Dodaj do ulubionych

Gold Max...??

20.10.03, 12:24
Prosze powiedzcie coś o firmie "Gold Max"(hurtownia), na ogrodowej idę dziś
tam w sprawie pracy pilnie będę wdzięczny.
Obserwuj wątek
    • Gość: Temur Re: Gold Max...?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.03, 13:24
      No i jak było? :D
      Byłeś 74. czy może nie załapałeś się w pierwszej setce? :D
      Szkoda, że wcześniej tego wątku nie zauważyłem. Zaoszczędziłbym bym Ci
      straconego czasu, no chyba, że się pomyliłem, dogadałeś się z nimi i chciałbyś
      pracować z tymi ignorantami. :)
      • jot.40 Re: Gold Max...?? 24.10.03, 12:56
        No szkoda! Bo straciłam tylko kasę i czas (jestem z poza)Jeszcze na tak
        bezsensownej rozm nie byłam tzn. ja niewiele mówiłam.RZeczywiście ignorancka
        ściema. Zaproponowano mi chyba hurtow jako jedynej (nie wiem komu co potem)
        innym akwizycję. Pytanio mnie o obsł kompa czy mogę dżwigać do 20kg, czy nie
        szkodzi mi zapylenie tzn. mam alergię, o badania i wspomniano jeśli mnie
        wybiorą (mają dzwonić w poniedż)to muszę przejść szkolenia i szybko
        powiedziano że płatne i koniec rozmowy i czasu na pytania i dowidzenia.....
        Szef "fircyk"....szkoda mówić...
        • Gość: Temur Re: Gold Max...?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.03, 18:04
          Ja zostalem na rozmowie tylko z grzecznosci. A dlaczego? Zostalem zaproszony
          na godz. 18. Przyszedlem jakies 10 minut wczesniej. Bylo juz kilka osob. Ja
          jak debil przyszedlem w garniturze, choc gdybym sie pojawil w dresie to chyba
          nikt by nie zauwazyl. :) A nastepnie taka sytuacja: wchodza dwie mlode
          dziewczyny, pogadaly z sekretarka, za piec minut przyszedl jakis fra... znaczy
          szef powiedzial dziewczynom "czesc", podal reke, a nastepnie objal jedna z
          nich i odprowadzajac do wyjscia oznajmil, zeby przyszly po 19 to porozmawiaja.
          W korytarzu w tym czasie bylo juz jakies 30 osob i dochodzily nastepne. W
          koncu zaczeli wpuszczac dwojkami. W tym momencie odeszla mi ochota na rozmowe.
          Jak wszedlem gosc sie zapytal gdzie chcialbym pracowac. Powiedzialem, to co
          udalo mi sie ustalic w rozmowie telefonicznej, a on sie pyta czy mam juz
          jakies doswiadczenie na podobym stanowisku (pomine to, ze mial moje CV pod
          nosem - tyle, ze ledwie na nie zerknal, chyba tylko po to, zeby wiedziec jak
          sie nazywam). Odpowiedzialem mu, ze nie, ale skoro oferuja przeszkolenie (w
          ogloszeniu bylo napisane, ze bezplatne) to nie ma zadnego problemu. A ten
          smieszny koles mi mowi z oburzeniem, ze on to dopiero teraz awansowal na to
          stanowisko (w administracji) z przedstawiciela handlowego i ma doswiadczenie i
          ze zglaszaja sie ludzie z wiekszym doswiadczeniem. Pomyslalem sobie
          tylko "jakie ty chlopie masz doswiadczenie w administracji, skoro pracowales
          jako przedstawiciel handlowy" (notabene stanowisko przedstawiciela mi
          proponowali) i podziekowalem za rozmowe. Jak wychodzilem, bylo mi strasznie
          zal tych wszystkich ludzi, ktorzy stali tam w zaduchu (to byl sierpien
          bodajze). A jak widac z ogloszen pracownikow do dzisiaj nie moga znalezc.
          Nawet po dwa ogloszenia na dzien daja. Od ponad dwoch miesiecy chyba. A
          dzisiejsze mnie rozbawilo setnie. Cytuje: "Siedzisz zalamujesz raczki a
          czekaja na Ciebie pieniazki".
          Jednym slowem ta firma to jedno wielkie ROTFL.
          Albo przekret jak kto woli.
          • jot.40 Re: Gold Max...?? 26.10.03, 19:02
            Dzięki Temur za obszerną relację, ale nikt więcej (z tylu osób)nie zabrał głosu
            i nie podzielił się "rewelacjami" wyniesionymi ze spotkania z firmą GOLD MAX
            właśnie może takie firmy trzeba "ROZSŁAWIAĆ"??????Hej piszcie...
    • dziki_pikol Re: Gold Max...?? 26.10.03, 19:52
      ja wybrałem się tam jeszcze chyba przed wakacjami (ten straszny fakt starałem
      się wymazać z mojej pamięci ;)). razem z bratem stanęliśmy w kolejce
      kilkunastu osób. kiedy w końcu nadszedł czas na nas, wkroczyliśmy w podwoje
      wspaniałej siedzimy firmy GoldMax. Po prawej stronie na skórzanej lub
      skórzanopodobnej kanapie rozwalił się sympatyczny piesio w postaci dużego
      boksera, za biurkiem jakaś blondyna mówi że szef czeka. wchodzimy do
      biura "szefa", którym okazał się koleś w wieku mniej wiecej 25-30 lat.
      Zapytałęm czy jako student studiów dziennych mogę połaczyć tą prace w hurtowni
      ze studiami, bo mój plan spokojnie pozwala na to zebym pracował na pół etatu.
      odpowiedź buca była oczywista: "no nie, to niestety nie możliwe", rozglądając
      się trochę dokłądniej po "biurze" wyczułem już jakąś lipę w tej całej
      hurtowni, ale mysle sobie: "może tylko mi się tak wydaje, brat być może sie
      załapie do jakiejś pracy". Zostawiłęm brata sam na sam z cwaniakiem za
      biurkiem i oczekiwałęm z niecierpliwością na niego w poczekalni gdzie jeszcze
      oczekiwał na audiencję mały tłumek interesantów. Po chwili brat wyłonił się z
      odmętów biura firmy GoldMax po czym poinformował mnie, że jutro ma przyjść na
      dzień próbny ubrany oczywiście w gajer, co by w biurze dobrze się prezentował.
      Dnia następnego brat przystroił się w galowy ubiór i wybrał się do wspaniałej
      korporacji wspomnianej wcześniej. Jakież było moje zdziwienie kiedy po mniej
      wiecej godzinie wrócił on do domu i powiedział, że chcieli go do Będzina
      wywieźć gdzie miał chodzić po domach i sprzedawać jakiś badziew. Razem z nim
      było jeszcze dwóch kolesi, ci jednak byli widocznie na tyle zdesperowani, że
      pojechali tam.

      Mam nadzieje, bucowaty szef GoldMax'u spotka się kiedyś na Ogrodowej z jakimś
      niedoszłym pracownikiem a ten sprzeda mu "małe co nieco".
    • Gość: to Re: Gold Max...?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.03, 22:06
      ja bylem ze 2 lata temu , tez niby hurtownia agd za filharmonia - ogloszenie ze
      przyjma na magazyn, poszedlem gatka szmatka,koles mowi - przyjdz jutro na dzien
      probny, przyszedlem jakis inny kolo mnie przejal mowi ze ma do zalatwienai cos
      tam jeszcze , wsiadamy do jego wozu i jedziemy jedziemy jedziemy w koncu kurwa
      konczy sie kurs daleko na jakiejs zapyzialej slaskiej wiosce za katowicami
      gdzie okazuje sie ze koles targa od domu jakies badziewiarki niby super nowy
      odkurzacz i prowadzi akcjie "wymiana stare-na nowe" wciskajac starszym ludziom
      kit a wyciagajac od nich calkiem niezla sumke za ten odkurzacz
      ( przy tym wmawia ze te stare co zabieraja to ida na domy spoleczne - uwierzcie
      ze na starsze osoby to dziala - niejeden portfel sie otworzyl po tej gadce)
      moze i ida - firma przekazuje ten zlom do jakiegos domu dziecka albo domu
      starcow i dzieki temu jest zwolniona z podatku - interes sie kreci, wszystko
      opiera sie na umiejetnym sprzedaniu kitu co tu duzo mowic ludziom starszym - to
      byla naprawde zapyziala wioska daleko daleko od cz-wy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka