radca
04.08.04, 23:20
" Strona główna > Bydgoszcz
RATUSZ. We własne gniazdo
Swój donosiciel?
W jednym z wydziałów bydgoskiego ratusza zawrzało. Ktoś - prawdopodobnie
jeden z urzędników - wysyła anonimy oczerniające wysokich rangą pracowników
magistratu.
Sprawa dotyczy Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska.
Niedawno jedna z osób z otoczenia dyrektora wydziału została posądzona o
korupcję. Anonim w tej sprawie dotarł do Sławomira Wołoszyna, pełnomocnika
prezydenta ds. korupcji. Ten sprawę zbadał i... nie potwierdził zarzutów
autora pisma.
- Chodziło o zlecanie analiz wybranym firmom. Okazało się, że to
nieprawda. Ale donos skonstruowany był w taki sposób, że musieliśmy to
zbadać, choć nie zawsze tak robimy w przypadku anonimów. Wie pan, zdarza się,
że przychodzą tutaj ludzie chorzy psychicznie i mówią jakieś głupoty -
wyjawia mi Wołoszyn.
Żona i koledzy
Kolejną ofiarą autora anonimów padł Grzegorz Boroń, geolog powiatowy.
Zarzuty wobec niego są poważne. Zdaniem osoby, która przesłała pismo do
redakcji gazet w Bydgoszczy, wielokrotnie wymuszał on opracowanie raportów
oddziaływania inwestycji na środowisko i innych badań firmom - swojej żony i
swoich znajomych. Inne biura miały być przez niego szykanowane. Proceder
miałby się odbywać za cichą akceptacją dyrektora wydziału.
Ryszard Łebek, szef wydziału gospodarki komunalnej, jest oburzony
pismem. - To jakaś podłość. Już po raz drugi spotykam się z czymś takim. Nie
chcę jednak nikogo podejrzewać o te kalumnie. Porozmawiam z panem Boroniem.
Zapytam go o to, czy jego żona ma firmę i czy sporządzała jakieś opinie,
które przechodziły przez nasz wydział - mówi Łebek.
Główny zainteresowany jest bardzo rozmowny. - Chcę to wyjaśnić, żeby nie
było niedomówień. Bardzo mnie to zabolało, bo staram się nie zostawiać sobie
wrogów. Moja żona ma uprawnienia geologa. Ja też. Jeśli już wykonujemy jakieś
badania to poza terenem Bydgoszczy, żeby nie posądzano nas o prywatę. Nie
jestem i nie zamierzam być też udziałowcem firm wymienionych w tym paszkwilu -
tłumaczy Grzegorz Boroń.
Walka o stołki?
Pełnomocnik ds. korupcji nie dostał jeszcze polecenia zbadania sprawy.
Sprawdził jednak, czy Boroń może wydawać decyzje administracyjne. Okazuje
się, że nie ma takiego prawa od marca 2003 roku.
Donosy może pisać jeden z pracowników ratusza. To bardzo prawdopodobne,
bowiem pierwszy z opisywanych anonimów dotarł do magistratu w czasie roszad
personalnych w wydziale gospodarki komunalnej. Sławomir Wołoszyn nie
wyklucza, że tak może być. - Jest tutaj dużo szczegółowych informacji.
Podawane są adresy, numery telefonów i uprawnień geologicznych - kończy
pełnomocnik ds. korupcji.
Maciej Myga
4 Sierpnia 2004 gazeta pomorska 2"
- hhhmmmm......
radca