Dodaj do ulubionych

2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie moge

02.12.09, 20:17
Moja corka ma 2 lata i 5 miesiecy. Jest zywym dzieckiem. Niestety, dochodze do
wniosku ze albo wyjatkowo hardcorowo przechodzi okres buntu 2 latka, albo ja
sie po prostu nie znam na dzieciach i tylko mi sie wydaje, ze ona daje mi w
kosc bardziej niz wszystkie inne znane mi dzieci.

Pomijam kweste tego, ze wszystko jest na nie. Ubieranie, kapiel, mycie zebow,
spanie. Nie ma opcji by zasnela sama, nie ma opcji by zjadla spokojnie,
ubranie wyglada tak, ze ja ja probuje ubrac a ona mi ucieka, skacze, rzuca sie
po dywanie, kanapie itd. Jedzenie to koszmar – nadal bawi sie jedzeniem,
ulubiona zabawa to packanie sie jedzeniem, rozlewanie, przelewanie z talerza
na drugi lub na stol. Na porzadku dziennym jest dobieranie sie do naszych
talerzy i kubkow, odmowa oznacza wycie i bunt i nie ma szans by zjadla juz
potem cokolwiek ze swojego talerza. No i wybieranie sobie, zawsze przed
obiadem czy sniadaniem chce ciastko czy cos slodkiego, potrafi urzadzic taka
scene, ze glowa mala. Oczywiscie konsekwentnie jej odmawiam, ale ona i tak
zawsze urzadza wrzaski, wycie i bunt w postaci niejedzenia potem obiadu czy
sniadania.

Najgorzej jest w miejscach publicznych. Nie moge po prostu w zaden sposob
wytlumaczyc jej, ze przez ulice przechodzi sie za reke, bo jak tylko sie
zblizamy do pasow, ona mi sie jak na zlosc wyrywa i biegnie prosto na ulice.
Jak ja sila prowadze za reke to sie rzuca, wije, poklada i w sumie ja wloke.
Nie pomagaja tlumaczenia, ani na spokojnie, ani na niespokojnie. Wszystkie
lagodne opowiesci o tym dlaczego nie mozna biec na ulice sa w naszym przypadku
niewypalem.
Jeszcze gorzej jest w sklepie, na poczcie itd. Nie moge zrobic zakupow, bo
corka wszystko sciaga z polek, wszystko chce wrzucac do koszyka. Oczywiscie
probowalam jej pozwalac cos wrzucac, ze np. pomozesz mamusi kupic herbatke,
czy zeby wrzucila do koszyka pokazana cytryne czy jogurt – nie wystarczy.
Zabranianie- ze nie wolno po prostu nic ruszac, tez jest bezskuteczne. Widze,
ze inne dzieci w jej wieku jakos potrafia isc SPOKOJNIE obok matki czy ojca za
reke czy trzymajac sie wozka z mlodszym dzieckiem, moja nie. Inne dzieci
potrafia sie nie rzucac na kazda rzecz w sklepie-moje dziecko rzuca sie jak
oszlale od polki do polki. Nie potrafi isc spokojnie, ona biega, skacze,
przewraca sie mi prostu pod nogi, wiesza sie na koszu, lapie co jej sie podoba
z polek, lapie za stojace gdzies na promocji butelki z alkoholem. Tlumacze jej
za kazdym razem ze nie wolno. Tlumacze dlaczego. Zabraniam. Mowie, ze jesli
bedzie tak robic to dostanie kare – ze jej cos zabiore, czy czegos nie
pozwole, i oczywsicie kara jest. Ale to i tak nic nie daje, nastepnym razem
jest tak samo. Dodam, ze zabieranie corki wszedzie w wozku nie jest
rozwiazaniem, bo wyje i wije sie przy wkladaniu do wozka i potem cala droge. I
tak biore wozek zawsze ze soba, bo czasami ze wzgledow jej bezpieczenstwa
(autobus, ruchliwa ulica) musze ja unieruchomic. I to jest jakis koszmar, jak
ona mi sie wyrywa i wydziera wtedy.
Problemem jest tez telewizja. Ciagle chce ogladac bajki. Oczywiscie wylaczam,
zabraniam, tlumacze, odlaczam tv od kontaktu. Zabieram ja do innych zabaw,
zachecam by towarzyszyla mi w kuchni. Ale ona tylko patrzy by znowu wlaczyc
sobie TV i ogladac cos. Jak byla mniejsza to uwielbiala ksiazeczki. Teraz
interesuje ja jedynie mazanie po nich flamastrami. Probowalam jaj czytac, ale
ja to widac nudzi, zaraz wyrywa mi ksiazke i po prostu przewala strony, rzuca
nia, probuje wyrywac kartki albo uprze sie na jaksi obrazek jeden i kaze go
sobie opowiadac po kilka razy( i to tez rzadko). Tak, jakby czytanie bylo dla
niej za nudne, za spokojne, opowidanie bajek i obrazkow tez potrwa 30 sekund i
juz leci do innej zabawy. Jedynie klockami potrafi sie pobawic pare minut, no
i malowanie, rysowanie – juz nie chce mowic jak wygladaja moje dywany i sciany
od codziennego mycia... (oczywiscie ma kartki, bloki, nawet duza tablice do
rysowania). Najlepsza zabawa dla moje corki to polewanie piciem i woda
wszystkiego... bierze sobie lyzke czy slomke i sokiem lub herbata myje
zabawki, sciany, klocki, meble. Wystarczy chwila i juz wszystko jest mokre.

Jestem na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego. Dos juz mam kazdego
dnia zaczynanego od wrzasku przy pierwszej probie pokierowania nia w jakis
sposob, dosc juz mam sprzatania zdemolowanego domu, porozsypywanego jedzenia,
pozalewanych coczkami i herbatkami i woda podlog. Dosc juz mam mycia sie,
malowanai na chybcika, bo moje dziecko musi mi we wszystkim towarzyszyc i
wyrywac wszystko z rak.
Nie wiem jak dotrzec do swojego dziecka, jak sprawic by choc troche zaczela
mnie sluchac. Jest dzieckiem kochanym, ma wydaje mi sie wystarczajaco duzo
bodzcow, spedzam z nia duzo czasu, miewa kontakt z innymi dziecmi, jest
codziennie na swiezym powietrzu, ma madre zabawki. A jednak cos jest chyba nie
tak, skoro nie potrafie od niej wyegzekwowac tego, by choc czasem sie mnie
posluchala.

Z mezem jest podobnie, choc jego sie CZASEM slucha.

Gdybym miala ocenic jej zachowanie w kategoriach doroslych to bym powiedziala
ze jest przede wszytskim przekorna, zmienna, uparta i zlosliwa po prostu. I
nie respekuje slowa NIE. Tylko pytanie, czy tak male dziecko potrafi byc
przekorne i zlosliwe?
Obserwuj wątek
    • ola33333 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 02.12.09, 21:09
      nie wiem co poradzic, ale z wiekiem chyba powinno byc lepiej..
      Moze sprobuj oddac ja choc na pare godzin do jakiegos klubu malucha?
      Moje corka zachowuje sie najgorzej jak jej sie nudzi. W naszym
      przypadku bardzo dobrze zrobilo jej pojscie do przedszkola. Miala 2
      i pol roku, teraz ma 2 i 10 miesiecy. Ma tam duzo wrazen i uczy sie
      takze zachowania w grupie i przynajmniej troche dyscypliny. Na
      poczatku w przedszkolu np. wybiegala w trakcie obiadu do drugiej
      sali skakac a inne dzieciaki za nia. Panie jakos ja przekonaly ze ma
      siedziec w czasie obiadu i siedzi i to bynajmniej nie jakimis
      drastycznymi metodami bo nadal b. lubi chodzic do przedszkola.
      Wydaje mi sie ze takiemu zywemu dziecku troche odmiany na pewno
      dobrze zrobi, niz 24 godziny dziennie z mamusia.

      Twoje dziecko jest troche mlodsze. Sama bunt dwulatka przezylam i
      tez bylo meczaco bo u takiego dziecka rozumek jest jeszcze malutki a
      wola b. silna, no ale i rozumek rosnie z wiekiem.

      Wiec pocieszam ze z wiekiem powinno byc lepiej!

    • wydrania Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 02.12.09, 21:19
      Ja mam chłopca dokładnie w tym wieku i przechodzę praktycznie to
      samo. Tzn. Filip zachowuje się tak przy mnie i przy moim mężu bo
      przy cioci, która się nim opiekuje podobno jest "aniołeczkiem". też
      nie mam siły. Jak najrzadziej z nim gdziekolwiek chodzimy, bo po
      takiej wizycie w sklepie to jesteśmy wykończeni. A ja w ogóle sama z
      nim nie chodze tylko zawsze z mężem albo ciocią. Wizyta u lekarza
      gdzie trzeba czekać w kolejce to dopiero dramat.
    • beatiness Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 02.12.09, 22:06
      hmm.. ja nie mam takiego problemu, córka prawie 3letnia okres buntu też właśnie przechodzi, ale nie dochodzi do tak drastycznych sytuacji, tzn. są płacze, jest prawie wszytsko na nie, ale nie jest źle. potrafimy się dogadać.

      po przeczytaniu twojego postu odniosłam wrażenie, że jesteś rosądną mamą i jeśli szablonowe rozwiązania problemów nie wchodzą w grę (typu kary i nagrody, rozmowy, tłumaczenia) nie czekałabym dłużej i zasięgnęłabym pomocy osób trzecich - np psychologa. może jednak coś robisz nie tak...? może pokażą Ci inne sposoby.

      takie zachowanie dziecka jest frustrujące, żeby nie powiedzieć gorzej...i obawiam się, że jeśli teraz tego się nie naprawi, to z dnia na dzień będzie gorzej...
    • mikams75 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 02.12.09, 22:48
      przerazajace to co piszesz, az sie boje co bedzie jak my dobijemy do tego wieku.
      Mam pytanie - czy twoje dziecko od zawsze mialo takie zachowania albo zapedy ku
      temu?
      Moja jest mlodsza, ale podobnie sie buntuje. Przechodzilysmy okres rykow i
      tarzania sie po sklepie, kladzenia sie na srodku ulicy itp afery. Po kilku
      probach histerii odpuszcza - tym sposobem moge teraz isc do sklepu, dostaje swoj
      koszyk i wklada co pokaze, albo sama juz wie co zazwyczaj kupujemy. Rozumie jak
      mowie zeby tego nie brala, a w zamian cos innego.
      Przestala sie klasc na ulicy, odpuscila zrzucanie donic z kwiatkami itp, ale i
      tak notorycznie znajduje cos innego gdzie po zakazie jest ciskanie sie po
      podlodze i ryk na calego. Z ta roznica ze dociera ze tego nie woelno i probuje z
      cyms innym co tez moze doprowadzic do szalu.
      U nas troche pomoglo jak sama moze podejmowac decyzje. Np. wyjmuje 2 body i
      pytam ktore chce. Z reguly jak sama wybierze to da sobie zalozyc.
      Nie wiem czy nie wymadrzam sie za bardzo, bo moze jeszcze nie ten wiek i dopiero
      sie przekonam.
      Ale wierze ze takie zachowanie potrafi wykonczyc.
      Moja znajoma swoja zapisala do prywaznego przedszkola na dwa dni w tygodniu i
      jak twierdzi dopiero po takiej dozie atrakcji jest w stanie dogadac sie z
      wlasnym dzieckiem.
      Mnie sie wydaje ze twojemu tez najwyrazniej brakuje wrazen i dyscypliny
      wprowadzonej przez bardziej doswiadczone kobiety.
      • meg.123 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 02.12.09, 23:02
        Mała terrorystkawink Gdy tak czytam to dla mnie to zabawne, ale naprawdę życzę Ci
        duuuużo cierpliwości. No przecież kiedyś jej przejdzie. Mój synek ma 2 lata ale
        jakoś na razie dajemy radę, okres buntu dwulatka przechodził przez 1
        tydzieńwinkale zauważyłam, że zaczyna kłamać np. byliśmy dzisiaj na bilansie a
        babci uparcie wmawia, że nie był, takich sytuacji jest mnóstwo a on ma dopiero 2
        lata!
        • mamasi Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 11:39
          moja ogólnie grzeczna, miala kiedys taki okres ale krótko.Raz tylko
          wbiegła mi naulice tuz przed samochód i ...dostała w tyłek -
          odruchowo, podziałało, ale ja cięzko to zniosłam
          psychicznie.Zaczęlismy chodzic na basen, ona to uwielbia więc jak
          nie chce cos zrobic to mówimy że nie pojedzie na basensmile i spokój,
          tylko zaczyna zmyślać...
        • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 14:30
          Takie male dziecko nie potrafi klamac. Jeszcze troche a Ty przykleisz mu
          etykietke klamczuszka. Dzieci w tym wieku nie potrafia jeszcze odtwarzac zdarzen
          zaszlych, ot i tyle. Cos tam pamietaja, ale nie maja pojecia czasu, nie sa w
          stanie powiedziec co sie zdarzylo, a na pewno nie w chronologii. Cos co bylo
          wazne zdarzylo sie dzis, a cos mmniej waznego wczoraj. Moze zdarzaja sie
          wyjatki, ale wiem,ze moj 3letni syn w przedszkolu "nie byl" (chociaz byl) albo
          odwrotnie. Gdy jest glodny stwierdza rozbrajajaco: nigdy nic nie jadlem, mamo!
          Gdy mial 2 lata wbilo mu sie w glowe jedno stwierdzenie i gdy spytalam sie
          "kiedy to bylo" odpowiadal: o 14: 06!<rotfl>
      • 3-mamuska Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 02.12.09, 23:19
        moj 2 latek(dzis ma urodziny)rzuca sie na ziemie jak mu cos nie wychodzi,tez
        rozlewa przelewa,mysle ze czesciowo jest to rozwoj dziecka,chodze z nim na grupy
        dla dzieci,sa panie, ale mama jest caly czas z dzeickiem i jesli dziecko ma
        napad zlosci to wszyscy je ignoruja,nawet na nie nie patrza,jesli rzuca
        zabawkami lub histeria nie przechodzi, wychodzi sie z dzieckiem na korytarz i
        sie je ignoruje, az minie mu napad zlosci, ale mu sie nie ustepuje,przelewanie
        to ponoc musi dziecko przez to przejsc 2 latki maja potrzebe rozwalania
        wszystkiego(nawet superniania mowila w swoim progarmie)w miare mozliwosci
        pozwalac,wytyczyc twarde granice ,ja w kuchni utworzylam szafke w ktorej maly
        robi co chce ma tam make lub groch czy ryz i tym moze sie bawic,jesli bawi sie
        zmywarka lub trzaska szafka ostrzegam ,jesli nie pomaga wyprowadzam z kuchni i
        zamykam drzwi doslownie na okolo minuty,krotkie powiedziane polecenia w miare
        niskim glosem ,bo ponoc za duzo do dziecka tez nie mozna mowic np.chodzi
        ubierzemy sie pojdziemy mamusia musi cie ubrac bo cos tam....ktotko ubieramy sie
        bo idziemy i koniec,babeczki na tych grupach sa wyszkoleone maja terapeltow
        np,od mowy czy ruchy i jesli mataka ma problem to zwraca sie do nich,one tez
        dziecko obserwoja i jesli widza cos niepokojacego to mamie podpowiadaja.
        > U nas troche pomoglo jak sama moze podejmowac decyzje. Np. wyjmuje 2 body i
        > pytam ktore chce. Z reguly jak sama wybierze to da sobie zalozyc.naprawde
        swietna rada.
        Moj synek pomaga wkladac pranie do pralki ja wybieram ktore a on nosi wyrzuca
        sam pieluchy,wklada ze mna naczynia do zmywarki,staram sie znalesc mu zajecie
        jesli zaczyna rozrabiac to oznaka nudow,bo normalnie sam sie ladnie bawi i nie
        ma problemu,do kapania ma lejek wiaderka lopadki i w wanie przelewa i rozlewa
        ile wlezie .powodzenia trzymam kciuki
    • paskap Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 02.12.09, 23:40
      Moje maleństwo tez ma 2,5 roku, tez jest przekorny i też uwielbia słowno NIE. Jednak nie mam z nim takich problemów jak ty. Jeśli np zauważam ze bawi się jedzeniem to je od razu zabieram, gdzyz wnioskuję, że jest juz najedzone. Mimo plakania czy wymuszania. Jak będzie plakać ze jest glodna to jeden raz jej ustąp i daj to samo. Jeśli sie sytuacja powtórzy to to zabierz jedzenie. Jeśli na dworzu jest podobnie, tzn ucieka czy łobuzuje to od razu kierunek dom. Reaguj od razu, spokojnie ale bądź konsekwentna. Tłumacz raz. Dziecko w tym wieku juz dużo rozumie i jest bardzo sprytne. Spróbuj coś zmienić. Powiedz jej, że od dziś będzie inaczej i powiedz jak. Ty ty decydujesz, a nie ona. No i koniec tv - popsuł sięsmile
      Głowa do góry! A w ogóle to jak długo ten okres buntu juz trwa? jak było wcześniej?
    • tym08 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 01:43
      U nas podobnie, tyle ze mloda ma 1,5 roku. Wyjscie na spacer wyglada
      tak, ze biegam za nia po calym mieszkaniu przez 15 minut, wyciagam
      ja z katow, spod lozka - ona sie wydziera jakbym ze skory ja
      obdzierala, piszczy niemilosiernie. Zeby wlozyc ja do wozka, daje do
      reki chrupki - wtedy jest ok. Gdy jestesmy bez wozka - do sklepow
      wpada jakby nigdy czegos takiego nie widziala - wszystko sciaga z
      polek. Na moje "nie wolno" nawet nie reaguje, ale jak chce ja od
      czegos odciagnac - wyrywa sie i krzyczy, kladzie na ziemi. Kilka dni
      temu tak lezala na chodniku przed brama parku - ludzie wchodzili i
      dziwnie na nas patrzyliuncertain
      Na ulice tez lubi wybiegac niespodziewanie, choc ogolnie jak prosze,
      zeby podala reke, to podaje.
      Zabawic sie sama umie, choc zwykle nie swoimi zabawkami, ale np.
      plytami cd/dvd. Ksiazeczki bardzo lubi - siada mi na kolanach i
      przynosi do czytania po kolei wszystkie swoje bajki.
      Oczywiscie chetnie pomaga mi we wkladaniu prania do pralki,
      wyciaganiu ubran do wyjscia, etc.
      Rowniez mam nadzieje ze z wiekiem sie uspokoi, oby wczesniej niz
      pozniej, bo bywaja dni, ze jestem u kresu wytrzymalosci.

    • kasiunia-s Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 08:36
      Moja mała 2,5 roku taki okres buntu przechodziła latem.Na każde wspomnienie tych
      wakacji mam dreszcze.
      Jeżeli chodzi o rozmazywanie, przelewanie płynów wszelkiego rodzaju, chlapanie,
      ślinienie pędzelka i mycie nim szyb, alergii na słowo kąpiel i mycie zębów
      przechodzimy to teraz.
      Wydaje mi się, że nie mamy innego wyjścia jak czekać i rozmawiać.
      Pozdrawiam i życzę cierpliwości wink))
      • eps Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 08:53
        niestety ale trzeba przeczekać. dla mnie kazdy dzień, każda minuta to walka o
        wszystko. próbuje zabawą, zachęta ale jak sie zaweźmie to koniec swiata.
        Czy dwulatek moze być przekorny i celowo złośliwy?
        wg mnie oczywiście ze moze.
        na szczęscie mojemu czasem zdarza sie chodzić za rękę.
        W markecie robię zakupy to wkładam do wózka sklepowego i daję herbatnika i gazem
        między regalami, bo mam dosłownie kilka minut na zakupy.
    • zabulin Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 08:50
      Mam syna- 22 miesiące- który mnie zwłaszcza, a także męzowi potrafi
      dac popalić. Na co dzień jest z moją ciocią, a jego nianią- ktora
      twierdzi, ze Michas we wszystkim sie jej słucha.
      No, ja tego nie moge powiedzieć. Jest kochany, żywiołowy, jest moim
      zyciem, ale czasem musze wyjść z pokoju i wziąć dwa głębsze wdechy.

      Najbardziej wkurza mnie jego rozlewanie po podłodze. Ile razy można
      scierać.
      Krzyczy, ze chce pić. Robię herbatkę w kubku- on migiem łapie drugi-
      choćby kubek z kompletu zabawek i zaczyna przelewać. Wszystko ląduje
      na podłodze, gdy próbuje zabrać, jest krzyk.A do buzi nie trafia nic.

      Ostatnio znajoma była w szoku, bo nie chciałam zrobić mu herbaty :smile
      Pewnie myśli, ze go głodzę.A ja wiem, ze on i tak nie wypije, tylko
      znowu bedę latac ze szmata smile
      Kiedy naprawdę chce mu sie pić, oblizuje sie smile dobrze, ze choć
      tyle wiem smile


      Chyba trzeba przeczekać smile
      Nie tylko u ciebie tak jest. Syn strasznie lubi kąpiel- jak go
      wyciągam z wanny jest codziennie taki wrzask, że chyba wszyscy s w
      okolicy zastanawijaja się, co robię dziecku smile


      Damy radę- bo jak nie my, to kto?
    • optymist1 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 08:58
      oprócz niechęci do książek ... to jakbym czytała o moich dzieciach, tylko, ze
      mam bliźnieta ..... wink
    • camel_3d tez masz problem... 03.12.09, 12:53
      ok...co do reszty to faktcznei ciezko moze byc..ale co do jedzenia..

      zabierz talerz i koniec..doczeka do kolacji..zje, jak zacznie si ebywic
      zabierasz talerz i tak zawsze.. szybko sktuktuje.

      a reszta,..na razie nie mam rady..czekam az moje male sie zbuntujesmile)
      • edit38 Re: tez masz problem... 04.12.09, 06:24
        camel_3d napisał:


        >
        > zabierz talerz i koniec..doczeka do kolacji..zje, jak zacznie si ebywic
        > zabierasz talerz i tak zawsze.. szybko sktuktuje.
        >
        Szybko ale nie na wszystkie dzieci to działa. Niestety ja w tej kwestii bardzo
        dobrze rozumiem autorkę bo mam to samo a że moja córa nie lubi jeść to nie
        przeszkadza jej jeśli przez 3-4 dni zjada w ciągu dnia tylko jogurt lub
        banana/jabłko. Gdy zabiorę jej jedzenie to jest zadowolona a za 10 minut drze
        się że chce ciastko czy jakieś inne łakocie (i potrafi bardzo długo się wydzierać)
        Niestety w tym temacie jestem "pogrzebana" ponieważ moje dziecko często bywa u
        moich rodziców a mojemu tacie nie da się wytłumaczyć aby jej nie karmił
        ciastkami, czekoladkami, paluszkami. Byle do września bo wtedy idzie do
        przedszkola i dziadek nie będzie miał możliwości dokarmiania jej na każdym kroku.
        • camel_3d Re: tez masz problem... 10.12.09, 10:10
          no to niech sie drze..jezu... mozesz jej zrobic np kanapke.
          w sumei banan tez nie jest zly. ale nie dawalbym ciastek czy lakoci.
    • carmita80 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 14:38
      Witaj. Zaczne od tego, ze wg mnie 2 latek nie jest zlosliwy. Moj synek ma 2 lata
      i 4 m-ce i wlasnie od jakiegos czasu ma bardzo podobne zachowania to twojej
      coreczki. Roznica polega na tym ze on raczej nie bawi sie jedzeniem, nie rozlewa
      zbytnio itd.,tylko ladnie zjada. U mojego dodatkowo dochodzi popychanie i
      zaczepianie innych dzieci, cale szczescie, ze tylko rowiesnikow i starszych, bo
      te maluszki to bardzo lubi. Bylam dzis u lekarza z soba ale musialam go zabrac
      oczywiscie biegal po przychodni, podarl czasopismo i nie chcial wyjsc z tamtad.
      Potem bylismy w sklepie to zwalal wszystko z wieszakow, musialam wziac go na
      rece gdyz nie reagowal gdy mu zwracalam uwage. Moj synek chodzi do przedszkola
      (zaczal gdy mial 10 m-cy) ale tam podobno jest grzeczny. Mam tez 7-letnia corke
      i ona w jego wieku raczej taka nie byla (albo juz nie pamietam) jednak na pewno
      miala podobny okres miedzy 3-5 rokiem zycia. Mysle ze trzeba tlumaczyc jakie sa
      prawidlowe zachowania, ale tez zaopatrzyc sie w duza dawke cierpliwosci i
      przetrwac - to minie.
      • jess28 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 18:21
        ...jakbym czytała o swojej-moja córka przechodzi podobnie okres buntu 2 latka!zakupy robie bardzo szybkie-ona musi cos trzymać w rączkach,bo inaczej krzyk,histerie itd.
        jak nie piciu to ciasteczko,to siamto...co chwile coś wymusza i żąda..
        nie cierpi zmiany pieluch,nie da się posadzic na nocnik!nawet jej nie zmuszam!czekam na lepsze czasy...nie wspomne o myciu głowy-koszmar!!
        dobrze,że chodzi 3 dni do żłobka,bo bym zwariowała..wszystko jej!tylko słysze moje moje!
        staram się tłumaczyć,zmieniać uwage,ale ona i tak ma robi po swojemu
        cóż trzeba przeczekać ten okres...
    • owieczka.easy Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 19:09
      do przedszkola ja daj jak najszybciej, sama odetchniesz, a ona tam
      sie wyżyje, przedewszystkim kontakt z dziecmi ją szybko zmieni,
      zacznie sama jeść, bo dzieci będą jadły, bedzie malować po kartkach,
      bo dzieci też będą malowały itd. Zobaczysz że wszystko sie zmieni,
      jak bedziesz ją odbierać to bedzie ci miała mnóstwo do opowiedzenia
      co dziś takiego fascynującego sie wydażyło itd.Nawet do prywatnego,
      jeżeli oczywiście masz taką możliwość, bo sie wykończysz.
    • mysza1_2005 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 20:20
      Poczytaj książkę Super Niani, tam jest wszystko świetnie opisane.
      Wydaje mi się, że to taki okres-bunt dwulatka. Przechodzę to samo.. myślę, że to
      przetrzymam i przejdziewink
      Życzę wytrwałości i cierpliowści!
    • bukmacherka34 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 03.12.09, 22:35
      Jestem przerażona kiedy czytam Wasze wypowiedzi, aż się nie chce wierzyć,że
      dzieci takie są. Ale mój ma dopiero 13 miesięcy więc najciekawsze przede
      mną...Mam też córke lat 15 i mnie miała takich akcji na szczęście, ale za to ma
      teraz, więc chyba wolę zbuntowanego dwulatka niz nastolatka. mimo wszystko
      wydaje mi się,ze wizyta u psychologa nie zaszkodziłaby małej, rzeczywiście masz
      wielki problem,życzę dużo siły, bo ja bym nie dała rady.
      • batutka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 01:15
        nie mam takich doswiadczen, moje dwuletnie dziecko to aniolek i nigdy nie
        przechodzila okresu buntu,ale wydaje mi sie, ze trzeba to cierpliwie przeczekac
        i zaczac wychowywac
        teraz jest czas kiedy Twoje dziecko chlonie jak gabka - wszystko co sie teraz
        wydarzy, na co jej pozwolisz, jak z nia bedziesz postepowac zaowocuje na dalsze lata
        ona musi wiedziec, ze ja kochasz, ze jestes jej przyjacielem, ale tez musi
        wiedziec, ze to Ty jestes osoba, ktora w waznych kwestiach decyduje
        Ty musisz byc stanowcza i konsekwentna: nie mozesz pokazywac, ze sobie nie
        radzisz, ze nie wiesz co robic
        piszesz, ze maze woda po scianach, ze rysuje kredkami po meblach - musisz jej
        postawic jasno reguly: jak maluje po scianach zabierasz kredki, proste
        jak wyrywa kartki z ksiazek, zabierasz ksiazki
        wedlug mnie to straszne, ze dziecko kieruje rodzicem - do niczego dobrego nie
        moze to prowadzic - teraz ksztaltuje swa osobowosc i musi miec granice
        (oczywiscie sporo wolnosci, ale granice jesno postawione tez)
        jesli wrzeszczy Ci w wozku w sklepie, a Ty musisz robic zakupy i w jakiejs
        chwili nie mozesz sobie pozwolic na wziecie jej na rece czy wyjecie z wozka, to
        trzeba ja przypiac i robic swoje
        jak krzyczy, placze - trudno...wytlumaczyc dlaczego tak robisz, ale robisz swoje
        nie mozesz robic nic wbrew sobie i zdrowemu rozsadkowi: nie da sie zrobic
        zakupow jak dziecko Ci ucieka, tak wiec mimo krzykow wsadzasz ja do wozka
        ona widzi, ze krzyki, placz sprawiaja, ze ulegasz i robisz, co ona chce - a to
        podstawowy blad
        z ubieraniem: moze pobawcie sie w ubieranie lalek, moze potraktuj to jak zabawe,
        a nie jak obowiazek, to i ona wyluzuje wink
        a jak nie, dalej bedzie uciekac, to trudno: ubierasz ja na sile: przeciez to Ty
        jestes silniejsza - tak trudno wziac dwulatka na kolana i obrac? (nawet jak
        probuje uciekac?)
        bawi sie jedzeniem? - ok, zabierasz jedzenie skoro nie jest glodna

        ja nie mowie, ze caly etap wychowania i widoczne rezultaty beda w jeden dzien,
        bo to dlugotrwaly proces (tym bardziej, ze nie jest juz teraz lekko), ale
        konsekwencja, konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja zdzialaja cuda

        ja osobiscie nie wierze w to, ze nie mozna wychowac nawet najbardziej niesforne
        dziecko: tylko trzeba sie do tego przylozyc, konsekwentnie trzymac sie pewnych regul
        nie moze tez byc tak,ze najpierw jej na cos pozwalasz, a potem zabraniasz, bo
        dziecko samo nie wie co ma robic i na co sobie pozwolic

        w tym okresie male dziecko uczy sie te okazywac swoje emocje i moga one byc
        rozne: to moze byc gniew, zlosc, agresja - ale to od Ciebie zalezy pokazanie
        dziecku jak te emocje w odpowiedni sposob pokazac, bo ono jeszcze jak widac w
        nieporadny sposob je okazuje

        w sytuacjach kryzysowych,kiedy mala jest zla tez mozesz z nia o tych uczuciach
        pogadac, np. widze, ze jestes zla - rozumiem Cie - wiem, ze nie jest fajnie
        siedziec w wozku, chcialabys pobiegac, ale zrozum, mama musi teraz w spokoju
        zrobic zakupy, nie moge za Toba biegac, bo nigdy nic nie kupie - jak bedziesz
        grzeczna, wtedy szybko zrobie zakupy i szybko wyjdziemy ze sklepu, wtedy pobiegamy

        pisalas o ulicy: a moze pobawcie sie w domu, np . narysujcie pasy, niech miski
        przechodza przez te pasy na ulicy, niech jeden wybiega przed auto (zabawkowe):
        taka zabawa, a moze czegos nauczy
        wiesz, takie gadanie o niebezpieczenstwie dla malucha nic nie znaczy, ona musi
        to zobaczyc, dotknac: wtedy lepiej pracuje wyobraznia
        jak ucieka na ulicy mimo tego, trudno - trzymasz na sile za reke albo sadzac do
        wozka i idziesz dalej - krzyczy? trudno...takie jej prawo, ma prawo okazywac
        niezadowolenie

        i zeby nie bylo: nie wymadrzam sie, pewnie sporo moich rad nie sprawdzi sie w
        praktyce, ale moze choc jedna? smile

        a jak nic nie da, to cierpliwie czekaj, ale dalej badz konsekwentna w tym co robisz
        i jeszcze jedno: nie przesadz tez z tym nadmiarem zakazow, bo zbyt duza ilosc
        granic jest rowniez powodem do buntu
        i baw sie z nia jak najwiecej, wymecz ja w ciagu dnia, niech sie dzieciak
        wyszaleje, niech pobiega po parku, a Ty razem z nia
        i niech widzi, ze mimo tych roznych "dziwnych" (w jej pojeciu) zakazow ma w
        Tobie przyjaciela
        • styczniowka82 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 09:19
          Batutka zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.
          Sama mam dwulatka przechodził już bunt ale zarówno on jak jego 5-
          letni brat wiedzą do kogo należy ostatnie słowowink
        • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 15:10
          Wierz mi, ze wijacego sie dwulatka ciezko ubrac, kiedy tego nie chce. Sama
          przechodzilam przez to (przechodze caly czas, obecnie ma 3 lata), jednak nie w
          takim nasileniu jak opisane przez autorke. Malo tego, psycholog dzieciecy mi
          rzekl, ze w ataku histerii 4 latka (no troche starszy, jednak maly jeszcze) na
          ojcu (ktory usilowal terapeutycznie zablokowac go i przytrzymac) zostaly strzepy
          ubran i resztki wlosow (bez eufemizmow). Dlatego trzeba wiedziec jak zlapac ;D
        • jakw Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 05.12.09, 14:20
          > jestes silniejsza - tak trudno wziac dwulatka na kolana i obrac?
          (nawet jak probuje uciekac?)

          Wiesz, w lecie to może jeszcze się da, ale przy rajstopkach to ze w
          osoby są potrzebne wink
        • morekac Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 05.12.09, 15:10
          batutka napisała:

          > a jak nie, dalej bedzie uciekac, to trudno: ubierasz ja na sile: przeciez to Ty
          > jestes silniejsza - tak trudno wziac dwulatka na kolana i obrac? (nawet jak
          > probuje uciekac?)
          Wcale się nie dziwię, że obierane dziecko ratuje swą skórę i próbuje uciekać...
    • alpepe Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 10:34
      Dwa filary: cierpliwość i konsekwencja. U mnie z cierpliwością krucho, z
      konsekwencją lepiej. Jak moja córka na zakupach zaczynała zachowywać się jak
      małpa, brałam ją pod pachę i bez zakupów wychodziłam ze sklepu. O ile mi
      przyrzekła, że już będzie się dobrze zachowywać, wracałyśmy ze sklepu. Jeśli
      nie, zakupy robiłam albo ja bez niej, dziecko pod opieką męża, albo mąż sam.
      Co do zabawy jedzeniem,to przy starszej się nie zdarzało, młodsza ma mocną
      niedowagę i żal mi jej, ale kiedy widzę, że zaczyna się bawić jedzeniem,
      zabieram mimo płaczów i protestów. Co do ubierania, twój problem jest
      powszechny. Ja zawsze zaczynałam przebieranki sporo czasu przed wyjściem, o ile
      musiałam zdążyć na jakąś godzinę. Patent: idziemy na dwór, nie chcesz się
      ubierać, idę sama. Zdarzało mi się wyjść z mieszkania i wrócić po paru minutach,
      by dziecko zdało sobie sprawę z tego, że nie żartuję i albo w jedną, albo w
      drugą. Co do wylewania wody, od razu kara i samodzielne sprzątanie.
      Tak samo przy paćkaniu jedzeniem. Telewizja godzinę dziennie, potem wyłączyłabym
      z kontaktu i nie ma zmiłuj się. Słodycze, cóż, ja pozjadałabym wszystko słodkie
      na widoku i poza widokiem i zafundowałabym sobie i dziecku tak tygodniowy odwyk.
      Mam wrażenie, że młoda ma za dużo cukru i wyjdzie kandydoza w posiewie na grzyby
      z kału. I stąd ta nadpobudliwość. Dieta z małą ilością cukrów prostych, więcej
      warzyw, mniej słodkich rzeczy typu ohydne danonki czy danio. Co do wyrywania się
      na drogę, nie pomogę, trzymać mocno za rękę i nie zwracać uwagi na sprzeciw, w
      ostateczności pod pachę i przenieść.

      I jeszcze jedno, kiedy dziecko mnie nie słuchało, to ja dawałam ją do innego
      pokoju i zamykałam drzwi. Czasem skutkowało to jako kara, czasem młoda się
      bawiła, ale za każdym razem miała jasny komunikat: zrobiłaś coś nie tak.
      • ksyffka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 07.12.09, 14:28
        Mam synka 2,3 lata i też już nie mam siły.U mnie również z
        cierpliwością krucho, ale z
        konsekwencją lepiej. Niestety nawet konsekwencja nie pomaga. Robię
        tak jak pisze alpepe lae to nie skutkuje.
        >Jak moja córka na zakupach zaczynała zachowywać się jak
        małpa, brałam ją pod pachę i bez zakupów wychodziłam ze sklepu.-mój
        syn pod pachą gryzie,kopie,pluje i nie mogę go utrzymać
        >Zdarzało mi się wyjść z mieszkania i wrócić po paru minutach,
        by dziecko zdało sobie sprawę z tego, że nie żartuję-moje nic sobie
        z tego nie robi,jeszcze mi język pokaże
        >Co do wylewania wody, od razu kara i samodzielne sprzątanie.-
        zamiast sprzątać jeszcze bardziej rozmazuje i paćka wszystko obok,w
        końcu sprzątnie po godzinach krzyku
        >kiedy dziecko mnie nie słuchało, to ja dawałam ją do innego
        pokoju i zamykałam drzwi- w ten sposób mało so nie straciłam szybki
        w drzwiach. A na karne jeżyki nie mam już sił.Nie usiedzi na jeżyku
        a po 2 godzinach sadzania go tam co chwilę, zachowując przy tym
        spokój- jestem wykończona.
        Nie wspomnę już o tym że w samochodzie wypina się z pasów w
        samochodzie ,bije starszą siostrę i gryzie co ma pod ręką-
        kurtkę,pasy,siedzenie. Poza tym byle mu się soś nie podobało to
        bije,kopie,szczypie,pluje,rzuca tym co ma pod ręką,pokazuje język.
        Moja konsekwencja i ignorowanie krzyków nie pomaga. Bawimy
        się,czytamy,malujemy,wycinamy.
        Wszystko ładnie,pięknie az do czasu gdy coś jest nie po jego myśli –
        no i burza…
    • solaris31 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 12:17
      masz do czynienia ze słynnym buntem dwulatka wink z tym, że trzeba
      pamiętać, że dzieci przechodzą tenże bunt w różnych okresach, a
      niekoniecznie równo z drugimi urodzinami wink to tak ad vocem mamy,
      któr apisała, że ma w domu dwulatk aaniołka wink nie znasz dnia ani
      godziny - ale bunt mniejszy czy większy na pewno bedzie.

      o co chodzi z tym buntem? dziecko odkrywa, że jest oddzielna osobą -
      a nie przedłużeniem mamy. stąd często mama jest be, a inni
      członkowie rodziny są ok.

      nie mam za duzo czasu, bo moja zbuntowana dwulatka wymag aode mnie
      nieco czasu wink kilk arad - bo juz raz ten bunt przechodziłam ze
      starszaczką:

      1. konsekwencja, konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja. to
      podstawa. wytyczaj jasne granice, to wolno, tego nie wolno, a jeśli
      ce,owo zrobisz coś, czego nie wolno, będzie kara - np. za
      supernianią - karny jeżyk czy poduszka, na którym dziecko siedzi
      tyle czasu, il ema lat. odosobnienie to dobra forma radzenia sobie z
      dzieckiem.

      2. staraj sie unikać sytuacji stresujących - jeśli dziecko jest
      niemozliwe na zakupach i sobie nie radzisz - zostaw je w domu i idź
      sama. niepotrzebne jest stwarzanie sytuacji i okazji do manifestacji
      różnych złych zachowań przez dziecko.

      3. jeśli np.diecko rysuje kredką po scianie - zabierz i powiedz -
      nie wolno. mów jasno, nie za długo, bo dziecko zrozumie tylko jasny
      i krótki komunikat. tłumaczenie zostaw dla starszaka.

      4. nie przejmuj się wyciem i histeria, najlepiej takie zachowanie
      zignorować. dziecko mające widownię potrafi zrobić niezły teatrzyk.

      5. i uzbrój się w cierpliwośc, jeśli nie wytrzymujesz, zostaw
      dziecko samo, idź gdzieś, choćby do łazienki i sie wyładuj -
      przeklnij, zbij szklankę w kuchni - cokolwiek.

      6. i pamiętaj, że nie jesteś sama, a ten bunt w końcu kiedyś minie wink
    • carmita80 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 12:19
      babyonline.pl/maluch_dwulatek_bunt_dwulatka_artykul,1180.html
    • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 13:09
      szczerze? zal mi Twojej corki
      z tego co piszesz wnioskuje,ze corka jest bez przerwy strofowaana,
      karana, nawet za zachowania normalne dla dzieci w takim wieku
      rozumiem,ze trzeba byc konsekwentnym w niektorych kwestiach,ale co
      zlego w tym, ze dziecko biega, skacze zamiast chodzic???
      kazde dziecko w tym wieku ucieka przed ubieraniem, kapiela itp, moj
      maly jest taki sam,ale wystarczy troche inwencji i wszystko sie da z
      dzieckiem zaltwic, robienie rzeczy na sile to najgorsza opcja z
      mozliwych

      Twoje dziecko potrzebuje miejsca gdzie bedzie moglo sie porzadnie
      wyszalec, pobiegac, na razie unikaj zabierania jej do sklepu,
      oszczedziesz stresu sobie i jej, zakupy mozesz robic wieczorem

      lubi lac wode ? daj jej pare misek i niech sobie leje do woli, moze
      stanac kolo zlewu, towarzysz jej, zeby kierowac jej zabawa

      chce malowac po scianach? pozwol jej na to w jej pokoju, mozesz
      przznaczyc na to jedna sciane
      chce malowac po ziemi? kup pare duzych arkuszow papieru, rozloz na
      ziemi

      nie ma nic zlego w tym,ze dwulatka packa sie jedzeniem, zabraniajac
      czynisz to jeszcze bardziej atrakcyjnym

      rozlewa picie? daj jej zamkniety kubek ze slomka

      ucieka przed ubieraniem? moze jest gotowa,zeby ubierac sie sama,
      jesli nie, sprobuj zamienic w to zabawe, ja biegam za moim synkiem
      krzyczac "spodnie Cie gonia, zaraz Cie zlapia" i biegamy, maly sie
      chowa, jest kupa smiechu

      nie chce czytac? lubi ogladac jeden obrazek? co w tym zlego? nie
      rozumiem dlaczgo na to narzekasz, taka jest i tyle

      przede wszystkim pozwol dziecku byc dzieckiem ,przestan bez przerwy
      upominac i karac, stwarzaj sytuacje w ktorych mala bedzie mogla sie
      wyszalec i najwazniejsze
      ZAAKCEPTUJ SWOJE DZIECKO TAKIM JAKIM JEST
      dzieci to czuja smile

      jeszcze jedno, czy poswiecasz jej wystarczajaco duzo czasu? moze to
      sa proby zwrocenia Twojej uwagi
      nie mowie o zabawie mimochodem miedzy praniem i myciem garow,ale o
      poswieceniu dziecku swojej calej niepodzielnej uwagi
      male dzieci potrzebuja jej duzo, widze u swojego synka,ze jak uwagi
      ma za malo zaczyna wariowac i o bajki sie pyta
      • solaris31 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 14:11
        Kobraluca - ja w sumie się zgadzam z tym, co piszesz o unikaniu
        stresujących sytuacji, poświęcaniu czasu i tak dalej - ale chyba się
        zapędziłaś. to, że dziecko sie buntuje nie oznacza, że matka ma mu
        pozwalac na wszystko, a juz szczególnie jeśli tego nie akceptuje!
        chodzi mi głównie o malowanie po ścianach - no wybacz, ale sa
        granice, których nawet dwulatkowi przekraczac nie wolno. stą
        dkroczek do kolejnych wymuszeń i wychowania bezstresowego - a to
        jest bardzo zły model wychowawczy.

        co do reszty - zgadzam się, na pewno nie wolno niczego robic na
        siłę. ja tez czasem uciekam sie do różnych forteli - jak dzieci nie
        chcą się ubierac, nie każe i nie wrzeszczę, ale robię zawody - kto
        szybciej sie ubierze i tak dalej. ale pozostanę przy stanowisku, że
        są granice, których przekraczac dla dobra dziecka nie wolno.
        • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 15:58
          a co zlego jest w tym,ze dziecko ma w swoim pokoju sciane po ktorej moze malowac? w koncu te jego pokoj i jego decyzja jak sobie dekoruje, podobnie jak Ty dekorujesz swoja sypialnie

          moj maly takich zapedow nie ma wiec nie musialam tego robic,ale mam kolezanke, ktora pomalowala jedna sciane na czarno i dzieciaki skrabia po niej kreda do woli, wszystkie pozostale sciany w domu sa czyste smile
          • batutka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 16:36
            kobraluca napisała:

            > a co zlego jest w tym,ze dziecko ma w swoim pokoju sciane po ktorej moze malowa
            > c? w koncu te jego pokoj i jego decyzja jak sobie dekoruje, podobnie jak Ty dek
            > orujesz swoja sypialnie
            >
            kobra, nie do konca wedlug mnie - bo w koncu gdzie zaczynaja sie granice?
            a moze wychowywac dziecko bez granic z zaakceptowaniem wszystkiego co robi?
            no, ale to moje zdanie wink
            i
            • batutka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 16:44
              batutka napisała:

              > kobraluca napisała:
              >
              > > a co zlego jest w tym,ze dziecko ma w swoim pokoju sciane po ktorej moze
              > malowa
              > > c? w koncu te jego pokoj i jego decyzja jak sobie dekoruje, podobnie jak
              > Ty dek
              > > orujesz swoja sypialnie
              > >
              > kobra, nie do konca wedlug mnie - bo w koncu gdzie zaczynaja sie granice?
              > a moze wychowywac dziecko bez granic z zaakceptowaniem wszystkiego co robi?
              > no, ale to moje zdanie wink
              > i
              >
              >
              jeszcze dodam jedno - tu nie chodzi o jedna sciane, tylko o to, zeby nie robic
              tak, ze na wszystko co dziecko chce, pozwalasz mu
              chce sie bawic jedzeniem: niech sie bawi, przeciez to frajda
              chce malowac sciane, niech maluje, moze sie przy tym fajnie bawic
              chce biegac jak oszalale po sklepie, niech biega, przeciez dzieci lubia biegac
              itp. itd.
              chodzi o to, ze dajesz duzo swobody, naprawde sporo, ale wyznaczasz tez granice,
              bo w koncu wychodzi na to, ze dziecko robi wszystko, co zechce, a tak byc nie moze
              nie da sie po prostu wychowac dziecko na porzadnego czlowieka bez postawienia
              jakis granic, bez pewnych regul
              ja na przyklad nie pozwalam malowac po meblach, scianach - niech sie ucza, ze
              sciany nie sa do malowania, a kartka
              dzieci maja tendencje do wykorzystywania roznych rzeczy niezgodnie z ich
              przeznaczeniem: widze to w przedszkolu, w ktorym pracuje
              dziecko pomalowalo sciane kredka, a potem powiedzialo ze mama mu w domu pozwalala
              no i jak ja mam wytlumaczyc dziecku, ze scian sie nie maluje, do tego jest kartka
              inne dzieci np. wykorzystaly kosz do zabawek jako samochod
              wyobraznia dziala i to jest fajne, ale kosz zostal zepsuty, kolka odpadly,
              plastik pekl - tak wiec chodzi o to, zeby dzieci nauczyly sie pewnych zasad
              • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 18:41
                batutka napisała:


                > >
                > jeszcze dodam jedno - tu nie chodzi o jedna sciane, tylko o to,
                zeby nie robic tak, ze na wszystko co dziecko chce, pozwalasz mu

                czyli zabranienie dla samego zabraniania?
                mam zabraniac po to,zeby pokazac dziecku kto rzadzi?


                > chodzi o to, ze dajesz duzo swobody, naprawde sporo, ale
                wyznaczasz tez granice, bo w koncu wychodzi na to, ze dziecko robi
                wszystko, co zechce, a tak byc nie moze

                ale kto powiedzial, zeby nie wyzanczac zadnych granic?
                wyznaczam granice tam gdzie dotycza one bezpieczenstwa synka albo
                innych, ucze ze nie wolno bic, kopac, bawic sie sznurkami od zaluzji
                lub na schodach, biegac po ulicy itd itp

                > nie da sie po prostu wychowac dziecko na porzadnego czlowieka bez
                postawienia jakis granic, bez pewnych regul ja na przyklad nie
                pozwalam malowac po meblach, scianach - niech sie ucza, ze sciany
                nie sa do malowania, a kartka

                postaw sie w sytuacji dziecka, kartka jest przerazliwie nudna
                nie mowie,zeby pozwalac malowac po wszystkich scianach,a po jednej
                do tego przeznaczonej
                mozna tez inaczej rozwiazac ten problem, mozna pomalowac pudelka z
                makaronem lub inne pudelko, niech dziecko wybiera, bedzie mialo z
                czego smile mozna pomalowac wanne zmywalnymi kredkami itp itd, mozna
                wymyslac w nieskonczonosc, nie trzeba ograniczac dziecka do tej
                nudnej kartki

                no i mam pytanie, jaka jest Twoja definicja porzadnego czlowieka i
                jak sie ma do tego malowanie po scianach?

                > dzieci maja tendencje do wykorzystywania roznych rzeczy niezgodnie
                z ich przeznaczeniem: widze to w przedszkolu, w ktorym pracuje
                > dziecko pomalowalo sciane kredka, a potem powiedzialo ze mama mu w
                domu pozwala i jak ja mam wytlumaczyc dziecku, ze scian sie nie
                maluje, do tego jest kartka

                mozna postawic granice nawet pozwalajac dziecku na troche
                szalenstwa, matka powinna nauczyc dziecko,ze malujemy na jednej do
                tego przeznaczonej scianie w domu i TYLKO na tej scianie


                > inne dzieci np. wykorzystaly kosz do zabawek jako samochod
                > wyobraznia dziala i to jest fajne, ale kosz zostal zepsuty, kolka
                odpadly,plastik pekl - tak wiec chodzi o to, zeby dzieci nauczyly
                sie pewnych zasad

                nie zamierzam ograniczac mojego dziecka we wszystkim, dlatego ze
                kiedys gdzies ktos moze od niego wymagac czegos czego nie wymagam ja
                gdybym tak myslala moj syn nie moglby robic niczego i non stop
                musialabym mu truc
                w przedszkolu tez nie zasszkodzi troche wyobrazni, mozna dzieciom
                dac pudla, ktore sobie pomaluja i beda mialy samochody
                • batutka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 22:31
                  • batutka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 22:53
                    kurcze, napisalam wczesniej dlugasny post i mi to gdzies wcielo sad
                    to pisze jeszcze raz, ale juz krocej (mam nadzieje smile
                    kobra, nie chodzi o zabranianie dla samego zabraniania, bo to byloby glupie smile
                    masz sporo racji w tym, ze dziecko szacunku do pracy innych nie uczy sie tylko i
                    wylacznie nie malujac po scianach, ale mnie sie wydaje, ze u nas nie zdaloby to
                    egzaminu z ta jedna sciana: Anie raczej zacheciloby to do mazania na reszcie
                    scian i mebli (lubi to wink
                    dlatego mysle, ze wazne tez jest indywidualne podejscie do dziecka, na jedno
                    dziala to, na inne co innego
                    mysle jednak, ze jak od malego wie, ze scian sie nie maluje, to to bedzie dla
                    niej jasna, naturalna zasada
                    nie pojdzie jako nastolatka pod blok i nie pomaze sciany bloku smile (hmm...mam
                    nadzieje smile)
                    co do jedzenia - jasne: taki maluch nie wie, co to szacunek do jedznienia, ze
                    inni gloduja i dlatego nie nalezy sie nim bawic
                    ale mysle, ze na razie starczy jasny komunikat, ze nie wolno sie bawic
                    jedzeniem, potem z czasem wyjasnienia dlaczego
                    ostatnio Ania ogladala ze mna "Swinke Peppe" i tam byla tak scenka, ze Peppa z
                    braciszkiem bawili sie piciem, jakies babelki robili czy cos i tata Swinka
                    powiedzil" nie powinniscie bawic sie jedzeniem
                    na to Ania: "tak jak Ania, Ania kocha jedzenie, Ania nie bawi"
                    bylam w szoku ile dotarlo z tych moich pouczen do tej jej malej glowki smile
                    takie "zakazy" nie sa dla niej uciazliwe, nie unieszczesliwiaja, sa dla niej
                    zupelnie naturalne, ona przyjmuje je za norme
                    wiesz, taki maluch jeszcze niewiele rozumie, ale mysle, ze juz teraz jest czas
                    na taka nauke, co robic mozna, a co nie: bo jesli teraz nie naucze, to kiedy:
                    kiedy pojdzie do przedszkola, szkoly? moze byc juz wtedy za pozno
                    do tej pory rodzice mi pozwalali bawic sie jedzeniem, a teraz zabraniaja???
                    dlaczego???
                    tak wiec jak od malego tlumacze pewne rzeczy, to jest to dla nich norma
                    ale u Ciebie na przyklad zdalo egzamin co innego - tak wiec kazde dziecko jest
                    inne, matka zna swoje dziecko i wie, jak z nim nalezy postapowac
                    jeszcze jedna sprawa: troszke inaczej wyglada sprawa z jednym dzieckiem, a
                    inaczej z dwojka
                    ja na przyklad nie moge sobie pozwolic zeby mi dziewczyny w sklepie robily co
                    chcialy, zeby mi uciekaly, zebym je gonila
                    bo o ile za jednym dzieckiem moge biec, mozemy szalec po calym hipermarkecie, to
                    z dwojka jest gorzej: jedno w lewo, drugie w prawo, a matka pada na zawal serca wink
                    tak wiec Ania wie, ze w sklpie idzie kolo mamusi albo siedzi w wozku i nie
                    buntuje sie (to tez dla niej norma)
                    ale czesto jezdzimy we czworke do sklepow i wtedy tatus z jedna cora idzie w
                    swoja strone,a mamusia z druga w swoja
                    wtedy mozemy szalec do woli: gonimy sie, smiejemy (jest wiecej luzu i swobody)

                    natomiast zgadzam sie z Toba w kwestii nadmiaru granic: to faktycznie nic
                    dobrego, bo wtedy wlasnie dziecko ma sie przeciw czemu buntowac
                    i super rozladowywac zla atmosfere zabawą, smiechem, a nie "truciem"
                    super jest Twoja zabawa w ubieranie, jak spodnie gonia synka
                    ja tez czesto tak robie i od razu jest weselej, dzieciak nie buntuje sie, nie
                    zlosci, po prostu cieszy sie i widzi w Tobie przyjaciela, a nie ciagle
                    strofujacego nauczyciela
                    nawet jak mowie Ani o niebezpieczenstwie na ulicy, ze nie wolno uciekac mamie
                    jak jezdza blisko samochody, to wlasnie tlumacze jej to na przykladach, w
                    zabawie, pokazujac obrazki w ksiazce

                    wbrew pozorom ja jestem bardzo pobłażliwą mamą: no, ale granice sa, nie powiem
                    "czym skorupka za mlodu..." smile
                    • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 05.12.09, 04:17
                      batutka napisała:


                      > masz sporo racji w tym, ze dziecko szacunku do pracy innych nie
                      uczy sie tylko i wylacznie nie malujac po scianach, ale mnie sie
                      wydaje, ze u nas nie zdaloby to
                      > egzaminu z ta jedna sciana: Anie raczej zacheciloby to do mazania
                      na reszcie scian i mebli (lubi to wink
                      > dlatego mysle, ze wazne tez jest indywidualne podejscie do
                      dziecka, na jedno dziala to, na inne co innego

                      zgadzam sie, kazde dziecko wymaga indywidualnego podejscia
                      tez malemu nie propnuje pisania po scianach,bo nie wykazuje takich
                      zapedow,ale za to pozwolilam mu ozdobic wszystkie gumowe rogi na
                      stole, bo chcial stol malowac, nie zalezy mi na nich i tak beda
                      niedlugo do wyrzucenia
                      autorka watku pisze,ze jej dziecko pisze po wszystkim, raczej ciezko
                      bedzie ja ograniczyc do kartki papieru, dlatego polecilam sciane


                      > mysle jednak, ze jak od malego wie, ze scian sie nie maluje, to to
                      bedzie dla niej jasna, naturalna zasada
                      > nie pojdzie jako nastolatka pod blok i nie pomaze sciany bloku smile

                      ale ludzie nie pisza na blokach dlatego,ze jako dzieci mogli to
                      robic w domu, jest to forma ekspresji, jak kazda inna sztuka, tylko
                      troche bardziej zbuntowana


                      >tata Swinka powiedzil" nie powinniscie bawic sie jedzeniem
                      > na to Ania: "tak jak Ania, Ania kocha jedzenie, Ania nie bawi"
                      > bylam w szoku ile dotarlo z tych moich pouczen do tej jej malej
                      glowki smile

                      grauluje smile

                      > wiesz, taki maluch jeszcze niewiele rozumie, ale mysle, ze juz
                      teraz jest czas na taka nauke, co robic mozna, a co nie: bo jesli
                      teraz nie naucze, to kiedy:
                      > kiedy pojdzie do przedszkola, szkoly? moze byc juz wtedy za pozno
                      > do tej pory rodzice mi pozwalali bawic sie jedzeniem, a teraz
                      zabraniaja???
                      > dlaczego???

                      nie widzialam jeszcze dziecka w wielu szkolnym rzucajacego jedzeniem
                      rzucanie wszystkim, w tym jedzeniem jest cecha wieku naszych
                      dzieci,to mija pozniej samo, dlatego uwazam ze nie ma sensu sie o to
                      z dzieckiem szarpac, zwlaszcza z takim ktoremu ciezko przychodzi
                      powstrzymanie tego impulsu
                      mozna oczywiscie zaproponowac inne opcje " a moze porzucasz
                      pileczka?"lub czyms innym co dziecko lubi, jesli jednak nie da sie
                      dziecka przekonac uwazam,ze nie warto walczyc z tym za wszelka cene


                      > jeszcze jedna sprawa: troszke inaczej wyglada sprawa z jednym
                      dzieckiem, a inaczej z dwojka, ja na przyklad nie moge sobie
                      pozwolic zeby mi dziewczyny w sklepie robily co
                      > chcialy, zeby mi uciekaly, zebym je gonila
                      > bo o ile za jednym dzieckiem moge biec, mozemy szalec po calym
                      hipermarkecie, to z dwojka jest gorzej: jedno w lewo, drugie w
                      prawo, a matka pada na zawal serca wink

                      oczywiscie, tu Ci przyznam racje,z dwojka dzieci trzeba postepowac
                      inaczej niz z jednym


                      > wbrew pozorom ja jestem bardzo pobłażliwą mamą: no, ale granice
                      sa, nie powiem "czym skorupka za mlodu..." smile

                      tez uwazam,ze "czym skorupka za mlodu..." dlatego od malego mowie
                      dziecku jak czuja sie inni ludzie kiedy postepujemy w jakis
                      okreslony sposob,jak sie czuje ktos z kim sie podzielimy , jak ktos
                      kogo uderzymy; dlatego tez podnosze smieci znalezione na ulicy, mimo
                      ze jest to nieraz obrzydliwe, mowiac jak to nieladnie,ze ktos nie
                      wyrzucil do smietnika (czego sie nie zrobi w imie nauki wink ) itp
                      obydwie uczymy, kazda na swoj sposob pasujacy do naszych
                      temperamentow i przekonan jak rowniez do charakteru naszych dzieci
                    • jakw Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 05.12.09, 18:17
                      batutka napisała:

                      > mysle jednak, ze jak od malego wie, ze scian sie nie maluje, to to
                      bedzie dla niej jasna, naturalna zasada

                      Moja starsza doskonale wiedziała - malowała za firanką - tak, żeby
                      nie było widać.

                      > nie pojdzie jako nastolatka pod blok i nie pomaze sciany bloku smile
                      Teraz ma lat niemal 13 i nie lata ze sprejem w ręku.


                      > na taka nauke, co robic mozna, a co nie: bo jesli teraz nie
                      naucze, to kiedy:
                      > kiedy pojdzie do przedszkola, szkoly? moze byc juz wtedy za pozno
                      > do tej pory rodzice mi pozwalali bawic sie jedzeniem, a teraz
                      zabraniaja???
                      W nieco późniejszym wieku dzieci już nie muszą eksperymentować w
                      celu ustalenia koloru czerwonego barszczu dokładnie wymieszanego ze
                      szpinakiem wink
                      To babranie w misce i malowanie po ścianach jakoś im przechodzi. I
                      naprawdę nie trzeba łapać megadoła z powodu 2-latka bawiącego się
                      jedzeniem czy dlatego, że coś tam taki 2-latek skrobnął na ścianie.
                      2-latki takie bywają, niezależnie od tego, że rodzice po raz n-ty
                      mówili "tego nie wolno robić" i z tego wyrastają.
                      To naprawdę trochę co innego niż uciekanie na ulicę.

            • problemkind Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 22:22
              batutka napisała:

              > kobraluca napisała:
              >
              > > a co zlego jest w tym,ze dziecko ma w swoim pokoju sciane po
              ktorej moze
              > malowa
              > > c? w koncu te jego pokoj i jego decyzja jak sobie dekoruje,
              podobnie jak
              > Ty dek
              > > orujesz swoja sypialnie
              > >
              > kobra, nie do konca wedlug mnie - bo w koncu gdzie zaczynaja sie
              granice?
              > a moze wychowywac dziecko bez granic z zaakceptowaniem wszystkiego
              co robi?
              > no, ale to moje zdanie wink
              > i


              DLa mnie to jest wlasnie wyznaczenie granicy i powiedzenie nie, tu
              nie mozesz malowac. Ale jesli masz ochote, to prosze tu jest inne
              miejsce na takie rzeczy. O tyle rozni sie od "nie, bo nie", bo daje
              alternatywe dziecku, dzieki czemu dziecko czuje, ze rodzic liczy sie
              z nim.
          • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 16:54
            A podasz namiary na taka farbe tablicowa? smile Tez mam taki pomysl u dzieciakow w
            pokoju, jak im zrobie za jakis czas. teraz mam graffiti wszedxzie
            • mamasi Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 17:00
              www.samodzielnie.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=382
              może to ci pomożesmile
              • brookeforrester thx:) mamasi! 04.12.09, 17:32
                • mamasi Re: nie ma za co:) 04.12.09, 17:33

    • koza_w_rajtuzach Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 13:31
      hmm... w sumie zachowanie Twojej córeczki nie wydaje mi się być normalne, w
      sensie typowe, tzn. nie znam dzieci zachowujących się w ten sposób. Oczywiście
      problemy z dwulatkami z reguły są, bo to trudny okres dla dziecka (choć moja
      córka akurat była dwuletnim aniołkiem, za to nadrobiła w wieku trzech latwink),
      ale u Ciebie z tego co piszesz zachowanie małej jest naprawdę hardcorowe.
      Współczuję Ci, bo domyślam się, że musi Ci być naprawdę ciężko. Córka poddaje
      Cię bardzo dużej próbie.
      Naprawdę nie wiem co poradzić, bo widzę, że nic u Was tak za bardzo nie
      skutkuje. Myślę, że może warto byłoby się skupić na tym co dobre, chwalić za
      każdą rzecz za którą tylko można pochwalić. Choćby za to, że grzecznie idzie za
      rączkę, chociażby przez chwilkę, za to, że podała Ci coś o co poprosiłaś. Skupić
      się głównie na tym co dobre, żeby jakoś pobudzić córkę do tego, by chciała być
      "grzecznym" dzieckiem.
      • batutka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 14:37
        kobra, nie zgodze sie z Toba w dwoch punktach; malowanie po scianach i packanie
        sie w jedzeniu
        dwuletnie dziecko (tu nawet starsze) powinno uczy sie szacunku do jedzenia, bo
        sa na swiecie dzieci, ktore by sie zabily o kawalek chleba
        tak wiec pozwalanie dziecku na zabawe jedzeniem nie uwazam za dobre
        jak dziecko sie bawi, znaczy, ze nie jest glodne, a jak nie jest glodne,
        zabieram, nie ma zabawy jedzeniem - zabawki sa do zabawy
        malowanie ne scianie tez dziecko uczy zlych nawykow i braku szacunku do pracy
        innych : ktos sobie zadal trud zeby te sciany pomalowac, poza tym ja ucze moje
        corki dbac o czystosc i one wiedza, ze w domu nie ma malowania na scianach: od
        tego sa kartki
        ucza sie tez szacunku do mojej pracy: przeciez ja dbam o czystosc w mieszkaniu,
        staram sie
        wydaje mi sie tez, ze jedna sciana na ktorej moglyby malowac w koncu by im nie
        wystarczyla, tak wiec rysowalyby na innych tez: a tak maja jasne reguly: po
        scianach nie malujemy
        potem taki nastolatek maluje sciany blokow i domow, bo nie nauczony w domu, ze
        scian po prostu sie nie maluje (no, ale to tylko moje zdanie)
        sa pewne zasady wedlug mnie, ktorych dziecko powinno przestrzegac i mimo calej
        masy rzeczy, ktore przeciez moze robic, ma rowniez granice
        ja jako matka kocham bezgranicznie swoje dzieci, pozwalam im na cale mnostwo
        zwariowanych zabaw, maja naprawde sporo swobody, ale granice stawiam i uwazam,
        ze bez tego nie ma dobrego wychowania
        poza tym wlasnie dzieki roznym regulom, granicom, dzieci czuja sie bezpieczne:
        one wbrew pozorom tego potrzebuja
        • batutka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 14:41
          i jeszcze jedno: co innego zaakceptowanie dziecka takim jakie jest, a co innego
          zaakceptowanie wszystkich jego zachowan
          ja kocham moje dzieci, akceptuje je, ale nie moge pokazac im, ze np. toleruje
          to, ze rzucaja jedzeniem, ze uciekaja mi na ulice itp.
          musze pokazac dziecku, ze pewne jego pewne zachowanie mi sie nie podoba, bo
          wlasnie przez to wychowuje dziecko: pokazuje mu co jest dobre, a co zle
          gdybym z kazdego (nawet zlego zachowania dziecka) sie cieszyla i kazde
          akceptowala, to nie chce nawet myslec na kogo by wyroslo
          trzeba madrze kochac i madrze wychowywac smile
          • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 17:38
            batutko,ale po co od razu o wybieganiu na ulice?
            jest przeciez oczywiste,ze nie pozwala na to zadna matka i ma sie to nijak do zabawy jedzeniem
            chodzi mi o zachowania, ktore tak naprawde nikimu nie szkodza i nie sa niebezpieczne dla dziecka
            o malowaniu po scianach napisalam wyzej odpowiadajac na post solaris

            co do jedzenia, nie widze nic zlego w ciapkaniu sie jedzeniem, dwulatek nie jest w stanie zrozumiec co to jhest szacunek do jedzenia, co to jest Afryka i glodne dzieci, jest to dal niego odgornie narzucona decyzja
            odkad pozwolilam na zabawe jedzeniem maly przestal prawie sie nim bawic, wiec ta zabawa jest czesto sprzeciwem przeciwko decyzji rodzica, ktora dla dziecka nie ma sensu

            czy dziecko piszace po scianie albo rzucajace jedzeniem wyrosnie na zlego czlowieka? raczej nie bedzie mialo takich zachowan za rok czy dwa, uwazam ze walka z takimi rzeczami nie ma sensu, tylko staje sie przyczyna napiec i stresu
            • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 19:38
              zapomnialam sie odniesc do tego co napisalas o szacunku

              Uwazam, ze wiele zalezy od tego jak rodzic przedstawi sprawe
              jesli powiem dziecku "masz, rysuj tu bo mam juz dosyc ciaglego upominania i chce miec spokoj" to rzeczywiscie nie uczy niczego dobrego
              jesli jednak powiem dziecku,ze nie podoba mi sie,ze niszczy moja wlasnosc, jesli chce moze malowac swoje sciany ( pokoj dziecka uwazam za jego wlasnosc) ucze je, ze po pierwsze oczekuje szacunku dla rzeczy innych ludzi, po drugie ucze go,ze jest odpowiedzialny za swoja wlasnosc
              podobnie z zabawkami jesli zniszczy swoja zabawke nie zamierzam karac ani krzyczec, ani nawet okazywac niezadowolenia, wrecz okaze mu wspolczucie i wsparcie, bo na pewno bedzie mu zal,ale nowej nie kupie
              jesli zniszczy cos mojego rozmowa bedzie wygladala calkiem inaczej i tez inaczej w przypadku gdy zniszczenie bedzie celowe a gdy bedzie przypadkowe

              nauka szacunku nie ogranicza sie tylko do tego jak malujemy i traktujemy zabawki, uczymy dzieci caly czas i uwazam ze najlepsza metoda jest bycie przykladem dla dziecka, dlatego jestem zwolenniczka szanowania dziecka i miedzy innym z tego powodu nie zamierzam go nigdy karac, jest to moim zdaniem brak szacunku, ponizanie i zastrasznie, watpliwej jakosci metoda wychowawcza
              ale o tym nie tutaj, bo watek nie jest o karach
              • batutka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 23:10
                kobraluca napisała:

                >> podobnie z zabawkami jesli zniszczy swoja zabawke nie zamierzam karac ani krzyc
                > zec, ani nawet okazywac niezadowolenia, wrecz okaze mu wspolczucie i wsparcie,
                > bo na pewno bedzie mu zal,ale nowej nie kupie
                > jesli zniszczy cos mojego rozmowa bedzie wygladala calkiem inaczej i tez inacze
                > j w przypadku gdy zniszczenie bedzie celowe a gdy bedzie przypadkowe
                >
                > nauka szacunku nie ogranicza sie tylko do tego jak malujemy i traktujemy zabawk
                > i, uczymy dzieci caly czas i uwazam ze najlepsza metoda jest bycie przykladem d
                > la dziecka, dlatego jestem zwolenniczka szanowania dziecka i miedzy innym z teg
                > o powodu nie zamierzam go nigdy karac, jest to moim zdaniem brak szacunku, poni
                > zanie i zastrasznie, watpliwej jakosci metoda wychowawcza
                > ale o tym nie tutaj, bo watek nie jest o karach

                masz racje co do zabawek - nie ma co robic afery, jesli dziecko zniszczy
                zabawke, na pewno kara dla niego (no, raczej nie kara, a konsekwencja jego
                zachowania) bedzie to, ze juz tej zabawki miec nie bedzie
                ja tez uwazam ze kary nie sa dobre, bo niczego nie ucza
                dziecko w momencie zaliczania kary czuje sie nieszczesliwe, nie mysli tak
                naprawde co sie stalo, co zrobilo zle, tylko mysli nad tym jak bardzo jest
                nieszczesliwe i jak unieszczesliwili je rodzice
                natomiat inna sprawa jest z naturalna konsekwencja zachowania dziecka: zepsulem
                zabawek, nie mam juz tej zabawki, a szkoda bo fajna byla
                dziecko juz nie czuje sie nieszczesliwe, nie czuje zlosci do rodzica, a mysli o
                swoim zachowaniu, ze faktycznie moze nie warto psuc tych zabawek, bo w koncu nie
                bede mial sie czym bawic wink
                czyli chodzi o to, zeby dziecko zrozumialo swoj blad samo
                to owocuje w przyszlosci: dorosly czlowiek nie robi glupich rzeczy, nie dlatego
                zeby uniknac kary, a dlatego,ze rozumie, ze wlasnie sa glupie
                chociaz jako matka tlumacze Ani (no bo mlodsza jeszcze nie rozumie smile), ze
                trzeba dbac o zabawaki, ze nie rzucamy nimi, bo moga sie zepsuc itp itd
    • problemkind Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 14:43
      Na mojego syna, kiedy nie chce sie: ubrac, kapac, polozyc sie do
      lozka, isc na spacer-mam metode, daje mu wyboru. Pytam sie go ktora
      z koszulke chce ubrac, czy ktory samochod umyje dzis, albo jaka
      ksiazke poczytamy w lozku, dokad pojdziemy itd. Zawsze ma wybor
      miedzy tym a tym. W wiekszosci przypadkow to dziala, bo dziecko jest
      sklonniejsze do wspolpracy, wtedy kiedy, ma poczucie, ze cos od
      niego zalezy, Nawet jesli to ja wybieram te dwie koszulki, to
      ostateczna decyzja nalezy do dziecka.

      Zamiast mowienia nie, nie wolno, daj corce jakies alternatywy-chce
      mazac po scianie-prosze, ale tylko po kartce papieru, ktora wisi na
      niej, itd.
      • batutka Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 14:47
        problemkind napisała:

        > Na mojego syna, kiedy nie chce sie: ubrac, kapac, polozyc sie do
        > lozka, isc na spacer-mam metode, daje mu wyboru. Pytam sie go ktora
        > z koszulke chce ubrac, czy ktory samochod umyje dzis, albo jaka
        > ksiazke poczytamy w lozku, dokad pojdziemy itd. Zawsze ma wybor
        > miedzy tym a tym. W wiekszosci przypadkow to dziala, bo dziecko jest
        > sklonniejsze do wspolpracy, wtedy kiedy, ma poczucie, ze cos od
        > niego zalezy, Nawet jesli to ja wybieram te dwie koszulki, to
        > ostateczna decyzja nalezy do dziecka.
        >
        > Zamiast mowienia nie, nie wolno, daj corce jakies alternatywy-chce
        > mazac po scianie-prosze, ale tylko po kartce papieru, ktora wisi na
        > niej, itd.
        >
        >
        swieta racja - dzieci uwielbiaja takie sytuacje jak moga same cos wybrac,
        wlasnie nie na zasadzie: choc wreszcie do mnie i ubierz sie
        a
        co chcesz zalozyc dzis? spodnie z pieskiem czy moze z kwiatkiem?
        itp smile
    • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 15:02
      Rzeczywiscie masz zywe dziecko..smile PO przeczytaniu Twojego postu i paru innych nasunelo mi sie pare rzeczy..Na pewno musisz przeczekac ten okres, ale na pewno nie z zalozonymi rekoma.. Czy corka miala zawsze wyznaczane jakies granice?? Czy dopiero teraz sie pojawiaja gdy sie buntuje? Czy np. miala powiedziane wczesniej,ze jedzeniem sie nie bawi itd? Nie jestem za zbyt restrykcyjnym wychowaniem, ale za bezstresowym tez nie. Wydaje mi sie,ze z jednej strony ona walczy o Twoja uwage (jakkolwiek), ponadto Ty zapetlilas sie w narzekania i doline; zamiast cieszyc sie czymkolwiek wszystko Cie stresuje. Wiem,ze nie jest latwo sie usmiechnac, gdy dziecko daje w kosc, ale wiem tez za jak ja sie zapetle w zlosc to juz caly dzien moge byc taka dla dzieckow, a wystarczy czasem chciec poczuc sie jak one smile
      Nie uwazam tez, zeby forum Ci pomoglo, powinnas wybrac sie do psychloga jakiegos fajnego, ktory pomoglby Ci ustawic pewne rzeczy. Bunt dwulatka buntem dwulatka, ale matka tez czlowiek i musi jakos zycsmile powodzenia
      • margo_kozak Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 17:04
        jestem mama prawie 3 latka.
        u nas takie zachowanie trwa juz prawie 1,5 roku!!!!

        jest naprawde ciezko.
        z mężem chodzimy do psychologa, bo sobie rady nie dajemy.

        mi pomogla jedna ksiazka choc troche zrozumiec co sie dzieje w glowie takiego
        dziecka (rozwoj psychiczny od 0 do 10 lat)

        dodatkowo mam jeszcze roczniaka, ktory jest non stop bity i atakowany. nawet
        jesli ja bawie sie tylko ze starszym a mlodszy robi cos tam sobie, to i tak
        starszak dlugo nie wytrzymuje, bo musi zrobic krzywde mlodszemu.
        karny jeżyk nie dziala.
        konsekwencja tez. walczy non stop.
        od wrzesnia chodzi do przedszkola i panie niestety narzekaja na niego.

        tobie bardzo wspolczuje bo wiem co przezywasz, ja mam chwile, ze nie lubie
        wlasnego dzieckasad
        • mamasi Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 17:28
          wy chodzicie do psychologa, a dziecko starszak też? co psycholog na
          jego zachowanie?
        • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 17:40
          Ja mam podobna sytuacje, 3 latek i 8 miesieczniak atakowany. Wiesz, nigdy nie
          bedzie tak, ze od jakiegos momentu bedzie grzeczny i juz. Ja raz bylam u psych.
          Przed ta wizyta byl koszmar, a potem okazalo sie, ze on nami rzadzi i
          konsekwencję trzeba wprowadzic. Bylam w szoku, bo babka mowila, ze po 2 tyg
          bedzie poprawa a tu po 3dniach juz bylo co innego. Zaczal mnie SLUCHAC, sluchac
          CO mowie. To najwazniejsze. Oczywiscie nie jest to recepta 100%, caly czas
          usiluje przekraczac granice, bo to tylko dziecko i zawsze bedzie to robic. Ale
          juz jest inaczej pod wzgledem posluchu itd.
          Jak to karny jezyk nie dziala? Nie chce mi sie wierzyc. My mamy cos ala,tzn. w
          momencie kiedy mlody przegnie bez ostrzezen i strzepienia jezora laduje w
          pokoju. Jesli wychodzi to zamykany jest na klucz i siedzi tam 3 min. Wychodzi
          jak nowy. Nie zawsze, ale przewaznie. Zazwyczaj jednak przestaje sie psocic w
          ten sposob, co przed "kara", wymysla cos innego smile Trzeba jednak sie pogodzic z
          tym,ze dzieciakt to nie roboty i beda walczyc. Zdarzaja sie b. zdyscyplinowane.
          ale to te inne dzieci nie moje smile
          • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 18:49
            brookeforrester napisała:

            > Jesli wychodzi to zamykany jest na klucz i siedzi tam 3 min. Wychodzi jak nowy

            Ty tak na powaznie? zamykasz dziecko na klucz?!?!?
            a zastanawialas sie co Twoje dziecko czuje?
            uczysz je tlumienia uczuc od malego, jakie moga byc tego efekty niech Ci Twoj psycholog powie, chociaz skoro dal Ci takie rady to chyba nie bardzo wie
            • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 07.12.09, 21:07
              Taa..Czuje,ze nie on tu rzadzi tylko ja. I o to chodzi. Nie o tlumienie uczuc,
              bo moze sie zloscic, ale nie wyladowywac na mlodszej (9 mies) siostrze bijac ja
              z premedytacja. Jak juz wspomnialam wczesniej, nie slucha ,gdy mowie (nie
              krzycze, bo chodzi o to by wiedzial ze ponosi konsekwencje za cos co zrobil)
              1000razy ze ma tego nie robic, dlaczego ma posluchac za 1001? Male dzieci sa
              bardzo cwane, a mi sie trafil nad wyraz inteligentny egzemplarz. Nie posadze
              malej na lampie,zeby jej nie dosiegnal, tylko on ma mnie sluchac. I juz.
              Dzisiejsi rodzice za duzo mowia,a za malo robia. Jesli dziecie nie slucha to
              trzeba przejsc od slow do czynow. Wiesz jakie mam efekty?! Oczywiscie to nie
              jest tak, ze raz ma powiedziane i zawsze bedzie sluchal. Bedzie probowal
              przekroczyc granice, ale rodzice musza je wyznaczac. To moze absurdalne, ale
              dzieki wlasnie owym granicom dziecko czuje sie bezpieczne. Wie, jakie zajmuje
              miejsce, ze nie jest rodzicem ktory rzadzi, tylko wlasnie ma role taka jaka miec
              powinno. Wiesz co Ci powiem? Ze Maly jest szczescliwszy od tego czasu, naprawde.
              Wiecej sie smieje, wiecej ze mna rozmawia. Bo wie, gdzie jego miejsce. Nie
              mowie,ze mozna to zastosowac do wszystkich dzieci. Bo kazde jest inne. Ale pewne
              zasady sa uniwersalne.
              Swoja droga ciekawa jestem w jakim wieku masz dziecko?...
              pozdrawiam
              • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 07.12.09, 21:15
                Dodam jeszcze apropos malowania na scianach, ze moje dziecko pomalowalo
                wszystkie nim wprowadzilam moja dyktature big_grin zreszta, pewne rzeczy mam w nosie i
                nie jest tak ze zabraniam ot tak sobie. W gruncie rzeczy dzieciaki maja ze mna
                naprawde lajtowo, szalenstwo itd, ale musza wiedziec,ze czasem jest powaznie,
                trzeba sie ubrac na przyklad i juz.
              • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 08.12.09, 15:57
                > Swoja droga ciekawa jestem w jakim wieku masz dziecko?

                26 miesiecy

                jestem zwoleniczka pozytywnej dyscypliny i przeciwniczka kar, ktore moim zdaniem ponizaja, zastraszaja i nie ucza niczego dobrego

                uwazam,ze dziecko tak jak i dorosly czlowiek zasluguje na nasz szacunek i tym sie kieruje, uwazam ze tylko w ten sposob mozemy takie wzorce dzieku przekazac

                nie znam Twojej sytuacji, ciezko z tak krotkiego opisu wyciagnac wnioski, jednak nie zamykalabym dziecka w pokoju za okazywanie agresji mlodszemu rodzenstwu
                owszem, wydawac sie moze, ze odnosi to zamierzony skutek,ze agresji jest mniej
                ta agresja nadal w dziecku jest, tylko okazywana mniej intensywnie, duszona w srodku, w dziecku zbiera sie wewnetrzny zal do rodzenstwa, bo to ono przeciez jest przyczyna takiego stanu rzeczy, karane dziecko nie zdaje sobie nawet sprawy z takiego stanu swoich uczuc, nie jest w stanie ich zrozumiec, co nie znaczy ze uczuc tych nie ma

                piszesz,ze maly jest szczesliwszy
                on pokazuje taka twarz, bo wie ze tego oczekujesz,ze takie zachowanie jest przez mame chwalone, za okazywanie negatywnych uczuc jest zamykany w pokoju

                moj maly poki co jest jedynakiem, mam nadzieje,ze juz niedlugo
                licze sie z tym,ze bedzie zazdrosny, agresywny,nie zamierzam sie jednak uciekac nigdy do karania, raczej zroumienia co jest przyczyna zazdrosci i adresowania tego problemu
                bicie jest tylko wyrazem wewnetrznych uczuc i to wlasnie te uczucia trzeba adresowac, nie ich objawy

                nie jestem alfa i omega, nie odbieraj tego prosze jako wymadrzanie, takie po prostu jest moje zdanie, ktore wyrobilam sobie po dosyc dokladnym przestudiowaniu psycholgii dzieciecej i zaznajomieniu sie z badaniami

                pozdrawiam
                • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 08.12.09, 22:19
                  bOZE,wysmazylam taki post i mi uciekl! sad((((((((((
                  Generalnie...Mam wiele przeslanek by sie tego trzymac, napisz jakie bloby Twoje
                  postepowanie , jesli bedzie rzeczowe, na pewno przeanalizuje.
                  pozdro
                  • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 09.12.09, 19:24
                    Brookeforest, nie potrafie dac Ci gotowej recepty, nie znam Twoich
                    dzieci, ich temperamentu, nie wiem co jest przyczyna agresji, kazda
                    sytuacja wymaga innego podejscia
                    piszesz,ze synek bije mlodsza siostre, ale dlaczego to robi i co
                    jest przyczyna jego zlosci nie wiem

                    agresja Twojego synka jest tylko objawem jego uczuc i to tymi
                    uczuciami nalezy sie zajac
                    zastanow sie co Twoim zdaniem jest przyczyna agresji(zazdrosc,
                    frustracja?) skad sie te negatywne uczucia biora? co mozesz zmienic?
                    jak mozesz pomoc mu sobie z nimi radzic? jak mozesz mu pomoc
                    wyrzucic je z siebie w bezpieczny sposob?

                    zawsze tak robie, nie karze za agresywne zachowania, zdaje sobie
                    sprawe z tego,ze sa one tylko objawem, przyczyna jest jakas
                    niezaspokojona potrzeba, co z kolei wywoluje frustracje,zlosc i inne
                    negatywne uczucia, dzieci wtedy potrzebuja nas i naszego wsparcia
                    najbardziej

                    wiem,ze moje podejscie jest calkowitym przeciwienstwem tego jak
                    wiekszosc rodzicow wychowuje swoje dzieci i malo kto sie ze mna
                    zgadza,ale ja czuje ze to co robie jest sluszne i dobre dla mojego
                    dziecka,staram sie wychowywac je w poczuciu szacunku, zrozumienia i
                    empatii, uwazam ze jest to jedyny sposob by wychowac dziecko na
                    czlowieka, ktory takie wartosci uwaza za wazne

                    jesli rozumiesz angielski moge podeslac Ci kilka ciekawych linkow,
                    jeden z nich do audycji radiowej z Naomi Aldort(psycholog), w ktorym
                    mowi ona o rywalizacji miedzy rodzenstwem i jak sobie z nia radzic
                    moge Ci tez polecic dwie swietne ksiazki, ktore otworzyly mi oczy na
                    szkodliwosc powszechnie stosowanych metod wychowawczych
                    • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 09.12.09, 19:49
                      Kurczaczek, szkoda ze wczorajszy post mi zniknal..
                      Troche mi sie przypomnialo z wczo, napisze pokrotce. Generalnie piszac
                      szczesliwszy ne mialam na mysli,ze jest wesolkowaty czy usmiechniety jak
                      wychodzi z pokoju, owszem rodzi w nim to frustracje, ale czyz zycie nie jest
                      frustrujace?Synek stal sie bardziej pogodny, a w ogole jest zawsze byl dosc
                      powaaznym dzieckiem. Jak przekonywala psycholog, wyszedl z roli rodzica, w ktora
                      wszedl mimowolnie dgy dalismy mu pole do manewru w sytuacji opisanej. dalismy,
                      bo nie sluchal nas, tylko robil co chcial, poczul ze na tym polu rzadzi. Wiesz,
                      ja daje swoim dzieciom duzo wolnosci, zabawy, ale w pewnych momentach MUSZA mnie
                      sluchac, tak samo gdy mowie stop gdy biegna na ulice, podobnie jak mowie NIE gdy
                      podnosi reke na siostre. Problemem nie jest zazdrosc (objawia sie ona ponoc
                      wchodzeniem starszego dziecka w role mlodszego, nagle chce cycusia, smoczusia
                      itd),ani agresja, agresja jest tylko sposobem "rzadzenia" rodzicami. Podobnie
                      dzieci manewruja rodzicami za pomoca jedzenia i z tym chyba sie zgodzisz? Cala
                      rodzinka postawiona na nogi , bo "dziecko nic nie je!". mam swoje teorie na rozn
                      tematy wychowawcze, w tej sytuacji musialam sie radzic. poczatkowo mialam
                      sceptyczny stosunek, ale zadzialalo, a nie widze, by mialo to negatywny wplyw na
                      syna. co bedzie dalej, nie wiem, pewnie za 20 lat sie okaze czy zrobilam dobrze.
                      Nie oczekuje, ze nie bedzie okazywal zlosci, ale NIE MOZE wyladowywac sie na
                      siostrze. rozmowy itp nie pomogly. zauwazylam ze po tych wszystkich akcjach jest
                      bardziej usluchany. ja nie mowie,ze to priorytet, ze dzieci maja w moim domu
                      stac w szeregu. chodzi bardziej o pokaznaie konsekwencji jego dzialan na
                      zasadzie: robisz tak, ok, ale wtedy ja robie tak. Usiluje caly czas przekraczac
                      granice, ale dzieci to beda robic zawsze, znajdujac w okresleniu ich przez
                      rodzicow poczucie bezpieczenstwa. osiagnelam jeszcze cos, syn mi ufa, jak cos
                      mowie, to znaczy ze tak jest, a nie ze rzucam slowa na wiatr.
                      mam zly przyklad wsrod znajomych osoby wychowanej bez konsekwencji j4ej
                      dzialania...-celowo nie pisze o karze , bo nie jest tak, ze wrzeszcze
                      :kara!idziesz do pokoju! tylko neutralnymtonem tlumacze co nastapi-coz, osoba ta
                      zla skonczyla i nie umiala poukladac swojego zycia. brzmi to lakonicznie, ale
                      uwierz mi na slowo, winnym bylo jej wychowanie.
                      tak pokrotce, przepraszam za bylejakosc, pisalam z 9miesieczniakiem na rekubig_grin
                      • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 10.12.09, 04:48
                        >agresja jest tylko sposobem "rzadzenia" rodzicami

                        tu sie nie zgodze, frustracja budzi agresje i udowdniono to juz
                        dawno temu, mozesz sobie poczytac o teorii frustracji-agresji
                        to nie jest takie proste,dziecko nie postanawia sobie ze bedzie
                        agresywne po to by pokazac kto "rzadzi", agresja po prostu budzi sie
                        w dziecku i nie potrafi ono nad nia panowac, czesto chec uderzenia
                        kogos to impuls, nad ktorym dziecko z czasem uczy sie panowac

                        >tylko robil co chcial, poczul ze na tym polu rzadzi

                        mozliwe,ze sam fakt,ze syn zobaczyl Wasze zdecydowanie i ze wiecie
                        co robicie wystarczyl,zeby sie zmienil

                        ja rowniez daje dziecku duzo wolnosci,ale sa sprawy w ktorych sie
                        nie ugne i jestem stanowcza i widze,ze syn wtedy sie nie buntuje,
                        poniewaz nie zabraniam czesto i bez powodu i daje mu czesto wolna
                        reke, wie,ze jak mowie NIE i jestem stanowcza to jest to cos waznego
                        i nie walczy ze mna
                        moze w Waszym przypadku bylo podobnie

                        > Podobnie dzieci manewruja rodzicami za pomoca jedzenia i z tym
                        chyba sie zgodzisz? Cala rodzinka postawiona na nogi , bo "dziecko
                        nic nie je!"

                        zgadzam sie
                        przede wszystkim po co robic z tego afere? jak nie je to zje kiedy
                        zglodnieje

                        > mam zly przyklad wsrod znajomych osoby wychowanej bez konsekwencji
                        jej dzialania...-celowo nie pisze o karze , bo nie jest tak, ze
                        >wrzeszcze :kara!idziesz do pokoju! tylko neutralnymtonem tlumacze
                        >co nastapi-coz, osoba ta
                        > zla skonczyla i nie umiala poukladac swojego zycia. brzmi to
                        lakonicznie, ale uwierz mi na slowo, winnym bylo jej wychowanie.

                        wierze Ci na slowo, wychowanie jest bardzo wazne i ma ogromny wplyw
                        na nasza przyszlosc

                        >przepraszam za bylejakosc, pisalam z 9miesieczniakiem na rekubig_grin

                        swietnie Ci idzie smile
                        ja bez 9-miesieczniaka pisze i tez bylejak

                        brookeforest, zgadzam sie w jednym z Twoim psychologiem, dzieci w
                        przypadku bicia nalezy rozdzielic i to stanowczo,ale zamykanie w
                        pokoju nie miesci mi sie po prostu w glowie
                        Twoj synek juz sie do tego przyzywyczail,ale na poczatku musial
                        przezywac katusze

                        zastanawialam sie dzis co zrobie w podobnej sytuacji w przyszlosci,
                        bo jestem pewna,ze mnie to nie ominie
                        mysle,ze podnioslabym dziecko, ktore jest obiektem agresji i
                        powiedziala do starszego stanowczo,ze na bicie nie pozwole, pewnie
                        skonczyloby sie to histeria,ale to nic czego nie da sie przezyc
                        zalozmy, ze dziecko w zlosci rzuca sie na mnie z piesciami wtedy
                        odlozylabym maluszka i przytrzymala starszaka za rece nadal
                        powtarzajc i patrzac mu w oczy,ze nie pozwole sie bic(tak robie
                        teraz i dziala szybko) i trwaloby to tak dlugo az by sie uspokoil,
                        pozniej porozmawialbym z nim
                        po przyjsciu meza z pracy wzielabym dziecko do osobnego pokoju i
                        poprosilabym go by opowiedzial mi o swojej zlosci a nawet pokazal mi
                        na lalce lub poduszce jak bardzo jest zly, tak by mogl dac ujscie
                        tym negatywnym uczuciom, okazalabym mu zrozumienie

                        i tak byloby za kazdym razem
                        • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 10.12.09, 13:52

                          > Twoj synek juz sie do tego przyzywyczail,ale na poczatku musial
                          > przezywac katusze<

                          Nie przyzwyczail sie, wlasnie o to chodzi, ze za kazdym razem dziala to na
                          niego. Oczywiscie o ile jestem spokojna i stanowcza, kiedy daje poniesc sie
                          emocjom, wtedy ma to gdzies i "godzi sie" z sytuacja, osiagnal swoje, nakrecil
                          rodzica. Wiesz, dla takiego trzylatka musi byc bardzo fajne, ze wlacza guzik i
                          uruchamia caly lancuch zdarzen, wlasnie o to w tym wszystkim chodzi.

                          > zastanawialam sie dzis co zrobie w podobnej sytuacji w przyszlosci<

                          Powiem CI, ze do 26 miesiaca zycia wlasnie moj synek byl aniolkiem, mala
                          pojawila sie 2 miesiace pozniej. Wtedy zaczal wpadac w histerie z roznych
                          powodow, a traktowalismy go z mezem bardzo lagodnie. Wtedy do glowy by mi nie
                          przyszlo, ze takie metody bedziemy stosowac.

                          >pewnie skonczyloby sie to histeria,ale to nic czego nie da sie przezyc<

                          Wnioskuje, ze nie przezylas jeszcze porzadnej histerii Twojego dziecka. Ja wiele
                          razy. Najwazniejsza rzecza, ktora powiedziala ta psycholog, bylo wlasnie
                          przytrzymanie dziecka, ktore robi zle. Konczy sie to oczywiscie histeria, ale
                          trzeba to przetrwac. Dziecko ma poczuc ze jest slabsze i ze rodzic rzadzi.
                          Owszem, wszystko ladnie pieknie, ale to tyko teoria,ze bedac z 2 dzieci mozna to
                          przeprowadzic. Zkladajac, ze taka histeria trwa ok 20 min-pol godz to co w tym
                          czasie zrobic z mlodszym?? Mala miala 2 miesiace gdy zaczal atakowac ja. POza
                          tym byla kolkowa i placzliwa, trzymajac starszego co z nia mialabym robic?
                          Sluchac jak tez wrzeszcy pol godziny?? Powiedzialam o tych watpliwosciach
                          psycholog, a ona na to, ze jak jestem sama (maz ma firme i jest w domu tylko w
                          weekendy praktycznie, w tyg wraca b. poznym wieczorem) to wlasnie mam go
                          zamykac. Nie pisz prosze, ze histeria trwa 2 min, bo przerabialam to z mym synem
                          i wiem jak dlugo. Tak wiec teorie teoriami... Co w tym momencie poradzisz??
                          Ciekawi mnie Twoje stanowisko, chetnie poczytam te ksiazki, chociaz chetniej
                          spotkalabymsie z kims, kto opowie o tym, botak mozna zadac pyt itd.
                          Pozdraiwam

                          • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 10.12.09, 19:55
                            moj syn rzeczywiscie nalezy do tych rzadko histeryzujacych,ale zauwazylam juz prokrotnie,ze w dni kiedy mam gorszy humor, czepiam sie niepotrzebnie, zabraniam bezsensownie, uciszam go itp zaczynaja sie problemy, to mnie przekonuje o tym,ze jednak moje podejscie a nie tylko jego charakter pozwala nam w miare spokojnie przejsc bunt dwulatka

                            chyba moge pochwalic sie gorsza histeria od Twojej wink raz zdarzyla nam sie godzinna,maly latal w kolko, rzucal czym popadnie, kopal w sciany, tarzal sie po ziemi, masakra ( smiac mi sie chcialo jak w trakcie uderzyl sie w noge, przylecial do mnie zebym pocalowala i zaczal cyrk od nowa :lol )
                            jesli o czyms takim pisza mamy mowiace o "malych terrorystach" to szczerze wspolczuje, ale nadal uwazam,ze jest to kwestia podejscia do dziecka, zbyt surowe wychowanie, ktore jest przyczyna ciaglego buntu
                            to jest takie bledne kolo: dzieciak nabroi, ja go ukarze, dziecko sie wkurzy i za to da mi popalic pozniej, ukarze wiec go znowu,moze bardziej surowo skoro wczesniejsza kara nie dala porzadanych efektow i tak w kolko

                            Najwazniejsza rzecza, ktora powiedziala ta psycholog, bylo wlasnie
                            > przytrzymanie dziecka, ktore robi zle. Konczy sie to oczywiscie histeria, ale
                            > trzeba to przetrwac. Dziecko ma poczuc ze jest slabsze i ze rodzic rzadzi.

                            wiesz, nie wierze w pokazywanie dziecku kto rzadzi i jest silniejszy, nie chce wychowywac z pozycji sily, przytrzymuje po to,by zapewnic bezpieczenstwo sobie i dziecku
                            dziecko doskonale zdaje sobie z tego sprawe,ze to my jestesmy wieksi i silniejsi, nie ma potrzeby udowadniac mu tego na kazdym kroku, to wywoluje w dziecku poczucie bezsilnosci i chec pokazania,ze jednak ono tez ma cos do powiedzenia

                            > Zakladajac, ze taka histeria trwa ok 20 min-pol godz to co w tym
                            > czasie zrobic z mlodszym

                            to jest glowny problem
                            duzo nosilam w chustach jak syn byl malutki,z drugim zamierzam robic to samo, sprobowalabym mlodsze dziecko wlozyc do chusty na plecy, gdzie czuloby sie bezpieczne
                            mozna tez sprobowac odgrodzic sie bramka od malego agresora, tlumaczac dlaczego tak postepuje, choc szczerze mowiac nie bardzo mi sie podoba ten sposob, bo jednak dziecko potrzebuje obecnosci rodzica, ono strasznie sie meczy w trakcie histerii, no ale lepsze to IMO niz zamykanie w pokoju

                            nie wiem jak te pomysly sprawdzilyby sie w praktyce,musialabym byc w tej sytuacji,zeby zobaczyc co jest dla obojga dzieci najlepsze

                            OT
                            mlodsze tez zamierzasz zamykac w pokoju jak bedzie starsze i zacznie broic? nie pytam zlosliwie, jestem ciekawa co radzi psycholog

                            Linki podam pozniej, bo teraz nie mam juz czasu
                            pozdrawiam
                            • batutka kobra 11.12.09, 01:51
                              ale sie usmialam z tej historii, jak Twoj maly przylecial do Ciebie z noga do
                              pocalowania smile
                              musialo to komicznie wygladac big_grin
                              widze, ze tez calujecie go tam, gdzie sie uderzy
                              do nas tez Ania przybiega jak w cos sie uderzy i oczywiscie zaraz po pocalunku
                              bol mija wink
                              z tym buntem to chyba faktycznie racja - bo nasze dziewczyny tez raczej sie nie
                              buntuja, nie wpadaja w histerie, bo wlasnie mimo paru rzeczy ktorych im nie
                              wolno, maja bardzo duzo (kontorlowanej) swobody
                              poza tym mimo, ze sa maluchami licze sie z ich zdaniem, z ich uczuciami i chyba
                              to czuja, bo naprawde nie maja sie przeciw czemu buntowac
                              rzeczy, ktorych im nie wolno zawsze wyjasniam w sposob spokojny, nie
                              rozkazujacym tonem, pokazuje na przykladach, rysuje, zeby dana rzecz zobrazowac
                              dokladniej i rozmawiam jak z doroslymi, mowie o ich i swoich uczuciach
                              jak cos zrobia zle, nie oskarzam od razu, ale mowie, ze jest mi przykro, ze tak
                              a nie inaczej sie stalo - dziala momentalnie (jakies takie wrazliwe dziołchy mam
                              wink)
                              poza tym jak np. Ania placze, bo cos chciala, a ja jej nie dalam (ostatnio
                              chciala bawic sie szklanka), nie mowie: nie wolno, bo zbijesz (to pozniej), ale
                              np. "widze, ze jest ci przykro, ze nie mozesz sie bawic szklanka, prawda?" ona
                              mowi" "tak", ja wtedy: "rozumiem, bo to bylaby pewnie fajna zabawa", no i
                              dopiero wtedy jej wyjasniam na czym rzecz polega
                              co z tego, ze powiem "nie wolno", jak maluch jest smutny i rozzalony, to nic mu
                              nie przetlumacze, nie trafia do niego argumenty
                              ale po takim wstepie, gdzie lagodnie mowie o jego uczuciach, cos w dziecku sie
                              zmienia, nie chce sie juz buntowac, widzi, ze je rozumiem i szybko dochodzimy do
                              porozumienia
                              tak mam ze swoimi dziewczynami
                        • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 10.12.09, 19:54
                          Jeszcze jedno pytanko, moze tez udzielisz mi rady..? Jak wyegzekwowac od Mlodego
                          pozostanie w pokoju w lozku by zasnal? Tlumaczenie nie daje efektow. Chcialabym
                          miec z mezem wolny wieczor, jesli wroci wczesniej, a nie siedziec z mlodym do
                          22-23. Wszystkie dzieci ida spac po bajce, on nie. Dodam,ze od dawna nie spi w
                          dzien (z premedytacja, jesli jedziemy autem to zawsze zasnie, ale wtedy juz w
                          ogole przerabane, siedzi do 24-1 w nocy). Nie wiem gdzie popelniam bledy. Mlody
                          jest bardzo fajnym dzieckiem, rezolutny i gada tyle..Fajnie spedza sie z nim
                          czas, ale czasem jest nie do ujechania.
                          Apropos histerii dodam jeszcze, ze trzeba zdaniem psycholog zablokowac dziecko,
                          czyli trzymac je tak, by nie moglo sie ruszyc, tylem do siebie. Jesli zle sie
                          zlapie, zle moze sie to skonczyc dla ..rodzica. Sama byla swiadkiem, jak w
                          histerii dziecka (nie pamietam 4 albo 5 latka) na ojcu zostaly strzepy ubrania i
                          resztki wlosow (bez eufemizmow). jestem w stanie uwierzyc, bo jak maz tak pare
                          razy go przytrzymal, to okazlo sie jak taki 2,5 latek (a teraz 3) jest diabelnie
                          silny. Widok okropny. Zasypia w koncu ze zmeczenia,bo nie da za wygrana. Wiesz,
                          chyba lepiej jak 3min posiedzi w pokoju.
                          • jakw Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 10.12.09, 20:07
                            No, akurat moja młodsza (4,5) to nigdy nie miała tendencji do
                            chodzenia spać "zaraz po bajce". Ja po prostu czekam, aż zaśnie. W
                            weekendy śpi dość długo (przynajmniej można się wyspać), w dni
                            powszednie ma "leżakowanie" w przedszkolu. Do której młody śpi? Być
                            może musisz mu "po prostu" przestawić godziny spania?
                            • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 10.12.09, 21:41
                              Wstaje 7 skoro swit, albo wczesniej, chodzi spac jak napisalam..nie codziennie
                              co prawda, ale tak co 2 dzien, raz tak po 20, kolejny dzien 22-23...Wstaje
                              zawsze wczesnie, w weekendy tez. Musze znalezc sposob zeby zatrzyamc go w lozku,
                              a nie przestawiac nic, bo nie jestem w stanie wstac z nim o 5 ranowink Kiedys
                              pozwalalam, zeby siedzial z nami, ale wtdy ma taka radoche, ze oczy mu sie
                              zamykaja, ale twierdzi,ze nie jest zmeczony. I tak tez zasypia, robi padake w
                              lozku (jesli jakims cudem tam jest) lub gdzies, kiedy doslownie siada mu
                              bateryjki. Dodam, ze nie jest typem 3latka non stop biegajacego, ale tez nie
                              siedzi na tylku caly dzien, wychodzimy codzinnie na dwor i jezdzi na rowerku tak
                              szybko ze musze biec z wozkiem (ma rodzenstwo),zeby mu dorownac smile
                          • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 11.12.09, 00:02
                            >Jak wyegzekwowac od Mlodego
                            > pozostanie w pokoju w lozku by zasnal?

                            a zasypia sam czy z Toba? jesli sam to nie pomoge, moj maly zasypia
                            przytulony do mnie, chodzi spac miedzy 20 i 21, sypialnie mamy na
                            gorze
                            jesli syn nie chce isc na gore, mowie mu ze ja ide i jak sie skonczy
                            bawic,zeby przyszedl do mnie, wylaczam wszystkie sprzety,zeby mu sie
                            nudzilo, maz tez go nie zabawia, czasem idziemy na gore oboje, maly
                            zazwyczaj szybciutko leci za nami
                            nieraz jak juz klade go spac mowi,ze chce isc na dol, wtedy mowie,
                            ze prosze bardzo ale ja zostaje na gorze, nieraz rezygnuje z
                            pomyslu, nieraz zejdzie na dol i za chwilke wraca
                            nie zmuszam do spania i to u nas sie sprawdza, malo kiedy zdarza sie
                            zeby zasnal pozniej niz 21

                            malemu dziecku ciezko jest pogodzic sie z tym,ze ono musi isc spac
                            podczs gdy mama i tata jeszcze sobie siedza i dobrze sie bawia, on
                            chce w tym uczestniczyc, sprobuj zrobic nudna atmosfere,poczytajcie
                            razem, przygas swiatla, z czasem samo przygaszenie swiatel moze stac
                            sie sygnalem do spania

                            >z premedytacja, jesli jedziemy autem to zawsze zasnie

                            ale dlaczego z premedytacja? wiekszosc dzieci zasypia w samochodzie
                            jak jest zmeczona

                            > Apropos histerii dodam jeszcze, ze trzeba zdaniem psycholog
                            >zablokowac dziecko,czyli trzymac je tak, by nie moglo sie ruszyc,
                            >tylem do siebie

                            dlaczego jej zdaniem trzeba blokowac? ciekawi mnie skad ona bierze
                            takie pomysly, wiesz moze jakiego nurtu psycholgii jest zwolennikiem?

                            ja nie blokuje, nie szarpie sie z malym, pozwalam mu powierzgac
                            nogami, porzucac sie po ziemi, wyrzucic z siebie zlosc, pilnuje zeby
                            nic sobie nie zrobil, jesli otoczenie nie jest bezpieczne wtedy
                            wynosze w bezpieczne miejsce
                            jestem zawsze obok, mowie do niego spokojnie, jesli nie chce zebym
                            mowila, milkne

                            takie szarpanie z dzieckiem moim zdaniem jest bez sensu i bezpieczne
                            tez nie jest, jak sama mowisz widok okropny
                            • kobraluca linki 11.12.09, 04:46
                              audycja, o ktorej wspominalam wyzej
                              www.blogtalkradio.com/leadingedgeparenting/2009/04/16/transforming-parent-child-relationships-with-naomi-aldort
                              ksiazki, ktore Ci polecalam to
                              1. "Unconditional Parentintg" Alfie Kohn
                              2. "Raising Our Children,Raising Ourselves" Naomi Aldort

                              linki do artykulow Naomi Aldort, mniej wiecej w takim tonie napisane sa powyzsze ksiazki
                              www.naomialdort.com/articles9.html
                            • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 11.12.09, 10:42

                              > a zasypia sam czy z Toba?
                              Roznie, probawalam tak i tak, obywda sposoby kiepskie. sypialnie mamy wspolna w
                              4, bo tylko 2 pokoje poki co. gdy go zostawiamy samego,to przychodzi po 500
                              razy, gdy przychodze do niego, wtedy tez nie zasnie. ma male swiatelko, czytam
                              mu codziennie i dlugo, min 20 min, czasami zdarza sie i godz, ja jestem juz
                              zmeczona a on nie bardzo. generalnie mimo ze poswiecam mu duzo uwagi w dzien,
                              wieczorem kiedy przyjdziemy do niego, to ma taka radoche ze momentalnie sie
                              ozywia, skacze po lozku itd, perswazje nie pomagaja. oczywiscie nie wpsominajac
                              o tym, ze jak mala juz zasnie i poloze ja do lozeczka to jak wyjde leci do niej
                              zeby ja obudzic...ech.

                              > dlaczego jej zdaniem trzeba blokowac? ciekawi mnie skad ona bierze
                              > takie pomysly, wiesz moze jakiego nurtu psycholgii jest zwolennikiem?

                              > nie wiem jakiego nurtu jest zwolennikiem. trzeba blokowac, zeby uswiadomic
                              dziecku ze nie bedzie tak jak ono chce. wiesz, moze frustracja budzaca agresje
                              rodzi sie z tego, ze dziecko chce rzadzic na jakims polu, a wie z drugiej strony
                              ze jest za male?
                              piszesz, ze dziecko WIE ze jest mniejsze. niemniej jakbys byla taka mala, nie
                              sprawiloby Ci radochy, ze mimo to mozesz manipulowac kims wiekszym??

                              > takie szarpanie z dzieckiem moim zdaniem jest bez sensu i bezpieczne
                              > tez nie jest

                              No wlasnie. Teoretyzujesz sensownie, ale jak to sprawdziloby sie to w praktyce?
                              Skoro masz agresora usilujacego zaatakowac malutkie dziecko, nie slucha Cie jak
                              mowisz, olewka na calej linii, probuje dosiegnac mala..? nie chcesz go
                              przytrzymywac, jak piszesz (wczesniej pisalas zeby przytrzymac), jak go tylko
                              zlapiesz i bedzie sie wyrywac to niebezpieczne dla Ciebie i malej, skonczy sie
                              na tym ze polozyc trzeba mala na lampie, czego chcemy uniknac? Po tych nowych
                              metodach, kiedy maly pierwszego dnia byl w pokoju chyba z 10 razy, wyszedlszy po
                              razk kolejny chcial rzucic sie na nia. Powiedzialam: nie! On spojrzal i
                              posluchal. Jak nigdy. Normalnie musialabym z mala uciekac.

                              piszesz o histerii Twojego dziecka, ktora byla w duzym natezeniu. jak myslisz, z
                              czego sie bierze, skoro jest wychowywany bez bezsensownych zakazow? czyli jednak
                              dzieci wymagaja jakichs ograniczen? nie pytam zlosliwie.
                              dodam, ze moj tez miewal takie dlugie napady, jak byl mniejszy wlasnie ok. tych
                              26 mies, max chyba 40 min rzucania sie i wicia na podlodze, walenia lbem o
                              sciany itd. lazil za nami, by miec widownie a my nie reagowalismy. poszlo o to,
                              ze nie mogl dostac tyle jedzenia ile chcial (mial rotawirusa, zcodziennie
                              zarzygiwal dom, takie bylo zalecenie lekarza).
                              pytasz czy bede mala zamykac? a dlaczego mialabym robic wyjatek? jesli ta metoda
                              sie sprawdzi co do mlodego, to jej nie bede faworyzowac. wyglada, ze ma tez
                              charakterek niezly. mlody ogolnie rzecz ujmujac jest ugodowy, naprawde lagodny,
                              zgadza sie z nami w wielu przypadkach, pare razy w zyciu zrobil awanture w
                              sklepie, teraz to juz w ogole i mu tlumacze wszystko pieknie. mala musi sie
                              rozpychac lokciami, bo jest mniejsza, a w dodatku ma tez sioztrzenice prawie
                              dwuletnia. jak sa w 3 to jest zadymasmile
                              • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 11.12.09, 15:09
                                > wczesniej pisalas zeby przytrzymac

                                przytrzymuje tylko raczki i robie to tylko wtedy gdy maly podnosi na
                                mnie reke, teraz to juz wlasciwie moje spojrzenie wystarczy i mala
                                raczka opada

                                zrozumialam Cie chyba zle, myslalam,ze unieruchamiasz malego zawsze
                                jak ma histerie, jesli robisz to tylko w przypadku agresji to inna
                                sprawa, nieraz przytrzymanie raczek nie wystarczy, dziecko bedzie
                                probowalo kopac, bic glowa itp, wtedy trzeba mocniej przytrzymac

                                > piszesz o histerii Twojego dziecka, ktora byla w duzym natezeniu.
                                jak myslisz, z czego sie bierze, skoro jest wychowywany bez
                                bezsensownych zakazow? czyli jednak dzieci wymagaja jakichs
                                ograniczen?

                                oczywiscie,ze wymagaja, od tego zalezy ich bezpieczenstwo, nigdzie
                                przeciez nie pisze zeby pozwolic dziecku na wszystko
                                zabraniam glownie w sytuacjach grozacych bezpieczenstwu malego lub
                                kogos innego , we wszystkich innych udaje nam sie prawie zawsze
                                znalezc jakis kompromis
                                ucze tez malego,ze jego potrzeby sa bardzo wazne,ale nie wazniejsze
                                od potrzeb innych
                                nauczyl juz sie na przyklad,ze jak jem to marudzenie nie ma sensu,
                                bo jedzenia nie przerwe, moja potrzeba zaspokojenia glodu jest
                                rownie wazna jak jego



                                brookforester mozemy tak dyskutowac bez konca
                                ja uwazam,ze dzieci nie sa z natury zle, nie manipuluja, nie
                                rzadza,ale tylko, jesli my tego nie robimy

                                przeczytalam kiedys piekne slowa Ghandi'ego
                                "You must be the change you wish to see"
                                nimi staram sie kierowac
                                • brookeforrester Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 11.12.09, 22:36
                                  Ale mi milo sie dyskujtuje smile jet to bardziej budujace niz w niektorych
                                  przypadkach smile
                                  w gruncie rzeczy mamy poodbne podejscie..
                                  nie jestem zwolenniczka wychowania typu hitlerjugendtongue_out w gruncie rzeczy to chyba
                                  wina podejscia meza, ktory nie dosc, ze malo czasu z nimi spedza, to jeszcze
                                  tylko ich ustawia, podaje jakies dziwne argumenty..
                                  pozdrwiam goraco!
                                  • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 12.12.09, 00:18
                                    brookeforrester napisała:

                                    > Ale mi milo sie dyskujtuje smile

                                    mi rowniez smile

                                    > nie jestem zwolenniczka wychowania typu hitlerjugendtongue_out w gruncie rzeczy to chyb
                                    > a wina podejscia meza, ktory nie dosc, ze malo czasu z nimi spedza, to jeszcze tylko ich ustawia, podaje jakies dziwne argumenty..

                                    wiem, o czym mowisz, tez mialam ten problem
                                    na szczescie udalo mi sie juz meza urobic wink
    • mama-ola Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 23:01
      > ona daje mi w
      > kosc bardziej niz wszystkie inne znane mi dzieci.

      Nie wiem, co Ci napisali inni, bo nie mam czasu czytać...
      Ja bym się za Twoją córkę (gdyby była moją córka) wzięła metodycznie
      i z zegarkiem w ręku. Najpierw bym ułożyła plan dnia, a potem
      konsekwentnie bym się go trzymała. Weź jakąś tablicę i napisz, o
      której pobudka, o której śniadanie, o której spacer, obiad i tak
      dalej. Ustaw budziki, minutniki - niech wydzwaniają kolejną pozycję
      z listy.
      Nie chce się ubrać, ubierz na siłę. Nie chce jeść, zabierz talerz.
      Nie chce pójść do łazienki na siusiu przed wyjściem, weź za rękę i
      zaprowadź (zanieś), po czym sama ściągnij jej spodnie. Nie chce
      wyjść na spacer, wystaw ją za drzwi i je zaklucz, kurtkę jej załóż
      na parterze. Nie chce iść na nogach, wsadź do wózka i znieś ze
      spokojem wrzaski. Póki co, jesteś silniejsza fizycznie, psychicznie
      też nad nią panuj.
      Plan bym ułożyła na Twoim miejscu na wzór przedszkolnego. Jak córka
      przywyknie do rutyny i do tego, że nie odpuszczasz żadnej pozycji z
      listy, to nie będzie widziała innego wyjścia. To wszystko oczywiście
      nie musi być niemiłe czy przeprowadzane na krzyku. Może być nawet
      wesolutko i dowcipnie, od Ciebie zależy...
      Jak Antek robił się niemożliwy, tylko PLAN ratował sytuację. Zresztą
      dziecko pragnie planu. A z budzika robiłam wspólnego wroga,
      żartowałam "Antosiu, czego on od nas chce?", a Antek
      odpowiadał "żebyśmy poszli się kąpać" (bo już się orientował, po co
      dzwoni o danej porze), ja z ciężkim westchnieniem "to chyba
      musimy... choćby, bo znów zacznie na nas dzwonić". I przerywaliśmy
      zabawę, by pójść do łazienki "bo budzik każe".
      • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 05.12.09, 03:08
        >Nie wiem, co Ci napisali inni, bo nie mam czasu czytać...
        >Ja bym się za Twoją córkę (gdyby była moją córka) wzięła
        >metodycznie i z zegarkiem w ręku. Najpierw bym ułożyła plan dnia, a
        >potem konsekwentnie bym się go trzymała. Weź jakąś tablicę i
        >napisz, o której pobudka, o której śniadanie, o której spacer,
        >obiad i tak dalej. Ustaw budziki, minutniki - niech wydzwaniają
        kolejną pozycję z listy.
        >Nie chce się ubrać, ubierz na siłę. Nie chce jeść, zabierz talerz.
        >Nie chce pójść do łazienki na siusiu przed wyjściem, weź za rękę i
        >zaprowadź (zanieś), po czym sama ściągnij jej spodnie. Nie chce
        >wyjść na spacer, wystaw ją za drzwi i je zaklucz, kurtkę jej załóż
        >na parterze. Nie chce iść na nogach, wsadź do wózka i znieś ze
        >spokojem wrzaski. Póki co, jesteś silniejsza fizycznie, psychicznie
        >też nad nią panuj.

        brzmi strasznie, zmuszanie do wszystkiego sila i przemoca ?
        w zyciu nie zrobilabym tego mojemu dziecku, rodzic ma uczyc miloscia
        • mama-ola Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 05.12.09, 13:44
          > brzmi strasznie, zmuszanie do wszystkiego sila i przemoca ?

          Nie tylko brzmi, ale jest. Parę razy w życiu (3 może)
          przeprowadziłam akcję ubierania Antosia na siłę, masakra. Ale działa
          na długo. I generalnie - polecam, zwłaszcza tym, co już nijak nie
          mogą sobie z dzieckiem poradzić.

          > w zyciu nie zrobilabym tego mojemu dziecku

          I tak trzymaj wink Ja się też tak staram, ale nie zawsze wychodzi.

          > rodzic ma uczyc miloscia

          To teoria. Napisz autorce wątku praktyczną poradę: zrób tak i tak.
          • kobraluca Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 05.12.09, 17:19
            > To teoria. Napisz autorce watku praktyczna porade

            zrobilam to wyzej smile
    • ila79 Re: 2 lata, totalny brak posluszenstwa, juz nie m 04.12.09, 23:39
      Wiesz co...na moje oko to nie wygląda dobrze. Może to tylko
      hardcorowy bunt dwulatka a może nie...ja bym poszła do psychologa
      dziecięcego.
    • leneczkaz idź do pracy 05.12.09, 12:42
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka