23.03.17, 10:56
Witam

Złożyłam wniosek do sądu (Częstochowa) o separację bez orzekania o winie, dostałam już termin przesłuchania na kwiecień. W pozwie napisałam tak ogólnie, że pożycie ustało itd jak to się pisze.
Od męża wyprowadziłam się 1 listopada 2016 roku razem z 2 dzieci w wieku 15 i 6 lat. Mąż od początku mi mówił, że nie godzi się ani na separację ani na rozwód. W momencie jak dostał mój pozew zadzwonił do mnie i mi powiedział, że on składa o rozwód z mojej winy. Mąż w żadnej kwestii nie chce się dogadać.
Leci mi już 16 rok małżeństwa. Moja sytuacja wygląda następująco. Mąż jest maminym synalkiem, nim się wyniosłam mieszkaliśmy razem z teściową w mieszkaniu (blok). Mąż zawsze stawiał swoją matkę ponad mnie. Mówiłam mu o tym ale mi mówił że ja wymyślam, że tak nie jest itd. Teściowa wtrącała się, manipulowała min i robi to dalej a on ją słucha jak Boga. Doszło do takiej sytuacji, że (wielu a nawet bardzo dużo), że mi powiedział, że mam wypie...ć bo to jego, a mieszkam u niego bo mi tak wygodnie. Ja od wielu lat nakłaniałam go do tego żeby wyprowadzić się od teściowej ale słyszałam tylko że wypie...ć to mam ja bo matki nigdy nie zostawi. I tak latka leciały. Miarka się przelała jak matce powiedział, że ja mam wypie...ć do mojego rodzinnego domu do tej szopy a on sobie znajdzie młodą i chudą a nie takie stare próchno jak ja. Takich sytuacji było wiele, matka oczywiści mu we wszystkim wtórowała. pomijając to, że jedną synową na złą i drugą też, bo zawsze coś jej nie pasowało. Wprawdzie przepraszał mnie za te słowa ale co z tego jak to się znowu powtarzało. Mąż przez 15 lat małżeństwa nawet zdechłego kwiatka na urodziny mi nie kupił i nigdy ni a o matce zawsze pamiętał. W pracach domowych i przy dzieciach w ogóle nie pomagał, wszystko sama ogarniałam i też pracuję na pełnym etacie. Zawsze sama i sama. Dwa lata temu po tym jak mój mąż mnie tak wywalał wdałam się w romans (jeżeli można to tak nazwać). Korespondowałam elektronicznie z kolegą i mąż do tych maili dotarł. Pisaliśmy tam o seksie i różnych takich rzeczach. le żeby było jasne do niczego prócz pisania maili nie doszło. Byłam u niego na kawie ale to wszystko. Chociaż z treści maili można by wywnioskować inaczej. Mąż jest kierowcą więc ja nie wiem co on robi jak go nie ma a prawie większość czasu go nie ma, jeździ na wycieczki itd. Przez wiele lat małżeństwa słyszałam od niego że mam grube i krótkie nogi i że znajdzie sobie inną itd. (wprawdzie mam nogi nieadekwatne do mojej szczupłej sylwetki ale to tak na marginesie). Mąż nie miał czym nie szantażować więc zostało mu tylko to że mieszkałam u niego. Powiedział mi że wszystko wywlecze przed sądem (mówię o mich mailach bo to ma na papierze). Ja wcale nie czuję się winna rozpadu małżeństwa i mu nie popuszczę, bo przez cały okres naszego pożycia chciałam się wyprowadzić ale to on nie chciał, wyzywał mnie, tak już ostatnie 2 miesiące przed moją wyprowadzką to szantażował mnie psychicznie tak bardzo, że już tego nie dało się wytrzymać. Ale problem w tym jak ja to udowodnię w sądzie, te całe 15 lat że tak było słowo przeciw słowu. On twierdzi że ma na mnie dowód a co ja mam zrobić w tej sytuacji? Dodam jeszcze że jego matka cały okres małżeństwa wpieprzała się do nas, może nie cały czas poprzez wtrącanie się słowne ale również poprzez to ,że jaj jej synalek wracał do domu to obsługiwała go. Na koniec nim się wyprowadziła to robiła mu pranko, prasowanko zamiast odwalić się od nas, jemu oczywiście to pasuje. Jak się wyprowadziłam to nie interesuje się dziećmi, nie bierze ich itd. Od sierpnia zeszłego roku ustało nasze pożycie fizyczne, gospodarcze i psychiczne.
Jak sąd do tego podejdzie ja chcę separacji on ostatecznie rozwodu z mojej winy?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka