angrusz1
09.08.09, 12:29
Czytając felieton Mariana Miszalskiego mam mieszane uczucia .
Bo autor pisze " Wydaje się , że dopóki przymus ubezpieczeń
zdrowotnych nie zostanie zastąpiony ich dobrowolnością lub
przynajmniej poważnie ograniczony na rzecz dobrowolności - sytuacja
głębokiego niedowładu lecznictwa będzie się pogłębiać ."
Niczym autor mnie nie przekonuje do tak postawionej tezy .
Odwrotnie , widzę , że autor jakby kompletnie nie zna i nie bierze
pod uwagę charakteru części obywateli naszego państwa : leni ,
lekkomyślnych , utracjuszów .
Są przecież tacy , wg mnie w sporej ilości - obserwuję to jako
nauczyciele od wielu lat w szkole .
Przecież ci ludzie, gdyby zdjąć ten przymus , zaraz by uzyskane
pieniądze wydali na wódkę , papierosy , narkotyki lub inne używanie
życia . No a sytuacji zagrożenia tegoż życia lub zdrowia od razu by
się powołali na konstytucję, która gwarantuje równą ochronę zdrowia .
Czyżby autor - Marian Miszalski tego nie widział .
Przecież przymus ,w sporej części ,zmusza tych ludzi - tych
pracujących - do zapewnienia sobie ewentualnych usług medycznych .
W przeciwnym razie musieliby " zdychać pod płotem " i nikt by im nie
pomógł , nie musiał pomagać - wszak dobrowolnie wybrali taki sposób
życia .
Był taki premier , który rozsądnie zauważył , że trzeba się
ubezpieczać przed powodzią ( mało kto to robił ) , i stracił
poparcie .
Który polityk by tak otwarcie powiedział tym " chorym " , że trzeba
było się ubezpieczać . Już widzę pewne gazety , które by nie
zostawiły suchej nikt na takim polityku .
No ale takie by były konsekwencje " dobrowolności składek na ochronę
zdrowia " - całkiem spore grupy by nie miały nawet minimalnej
ochrony .
Czy do tego zachęca pan Miszalski .
Podobnie jest i z systemem emerytalnym - też dobrowolność zaleca pan
Miszalski - a ja także z tym się nie zgadzam .
Doprawdy wiara pana Miszalskiego , że " dobrowolność " rozwiąże te
problemy - ochrona zdrowia i zabezpieczenie na starość - jest
zdumiewająca . Dla mnie to pachnie zwykłą głupotą .
Pan Miszalski w felietonie wspomina " Co więcej - podczas
osławionych < reform Balcerowicza > zaprzepaszczono szanse wyjścia z
tej fatalnej sytuacji , nie zabezpieczając pieniędzy z
prywatyzowanego majątku państwowego na reformę systemu
emerytalnego ".
Owszem , szkoda, że nie zabezpieczono tych pieniedzy na "
reformę " , ale to nie znaczy , że te pieniądze nie poszły do
emerytów .
Od ilu lat mamy niedobory w budżecie , od ilu lat trzeba dopłacać z
budżetu do ZUS , bo płacone składki nie wystarczają na wypłacane
emerytury .
To te właśnie pieniądze , te z prywatyzacji , zostały przeznaczone
na łatanie dziury w ZUS.
Trzeba to otwarcie powiedzieć : emeryci przejedli prywatyzowany
majątek .
I .. I owszem , tu zgadzam się z panem Miszalskim, że pora
zaprzestać zadłużać państwo , bo jak pisze " każde rodzące się w
Polsce dziecko " ... ma już do spłacenia ... 6 tys zł .... i dług
ten nieustannie rośnie ."
Ano ,trzeba twardo powiedzieć Polakom - żyjemy ponad stan , trzeba
to też powiedzieć i emerytom .
Wszak co roku dopłaca się ok 30 mld zł do ZUS ( plus do KRUS swoją
dolę też ) .
Z taką negatywną oceną długu publicznego w pełni z autorem się
zgadzam .