Gość: maverick
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.07.07, 13:23
Szanowny Panie!
Z niejakim rozbawieniem, tudzież perlistym śmiechem przeczytałem w brukowym
piśmidle pański żarliwy apel do lekarzy, aby zaprzestali strajku, gdyż jest
on nieetyczny i niemoralny, a wszyscy lekarze powinni czas jakiś popracować
za darmo jak na misji humanitarnej w Kosowie. Ojcze moralności i etyki!
Jestem zmuszony panu przypomnieć, że ta misja humanitarna polskiej ochrony
zdrowia trwa nieprzerwanie od 1-go września 1939 roku, a jako, że "panta
rhei...", to od tego pamiętnego dnia minęło już kilka dziesięcioleci... A
polska ochrona zdrowia nadal w stosunku feudalnym z kolejno nastepującymi po
sobie władzami. Ten feudalizm, drogi Panie, rodzi się nie gdzie indziej, a
właśnie w akademiach medycznych, gdzie nie dość, że pozostają, często- gęsto,
nie ci, którzy powinni prowadzić działalność naukową i dydaktyczną, ale ci,
którzy ze względów mieszkaniowych i finansowych mogą sobie na to pozwolić. A
potem całymi latami na klęczkach służą swoim profesorom, a nuż, uda się
zostać następcą pryncypała, a odległość pokoleniowa, która was dzieli, daje
szansę takiego awansu. Nie wszyscy jednak wybrali drogę przez klęczniki.
Dlaczego ma Pan to im za złe? Żeby uprawiać medycynę w Polsce i mieć spokojną
głowę, nalezy mieć pewne zaplecze finansowe w postaci dokładających rodziców,
sytuowanych dziadków. Ci, co nie dysponuja wsadem z domu męcza się okrutnie,
wiążąc "koniec z końcem za te polskie dwa tysiące..." Biora kredyty, które
spłaca, gdy wnuki pójdą do pierwszej komunii swiętej. Pewna starożytna
opowiastka głosi, jak ojcie zachęcał syna do nauki: "Popatrz na tego
młodzieńca. Gdy się uczył, chodził prawie nagi i często głodował. Teraz
jeździ na mule, okryty półpancerzykiem"...Ale Pan pewnie nie widział lekarzy
zastanawiających się, co włożą jutro do garbka i pielęgniarek z
niecierpliwością oczekujących na wypłatę "godzin nocnych" w ilości 200,00PLN,
a więc papierka o nominale, którym większość polityków podciera sobie tyłki w
toalecie... Jakiś czas temu pod Pana auspicjami i przy Pana udziale otwarto
NZOZ- kardiologię inwazyjną w Częstochowie. Rozumiem, że Pan i Pana koledzy,
przynieśli na tę ziemię, zapomnianą przez Patronkę i ludzi wiadro moralności
o głębokości jeziora Hańcza i oświaty kaganek... Tylko po co te gadki przy
kontraktowaniu usług do Kardaszewicza:"Ty zakontraktuj ile chcesz, ale ja
muszę mieć tyle i tyle...". Czy posiadanie "tyle i tyle" gwarantuje, że
geszeft się opłaca? A zatem nie jest to jednak misja humanitarna na dzikich
polach? Niech no Pan zaglądnie do lustra. Spod czapki chirurgicznej wylazły
pejsy??? (sorry dla wszystkich starozakonnych braci). Kto dał Pany prawo do
osądzania mnie za moje postępowanie? Zna mnie Pan? "Żeby mnie sądzić, nie ze
mną trzeba być, lecz we mnie!"Juz dawno minęły czasy, gdy profesorowie
parafowali mój indeks, wpisując tam oceny nie zawsze adekwatne do
zaprezentowanej wiedzy, a często jedynie do swojego samopoczucia, braku lub
zbyt obfitej miesiączki, albo stanu pogody za oknem... Autorytetu, drogi
Panie nie buduje się na ilości tytułów przed nazwiskiem, bujności siwych
włosów, czy zajmowanym stanowisku. Wiem, że bronił Pan dr Garlickiego przed
absurdalnymi zarzutami, więc może porozmawia Pan z dziennikarzami o tym
właśnie, a biały niewolniczy personel pozostawi Pan w spokoju, aby mógł
dochodzić swoich praw. I wyhamuje Pan swojego przyjaciela i mentora,
ministra zdrowia, który zgodnie z zasadą Pitera osiągnął już swój poziom
niekompetencji, aby dał sobie spokój i odcinał kupony od wielkości, zamiast
grzebać legendę ojca kardiochirurgii. Nie każdą cenę warto zapłacić za
łaskawość władzy Panie Profesorze.