Dodaj do ulubionych

Rozminowanie ze śmigłowca

16.11.07, 10:19
Czytam sobie o testach urządzenia MK-105 Magnetic Influence
Minesweeping Systems holowanego przez MH-53E
(www.cusnc.navy.mil/images/lo/071112-N-1465K-008.jpg)
i zwracam się z pytaniem - może chciałoby się komuś poszerzyć naszą
wiedzę na temat wykorzystania śmigłowców do rozminowania/trałowania
min. Temat bardzo ciekawy. Amerykańskie MH-53, czy rosyjskie Mi-14 w
wersji BT są do tego wykorzystywane. Może małe "opracowanko"
zawierające coś więcej niż wynik pięciominutowych poszukiwań w
google? Speedy ;-)?
Obserwuj wątek
    • grogreg Re: Rozminowanie ze śmigłowca 16.11.07, 10:35
      Pomysl nie jest nowy
      www.pewteraircraft.com/RAF/WELLINGTON%20DWI/Wellington%20DWI.htm
      Niemcy do tych samych celow uzywali zdaje sie Junkersa 52M3

      A tu jest troche wiecej na temat MH-53 w tej roli.
      www.globalsecurity.org/military/systems/aircraft/mh-53e.htm
      • axx611 Re: Rozminowanie ze śmigłowca 16.11.07, 12:45
        Naszym chlopcom skradziono maszyne do usuwania min ale w innym
        systemie. Chyba mogly ciagnac ja konie jezeli to nie bylo zabronione
        przez konwencje a moze i wielblady bo te na miejscu i klopoty z
        paliwem.Z reguly przed afganczykiem czy arabem zawsze kilkanascie
        metrow w przodzie idzie ...zona.
      • adam_al Re: Rozminowanie ze śmigłowca 16.11.07, 12:45
        >coś więcej niż wynik pięciominutowych poszukiwań w
        >google
        • grogreg Re: Rozminowanie ze śmigłowca 16.11.07, 17:34
          az taki dobry nie jestem
          10 min.
    • speedy13 Re: Rozminowanie ze śmigłowca 16.11.07, 14:40
      Hej

      To się w zasadzie nie różni niczym od trału holowanego przez okręt -
      trałowiec.
      Gdy niegdyś w powszechnym użyciu były kontaktowe miny kotwiczne, ich
      trałowanie polegało na odcięciu liny kotwicznej. Robiły to trałowce,
      holujące za sobą trał - taki pływak, unoszący się tuz pod wodą,
      przyczepiony w ten sposób że nie ciągnął się za okrętem tylko
      kawałek z boku, na linie wyposażonej w tzw. przecinaki. Jeśli lina
      trału zaczepiła o linę kotwiczną miny, ta lina kotwiczna zsuwała się
      wzdłuż niej aż natrafiła na przecinak na którym ulegała przecięciu i
      mina wypływała na powierzchnię. Zależnie od potrzeb można było ją
      następnie rozbroić i wyłowić, o ile była komuś do czegoś potrzebna,
      a jeśli nie to wysadzić minę - wysłać do niej ekipę z ładunkiem wyb.
      albo po prostu ostrzelać z małokalibrowych działek. Miny stawiano
      zwykle ze 3 m pod wodą z myślą raczej o większych, głębiej
      zanurzonych jednostkach, trałowce zaś to najczęściej małe okręty o
      płytkim zanurzeniu, więc były poniekąd bezpieczne (często jednak
      stawiano część min bardzo płytko z myślą o trałowcach właśnie). Gdy
      pojawiły się niekontaktowe miny denne reagujące na pole magnetyczne
      okrętu i/lub hałas jego silników i śrub napędowych, kontynuowano tę
      słuszną linię, trałowce starannie wyciszone i rozmagnesowane albo o
      niemetalowej konstrukcji holowały trały generujące odpowiednie pole
      magnetyczne i akustyczne. Ale to juz nie jest taki dobry pomysł. Bo
      jednak nadal można trafić na minę tak idealnie że się na niej
      wyleci. A po drugie miny te często miały i mają taki najprostszy
      mechanizm utrudniający wytrałowanie - licznik powodujący że mina np.
      przepuści pierwszych 10 celów i dopiero przy 11. eksploduje. Zmusza
      to do niesłychanie żmudnego trałowania mnóstwo razy w tym samym
      miejscu. Stąd w czasie II ws spróbowano trałować magnetyczne miny z
      samolotu - takiego jak grogreg dał w linku. Samolot wyposażony był w
      ogromną kolistą antenę stanowiącą pojedynczy zwój cewki, wraz z
      odpowiednią aparaturą zasilającą. Dzięki temu nisko lecący samolot
      wytwarzał pole magnetyczne przypominające pole stalowego kadłuba
      okrętowego i detonował miny nad którymi przelatywał bez szkody dla
      siebie. I łatwo było mu przelecieć wiele razy nad tym samym akwenem,
      zajmowało to wszak najwyżej kilka czy kilkanaście minut lotu więcej.
      Ale niestety gdy pojawiły się mądrzejsze miny, reagujące tylko na
      skojarzony sygnał magnetyczny i akustyczny a na sam magnetyczny nie,
      ta metoda straciła skuteczność.
      Ale za to jakiś czas po wojnie pojawiły się śmigłowce na tyle
      potężne, że same były w stanie holować trał lecąc nisko nad wodą. I
      to już jest prawie to. Do nich należy właśnie wspomniany MH-53. To
      co holuje to skomplikowany zestaw urządzeń, przystosowany zarówno do
      trałowania min magnetycznych, akustycznych jak i nawet tych
      kotwicznych. Podobnie jak w przypadku tych samolotów z Ii ws
      śmigłowiec lecący na pewnej wysokości nad wodą nie jest zagrożony
      wybuchami min i podobnie może bardzo szybko oczyścić znaczny obszar,
      może nie tak jak te samoloty ale na pewno szybciej niż okręty -
      trałowce. Mało tego, w zestawie urządzeń znalazły się niedawno
      najnowocześniejsze zabawki do wykrywania min dennych - sonar
      wysokiej częstotliwości i lidar. Rzecz w tym że najnowsza generacja
      trałowców tzw. niszczyciele min działają w bardziej efektywny i
      bezpośredni sposób. Wyposażone są w specjalny bardzo precyzyjny
      sonar dostosowany do wykrywania niewielkich przedmiotów na dnie
      morza oraz zdalnie sterowanego robota do prac podwodnych. Po
      wykryciu na dnie podejrzanego przedmiotu przypominającego minę okręt
      wysyła do niego owego robota o za pomocą jego kamer dokonuje się
      oględzin. Jeśli okaże się że jest to mina, za pomocą ww. robota
      można podłożyć przy niej ładunek wybuchowy i po wycofaniu wszystkich
      zainteresowanych na bezpieczną odległość wykonać małe bum.
      Śmigłowcowi oczywiście trudno byłoby działać w taki sposób, on i tak
      jest bardzo obciążony żeby jeszcze na nim tego robota umieścić i
      sterowanie też byłoby trudne - ale można dać wspomniane czujniki
      pozwalające na wykrycie na dnie miny której pozycja zostanie
      następnie dokładnie ustalona dzięki GPS i przekazana na okręt -
      niszczyciel min, który z kolei dokona oględzin i ewentualnie
      zniszczenia miny.
      No i jeszcze jest jeden nowofalowy już całkiem wynalazek, RAMICS
      (Rapid Airborne MIne Cleaning System, powietrzny system szybkiego
      rozminowania) obecnie firmy Northrop Grumman (zaczął w 1992 chyba
      Boeing te prace, nie pamiętam już na 100%). RAMICS w swej
      oryginalnej postaci miał działać tak: śmigłowiec lecący nisko nad
      wodą przeszukiwał ją lidarem (z laserem o takim niebiesko-zielonym
      świetle, rozchodzącym się w wodzie), odbity od podwodnych obiektów
      sygnał odbierany był przez czujniki i przetwarzany na obraz na
      monitorze operatora. Ten zaś po zidentyfikowaniu przedmiotu jako
      miny mógł zniszczyć go przez ostrzelanie z działka naprowadzonego
      przez komputer celowniczy, z uwzględnieniem prędkości śmigłowca i
      załamania światła laserowego po wejściu w wodę. Działko strzelało
      specjalną amunicją z podkalibrowym pociskiem burząco-zapalającym o
      prędkości początkowej >1500 m/s. Dzięki swej "superkawitacyjnej"
      konstrukcji pocisk ten zachowywał swą wysoką prędkość na znacznym
      dystansie pod wodą chyba ponad 100 czy 200 m. Nosicielami systemu
      miały być śmigłowce AH-1 Cobra piechoty morskiej i SH-60 Sea Hawk
      marynarki (ten ostatni dozbrojony w 30 mm działko Mk.44 Bushmaster
      II).
      Początkowo RAMICS miał służyć do zwalczania przede wszystkim min
      kotwicznych i ewentualnie dennych na płyciznach, potem okazało się
      że można pokusić sie o wykrywanie nawet na gł. 100 m czyli w
      zasadzie wszystkich min dennych. Niestety póki co wykrywanie nie
      jest 100% skuteczne, laser jakoś tak nie zawsze dobrze sobie radzi z
      przejściem z powietrza do wody i z powrotem, ostatnio w systemie
      pojawiła się np. głowica lidarowa zanurzana w wodzie (opuszczana na
      kablu) co oznaczałoby rezygnację z szybkiego skanowania w locie i
      konieczność pracy w zawisie. No ale cóż, system jeszcze swej
      ostatecznej formy nie przybrał, zobaczymy co z niego wyrośnie...
      • adam_al Re: Rozminowanie ze śmigłowca 16.11.07, 15:03
        To jest firma ;-)

        Szybki powietrzny system niszczenia min RAMICS o którym piszesz to
        XXI. Po tym wspaniałym przygotowaniu teoretycznym może jeszcze ktoś
        wygrzebie informacje o praktycznym użyciu tego typu systemów - i tu
        ukłon do kolegów specjalizujących się we wschodniej technice. Obok
        wspomnianej wersji Mi-14 był bardzo ciekawy epizod z rozminowaniem w
        1974 Kanału Sueskiego przez specjalnie przygotowane Ka-25BSzZ
        startujące ze śmigłowcowca (trudne słowo).
        • czaja1 Re: Rozminowanie ze śmigłowca 17.11.07, 12:43
          Witam

          Co do historii to Niemcy zaczęli po raz pierwszy używać Junkersów do rozminowania Dunaju (transport ropy).
          A co do używania laseru w poszukiwaniach podwodnych (wtedy chodziło o OP) to prekursorami byli rosjanie (dużo było zamieszania z tym tematem na zachodzie) jak sie okazało barierą dla rosjan była głębokośc coś 20-30 m (bij zabij nie pamietam dokładnie).

          Pozdrawiam
        • marek_boa Re: Rozminowanie ze śmigłowca 20.11.07, 08:30
          Adam Ka-25BSzZ to była na potrzebę chwili "na szybko" przerobiona
          wersja Ka-25PŁ w liczbie a bodaj 8 sztuk - kolejna "przerabiana"
          partia tych śmigłowców nie zdążyła już nic przetrałować i...opuściła
          zakłady remontowe w tej samej konfiguracji w jakiej do nich przybyła
          czyli abarotno jako Ka-25PŁ! Śmigłowce o ile mnie pamięć nie myli
          operowały z krążownika śmigłowcowego typu Projekt 1123 Kondor o
          nazwie "Leningrad"! Śmigłowce wykonały około 190 lotów na
          rozminowanie! Rosjanie mieli w tym przypadku ułatwione zadanie bo
          większość min to były konstrukcje...Radzieckie ( kontaktowe-
          wz.08/39) sprzedawane w hurtowych ilościach do krajów Arabskich
          przez ...KRL-D(Korea produkowała je na podstawie licencji od 1950
          roku!)! Ka-25BSzZ był też używany do trałowania min niekontaktowych
          i w tej misji też się sprawdził!Po sukcesach tego śmigłowca w tych
          działaniach powstał właśnie Mi-14BT - z tym ,że nie była to
          już "przeróbka" a opracowana wersja od podstaw!
          -Pozdrawiam!
          • odyn06 Re: Rozminowanie ze śmigłowca 20.11.07, 08:41
            O ile dobrze pamiętam , to w latach 80-tych każda ćwiczebna operacja
            desantowo-morska ś.p. Układu Warszawskiego na Bałtyku rozpoczynała
            się od trałowania świgłowcami Mi-14. Czy robili to Polacy z
            darłówka, czy ówcześni sojusznicy-to pytanie do Kolegów. Pzdr.
            • marek_boa Re: Rozminowanie ze śmigłowca 21.11.07, 06:49
              Odyn zazwyczaj były to śmigłowce bazujące na stałe w Kaliningradzie
              lub Volksmarine NRD! Polska nigdy nie zakupiła Mi-14BT!
              -Pozdrawiam!
              P.S. Była też i taka możliwość,że Polskie Mi-14PŁ "udawały" podczas
              ćwiczeń ,że są śmigłowcami trałującymi i dokonywały niskich
              przelotów na torze wodnym ODS-ów!:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka