Dodaj do ulubionych

Mój syn nie lubi pani od matematyki

14.10.09, 08:31
ta porada,by dziecko poprosiło nauczycielkę matematyki o dodatkowe zadania, by
się wykazać, jest dla młodszego dziecka co najmniej niedpowiednia, tak to
można robić w pracy.
Obserwuj wątek
    • Gość: bel pomyślcie o dzieciach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.09, 08:50
      których nie stać np. na wycieczki,wtedy - są takie przypadki - jako
      jedyne w klasie nie jedzie jak zwasze, czy to taki problem zrzucić
      sie każdorazowo po 5 zł i ufundować też wycieczke temu dziecku
    • rowan_bean Mój syn nie lubi pani od matematyki 14.10.09, 09:48
      Chciałbym się ustosunkować do wypowiedzi Pani Pedagog w temacie najgłębszego
      jeziora w Polsce. Osobiście uważam, ze należy natychmiast interweniować u
      prowadzącego przedmiot! Być może to nie jago pomyłka, a nowe dane zawarte w
      programie nauczania! Spotkałem się z podobnym problemem u moich drugoklasistów
      (dzieciaków, nie uczniów), gdzie wprowadzono im proste równania. Rozwiązanie
      takiego równania odbywa się przez odgadnięcie wyniku! Zapytałem nauczyciela po
      co robić taki korowód? Nie uczy się dzieciaków metodyki rozwiązywania równań,
      a jedynie zapisywania wyniku, gdzie niewiadoma musi znaleźć się po prawej
      stronie! Nie umieją tabliczki mnożenia powyżej chyba 30, a zapełnia im się
      głowę nieprawdziwymi danymi o równaniach z jedną niewiadoma! Interweniowałem u
      nauczyciela, ale dowiedziałem się, ze taki jest program! Sprawdziłem i o
      zgrozo tak jest! Jakiś debil na ministerialnym fotelu zatwierdził taki
      program! Musiał mieć same pały z matematyki! Chętnie poznałbym kto to jest i
      przekazał mu opinię o jego wiedzy matematycznej, a także pozostałej!
      Niepotrzebnie zdenerwowałem nauczycielkę, która jest młoda i w obawie o utratę
      pracy kurczowo trzyma się wytycznych! Muszę też dodać, że naprawdę się stara i
      pracuje z wszystkimi dziećmi i ogólnie nie mam do niej najmniejszych
      zastrzeżeń. Wręcz przeciwnie! Jest dobra i robi to co do niej należy z pasją!
      Zachęcam rodziców do interwencji po błędach nauczycieli, może się zdarzyć, że
      uczniowie tracą dla nich szacunek, a nie zawsze wynika to z braku ich wiedzy!
      Pozdrawiam!
      • rowan_bean Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki 14.10.09, 09:50
        Przepraszam za błąd niewiadoma musi stać po lewej stronie!
        Poniosło mnie, bo dużo złych rzeczy jest w programach nauczania i poziom naszego
        szkolnictwa upada!
        • Gość: angrusz1 Poziom upada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 10:18
          Rowan napisał :

          "bo dużo złych rzeczy jest w programach nauczania i poziom naszego
          szkolnictwa upada" .

          Nie znam wszystkich programów , ba !! za bardzo mi nie jest
          potrzebny program mojego przedmiotu . Ot po prostu, w konkretnej
          klasie mam konkretny podręcznik , który mają także uczniowie - w tym
          sęk , że często tylko kilku z nich - i muszę z niego korzystać i
          starać się uczyć na podstawie tego ,czym dysponują uczniowie .
          Podręczniki są drogie i lepiej nie wymagać od uczniów zamiany na
          nowy z " nowy programem " wg " nowej podstawy programowej " jak to
          się chwali pani minister MEN .
          Dla mnie te podstawy to pierdoły biurokratyczne a istotne jest ,żeby
          na lekcji był porządek .
          A jak go utrzymać kiedy uczniowie wprowadzają zwyczaje stadionowe .
          I jeśli na stadionie nie boją sie policji , to tym bardziej nie boją
          się nauczyciela w klasie .

          Poziom nauczania upada dlatego ,że dyscyplina w szkole spada .
          Uczniom nie chce się uczyć a dyrektorzy naciskają , by promować
          każdego , nawet zatwardziałych nieuków, bo wskaźniki oceniania
          szkoły spadają .
          A i uczniowie wiedzą, że z jedną jedynką rada pedagogiczna może
          promować do następnej klasy . To po co się uczyć np angielskiego .
          Lepiej się zabawiać komórą na lekcji lub kosztem nauczyciela .

          A poziom nauczania - czyli zdobytej wiedzy - zależy przede wszystkim
          od ucznia , od jego wkładu pracy , od nauczyciela też ale to jakieś
          20 % .

          Wykres zdania egzaminu gimnazjalnego z angielskiego - kształt
          grzbietu wielbłąda dwugarbnego - wskazuje, że część rodziców olała
          szkołę i nie liczy na jej skuteczną pracę , dlatego posyła dzieci
          na naukę języków prywatnie . Stąd taki kształt wykresu - ten drugi
          garb , czyli maksimum w pobliżu zdających dobrze i bardzo dobrze, to
          nie zasługa państwowej szkoły , tylko prywatnych korepetycji albo
          kursów .
          Ano , jeśli nauczycielowi zakłada się kosz na głowę , to trudno
          spodziewać się dobrych wyników nauczania .
          • Gość: bel Poziom upada nie całkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.09, 11:36
            macie dużo racji, i zawsze dochodszi jeszcze to debilne kumoterstwo
            i podchlibianie, ale, ale są teksty i tu juz nikt nic nie wymysli,
            jesteś dobry dobrze napisałeś - musisz mieć odpowiednie do tego
            miejsce w rankingu...i tyle
            • dyziek_o Re: Poziom upada nie całkiem 14.10.09, 12:48
              No i ponownie muszą się zgodzić z " angruszem".
              Abstrahując od poziomu coponiektórych nauczycieli lub przyznając w wielu
              przypadkach rację krytykującym program nauczania,
              - widząc stosunek niektórych rodziców do swoich milusińskich - czarno
              widzę przyszłość naszego kochanego kraju.
              A w ogóle po co zamęczać dziatwę jakąś popier....ą nauką.
              To przecież niehumanitarne jest.
              Dyzio.
          • Gość: realista Re: Poziom upada IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.09, 13:02
            Pieprzysz bzdury, wciąż to samo.
          • rowan_bean Re: Poziom upada 22.10.09, 18:56
            Muszę się zgodzić, że zachowanie uczniów (brak wychowania wyniesiony z domu
            rodzinnego) jest dużym problemem! Muszę się tutaj zgodzić całkowicie! Zauważam
            również to, że często rodzice promują i uczą swoje dzieci cwaniactwa i
            arogancji! Nauczyciele, którzy uważają, ze ich rolą jest 20% nie zdają egzaminu,
            są tylko w 20% nauczycielami. Męczy ich wszystko i wracają do domu wykończeni!
            Ja nie wymagam, aby jakikolwiek nauczyciel wychowywał mi dziecko. On ma być
            drogowskazem, ma mieć charyzmę. Jego postawa ma powodować, że dziecko widzi cel
            nauki i pragnie dorównać, a nawet przewyższyć swego nauczyciela. Jeśli dziecko
            widzi strzęp nerwów za biurkiem, to nie chce mu się uczyć! Często w domu tatuś
            siedzi z piwem przed telewizorem (ukończył zawodówkę) ale ma układy, ma kasę
            (często z kredytów bankowych) brykę i komórę, a ponadto jest na luzie! Dziecko
            więc myśli po co mam się uczyć? Ojciec nie chce i nie może dać dziecku ambicji
            zdobywania wiedzy, nauczyciel też nie (tylko 20%)! Tragedia!
            Przypomina mi się wychowawczyni ze szkoły średniej. Wspaniała kobieta (nie
            chodzi o urodę)! Jej pytanie co teraz godzina wychowawcza, czy przysposobienie
            do życia w rodzinie (komuna, brak internetu i innych pomocy w temacie seks)?
            Jeden z kolegów dopomina się tego drugiego. Jaka jest odpowiedź? Krótka i bardzo
            smutna dla kumpla! Wychowawczyni w kilku słowach, z dużą dozą humoru i bez
            żadnej wulgarności, objaśniła go "jak świecę", że w tych sprawach kobiety są o
            wiele mniej zawodne od mężczyzn. Już nigdy nie zachował się podobnie, zawsze był
            zwolennikiem godziny wychowawczej! Charyzma! Wcale nie musiała się tak zachować!
            Mogła wysłać go do dyrektora lub ukarać inaczej! Nie, nic z tych rzeczy! Na
            własna rękę przekroczyła 20%. Nigdy jej nie zapomnę! Spotykamy się bardzo rzadko
            na ulicy. Ja czterdziestoletni wychowanek i Pani Profesor! Najbardziej boli mnie
            to, że przez swoje dobre wychowanie zwraca się do mnie per pan! Byłoby dla mnie
            bardziej miłe usłyszeć takie określenie, jak dwadzieścia lat temu!
            Radzę przemyśleć, czy czasami nie warto choćby dla pojedynczego przypadku
            przekroczyć 20% i pokazać, że warto być człowiekiem mądrym i jednocześnie
            inteligentnym, błyskotliwym. Dać komuś lekcję, która będzie zapamiętana na całe
            życie!
            Muszę jeszcze dodać, ze to co robię zawodowo wypływa wprost z przedmiotu
            nauczanego przez Panią Profesor. Nigdy nie osiągnąłbym tego, gdybym nie chciał
            być od niej lepszy.
            • Gość: angrusz1 20 % IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.09, 21:05

              Do rowan :
              Co ty masz na myśli powtarzając te 20 % .

              Ja, w jakimś innym, może i w tym wątku użyłem takiego stwierdzenia,
              że nauczyciel ma w 20 % wpływ na wiedzę ucznia .
              Nauczyciel solidnie wykonujący obowiązki taki mały ma wpływ na to,
              co uczeń potrafi .

              Reszta zależy od ucznia - no może jeszcze czynniki zewnętrzne ,
              które mogą sprzyjać lub przeszkadzać .

              Ale to tylko w 20 % może nauczyciel pomóc uczniowi - to średnio . I
              ten z charyzmą i bez .
              Uczniowie wobec każdego nauczyciela winni zachowywać się przyzwoicie
              a nie tylko wobec tego z " charyzmą " .
              Czy jak dajesz buty do szewca to szukasz i sprawdzasz czy ma
              charyzmę , czy tylko stwierdzasz , że ma szyld szewca . Wchodzisz
              dajesz buty do naprawy i spodziewasz się , że je naprawi solidnie .
              I za to płacisz - tyle i tyle , a nie więcej.

              Tak samo i nauczyciel wykonuje swoją pracę . Czasy " siłaczek " o
              ile były , to minęły .
              Nauczyciel pracuje, zarabia na utrzymanie swoje i swojej rodziny . I
              każdy , każdy , kto jest solidny , rozsądny i poważnie podchodzi do
              swojego życia i swojej rodziny , to stara się wykonywać pracę
              solidnie , bo może ją stracić .
              Ale nauczyciel nie jest cudotwórcą .
              Jak uczeń nie chce, to i nauczyciel nic nie wskóra .
              Może zachęcać - ale ile można na lekcji zachęcać ? Nauczyciel ma
              uczyć a zachęcanie to drugorzędna rola nauczyciela .
              W granicach rozsądku można i indywidualnie podchodzić do ucznia
              ale ... ale zwykle nauczyciel ma ich około 100 do 300 ., więc trudno
              tu mówić o zindywidualizowaniu procesu nauczania .
              To pogląd chorych ludzi oderwanych od życia , że nauczyciel
              indywidualnie może skupić się na potrzebach indywidualnego ucznia .
              Przecież to jak taśma w fabryce , włącznie z takim pojęciem jak
              wydajność .
              Organ założycielski zaraz wytknie ile to utrzymanie szkoły kosztuje .

              Radzę rowanowi zejśc na ziemię . Nie będzie rozczarowany .
              Ale co do dyscypliny na lekcji to oczywiście ma rację .
              • rowan_bean Re: 20 % 23.10.09, 10:05
                do angrusz1

                Zauważyłem, że niezbyt uważnie przeczytałaś mój post, lub też zdenerwował Cię i
                nie zrozumiałaś mojej myśli. Taką mam nadzieję!
                Sądzę, że jesteś nauczycielem. Wnioskuję również, ze praca ta nie daje pełnej
                satysfakcji!
                Porównując nauczyciela do szewca dałaś temu swój wyraz!
                Chyba nie znalazł się w czasie Twojej edukacji żaden nauczyciel z charyzmą!
                Osobiście cały czas myślałem, że nauczanie w szkole jest bardziej pokrewne
                sztuce i tworzeniu, niż mechanicznej pracy rzemieślnika.
                Porównam, ale trochę inaczej niż Ty!
                Wygospodarowałaś jakieś fundusze na kino lub teatr! Czy gwarancją dobrego
                spożytkowania tych pieniędzy i czasu będzie na przykład nazwisko aktora (Gajos,
                Janda na przykład), a może wybierzesz się na "Zemstę" Fredry w obsadzie
                całkowicie nieznanych postaci?!
                Zawsze myślałem, że nauczyciel to taki snycerz, co dłutkiem jakiejś kłodzie
                lipowej nadaje kształt.
                Pomyśl o sobie nie jako o rzemieślniku, bo wśród nich są partacze, którzy są
                momentalnie napiętnowani! Lepiej traktuj siebie jako artystę, zdarzają się
                artyści za życia niedoceniani, ale do nich nikt nie odnosi się jak do partacza
                rzemiochy.
                Zdaję sobie sprawę z tego, że to czego się nauczę zależy tylko ode mnie!
                Jeśli uraziłem, to proszę o wybaczenie!
    • Gość: vc Wprowadzić badania psych. dla urzędników państ.... IP: *.apus-net.pl 14.10.09, 13:28
      Wprowadzić obowiązkowe badania psychiatryczne dla urzędników
      państwowych, w tym dla NAUCZYCIELI. Jeśli dziecko dostaje
      rozwolnienia przed pójściem do szkoły, jest zniechęcone do
      przedmiotu "bo ta pani to prowadzi", to nauczycielem powinien zająć
      się lekarz.
      poziom polskiej szkoły jest denny. absolwenci polskich szkół na
      zachodzie Europy albo leją beton albo szorują gary.
      oszukiwać się można, ale "polska szkoła" to kumotersko-partyjne DNO.
      • Gość: Anka Re: Wprowadzić badania psych. dla urzędników pańs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 15:39
        Angrusz często nazywasz uczni nieukami itp, a jak nazwać nauczyciela który pyta na lekcji przez 25 minut, czego mozna nauczyć przez pozostałe 20 minut? Niczego!
        Co lekcje powtarza się schemat z tym, że wymaga się już rzeczy, których na wcześniejszej lekcji nie zdążyło się uczniom przekazać.
        Nie twierdze, że ma nie pytać, owszem ale nie połowę przeznaczonego czasu.
        Jak nazwać nauczyciela który przez większość lekcji obecny jest tylko ciałem, uczniom w tym czasie każe czytać treść lekcji w podręczniku,a sam manipuluje i bawi się swoim telefonem ewentualnie wychodzi mówiąc wyjdę tylko na 5 minut, a nie ma go 15-20 min, pod koniec lekcji mówi: proszę zrobić notatkę i zadaje oczywiście prace domową.
        Lekcji kompletnie nie omawia, a zaznaczam, że jest to przedmiot rozszerzony i wymagający omawiania.
        Uczniowie szukają wiadomości w internecie, encyklopediach, które potem podobno są w/g nauczyciela złe, ale oni nawet nie wiedzą o, co mu konkretnie chodzi.
        Klasówka wypada fatalnie, dlaczego?
        Bo nauczyciel nie przekazał tego, co miał przekazać, a sama nauka z podręcznika to nie wszystko, równie dobrze w ten sposób mozna uczyć się w domu samemu, będzie taki sam efekt.
        Proszę, Angrusz powiedz jak się nazywają tacy nauczyciele?
        Ja ci powiem, uczeń jest nieukiem w/g ciebie a taki nauczyciel zwykłym obibokiem który przychodzi odbębnić te parę godzin, żeby później być wydajnym na korkach za 30 zł/h.
        Oczywiście nie piszę tu o wszystkich nauczycielach, ale niestety o większości.
        Młodzież jaka jest każdy widzi i tez nie wszyscy, ale ty to juz jesteś tak negatywnie nastawiony do wszystkich, że współczuje tylko tym których uczysz.
        Wyobrażam sobie ciebie jak idziesz do pracy cały nabuzowany i napompowany tą nienawiścią do uczniów nieuków.
        U kogoś w oku zauważamy źdźbło, a u siebie nie widzimy całego snopka, może przyjrzeć się należny najpierw swojemu środowisku, a dopiero potem wszystkich dookoła krytykować.
        • Gość: angrusz1 Oczywiście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 23:10

          Do Anki :

          że tacy nauczyciele są zwykłymi obibokami .
          Są obiboki w każdym zawodzie . Ale chyba to ich przełożony ich
          przyjmuje do pracy i .... zwalnia z niej .
          Przecież obiboka można zwolnić , nie jest świętą krową . Ba teraz
          dyrektorzy niechętnie przyjmują do pracy na umowę o pracę
          bezterminowo .Raczej na rok - to już jest sukces .
          Mogą nie odnowić ( chociaż często ta umowa na rok to jest
          zastępstwo za kogoś , kto po roku wraca do pracy ) . Mogą poszukać
          kogoś lepszego .
          Dyrektor już powinien mieć pewne wyczucie ,kto jest kim . Ryzyko
          zawsze jest - w każdym miejscu pracy .

          Ponieważ jednak z pracą w ogóle było od lat i jest kiepsko a już w
          szkolnictwie całkiem marnie , bo niż demograficzny powoduje znaczące
          zmniejszenie popytu , nawet na nauczycieli języków , to twoje
          twierdzenie "Oczywiście nie piszę tu o wszystkich nauczycielach, ale
          niestety o większości " brzmi mało wiarygodnie .
          Ale fakt obiboki są . Sam ich widziałem i dziwiłem się jak można
          taką osobę przyjąć . No właśnie jak i dlaczego ? To jest tajemnica .
          Domyślam się, że są naciski " bardzo ważnych osób " np wójta . Tak
          ja kiedyś straciłem pracę ( a znalazła ją właśnie protegowana
          wójta . Straciłem , nic szczególnego ? Nic poza tym, że to było na 3
          dni przed nowym rokiem szkolnym a już w tej szkole uczyłem dobrych
          parę lat ).

          Tak , nienawidzę nieuków . Są oni często zwykłymi chamami .
          Ale przecież to nie cała klasa . Owszem bywa znacznie więcej
          średniaków, którym się nie chce .. lepiej uczyć - zwłaszcza w
          pierwszej i drugiej klasie gimnazjum .

          Ale jak tu nie nienawidzić, kiedy kreda ląduje ci pod okiem a nikt,
          nikt z klasy , nie widział , nie zauważył , nie przyznał się do
          tego - nawet po " śledztwie " dyrektorki .
          Nie było odważnego ani uczciwego , który by powiedział to ja albo
          chociaż to ten . Przecież każdy był o to pytany . To ktoś musiał
          widzieć silny zamach ręką .

          Jak tu nie mieć pretensji do całej klasy , skoro inny gostek na
          ochotnika idzie pościerać tablicą ale gąbkę wykręca nad twoją
          marynarką ( sukienką ), stojąc z tyłu . Ty nie widzisz ani nie
          czujesz , owszem widzisz głupie uśmieszki .
          To jest uczciwość , uczciwość każdego ucznia w tej klasie !! Tak
          bywa .
          Czy dalej mam ciągnąć te przewinienia . Może niewielkiej grupki
          uczniów . Może , ale jakoś reszta nie przeciwstawia się, toleruje,
          ba ze strachu się boi .
          To są dobre układy ?
          Taka często jest szkoła . Nie doborowe liceum , gdzie ucznia można
          wyrzucić za złe zachowanie . Ale są szkoły , dla których liczy się
          każda sztuka , bo za każdą sztuką idzie dotacja i los szkoły od tego
          zależy .
          Jednak powtórzę, są i dobrzy uczniowie , dobrzy , pracowici , nie
          wszyscy bardzo zdolni i oni są doceniani przeze mnie i wzajemnie .
          Ale jak to bywa jest ich mało i są zdominowani przez hołotę , która
          czuje się bezkarna , tak samo jak hołota na stadionie .

          • 100rima Re: Oczywiście 14.10.09, 23:34
            Gość portalu: angrusz1 napisał(a):

            > Są obiboki w każdym zawodzie . Ale chyba to ich przełożony ich
            > przyjmuje do pracy i .... zwalnia z niej .

            Anka wyraznie napisala:
            o nauczycielach oszczdzajacych swe sily na lekcjach,
            aby potem wciskac korki za 30 dych, bez podatku.

            _____________________________________________________

            Sam o tym pisales angrusz.
            Pluto ci to wypominal.
            _______________________________________

            Czy koniecznie trzeba siegac archiwow FCz, odnosnie twych tragicznych wpisow????

            _________________________________________________


            Nie ma czlowieka w twym zawodzie.

            Ktory osmiesza sie kolejnym, glupim.
            Wprost.
            Glupim wpisem.
          • rowan_bean Re: Oczywiście 23.10.09, 10:36
            do angrusz1


            Uwziąłem się chyba na Ciebie! Hahahahahaha

            Chamstwo w szkole i stadionowe zachowanie to chyba norma! Gonitwa za kasą zmusza
            rodziców do zaniedbywania dzieci i ich wychowania. Gorzej jeśli rodzice nie
            widzą nic złego w zachowaniu swoich dzieci!
            Muszę ci powiedzieć, że mój syn stał się kiedyś ofiarą takiego zachowania!
            Kolega na jakichś zajęciach dokuczył nauczycielce w sposób głupi i
            chamski!!!!!!!!!!!!!
            Przyznał się jak go postraszyła, ale po stadionowemu stwierdził, że było to
            zaplanowane działanie ośmiu uczniów! Zaczęła się afera. Mój syn bardzo to
            przeżył! Bardzo obawiał się relegowania ze szkoły. Nie uczestniczył w tym. Chyba
            nie sądzisz, ze do dolania jakiejś substancji do herbaty potrzeba zorganizowanej
            uczniowskiej grupy przestępczej. Najdziwniejsze jest to, ze nauczycielka wzywała
            rodziców tylko tych uczniów, którzy przez sprawcę zostali dopisani do spisku.
            Dla niego zastosowała łagodniejszą taryfę! Chyba nie zdziwisz się, że stanąłem w
            obronie syna! Znałem go wtedy od siedemnastu lat!
            Powiem ci jeszcze jedno!
            Pół roku później ta sama nauczycielka popełniła wykroczenie przeciwko
            regulaminowi szkoły. Były oceny niedostateczne i inne sankcje z jej strony wobec
            uczniów za czyn, który w myśl regulaminu nie mógł zaistnieć! Wystarczyło pójść
            do dyrektora i przekreślić jej karierę w tej szkole! Zwróciłem tylko pośrednio,
            poprzez wychowawcę klasy, uwagę w temacie jej niestosownego zachowania. Nie wiem
            ile było w tym siły perswazji wychowawcy, ale ta pani skorygowała swoje
            poprzednie działania.
            Nie można wszystkich mierzyć jedną miarką!
            Polecam fraszkę Jana Kochanowskiego "Na matematyka"


            http://kochanowski.nasz.info/na_matematyka.html
      • Gość: mika Re: Wprowadzić badania psych. dla urzędników pańs IP: *.prenet.pl 17.10.09, 07:10
        Dobry uczeń,przygotowany do lekcji ,nie ma problemów.Takie kłopoty mają tylko lenie.Istnieje też kłopot z mamusiami,które naczytały się Tiny i Pani Domu i już wiedzą wszystko.
    • angrusz1 Na manipulacje i prowokacje 15.10.09, 09:20
      forumowych durniów nie odpowiadam ani z nimi nie dyskutuję .
      Pozdrawiam resztę uczciwych i rozumnych forumowiczów
      • storima 1. miejsce polskiej szk. w EU. 15.10.09, 22:23
        angrusz1 napisał:

        > forumowych durniów nie odpowiadam ani z nimi nie dyskutuję .
        > Pozdrawiam resztę uczciwych i rozumnych forumowiczów

        Chodzi o zwodowy profesjonalizm.
        Swego czasu uczyniles sobie z forum pokoj nauczycielski.
        Opisujac twoje problemy z twojej szkoly.
        Przedstawiajac te sytuacje w taki sposob, ze twoich uczniow mozna bylo latwo
        zidentyfikowac przez publiczne forum.

        Obecnie, powtarzasz te same zwroty: nieuki, palanty, durnie.
        Z twoich opisow wyglada na to, ze polskie szkoly to jakie s zaklady poprawcze.

        A przeciez nie tak dawno podawalem ci chocby taki fakt, ze jedna z polskich
        szkol o profilu angielskim zajela 1. miejsce w UE dzieki najlepszym wynikom w
        miedzynarodowej maturze.
        • Gość: warlock Re: abstrahując IP: 195.205.202.* 17.10.09, 08:37
          Storima wypisał: 1 "Czy koniecznie trzeba siegac archiwow FCz, odnosnie twych
          tragicznych wpisow????" Storima ty jestes sam jak archiwum, jak archiwum X
          ,haha ha. Storima napisał: 2 "Swego czasu uczyniles sobie z forum pokoj
          nauczycielski." Storima,ty jestes ostatni,ktory mogł cos takiego
          powiedziec.Przypominam,ze ty zrobiles z tego forum gabinet
          psychiatryczny.Zrobiles wydawnictwo,zamieszczajac wpisy bez ładu i
          skladu,katujac Forumowiczow swa "tworczoscia". Reprezentujesz soba Kalego.Kali
          ukrasc krowa to dobrze ... Storima napisał. 3 "Chodzi o zwodowy profesjonalizm."
          Osobiscie nie wierze,ze to zwykla "literowka".Mysle,ze dostajesz wswodu
          wchodząc na to Forum,tylko dlaczego nie szanujesz Forumowiczow skoro czerpiesz z
          nich tyle przyjemnosci ?
    • Gość: andd Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.09, 10:58
      Co Wy tak się uczepiliście tych nauczycieli...?! Na badania psychiatryczne to ja
      bym wysłał raczej samych psychologów. Wymyślają jakieś choroby-bzdury,
      bezstresowe wychowywanie itp. Czy drodzy psycholodzy nie widzicie co się dzieje
      z dzisiejszą młodzieżą? Może czas już zmienić podejście, ale gdzie tam, to
      właśnie w waszym interesie jest wymyślać bzdury bo dzięki temu się utrzymujecie
      i koło się zamyka. W efekcie mamy dzieci, które lada chwila będą rządzić
      wszystkim, nawet uwagi nie można już im zwrócić, bo aż strach.
      • Gość: Anka Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 11:54
        Rodzice najczęściej nie zgłaszają takich rzeczy, że nauczyciel olewa lekcje itp,
        z obawy że ich dziecko bedzie miało przechlapane.
        Wszyscy chyba wiedza o co chodzi...
        Jak nauczyciele potrafią byc wdzięczni za to, że im się wytknie ich olewactwo,
        zresztą nic nie można im powiedzieć.
        Dziecko powiedziało pani, że jej nie lubi, a ona się obraziła. O czym to
        świadczy? A czy ona lubi wszystkich?
        Niestety nauczyciele często mają wybrane osoby, które faworyzują, a inne gnębią
        bez żadnych podstaw, zazwyczaj za to, że są inteligentne i potrafią dyskutować
        dochodzić swego. Taki uczeń to wróg.
        Nie wiem w jakiej szkole uczyłeś, że ci kreda lądowała pod okiem i ktoś ci
        wykręcał gąbkę na marynarkę, jeśli o tym piszesz to musiałeś chyba tego doznać.
        Uważam, że piszesz zwykłe brednie pod wpływem wybryków pokazanych w TV i
        myślisz, że tak jest już wszędzie. Przez wszystkie lata szkoły mojego dziecka
        nic z tych rzeczy nie miało miejsca. Natomiast nauczyciele potrafili dać nieźle
        popalić praktycznie za nic np. tekst nauczyciela do ucznia to sugerujesz, że
        nauczyciel się myli? Owszem może się mylić, bo to tylko człowiek i nikt nie jest
        nieomylny, ale w waszym mniemaniu wy się nigdy nie mylicie jesteście wszystko
        wiedzący i z góry zakładacie, że rodzice niesłusznie bronią swoje dzieci i uczeń
        nie ma prawa do niczego, choć twierdzicie, że teraz uczeń wszystko może. Brednie
        nic nie może. Owszem są uczniowie którzy potrafią rozłożyć lekcje, ale są to
        jednostki.
        Przez wszystkie lata siedziałam cicho żeby nie zaszkodzić dziecku, ale teraz nie
        zamierzam choć wiem że to taka sama walka jak z PZPN.
        Nie mam zamiaru posyłać moje dziecko na korki tylko po to żeby zdał maturę. Po
        to chodzi do szkoły, żeby nauczyciel przekazał mu wiedzę.
        Ciągle się słyszy od nauczycieli my nie jesteśmy od wychowywania waszych dzieci.
        Ja nie oczekuję żeby nauczyciel wychowywał moje dziecko, sama sobie z tym
        świetnie radzę, ale wymagam żeby uczył, a tego praktycznie też nie robi.

        • Gość: Sawa Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 14:08
          Anka- jeżeli nauczyciel nie prowadzi lekcji; uczniowie sami czytają podręcznik
          próbując zrozumieć o co chodzi, wychodzi podczas zajęć czyli generalnie olewa-
          to jest to sprawa dla dyrektora. I dyrektor powinien załatwić sprawę tak, by
          nauczyciel nie dowiedział się, którego ucznia rodzic się skarżył. Oczywiście
          jeżeli zarzuty będą prawdziwe. Też jestem nauczycielem i nie wyobrażam sobie
          zrobienia pracy klasowej z materiału, którego nie omówiłam. Inna sprawa,że
          materiał jest omówiony (przeze mnie), a i tak nie nauczony ( przez uczniów)
          Spotkałam się ostatnio z opinią, że w renomowanych szkołach nauczyciele olewają,
          bo wiedzą,że uczniowie i tak ową lekcję omówią na korepetycjach lub sami
          doczytają. W pozostałych szkołach tak się nie da- ale gdy przeciętne zdolności
          uczniów są bardzo niewielkie to też niewiele można zrobić ponad minimum.
          Nie wiem do jakiej szkoły chodzi Twoje dziecko.
          Pozdrawiam
          • Gość: Anka Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 15:43
            Sprawę uczniowie zgłaszali juz do wychowawcy, który powiedział im, że "aż
            wierzyć mi się nie chce" oczywiście wypowiedziane to było z ironią. Na tym temat
            się zakonczył. Oczywiście tym, co się uczyc nie chce to im nie zalezy czy lekcja
            jest czy jej nie ma i, co dostana z klasówki. Mojemu dziecku i wielu innym
            zalezy na lekcjach i dobrych ocenach tym bardziej, że chca z tego przedmiotu
            zdawać maturę.
            Wiadomo, że jak ktoś nie chce sie uczyc to sie uczyć nie bedzie nawet jak lekcja
            bedzie super omówiona. Ale takich uczniów w klasie można policzyc na palcach
            jednej reki, chyba, że jest to juz szkoła z tak zwanego pogranicza.
            • Gość: Sawa Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 16:11
              No to może idź do dyrektora, skoro wychowawca nie podjął tematu. (Można zapytać
              go na wywiadówce co zrobił w tej sprawie, skoro była zgłaszana przez uczniów?)
              Z drugiej strony -jeżeli dyrektor też niewiele zrobi lub wizyta wręcz
              zaszkodzi? Chociaż to niepojęte to domyślam się,że dla niektórych nauczycieli
              krytyka ich zachowania może odbić się na klasie.
              Piszesz,że Twoje dziecko jest przed maturą- więc są to dorośli ludzie- w szkole
              mają pewnie nauczyciela, któremu mogą zaufać- niech jego spytają co robić.
              Często inny nauczyciel wie jak "podejść" kolegę lub u kogo można interweniować.
              W szkołach też są nauczyciele-rzecznicy praw ucznia- może tu uderzyć?
              Próbuj, mnie też wkurza takie zachowanie.
              • dyziek_o Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki 15.10.09, 18:11
                Mój syn nie lubi pani od ............!
                No to co za ćmoka wychowałaś/eś?
                A ile to roboty kosz na łeb Pani/Pany założyć i skopać???!
                Albo umówić paru kolesi, którzy zaczekają pod blokiem jak Pan/Pani
                będzie do domu po pracy wracać?! I "wytłumaczą" matołowi po co
                nauczycielem został.
                Toż to Twoje dziecko jakieś takie......
                Dyzio.
                • Gość: Gość Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 22:04
                  Ta twoja ironia jest idiotyczna!
                  Można nie lubić pani, a pani zazwyczaj tez wszystkich nie lubi i daje temu
                  wyraz, co często uczniowie czuja.
                  A uczeń to co?
                  Nie ma prawa nie lubić?
                  Może nie lubi, bo jest nie miła w stosunku do niego, ale najwyraźniej nie
                  przyszło ci to do głowy.
                  • dyziek_o Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki 16.10.09, 08:17

                    Ależ doskonale Cię rozumiem.
                    Każda bowiem ironia jest "idiotyczną" dla tego, kogo dotyczy.
                    Mojemu ojcu "wisiało" - czy ja jakiegoś nauczyciela lubiłem czy nie.
                    Ja się miałem UCZYC! - a nie lubić lub nie nauczycieli.
                    A jak przynosiłem ocenę " płocho" - "nagroda była oczywista.
                    Może dla tego nikt z moich kolegów nawet nie pomyślał, by nauczycielowi kosz
                    na głowę zakładać.
                    I adresów nauczycieli nie utajniano w obawie o ich życie lub zdrowie.
                    Ale pewnie Twoje dziecko to chodząca dobroć i anioł w jednym.
                    I tą opinię tez rozumiem. Wbrew pozorom.
                    Ale od czasu do czasu wpier...dal by się przydał. Tak "ku pamięci"!
                    Dyzio.
                    • Gość: andd Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.09, 08:28
                      Otóż to... Ja jakbym miał patrzeć na ludzi z miłością czy nienawiścią i
                      przejmował się tym to bym dawno się powiesił. Dziecko ma wiedzieć, że uczy się
                      przede wszystkim dla siebie i tak należy go przygotować do dorosłości. Ma nie
                      być ofiarą "matczynej miłości" a w pełni przygotowanym na wszelkie zło i radzić
                      sobie sam. W świecie zwierząt nie ma cyckania się, raz dwa i do roboty, radź
                      sobie sam i jakoś to wszystko funkcjonuje.
                      • Gość: Gość Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 09:01
                        Piszecie same głupoty. Przecież kobieta napisała wyraźnie.
                        Dziecko powiedziało pani, że jej nie lubi, było w stosunku do niej szczere, co
                        nie oznacza że jest do niej aroganckie, źle się uczy czy jest leniem. Zwyczajnie
                        jej nie lubi!
                        Gdyby mnie ktokolwiek powiedział, że mnie nie lubi, to powiedziałabym mu, że tak
                        już w życiu jest, że jednych się lubi a innych nie. Ale lepiej jest się obrazić
                        i wzywać rodziców żeby się poskarżyć, paranoja jakaś.
                        A wy jak zwykle dobre rady...I ciągle jedno i to samo.
                        Rodzice źli, uczniowie źli nic nie rozumieją, lenie, debile, smyki, z góry
                        zakładacie, że źle im z oczu patrzy, a nauczyciele cacy i bez skazy i ten
                        nieszczęsny kosz...To po prostu zdarza się na co dzień, taki biedny
                        terroryzowany nauczyciel chodzący po szkole z koszem na głowie...
                        To może zamknijcie szkoły i wszystkich razem z niedobrymi nieumiejącymi
                        wychowywać rodzicami zamknijcie w jakimś ośrodku dla nie przystosowanych do życia.
                        Ile razy jest temat o nauczycielach to tyle razy uczniowie i ich rodzice są
                        krytykowani oczywiście z małymi wyjątkami.
                        Nauczyciel to nawet rodzica ma za nic, rozmawia z nim jakby to on był
                        najmądrzejszy, najlepiej sprawował władze rodzicielską, a ty marny
                        rodzicu...jesteś nikim i wszystko robisz źle i nie broń swojego dziecka, bo z
                        nauczycielem nie wygrasz!
                        • rosefinder Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki 16.10.09, 10:13

                          Gość portalu: Gość napisał(a):

                          > Gdyby mnie ktokolwiek powiedział, że mnie nie lubi, to
                          powiedziałabym mu, że tak
                          > już w życiu jest, że jednych się lubi a innych nie. Ale lepiej
                          jest się obrazić
                          > i wzywać rodziców żeby się poskarżyć, paranoja jakaś.

                          Wiesz nie każdy myśli racjonalnie :)
                          Szkoda, że nie wypowiada się tu więcej takich nauczycieli jak Sawa,
                          potrafiących rozważyć problem od strony ucznia.
                          • Gość: Anka Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 12:54
                            Wyjąłeś mi to z ust, wielki ukłon w stronę Sawy, oby więcej takich nauczycieli.
                            • Gość: Sawa Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 15:20
                              He,he- wreszcie mnie ktoś docenił!!
                              A z olewaniem pracy trzeba walczyć i o tym mówić, bo może osoba tak sprytnie
                              się ukrywa,że naprawdę nikt o tym nie wie. I wbrew pozorom wielu nauczycieli
                              myśli podobnie jak ja.

                              • rosefinder Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki 17.10.09, 00:50
                                Jestem tego pewna - przecież w mojej włąsnej szkolnej karierze
                                spotkałam tylko dwoje nauczycieli którzy wybrali zdecydowanie
                                nieodpowiednią drogę życia (pana i panią, mimo iż, pozwólcie mi się
                                tu nadąć, gdyż cytuję ostateczny autorytet: "jest to zawód
                                sfeminizowany"). Jeden o żmijowatym charakterku, drugi nieco zbyt,
                                powiedzmy, swobodny w rozmowie z uczennicami. Ale pracy nie olewali,
                                trzeba im to przyznać. Realizowali program systematycznie, chociaż
                                na miejscu matematyczki, która zawsze większość klasówek musi ocenić
                                niedostatecznie, zastanowiłabym się nad sobą.
                                • Gość: zwang Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.pools.arcor-ip.net 17.10.09, 09:32
                                  No i z intymnego problemu syna rodzic zrobil pokazowe i teatr dla
                                  ubogich na forum publicznym. A niech was. Zamiast delikatnie
                                  wspierac i pozwolic nie lubic belfra, bo ma do tego mlody prawo,
                                  rodzic popisuje sie swoimi mundrosciami. No to synek spotka dilera i
                                  sie wzmocni majac takiego rodziciela lubudu.
                    • rowan_bean Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki 23.10.09, 11:06
                      dyziek - fajnego miałeś ojca!
                      Ja wolałbym dostać od mojego Papy nawet po twarzy. Zawsze były rozmowy
                      ostrzegawcze i inne środki przymusu! Dodam tylko, że mój ojciec przez bardzo
                      wiele lat był zawodowym żołnierzem!
                      Wyrosłem na ludzi. Nie zabijam i nie używam przemocy wobec rodziny!
                      Stary też powiedział mi kiedyś "jak masz rację to się nie daj nikomu"!

                      Smutne masz wspomnienia z dzieciństwa
                      • Gość: Ala Re: Mój syn nie lubi pani od matematyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 13:21
                        Mój ojciec tez był zawodowym żołnierzem i powtarzał mi to samo. Chayba tak juz
                        maja zakodowane, że o racje trzeba walczyć i jej bronic.
                        Jak mam racje to nie ma zmiłuj się, walcze jak lwica. To samo powtarzam mojemu
                        dziecku. Porządek musi byc.
    • Gość: pseudo "elyta" "Nauczycielka okradła swoich uczniów" IP: *.apus-net.pl 22.10.09, 20:08
      "Nauczycielka okradła swoich uczniów
      Nauczycielka z gimnazjum w Jerzmankach przywłaszczyła sobie 36 tys.
      zł uzbierane przez dzieci na wycieczkę do Hiszpanii. Sprawą zajmuje
      się już prokuratura i policja.

      To miała być podróż życia. Spełnienie marzeń. Wyjazd do słonecznej
      Hiszpanii był zaplanowany 16 września. Przygotowywała go pani Ela,
      nauczycielka z 30-letnim stażem pracy. Zawsze sumienna, miła i godna
      zaufania. Każdy, kto chciał pojechać, musiał jej wpłacić 980 zł i 40
      euro. Chciało 22 gimnazjalistów i 12 dzieci z pobliskiej szkoły
      podstawowej. Gdy nadeszła data wyjazdu, okazało się, że żadnej
      wycieczki nie będzie.

      - Pani Ela przywłaszczyła sobie pieniądze - mówi mama Arka,
      gimnazjalisty, który na wycieczkę miał pojechać. - To dla nas szok.
      No i niemała strata, to ponad tysiąc zł - zaznacza. Zszokowani są
      rodzice i uczniowie, zszokowani i zasmuceni są nauczyciele. Anna
      Kotlarek, z-ca dyrektora szkoły, nie chce w ogóle o tym rozmawiać.
      Renata Mikołajów, dyrektor gimnazjum, przyznaje ze smutkiem. - To
      bardzo przykra sprawa, o której musieliśmy powiadomić odpowiednie
      organy, bo chodzi o duże pieniądze.
      Dyrekcja szkoły zorganizowała zebranie z rodzicami, podczas którego
      wspólnie zastanawiano się co dalej robić. Była też rodzina pani Eli,
      która zobowiązała się zwrócić wszystkim rodzicom pieniądze. Kolejne
      spotkanie ma się odbyć 4 listopada. - Mam nadzieję, że dowiemy się
      wtedy, czy uda się spełnić tę obietnicę - mówi dyrektorka.

      - Nie wiemy, co się stało. Ta pani to wieloletni i doświadczony
      pedagog, autorytet - mówi Marek Wolanin, naczelnik wydziału oświaty,
      który nadzoruje gminne szkoły. - Chcielibyśmy gorąco przeprosić
      wszystkich poszkodowanych rodziców i dzieci. Wierzymy, że pieniądze
      już wkrótce zostaną im zwrócone - dodaje.

      Sprawą zajmuje się prokuratura i policja. Nauczycielce za
      przywłaszczenia pieniędzy grozi do trzech lat więzienia. W szkole
      już nie pracuje. Przeszła na emeryturę."

      (Janusz Pawul )
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Nauczycielka-okradla-swoich-uczniow,wid,11610341,wiadomosc_prasa.html
      • Gość: angrusz1 Re: "Nauczycielka okradła swoich uczniów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.09, 20:49

        Do pseudo :

        No właśnie .
        Jak to możliwe, że 30 lat pracy i w jedną chwilę nic .
        Bo ukradła .
        Czy odbiło komuś, może to wina przekwitania ?

        Tak też bywa w życiu .
        Smutne .
        Jak to w poprzednim watku ktoś napisał , może to była nauczycielka z
        charyzmą a tylko pod koniec kariery zawodowej coś w niej pękło i
        widząc , mając w ręce tyle kasy , coś w niej pękło - bo całe życie
        miała mało, o wiele za mało , by jechać gdziekolwiek .
        No i chciała zaszaleć .
        Czy zaszalała ?
        No bo to rodzina zwraca kasę , a nie ta pani emerytowana .
        Nieźle poszalała !!.
        • dyziek_o Re: "Nauczycielka okradła swoich uczniów" 23.10.09, 08:54

          Angrusz! - nie przesadzaj.
          Tak tego też tłumaczyć nie wolno. Nie ma takiej opcji, że
          usprawiedliwiamy kradzież " bo ktoś mało zarabiał".
          Ja też uważam, że ta kradzież nie była spowodowana zwykłą chęcią "dorobienia"
          sobie do pensji/emerytury.
          Podejrzewam, że kobiecie coś się stało z psychiką.
          Ale rozwikłanie tej zagadki pozostawmy sądowi lub lekarzom. Nie
          można odsądzać od czci i wiary kogoś, kto całe życie postępował w zgodzie z
          sumieniem a nawet prawem i nagle coś się człowiekowi dzieje, że postępuje
          irracjonalnie.
          Ja bym tak szybko tej kobiety nie potępiał.
          Pozdrawiam
          Dyzio.
          • rosefinder Re: "Nauczycielka okradła swoich uczniów" 23.10.09, 09:54
            Mnóstwo ludzi za mało zarabia. I jakoś nie kradną. Jeżeli już przy
            nauczycielach jesteśmy to zwróćmy uwagę że co roku w każdej szkole
            organizowane są droższe i tańsze wycieczki, a incydenty tego typu są
            jednostkowe.
            Klimakterium też nie ma tu nic do rzeczy - jeżeli pani jest już na
            emeryturze po ponad 30-letnim stażu pracy, to raczej ma już burzę
            hormonalną za sobą. Czy ty angrusz już masz takie utwalone
            skojarzenie nauczycielka=klimakterium?

            Podoba mi się Dyziu to zdanie "całe życie postępował w zgodzie z
            sumieniem a nawet prawem" - jest takie... rzeczywiste.
        • rowan_bean Re: "Nauczycielka okradła swoich uczniów" 23.10.09, 10:12
          do angrusz1


          pisząc poprzedni post przepraszałem, jeśli uraziłem.
          Zmuszony jestem chyba cofnąć swoje słowa. Jeśli ktoś przepracuje 30 lat w szkole
          to nie oznacza, że był tym właściwym nauczycielem.
          Autorytetem może też być nauczyciel z niewielkim stażem.
          • Gość: max Re: "Nauczycielka okradła swoich uczniów" IP: 212.87.245.* 23.10.09, 19:23
            ojej!!! synek nie lubi nauczycielki!? Jakiż problem straszny!!!Do jasnej cholery
            on się ma uczyć matematyki ,a nie musi lubić pani.Zapewne Twojego synalka tez
            nie wszyscy lubią i muszą z nim chodzić do klasy, i nikt z tego powodu nie robi
            problemu!Już przestańcie z tych waszych dzieciorów robić jakieś bożyszcza,
            spójrzcie trochę krytycznie,bo nie są to ideały .Dyscyplina jeszcze nikomu nie
            zaszkodziła ,a wręcz przeciwnie szkodzi to jej brak!
            • Gość: Anka Re: "Nauczycielka okradła swoich uczniów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.09, 10:33
              Człowieku czytaj ze zrozumieniem, tu nie chodzi o to że dziecko nie lubi pani, ma prawo jej nie lubić, ale o szczerość o to że powiedziało o tym pani, a pani się obraziła i wezwała rodziców. Jednym słowem zachowała się jak małe dziecko, które skarzy się mamie " bo ala mnie nie lubi", ale to jest małe dziecko i ma prawo, a tu dorosła kobieta.
              I nie powtarzaj sie po kimś.
              • Gość: max Re: "Nauczycielka okradła swoich uczniów" IP: 212.87.245.* 24.10.09, 11:48
                Nie powtarzam się po kimś! To jest moja opinia ,widocznie inni mają takie samo
                zdanie jak ja na ten temat!
                PO za tym gdyby pani powiedziała szczerze i otwarcie dziecku, że go nie lubi
                jest leniem itd. mamuśka zaraz by poleciała na skargę do dyrektora ,bo to
                przecież standard.Nie wolno w dzisiejszych czasach stresować smarkaczy,nic nie
                potrafią ale trzeba ich chwalić- jak pięknie, jak ślicznie. I rosną nam baranki
                przekonane o tym, iż sa zdolne, piękne, utalentowane itp., itd.,
                • Gość: Anka Re: "Nauczycielka okradła swoich uczniów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.09, 12:10
                  To, że pani nie lubi dziecka - ucznia to nie musi mu mówić, bo to akurat da się
                  odczuć po tym jak go traktuje i nikt nie leci z tym do nikogo.
                  To, że jakiś uczeń jest leniem też ma prawo mu powiedzieć jeśli tak jest,
                  jeszcze nie słyszałam żeby z tym tez ktoś leciał do dyrektora. Ale jeśli dziecko
                  ma problemy z matematyka, daje przykład i pani zamiast powiedzieć słuchaj chce
                  ci pomóc i takie tam bla bla wyśmiewa go przy całej klasie, że ty to już jakieś
                  nowości tworzysz, a ty to jesteś leń to jak najbardziej rodzic ma prawo się
                  upomnieć. Tak trudno zrozumieć, że ktoś nie rozumie tylko odrazu jest leniem.
                  To, że ktoś jest mniej zdolny to nie znaczy, że leń, owszem lenie tez istnieją,
                  ale im akurat zwisa, co myśli nauczyciel. Jeśli ktoś jest inteligentny potrafi
                  odróżnić lenia od mniej zdolnego.
                  Nie wolno stresować...to w/g ciebie szkoła ma byc jednym wielkim stresem?
                  Przecież jest, ale zapomniał wół jak cielęciem był, dzisiaj to wszyscy tacy
                  wspaniali uczniowie byli. A dzisiejsi to margines społeczny, lenie, szczeniaki,
                  smyki, ćpuny, alkoholicy, nic nie umiejący jednym słowem dno.
                  Pozdrawiam dawnych wspaniałych, grzecznych, utalentowanych, przemiłych omnibusów.
                  Miłego dnia...
                  P.S
                  Ja nie zapomniałam jak dawniej było w szkole, ale najwyraźniej inni zapomnieli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka