czestoch-15.11.2009
11.11.09, 10:47
Z archiwum Sejmu z dnia 02.12.1999.
Poseł Tadeusz Wrona o Referendum
3 kadencja, 65 posiedzenie, 2 dzień (02.12.1999)
14 punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o referendum lokalnym
(druk nr 1361).
Poseł Tadeusz Wrona:
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Mam zaszczyt w imieniu Klubu
Parlamentarnego Akcji Wyborczej Solidarność zająć stanowisko w
sprawie rządowego projektu ustawy o referendum lokalnym.
Instytucja referendum lokalnego jest nierozłączną cechą
samorządności lokalnej. Jest swoistym bezpiecznikiem chroniącym
społeczność przed nadużyciem ze strony władz lokalnych, przed
wprowadzeniem przez nie decyzji niezgodnych z wolą ogółu
mieszkańców. Jest także instrumentem wyrażania zgody przez
mieszkańców na ponoszenie w imię dobra wspólnego większych, niż
przewidziano ustawowo, obciążeń.
Instytucja ta funkcjonuje od wielu lat, a jej zasady określała
ustawa z 11 października 1991 r. Czy była nadużywana? W moim
przekonaniu, nie. Nie jest rzeczą łatwą zmobilizowanie 1/3 liczby
mieszkańców do udziału w referendum, nie jest też rzeczą łatwą
zebranie wymaganej liczby podpisów. Powiedzmy też, że większą
słabością społeczeństw lokalnych jest obojętność mieszkańców,
rezygnacja z wpływu na ich władzę. Jest to większe niebezpieczeństwo
niż nadużywanie demokratycznych instytucji. W skali całego kraju, w
skali 2,5 tys. gmin referendum było zjawiskiem rzadkim, wręcz
incydentalnym, dochodziło do niego jedynie w przypadku ważnych dla
społeczności lokalnej sporów. Nie można nawet powiedzieć, że
referendum dążące do odwołania zarządu czy blokujące podjętą przez
zarząd gminy inicjatywę było porażką władz lokalnych. Było raczej
sposobem odwołania się w sporze do specyficznego rozjemcy, jakim
jest ogół mieszkańców, elektorat wybierający lokalne władze.
Pamiętajmy przy tym o regule, że im większa jest aktywność
społeczna mieszkańców, tym silniejsza jest gmina. Zdarzały się
wypadki postrzegania (z pozycji władzy: prezydenta, burmistrza czy
wójta) inicjatorów referendum jako populistów, jako ludzi
blokujących przemyślane działania na rzecz rozwoju gminy. Tego typu
postrzeganie jest błędem. Populizm nie zyska powodzenia tam, gdzie
prowadzona jest dobra polityka informacyjna, tam, gdzie władza
lokalna utrzymuje stałą więź z mieszkańcami, gdzie każda trudna i
kontrowersyjna decyzja poprzedzona jest odpowiednimi konsultacjami,
wyjaśnieniami i dyskusją z mieszkańcami.
Referendum spełnia zatem rolę swoistego bezpiecznika. Jest
mechanizmem chroniącym polityków lokalnych przed pułapką
samozadowolenia i alienacji od społeczności gminy. Nawet jeśli
rzeczywiście przyczyną referendum jest populizm, nawet jeśli
rzeczywiście wynik referendum utrudnia rozwój gminy, nie zmienia to
oceny wartości tej instytucji, bo wynik ten uczy, że nie da się
mądrze rządzić przeciw społeczeństwu albo bez społeczeństwa. A jest
to lekcja w takim samym stopniu potrzebna w skali małej gminy, jak i
wielkiego państwa.
Ustawa dokonuje ujednolicenia zasad referendum dla różnych form
samorządu; obejmuje zarówno gminę, powiat, jak i województwo.
Wypełnia również zapisy art. 170 Konstytucji Rzeczypospolitej
Polskiej o odrębnej ustawie określającej zasady i tryb prowadzenia
referendum lokalnego. Koryguje dawne rozwiązania, wykorzystując
doświadczenie zebrane w ciągu 9 lat funkcjonowania starej ustawy.
Dostrzec można w projekcie dbałość o realizację demokratycznych
wartości. Przywołam tu chociażby art. 28, 29, 30, gwarantujące
bezstronność w prowadzeniu głosowania nad odwołaniem organu
wykonawczego samorządu. Precyzyjne określenie trybu uniemożliwia
podejrzewanie władz o manipulowanie przebiegiem tego głosowania.
Jest to ważne, bardzo ważne, bo do takiego referendum dochodzi
najczęściej w sytuacji poważnego sporu, w sytuacji zaognionej, gdy
łatwo o wzajemne zarzuty i podejrzenia.
Pewne zastrzeżenia budzi natomiast art. 34 ust. 2, a mianowicie
zasada, że wynik referendum w sprawie samoopodatkowania uznaje się
za ważny, gdy ˝za˝ padło co najmniej 2/3 głosów. Zrozumiałe są
intencje tego zapisu. Samoopodatkowanie jest zwiększeniem obciążeń
mieszkańców gminy ponad przewidziane ustawowo. Konstytucja broni
obywateli przed wprowadzaniem większych obciążeń podatkowych w inny
sposób niż ustawą. Zrozumiałe są intencje ustawodawcy dotyczące
ochrony indywidualnego mieszkańca przed swoistą samowolą władzy
lokalnej, ale też zrozumieć należy praktykę samorządów.
Paradoksalnie niższym progiem wymagalności dowartościowujemy
referendum negatywne, nie za czymś, lecz przeciw czemuś: referendum
przeciw zarządowi, przeciw radzie, przeciw inicjatywie budowy
składowiska odpadów czy budowy obwodnicy drogowej. By obalić władzę
gminy, by zablokować inicjatywę rady, wystarczy większość ważnych
głosów. Wyższy próg stawiamy przed referendum pozytywnym.
Pozwolę sobie przytoczyć fikcyjny, lecz oparty na realiach
samorządowych przykład. Wszyscy wiemy, jakim problemem w naszych
gminach jest właściwa gospodarka odpadami. Dość często proponuje się
wprowadzenie lokalnego podatku ˝śmieciowego˝ i wykorzystanie
zebranych w ten sposób sum do całościowego rozwiązania problemu.
Taki podatek ˝śmieciowy˝ nie jest nawet zwiększeniem obciążeń
finansowych mieszkańców. Zgodnie z ustawą i tak każdy z mieszkańców
musi mieć podpisaną umowę z przedsiębiorstwem oczyszczania, i tak
każdy musi płacić za wywóz. Zatem ta forma opodatkowania nie
zwiększa obciążeń, może natomiast zwiększyć skuteczność
rozwiązywania tego problemu. Wprowadzenie jednakże takiego podatku
wymaga referendum i to referendum o podwyższonym progu uznania
wyniku. W znacznie lepszej sytuacji są ci, którzy po prostu chcą
zablokować budowę składowiska odpadów, i ci, którzy wykorzystując
lęki mieszkańców blokują racjonalną gospodarkę odpadami.
To podwyższenie wymagalnego progu przy decyzjach o
samoopodatkowaniu, jak można przypuszczać, wynikało kiedyś z
irracjonalnego braku zaufania centrum do władz lokalnych. Z
podobnych motywów oddalono termin przekazywania samorządom szkół,
instytucji kultury czy służby zdrowia. Najwyższy czas zmienić ten
sposób postrzegania samorządów. Władze samorządowe wielokrotnie
udowodniły, że prowadzą odpowiedzialną politykę lokalną. Można mieć
pewność, że zasada samoopodatkowania nie będzie nadużywana. Jest to
o tyle niemożliwe, gdyż prócz referendum istnieje wiele innych
sposobów politycznego i merytorycznego nadzoru nad samorządową
polityką finansową. Władza lokalna jest władzą przejrzystą i stale
jest kontrolowana przez społeczność. Zrównanie zasad uznawania
wyników referendum negatywnego (przeciw czemuś) i pozytywnego (za
czymś) będzie formą uznania dla odpowiedzialności władz
samorządowych.
Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Akcji Wyborczej
Solidarność wnoszę o skierowanie projektu ustawy o referendum
lokalnym do Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.
Dziękuję za uwagę. (Oklaski)