcę zawieszeń do
        TNH, a z drugiej strony np. Francuzów od FCM, nie był chyba jakiś szczególny.

        > Z T34 powstala Pantera, pozniej Pershing, nastepnie Tygrys Krolewski...

        Tak jak AK z StG :-)
    • Gość: m4a1 Re: Największe porażki techniczne IP: *.proton.net.pl / 192.168.100.* 14.06.03, 13:48
      100 - tonowe czołgi klasy Char. Czołgi T-72 (pierwsze wersje). Wz 88 Tantal. RAk
      pzdr
    • Gość: zwiadowca Re: Największe porażki techniczne IP: 141.18.4.* 16.06.03, 08:09
      >>> No to ja dodam FG42 - idiotyczny pomysl lekkiej broni strzelajacej mocnym
      nabojem. Takie cos nie moglo dzialac porzadnie.

      >>> A co do M60 to zdaje sie, ze tylko wersja Maremont w ogole nadaje sie do
      uzytku. Na zdjeciach z Iraku widze UKM, ktore jakos dziwnie nie wygladaja na
      M60, raczej na FN MAG ;-)
    • Gość: grogreg Re: Największe porażki techniczne IP: 212.160.165.* 16.06.03, 12:01
      1. Lockheed F-104G. Z calkiem dobrego mysliwca przechwytujacego F-104A zrobiono
      mierny mysliwiec bombardujacy. Z powodu przeciazenia platowca bylo wiele
      katastrof i zginelo wielu pilotow.
      2. Blenheim MK 1. Szybki, slabo uzbrojony bombowiec. Juz w poczatku wojny nie
      byl dosc szybki dla niemieckich mysliwcow i padal ich ofiara. Aczkolwiek na
      jego bazie opracowano doskonale mysliwce i morskie samoloty szturmowe.
      3. I-153 i I-16 przestarzale ju w momencie opracowywania.
      4. Crusader pierwszych wersji, a wlasciwie ta nieszczesna wiezyczna z przodu
      kadluba
      5. Sowieckie T-28 i T-35. Pierwszowojenna koncepcja.
      6. Niemieckie ciezkie wozy bojowe Tiger II, Jagdtiger, Elephant. Zupelnie
      nieporozumienie.

    • Gość: Słoju Re: Największe porażki techniczne IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.06.03, 13:00
      Amerykański czołg ciężki M103 oraz brytyjski Conqueror. Wielkość stodoły,
      słabiutka manewrowość, turdny w prowadzeniu. Taki Tygrys Królewski, tylko mocno
      spożniony.
      Z naszego podwórka to Iryda, koszt ogromny, do teraz to nie lata, nie do końca
      wiadomo do czego ten samolot ma służyć.
      pzdr
    • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Największe porażki techniczne IP: *.bg.am.lodz.pl 16.06.03, 13:08
      Sherman niwatpliwie.Jedyna jego zaleta bylas latwosc i szybkosc montazu a wiec
      bylo ich duzo.
      Czolgi niemieckie.Wlasciwie tylko PIII i PIV trzymaly poziom.Wszystkie ciezsze
      niz 40 ton byly nonsesem poniewaz mosty w Europie obliczone sa na 40 ton.Nie
      mowiac ze Niemcy liczyli na 130 tonowe !!!Czolgi nie majac nawet silnika.Na
      usprawiedliwienie mozna dodac ze to Hitler promowal takie kulawce.
      Sowieckie czolgi przedwojenne-Z tym ze te na kolach mialy byc na autostrady na
      zachodzie.Moze tam by sie sprawdzily???Bo w ZSRR na bezdrozach przepadly i
      rzeczywiscie bylo ich cos 10 tysiecy.Ciezkie sowieckie czolgi z tych samych
      wzgledow co Niemieckie z tym ze na zachodzie sa lepsze mosty i znow tam by sie
      mogly przydac.
      Japonskie pancerniki byly kompletna bzdura.Od razu powinny byc budowane jako
      lotniskowce a tak byly tylko celem atakow...
      I jedno nieporozumienie:Samoloty Lublin RXIIIiXIV bardzo atakowane w
      Polsce.Tymczasem ich koncepcja byla dobra.Mozna tylko zarzucic ze narobiono ich
      zbyt duzo z czym chetnie sie zgodze.
      • Gość: HS Re: Największe porażki techniczne IP: 212.182.28.* 16.06.03, 14:20
        Niewątpliwie V-22 OSPREY.
        Bo po 20 latch(co ja mówię--więcej) prób nadal wydają wielkie pieniądze
        na "rozwój".
      • joseph.007 Re: Największe porażki techniczne 16.06.03, 14:56
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > I jedno nieporozumienie:Samoloty Lublin RXIIIiXIV bardzo atakowane w
        > Polsce.Tymczasem ich koncepcja byla dobra.Mozna tylko zarzucic ze narobiono
        ich
        >
        > zbyt duzo z czym chetnie sie zgodze.

        To troche nie tak - krytykuje się nie tyle same samoloty (bo w momencie
        rozpoczęcia produkcji były całkiem niezłe), co fakt, że pozostawały na
        wyposażeniu jeszcze w 1939 r., kiedy w stosunku do np. Hs-126 były spóźnione o
        całe dwie generacje.
        Pzdr
        • Gość: J. T. Radosny B-1 Lancer IP: *.local.pl / 172.16.202.* 16.06.03, 15:21
          Pierwotnie (za Cartera i Reagana) projektowany i przewidziany jako strategiczny
          bombowiec przeznaczony do ataku na ZSRR.Politycznie już poprawna wersja która
          weszła do produkcji to B-1B bombowiec przeznaczony do ataków konwencjonalnych z
          małej wysokości i przy poddzwiękowej prędkości.Maszyna narażona na zestrzelenie
          przez artylerię lufową wroga.W 91 roku Amerykanie nie użyli tych maszyn wcale a
          w tym roku były użyte w małej ilości i to w atakch na mniej znaczące
          cele.Podsumowujac:Wyrzucone pieniądze, chybiona koncepcja ale trzeba przyznać,
          ze samolot jest przepiękny (podobnie jak jego większy "blizniak" rosyjski Tu
          160).Pzdr
          • dreaded88 Opowiadacie, panie dzieju... 16.06.03, 19:15


            Niewiele z tego jest prawdziwe.
            B-1B nie był politycznie poprawny, ale inny w filozofii, miał być posiadającym
            obniżone wykrycie radarowe nosicielem pocisków manewrujących, i to jądrowych.
            Zanim by wszedł w rejon obecności artylerii lufowej wystrzeliłby SRAMy i tyle
            by go widzieli.
            W 91. Amerykanie nie użyli, bo nie prowadzili uderzeń nuklearnych na Irak.
            Na bombowiec konwencjonalny został przeklasyfikowany zupełnie niedawno, użycie
            w tym roku nie było wcale marginalne.

            Tu-160 to bardziej bliźniak B-1A.
            • Gość: J. T. Radosny Re: Opowiadacie, panie dzieju... IP: *.local.pl / 172.16.202.* 16.06.03, 19:54
              dreaded88 napisał:

              >
              >
              > Niewiele z tego jest prawdziwe.
              > B-1B nie był politycznie poprawny, ale inny w filozofii, miał być
              posiadającym
              > obniżone wykrycie radarowe nosicielem pocisków manewrujących, i to jądrowych.
              > Zanim by wszedł w rejon obecności artylerii lufowej wystrzeliłby SRAMy i tyle
              > by go widzieli.
              > W 91. Amerykanie nie użyli, bo nie prowadzili uderzeń nuklearnych na Irak.
              > Na bombowiec konwencjonalny został przeklasyfikowany zupełnie niedawno,
              użycie
              > w tym roku nie było wcale marginalne.
              >
              > Tu-160 to bardziej bliźniak B-1A.

              Ta "polityczna poprawność" to była przenośnia :) B1A był przewidziany do ataków
              bronią nuklearną i taki bombowiec nie wszedł nigdy do służby.B1b wszedł w 85
              roku ale jego zadania i sposób działania był taki jak opisałem w poprzednim
              wątku.Czytałem gdzieś (przykro mi nie pamiętam gdzie), ze B1 jest uważany w
              kręgach USAF jako nieporozumienie.Nie użyto go w 91 bo Amerykanie bali się
              straty tych drogich maszyn ze względu na naszpikowanie Iraku p.lot. artylerią
              lufową.B1 zrzucałby wtedy bomby niekierowane (w większości, a nie SRAMy czy
              Agm86) z prędkoscią poddzwiękową z małej wysokosci i byłby bardzo narażony na
              zestrzelenie.Obecnie tak naprawdę nie wiadomo do czego Amerykanom potrzebny
              jest ten samolot.Strategiczne są B2 i B52 (ten dodatkowo a właściwie to głównie
              jest wykorzystywany w uderzeniach konwencjonalnych, taktycznych), cele naziemne
              (precyzyjnie) bombardują też np F117, cała gama obecnych F-ów (no może poza
              Tomcatem) itd. Tu 160 jest "blizniakiem" tylko trochę - z wyglądu - bo
              Blackjack jest o wiele większy i jest bombowcem strategicznym z prawdziwego
              zdarzenia.Pzdr
              • Gość: Słoju Re: Opowiadacie, panie dzieju..., głos z boku IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.06.03, 09:40
                Gość portalu: J. T. Radosny napisał(a):

                > Ta "polityczna poprawność" to była przenośnia :) B1A był przewidziany do
                ataków
                >
                > bronią nuklearną i taki bombowiec nie wszedł nigdy do służby.B1b wszedł w 85
                > roku ale jego zadania i sposób działania był taki jak opisałem w poprzednim
                > wątku.Czytałem gdzieś (przykro mi nie pamiętam gdzie), ze B1 jest uważany w
                > kręgach USAF jako nieporozumienie.
                W tzw. kręgach USAF do dzisiaj za nieporozumienie jest uważany A10 bo nie
                pasuje do mitu samolotu mysliwskiego i co pewien czas są czynione próby jego
                wycofania, co kończy sie miepowodzeniem na skutek protestów US Army (jest to
                podstawiowy samolot bezpośredniego wsparcia) oraz C17 pomimo jego ogromnych
                zasług w ostatnich dwóch konfliktach. Przykłady mozna mnożyć.
                Nie użyto go w 91 bo Amerykanie bali się
                > straty tych drogich maszyn ze względu na naszpikowanie Iraku p.lot. artylerią
                > lufową.B1 zrzucałby wtedy bomby niekierowane (w większości, a nie SRAMy czy
                > Agm86) z prędkoscią poddzwiękową z małej wysokosci i byłby bardzo narażony na
                > zestrzelenie.Obecnie tak naprawdę nie wiadomo do czego Amerykanom potrzebny
                > jest ten samolot.Strategiczne są B2 i B52 (ten dodatkowo a właściwie to
                głównie
                >
                > jest wykorzystywany w uderzeniach konwencjonalnych, taktycznych), cele
                naziemne
                >
                > (precyzyjnie) bombardują też np F117, cała gama obecnych F-ów (no może poza
                > Tomcatem) itd.
                Tomcat ostatnio (Irak i Afganistan) był wykorzystywany tylko i wyłącznie jako
                myśliwiec bombardujący!!! B2 też jest wykorzystywany głownie jako
                bombowiec "konwencjonalny", ze względu na jego rewelacyjne osiagnięcia w
                zakresie zasięgu, udźwigu i niewykrywalności. Jeden B2 może wykonać misję,
                która wymagała by zaanagażowania kilkunastu F-ów, plus całej masy samolotów
                wsparcia.
                Pzdr
                • Gość: J. T. Radosny Re: Opowiadacie, panie dzieju..., głos z boku IP: *.local.pl / 172.16.202.* 17.06.03, 13:39
                  Gość portalu: Słoju napisał(a):

                  > Gość portalu: J. T. Radosny napisał(a):
                  >
                  > > Ta "polityczna poprawność" to była przenośnia :) B1A był przewidziany do
                  > ataków
                  > >
                  > > bronią nuklearną i taki bombowiec nie wszedł nigdy do służby.B1b wszedł w
                  > 85
                  > > roku ale jego zadania i sposób działania był taki jak opisałem w poprzedni
                  > m
                  > > wątku.Czytałem gdzieś (przykro mi nie pamiętam gdzie), ze B1 jest uważany
                  > w
                  > > kręgach USAF jako nieporozumienie.
                  > W tzw. kręgach USAF do dzisiaj za nieporozumienie jest uważany A10 bo nie
                  > pasuje do mitu samolotu mysliwskiego i co pewien czas są czynione próby jego
                  > wycofania, co kończy sie miepowodzeniem na skutek protestów US Army (jest to
                  > podstawiowy samolot bezpośredniego wsparcia) oraz C17 pomimo jego ogromnych
                  > zasług w ostatnich dwóch konfliktach. Przykłady mozna mnożyć.
                  > Nie użyto go w 91 bo Amerykanie bali się
                  > > straty tych drogich maszyn ze względu na naszpikowanie Iraku p.lot. artyle
                  > rią
                  > > lufową.B1 zrzucałby wtedy bomby niekierowane (w większości, a nie SRAMy cz
                  > y
                  > > Agm86) z prędkoscią poddzwiękową z małej wysokosci i byłby bardzo narażony
                  > na
                  > > zestrzelenie.Obecnie tak naprawdę nie wiadomo do czego Amerykanom potrzebn
                  > y
                  > > jest ten samolot.Strategiczne są B2 i B52 (ten dodatkowo a właściwie to
                  > głównie
                  > >
                  > > jest wykorzystywany w uderzeniach konwencjonalnych, taktycznych), cele
                  > naziemne
                  > >
                  > > (precyzyjnie) bombardują też np F117, cała gama obecnych F-ów (no może poz
                  > a
                  > > Tomcatem) itd.
                  > Tomcat ostatnio (Irak i Afganistan) był wykorzystywany tylko i wyłącznie jako
                  > myśliwiec bombardujący!!! B2 też jest wykorzystywany głownie jako
                  > bombowiec "konwencjonalny", ze względu na jego rewelacyjne osiagnięcia w
                  > zakresie zasięgu, udźwigu i niewykrywalności. Jeden B2 może wykonać misję,
                  > która wymagała by zaanagażowania kilkunastu F-ów, plus całej masy samolotów
                  > wsparcia.
                  > Pzdr

                  Co do B2 to oczywiscie masz racje i stad pytanie o rolę B1 jest jeszcze
                  bardziej adekwatne (argument o niskiej jakości przeciwnika odpada bo Irak miał
                  archaiczną o.p.lot. a i tak użyto B2, argument kosztów tez odpada - to nie
                  Rosja i ich pogląd na relację człowiek,maszyna a koszty - lepiej
                  użyć "bezpiecznie" B2 czy nawet B52 niż ryzykować z B1).F14 jako mysliwiec
                  bombardujący......Hmm a ja ostatnio pamiętam ten myśliwiec jako typową maszynę
                  przechwytującą mającą za zadanie zestrzelić tłumy Tu95 swoimi Phoenixami z
                  dalekiej odległosci (ale to już nie te czasy.....:) Pzdr
                  • Gość: Słoju Re: Opowiadacie, panie dzieju..., głos z boku IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.06.03, 14:44
                    Gość portalu: J. T. Radosny napisał(a):

                    > Co do B2 to oczywiscie masz racje i stad pytanie o rolę B1 jest jeszcze
                    > bardziej adekwatne (argument o niskiej jakości przeciwnika odpada bo Irak
                    miał
                    > archaiczną o.p.lot. a i tak użyto B2, argument kosztów tez odpada - to nie
                    > Rosja i ich pogląd na relację człowiek,maszyna a koszty - lepiej
                    > użyć "bezpiecznie" B2 czy nawet B52 niż ryzykować z B1).
                    Użyto także B1B, przecież nalotu na willę gdzie ukrywał się Saddam dokonał B1B.
                    Koszt ma o tyle znazcenie, iż B1B jest tańszy w eksplatacji od B52, zużywa
                    mniej paliwa, jest nowsza konstrukcją w związku z czym koszty przeglądów i
                    remontów sa niższe. Nie jest to maszyna idealan ale na pewno daleko jej do
                    miana porazki technicznej.
                    F14 jako mysliwiec
                    > bombardujący......Hmm a ja ostatnio pamiętam ten myśliwiec jako typową
                    maszynę
                    > przechwytującą mającą za zadanie zestrzelić tłumy Tu95 swoimi Phoenixami z
                    > dalekiej odległosci (ale to już nie te czasy.....
                    F14 miał zestrzeliwać bombowce lotnictwa morskiego a nie Tu 95 a i to jest już
                    przeszłością. Obecnie funkcję mysliwską przejęły F18 C/D a F14 przystosowano do
                    atakowania celów naziemnych. Obecnie zreszta jest już zastępowany przez F18
                    E/F.
                    pzdr
                    • Gość: J. T. Radosny Re: Opowiadacie, panie dzieju..., głos z boku IP: *.local.pl / 172.16.202.* 17.06.03, 15:21
                      Gość portalu: Słoju napisał(a):

                      > Gość portalu: J. T. Radosny napisał(a):
                      >
                      > > Co do B2 to oczywiscie masz racje i stad pytanie o rolę B1 jest jeszcze
                      > > bardziej adekwatne (argument o niskiej jakości przeciwnika odpada bo Irak
                      > miał
                      > > archaiczną o.p.lot. a i tak użyto B2, argument kosztów tez odpada - to nie
                      >
                      > > Rosja i ich pogląd na relację człowiek,maszyna a koszty - lepiej
                      > > użyć "bezpiecznie" B2 czy nawet B52 niż ryzykować z B1).
                      > Użyto także B1B, przecież nalotu na willę gdzie ukrywał się Saddam dokonał
                      B1B.
                      >
                      > Koszt ma o tyle znazcenie, iż B1B jest tańszy w eksplatacji od B52, zużywa
                      > mniej paliwa, jest nowsza konstrukcją w związku z czym koszty przeglądów i
                      > remontów sa niższe. Nie jest to maszyna idealan ale na pewno daleko jej do
                      > miana porazki technicznej.
                      > F14 jako mysliwiec
                      > > bombardujący......Hmm a ja ostatnio pamiętam ten myśliwiec jako typową
                      > maszynę
                      > > przechwytującą mającą za zadanie zestrzelić tłumy Tu95 swoimi Phoenixami z
                      >
                      > > dalekiej odległosci (ale to już nie te czasy.....
                      > F14 miał zestrzeliwać bombowce lotnictwa morskiego a nie Tu 95 a i to jest
                      już
                      > przeszłością. Obecnie funkcję mysliwską przejęły F18 C/D a F14 przystosowano
                      do
                      >
                      > atakowania celów naziemnych. Obecnie zreszta jest już zastępowany przez F18
                      > E/F.
                      > pzdr

                      F14 w latach 70tych i 80 tych miał za zadanie przy użyciu Aim 54 (zasięgo 100-
                      130 mil) zestrzelić z daleka bombowce (nie tylko morskie, przecież zwykły Tu 95
                      czy tu 22 mogły lecieć nad morzem-oceanem w zasiegu strefy działania Tomcatów),
                      niektóre typy pocisków rakietowych oraz (przede wszystkim) służył jako obrona
                      lotniskowców.Co do B1 to wspomniałem o nim w wątku o porażkach tech. bo
                      czytałem kiedyś bardzo nieprzychylną opinię pilotów, techników i ekspertów o
                      tym bombowcu : "chybiona koncepcja", "łatwy cel", "duże koszty i czas badań nad
                      tym samolotem - niewspólmierne do osiągnietego efektu" itd.Pzdr
                      • Gość: Słoju Re: Opowiadacie, panie dzieju..., głos z boku IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.06.03, 15:54
                        > F14 w latach 70tych i 80 tych miał za zadanie przy użyciu Aim 54 (zasięgo 100-
                        > 130 mil) zestrzelić z daleka bombowce (nie tylko morskie, przecież zwykły Tu
                        95
                        >
                        > czy tu 22 mogły lecieć nad morzem-oceanem w zasiegu strefy działania
                        Tomcatów),
                        >
                        > niektóre typy pocisków rakietowych oraz (przede wszystkim) służył jako obrona
                        > lotniskowców.
                        Troche nieprecyzyjnie sie wypowiedziałem. Tu 95 nie był przeznaczoony do
                        atakowania grup lotniskowców w przeciwieństwie do dwóch pozostałcy wymienionych
                        przez Ciebie.
                        Co do B1 to wspomniałem o nim w wątku o porażkach tech. bo
                        > czytałem kiedyś bardzo nieprzychylną opinię pilotów, techników i ekspertów o
                        > tym bombowcu : "chybiona koncepcja", "łatwy cel", "duże koszty i czas badań
                        nad
                        >
                        > tym samolotem - niewspólmierne do osiągnietego efektu" itd.
                        Rzeczywiście, program trwał długo, przekroczył koszty itd. jak większość
                        programów ery reganowskiej. Jest teoria, mnie przekonywująca, iż w ten sposób
                        finansowano różne tajne programy (choćby F117 czy B2).
                        pzdr
              • dreaded88 Re: Opowiadacie, panie dzieju... 17.06.03, 17:55
                No a teraz B-1 w sewj masie zostały przystosowane do przenoszenia uzbrojenia
                kierowanego, co stwarza poniekąd nową sytuację (duży udźwig, duży zasięg, dużo
                większa liczba od B-2, nawet jak który spadnie nie ma tragedii, co innego
                dupnięcie w ziemię któregoś Spirita, B-52 słabiej sie nadaje do działań w
                strefie walk). Zatosowanie spokojnie się znajdzie.
    • being28 Re: Największe porażki techniczne 16.06.03, 15:19
      Cala rodzina brytyjskich jednosilnikowych samolotw z wiezyczka strzelecka w
      stylu Paul Defiant, Blackburn Roc. W boju spadaly masowo i szybko sie z nich
      wycofano.

      Do porazek mozna tez zaliczyc bomowce szybsze od mysliwcow. Np. Fairey Battle,
      Los itp. Takze spadaly setkami i dzialaly bez efektow.
      • Gość: barnaba Re: Największe porażki techniczne IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 17.06.03, 16:24
        being28 napisał:

        > Do porazek mozna tez zaliczyc bomowce szybsze od mysliwcow. Np. Fairey
        Battle,
        > Los itp. Takze spadaly setkami i dzialaly bez efektow.

        Niewielkie sukcesy "Łosia" to raczej wynik błędnej koncepcji użycia. To czy był
        szybszy czy wolniejszy od myśliwców miało niewielkie znaczenie, bo... "Łosie"
        działały i tak bez osłony.
        Ponadto, gdyby nie tragiczny niedorozwój lotnictwa myśliwskiego w Polsce, to
        bombowce nie przewyższałyby myśliwców szybkością, a gdyby nie ogromny niedobór
        myśliwców, to "Łosie" nie operowałyby bez osłony.

        Natomiast w II wojnie światowej zdecydowanie nie sprawdziły sie jednosilnikowe
        bombowce przystosowane do bombardowania z lotu poziomego. Straty wśród polskich
        PZL.23 "Karaś", radzieckich Su-2 i Jak-2/4 oraz brytyjskich Fairey Battle były
        spore, a sukcesy mizerne.

        pozdrawiam
    • Gość: jarek4 Re: Największe porażki techniczne IP: 195.205.254.* 16.06.03, 20:57
      czołgi
      moim zdaniem największa porazka w zakresie konstrukcji wojskowych poległa już w
      fazie projektów, a była to niemiecka "mouse" czyli czołg o wadze ponad 100 ton!
      o ile pamietam powstały chyba dwa prototypy! manewrowosc przy uwczesnych
      silnikach tego "maleństwa była bynajmniej problematyczna! a mozliwosci
      pokonania przeprawy na jakiejkolwiek rzeczce byly zerowe oprocz stałych mostów
      a tez istnialo prawdopodobienstwo ze i zelazne stałe konstrukcje nie
      wytrzymaja! a wiec bylo to cudo jezdzace od rzeki do rzeki!

      porazka zrealizowana to "ferdynand", zapomnieli szkopy o obronie przed piechota!

      lotnictwo wojskowe,
      latające trumny czyli f101!! killer pilotów! zlom nad zlomami latajacy w lini
      prostej!

      pozdrawiam
      jarek4




      • Gość: Speedy Re: Największe porażki techniczne IP: *.3w.pl 17.06.03, 00:13
        Hej
        Gość portalu: jarek4 napisał(a):

        > latające trumny czyli f101!! killer pilotów! zlom nad zlomami latajacy w

        Zapewne jednak masz na mysli F-104G. F-101 Voodoo moze nie byl rewelacją ale
        chyba jednak nie mial az tylu wypadków :)

        A z innej beczki ja bym dorzucił japońskie żywe torpedy Kaiten - na co
        najmniej 47 ataków udalo sie zatopic 1 okret i uszkodzic ze 2. I jeszcze
        japońskie samobójcze motorówki taranujące, ktore w związku z napędem złozonym
        z silników od traktorów rozwijały aż... 28 węzłow. Jesli nawet nie jest to
        mala szybkosc to jednak wiekszosc takich lodzi budowanych w innych krajach
        wyciągala z 50 w i tez wiele nie zwojowaly a co dopiero japonskie przy 28.
        Lotniczych kamikadze nie wliczam, chociaz statystycznie wypadli niewiele
        lepiej (na ok. 3000 ataków 32 okrety zatopione i 230 uszkodzonych) to
        przynajmniej był efekt psychologiczny.
      • Gość: Flieger Re: Największe porażki techniczne IP: 212.6.124.* 19.06.03, 08:01
        Gość portalu: jarek4 napisał(a):

        > czołgi
        > moim zdaniem największa porazka w zakresie konstrukcji wojskowych poległa już
        > w
        > fazie projektów, a była to niemiecka "mouse" czyli czołg o wadze ponad 100
        ton!

        Nie mouse, tylko Maus. Nie 100 ton, ale 188.

        www.waffenhq.de/panzer/maus.html
        > o ile pamietam powstały chyba dwa prototypy!

        Jeden z silnikiem benzynowym, drugi z dieslem.

        > manewrowosc przy uwczesnych
        > silnikach tego "maleństwa była bynajmniej problematyczna!

        Manewrowosc nie stala na czele wymagan projektu.

        > a mozliwosci
        > pokonania przeprawy na jakiejkolwiek rzeczce byly zerowe oprocz stałych
        mostów
        > a tez istnialo prawdopodobienstwo ze i zelazne stałe konstrukcje nie
        > wytrzymaja! a wiec bylo to cudo jezdzace od rzeki do rzeki!

        Poinformuj sie, zanim zaczniesz sadzic. Niemieccy konstruktorzy byli moze
        troszke wariatami, ale to nie byli idioci. A w kazdym razie idiotow bylo malo.

        Maus mial naped spalinowo-elektryczny (silnik spalinowy -> generator -> silniki
        elektryczne). Przeprawy byly przewidziane po dnie przeszkody, przy czym maszyna
        przeprawiajaca sie byla zasilana kablem ze stojacej na brzegu.

        Poza tym wszystkie mosty kolejowe znosza jeszcze wieksze obciazenia.

        > lotnictwo wojskowe,
        > latające trumny czyli f101!! killer pilotów! zlom nad zlomami latajacy w lini
        > prostej!

        Nie f101, ale F-104. Jak na swoje czasy wybitny mysliwiec, majacy tylko ta
        wade, ze nie wybaczal bledow pilotom. W polaczeniu z problemami szkoleniowymi
        na poczatku wdrazania do eksploatacji prowadzilo to do strat. Pozniej starty
        sie znacznie zmniejszyly.

        >
        > pozdrawiam
        > jarek4

        POzdr.

        F.
        • Gość: jarek4 Re: Największe porażki techniczne IP: 195.205.254.* 19.06.03, 11:05
          oczywiscie ze 104ka! sory za pomyłkę! mysle ze to nnie był dobry samolot i
          jak sam napisales nie wybaczał błędów!! wielu pilotow dzieki jego mozliwosciom
          poszlo na łono Abrahama!!

          Myszka po dnie? jak sobie wyobrazasz 100 ton jadacych po zamulonym dnie????
          ja nic o tym nie slyszalem!! w twierdzeniu ze Myszka to wielki złom
          posiłkuje sie Guderianem który maksymalnie krytykował ten projekt!
    • Gość: and ślepe uliczki techniki wojskowej IP: 192.9.200.* 17.06.03, 14:03
      Ciężkie bombowce okresu międzywojennego (gł. francuskie i sowieckie).
      Artyleria kolejowa(?). Zwłaszcza najcięższe działa.

      Koledzy wcześniej wskazali inne przykłady.

      Pozdrawiam
      • ms443 Re: ślepe uliczki techniki wojskowej 17.06.03, 16:22
        Polikarpow z pomysłami budowy 2 płatowców w latach 30, sowieckie niszczyciele
        wzorowane na włoskich z gównianym pancerzem. KW jako koncepcja (w samym czasie
        z tą samą armatą był przecież T34). Napędzanie samolotu reaktorem atomowym
        (również sowiecki pomysł). Ił2 czyli szturmowiec bez strzelca tylnego (paradny
        pomysł) itp itd w dziedzinie głupoty sowietów nic raczej nie przebije (a to że
        czegoś wyprodukowano dużo, wcale nie świadczy, że jest to dobre).
        • Gość: NEMO Re: ślepe uliczki techniki wojskowej IP: *.telkom-ipnet.co.za 17.06.03, 16:36
          ms443 napisał:

          > Polikarpow z pomysłami budowy 2 płatowców w latach 30, sowieckie niszczyciele
          > wzorowane na włoskich z gównianym pancerzem. KW jako koncepcja (w samym
          czasie
          > z tą samą armatą był przecież T34). Napędzanie samolotu reaktorem atomowym
          > (również sowiecki pomysł). Ił2 czyli szturmowiec bez strzelca tylnego
          (paradny
          > pomysł) itp itd w dziedzinie głupoty sowietów nic raczej nie przebije (a to
          że
          > czegoś wyprodukowano dużo, wcale nie świadczy, że jest to dobre).

          Mozliwe,ze powyzsze koncepcje byly malo udane. Czy to swiadczy o glupocie
          sowietow, tego tez nie wiem. Na przyklad Wielka Brytania, tak bardzo
          uzalezniona od dzialan na akwenach morskich, majaca wielkie doswiadczenie w
          tej dziedzinie byla autorem kilku kwiatkow np. cala koncepcja krazownika
          liniowego, ktora zalatwila Royal Navy na cale lata. Jesli dodamy kiepska jakosc
          projektowanych konstrukcji, obraz nie jest ciekawy. Nie swiadczy to jednak o
          glupocie Brytyjczykow.
        • Gość: and Szturmowiec-wnuk IP: 192.9.200.* 18.06.03, 15:35
          ms443 napisał:

          > Ił2 czyli szturmowiec bez strzelca tylnego (paradny
          > pomysł) itp itd w dziedzinie głupoty sowietów nic raczej nie przebije

          A pamiętaci Ił-a 102(tak się chyba zwało to ustrojstwo?) Z TYLNYM STRZELCEM!

          W swoim poscie chciałem zasygnalizować, że "mainstream" techniki wojskowej
          popłynął innym korytem: wielkie bombowce zastąpiono koncepcją MRCA, a artylerię
          kolejową pociskami rakietowymi (taktycznymi i taktyczno-operacyjnymi).

          Pamiętam oczywiście o ciężkich bombowcach IIWŚ, czy aktualnych B-52, B-1, B-2 i
          różnych Tupolewach, ale trudno zgodzić się z tym, że obecne zastosowanie dużych
          maszyn jest zgodne z pierwotną koncepcją ich użycia.

          Pozdrawiam

          • Gość: barnaba Re: Szturmowiec-wnuk IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 18.06.03, 18:31
            Gość portalu: and napisał(a):

            > ms443 napisał:
            >
            > > Ił2 czyli szturmowiec bez strzelca tylnego (paradny
            > > pomysł) itp itd w dziedzinie głupoty sowietów nic raczej nie przebije
            >
            > A pamiętaci Ił-a 102(tak się chyba zwało to ustrojstwo?) Z TYLNYM STRZELCEM!

            Pierwsze prototypy Iła-2 miały tylnego strzelca. Zrezygnowano z niego, wbrew
            protestom konstruktora, licząc na poprawę osiągów i zwiększenie ładunku bomb.
            Później, pod wpływem strat wsród Iłów, do tego pomysłu powrócono.

            pozdrawiam
            • Gość: Speedy Re: Szturmowiec-wnuk IP: *.3w.pl 19.06.03, 12:10
              Powiedzmy sobie jednak uczciwie, taki tylny strzelec niewiele zmienial. Tyle
              ze sie koles nie czuł calkiem bezbronny. Moim zdaniem sensowne uzbrojenie
              defensywne zaczyna sie od 2 km 12,7 i to raczej w obrotowej wieżyczce a
              nie "na patyku".
              Jak sie czyta wspomnienia pilotów mysliwskich to taki tylny strzelec w
              zasadzie im nie przeszkadzal. Wyjątkiem byl zmasowany ogien calej formacji B-
              17 czy B-24, kiedy tych strzelcow byla cala masa. Ale tak to fige.
              • Gość: barnaba Re: Szturmowiec-wnuk IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 19.06.03, 15:55
                Gość portalu: Speedy napisał(a):

                > Powiedzmy sobie jednak uczciwie, taki tylny strzelec niewiele zmienial. Tyle
                > ze sie koles nie czuł calkiem bezbronny.

                Większość pierwszych Iłów-2 zestrzelonych przez niemieckie myśliwce została
                strącona ogniem od ogona z odległości 20-40 m. Tylny strzelec uniemożliwiał
                podejście na odległość, przy której pancerz był mało skuteczny.

                > Moim zdaniem sensowne uzbrojenie
                > defensywne zaczyna sie od 2 km 12,7 i to raczej w obrotowej wieżyczce a
                > nie "na patyku".

                Taki pomysł też się pojawił, ale oznaczał znaczne zmniejszenie ładunku bomb.

                pozdrawiam
      • Gość: barnaba Re: ślepe uliczki techniki wojskowej IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 17.06.03, 16:30
        Gość portalu: and napisał(a):

        > Ciężkie bombowce okresu międzywojennego (gł. francuskie i sowieckie).

        Trudno powiedzieć. Zanim zdążyły wziąć udział w walkach, już były przestarzałe.
        Natomiast za porażkę chyba należy uznać projekty samolotów pokładowych
        bazujących na sterowcach i radziecki projekt "Zwieno".

        > Artyleria kolejowa(?). Zwłaszcza najcięższe działa.

        Żeby było śmieszniej najcięższe niemieckie działo sprawdziło się, gdy
        wykorzystano je do niszczenie bunkrów podczas oblężenia Sewastopola. Później
        praktycznie nie było okazji by je wykorzystać- zabawka była stosunkowo mało
        mobilna i brakowało odpowiednich celów.

        pozdrawiam
        • Gość: DSD Groźne piękno IP: 212.33.88.* 17.06.03, 17:35
          > Żeby było śmieszniej najcięższe niemieckie działo sprawdziło się, gdy
          > wykorzystano je do niszczenie bunkrów podczas oblężenia Sewastopola. Później
          > praktycznie nie było okazji by je wykorzystać- zabawka była stosunkowo mało
          > mobilna i brakowało odpowiednich celów.

          Ale warto było je zbudować choćby dla samego wyglądu:

          palpatine.chez.tiscali.fr/Page13/page13.htm
          Szczególnie zdjęcie pokazujące działo od przodu, na podwójnym zestawie torów jest porażające, jak z
          koszmarnego snu. Z innych źródeł wynika, że cała obsługa składała się z 500 ludzi, a dowodzona była
          przez generała. BTW, Hitler ze swoim furiackim 'bigger is better' (ciekawe co powiedzieliby na to
          psychoanalitycy?) żądał przez pewien czas aby uzbroić w takie działa nowe pancerniki.
          • being28 Re: Groźne piękno 17.06.03, 17:38
            Ja slyszalem o 5000 wraz z artyleria plot itp. Ciekawe czemu nie sciagneli
            dziala pod Leningrad?
          • wielki_czarownik Muszę sobie takie kupić. /nt 17.06.03, 17:50
        • Gość: Speedy Re: ślepe uliczki techniki wojskowej IP: *.3w.pl 18.06.03, 00:34
          Jesli chodzi o Zwieno to byla cala seria projektów mniej lub bardziej
          sensownych. I jeden z nich zostal uzyty bojowo z calkiem niezlym skutkiem - TB-
          3 + 2 bombowce nurkujące SPB (na bazie I-16, przenosił 2 bomby po 250 kg).
          Przeprowadziły kilka udanych ataków na rozne obiekty w Rumunii. Zachowując
          oczywiscie odpowiednią skalę, przypomina to wspolczesne bombowce ktore tez nie
          musza dolatywac do celu tylko w bezpiecznej odleglosci wystrzelic pociski
          kierowane... a tu w roli poniekąd pocisków wystąpily zalogowe lekkie bombowce.
          • Gość: barnaba Re: ślepe uliczki techniki wojskowej IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 18.06.03, 18:29
            Gość portalu: Speedy napisał(a):

            > Jesli chodzi o Zwieno to byla cala seria projektów mniej lub bardziej
            > sensownych. I jeden z nich zostal uzyty bojowo z calkiem niezlym skutkiem -
            TB-
            > 3 + 2 bombowce nurkujące SPB (na bazie I-16, przenosił 2 bomby po 250 kg).
            > Przeprowadziły kilka udanych ataków na rozne obiekty w Rumunii.

            M.in. rafinerię w Ploesti
            Istniały zaledwie 3 "Zwiena" działające w ramach lotnictwa Floty
            Czarnomorskiej, tak więc skala wykorzystania, w porównaniu z wysiłkiem włożonym
            w projekt, była mizerna. Ponadto ani TB-3 ani I-16SPB nie były w 1939r.
            konstrukcjami nowoczesnymi.
            Z TB-3 Rosjanie w ogóle robili dziwne rzeczy. Jednym z pomysłów było
            napakowanie samolotu materiałami wybuchowymi. Po starcie załoga skakała na
            spadochronach, a samolot był kierowany drogą radiową z samolotu DB-3. Pomysł
            był niezły, z realizacją było już gorzej, bo próbowano wykorzystać je do
            zwalczania kolumn wroga.

            pozdrawiam
        • Gość: Flieger Nijak sie nie sprawdzily IP: 212.6.124.* 19.06.03, 07:51
          Gość portalu: barnaba napisał(a):

          > > Artyleria kolejowa(?). Zwłaszcza najcięższe działa.
          >
          > Żeby było śmieszniej najcięższe niemieckie działo sprawdziło się, gdy
          > wykorzystano je do niszczenie bunkrów podczas oblężenia Sewastopola. Później
          > praktycznie nie było okazji by je wykorzystać- zabawka była stosunkowo mało
          > mobilna i brakowało odpowiednich celów.

          POrownujac naklad srodkow do wyniku, to dzala kolejowe na Sewastopolu (ani
          gdziekolwiek indziej) nie sprawdzily sie zupelnie. Oddaly kilkadziesiat
          strzalow, z ktorych drobny ulamek upadl wogole w okolicach celu. W tym czasie
          lotnictwo ulamkiem kosztow i nakladow personalnych zrzucilo kilka rzedow
          wielkosci wiecej bomb na te cele.

          Zliczajac ilosc zuzytych materialow, naklady na rozwoj i produkcje, zuzyta moc
          przerobowa i pozniej naklady na eksploatacje (na samo zabezpieczenie musial
          stac batalion piechoty), to najwieksze dziala kolejowe sa flopem, jakich malo.

          Pozdr.

          F.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka