Dodaj do ulubionych

"Mocne tkanki"??

17.02.14, 00:07
Pani Kasiu, mój syn ma prawie dwa miesiące, a ja coraz częściej rozmyślam nad moim porodem w kontekście następnego ;)

Mój poród w sumie był dobry, chociaż niestety zaliczyłam klasyczne następstwo interwencji medycznych: przebicie pęcherza plodowego przy 5 cm rozwarciu -> zzo (nie dość, ze skurcze zamiast co 10 minut zaczęły być prawie non stop, to jeszcze zmieniły sie w krzyżowo-"odbytowe", cos koszmarnego) -> oksytocyna (dojście z 5 cm, z którymi przyjechałam do szpitala do 8 cm zajęło mi 6 godzin, na 8 cm zatrzymałam się na 2 godziny i wtedy zdecydowano o oksytocynie) -> spadek tętna dziecka i na nacięcie (wszystko było gotowe do użycia proznociagu, wiec i tak się udało)

Ale: położna przy parciu 2 razy pytała mnie czy jeżdzę konno albo uprawiam akrobatykę (ani jedno, ani drugie, zdecydowanie ;)), bo mam "mocne tkanki", które trzymają główkę dziecka.
Podczas szycia przepraszała, ze musiała mnie naciąć, ale stwierdziła, ze pewnie nawet gdyby nie spadki tętna to trzeba byłoby to zrobic wlasnie przez "mocne tkanki".
Ja oczywiście byłam już wtedy tak zaaferowana dzieckiem, ze nie dopytalam o co chodzi,

Wiec pytam teraz: czy to znaczy, ze przy kolejnym porodzie muszę się liczyć z kolejnym nacieciem? Nie zeby to wspominała bardzo zle, ale miło byłoby moc siadać inaczej niz na poldupku ;) Jest cos, co mozna w tej sytuacji zrobic, zeby zwiekszyć szanse ochrony krocza?

Przyznam, ze przy tym porodzie byłam już tak zmęczona, ze totalnie nie miałam siły na nic, i ostatecznie parlam na pollezaco, bo nie byłam w stanie utrzymać się na nogach...
Obserwuj wątek
    • katarzynaoles Re: "Mocne tkanki"?? 17.02.14, 11:53
      To prawda, ze są kobiety, których tkanki są bardziej napięte, mocniejsze niż przeciętnie i często dzieje się tak u tych Pań, które intensywnie uprawiają sporty. Jednak czytając opis Pani porodu nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w Pani wypadku wcale nie musiało chodzić właśnie o to. Być może sposób prowadzenia porodu wpłynął i na kondycję dziecka i na to, że trudno było się Pani rozluźnić w dostateczny sposób. Mam też podejrzenie (na podstawie opisu charakteru skurczów), że być może maluch rodził się z mechanizmu odwróconego - czyli spod spojenia łonowego rodziła się buzia dziecka, a nie jego potylica). Dlatego stawiałabym na naturalny poród w odpowiednim dla Pani tempie, bez sztucznego poganiania i w odpowiedniej pozycji wybranej przez Panią. Na pewno nie zaszkodzą masaże krocza, które pozwolą przygotować tkanki do porodu. Według mnie nie wszystko stracone i spokojnie może pani próbować porodu bez nacięcia. Pozdrawiam wiosennie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka