blanc
10.03.07, 00:00
To było do przewidzenia. Jednak chyba w żadnym innym mieście nie zwyciężyło
coś co jest swojemu miastu nieprzychylne (w przypadku JG chyba powinienem ująć
"swojemu" w cudzysłów...) lub jest swego rodzaju pasożytem, ewentualnie w
najlepszym razie ma do miasta stosunek ambiwalentny... i to jest bardzo przykre.
A bardzo by się chciało by było inaczej.