Dodaj do ulubionych

psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka

19.10.09, 14:33
Witam, osiągam już granice swojej wytrzymałości i stąd moje wołanie
o pomoc, o poradę. Mam parę problemów z moją 18-sto miesięczną
córeczką. Po pierwsze jest dość marudna, a szczególnie w mojej
obecności. Do tego zawsze była dość mocno "zafiksowana" na moim
punkcie. Nawet jak była noworodkiem to nie chciała aby nikt inny ją
trzymał na rękach, a z upływem miesiecy wcale sie to jakoś nie
poprawiło. Teraz akceptuje mojego tatę, który się nią od czerwca w
ciagu dnia opiekuje (po 14 miesiącach poszłam do pracy), ale moja
mama niestety ciągle wnuczki praktycznie na ręce wziać nie może.
Sprawy z tym zafiksowaniem troche zmieniły się na lepsze gdy
odstawiliśmy pannę od cyca jak skończyła 13 miesięcy. Wtedy mój
partner zaczął jej czytać bajki na dobranoc i kłaść spać. Niestety
sielanka ta trwała tylko 3 miesiące i od sierpnia to tylko ja mogę
czytać bajkę i kłaść spać. Zmieniło się to praktycznie z dnia na
dzień. Nie mówię, że to bardzo źle, tylko opisuje sytuację. Niestety
córeczka od tego momentu budzi się w nocy o różnych porach - albo
np. o 12.30 albo jak jest dobra noc to o 5.00 i muszę ją wtedy wziąć
do łóżka bo inaczej strasznie krzyczy. Skończyło sie na tym, że ja
praktycznie śpię z nią w łóżku, a mój chłopak na kanapie. Do tego
oboje jesteśmy koszmarnie niewyspani (on przez kanape, ja przez
wiercące się i szarpiace mnie za włosy przez całą noc dziecko).
Teraz jednak wspominam te czasy z rozrzewnieniem, bo od soboty córka
nie pozwala sie wogóle odłożyć do łóżeczka - ani w dzień ani
wieczorem. Krzyczy tak długo, aż wezmę ją do siebie. Co oznacza, ze
nie mam ani sekundy czasu dla siebie ani dla domu - w dzień musiałam
ją do spania wziąć na spacer a wieczorem spać z nią w jej pokoju na
kanapie. Jestem w 12 tc i odrobina relaksu jest mi potrzebna, bo
teraz to wygląda tak, że po całym dniu pracy przychodzę do domu, nic
nie mogę zrobić, nawet się wysikać, bo mała nie daje odejsć od
siebie na krok, wieczorem muszę się z nią położyć spać a w weekendy
nawet w ciągu dnia wyjść z nią na spanie na spacer. A gdzie chwila
na odpoczynek? Gdzie czas na ugotowanie jakiegoś zdrowego obiadu czy
nawet zapłacenie rachunków? Szczerze powiem, że dłużej już tak nie
mogę i zaczynam powoli wpadać w depresję. Czy ktoś może mi coś
doradzić. Czy jest moze w Warszawie jakis psycholog dziecięcy do
którego mogłabym sie z tym problemem udać? Inny, mniejszy przy tym
wszystkim problem, to fakt, że moje dziecko bije inne dzieci i nie
pomagają nasze uwagi typu - nie wolno bić koleżanki / kolegi, trzeba
delikatnie (i tu pokazujemy jak może pogłaskać). POMOCY.
Obserwuj wątek
    • kanna Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 19.10.09, 15:04
      Poradnia Uniwersytet dla Rodziców, adres w necie. Tyle, że na
      pierwsze spotkanie zapraszaja tam BEZ dziecka - żeby dało sie
      spokojnie porozmawiac.
    • milka_milka Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 19.10.09, 15:41
      Tu nie potrzeba żadnego psychologa. Mała ma lęki separacyjne, przejdzie jej.
      Dzieci przechodzą to z różnym nasileniem, jedne gorzej, inne łatwiej. Cóż, ona
      po prostu chce być z mamą i ma do tego prawo. Ale Ty nie powinnaś się tak bardzo
      przejmować płaczem, gdy znikasz na moment, tylko pokazywać, że ZAWSZE wracasz.
      Najpierw znikaj na króciutko, potem wydłużaj czas nieobecności. Po jakimś czasie
      powinno pomóc.
      • taby Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 19.10.09, 15:54
        Ale czy to możliwe, żeby ona miała te lęki separacyjne od samego
        początku? I oczywiście masz rację, żeby jej pokazywać, że wracam,
        ale to chyba nie działa skoro ona płacze (wręcz mówiąc brzydko, drze
        się) z tym samym nasileniem i wcale nie chce położyć sie do
        łóżeczka. I to się stało tak nagle - w piątek było ok, jak zwykle ją
        położyłam i poczekałam przy łóżeczku z ręką na pleckach aż usnęła
        (ok 10, maks 15 min.) a tu w sobotę taka kompletna zmiana i płacz
        jakby ją obdzierali ze skóry. Może mam jej pozwolić płakać i wracać
        dłużej niż 30 min, które wczoraj wytrzymałam. Pytam, bo juz naprawde
        nie wiem co robić. Naprawdę poświęcamy jej cały wolny czas poza
        pracą i całe weekendy i czekamy na ten wieczór tak bardzo, to jedyny
        moment kiedy możemy ze sobą porozmawiać, albo chociaż każde coś
        poczytać osobno we własnym towarzystwie.
        • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 19.10.09, 18:24

          Od samego poczatku, to jak sadze, juz probowalas sie od niej
          opedzac, a im wiecej starasz sie dziecka unikac, tym bardziej ono
          lgnie.

          Twoim OBOWIAZKIEM jest zaspakajanie potrzeby bliskosci i
          bezpieczenstwa, Twojego malenkiego dziecka. Pozostawienie 18-o
          miesieczniaka, by plakalo przez 30 min, to wg mnie barbarzynstwo.
          Czego chcesz ja w ten sposob nauczyc?, tego, ze nie moze na Ciebie
          liczyc, ze nie sa wazne dla Ciebie jej potrzeby?.
          I w imie czego?, pogaduszek z partnerem, poczytania ksiazki?.
          Jak wyobrazasz sobie wasze zycie kiedy drugie dziecko przyjdzie na
          swiat?. Co za brak wyobrazni.
          Cos mi sie wydaje, ze wtedy to juz tak mala przetrenujecie, ze
          ewentualny kontakt z nia baaardzo trudno bedzie Ci odbudowac.
          • taby Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 10:13
            Kobieto, jaki Ty masz stosunek do innych ludzi. Zastanów się 10
            razy, zanim wyplujesz z siebie taką ilość jadu. Nawet nie powinnam
            próbować Ci się tłumaczyć, ale nie chcę pozostać tą wyrodną matką
            na forum. Nie wiem skąd wywnioskowałaś, że od początku odpędzam się
            od dziecka. Siedziałam z nia w domu przez 14 miesiecy. Spedzałam z
            nią cały czas, moja mama lub tata przychodzili tylko czasami, żeby
            ją zabrać na spacer na spanie, żebym mogła posprzątać lub obiad
            ugotować. Mała jest do mnie tak bardzo od początku przywiązana, że
            nawet nie było opcji, żeby ktoś inny się nią w mojej obecności
            zajął, nawet mojemu partnerowi nie zawsze na to pozwalała, chociaż
            widać, że kocha go bardzo. Chodziłam z nią na całodzienne spacery,
            brałam ją do multikina, do sklepów, na spotkania z koleżankami. W
            nocy karmiłam przez 13 miesięcy na każde żądanie, czyli co 2-3
            godziny. Uwierz mi, że trudno takie zachowanie nazwać unikaniem.
            Odkąd zaczęłam pracę zajmuję się nia 100% czasu po przyjściu do
            domu, muszę ją ze sobą brać do toalety, bo nie chce zostać sama z
            tatą. W weekendy 100% czasu spędza ze mną. Nie pamiętam kiedy
            ostatnio poszłam gdzieś sama, nawet jak mam sprawy do załatwienia na
            mieście to ją biore ze sobą. I naprawdę nie jestem wyrodną matką
            skoro chcę mieć czas dla siebie i dla partnera po godz 21 po
            położeniu małej spac. I że potrzebuję odrobiny wypoczynku w 12 tyg
            ciąży. I nigdy oprócz aktu desperacji z przedwczoraj nie zostawiałam
            jej w łóżeczku samej, tylko czekałam aż uśnie siedząc przy łóżeczku
            na podłodze z ręką na jej pleckach. Myślę, że moja córka jest aż za
            dobrze nauczona, że może zawsze ale to zawsze postawić na swoim,
            czasami mam wrażenie, że to ona przejęła kontrolę w domu a już na
            pewno nade mną, bo z moim tatą, ktory zajmuje sią nią w ciągu dnia
            jest zupełnie inna. Wczoraj położył ją spac bez żadnego problemu.
            Więc teraz powiedz mi pani mądralińska kiedy mam usiąść i chwile
            odsapnąć, kiedy mam posprzątać, ugotować i poprasować, żeby takie
            przyjemne osoby jak Ty nie zarzucały mi, że opędzam sie od własnego
            dziecka. Prosiłam o pomoc i wsparcie w trudnym momencie zwątpienia i
            za te porady, które dostałam bardzo Wam dziewczyny dziękuję, ale
            tobie aagnieszko raczej bym podziękowała i poprosiła, żebyś swoje
            mądrości zachowała dla siebie.
          • nnninaaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 11:52
            "Czego chcesz ja w ten sposob nauczyc?, tego, ze nie moze na Ciebie
            > liczyc, ze nie sa wazne dla Ciebie jej potrzeby?.
            > I w imie czego?, pogaduszek z partnerem, poczytania ksiazki?"


            Jak to w imię czego?? Czy ty sama masz dziecko, które nie odstępuje Ciebie na
            krok? Które nie daje się sobą zaopiekować nikomu więcej? A do tego jesteś w
            ciąży? I nie rozumiem, dlaczego chwila dla siebie, o którą tak walczy
            założycielka wątku, tak bardzo Cię oburza? Każdy ma prawo do odpoczynku i do
            tego, by móc w spokoju porozmawiać z partnerem, który też jest ważny. Normalną
            jest sytuacja, że na to wszystko znajduje się czas, stąd chęć szukania pomocy.
            Zdrowy egoizm jest potrzebny, bo inaczej można ześwirować. poza tym za kilka
            miesięcy pojawi się drugie dziecko, więc jak sobie Ty to wyobrażasz? Że córka z
            chwilą pojawienia się rodzeństwa na świecie pozwoli mamie zająć się kimś innym
            niż sobą? Twoja wypowiedź to niezła załamka jak dla mnie, sorry aagnie.szkaa.
            • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 13:46
              poza tym za kilka
              > miesięcy pojawi się drugie dziecko, więc jak sobie Ty to
              wyobrażasz? Że córka z
              > chwilą pojawienia się rodzeństwa na świecie pozwoli mamie zająć
              się kimś innym
              > niż sobą? Twoja wypowiedź to niezła załamka jak dla mnie, sorry
              aagnie.szkaa.

              Wlasnie o to chodzi, ze sobie tego nie umiem wyobrazic.
              Jak mozna zachodzic w kolejna ciaze majac tak wymagajace, malenkie
              dziecko. Wiem, ze rodzenstwo to najpiekniejszy dar od rodzicow, ale
              nie w tym przypadku akurat. Totalny brak wyobrazni.

              Mam 11,5 miesieczne dziecko, ktorym tata, owszem moze sie
              zaopiekowac (tylko tata, nikt inny), ale nie ma mowy, by usnela beze
              mnie. Spimy razem w lozku, i nie ma bata, by spala spokojnie beze
              mnie. Wiem tez, ze gdybym byla poza domem 8 godzin, czy wiecej, nie
              odstepowalaby mnie na krok. Tyle, ze dla mnie byloby to zrozumiale,
              jako, ze to malenstow jeszcze, i jako matka, skoncentrowalabym sie
              na zaspakajaniu jej potrzeb emocjonalnych, a nie probowala z tym
              walczyc.
              Autorka watku wrocila do pracy 4 mce temu, 5 mcy temu odstawila od
              piersi (zapewne nie bez walki), czemu tu sie dziwic, ze w dziecku
              jeszcze bardziej zachwialo sie poczucie bezpieczenstwa.
              To, ze kolezanka ''siedziala,, w domu przez 14 miesiecy to nie
              argument. Teraz nie ma jej w domu dlugimi godzinami.
              I tytul watku- psycholog DLA 18-o miesiecznego dziecka!. Mama
              potrzebuje psychologa, albo dobrej ksiazki o rozwoju dzieci.
              Jaki tyran?, dzieciak wymusza cukierki w sklepie?, TV po 22?.
              Dziecko walczy o matke, o dostep do matki. Co w tym dziwnego i
              nienaturalnego?.

              Obowiazkiem rodzica jest zaspokoic potrzeby emocjonalne swoich
              dzieci. Nie zachcianki, fanaberie, ale potrzebe bliskosci,
              bezpieczenstwa TAK.
              • taby Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 13:54
                To to chyba nie pozostaje mi nic innego jak usunąć ciążę, bo wyrodna
                matka ze mnie. No i zrezygnuje z pracy, żeby zaspokajać potrzeby
                emocjonalne dziecka. Zakładam, że Twoim zdaniem wszystkie powinnyśmy
                tak zrobić? Pozdrawiam koleżanko aagnieszko i dużo szczęścia życzę.
                A dodam tylko, że odstawienie od cyca przebiegło gładko i dziecko o
                dziwo zaczęło po tym pięknie spać.
                • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 14:11

                  taby napisała:

                  > To to chyba nie pozostaje mi nic innego jak usunąć ciążę, bo
                  wyrodna
                  > matka ze mnie.

                  Jestem przeciwniczka aborcji smile. Wierze w antykoncepcje.

                  No i zrezygnuje z pracy, żeby zaspokajać potrzeby
                  > emocjonalne dziecka.

                  chyba nie powiesz, ze prace sobie cenisz bardzo wysoko, lol. Zaszlas
                  w ciaze miesiac po powrocie.
                  • kzet69 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 23.10.09, 10:45
                    sorry agnieszko ale psychologa to raczej ty potrzebujesz... smutne,
                    i nie pisz za kilka miesięcy na forum ze facet cię porzucił. Rodzina
                    składa się z Matki, Ojca i Dzieci i wszystkich potrzeby emocjonalne
                    muszą być w równym stopniu zaspokojone, wyhodujesz sobie małego
                    terrorystę którego będziesz wychowywała... sama.
                    • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 23.10.09, 20:46

                      kzet69 napisał:

                      > sorry agnieszko ale psychologa to raczej ty potrzebujesz...
                      smutne,
                      > i nie pisz za kilka miesięcy na forum ze facet cię porzucił.
                      Rodzina
                      > składa się z Matki, Ojca i Dzieci i wszystkich potrzeby
                      emocjonalne
                      > muszą być w równym stopniu zaspokojone, wyhodujesz sobie małego
                      > terrorystę którego będziesz wychowywała... sama.

                      Jaaasne, ha ha ha
                      a nie przyszlo ci do glowy, ze na swiecie istnieja tez empatyczni
                      ojcowie, ktorzy ponad swoje potrzeby stawiaja dobro dziecka?.
                      wielka szkoda.

                      Razem z mezem wychowujemy nasza corke w nurcie Attachment Parenting,
                      moge nawet powiedziec, ze moj maz jest szybszy w reakcji na kazdy
                      placz naszej corki smile.
                      Mowi, ze najpiekniejsze w rodzicielstwie sa te nasze poranki, kiedy
                      budzi sie z Sara wtulona pod jego pacha smile.
                      Teraz kiedy to pisze moj maz oglada TV z Sara wtulona w jego piers
                      jak mala malpeczka wink.
                      Nasze dziecko nie przeszkadza nam w wieczornych rozmowach, nie
                      przeszkadza mi w gotowaniu, sprzataniu, ona w tym uczestniczy, bo
                      jestesmy rodzina. Sara nie jest do rodziny dodatkiem, jest jej
                      czescia, z takim samym prawem do szacunku i uwagi jak my. Ja szanuje
                      potrzeby meza, on moje, a razem szanujemy potrzeby naszej corki.

                      Liczylismy sie z tym, ze decydujac sie na dziecko nasze zycie zmieni
                      sie diametralnie, dlatego tez, nie bylo niespodzianki. Potrafimy
                      cieszyc sie soba, nie odtracajac naszej corki.
                      • mozyna Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 09:41
                        Tak naprawdę jesteście z taby podobne. Ona też zaspokaja potrzeby swojego
                        dziecka. Tylko, że twoje dziecko pozwala twojemu mężowi na zajmowanie się nim, a
                        dziecko taby nie. Więc tobie jest łatwiej, bo masz kogoś do pomocy i "na
                        zmianę". Czyli nie do końca możesz wyobrazić sobie i zrozumieć autorkę wątku i
                        jej prośbę o poradę, jak to zrobić, żeby mała zaakceptowała też inną osobę do
                        zajmowania się nią.
                        • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 10:32

                          mozyna napisała:

                          > Tak naprawdę jesteście z taby podobne. Ona też zaspokaja potrzeby
                          swojego
                          > dziecka. Tylko, że twoje dziecko pozwala twojemu mężowi na
                          zajmowanie się nim,
                          > a
                          > dziecko taby nie. Więc tobie jest łatwiej, bo masz kogoś do pomocy
                          i "na
                          > zmianę".

                          Tak rzeczywiscie jest, ze Sara przepada za tatusiem, tyle, ze to
                          zajmowanie sie ogranicza sie do wspolnej zabawy, zmiany pieluchy i
                          przytulanek.
                          Ten ''problem z usypianiem'' o czym pisze autorka watku, u nas jest
                          taki sam. Mala od zawsze zasypia tylko 'przy cycu', a co za tym
                          idzie tylko ze mna. Od biedy maz uspilby mala, ale to rownaloby sie
                          min 30 min noszenia smile, takze wolimy 15 min z cyckiem i mala spi smile.
                          Oczywiscie budzi sie w nocy co 2-3 godziny na piers, ale to nie
                          problem.

                          • mozyna Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 11:49
                            Nie rozumiem zatem wszystkich twoich wywodów na ten temat. Piszesz po prostu o
                            swojej rodzinie, porównujesz do układu w waszym domu.
                            Autorka ma trochę inną sytuację, co zapewne zauważyłaś. Spanie z dzieckiem nie
                            jest dla niej wygodne, nie wypoczywa w ten sposób, a tym bardziej jej partner,
                            który śpi na kanapie. Jest w ciąży, potrzebuje więcej wypoczynku, wstaje rano do
                            pracy...Nie pisz jak jest u was, napisz propozycję rozwiązania. Można dostawić
                            łóżeczko do łóżka rodziców, ba, można dostawić je tak, że z jednej strony ściąga
                            się barierkę i łóżka są połączone. Gdzie tu jest zachwianie poczucia
                            bezpieczeństwa dziecka i nie reagowanie na jego potrzeby lub chęć unikania go?
                            Po co zarzucać chęć odpędzania się od dziecka, skoro można zaproponować sposób,
                            by małą stopniowo wprowadzać w świat, gdzie istnieją inne osoby niż tylko mama.
                            Dla mnie to całkiem normalne, że może się to stać uciążliwe, gdy tylko jedna
                            osoba może zajmować się dzieckiem, bo na opiekę innych osób dziecko nie pozwala.
                            Co gdyby miała bliźnięta lub trojaczki? I wszystkie byłyby takie jak jej córka?
                            Musiałaby sama dawać sobie radę? Niewykonalne!!
                            Trochę odbiegłaś od wątku i jego przesłania swoimi opisami.
                      • q_fla Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 09:42
                        Ja szanuje
                        > potrzeby meza, on moje, a razem szanujemy potrzeby naszej corki.

                        Wszystko pięknie, ale dziecko należy uczyć także szacunku dla innych
                        i wątpię, że potrafisz to wpoić swojemu dziecku - świadczy o tym ton
                        twoich wypowiedzi...
                        Podążanie za potrzebami własnego dziecka za wszelką cenę, kosztem
                        siebie uczy dziecko przede wszystkim egoizmu i braku empatii.
                        Obyś za kilka lat nie obudziła się z ręką w nocniku...
                        • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 10:48

                          q_fla napisała:

                          > Ja szanuje
                          > > potrzeby meza, on moje, a razem szanujemy potrzeby naszej corki.
                          >
                          > Wszystko pięknie, ale dziecko należy uczyć także szacunku dla
                          innych
                          > i wątpię, że potrafisz to wpoić swojemu dziecku - świadczy o tym
                          ton
                          > twoich wypowiedzi...

                          Jestem, ze szacunku do rodzicow nie trzeba dziecka uczyc, nalezy na
                          niego zasluzyc smile, poza tym wierze w modelowanie i wiez jako
                          narzedzia 'wychowawcze'.
                          Nie wiem co masz na mysli mowiac- wpoic dziecku szacunek do innych.
                          Jak?. Dac klapa, kiedy dziecko wyrazi zdanie inne od rodzica?,
                          zamknac w pokoju?.
                          Jest wiele nieinwazyjnych metod wychowawczych, nie tylko terror i
                          bycie gluchym na placz.
                          Moja corka ma rok, i na ta chwile nie robi nic co podpadaloby mi
                          pod 'problemy wychowawcze'.

                          > Podążanie za potrzebami własnego dziecka za wszelką cenę, kosztem
                          > siebie uczy dziecko przede wszystkim egoizmu i braku empatii.
                          > Obyś za kilka lat nie obudziła się z ręką w nocniku...

                          co do empatii:

                          ''Wczesna relacja między matką i dzieckiem polega między innymi na
                          nieświadomym procesie przepływu emocji i istnieniu "emocjonalnej
                          pępowiny" między matką i dzieckiem. W pierwszych miesiącach życia
                          emocje matki przechodzą na dziecko, natomiast nastroje dziecka
                          udzielają się matce. Jeśli w tym okresie życia następują pewne
                          traumy (na przykład matka przeżywa bardzo negatywne uczucia, jest w
                          depresji) lub matka jest nieobecna (śmierć, choroba, zła opieka), to
                          dziecko buduje "mur ochronny", którego zadaniem jest nie wczuwanie
                          się w emocje matki. W wyniku tego zostaje pozbawione zdolności
                          empatycznego wczucia się w położenie innej osoby.''
                          --------------
                          Nic nie robie kosztem siebie, nie poswiecam sie, nie zadreczam.
                          W sposob naturalny przychodzi mi opieka nad moim dzieckiem.
                          Tak jakos wyszlo wink

                          • q_fla Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 11:24
                            > Jak?. Dac klapa, kiedy dziecko wyrazi zdanie inne od rodzica?,
                            > zamknac w pokoju?.
                            > Jest wiele nieinwazyjnych metod wychowawczych, nie tylko terror i
                            > bycie gluchym na placz.

                            Nigdzie nie pisałam o klapsach, terrorze jako o prawidłowych
                            metodach wychowawczych. Autorka wątku również. Bądź więc łaskawa nie
                            przypisywać mi takich wypowiedzi. Imho, to również jest brak
                            szacunku.

                            Jeśli w tym okresie życia następują pewne
                            > traumy (na przykład matka przeżywa bardzo negatywne uczucia, jest
                            w
                            > depresji) lub matka jest nieobecna (śmierć, choroba, zła opieka),
                            to
                            > dziecko buduje "mur ochronny", którego zadaniem jest nie wczuwanie
                            > się w emocje matki. W wyniku tego zostaje pozbawione zdolności
                            > empatycznego wczucia się w położenie innej osoby.''
                            > --------------

                            Brednie. Czy to znaczy, że wszystkie dzieci, którym smierć zabrała
                            rodziców są pozbawione empatii? Czy matka po śmierci męża nie ma
                            prawa do złych emocji, żalu, żałoby?
                            Uczenie dziecka, że świat jest zawsze piękny, i że bez względu na
                            wszystko co sie dzieje, bądź się stanie trzeba zachować spokój i
                            dusić w sobie jest imho poważnym błędem wychowawczym. Uczenie od
                            małego, że zawsze i wszędzie, bez wzgledu na wszystko rodzic bedzie
                            podążał za swoim dzieckiem i spełniał jego potrzeby, w tym
                            emocjonalne - również.

                            > Nic nie robie kosztem siebie, nie poswiecam sie, nie zadreczam.
                            > W sposob naturalny przychodzi mi opieka nad moim dzieckiem.
                            > Tak jakos wyszlo wink

                            To jest definicja matki idealnej, a takie nie istnieją wink

              • grace.4 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 05:39
                nie zgadzam sie z toba. jestes slepa matka. poza tym zapominasz,ze
                jestes czlowiekiem, kobieta i przyjaciolka, zapominajac o sobie...
                kiedys ,mimo tej milosci zapragniesz kontaktu z ludzmi.gary i brak
                kurzu to nie to
                • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 09:25

                  grace.4 napisała:

                  > nie zgadzam sie z toba. jestes slepa matka. poza tym zapominasz,ze
                  > jestes czlowiekiem, kobieta i przyjaciolka, zapominajac o sobie...
                  > kiedys ,mimo tej milosci zapragniesz kontaktu z ludzmi.gary i brak
                  > kurzu to nie to

                  Nie jestem matka slepa smile
                  Jestem matka, ktora widzi potrzebu swojego dziecka. Nie traktuje ich
                  jako ''proby wymuszania'', fanaberie, bezsensowne zachowanie. Zawsze
                  staram sie zrozumiec co kryje sie za 'marudzeniem' mojej corki, co
                  kryje sie za lzami. Nie szufladkuje jej, nie przypisuje zlych
                  intencji.
                  Zastanawiam sie, dlaczego wydaje ci sie, ze adekwatnie dbajac o
                  swoje dziecko, nie mozna juz byc juz ''czlowiekiem, kobieta i
                  przyjaciolka'', bo ja nie widze tu konfliktu interesow ;/.
        • camel_3d Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 09:10
          a jak na poczatku postepowaliscie?
          byli u was w mieszkaniu rozni ludzie? czy tylko ty ja moglas od poczatku brac na
          rece? jak bylo z przewijaniem, opieka kapaniem,. robilas to sama czy z chlopakiem?
          duzo rzeczy wplywa na to czy dziecko fiksuje si ena mame czy nie. Im wiecje
          roznych kontaktow ma maluch, tym lepiej sie rozwija i latwiej "najwiazuje"
          znajomosci.
          • taby Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 10:31
            Mała urodziła się przez cc w 36 tc (powód zamartwica zagrażająca),
            więc może problem wynika z tego, że za krótko się w brzuchu
            nasiedziała, przynajmniej ja mam taką teorię, bo inaczej sobie tego
            nie jestem w stanie wytłumaczyć. Od samutkiego początku tylko ja
            mogłam brać na ręce, oczywiście po krótkim czasie przyzwyczaiła sie
            do taty, ale jak tylko ja byłam w poblizu to malutka wolała do mamy.
            Od początku spedzałam bardzo dużo czasu z koleżankami ze szkoły
            rodzenia, spotykałysmy się z dzieciakami co najmniej 3 razy w
            tygodniu, plus wizyty moich rodziców, więc nie był to tak, że córka
            nie widywała innych ludzi. Ale nigdy nie chciała się ode mnie
            odkleić, żadna z koleżanek ani nawet moja mama nie mogła jej bez
            problemu wziąc na ręce jeśli ja musiałam wyjść np. do toalety.
            Przewijanie, kąpanie było w większej części na mnie, ale w miarę
            możliwości kąpaliśmy ją razem. Nie przejawiała też specjalnie ochoty
            na kontakty z innymi dziećmi. Raczej chciała być u mnie na kolanach
            niż siedziała z innymi maluchami na dywanie. Teraz jest to samo,
            doszło jednak do tego okładanie innych dzieciaków po twarzy lub po
            głowie, mnie też lubi "przywalić", ale zawsze stanowczo na to
            reaguję i robi to coraz rzadziej.
            • camel_3d Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 12:16
              mysle, ze to ze nie chciala, to tez troche twoja wina, mysle ze obawiajac sie o
              jej zdrowie sama "wmowilas" sobie, ze ona nie chce. Gdyby od poczatku rozni
              ludzie ja mogli nosic, to pewnie nei byloby prblemu. Sama piszesz, ze tylko ty
              ja moglas dotykac. Czemu? Strach przed obcymi bakteriami? Przyzwyczaila sie do
              twojego chlopaka? pozwalalas mu si esamemu nia zajmowac? przewijac, kapiac?
              Moze sama nieswiadomie "przyzwyczailas" ja do siebie do tego stopnie "wpajajac"
              strach przed innymi ograniczajac dzeicku kontakt z nimi? osobisty kontakt -
              noszenie, zabawe?
              Zreszta, co bylo minelo.

              Teraz pozostaje ci konsekwentne postepowanie. Bez wmawiania sobie, ze robosz cos
              niewlasciwego. Po prostu zapisz sobie co masz robic i przestrzegaj tego. Jezeli
              sama nauczysz sie przestrzegac postawionych regul konsekwentnie to i jej to
              przekazesz.


              • taby Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 13:35
                Nie, to nie tak, że ja sie bałam, żeby ktoś ją brał na ręce. Wręcz
                odwrotnie. To córcia taki charakter miała od początku. Ja sama
                jestem dość towarzyska i absolutnie nie mam nic przeciwko aby osoby
                które znam, czy to rodzina czy przyjaciele moim dzieckiem sie przez
                chwilę zajęli. Może to kwestia tego, że córka ma mocniejszy
                charakter ode mnie? smile A co do pozwalania mojemu chłopakowi, to nie
                tak, że ja mu na coś pozwalam lub nie, samo tak jakoś wyszło, że
                córka sie na mnie zafiksowała. Czasami się zastanawiałam na ile
                obsesja na punkcie cyca miała tu wpływ (chociaż od razu zaznaczam,
                że drugie też będę karmić co najmniej tak długo). Najdziwniejsze
                jest w tym to, że przez te parę miesięcy od odstawienia od piersi,
                którego dokonał mój chłopak (i wtedy jej czytał na dobranoc, kładł
                do łóżka i wstawał w nocy) to on był gwiazdorem, ale potem jakoś tak
                z dnia na dzień się to zmieniło. A co do konsekwencji, to mielismy
                wczoraj w domu długą rozmowę i postanowiliśmy, że damy sobie i
                pannie 2 tygodnie na przestawienie tej sytuacji - tzn. będziemy na
                zmianę do niej wstawać w nocy i nie brać jej do łóżka. Będziemy tak
                długo stać przy łóżeczku aż uśnie z powrotem. Zobaczymy czy
                wytrzymamy, bo ja teraz taka śpiąca ciagle jestem, że wydaje mi sie
                to wyczynem heroicznym. I może zacznę wysyłać mojego tatę- nianię na
                jakieś zajęcia z innymi dziećmi raz w tygodniu, może taki regularny
                kontakt z rówieśnikami trochę pannie pomoże, bo basen ze mną raz w
                tygodniu to za mało, bo te dzieci praktycznie nie zwracają wtedy na
                siebie uwagi. Do obrazu całości dodam jeszcze, że córka ma bezdechy
                afektywne i czasami po prostu boimy się do końca postawić na swoim
                bo już nam 2 razy zemdlała. Ale zapisałam się na pocz. listopada na
                kurs pierwszej pomocy dla dzieci w PCK i może jak będę wiedziała co
                robić gdyby to się znowu przydażyło, to będę bardziej stanowcza. A
                tak wogole to bardzo dziękuję za możliwość wygadania sie i
                przeczytania paru opinii, trochę się wyluzowałam i przemyślałam
                dzięki Wam.
                • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 13:52
                  Do obrazu całości dodam jeszcze, że córka ma bezdechy
                  > afektywne i czasami po prostu boimy się do końca postawić na swoim
                  > bo już nam 2 razy zemdlała. Ale zapisałam się na pocz. listopada
                  na
                  > kurs pierwszej pomocy dla dzieci w PCK i może jak będę wiedziała
                  co
                  > robić by to się znowu przydażyło, to będę bardziej stanowcza.,,

                  No po prostu cudo, pewnie, tresuj mala, niech mdleje, ale badz
                  stanowcza, bo bedziesz mogla ja zreanimowac szybciutko.
                  Nie bedzie problemu, tresura, bezdech, reanimacja, tresura, bezdech,
                  reanimacja, tresura, bezdech, reanimacja, i tak w koleczko.

                  Gratuluje podejscia.
                  Az mi sie nie dobrze robi jak to czytam, z kazdym postem gorzej.

                  ,,
                  • longpath Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 15:33
                    Sama krytyka, gdzie tu rada, moja droga aagniesz.koo, coś wszystkie
                    rozumy zjadla??
                    • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 16:40

                      longpath napisała:

                      > Sama krytyka, gdzie tu rada, moja droga aagniesz.koo, coś
                      wszystkie
                      > rozumy zjadla??

                      Rada jest taka- nie opedzac sie od dziecka, rak nie zalamywac, dac
                      jej ta bliskosc, ktorej potrzebuje, jak trzeba, tak spanie sobie
                      zorganizowac, by w lozku i dla malej miejsce sie znalazlo, skoro
                      mamy w nocy potrzebuje.
                      Kropka.
                      • longpath Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 14:12
                        Twoja rada jest dobra, ale nie o to chodzilo autorce wątku, żeby
                        dziecko od siebie odizolować, tylko żeby móc odpocząć, gdy córą
                        zajmie się ktoś inny. Dziecko nie powinno uczyć się wymuszać
                        krzykiem takich czy innych zachowań rodziców lub opiekunów, ponieważ
                        male dziecko - maly problem. Ale jak podrośnie, będzie rządzić mamą
                        i wszystkimi, co mu na to pozwolą. A to wcale nie jest dla dziecka
                        sytuacja dobra. Dziecku potrzebna jest osoba, która decyduje za nie,
                        bo póki co jest male i wbrew pozorom nie czuje się bezpiecznie
                        rządząc mamą. To rodzice wychowują dziecko, a nie odwrotnie. Poza
                        tym, dobrze, gdy dziecko ma bliskie kontakty z innymi czlonkami
                        rodziny (nie jest od nich odizolowane), a nie tylko z mamą. I nie ma
                        to nic wspólnego z brakiem bliskości czy czulości ze strony matki.
                        Proponuję nie wysnuwać tak skrajnych wniosków z postu autorki.
                        Naskoczyć na kogoś jest latwo, sensownie argumentować trudniej.
                        • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 15:45

                          longpath napisała:

                          Dziecko nie powinno uczyć się wymuszać
                          > krzykiem takich czy innych zachowań rodziców lub opiekunów,
                          ponieważ
                          > male dziecko - maly problem. Ale jak podrośnie, będzie rządzić
                          mamą
                          > i wszystkimi, co mu na to pozwolą. A to wcale nie jest dla dziecka
                          > sytuacja dobra.

                          Zgodze sie, tylko, dlaczego dziecko musi sie posuwac do placzu i
                          krzyku, by miec mame blisko siebie?.
                          Tego nie powinno byc. Juz nie wspominajac o tym, ze okreslenie -
                          wymuszanie placzem, w tym przypadku jest nieadekwatne. Mala jeszcze
                          nie mowi- nie moze powiedziec- ''mamo tesknilam za toba caly dziec,
                          teraz chce sie toba nacieszyc, pozwol mi na to'', nie moze
                          powiedziec- ''czuje sie smutna bedac sama w moim pokoju, bo wiem, ze
                          jutro znow Cie nie bedzie przez 9 godzin, i chocby w nocy chcialabym
                          miec do ciebie ciagly dostep''.
                          Wiec co mala robi?- placze, krzyczy. Z bezradnosci z tesknoty. Ja
                          tak to widze i tyle.

                          A to wcale nie jest dla dziecka
                          > sytuacja dobra. Dziecku potrzebna jest osoba, która decyduje za
                          nie,
                          > bo póki co jest male i wbrew pozorom nie czuje się bezpiecznie
                          > rządząc mamą.

                          Chcesz powiedziec, ze malemu dziecku potrzebna jest osoba, ktora za
                          nie zdecyduje, czy teraz mozna tesknic, czy teraz mozna chciec sie
                          przytulic, czy mozna byc smutnym?

                          Poza
                          > tym, dobrze, gdy dziecko ma bliskie kontakty z innymi czlonkami
                          > rodziny (nie jest od nich odizolowane), a nie tylko z mamą.

                          Pewnie, ze jest dobrze, gdy dziecko ma bliskie kontakty z innymi
                          czlonkami rodziny, tyle, ze ja decyzje o tym czy chce sie przytulic
                          do babci, czy nie, pozostawilabym dziecku. Autorka watku, nie
                          izoluje malej od rodziny przeciez.

                          > Naskoczyć na kogoś jest latwo, sensownie argumentować trudniej.

                          I jedno, i drugie przychodzi mi z latwoscia wink, w zaleznosci od
                          nastroju.

                          • longpath Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 16:25
                            Ok. Przeczytalam sobie jeszcze raz post startowy i jednak nie widzę
                            w nim masakrycznej chęci pozbycia się dziecka, tylko lekko
                            egoistyczną chęć odpoczynku.

                            > Zgodze sie, tylko, dlaczego dziecko musi sie posuwac do placzu i
                            > krzyku, by miec mame blisko siebie?.
                            > Tego nie powinno byc. Juz nie wspominajac o tym, ze okreslenie -
                            > wymuszanie placzem, w tym przypadku jest nieadekwatne. Mala
                            jeszcze
                            > nie mowi- nie moze powiedziec- ''mamo tesknilam za toba caly
                            dziec,
                            > teraz chce sie toba nacieszyc, pozwol mi na to'', nie moze
                            > powiedziec- ''czuje sie smutna bedac sama w moim pokoju, bo wiem,
                            ze
                            > jutro znow Cie nie bedzie przez 9 godzin, i chocby w nocy
                            chcialabym
                            > miec do ciebie ciagly dostep''.
                            > Wiec co mala robi?- placze, krzyczy. Z bezradnosci z tesknoty. Ja
                            > tak to widze i tyle.

                            Tak, dlatego trzeba dziecku poświęcać dużo czasu, ale nie caly czas,
                            żeby starczylo też na zabawy z kimś innym.
                            >

                            >
                            > Chcesz powiedziec, ze malemu dziecku potrzebna jest osoba, ktora
                            za
                            > nie zdecyduje, czy teraz mozna tesknic, czy teraz mozna chciec sie
                            > przytulic, czy mozna byc smutnym?

                            Nie, chcę powiedzieć, że dobrze mieć rozklad dnia, podzial
                            obowiązków i super, gdy dziecko nie histeryzuje, gdy kąpie je
                            babcia, bo chce tylko do mamy.


                            > Pewnie, ze jest dobrze, gdy dziecko ma bliskie kontakty z innymi
                            > czlonkami rodziny, tyle, ze ja decyzje o tym czy chce sie
                            przytulic
                            > do babci, czy nie, pozostawilabym dziecku. Autorka watku, nie
                            > izoluje malej od rodziny przeciez.

                            Nie izoluje, dziecko samo się izoluje, bo chce być tylko za mamą.
                            Zawsze.


                            > I jedno, i drugie przychodzi mi z latwoscia wink, w zaleznosci od
                            > nastroju.

                            A widzisz. Da się.
                        • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 16:37
                          Wlasnie mi sie przypomniala jeszcze jedna teoria, o ktorej uczylam
                          sie na studiach.

                          Zacytuje troszke, bo pasuje do tego watku bezblednie:


                          www.poradnia.bydgoszcz.pl/index.php?menu_typ=artykuly&artykuly=teoriaprzywiazania

                          -"Przeszłość nie musi być przeznaczeniem" - podstawy teorii
                          przywiązania.

                          Zgodnie z teorią przywiązania poczucie bezpieczeństwa, szczególnie
                          na wczesnym etapie rozwoju zależne jest od reakcji pierwszych
                          dorosłych opiekunów (najczęściej matki) na ekspresję emocjonalną
                          dziecka. Poczucie bliskości ze znaczącą osobą dorosłą, które stanowi
                          źródło poczucia komfortu i spokoju, kształtuje u dziecka pewien
                          rodzaj bezpiecznej bazy, umożliwiając dzięki temu poznawanie
                          otaczającej je rzeczywistości oraz tworzenie więzi z najbliższym
                          otoczeniem.
                          Więź emocjonalna, która zostaje ukształtowana między matką a
                          dzieckiem stanowi matrycę rozwoju małego dziecka. Istotą tej więzi
                          jest nie tylko zaspokajanie potrzeb fizjologicznych, lecz przede
                          wszystkim - poszukiwanie bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Jak
                          określił to R. Zazzo "Miłość małego dziecka nie żywi się wyłącznie
                          mlekiem matki".
                          Bardzo duży wkład w rozwój teorii przywiązania wniósł John Bowlby.
                          Opisał on system zachowań przywiązaniowych, dzięki którym dziecko
                          nawiązuje i wzmacnia związek między nim i środowiskiem, w którym
                          żyje i od którego jest zależne. System ten opiera się na pięciu
                          przejawach zachowania: ssaniu (usta dziecka występują tu jako
                          narzędzie poznawcze) i przytulaniu, które wzmacniają więź poprzez
                          kontakt fizyczny z matką, uśmiechaniu się oraz podążaniu za
                          opiekunem (które służą podtrzymaniu bliskości), a także płaczu -
                          krzyku, mającym na celu zwrócenie na siebie uwagi opiekuna. W
                          przypadku rodzica i dziecka kontakt emocjonalny oraz przywiązanie
                          muszą być dwustronne - niezbędne jest odczucie zainteresowania sobą
                          nawzajem, zaś jakość więzi zależy od wzajemnej relacji matki i
                          dziecka, ich wrażliwości oraz komunikatywności.
                          Studia nad charakterem więzi pogłębiła Mary Ainsworth, wyróżniając
                          trzy style przywiązania. Powiązane są one ściśle z emocjonalnością
                          matki, jej zachowaniem wobec niemowlęcia oraz stylem wychowania:
                          Typ "bezpiecznego przywiązania" klasyfikuje wszystkie te dzieci,
                          które dobrze czują się w obecności matki, stają się zaś
                          zaniepokojone, gdy matki nie ma w zasięgu ich wzroku. Po jej
                          powrocie szybko wracają do równowagi. Empatia, troska i adekwatne
                          reagowanie matki na potrzeby dziecka umożliwiają u niego rozwój
                          pewności siebie, co owocuje zachowaniami eksploracyjnymi (ciekawość
                          poznawcza), refleksyjnością oraz ufnością wobec osób obcych.
                          Niemowlęta przejawiające typ przywiązania "lękowo - unikający"
                          reagują lękiem na sytuację chwilowego opuszczenia, a przy ponownym
                          spotkaniu z rodzicem początkowo do niego przywierają, a następnie
                          agresją odpychają. Te dzieci zaprzeczają potrzebie więzi.
                          "Przywiązanie lękowo - ambiwalentne" cechuje ciągły niepokój oraz
                          napięcie emocjonalne w sytuacji nieobecności matki oraz bardzo
                          długie uspokajanie się dziecka po jej powrocie.


                          Podsumowanie
                          Przebieg relacji dziecka z matką w okresie wczesnego dzieciństwa ma
                          decydujący wpływ na zachowania i postawy tego dziecka w ciągu całego
                          jego przyszłego życia. Badania pokazują, że w życiu dorosłym osoby z
                          bezpiecznym typem przywiązania posiadają zdolność do tworzenia
                          emocjonalnych więzi z innymi, funkcjonując jednocześnie dobrze w
                          warunkach rozdzielenia z osobą znaczącą. Tworzą dojrzałe relacje z
                          innymi, co znajduje swój wyraz w zdolności do miłości i pracy. Ich
                          obraz siebie jest pozytywny, cechuje ich adekwatne poczucie własnej
                          wartości. Natomiast brak właściwej więzi z osobą znaczącą może być
                          przyczyną zaburzeń w sferze emocjonalnej dziecka. Według Bowlby`ego
                          trzy pierwsze lata życia dziecka są okresem decydującym, po upływie
                          którego wytworzenie się prawidłowej więzi jest praktycznie
                          niemożliwe: "Raz wykształcone przywiązanie charakteryzuje istotę
                          ludzką od kołyski aż po grób". Jednak niemądrym byłoby sądzić, że
                          styl przywiązania przyjęty przez dziecko trwa nie zmieniając się i
                          nie ewoluując przez całe życie. Typ przywiązania w dzieciństwie nie
                          jest jedynym determinantem funkcjonowania w bliskich związkach. Duże
                          znaczenie mają także inne czynniki, m.in. system wartości, normy
                          kulturowe, oczekiwania, umiejętność rozumienia innych ludzi, jak
                          również wsparcie ze strony rodziny, przyjaciół czy współmałżonka,
                          które jest w stanie skorygować utrwalone schematy dotyczące związków
                          interpersonalnych. Wyrazem takiego stanu rzeczy jest pogląd
                          Fonagy`ego: "Przeszłość nie musi być przeznaczeniem".

                          -
                          www.youtube.com/watch?v=NeBb2eSvOnM&feature=related
                          • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 16:47

                            Generalnie, wniosek jest prosty, mama juz we wczesnym okresie
                            popelnila bledy wychowawcze, ktore wplynely negatywnie na
                            ksztaltujace sie poczucie bezpieczenstwa dziecka, za ktore to bledy
                            dziecko obecnie placi.
                • camel_3d Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 20:34
                  widzisz,,, i tu jest problem... big problem.
                  corka nie ma charakteru..bo dzieci w tym wieku nie maja charakteru, tego sie
                  dopiero ucza. "zwalasz" wszytsko na dziecko, ktore nic nie robilo, bo takie
                  niemowlaki nie robia kompletnei nic swiadomie smile)) one tylko jedza, spia i
                  potrzebuja kontaktusmile jak piszesz corka "zafiksowala" sie na ciebie..a moze po
                  prostu tak sobei wmowilas?

                  jak mowie...przetnij pepowine w konc i nie daj wymuszac na sobei niczego
                  krzykiem i placzem bo sie skonczy scenami w sklepach, na miescie itd.. i
                  bedziesz caly czas mowila, ze ma taki charakter, a to nie prawda. Ona bedzie
                  wiedziala jak na tobie wymoc cos..i pewnie to osiagnie. Czas najwyzszy
                  powiedziec "koniec, Ty jestes dzieckiem i masz mnie sluchac. A nie odwrotnie."
                  • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 20:47
                    Bossssszzzzze, to sie specjalista odezwal . lol.
                    • camel_3d Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 10:39
                      aagnie.szkaa napisała:

                      > Bossssszzzzze, to sie specjalista odezwal . lol.


                      a cos konretniej?
                      cz yto wszytsko co masz do napisania?
                  • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 20:48
                    bosssszzze, to sie specjalista odezwal.
                    lol.
                  • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 15:30
                    camel_3d napisał:

                    > aagnie.szkaa napisała:
                    >
                    > > Bossssszzzzze, to sie specjalista odezwal . lol.
                    >
                    >
                    > a cos konretniej?
                    > cz yto wszytsko co masz do napisania?
                    >

                    Moge i konkretniej.

                    camel_3d napisał:

                    > widzisz,,, i tu jest problem... big problem.
                    > corka nie ma charakteru..bo dzieci w tym wieku nie maja
                    charakteru, tego sie
                    > dopiero ucza.

                    Czy Ty wogole widzisz to co napisales?.
                    Nauczyc sie charakteru?.
                    W psychologii okreslenia charakter czesto uzywac sie w kontekscie
                    osobowosci, a ta jest wrodzona, tak jak temperament.
                    Wraz z dojrzewaniem, i pod wplywem czynnikow srodowiskowych
                    temperament ulega modyfikacji, jednak, nie da sie go NAUCZYC. Nie sa
                    tez to wielkie zmiany, typu dziecko lekliwe, niesmiale, w kilka lat
                    przeistoczy sie w pewna siebie gwiazde szkolnych przedstawien.
                    Mozesz dzieciaka wytresowac, pod wplywem czego uksztaltuje sie np.
                    osobowosc lekowa, czy zalezna, ale to juz sa zaburzenia osobowosci,
                    ktore trzeba leczyc.

                    "zwalasz" wszytsko na dziecko, ktore nic nie robilo, bo takie
                    > niemowlaki nie robia kompletnei nic swiadomie smile)) one tylko
                    jedza, spia i
                    > potrzebuja kontaktusmile

                    Kolejna bzdura.
                    Niemowle, jest w stanie odroznic matke od innych osob, chodzby po
                    zapachu, i jesli to matka kojarzy mu sie z bliskoscia z
                    zaspakajaniem potrzeb, bedzie sie matki domagalo.

                    > jak mowie...przetnij pepowine w konc i nie daj wymuszac na sobei
                    niczego
                    > krzykiem i placzem bo sie skonczy scenami w sklepach, na miescie
                    itd.. i
                    > bedziesz caly czas mowila, ze ma taki charakter, a to nie prawda.

                    Podstawowa potrzeba dziecka jest potrzeba wiezi i zaleznosci, i w
                    tym konkretnym przypadku wlasnie o tym jest mowa. Nie zaspokoimy
                    tych potrzeb, i dziecko nie ma szans na prawidlowy rozwoj psychiczny.
                    Stawianie madrych granic, to takze cos naturalnego, ale nie w
                    kwestii dostepu do rodzica, a wlasnie w sytuacjach tyranii sklepowej
                    itp.
                    Takze, faktem jest, ze by stawiac madre granice musimy nasze dzieci
                    bardzo dobrze znac, im silniejsza wiez, tym granice bardziej
                    adekwatne, a co za tym idzie- tym mniejszy bunt.
                    Tzw. bunt dwulatka, nie jest czyms co kazde dziecko ''musi
                    przejsc'', wielu madrych rodzicow, nie wie co to wogole jest.

                    Ona bedzie
                    > wiedziala jak na tobie wymoc cos..i pewnie to osiagnie. Czas
                    najwyzszy
                    > powiedziec "koniec, Ty jestes dzieckiem i masz mnie sluchac. A nie
                    odwrotnie."

                    Co innego wymaganie kupna lizaka w sklepie, co innego wolanie o
                    kontakt z rodzicem, i jako, ze kontekst jest inny, inaczej sie do
                    tych sytuacji powinno podchodzic.
                    Nie generalizuj.
                    Mala placze, krzyczy, wyje, bo przezywa frustracje niezaspokojonych
                    potrzeb, a jako, ze jeszcze nie umie sobie radzic z frustracja,
                    przyjmuje to taka forme, a nie inna. Mala jeszcze nie mowi na tyle
                    dobrze, by z klasa wyartykulowac swoje potrzeby. Trudno sie dziwic
                    temu, ze ''wyje''.
                    Czuje sie niezrozumiana i opuszczona, a z tak silnymi emocjami,
                    dziecko, ktorego uklad nerwowy jest jeszcze daleki od w pelni
                    uksztaltowanego, nie umie sobie poradzic i sa wybuchy.

                    Tekst - ''ty jestes dzieckiem i masz mnie sluchac'', jest wg mnie
                    smieszny. Dziecko to tez czlowiek, czlowiek, ktorego uczucia, opinie
                    i potrzeby musimy uszanowac.
                    • camel_3d Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 17:00
                      charakter to nie tylko cechy wrodzone, na charakter wplywa otoczenie, rodzina,
                      znajomi, szkola itd.
                      Czlowiek moze miec pewne sklonnosci, ale ostatczna forme uksztaltuje zycie.
                      Inaczej zachowuja sie dzieci osob kultralnych, inaczej chamskich, inaczej ldzi
                      prostych, inaczej biednych i inaczej bogatych. Dziecko chamskich rodzicow naczy
                      sie takiego zachowania.. ono bedzi eksztaltowalo tez jego charakter.
                      Nie mozesz mowic o charakterze w przypadku malego niemowlaka. Kazdy psycholog
                      dzieciecy powie ci, ze charakter dziecka zaczyna sie kszaltowac kolo 2 roku
                      zycia. Ty bys chciala nadac niemowlakowi osobowosc, a tym czasem niemowle nawet
                      nie jest swiadome, ze istnieje. Jego mozg i funkcie dopiero sie bduja. Ono ma
                      zakodowane tylko jedzenie, oddychanie, zalatwianie potrzeb. Koniec.
                      Zaden charkter, zadna osobowosc. Dziecko,k tore przebywa wsrod ludzi, jest
                      noszone od poczatku przez wiele osob, ma kontakt z wieloma ludzm i roznymi
                      sytuacjami latwiej przystosowuje si e do zmian. Dzieci z rodzin wielodzietnych
                      nie maja prawie wogole lekow separacyjnych. Te natomiast sa silne wsrod dzieci
                      wychowywanych przez mame i tate, ze sporadycznym kontaktem z innymi. To rodzice
                      sa zafiksowani na dzieci, chronia je przed swiatem, a potemmowia, ze dziecko sie
                      zafiksowalo na nie. Dziecko po prostu odbiera po pewnym czasie wszystko inne
                      jako zagrozenie i cos nieznajomego.
                      Niemowle widzi raptem na 15-20 cm. I jemu to ryba czy karmi go mama czy
                      pielegniarka, czy przytulone jest do mamy, babci czy taty. Ono domaga sie
                      wylacznie jedzenia, zaspokojenia kilku podstawowych potrtzeb itd.
                      I jezeli od poczatku przyzwyczajone bedzie, ze krzykiem zdobedzie wszytsko to
                      przez dlgi okres tak bedzie i ciezko to zmienic.
                      • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 18:21

                        camel_3d napisał:

                        > charakter to nie tylko cechy wrodzone, na charakter wplywa
                        otoczenie, rodzina,
                        > znajomi, szkola itd.
                        > Czlowiek moze miec pewne sklonnosci, ale ostatczna forme
                        uksztaltuje zycie.
                        > Inaczej zachowuja sie dzieci osob kultralnych, inaczej chamskich,
                        inaczej ldzi
                        > prostych, inaczej biednych i inaczej bogatych. Dziecko chamskich
                        rodzicow naczy
                        > sie takiego zachowania.. ono bedzi eksztaltowalo tez jego
                        charakter.

                        Tu sie poniekad zgodze.

                        ale juz tutaj, to nie:

                        > Nie mozesz mowic o charakterze w przypadku malego niemowlaka.
                        Kazdy psycholog
                        > dzieciecy powie ci, ze charakter dziecka zaczyna sie kszaltowac
                        kolo 2 roku
                        > zycia. Ty bys chciala nadac niemowlakowi osobowosc, a tym czasem
                        niemowle nawet
                        > nie jest swiadome, ze istnieje. Jego mozg i funkcie dopiero sie b
                        duja. Ono ma
                        > zakodowane tylko jedzenie, oddychanie, zalatwianie potrzeb.
                        Koniec.
                        > Zaden charkter, zadna osobowosc.

                        To, ze niemowle nie posiada jeszcze poczucia tozsamosci, nie znaczy,
                        ze nie ma osobowosci, bo ja jest wrodzona. Mozg i jego funkcje
                        zmieniaja sie przez cale zycie.
                        To, ze charakter zaczyna sie ksztaltowac od 2 r.z. to wg mnie bzdura.

                        ''Rodzina jest podstawowym środowiskiem wychowawczym formującym
                        osobowość młodego pokolenia "zaszczepiającym najwyższe stawiane
                        ideały moralne, religijne i społeczne". Środowisko rodzinne, bowiem
                        jako pierwsze i najbliższe - najbardziej działające na dziecko,
                        przetwarzając jego cechy wrodzone, temperamentalne i biopsychiczne w
                        cechy nabyte, które z kolei wpływają na postawę dziecka, jego nawyki
                        i zasady postępowania.

                        Osobowość kształtuje się od najwcześniejszych dni życia dziecka
                        w wyniku oddziaływania czynników biologicznych i społecznych.
                        Psycholodzy i pedagodzy utrzymują, że najbardziej uwrażliwione na
                        oddziaływanie wychowawcze jest dziecko w swej początkowej fazie
                        życia- wczesne dzieciństwo i okres przedszkolny. wtedy to kształtuje
                        się "zrąb przyszłej osobowości człowieka", zwany też "pękiem
                        osobowości", z którego w następnej fazie (okres szkoły) rozwija się
                        z kolei "kwiat osobowości", z którego wreszcie (okres dojrzewania)
                        formuje się "owoc osobowości", czyli osobowość skrystalizowana,
                        zdolna do samodzielnego życia i działania."1*

                        Pierwsze doświadczenia dziecka silnie warunkują kształtowanie się
                        jego osobowości, dlatego też jest bardzo ważne, by były one jak
                        najlepsze i najkorzystniejsze.

                        w pierwszych latach życia dziecka dom rodzinny jest jedynym, a
                        zarazem naturalnym środowiskiem życia i rozwoju, panującym nad
                        przeżyciami, doznaniami, radościami i smutkami. Dziecko silnie
                        odczuwa atmosferę rodziny i uczucia, jakimi jest w niej darzone.
                        Oddziaływanie rodziny w tym najwcześniejszym okresie życia dziecka
                        zostawia w jego psychice ślad, znamię, kształtuje na zawsze w jego
                        duszy wzorzec moralny. bogactwo więzi rodzinnych tworzy złożony
                        układ, w którym dziecko stanowi punkt centralny, przedmiotem
                        największych starań, jego sytuacja jest najlepsza. W rodzinie panują
                        specyficzne warunki przychylności, najbardziej pożądane wychowawczo.
                        Jednakże czynnikiem stale i decydująco oddziałującym w rodzinie na
                        dziecko jest miłość rodzicielska, a zwłaszcza głęboko uczuciowa więź
                        matki. Więź dziecka z matką trwa przez całe życie.2*

                        W przypadku odrzucenia dziecka przez rodziców, niezaspokajania
                        jego potrzeb, tworzą się lęki i różnego rodzaju zagrożenia. u takich
                        dzieci kształtuje się obraz, że świat jest niesprawiedliwy,
                        niebezpieczny i wrogi, ludziom nie można ufać, należy walczyć o
                        swoje prawa sprytem, siłą. Tworzy się u nich poczucie krzywdy,
                        bierność, nieśmiałość.''

                        Jako, ze robimy OFF topic tutaj, rozmowami o osobowosci, pozwolilam
                        sobie zacytowac Twoja wypowiedz, jako temat ewentualnej dyskusji na
                        Wychowaniu.


                        forum.gazeta.pl/forum/w,575,101891984,101891984,Od_kiedy_dziecko_posiada_osobowosc_.html
                      • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 18:42
                        camel_3d napisał:

                        Dzieci z rodzin wielodzietnych
                        > nie maja prawie wogole lekow separacyjnych.

                        zobaczymy jak sie tutaj watek rozwinie:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,16714,101889491,101889491,lek_separacyjny_w_rodzinach_wielodzietnych.html

                        www.parentingscience.com/
        • ciociacesia ktos tu niedawno pisał 23.10.09, 09:55
          ze teraz sie do rodzicielstwa zle podchodzi. w sensie, ze panuje poglad ze
          wychowywanie dziecka i 'bycie z dzieckiem' to osobna czynnosc na która trzeba
          poswiecac czas kosztem innych czynnosci, ktore najlepiej robic kiedy dziecko
          spi, albo jest w przedszkolu/u babci. ja wiem ze gotowanie czy sprzatanie trwa
          ze 3 razy dłuzej kiedy dziecko 'pomaga' smile ale na wszystko sa sposoby. kiedy
          gotuje zupe daje mojej corce miske pełną np kukurydzy dwa garnki i ona mi
          'pomaga'. posprzatanie tego sajgonu jaki zrobi zajmuje dodatkowe minuty, ale
          dziecko szczesliwe, bo z mama jest i jeszcze pomaga a obiad ugotowany. z
          czytaniem jest kipesko, ale czasem udaje mi sie pare stron zaliczyc kiedy młoda
          siedzi obok i czyta swoja ksiazke o krówkach.
    • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 19.10.09, 18:15
      A jakiej Ty porady oczekujesz od psychologa dla swojego dziecka?
      Piszesz, ze PO CALYM DNIU PRACY wracasz do domu i chcialabys sie
      zrelaksowac. Dziwi Cie to, ze mala, steskniona za Toba, chce
      przebywac z Toba ile sie da?. Problemem jest to, ze chce bys z nia
      byla kiedy zasypia?.Ma Ciebie tak malo w ciagu dnia, ze chcialaby
      przynajmniej w nocy sie przytulic i byc przy Tobie, dziwi Cie to?.
      Po co zdecydowalas sie na nastepne dziecko, skoro porzadnie nie masz
      czasu na zaspokojenie potrzeb emocjonalnych tego pierwszego.
      Bosz. Biedne dziecko.
      Mam nadzieje, ze trafisz na dobrego specjaliste, ktory da Ci do
      zrozumienia, ze potrzeby Twojej corki, malenkiego jeszcze dziecka,
      sa zupelnie naturalne, i powinnas je zaspakajac, a nie z nimi
      walczyc.
      • olgaaaa24 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 19.10.09, 18:54
        Mała jest porostu stęskniona za TOBą.To zupełnie naturalne że nie odstępuje Cię
        na krok jak wracasz bo nie widzi Cię cały dzień.Poświęć jej więcej czasu a
        będzie lepiej.
        > Po co zdecydowałaś się na następne dziecko, skoro porządnie nie masz
        > czasu na zaspokojenie potrzeb emocjonalnych tego pierwszego.
        > Bosz. Biedne dziecko. Co to za tekst.Zupełnie nie na miejscu.Ten post jest
        prośbą o rade a nie o ocenianie sytuacji życiowej.Myślę że psycholog na pewno
        podpowie Ci dużo ciekawych rozwiązań.
    • mozyna Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 19.10.09, 23:14
      A ja myślę, że tu nie chodzi o ilość czasu poświęcanego dziecku...ale o jakość zajęć z dzieckiem. A dokładniej - to DZIECKO rządzi i ustala reguły, chociażby to, gdzie kto ma sypiać...i na dodatek wie, że jak krzyczy, to dostanie co chce. Nie mam na myśli bynajmniej nie zaspokajania potrzeb i bliskości z dzieckiem, ale to, że półtoraroczne dziecko reguluje na swój sposób wasze życie, a raczej wprowadza chaos w tryb życia całej rodziny. Warto wprowadzić stały tryb dnia.
      Nie będzie łatwo, ale naprawdę warto.
      Idź do psychologa, jeśli chcesz. Może pomoże Ci nakreślić jakiś plan działania w związku z tą sytuacją.
      • tijgertje Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 01:33
        mozyna napisała:

        A dokładniej - to DZIECKO rządzi i ustala reguły, chociażby
        > to, gdzie kto ma sypiać...i na dodatek wie, że jak krzyczy, to
        dostanie co chce
        > . Nie mam na myśli bynajmniej nie zaspokajania potrzeb i bliskości
        z dzieckiem,
        > ale to, że półtoraroczne dziecko reguluje na swój sposób wasze
        życie, a raczej
        > wprowadza chaos w tryb życia całej rodziny. Warto wprowadzić stały
        tryb dnia.
        > Nie będzie łatwo, ale naprawdę warto.

        Dokladnie tak to widze. Mala wie, ze mamusie ma owinieta wokol
        malego palca. Tylko gorZej, ze mama musi malej wszystko
        podporzadkowac i co, jak sobie 2-letnie dziewcze umysli, ze wcale
        nie chce braciszka czy siostrzyczki i kaze noworodka oddac do
        szpitala wrzeszczac caly dzien, zeby jej zadanie zostalo spelnione?
        Psycholog jak najbardziej i to mozliwie szybko. Nie tyle dla malej,
        a zwlaszcza dla mamy, aby nauczyla sie dbac o potrzeby dziecka nie
        zapominajac jednoczesnie o sobie i o tym, kto jest w domu
        doroslywink
    • camel_3d Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 09:09
      ciezko cos powiedziec tek bez niczego....ale wiesz... moze wystarczyloby
      konsekwentnie powiedziec NIE...polozyc o 20 do lozka i niech placze. Zgasic
      swiatlo, usiasc przy niej..i czekac, zeby wiedziala, ze sama nie jest.
      W tym wieku dzieci wlasnie tak sie fiksuja na jedna osobe. I jezeli teraz
      popuscisz i pozwolisz krzykiem wymusic wszytsko to bedziesz miala nastepne lata
      przekichane. Nauczy sie ze jak bedzie wystarczajaca dlugo wrzeszczala to
      osiagnei cel.
      Jako przyklad wez sobei dzeici przedszkolne i okres przyzwyczajania.
      Na poczatku prawie kazde placze lub krzyczy, nie chce jesc i buntuje sie. Po 2-3
      tygodniach w zasadzie wszytskie dzeici wiedza, ze nie ma rady, zostaja w
      przedszkolu i koniec.
      Tak samo z lozkiem i spaniem. Jezeli bedziesz ciagle ulegala to potem skonczy si
      ewrzaskami na spacerze, w sklepie itd... choc 100% gwarancji nigdy nie ma.
      • ismen76 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 09:44
        Dokładnie. Sądzę, że powinnaś być bardziej stanowcza. Nie słuchaj opinii tych,
        którzy próbują wmówić Ci niezdrowy egoizm itp. Uważam, że właśnie jesteś dobrą
        mamą, a nawet aż za dobrą, bo do tej pory swoje potrzeby stawiałaś na drugim
        miejscu. Dlatego, jak ktoś słusznie zauważył, córeczka postanowiła to
        maksymalnie wykorzystać. Dziecko przede wszystkim potrzebuje uśmiechniętej i
        wypoczętej mamy ;o) Jeśli dziecko płacze, bo chce postanowić na swoim, to wiedz,
        że żadna mu się krzywda nie dzieje i nie powinnaś ulegać tym krzykom. Owszem
        bądź obok, ale nie rób tego, co tylko sobie córa zażyczy. Nie zapominaj, że
        teraz spodziewasz się drugiego dziecka i relaks w jakiejkolwiek formie jak
        najbardziej Ci się należy. Powodzenia.
        • r.kruger Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 13:57
          do poradni psychologicznej na pierwszą wizytę idziesz sama - tam wykształcona i
          doświadczona osoba poradzi Ci jak działać oraz wskaże błędy jakie popełniasz
          Każdy z nas popełnia błędy których suma daje np.niepożądane zachowania dziecka.
          Uważam że to lęki separacyjne i zwykły kaprys.
          Mój syn był "sfiksowany" na moim punkcie przez pierwsze miesiące życia, teraz na
          punkcie ojca. Ale tylko gdy wspomniany jest w pobliżu.
          • taby Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 15:50
            Jeszcze raz wielkie dzięki za konstruktywne porady lub zwykłe ciepłe
            słowa. Do tej poradni Uniwersytet dla Rodziców już się odezwałam i
            przemiła pani od razu odpisała zapraszając na rozmowę (bez dziecka).
            Na razie, tak jak wcześniej wspomniałam, postaramy sie sytuację
            opanować sami będąc bardziej konsekwentymi. Po prostu chyba musiałam
            to z siebie wyrzucić i przeczytać parę miłych odpowiedzi, żeby się
            opanować i sformułować jakieś rozsądne pomysły. Myślę, że
            permanentne zmęczenie nie pomaga. A co do koleżanki aagnieszki, to
            nie mogę sie opanować, żeby nie napisać, że krytykowanie innej
            kobiety na forum za to, że zaszła w ciążę, mimo, że "nie radzi
            sobie" z pierwszym dzieckiem (nie planowaną, albo bardzo,
            bardzo "ucieszoną") jest po prostu nie etyczne.
            • camel_3d Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 20:37
              trzymaj sie i daj znac jak ci idzie!!

    • mama-ola Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 20.10.09, 22:38
      Moim zdaniem, wizyta u psychologa jak najbardziej pomoże...
      rodzicom smile

      Wiem, bo sama mam taką za sobą. Nasz Antoś sprawiał nam kłopoty
      zeszłej jesieni i umówiliśmy się do psychologa. Zanim tam poszliśmy,
      tak wiele razy szczegółowo z mężem omówiliśmy wszystkie sprawy (co
      trzeba psychologowi powiedzieć, jak, jak to opisać, co się zmieniło,
      jak było kiedyś itp. itd.), że właściwie sami sobie wszystko
      wyjaśniliśmy i duuuużo zrozumieliśmy, zanim wizyta się w ogóle
      odbyła. Pani psycholog przydała nam się też, oczywiście, żeby nas
      wysłuchać, no i dopowiedziała też parę rzeczy.

      Przy okazji - jesień może tak paskudnie działa na nasze dzieci? Tak
      mi przyszło ostatnio do głowy, bo z Antkiem znów niewesoło, od kiedy
      trzeba wstawać rano, choć noc (ciemność) za oknem. Ta pogoda, ciemne
      ranki, szybko zapadający mrok - to musi wpływać na nasze dzieci.

      I jeszcze jedno: czy mała była pod opieką neurologa w 1 roku życia?
      Pytam, bo może wcześniejszy poród ma konsekwencje w postaci słabszej
      psychiki? Oczywiście jej potrzeby emocjonalne są naturalne i
      zrozumiałe itd., ale jednak mimo wszystko wyraźnie silniejsze niż
      przeciętnie.

      Powodzenia i poprawy życzę wink I zdrowej ciąży wink
    • epreis Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 00:04
      nie chcę cię obrażać, ale to ty powinnaś odwiedzić psychologa.
      jesteś zmęczona, jeśli nie - wymęczona..

      też mam 1,5 roczną córeczkę- to najzupełniej normalny objaw,że ona tak kocha mamę..
      • epreis Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 00:15
        jeszcze dodam, że naprawdę cię rozumiem. starszy synek nie był tak "zakochany" we mnie, ale wtedy mieszkaliśmy u teściów, częściej bywałam u moich rodziców- wiele osób się nim opiekowało, usypiało go..i on ze wszystkimi świetnie się cvzuł..


        z córeczką już tak się nie "szwendałam", mąż pracuje poza domem, zajmowałam sięn ią tylko ja. babcie i dziadki to byli 100% babcie i dziadki do rozpieszczania raz na jakiś czas, nie do codziennej opieki.
        dlatego u niej obserwuję zachowania podobne jak u ciebie. mama MUSI być, były etapy, że wszystko robiłam przy niej sama, jedyne co to mąż jak był w domu to mógł ją wykąpac- bo to kochała tak bardzo,że nie brakowało jej wtedy mnie...

        jak miała rok poszłam na kurs prawa jazdy, potrafiła godzinę łazić po miesdzkaniu i mnie szukać po czym wpadać w histerię.
        wcześniej wychodziłam na max 1-1,5 godziny na zakupy żeby odetchnąć.
        mąż gdy zaczynała płakać łapał za pierwszy lepszy karton z zabawkami i rozsypywał, robił totalny haos, bałagan, zamieszanie żeby tylko odwrócić jej uwagę od tęsknoty za mną..
        takimi małymi kroczkami szliśy i teraz jest dużo łatwiej.
        ale i tak gdy się zaczynam, ubierać ona stoi koło mnie i jęczy "nie idź, nie idź, nie idź"
        ostatnio w piżamce, kapciuchach założyła sobie torebkę na szyję i widząc, że zakłądam kurtkę mówiła "niania też dada, mam torebkę, ja idę"
        zawsze się z nią żegnam, mówię gdzie idę i mniej więcej kiedy wrócę- tj "jak zje kaszkę, jak się wyśpi " itp id...
        często gdy wychodzę ryczy, bardzo ryczy ale ostatnio zdarza się, że robi mi papa i jest ok..

        myślę, że hormony, ciąża (i może wyrzuty sumienia które się rodzą bo starsza córeczka, jużn ie będzie jedyna-0 wiem, tez tak miałam) sprawiają, że to wszystko tak cię przeraża, dlatego psycholog jak najbardziej- ale żebyś Ty mogła się wygadać smile
        bo twoja córcia jest jak najbardziej zdrowa
        • epreis Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 00:18
          a i dodam jeszcze, że u nas twoja teoria a propos przedwczesnego porodu nie psrawdza się.
          starszy wcześniak z 36tygodnia, młodsza urodziła się równo w dniu terminu smile
    • tym08 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 00:35
      taby, wyslalam Ci wiadomosc na gazetowego.
      • taby Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 21.10.09, 09:46
        Dzięki, wyślij tylko proszę na taby01@gazeta.pl, bo tego taby@ nie
        udaje mi się otworzyć.
        A co do tej aagnieszki to ja sie już wyłączam z dyskusji, bo to nie
        jest poziom dla mnie.
        • viki0 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 22.10.09, 14:12
          Mam identyczny problem ze swoim 18-to miesięcznym synkiem i wiem jak
          bardzo jesteś wyczerpana bo mam to samo. Synek zawsze uznawał tylko
          mnie i jest strasznie do mnie przywiązany. Gdy był niemowlakiem
          wręcz rykiem reagował na próby przejęcia go przez inną osobę niż ja
          czy tata. Teraz jest dużo lepiej bo mały troche "wydoroślał" ale
          nadal ja jestem jego idolkąwink jest to cholernie męczące ale z
          drugiej strony bardzo miło wiedziec, że dziecko tak bardzo mnie
          kocha bo z drugiej strony ja też za nim szalejewink teraz tata też
          jest dla niego atrakcyjny ale tylko wtedy gdy robi coś co małego
          naprawdę rajcuje więc mąż gdy słucha moich poodpowiedzi to potrafi
          zajac na trochę synka jakąs fajną dla niego zabawą (niestety sam
          żadko na to wpadnie co akurat maluch ma ochotę robic). Zauważyłam,
          że najgorzej jest jak synek zaczyna się nudzic bo wtedy natychmiast
          leci do mamusi na przytulanki, cycusia lub zabawę bo ja zawsze wiem
          co fajnego z nim robic a tacie często brak pomysłów lub poprostu
          jest zbyt leniwy. Tak więc może jakieś szalone zabawy pomogą twojemu
          partnerowi zdobyc choc na parę chwil serce twojej córeczkiwink trzeba
          bacznie przyjżec się małej i popatrzec co lubi bardzo robic i tym ją
          zajmowac. Mój synek uwielbia np odkurzac dom odkurzaczem - potrafi
          się nim bawic długo a jak tata z nim odkurza to już o mamie nie
          pamiętawink najlepsza dla niego zabawka od paru miesięcy aż dziwie
          się bo myslałam ze wkońcu mu się znudzi bo ciągle musi stac na
          wierzchu bo jak nie to synek sam z szafy wywala i go ciąga.
          Co do spania to nic nie poradzę - mój śpi razem z nami bo nie mam
          siły z tym walczyc i szkoda mi go bo rozumiem jego potrzebę
          bliskości. Fakt nie jest wygodnie bo mały też się często wierci no
          ale cóż... myślę teraz o kupnie wielkiego materaca 2mx2m i zrobieniu
          sypialni w małym pokoju - wtedy będzie nam wygodniej a nie zachwieje
          to poczucia bezpieczeństwa dziecka. Niestety nie wszystkie dzieci są
          jednakowe i niektóre bardziej potrzebują bliskości i nic na to nie
          poradzimy bo nam chyba trafiły się własnie takie typy i trzeba
          cierpliwie czekac aż same wyrosną z tego. Nie odtrącaj małej a
          tymbardziej jak się drugie dziecko urodzi bo mała jeszcze gorzej
          będzie się zachowywac i dojdą do tego sceny zazdrości ... przecież
          można przytulac naraz dwoje dzieci skoro starsze tez potrzebuje
          tego. Wielki materac kupic na podłogę położyc i spac nawet we
          czwórkęwink nie przejmuj się osobami które wmawiają ci że tak nie
          można bo dziecko zepsujesz.... kiedyś i tak nauczy się samo spac.
          Daj znac po wizycie u psychologa - ciekawa jestem co poradzi.
          Pozdrawiam!
          • luna333 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 22.10.09, 14:45
            spoko - będzie gorzej smile Jak mała się nauczy, że wrzaskiem uzyska to
            co chce, to w wieku 2lat, kiedy zaczyna się słynny bunt 2 latka,
            będzie jeszcze walenie się na chodnik i wrzask jakby je torturowano,
            walenie głową o podłogę, rwanie włosów i ogólnie sceny dantejskie smile
            eee znaczy się , nie musi tak być, ale jak dziecko inteligentne i ma
            charakterek to tak się może zdarzyć. Cierpliwie musisz znaleźć
            sposób aby tą pępowinkę nieco popuścić bo się wykończysz fizycznie i
            nerwowo/ trzymaj się /
            • viki0 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 22.10.09, 21:32
              Słuchaj przecież z postu założycielki ewidentnie wynika, że chodzi
              tu o potrzebę bliskości a nie o wymuszanie np cukierków. Malutkie
              dziecko, które nie umie jeszcze mówic woła właśnie płaczem o
              wszystko więc matka musi odróznic o co mu chodzi i jeżeli trzeba to
              zaspokoic jego potrzeby. Wiadomo, że jak mała wymusza np. danie jej
              ciastka zamiast obiadu czy np źle się zachowuje to trzeba to ukrócic
              i olac taki płacz ale jeżeli widac, że chodzi własnie o potrzebe
              przytulenia się do matki to nie można tego dziecku odmówic! Są
              dzieci i dzieci.... więc nie generalizuj. Niektóre dzieci naprawdę
              potrzebują dużo czułości bo takie poprostu są niezaleźnie od
              wychowania - takie się urodziły i nic tego nie zmieni. Oczywiście
              trzeba próbowac wprowadzac w życie dziecka inne osoby ale nic na
              siłę. Ja też myślałam, że macierzyństwo jest łatwiejsze ale właśnie
              mi się trafił taki wymagający człowieczek... kiedyś próbowałam z tym
              walczyc ale szybko zauważyłam, że niestety u nas te wszytskie mądre
              rady się nie przydały bo moje dziecko przypłaciło by to zdrowiem.
              Przestałam walczyc i słuchac tych "cudownych" poradników i jest o
              wiele lepiej bo się tak wszystkim nie przejmuję. Kiedy trzeba
              wychowuję ale nigdy nie otrącam kiedy chce się przytulic chocbym
              musiała cały dzień na rękach trzymac.... poprostu szukam takich
              rozwiązań by móc coś zrobic razem z synkiem.
              Dziecko trzeba starac się zrozumiec, trzeba wsłuchac sie w jego
              potrzeby i te które są ważne zaspokajac. Potrzeba miłości i
              bliskości jest najważniejsza i trzeba ją spełniac w każdej ilości
              jaka danemu maluchowi jest potrzebna - to bardzo ważne do
              prawidłowego rozwoju psychicznego. Dziecko kochane i rozumiane przez
              rodziców żadko ma powody do buntów więc nie trzeba dozowac miłości w
              obawie przed problemami wychowawczymi.
          • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 22.10.09, 15:00

            Wypowiedzi takie jak Twoja Viki0, to miod na moje serce smile
            • taby Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 22.10.09, 17:11
              Szkoda tylko, że stylu nie potrafisz utrzymać tego samego.
              • lejla81 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 23.10.09, 14:42
                Droga Taby,
                18 miesięcy to ciężki wiek, myślę, że pewne rzeczy same przejdą.
    • ila79 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 23.10.09, 23:46
      Twoja córka jest najzupełniej normalna, klasyka można powiedzieć.
      Nie wiem co mógłby tu poradzić psycholog, raczej nic, chyba że
      Tobie. Półtora roku to czas największego przywiązania do matki, lub
      osoby najwięcej zajmującej się dzieckiem. Taki szczyt, najmocniejszy
      jest wtedy lęk separacyjny i wogóle dzieckiem zaczynają targać różne
      sprzeczne emocje (wstęp do buntu dwulatka). Ty z nią walczysz i to
      cały problem. Niech sobie śpi z Wami, gotuj zupę razem z nią, daj
      jej jakieś bezpieczne składniki, plastikową miskę łyżkę i co za
      problem! Jak się uda i jak masz możliwość, to oczywiście pomoc i
      opieka innych jest nieoceniona. Z własnego doświadczenia wiem, że
      dziecku trzeba poprostu zaproponować ciekawe spedzanie czasu, wtedy
      nie będzie myślało o marudzeniu. Usypiać też może kto inny, ale
      zmiana nie może nastąpić z dnia na dzień, tylko stopniowo. Najpierw
      usypiasz małą razem z partnerem, później on czyta (czy tam opowiada
      bajkę na dobranoc), a Ty z każdym dniem jesteś coraz dalej od łóżka.
      Itd. no pomyśl trochę, pokombinuj zamiast o psychologu mysleć.
    • ila79 TABY! 24.10.09, 00:04
      Ja tak czytam ten wątek, te teksty o konsekwencji, terroryzowaniu
      itp. i chyba nie chciałabym się tu rozpisywać i wchodzić w
      bezsensowne dyskusje z rodzicami, którym udało się spacyfikować
      swoje dzieci. Jeśli chciałabyś pomóc sobie, małej i swojemu
      kolejnemu maleństwu i szukasz alternatywnego sposobu, niż tresura i
      wypłakiwanie, to może mogłabym Ci pomóc, ale na priv.
      • taby Re: TABY! 26.10.09, 13:47
        Hey Ila79, prześlij mi proszę namiary na siebie na adres
        taby01@gazeta.pl zanim ten wątek zniknie kompletnie. Na razie i tak
        żadnej akcji ani decyzji nie podejmę, bo jestem tak kompletnie
        zmęczona, że nie mam siły myśleć. Córka co noc chce być coraz
        wcześniej zaibierana do łóżka, więc ja też co noc śpię coraz mniej.
        Dzisiaj nawet próbowałam jej nie wziać tylko odłożyć i postać przy
        łóżeczku aż uśnie z powrotem, ale niestety nawet nie było o tym
        mowy. Absolutnie nie chciała się położyć. Ja bardzo dziękuję za te
        wszystkie rady, żeby dać jej spać ze mną, żeby pozwolić dziecku na
        tą bliskość, której potrzebuje, albo przystawić łóżeczko do naszego
        (to nie zda egzaminu skoro nie może usnąć gdy siedzę na podłodze
        przy jej łóżeczku), bo to u nas po prostu nie działa. Mała nie śpi
        spokojnie, wiec i ja ledwo co tego snu łapię. Gdy jestem tak
        kompletnie wyczerpana to i siły na zabawy z nią nie mam ani pomysłów
        i cierpliwość łatwo stracić. Jak ja marzę o chociaż 4-5 godzinach
        snu pod rząd.
        • epreis Re: TABY! 26.10.09, 14:29
          masz złe nastawienie, nie oczekuj,że ona przyjmie odsunięcie od ciebie- ze spokojem.
          kilka nocy napewno będzie koszmarem ale przetrzymaj, nie zabieraj do siebie- jak wpadnie w totalną histerię wyjmij z łóżeczka, przytul, uspokój i odłóż...i tak do skutku
          wiem co mówię- moja cyckowa...
          przez 3 doby nie spałam wogóle, mam dwoje dzieci więc w dzień nie było mowy o drzemce nawet jak hania po nieprzespanej nocy zasypiała na długie drzemki, a w nocy "walczyłam", dobrym pomysłem jest pomoc męża.
          awantury będą ale wbrew pozorom u nas awantura gdy on do niej wstawał była krótsza...przytulał ją, bujał, głaskał, uspokajał...
          jeśli przytulałam ją ja- pierś była blisko, ona ją czuła i denerwowała się bardziej...

          jesteś zmęczona i hm..nieobiektywna? wyolbrzymiasz ten problem- wiem co mówię, mam tak często...
          z dziećmi nic łatwo nie przychodzi, trzeba się trochę napracować, żeby zobaczyć efekty....


          to co piszę może ci się wydawać absurdalne, ale uwierz- u nas problem podobny więc wiem co mówię, zacisnęłam zęby i przetrwałam. cięzko było słuchać krzyków i płaczów, ale po takich 3-4 dniach "koszmaru" łatwiej było gdy byłam wyspana nie wkurzać sięo byle co, znalexć wsobie cierpliwośc i nie krzyczeć co chwila..więc w efekcie wyszło na plus.

          powodzenia
    • grace.4 Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 05:22
      na psychologa to chyba za wczesnie,pediatra powinien cos polecic.
      sproboj oduczania przez kilka dni, darcie okropne na poczatku,no ale
      musisz to przetrwac,jesli naprawde chcesztej zmiany. jesli tonie
      pomoze podpytaj lekarza,moze jest nadpobudliwe. moj synek mial
      polowie tego co opisujesz. ciezko bylo, traedia gdy szla np do
      lazienki i znikalam na chwile. taki etap = rozpacz za mama, bo nikt
      tak przeciez nie utuli.
      ale psycholog dla takiego szkraba? staowczo nie. przeciez ono dopiero
      poznaje wszystsko , smakuje itp itd i nic nie rozumie ta knaprawde
      jedszcze.moj synek byl podobny, taki temperament.do tej pory ciezko
      bywa, ale taki ma temperament
    • buszynska Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 10:21
      Kochana wspolczuje Ci Twojej sytuacji tylko tyle moge bo niestety nic mi
      do glowy nie przychodzi mam na mysli jakas rade.
      Po drugie gratuluje drugiego dzidziusia.
      Wszystko da sie opanowac, kiedys.
      Mysle, ze wpadasz w jeszcze wieksza panike poniewaz jestes w cizy i sie
      boisz o to jak to bedzie.
      Dobrze, ze szukasz pomocy tam gdzie Ci ktoras z forumowiczek polecila.
      Co do dzidzi to mimo Twojego zmeczenia kochaj ja calym sercem i szukaj w
      sobie cierpliwosci a co do partnera to po prostu musicie trzymac sie
      razem kiedys bedziecie miec ten czas dla siebie smile)

      A co do panny agnieszki to chyba jest kolezanka deelci bo
      normalnie ten sam jad z niej bije
      • aagnie.szkaa Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 10:52

        buszynska napisała:

        > A co do panny agnieszki to chyba jest kolezanka deelci
        bo
        > normalnie ten sam jad z niej bije

        smile

        Raczej nie, deela, dosc regularnie wypowiada sie w 'odwazny' sposob,
        ktory moze budzic kontrowersje. Dla mnie to pierwszy watek gdzie
        mnie ponioslo wink, wczesniej, zawsze 'kulturka'.
        • buszynska Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 24.10.09, 15:06
          to w takim razie cofam domniemanie jkobys byla deelcia co bynajmniej
          komplementem nie jest....

          a co do autorki watku to pomysl jak ona sie moze bac majac taka sytuacje
          bedac czy nie bedac winna
          czasami potrzeba troche empatii
    • vriola :) 27.10.09, 10:08
      agnie.szkaa skąd w tobie tyle jadu? jak można być takim okropnym
      człowiekiem, który potrafi załamanej, wymęczonej dziewczynie która (nawet
      jeśli faktycznie się pogubiła) pisze z prośbą o pomoc napisać że jest złą
      matką, niepotrzebnie zaszła w ciąże popełniła mnóstwo błędów itp (jak można
      pisać takie rzeczy ciężarnej kobiecie!!!) Fajnie że skończyłaś jakąś tam
      psychologię i masz głowę naładowaną teoriami, powinnaś je wykorzystać aby
      pomagać a nie aby krytykować. Nie rozumiem po co te twoje wypowiedzi tutaj
      chcesz się wykreować czyimś kosztem na "SUPER MATKĘ ROKU" czy co???

      Wracając dowątku to jestem mamą 6 latka pierwsze 2 lata kochał tylko mnie, nie
      był wcześniakiem wręcz odwrotnie - przenoszony. Mąż zajmował się mim dużo, ale
      zawsze musiał się ogrooomnie wysilać i bez przerwy go zabawiać aby nie płakał
      do mnie, właściwie to nawet jak szłam do łazienki to cała rodzina stawała na
      rękach bo mały ryczał za mną. Ja byłam wykończona jego potrzebami, wiecznie
      przy cycku lub u mnie na rękach, o spaniu z sam lub tatą - zapomnij! (tu
      akurat postawiliśmy jego łóżko przy głowie naszego, aby w rzie czego mógł ręką
      nas dotykać. Konsekwencje tak silnie zwiazanego z matką dziecka ponosi cała
      rodzina... Pomyślcie jak musiał się czuć mój mąż gdy pomimo jego uwielbienia,
      miłości i wysiłków w nawiązaniu kontaktu z synem, on i tak zawsze czekał aż
      mama wróci, TŻ jak to faceci nie skarżył się ale mi serce się krajało.
      Najgorzej było jak mały miał tak 1,5-2lat wtedy potrafił wpaść w histerię jak
      tata go z wanny wyjmował, a chciał aby to była mama, rzucał się na ziemię
      walił rekami i nogami krzyczał i nie pozwalał się mężowi ubrać. Oczywiście
      konsekwentnie czekaliśmy aż odpuści histeria. Pcieszające z tej historii jest
      fakt że w wieku 3 lat synek przestał mnie zauważać a zaczął liczyć się dla
      niego tylko tata, odwrót o 180st! Teraz synek ma 6 lat jest z nami silnie
      związany. Niektóre rzeczy woli robić z mamą(przytulanie poważne rozmowy...) a
      niektóre z tatą(wariactwa wszelkiego rodzajuwink
      Jeśli chodzi o twoją sytuację to wydaje mi się iż powinniście powoli małymi
      kroczkami pracować nad zaufaniem twojej córci do twojego TŻ, niech robi z nią
      jej ulubione czynności, nie na długo kilka minut zainteresowania czymś małej,
      w tym czasie ty się wyłącz ale bądź w zasięgu wzroku, znajdźcie jakiś rytuał
      coś przyjemnego suuuper ciekawego tylko dla nich, jak się mocno zajmą ty
      wychodź ale dosłownie na minutkę i wracaj zanim mała zacznie płakać, choćby
      miało ty być 30 sekund. Mów cześć bez wielkich pożegnań i zaraz wracaj.
      Stopniowo możesz zwiekszać czas poza pokojem. Czy ubierać kurtkę i stawać na
      kilka sekund za drzwiami ale tylko wtedy jak mała jest zajęta czymś baaardzo
      ciekawym. Nauczenie dziecka że ty zawsze wracasz i nic mu się złego nie dzieje
      zajmie jakiś czas, w tym czasie niestety musisz ją usypiać itp. aby zostawanie
      z TŻ nie było dla niej traumatyczne a miło jej się kojaarzyło. Kupcie
      2metrowe wieeelkie łóżko wtedy zmieścicie się wszyscy wygodnie, nawet w
      czwórkę. Pozdrawiam
      • aagnie.szkaa Re: :) 27.10.09, 13:01

        vriola napisała:

        > agnie.szkaa skąd w tobie tyle jadu? jak można być takim
        okropnym
        > człowiekiem, który potrafi załamanej, wymęczonej dziewczynie która
        (nawet
        > jeśli faktycznie się pogubiła) pisze z prośbą o pomoc napisać że
        jest złą
        > matką, niepotrzebnie zaszła w ciąże popełniła mnóstwo błędów itp
        (jak można
        > pisać takie rzeczy ciężarnej kobiecie!!!) Fajnie że skończyłaś
        jakąś tam
        > psychologię i masz głowę naładowaną teoriami, powinnaś je
        wykorzystać aby
        > pomagać a nie aby krytykować. Nie rozumiem po co te twoje
        wypowiedzi tutaj
        > chcesz się wykreować czyimś kosztem na "SUPER MATKĘ ROKU" czy co???

        Ojej, znow z tym jadem problem smile smile
        Napisalam pani autorce kilka rzeczy troszke dobitnie, bo mnie
        ponioslo smile.
        Zwykle sie nie odzywam w watkach, gdzie mamy chca tresowac swoje
        dzieci, bo w nie nie wchodze. Kosztuje mnie to zbyt wiele nerwow uncertain.
        Tutaj tytul byl wieloznaczny, wlazlam, i sie zdenerwowalam losem
        jaki tej malej mama chce zgotowac.
        Nawet nie probowalam sie wczuwac w nastroj mamy, bo 'nastroj'
        dziecka silniej na mnie oddzialowuje.
        Latwo moge sobie wyobrazic, co moja corka by przezywala gdybym
        nagle znikala z domu na 9 godzin, walnela ja do osobnego pokoju,
        zrezygnowala z karmienia piersia i oczekiwala, ze ta blogo zasnie
        bez mojej obecnosci, w osobnym lozku, plus bedac w ciazy
        oczekiwalabym, ze da mi swiety spokoj, bo przeciez ja musze wypoczac.

        To bylby koszmar.
        Skonczylam psychologie, ale NIE jestem psychologiem, wlasnie
        dlatego, ze brak mi cierpliwosci do ludzi. smile
        • taby Re: :) 27.10.09, 14:24
          Znowu weszłam na forum i znowu się zdenerwowałam. Jakim prawem mi
          zarzucasz, że chciałam zgotować jej jakiś los???? Jakim prawem
          zarzucasz mi, że jestem złą matką? Gdzie w tym wszystkim wyczytałaś,
          że "walnela ja do osobnego pokoju, zrezygnowala z karmienia piersia
          i oczekiwala, ze ta blogo zasnie bez mojej obecnosci, w osobnym
          lozku"??? Pytam się gdzie??? Czyż nie napisałam, że bezproblemowo
          odstawiliśmy od piersi gdy skończyła 13 miesięcy? Czyż nie
          napisałam, że te zmiany i chęć spania ze mną nastąpiły po paru
          miesiącach? Gdzie wyczytałaś, że zostawiam ją samą aby usnęła - jest
          wręcz odwrotnie - czekam aż uśnie trzymając rękę na jej pleckach i
          siedząc w niewygodnej pozycji na podłodze. Ja po prostu jestem na
          skraju wytrzymałaości fizycznej przez to, że mała budzi się w nocy a
          spanie z nią w jednym łóżku (co robię codziennie od dwóch miesięcy
          już chyba) umniemożliwia mnie i mojemu partnerowi sen, bo córka się
          wierci, wstaje, szarpie mnie za włosy.
          Czy mam też sobie wyrzucać, że poszłam do pracy, bo z jednej pensji
          już nam trudno było wyżyć? Zakładam, że Wy macie piękny domek za
          miastem i mężuś przynosi tłuściutką pensję co miesiąc do domu. Tylko
          pozazdrościć. My dużym wysiłkiem przetrwaliśmy 14 miesięcy i w końcu
          mimo dużego smutku z mojej strony, musiałam do tej pracy wrocić.
          I jak to dobrze, że nie zostałaś psychologiem, bo wpędziłabyś w
          niezłą depresję niejedną osobę.
          Jesteś tak beznadziejną osbobą aagnieszko i tak kompletnie
          pozbawioną wrażliwości, że aż szkoda gadać.

          A koleżance, która wspomniała o możliwości zakazenia lambilią
          dziękuję, nie przyszło mi to wcześniej do głowy. Rzadko widujemy sie
          z pediatrą, bo dziecko mi, odpukać, nie choruje, ale zaraz do niej
          zadzwonie, umowię się na wizytę i opowiem o tych problemach ze
          spaniem, poproszę o zlecenie badania kału i co tam jeszcze.
          • aagnie.szkaa Re: :) 28.10.09, 10:13
            Dobra, koncze juz pisanie w tym watku, bo czuje sie jak potwor
            juz uncertain.
            Przepraszam, ze tyle przykrosci Ci sprawilam.
            Powodzenia w procesie wychowawczym.
    • azanna Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 27.10.09, 10:46
      taby napisała:

      Niestety
      > sielanka ta trwała tylko 3 miesiące i od sierpnia to tylko ja mogę
      > czytać bajkę i kłaść spać. Zmieniło się to praktycznie z dnia na
      > dzień. Nie mówię, że to bardzo źle, tylko opisuje sytuację.
      Niestety
      > córeczka od tego momentu budzi się w nocy o różnych porach - albo
      > np. o 12.30 albo jak jest dobra noc to o 5.00 i muszę ją wtedy
      wziąć
      > do łóżka bo inaczej strasznie krzyczy.

      Gdy u nas zaczęły się problemy ze snem z dnia na dzień,
      przychodzenie do nas do łóżka, nocne płacze i zabawy zaczęłam szukać
      przyczyn zdrowotnych, a nie psychologicznych. Okazało się, że córka
      ma lamblie. Nadpobudliwość i tzw. "trudny charakter" to często objaw
      pasożytów. Przebadaj dziecko.
    • alpepe Re: psycholog dla 18-sto miesięcznego dziecka 27.10.09, 15:25
      psycholog dziecięcy? Moim zdaniem z dzieckiem jest wszystko okej, albo moje obie
      córki też potrzebowały psychologa, a ja ciemna masa, nigdzie z nimi nie poszła.
      Moim zdaniem, psycholog potrzebny matce i to na gwałt, skoro jedno nie odrosło
      dobrze od ziemi, a ta bierze się za robienie drugiego, bo już na wychowanie
      wyobraźni nie starcza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka