windows3.1
07.04.08, 10:13
sporo słów krytycznych padło pod adresem niemieckiej polityki
modelowej (czołgi), ale mam wrażenie, że angielska to już była
kompletna katastrofa. Anglicy powtarzali niemieckie błędy, dodali
nowe, a do tego w odróżnieniu od Niemców nie wyprodukowali ani
jednego naprawdę dobrego czołgu. Na początek, oto moje przemyślenia
z weekendu.
1. Kiedy wojna się zaczynała, angielska panzerwaffe wydawała się z
grubsza trzymać kupy. W latach 1939-1940 mieli na wyposażeniu dwa
podstawowe modele, jeden czołg lekki (Mk VI Vickersa) i jeden czołg
średni (Matilda). Co prawda Mk VI był żałosnym i kompletnie
przestarzałym wyrobem czołgopodobnym, ale i tak był chyba lepszy od
tankietkopodobnego krzyżackiego Pz I. Matylda była natomiast całkiem
przyzwoitą konstrukcją.
2. Jednak w roku 1941 zaczyna się dziać coś dziwnego. Mk VI zostaje
w zasadzie wycofany z linii (co oczywiste), a na wyposażenie
zaczynają wchodzić dwa zupełnie różne konstrukcyjnie, ale w
kategorii zastosowania bojowego dość przecież podobne czołgi
średnie, Crusader i Valentine. W dodatku żaden z nich nie był chyba
zasadniczo lepszy od Matyldy, którą oba te modele zaczęły zastępować
(ostatecznie wyszła ze służby w 1942).
3. Żywot Crusadera i Walentyny był jednak w armii brytyjskiej
krótki, bo już pod koniec roku 1942 zaczęto je powoli wycofywać, a
całkowicie zniknęły z linii w roku 1943 (Crusader) i 1944
(Walentyna). W Europie w armii brytyjskiej chyba więc nie walczyły
(nie jestem pewien frontu włoskiego). W kategorii czołgów średnich
od roku 1943 zaczął je zastępować kolejny model, Cromwell/Centaur
(pozwolę sobie potraktować te dwa czołgi jaką odmianę jednego
modelu), i to on stanowił podstawowy sprzęt brytyjski, gdy Anglicy
wylądowali w Normandii.
4. Od jesieni 1944, po zaledwie pół roku historii bojowej, zaczęto
wycofywać również Cromwella/Centaura. Ze sprzętu rodzimej produkcji
zastąpił go nieco potężniejszy, ale w sumie niewiele o ile w ogóle
lepszy czołg Comet, którego produkcję przerwano z chwilą końca
wojny. Napisałem „ze sprzętu rodzimej produkcji”, bo przecież od
roku 1944 podstawowym czołgiem średnim (i czołgiem w ogóle) w armii
brytyjskiej stał się amerykański Sherman.
5. Po tej karuzeli modelowej w kategorii czołgów średnich, w
czołgach ciężkich sytuacja była stabilna: od roku 1942 istniał tu
tylko jeden model, Churchill, i to on był królem brytyjskiej
panzerwaffe aż do końca wojny.
Nie wspomnę tutaj o modelach, które z dużym nakładem pracy
opracowywano a następnie produkowano, ale których nigdy nie
zastosowano w walce (Tetrarch, Covenanter), albo o modelach które
wyjechały naprzeciw Niemcom, ale robione je w tak krótkich seriach
że w ogóle nie ma o czym mówić (Challenger).
Zadaję sobie kilka pytań. Po co opracowywano równolegle i wcielano
do służby dwa tak podobne w zastosowaniu modele jak Crusader i
Valentine? Po co w ogóle w latach 1940-1941 opracowywano nowy czołg
średni, a nie rozwijano Matyldy, od której ani Crusader ani
Walentyna nie były znacząco lepsze? Czemu tak krótko eksploatowano
bojowo Crusadera i Walentynę? Po co stworzono dwie wersje
Cromwell/Centaur? Dlaczego czołg ten służył tak krótko? Po co
opracowywano a następnie wcielano Cometa, skoro wiadomo było że
lepszy i tańszy jest Sherman? Po co w ogóle produkowano Challengera,
Tetrarcha i zwłaszcza (ponad 1000 egzemplarzy!) Covenantera?
Mam wrażenie, że Anglicy podobnie jak Niemcy nie opanowali zasad
produkcji masowej. Mnożyli modele, które następnie produkowali w
dość krótkich seriach (Matylda 3 tysiące, Cromwell/Centaur 4,
Crusader 5); najwięcej natłukli Walentyn (prawie 8 tysięcy), jednak
żeby było śmiesznie, stosunkowo niewiele z nich wcielili, a
większość wysłali do Ziutka Słoneczko. Kolejno opracowywane modele
nie były znacząco lepsze od poprzedników, które zastępowały. Kilka
modeli opracowano całkowicie bezużytecznie. Wreszcie, nie opracowali
ani jednego naprawdę dobrego modelu, który stałby się legendą
drugiej wojny tak jak Pantera, Sherman czy T34. Zdaje się że
najbardziej udanym brytyjskim czołgiem był Cromwell, który jednak w
chwili gdy wyrósł z chorób wieku dziecięcego zaczęto... wycofywać i
zastępować Cometami i Shermanami.
Ciekawe natomiast, że jednego błędu niemieckiego nie popełnili: nie
popadli w gigantomanię. Niektóre z kolejnych czołgów średnich
(Crusader, Valentine) były lżejsze od swoich poprzedników (Matylda),
rzecz u Niemców niewyobrażalna, a wszystkie ich czołgi, od
najstarszej Matyldy do najmłodszego Cometa, ważyły około 25-30 ton.
Sam teoretycznie czołg ciężki Churchill też nie był gigantem i ważył
mniej więcej tyle co Pantera, na ogół zaliczana przecież do czołgów
średnich.
uwagi, komentarze? coś się nie zgadza, coś pochrzaniłem, macie inne
zdanie, nowe ujęcie tematu?