windows3.1
23.06.03, 15:32
Bez specjalnej emocji i raczej z braku laku kupiłem „Blitzkrieg nad Dnieprem”
Furgate i Dworieckiego. Przeleżał kilka tygodni, aż go w końcu zacząłem
czytać. No i sensacja...
Teza jest następująca: przebieg operacji „Barbarossa” i „Tajfun”, czyli
letnio-jesiennej kampanii Wehrmachtu w ZSRR, dowodzi skuteczności
radzieckiego planowania i jest sukcesem radzieckiej sztuki wojennej.
Zaskakujące, co?
A jednak.... Zdaniem autorów, atak niemiecki nie był zaskoczeniem, ale
oczekiwano go z precyzją co do kilku dni. Błyskawiczne postępy Wehrmachtu nie
dowodziły dezorganizacji Armii Czerwonej, ale stanowiły element planu
obronnego. Wielkie kotły, w których zamykano po 2-5 armii i kilkaset tysięcy
ludzi, nie były katastrofalnymi porażkami, ale zostały zaplanowane. Dojście
pod Możajsk nie było radziecką klęską, ale wciągnięciem przeciwnika w
pułapkę...
O co chodzi? Otóż zdaniem autorów, w latach 1940-1941 w dowództwie radzieckim
ścierały się koncepcje „obrony przez kontrofensywę” i „obrony w głębi”.
Pierwsza opierała się na pomyśle urzutowania gros sił obronnych wzdłuż
granicy, przyjęcia bitwy a następnie przeprowadzenia kontrataku w kierunku na
Prusy Wschodnie i środkową Wisłę (Popow). Druga opierała się na uformowaniu
obrony w kilku rzutach, przyjęcia enpla głęboko na własnym terytorium,
wyniszczenia i wyhamowania go w bitwie granicznej, a następnie powstrzymania
w 3cim lub 4tym rzucie obrony (Żukow). Seria przeprowadzonych w styczniu-
lutym 1941 gier wojennych miała przekonać Stalina do koncepcji Żukowa, którą
następnie w okresie czerwiec – grudzień 1941 zrealizowano, poświęcając
nieświadomego swej roli Popowa do walk w pierwszym rzucie obrony.
Oczywista słabość tezy to nikła baza dowodowa. Nie można powiedzieć, żeby
książka uginała się pod ciężarem przypisów. Kluczowymi dowodami (i bodaj
jedynymi odkrytymi przez autorów archiwaliami) są dokumenty związane ze
styczniowo-lutowymi grami wojennymi – istotnie bardzo ciekawe, oraz analiza
zmian organizacyjnych w Armii Czerwonej z lat 1939-1940 (a zwłaszcza
zarzucenie teorii wojny pancernej na rzecz teorii współdziałania broni),
również dość ciekawa (choć chyba Zgórniak opisał to lepiej). Reszta opiera
się na rewolucyjnej interpretacji dokumentów i wydarzeń już znanych: seria
katastrof radzieckich z początkowych tygodni wojny, osobisty los Popowa,
bitwa pod Jelnią, postój niemieckiego frontu w Bramie Smoleńskiej, Wiaźma-
Briańsk, no i wreszcie grudniowa kontrofensywa Żukowa pod Moskwą. Każdy
szczegół, każdą wymianę telegramów między Stawką a linią (i OKW a linią),
epizody wygrzebane we wspomnieniach obu stron, przebieg bitew – wszystko
Furgate interpretuje na rzecz swojej tezy. Co więcej, tworzy niezwykle
skomplikowane, hipotetyczne konstrukcje dotyczące również mechanizmów
decyzyjnych po stronie niemieckiej (np. „pakt Halder – Brauschitz”
kontra „pakt Hitler – Guderian”).
Mnie Furgate (Dworiecki był chyba tylko pomocnikiem w przeszukiwaniu
rosyjskich archiwów) nie przekonał. Za mało dowodów, za dużo spekulacji,
niekiedy nachalnych, niekiedy tak skomplikowanych że trudno za nimi nadążyć.
No i moja wyobraźnia odmawia pogodzenia się z tezą, że Stawka świadomie
oddała 3 miliony żołnierzy i pół europejskiej części ZSRR po to, żeby
zatrzymać Niemców pod Możajskiem.
Ktoś czytał? Ktoś kupił teorię „obrony w głębi”?