onea
20.06.08, 16:54
Od pewnego czasu znana dosyc wielu czestochowianom pewna pani dosyc
masywnie zbudowana w zielonym (brudnym)plaszczu, ktora niezbyt
przyjemnie pachnie i wyzywa na wszystkich, chodzi po alejach z malym
szczeniaczkiem na reku ktory niewiadomo czy jeszcze zyje, jest mi
starsznie szkoda. Bylam swiadkiem jak 2 osoby zapytaly jej cos
odnosnie tego pieska ale zaczela wyzywac na nich i tyle...pogadali.
Zastanawiam sie czy towarzystwo opieki nad zwierzetami mogloby
zainterweniowac?