Gość: ciekawy_świata
IP: 62.140.211.*
30.07.09, 15:15
byłem na otwarciu - rzeczywiscie ekstra!!! na pewno nie raz tam
jeszcze zajrze :D
Na czym polega ten fenomen?
Na pewno zadziałał urok miejsca... I nie chodzi tu jedynie o
budynek - tu wlasciwie kluczowa role odgrywa samo Powisle.
Specyficzny klimat parków, mostów, starych kamienic i dziwnych
zakamarków... Niby tuz obok centrum, a wlasciwie jakos tak inaczej-
spokojnie, kamerlanie, troche przedwojennie... Nie ma tu chamskiego
blokowiska, architektonicznego bałaganu, buraczanych biurowcow i
tego calego warszawskiego syfu, ktorego doswiadcza sie "na gorze"...
Nie ma tu rowniez lanserki widocznej na Starowce i Mazowieckiej,
band dresow z kebabami i tlenionych solar charakterystycznych dla
Swietokrzyskiej i Krolewskiej... No i nie ma sasiadow dzwoniacych na
Policje po 22...
Miejsce takie jak PKP odnajdzie jedynie osoba zainteresowana, a nie
przypadkowy nuworysz, chcacy przyszpanowac w piatkowy wieczor pensja
konsulatnta... Tak samo bylo za najlepszych czasow na Dobrej,
podobnie funkcjonował Depozyt i tak tez działa "Mostek"...
Swoją obecność na otwarciu Warszawy Powiśle zadeklarowało w
Facebooku ponad tysiąc osób. I już wiadomo było, że tam trzeba po
prostu być.
żałosne... a z kubkiem strabucksa ktos przyszedł?
Bo wciąż brakuje w Warszawie takich imprezowo-kulturalnych
miejsc, które przełamałyby nieco monopol Chłodnej 25, Planu B i
Powiększenia. Dla dobra tych ostatnich. Dlatego czekamy na świeże
pomysły i nieodkrytych jeszcze artystów. Niech Warszawa Powiśle nas
czymś zaskoczy!
Niestety PKP P. niczym nie zaskakuje. Jest to idelane ctrl+c, ctrl+v
tego co mamy w Planie B, w Powiekszeniu... Ostatnio tak naprawde nie
ma nic ciekawego, zadnej swiezosci - jedyna oklepana recepta na
sukces w Warszawie to albo kanciapa ze starymi meblami albo twory
PlanoBepodobne - czyt. przyjezdzamy na kolarce, siedzimy na ulicy,
tłoczymy sie do baru... a im wieksza rogowa oprawka tym lepiej... Po
prostu nuda...
Stad takie tłumy na otwarciu - ludzie spodziewali sie naprawde
czegos nowego... Poza tym mogli spokojnie napic sie piwa na swiezym
powietrzu! taka namiastka swobody... luzu... Gdyby nie ten debilny
zakaz siedzieliby pewnie na rynku starego miasta, spotykali sie w
parku przy socjologii, przy szkole muzycznej... Teraz ze strachu
klebia sie z plastikiem na zbawiciela albo kryja w bramie przy
Powiekszeniu... Stad taka letnia popularnosc tych lokali...