anna.anusiak
12.12.08, 18:45
Proponuję dyskusję na temat studniówek.
Temat stary jak świat, ale nic się nie zmienia. Nauczyciele
przyprowadzaja osoby towarzyszące na koszt uczniów. Uczniowie muszą
zapraszac w imieniu szkoly urzedników, wójtów i kogo tam jeszcze
zawieje jako "goscia" i "przyjaciela" szkoly na każdo-okazyjne pożal
się szkolne święta. A koszty - wzrastają proporcjonalnie za każdą
mordkę.
Ceny balów ogromne, szkoda tylko, ze pozniej wszytsko zostaje na
stole, bo nikt tego nie je... Ale w ramach oszczednosci "podpisuje"
się kontrakt na występ z... zespolem muzycznym sklejonym w 5 min z
uczniów placówki pedagogicznej (wszystko w ramach taniego balu).
A poźniej wypowie się w GW jedna z mam, ktora zasiada w komitecie
organizacyjnym licum i powie, że "koszty nie są wazne"!
Niektóre szkoły to robią przy wejsciu selekcje-przeszukanie -
oczywiscie nielegalne, bo nikt, zaden rodzic, nauczyciel, ani
dyrektor, a juz na pewno ochroniarz po zawodówce NIE MA PRAWA, aby
grzebać w mojej torebce, czy kieszeni. Co nota bene wydaje sie to
dość idiotyczne, bo pozniej na wielu balach "renomowanych" liceów
podawany jest... szampan na tacy, mimo rzekomego zakazu Sz.P. Romka
G.