kubiss
22.07.08, 03:27
Ksiądz Wieńczysław Ł. (45 lat), proboszcz z Janików na Śląsku, prosił lekarzy
o uśmiercenie swojej nowo narodzonej córki. Ci zawiadomili prokuraturę.
Księdzu grozi dożywocie oraz wykluczenie z grona duchownych - pisze dziennik
"Polska"
Matka dziecka Edyta L. do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w
Częstochowie trafiła w zaawansowanej ciąży. Z powodu wady łożyska dziecku
groziła śmierć. Konieczne było cesarskie cięcie.
Lekarze trzy dni nakłaniali ciężarną do operacji, bo kobieta konsekwentnie
odmawiała. Mężczyzna, który u niej W końcu pacjentka zgodziła się na operację
i dzięki temu dziecko urodziło się zdrowe - czytamy w dzienniku "Polska".
Mężczyzna towarzyszący kobiecie nie krył złości. W końcu poszedł do zajmującej
się noworodkami doktor Ewy Jaśkiewicz. - Mogłaby pani coś zrobić, żeby to
dziecko nie żyło? - zapytał.
Lekarka wspólnie z szefami oddziału ginekologii i dyrekcją szpitala
zdecydowała się powiadomić prokuraturę. Już wtedy lekarze wiedzieli, że ojciec
dziecka jest księdzem, choć to ukrywał. Duchownego zatrzymano, ale nie
postawiono mu jeszcze żadnych zarzutów, więc go zwolniono. Ostatni raz
widziano go, kiedy odprawiał niedzielną mszę.
wiadomosci.onet.pl/1792861,452,item.html
I gość jest bezkarny .
Żadna kara w Polsce go za to nie spotka ..... Kubiś