Dodaj do ulubionych

"toksyczne dzieci " ku przestrodze

22.04.10, 16:50
www.makbet.pl/artykul/2679/toksyczne-dzieci
Przerazilam sie po przeczytaniu tego tekstu, ale uwazam ze to sa wlasnie
skutki beznadziejnego,bezstresowego wychowania naszych pociech.

Pisze o tym na forum "male dziecko" bo my jeszcze mamy szanse wychowac nasze
kochane dzieci na porzadnych, madrych ludzi majace szacunek do drugiego
czlowieka. Dziecku nalezy wyznaczac granice. Tylko jak? Jakie i czy stosujecie
kary w stosunku do swych pociech? Zapraszam do dyskusji.
Obserwuj wątek
    • donkaczka Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 17:18
      wymieklam po kilku akapitach
      gorszych bzdur nie czytalam

      jasne, dziecko wychowywane z konsekwencja, kochane i z jasno okreslonymi zasadmi
      wspolzycia w rodzine, szanowane i majace poczucie bezpieczenstwa i zaufanie dla
      rodzicow, nagle, po przekroczeniu granicy -nastu lat staje sie potworem
      szantazujacym rodzicow o lepszy sprzet i grozacym samookaleczeniem..

      nie trzeba ustawy, zeby dzieciak sie zbuntowal i rodzica nie szanowal
      to sie rodzi w bolach od malego, poczynajac od wychowywania karami cielesnymi i
      zbyt duzymi ograniczeniami (dzieci i ryby glosu nie maja itp), poprzez zupelny
      brak wychowywania a jedynie zaspokajanie potrzeb materialnych
    • alika77 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 17:32
      ja się nie przeraziłam wcale po przeczytaniu tego artykułu; napisany
      jest baaardzo powierzchowie, jednostronnie i przez człowieka, który,
      mogę się założyć, sam jeszcze nie ma dzieci, a tym samym pojęcia o
      ich wychowywaniu.

      co do wychowywania: dlaczego od razu pytasz o kary? dlaczego nie
      zapytałaś "w jaki sposób nagradzacie swoje dzieci?"? czy
      wychowywanie = kara? ja staram się dostrzegać dobre zachowania mojej
      córki, raczej niż karać staram się uświadamiać jej konsekwencje jej
      postępowania (czyli np. zniszczysz zabawkę nie będziesz miała się
      czym bawić, bo nie kupię nowej). Jeśli kara jest konieczna jest to
      odosobnienie, czyli najczęściej odstawienie do jej pokoju lub innego
      pomieszczenia, gdzie posiedzi chwilę sama. Czasami jest to też
      zabranie ulubionej zabawki, ale to już w ekstremalnych przypadkach.
      Może zamiast karać na każdym kroku słuchajmy, nagradzajmy, chwalmy
      (oczywiście bez popadania w przesadę) i po prostu bądźmy ze swoimi
      dziećmi.
      • maxtonka Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 17:56
        co do wychowywania: dlaczego od razu pytasz o kary? dlaczego nie
        > zapytałaś "w jaki sposób nagradzacie swoje dzieci?"? czy
        > wychowywanie = kara?

        Poniewaz zapytalam o wyznaczanie granic. Jesli pytasz o nagradzanie,to jest to akurat dla mnie oczywiste. Pochwal(tych zasluzonych) mojemu dziecku nigdy nie zabraknie.

        Zgadzam sie ze artylul mowi o skrajnych przypadkach, ale jego idea bylo tylko otworzenie oczu niektorym rodzicom na skutki ewidentnie bezstresowego wychowania. Jestem zdania, ze tam gdzie nie brak milosci, dyscyplina(szeroko rozumiana) nie moze zaszkodzic, ale tylko pomóc.

        • alika77 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 18:12
          > co do wychowywania: dlaczego od razu pytasz o kary? dlaczego nie
          > > zapytałaś "w jaki sposób nagradzacie swoje dzieci?"? czy
          > > wychowywanie = kara?
          >
          > Poniewaz zapytalam o wyznaczanie granic. Jesli pytasz o
          nagradzanie,to jest to
          > akurat dla mnie oczywiste. Pochwal(tych zasluzonych) mojemu
          dziecku nigdy nie z
          > abraknie.

          nie twierdze, że czegokolwiek Twojemu dziecku brakuje smile dla mnie
          wyznaczanie granic to uczenie konsekwencji swojego postępowania, a
          to nie jest równoznaczne z karaniem, przynajmniej dla mnie.

          co do bezstresowego wychowania to uważam, że coś takiego nie
          istnieje. albo jest wychowanie, a tym samym stres, wiążący się
          właśnie z przetrzeganiem zasad i granic, albo nie ma stresu, a tym
          samym wychowania, jest tylko puszczenie dziecka w samopas w nadziei,
          że coś z niego wyrośnie. i coś zawsze wyrasta, kwestia tylko co...
          • idealmeble Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 04.05.10, 11:21
            Może nietypowe ale to się nazywa przejęcie inicjatywy. gratulacje smile
        • alika77 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 18:16
          > Zgadzam sie ze artylul mowi o skrajnych przypadkach, ale jego idea
          bylo tylko o
          > tworzenie oczu niektorym rodzicom na skutki ewidentnie
          bezstresowego wychowania

          a poza tym rodzice "wychowujący bezstresowo" nie czytają takich
          artykułów, a nawet jak przeczytają to raczej nie otworzy im to oczu,
          bo człowiek ma to do siebie, że myśli w kategoriach "mnie to nie
          dotyczy, moje dziecko jest inne".
        • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 18:20
          maxtonka napisała:


          > Poniewaz zapytalam o wyznaczanie granic.
          Wyznaczanie granic nie musi przebiegać z użyciem kar. Nie potrzebnie stawiasz tu
          znak równości.

          > tworzenie oczu niektorym rodzicom na skutki ewidentnie bezstresowego wychowania

          Ale co to jrst to bezstresowe wychowanie?

          > . Jestem zdania, ze tam gdzie nie brak milosci, dyscyplina(szeroko rozumiana)

          Jak szeroko? Z laniem pasem, włącznie?
          • truscaveczka Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 12:58
            Ajajaj, ale zabłysnęłaś, łaaaaaaaaaaaaał!
            Nie - od "wytrzyj stół, bo wylałes picie" po "nie pójdziemy na plac
            zabaw, bo jestem zmęczona twoimi wrzaskami i chce odpocząć" na
            przykład.
            • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 16:40
              Szczerze? Nie bardzo wiem co chciałaś przez to powiedzieć. No ale nie wnikam.
        • mamulinek77 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 15:31
          Myślisz, że dzieci poddawane szerokorozumianej dyscyplinie bedą
          wspominały swój dom jako pełen miłości?
          No chyba że pisząc o szeroko pojmowanej dyscyplinie nie masz na
          mysli metod ponizajacych dzieci, np. bicia .
          • maxtonka Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 16:41
            Dyscyplina szeroko rozumiana bo dla kazdego rodzica(nawet z osobna mama czy
            tata), co innego to znaczy. Rozne sa dzieci, nie ma identycznych egzemplarzy i
            dlatego rozne sa metody postepoowania w roznych sytuacjach. Zaczyna sie juz od
            momentu kiedy dziecko chce poznawac swiat.Kiedy chce dotykac przedmioty ktore
            moga byc niebezpieczne, pozniej kiedy wybiega na ulice, ma zachcianke w sklepie,
            chce ogladac telewizor kiedy nie jest na to pora, nie chce wracac z placu zabaw
            i tak dalej i tak dalej. Przykladow mozna mnozyc.
            Wiele sie slyszy ze gdy dziecko jest male to nas testuje i sprawdza nasza
            reakcja. Mysle ze waznym jest,aby konsekwentnie trzymac sie swoich racji, a
            maluch z czasem zrozumie(po wielokrotnym powtarzaniu), ze kiedy ma jasno
            powiedziane( w dowolnej z wymienionych sytuacji) -nie- to znaczy ze mamie, tacie
            to sie nie spodoba i ze w tym momencie robi zle. I ma takie czerwone swiatlo,
            ktore uczy go od malego ze nie wszystko mu sie nalezy bo sa pewne granice. I w
            momencie kiedy je przekroczy beda tego konsekwencje, a jakie to juz zalezy od
            rodzica, charakteru i wieku dziecka.

            W momencie kiedy od malego dziecku wszystko wolno i nie ma jasno zarysowanych
            regul postepowania tworzy sie w jego glowie chaos spowodowany ze zderzenia ze
            swiatem.
            Wystarczy poczytac watki na "starsze dziecko". Wlos sie jezy na glowie.
            • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 16:46
              Lanie wody i żadnych konkretów.
            • alika77 maxtonka 23.04.10, 16:46
              w jakim wieku masz dziecko i jakie metody wychowawcze/dyscyplinujące
              stosujesz?
              • maxtonka Re: maxtonka 23.04.10, 17:18
                Mam dwulatka wiec jeszcze dluuuga droga przede mna w procesie wychowawczymwink
                Malo mowi wiec ograniczam sie do: nie wolno, nie, uwazaj w momencie kiedy widze
                ze moze sobie zrobic krzywde,oduczylam go ciaglego lapania za kuchenke kiedy raz
                pozwolilam mu dotknac oczywiscie pod moim nadzorem, i wtedy zrozumial slowo
                ziazia(czytaj gorace) W sklepie nie robi mi akcji wiec nie ma problemu, pol
                godziny bajek o stalej porze na cbeebies i wie ze ma isc spac, sam robi papa,
                nie wybiega na ulice(ale to zasluga taty po tym jak go zlapal mocniej za
                reke).Na plac zabaw nie chodzimy bo mamy ogrodek i tutaj jak cos broi(np.
                rozsypuje piasek tudziez ma ochote wziasc go do buzi) to slowa "idziemy do domu
                jak nie przestaniesz" to dla niego najwieksza kara.
                Duzo nam pomaga staly tryb dnia w codziennym funkcjonowaniu.
                Jednak ma dopiero dwa latka wiec zdaje sobie sprawe ze z wiekiem bedzie coraz
                trudniej.
                • joshima Re: maxtonka 23.04.10, 17:22
                  maxtonka napisała:

                  > tutaj jak cos broi(np.
                  > rozsypuje piasek tudziez ma ochote wziasc go do buzi)
                  O rety... Naprawdę uważasz, że to są czyny, które zasługują na strofowanie lub
                  karę? Dużo jeszcze masz w repertuarze czynów tego kalibru?
                  • maxtonka Re: maxtonka 23.04.10, 17:35
                    Jednak jestes czepialska.
                    Jestesmy ciagle na etapie powtarzania i upominania,ze nie podnosimy z ziemi i
                    nie bierzemy do buzi roznych paprochow, a piasek sie do nich zalicza. A co moze
                    mam jeszcze przyklasnac i patrzec jak zajada piasek i cieszyc sie razem z nim.
                    No wybacz...
                    • joshima Re: maxtonka 23.04.10, 18:09
                      maxtonka napisała:

                      > Jednak jestes czepialska.
                      Po prostu się dziwię.

                      > Jestesmy ciagle na etapie powtarzania i upominania
                      Jestem zdania, że przeginanie z upominaniem nie jest najlepsza metodą
                      wychowawczą, ale to tylko moje zdanie.

                      > A co moze
                      > mam jeszcze przyklasnac i patrzec jak zajada piasek
                      Moja córka kilka razy spróbowała, bo jej pozwoliłam i od tej pory tego nie robi,
                      bo sama stwierdziła, że piasek jest niesmaczny. A wysypywanie piasku? No cóż
                      taka zabawa. Jak piasku będzie w piaskownicy mało to trzeba będzie dosypać.
                      Jestem zdania, że jak jej nie będę upominać i strofować to prędzej czy później
                      (raczej prędzej) sama zaniecha tej zabawy bo jej się znudzi. A mi to szkody
                      żadnej nie robi. Tak jak nie robi mi szkody wyciąganie przez Młodą skarpet z
                      szuflady, czy inne tego typu odkrywcze zajęcia.


                      i cieszyc sie razem z nim.
                      > No wybacz...
                      • maxtonka Re: maxtonka 23.04.10, 18:50
                        No widzisz i tutaj dochodzimy do meritum...Na Twoje dziecko dziala, na moje nie.
                        Widac maja inne podniebieniawink
                        Ja wiem, ze czasem dobrze jest zeby maluch przekonal sie na wlasnej skorze tylko
                        niekoniecznie moze to oznaczac ze akurat mu sie to nie spodoba.Ech
                        Rozsypywanie piasku owszem zgodze sie, to nie zbrodnia,dopoki nie wieje wiatr i
                        nie leci mu do oczu.
                        • joshima Re: maxtonka 23.04.10, 19:05
                          maxtonka napisała:

                          > dopoki nie wieje wiatr i
                          > nie leci mu do oczu.
                          A jak mu poleci, to co się stanie?
                          • mama_kotula Re: maxtonka 23.04.10, 19:40
                            joshima napisała:

                            > maxtonka napisała:
                            > > dopoki nie wieje wiatr i
                            > > nie leci mu do oczu.
                            > A jak mu poleci, to co się stanie?

                            Nauczy się na własnej skórze, że nie warto sypać piaskiem pod wiatr, tylko trzeba z wiatrem smilesmile
                            Również uważam, że rozsypywanie piachu to nie jest coś, za co trzeba strofować (mówię o własnym ogródku - jeśli moje dzieci zamierzają wynieść w wiadrach pół piaskownicy z przydomowego placu zabaw, interweniuję). Tudzież jedzenie piasku - tu często działa ignorowanie, zwłaszcza w przypadku dzieci którym piasek smakuje i które robią z jedzenia piasku świetny teatr dla zgromadzonej wokół piaskownicy publiczności (vide moja córka lat prawie 6, szamiąca piasek z łopatki, żująca i przełykająca z błogim wyrazem na twarzy...). Zgadzam się jednak, że to grozi parazytozami wszelakimi czy choćby zapaleniem jamy ustnej.
                            Natomiast to są drobnostki na które nie warto marnować słów "nie wolno". Bo i tak najczęsciej się ich nadużywa.
                            • memphis90 Re: maxtonka 29.04.10, 22:00
                              Ale wiecie, coś w tym jest- jak siedzę z moją Lilą na placu zabaw, to są takie
                              mamy, które biegają w kółko za dzieciakiem z krzykiem "nie rób, nie siadaj, nie
                              syp, nie dotykaj" itd. Ani na chwilę nie zamkną buzi i nie pozwolą się
                              dzieciakowi bawić. Ja mam proste zasady- nie bić innych dzieci (ale moja Lila
                              nigdy bita w domu nie była- i póki co nie wie, że można kogoś uderzyć), nie
                              wyszarpywać innym zabawek (tez tego nie robi na razie), nie podchodzić pod
                              karuzelę i huśtawki. Cała reszta jest dozwolona- niech się dziecko uczysmile
                        • joshima PS 23.04.10, 19:08
                          A meritum to chyba jest gdzie indziej. Ja postanowiłam pozwolić dziecku
                          eksperymentować dopóki jego działania nie stanowią bezpośredniego i
                          rzeczywistego zagrożenia dla niego. Nawet jeśli to oznacza, że ja mam więcej
                          pracy. Ty postanowiłaś wprowadzić zakazy i o byle głupstwo (w moim przekonaniu
                          głupstwo) dziecko strofować. A to czy zadziała to będziemy wiedzieć znacznie
                          później.
                          • maxtonka Re: PS 23.04.10, 20:08
                            Widzisz dla Ciebie piasek w oczach to glupstwo (dla mnie tez),ale nie chce zeby
                            kiedys sypnal kogos piaskiem i myslal ze tak jest fajnie.Bo mnie juz probowal. I
                            wole od razu zaznaczyc ze robi zle. On juz tak ma,ze jak sie przymknie oko,
                            zignoruje to na poczatku to pozniej bedzie myslal ze skoro nie bylo reakcji z
                            naszej strony ,to widocznie tak jest ok( o co mi teraz chodzi) I niby dlaczego
                            ma myslec inaczej?
                            I tak ma przeciez zdecydowana wiekszosc dzieci.


                            O rany Jestem pewna ze kazda z nas po prostu chce jak najlepiej wychowac swoje
                            dzieci i tego sie trzymajmy. A to,ze jestesmy tylko ludzmi, to zdarza nam sie
                            popelniac bledy i tego nie przeskoczymy. Nikt nie jest idealny.
                            Poza tym zycie czesto weryfikuje poglady.
                            • joshima Re: PS 23.04.10, 20:14
                              maxtonka napisała:

                              > Widzisz dla Ciebie piasek w oczach to glupstwo (dla mnie tez),ale nie chce zeby
                              > kiedys sypnal kogos piaskiem i myslal ze tak jest fajnie.Bo mnie juz probowal.

                              Zwyczajnie wylewasz dziecko z kąpielą. Rozwalanie piasku to jedno, sypanie na
                              kogoś to co innego. Dziecko z pewnością zrozumie różnicę.


                              > O rany Jestem pewna ze kazda z nas po prostu chce jak najlepiej wychowac swoje
                              > dzieci i tego sie trzymajmy.
                              Nie obraź się, ale rodzice, którzy używają paska albo kabla od żelazka tez
                              często chcą dla dzieci dobrze.
                            • dag_dag Re: PS 23.04.10, 23:53
                              Bardzo Ci dziękuję, że uczysz swoje dziecko, że piaskiem się nie sypie. Serio.
                              Do dzisiaj jest mi strasznie smutno, gdy przypomnę sobie moją córkę w szpitalu z
                              piaskiem w oczach, wijącą się z bólu.
                              • memphis90 Re: PS 29.04.10, 22:02
                                Trzeba było przelać oko solą fizjologiczną w dużej ilości...
                                • dag_dag Re: PS 01.05.10, 12:13
                                  Solą nie udało nam się idealnie wyczyścić oczu, niestety. W szpitalu dopiero po
                                  drugim płukaniu mniej więcej się udało. Poza tym córkę potwornie bolały oczy i
                                  trochę przeszło dopiero po podaniu środka przeciwbólowego/maści do oka. A cała
                                  sprawa skończyła się infekcją i antybiotykiem.
                • slonko1335 Re: maxtonka 23.04.10, 19:58
                  maxtonka napisała:
                  Malo mowi wiec ograniczam sie do: nie wolno, nie, uwazaj w momencie kiedy widze
                  > ze moze sobie zrobic krzywde,

                  Maxonka ale to on mało mówi a nie Ty, to że mało mówi nie znaczy, że nie rozumie
                  a jak Ty ograniczasz się tylko do tych słów w stosunku do niego i tego co robi
                  to on ich nie słyszy po prostu. Postaraj się ograniczyć to nie wolno, mów jak
                  być powinno i dlaczego pewnych rzeczy się nie robi, tłumacz, tłumacz, tłumacz
                  choćby sto razy. Zastanów się jakimi naprawdę działaniami może sobie zrobić
                  krzywdę i o które warto kruszyć kopie, bo zbyt duża ilość zakazów odniesie
                  odwrotny skutek.
                  Co znaczy: "to słowa: ""idziemy do domu
                  > jak nie przestaniesz" to dla niego najwieksza kara.
                  " nie rozumiem czy to
                  u was najwyzszy wymiar kary, czy go tak starszysz tylko czy tak robisz jak nie
                  słucha.?
                  • maxtonka Re: maxtonka 23.04.10, 20:24
                    Zwyczajnie jak jest na ogrodku (przed domem) i bawi sie w najlepsze to w tym
                    momencie slowo "dom" jest to dla niego najwieksza kara.
                    Staram mu sie tlumaczyc na ile to mozliwe. Wiec najpierw mowie nie, nie wolno
                    pozniej tlumacze dlaczego a za jakis czas
                    znowu nie,nie wolno tlumacze i tak parenascie razy az w koncu zajarzywink Tak bylo
                    z przekrecaniem przelacznika w pralce podczas prania i z lapaniem kota za
                    ogon(kotka to boli,ała,nie bedzie sie z toba bawil)
                    • slonko1335 Re: maxtonka 23.04.10, 20:43
                      Mój też namiętnie przekręca ten przełączniksmile

                      Chodziło mi o to czy go uprzedzasz, że jak zrobi coś co Ci nie odpowiada czy coś
                      czego ma nie robić to kończycie zabawę i idziecie do domu i czy konsekwentnie
                      realizujesz to co obiecałaś? jeżeli dopiero po zrobieniu oznajmiasz dom, idziemy
                      do domu to on nie kuma dlaczego i nienawidzi Cię w tym momencie, gdy go
                      uprzedzisz ma wybór i z góry wie co go spotka jak nie posłucha a jak będziesz
                      konsekwentna to będzie dobrze wybierał.

                      Czasami lepiej dziecku powiedzieć na przykład, że miska ma stać na stole, niż
                      nie zrzucaj miski ze stołu, spróbuj w ten sposób może tak dotrze zamiast
                      ciągłych nie i nie wolno choć oczywiście tych słów też trzeba używać byleby
                      naprawdę gdy są konieczne. I pamiętaj że to Ty ustalasz granice, jeżeli nie
                      życzysz sobie aby rozsypywał piasek to moim zdaniem jak najbardziej powinnaś to
                      egzekwować.
                      • maxtonka Re: maxtonkao, 23.04.10, 21:26
                        Ten przyklad z piaskiem to cos nowego dla nas, od paru dni mamy ladna pogode i
                        dopiero oswajam go z tym sypiacym czyms. Ale autentycznie po takim kilkakrotnym
                        powtarzaniu nie rozsypuj piasku, nie jedz(bo jest be) zapowiedzialam ze jak nie
                        przestanie to pojdziemy do domu. I co? Nie przestal, wiec po kilku slowach
                        tlumaczen dlaczego, wzielam go do domu na pare minut i zapowiedzialam ze jak
                        dalej tak bedzie robil( glownie chodzilo mi o takie zachowanie :ty se mama gadaj
                        a ja dalej swoje) to wrocimy do domu i pozniej tego dnia do konca juz byl
                        spokoj. Ale tez niewiadomo jak dlugo, bo dzieci maja krotka pamiecwink
                        • mozyna Re: maxtonkao, 23.04.10, 21:38
                          Ale się tłumaczysz wink
                          • maxtonka Re: maxtonkao, 23.04.10, 22:11
                            No widzisz, ale mam nadzieje ze temat piasku i jak to bylo od poczatku do konca
                            wyczerpalam (niektorym bardzo zalezalo na konkretach) Niemniej jednak takie
                            siedzenie na forum jest bardzo czasochlonne jak dla mnie i na tym poprzestane.
                            Dzieki za konkretnawink dyskusje.
            • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 21:01
              Właśnie tak jak napisała maxtonka.
              Dyscyplina to uświadomienie dziecku, że nie wszystkie jego zachowania są dobre i
              akceptowane. Każdy rodzic ma inną granicę tolerancji.
              Dyscyplinowanie nie ma nic wspólnego z brakiem okazywania miłości, czy suchą i
              bardzo surową musztrą.
              Dyscyplinowanie zaczyna się mniej więcej ok. 1 roku życia dziecka, kiedy np.
              maluch sięga palcem do kontaktu i słyszy po raz pierwszy słowo "nie wolno"...i
              tak z wiekiem staramy się dziecko uczyć i uświadamiać mu, że nie wszystko jest
              dozwolone i na niektóre zachowania nigdy mu nie pozwolimy.
        • memphis90 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 29.04.10, 21:54
          > Zgadzam sie ze artylul mowi o skrajnych przypadkach, ale jego idea bylo tylko o
          > tworzenie oczu niektorym rodzicom na skutki ewidentnie bezstresowego wychowania
          Bezstresowe wychowanie nie jest równoznaczne z brakiem wychowania.
    • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 17:40
      A tak właściwie t co masz na myśli pisząc 'wychowanie bezstresowe'? Póki nie
      uściślisz to nawet nie wiadomo o co biega.
      • maxtonka Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 18:34
        Nie, nie bede przytaczac slynnego kawalku o chlopaku w autobusie i jego gumie do zuciasmile
        Mam tu na mysli rodzicow, ktorzy od malego pozwalaja dziecku na wszystko, bez ustalania granic. I o ograniczaniu wladzy rodzicow i nauczycieli przez panstwo.
        Mam przyklad z zycia: kolezanka uczy w gimnazjum i po prosbie uspokojenia sie do jednego z uczniow(a zachowywal sie skandalicznie) uslyszala: ty ku... i inne epitety.
        Kiedy ja chodzilam do szkoly, takie slowa nie przeszly by przez gardlo zadnemu z uczni. Wiec pytam: dlaczego teraz tak wiele sie slyszy o podobnych i jeszcze gorszych przypadkach.
        • alika77 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 18:53
          > Mam przyklad z zycia: kolezanka uczy w gimnazjum i po prosbie
          uspokojenia sie d
          > o jednego z uczniow(a zachowywal sie skandalicznie) uslyszala: ty
          ku... i inne
          > epitety.

          myślę, że każdy w tym momencie powie, że to nie jest efekt
          bezstresowego wychowania tylko po prostu zwykły brak wychowania. i
          ograniczenie władzy rodziców i nauczycieli przez państwo (z czym
          poniekąd się z Tobą zgadzam) nie ma tu nic do rzeczy, bo te dzieci
          to dzieci rodziców, którzy mają w głębokim poważaniu wychowanie w
          ogóle, bez względu na to jakie i czy państwo nakłada na nich
          ograniczenia.
        • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 19:20
          maxtonka napisała:

          > Nie, nie bede przytaczac slynnego kawalku o chlopaku w autobusie i jego gumie d
          > o zuciasmile
          Nie wiem, czy ktokolwiek tego oczekiwał. Pojęcie 'wychowanie bezstresowe'
          podobnie jak 'pozwalanie na wszystko' jest tak szerokie i niesprecyzowane, że
          użycie go w ogóle uniemożliwia dyskusję, bo po kilku postach okazuje się, że
          każdy ma co innego na myśli.

          > Kiedy ja chodzilam do szkoly, takie slowa nie przeszly by przez gardlo zadnemu
          > z uczni. Wiec pytam: dlaczego teraz tak wiele sie slyszy o podobnych i jeszcze
          > gorszych przypadkach.
          Bo niektórzy rodzice w ogóle nie zajmują się wychowaniem swoich dzieci. Z
          różnych powodów.
        • memphis90 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 29.04.10, 22:07
          > Mam tu na mysli rodzicow, ktorzy od malego pozwalaja dziecku na wszystko, bez u
          > stalania granic.
          To jest brak wychowania, a nie wychowanie bez stresu. Wychowanie bezstresowe
          polega na tym, że dziecko ponosi konsekwencje swoich błędów- bo wie, że tak
          trzeba, jak się nabroi, a nie, że boi się kary czy lania pasem po d...

          >I o ograniczaniu wladzy rodzicow i nauczycieli przez panstwo.
          O jakim ograniczaniu mówisz? Że prawo zabrania lania dzieci, aż rozpadają im się
          nerki lub powstają krwiaki śródmózgowe? Bo ja o innych ograniczeniach nie
          słyszałam...

          > Mam przyklad z zycia: kolezanka uczy w gimnazjum i po prosbie uspokojenia sie d
          > o jednego z uczniow(a zachowywal sie skandalicznie) uslyszala: ty ku... i inne
          > epitety.
          Pewnie w jego domu używa się takich epitetów i jest to norma. Ale to już
          ewidentnie jest przemoc w rodzinie, a nie "wychowanie bezstresowe" jak je nazywasz.

          > Kiedy ja chodzilam do szkoly, takie slowa nie przeszly by przez gardlo zadnemu
          > z uczni.
          Za moich czasów mówiło się "uczniów"...
    • olinka733 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 18:50
      artykuł oddaje to co obserwuje w "późnej podstawówce" i w gimnazjum. Często
      rodzice przegapiają moment w którym dziecko staje sie roszczeniowe. W domu nadal
      słodki anioł w grupie czuje sie silny i bezkarny. Grupa podjudza, wspiera i
      wymyśla rożne tortury które stosuje sie na słabszych osobnikach tzn uczniach
      kolegach. nauczyciel nie ma czasu, nie chce, boi sie, nie reaguje. Dziecko nadal
      anioł w domu osiąga pewność że wszystko może, że tak należy, że życie stoi przed
      nim otworem. Silne i z praktyka nabrana poza domem zaczyna wprowadzać swoje
      zasady w domu. Niestety często z powodzeniem. Bo o ile małemu dziecku poswiecamy
      dużo czasu to czym starsze tym bardziej samodzielne i niestety często samotne.
      Takie sa moje obserwacje otoczenia. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich rodzin
      i ich dzieci ale zdarza sie. I to coraz częściej.
      • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 19:26
        Obawiam się, że dzieciom, które opisujesz nikt tak naprawdę nie poświęcał czasu.
        A jeśli już nawet, to nie miało to nic wspólnego z wychowaniem.

        Też znam takie dzieci i na przykład iem, że często rodzice próbują stawiać
        granice. Na przykład ciągle się na nie w domu drą. Z resztą nie tylko w domu.
        Czy to można nazwać poświęcaniem czasu dziecku albo wychowywaniem?
    • camel_3d Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 19:14
      a ja mysle, ze to sa skutki niewlasciwego wychowywania..i to nie ma znaczenia
      czy to stresowe czy bezstresowe. mysle, ze wiele osob traktuje dzieci jak
      zabaweczki, ktore sie fajnie ubiera, kocha..dzieci nie maja obowiazkow i
      wyrastaja w przekonaniu ze wszyscy sa na ich poslugi. to wcale nie musi byc
      bezstresowe wychowanie....
    • 4youtobayashi Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 20:06
      Beznadziejnie napisany, pewnie autor liczył na szok u czytających.
      Powinien jeszcze długo pracować nad piórem...
    • mamulinek77 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 21:01
      A ja sobie tak myślę, że pojeciem bezstresowego wychowania operuje się w całkiem
      niewłaściwy sposób. Dla dziecka brak stresu to właśnie jasno wyznaczone granice,
      konkretne zasady dające przewidywalność sytuacji i poczucie bezpieczeństwa.
      Uważam, że dzieci wychowywane w "bałaganie emocjonalnym", to są dzieci
      wychowywane w olbrzymim stresie. Brak zasad i norm sprawia że świat jest
      niepoukładany,a rodzic nie jest autorytetem a co za tym idzie wsparciem. Takie
      dziecko nie jest szczęśliwe, a właśnie brak poczucia szczęścia prowadzi do
      tego, że młody człowiek zaczyna szukać jego namiastki w środkach
      uzależniających, podporządkowując się niewłaściwym ludziom tylko po to, aby mieć
      poczucie przynależności. Ostatnio jakiś psycholog w telewizji powiedział, że
      najważniejsza rzecz jaka powinni dać dziecku rodzice to właśnie poczucie
      szczęścia. To jest to co zagwarantuje dziecku dobre życie. A nigdy szczęśliwe
      nie będą dzieci, które boją się swoich rodziców, dla których rodzice są bardziej
      zagrożeniem niż oparciem, których rodzice nie szanują.
      A artykuł jest beznadziejny.
      • olinka733 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 21:19
        Całkowicie zgadzam sie z przedmówczynią. I tutaj chciałabym zauważyć że brak
        konsekwencji i jasnych granic może zdarzyć się tez w tzw " dobrym domu" a może
        nawet zdarza sie częściej. Wiem to z własnego doświadczenia.jako matka staram
        sie dobrze wychować moje dzieci nie zapominając przy tym że dzieci wychowują sie
        same patrząc na nasze zachowanie. Ale gdy jestem zmęczona a dzieci mnie wkurzają
        to zamiast na nie krzyczeć na co mam wielka ochotę mówie czasami idź obejrzyj
        bajkę a ja w tym czasie mam czas żeby ochłonąć. Ale przecież zasadą w moim domu
        miało być że oglądamy bajki przez określony czas i tylko te naprawdę
        wartościowe.Wiec czyż nie krzywdzę moich dzieci, czyż nie uczę ich że określonym
        zachowaniem można osiągnąć swój cel ( oglądanie bajek) Podobnych sytuacji każda
        z nas miała pewnie bez liku.
        • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 21:56
          olinka733 napisała:

          > I tutaj chciałabym zauważyć że brak
          > konsekwencji i jasnych granic może zdarzyć się tez w tzw " dobrym domu" a może
          > nawet zdarza sie częściej.

          Dla mnie to jest oczywiste, że problem dotyczy nie tylko rodzin patologicznych.

          Nikt nie ustrzeże się błędów, to jest jasne. Tylko jedni się starają a inni
          czekają aż szkołą im dzieci wychowa. Spotkałyście się z takim tekstem: "Czekaj,
          pójdziesz do szkoły. Tam Ci pokażą."?
      • olinka733 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 21:20
        Przedmówczyni to mamulinek77 smile
      • memphis90 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 29.04.10, 22:08
        Bardzo ładnie napisane. Zgadzam się w 100%.
    • mama_kotula Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 21:11
      Tekst brzmi, jakby go pisała egzaltowana szesnastolatka, która o bezstresowym
      wychowaniu czytała w dowcipach i Fakcie.

      Sorry, ale ja tego nie kupuję. Musisz się bardziej postarać Maxtonka. Niemniej
      styl nie jest zły, błędów stylistycznych nie ma za wiele, może być. Tylko treść
      do bani.
    • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 21:52
      Wychowanie to bardzo szerokie pojęcie obejmujące całokształt tego, czego uczymy nasze dzieci i co wnoszą w swoje całe życie w mniejszym lub większym stopniu. Może obejmować także naukę posługiwania się nożem i widelcem, albo wszczepienie dziecku patriotyzmu...Myślę, że tu bardziej chodzi o dyscyplinowanie dziecka, co jest również częścią wychowania, bardzo ważną częścią. I sądzę, że każdy sposób nauczania dziecka dyscypliny jest dobry, dopóki nie są to ekstrema - pozwalanie dziecku na wszystko lub same zakazy i upominanie. Każdy rodzic posiada swoje własne pojęcie na temat, jak dziecko dyscyplinować.
      A stres dziecku jest tak naprawdę potrzebny w życiu, odpowiednia doza stresu. Pierwszy przeżywa już w momencie narodzin, przychodząc na świat...Dopiero przekroczenie pewnej granicy stresu, powoduje szkodliwe oddziaływanie na zdrowie.
      Rodzice uczą się na błędach, nie ma doskonałych rodziców. Ta popularna kiedyś w USA moda na "bezstresowe wychowanie" w obecnych czasach przygasa. Wywołana została tym, że dzieci nie miały żadnych praw...i nagle dali tym dzieciom same prawa, bez obowiązków. Czyli od ekstremum do ekstremum - nie wykorzystali nic pośrodku.
      Dodam, że nie ma jednego prawidłowego i uniwersalnego sposobu na wychowanie i dyscyplinowanie dziecka. Zależy to od naprawdę wielu rzeczy, na pewno od osobowości i temperamentów zarówno dzieci jak i rodziców.
      • gocha500 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 23:24
        powiem tak uczylam w gimnazjum to co p0ise w tymj artykukle tpo w
        sumie 0rawda!spotakiaom sie w tj skole zs nielzla patologia
        dzieciaki byly tak wyrachowane i tak bezwzgloedne zze mozg staje w
        poprzek qa karnosci zadnej!dyrektorka zamiast zdyscypolinowqac t4e
        dzieciai to jesacze w pewnymn sensie przyzwalala na ich wybryki!!!
        njbardziej utkwilo mi w panmieci jak pewien chlopak pobil innegoo
        mlodszego do tgo stopnia ze zlamal mu naqwet reke i wrzucilo do
        smietnika(koles trenowal karatei mimo agresywnosci nie zostalo mu to
        zakazane),dyrektorka zwolala wt4edy wszsytkich nauczycieloi i
        poytala co zrobi9z z tym dzieiakiem!wiekszosc byloa za tym zeby go
        zsostawic na drugi rok w 3 klasie i koniec ale ona nkaala naciagnac
        u ocenhy nieodpowiednie na dopy i przepuscic bo bedzie sie mscil na
        tamtym obitym chlopaku!jaki wiec dlo przekiaz t4eu dzieciakowi-idz
        oi rob tak dalej to skonczzysz kazda szkole i wszystko ci ujdzie na
        sucho!po prostu rece i nogi opadly!

        widomo ze rodsice mja duzy glowny wlyw na dsszieci ale mam wrazenie
        ze pozniej jest wplyw rowiesnikow jesli sie od nich odstaje sa
        okrutni a osamotnienie jest bardzo trudne w tym wieku!rodzice nie
        zastapia dieciom rowiesnikow,owszem moga dc wiele aqle nie wszasytko.
        • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 22.04.10, 23:52
          Przez Twój post nie da się przebrnąć. Mogłabyś wykazywac się większym szacunkiem
          dla czytających i pisac w mniejszym pośpiechu?
        • donkaczka Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 09:02
          a teraz drugi raz po polsku napisz
          • gocha500 Re: joshima donkaczka..... 23.04.10, 11:39
            na wesele zrobilam sobie za dlugie tipsy i stqad takie literowki,juz
            iedlugo je sciagne wiec bedzie normalnie.
            • joshima Re: joshima donkaczka..... 23.04.10, 11:58
              gocha500 napisała:

              > na wesele zrobilam sobie za dlugie tipsy i stqad takie literowki,juz
              > iedlugo je sciagne wiec bedzie normalnie.

              To pisz wolniej i używaj autokorekty.
              • mama_kotula Re: joshima donkaczka..... 23.04.10, 19:31
                joshima napisała:

                > gocha500 napisała:
                >
                > > na wesele zrobilam sobie za dlugie tipsy i stqad takie literowki,juz
                > > iedlugo je sciagne wiec bedzie normalnie.
                >
                > To pisz wolniej i używaj autokorekty.

                Albo chociaż przeczytaj to, co tipsami wystukałaś i popraw.
    • undomestic_goddess Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 08:29
      Jasne, wszyscy zle wychowuja, dzieci sa z natury swej zle.

      Noz czy w Polsce ktos sie wogole do jakichkolwiek dzieci usmiecha tak
      o i nie traktuje ich jak mega problemu, bo to tyyyyyyle pracy miec
      dzieci?
      Jak sie do dziecka podchodzi jak do ciezkiej orki, to wtedy ma sie
      takie efekty.
      A sam artykul uproszczony bardzo.
      • linkap_wawa Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 10:15
        Jak czytam te wzniosle posty o tym jak to powinnismy wychowywac
        nasze dzieci to mi sie niedobrze robi. Same banaly, ciezko brzmiace,
        nijakie ogolniki. I po przeczytaniu takich wlasnie "perelek" wracam
        po pracy do domu, do swojego brzdaca i od razu mam dola, bo
        przygnieciona slowami "stawianie granic, konsekwencja, wychowanie,
        zasady i normy", zaczynam sie zastanawiac, czy swoim usmiechem,
        czuloscia, wspolnym przewalaniem sie po podlodze i takimi tam
        drobiazgami nie robie mu przypadkiem krzywdy...wink
        • donkaczka Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 11:42
          dziecko, a o czym ty pszesz?
          o dziecku ktore poltora roku nie ma?
          pozyjesz, to pogadamy, z moim 15 miesieczniakiem tez glownie sie tule, karmie,
          walam po podlodze i laskocze, zacalowuje go na smierc i smieje sie, jak mi
          glosnym bababa probuje cos tlumaczyc

          poczekaj na 2, 3, 4 i wiecej latka
          zobaczysz jak dostaniesz po glowie
          wlasnie skonczylam gadac z kolezanka, ona ma w domu 4 latka, wiecznie jeczacego,
          negujacego wszystko, niezadowolonego z zycia, ja mam 2,5 latke, ktora mi juz tak
          psychicznie dala w palnik, ze mam ochote wyjsc i nie wrocic
          a ty musisz stawiac granice, reagowac madrze, bo przeciez chcesz dobrze wychowac
          dziecko, gdy masz ochote glosno krzyczec i zamknac swoje dziecko w szafie, zeby
          miec godzine spokoju
          • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 11:59
            donkaczka napisała:

            > a ty musisz stawiac granice, reagowac madrze

            Mądrze to znaczy jak?
            • donkaczka Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 12:52
              a o co konkretnie pytasz? sadzisz ze jest jakas formula na "madra reakcje"?

              "madrze", czyli adekwatnie do sytuacji i dziecka, tak jak sie powinno, zeby
              niepozadane zachowanie ukrocic, zneutralizowac

              a jak, to juz sobie rodzic wypracowuje, czy z autopsji, czy z lektury ksiazek o
              wychowaniu, to co u jednego dziecka dziala, u drugiego nie
              sa pewne ramy "madrych" zachowan, klapsy i przemoc sie w nich nie mieszcza,
              nawet jak komus sie zdarzy, to nie traktuje tego jako metody wychowawczej, a czy
              to beda rozmowy, tlumaczenia, ponoszenie naturalnych konsekwencji zlych
              zachowan, izolowanie itp to juz zalezy od sytuacji

              poki sie nie znajdzie w takich sytuacjach, gdzie czlowiek glupieje i zastanawia
              sie CO zrobic, to trudno uwierzyc, ze wychowanie moze byc trudne i absorbujace i
              wymagajace przemyslen swoich zachowan i reakcji, bo te instynktowne czesto maja
              kiepskie efekty

              ja z tego powodu czytam fora, ksiazki, zeby z wyprzedzeniem pewne rzeczy
              przetrawic i nieco sie przygotowac na kolejne etapy
              o ile 3,5 latka mi oszczedzila wysilkow i w miare gladko nam szlo, to 2latka
              daje w palnik wsciekle i wymaga stosowania zupelnie innych metod
              • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 16:45
                Nie chodzi mi o formułkę, ale o przykład, który da mi pojęcie co rozumiesz przez
                mądrą reakcję. Nie czepiam się. Jestem ciekawa.

                > "madrze", czyli adekwatnie do sytuacji i dziecka, tak jak sie powinno, zeby
                > niepozadane zachowanie ukrocic, zneutralizowac
                Po czymś takim to można sobie wyobrazić właściwie wszystko, bo dla każdego co
                innego będzie adekwatne.

                > sa pewne ramy "madrych" zachowan, klapsy i przemoc sie w nich nie mieszcza...
                > to beda rozmowy, tlumaczenia, ponoszenie naturalnych konsekwencji zlych
                > zachowan, izolowanie itp to juz zalezy od sytuacji

                No i to jest konkret smile

                > ja z tego powodu czytam fora, ksiazki, zeby z wyprzedzeniem pewne rzeczy
                > przetrawic i nieco sie przygotowac na kolejne etapy
                A ja właśnie z tego powodu dopytuję smile co ludzie mają na myśl pisząc o
                wychowaniu i mądrych reakcjach smile
          • linkap_wawa Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 14:35
            Dzieckiem nie jestem, bo 36 lat mam na karku. Co do reszty - coz,
            moge tylko wspolczuc tobie i kolezance, bo rzeczywiscie jakas taka
            niezdrowo pobudzona jestes.
    • moofka Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 13:39
      ktos sie pod tym podpisal?
    • ata99 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 14:31
      Pod warunkiem ,że nie będziemy "poświęcały się" dla dzieci.
    • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 22:20
      autor zapomnial o tym, ze za wychowanie dzieci w naszych czasach odpowiadaja nie tylko rodzice, ale rowniez instytucje, w ktorych dzieci spedzaja wiekszosc czasu, najpierw przedszkola potem szkoly, czesto to one maja wiekszy wplyw na dzieci niz rodzice, kogo wiec powinnismy winic za taki stan rzeczy?
      • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 23.04.10, 22:35
        kobraluca napisała:

        > kogo wiec powinnismy winic za taki stan rzeczy?
        Może rodziców, którzy pozwalają, żeby szkoła miała na dziecko większy wpływ niż oni.
      • roza06 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 24.04.10, 11:43
        Fajnie ze jest ktoś na kogo można zrzucić winę za swoje błędy wychowawcze. Tylko
        rodzice odpowiadają za wychowanie swoich dzieci.
        • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 24.04.10, 21:58
          rozo06, naprawde myslisz,ze szkola nie ma wplywu na dzieci i tylko rodzice sa odpowiedzialni za to co sie z nimi dzieje?
          nie twierdze,ze rodzice sa bez winy,ale uwazam,ze nalezy pamietac o tym,ze nie tylko oni wychowuja swoje dzieci, przedszkola i szkoly, w ktorych nierzadko dzieci spedzaja wiecej czasu niz z rodzinami maja na dzieci ogromny wplyw, bardzo czesto nie taki jaki rodzice by sobie zyczyli
          • alika77 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 24.04.10, 22:18
            > nie twierdze,ze rodzice sa bez winy,ale uwazam,ze nalezy pamietac
            o tym,ze nie
            > tylko oni wychowuja swoje dzieci, przedszkola i szkoly, w ktorych
            nierzadko dzi
            > eci spedzaja wiecej czasu niz z rodzinami maja na dzieci ogromny
            wplyw, bardzo
            > czesto nie taki jaki rodzice by sobie zyczyli

            ale wychowanie, w sensie nawiązywania więzi, zaczyna się nie w
            momencie pójścia dziecka do szkoły czy nawet do przedszkola, ale
            praktycznie od urodzenia. jeśli te relacje są prawidłowe, dzieci
            wyrastają w poczuciu, że z każdą, najbardziej błahą czy
            najpoważniejszą sprawą mogą przyjść do rodzica i nie zostaną
            wyśmiane czy skarcone, że cokolwiek się stanie mogą na rodziców
            liczyć, jeśli rodzice zaszczepią w nich poczucie własnej wartości i
            bezpieczeństwa, to takie dziecko jeśli znajdzie się w kiepskim
            środowisku to owo środowisko nie będzie dla niego żadną atrakcją i
            nie będzie czuło potrzeby imponować takim kolegom czy wkupywać się w
            ich łaski. te wredne, egoistyczne, nieraz brutalne dzieciaki to nie
            jest efekt bezstresowego wychowania, tylko efekt braku miłości,
            zainteresowania i poczucia bezpieczeństwa, które powinni zapewnić
            przede wszystkim rodzice.
            • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 01:42
              alika77 napisała:

              te wredne, egoistyczne, nieraz brutalne dzieciaki to nie
              > jest efekt bezstresowego wychowania, tylko efekt braku miłości,
              > zainteresowania i poczucia bezpieczeństwa, które powinni zapewnić
              > przede wszystkim rodzice.

              zgadzam sie, to rodzina jest podstawowa jednostka, ktora powinna zapewnic dzieciom bezwarunkowa milosc i wsparcie, dzieki czemu dzieci latwiej radza sobie z trudnosciami
              gdy mowie o szkole jako instytucji majacej zly wplyw na dzieci, mowie nie tylko o brutalnych kolegach, mowie o calym systemie, ktory nie potrafi dac dzieciom prawdziwej edukacji,nie pozwala na to by dzieci mialy wlasne zdanie, nie potrafi ich nauczyc podejmowania decyzji, o systemie ktory uczy bezwzglednego posluszenstwa autorytetom, w ktorym dzieci sa karane za wykazywanie inicjatywy, ktory nie pozwala na rozwijanie pasji, za to ceni wkuwanie na pamiec i podlizywanie sie nauczycielom

              jestem zdania, ze w duzej mierze obecny system edukacji jest odpowiedzialny za to co dzieje sie z dziecmi i ze skala tego zjawiska jest tak wielka, obecni rodzice sa produktem tego wlasnie systemu i kultury, w ktorej rodzina przestaje byc najwyzszym dobrem
              • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 12:23
                kobraluca napisała:

                > gdy mowie o szkole jako instytucji majacej zly wplyw na dzieci, mowie nie tylko
                > o brutalnych kolegach, mowie o calym systemie, ktory nie potrafi dac dzieciom
                > prawdziwej edukacji,
                Mylisz edukację z wychowaniem. W takim systemie jakim jest szkoła (ścisłe ramy,
                godziny, podział na przedmioty, spora grupa dzieci) nie ma mowy o wychowaniu,
                pozostaje jedynie edukacja. Jeśli w ogóle.

                > nie pozwala na to by dzieci mialy wlasne zdanie, nie potraf
                > i ich nauczyc podejmowania decyzji,
                Z całym szacunkiem ale to są zadania rodziców a nie szkoły.

                > jestem zdania, ze w duzej mierze obecny system edukacji jest odpowiedzialny za
                to co dzieje sie z dziecmi

                W dużej mierze za to są odpowiedzialni rodzice, którzy podobnie jak ty, liczą na
                to, że szkoła przejmie od nich obowiązek wychowania.
                • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 14:11
                  joshima napisała:


                  > W dużej mierze za to są odpowiedzialni rodzice, którzy podobnie jak ty, liczą n
                  > a to, że szkoła przejmie od nich obowiązek wychowania.

                  alez ja wcale na szkole nie licze i nie przerzucam obowiazku wychowania, wrecz boje sie do niej poslac syna i poniewaz mam wlasnie takie zdanie na temat szkoly publicznej nie wysle do niej dziecka
                  mysle o edukacji domowej lub democratic school, nie zdecydowalam jeszcze
          • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 12:18
            kobraluca napisała:

            > rozo06, naprawde myslisz,ze szkola nie ma wplywu na dzieci i tylko rodzice sa o
            > dpowiedzialni za to co sie z nimi dzieje?
            Ja uważam, że to rodzice są odpowiedzialni za to czy szkoła ma silny, czy
            niewielki wpływ na dziecko.

            > nalezy pamietac o tym, ze nie
            > tylko oni wychowuja swoje dzieci,
            Tylko rodzice wychowuja dziecko. Szkoiła czy inne instytucje mogą jakoś tam
            wpływać, ale na pewno nie wychowują, bo na to nie ma ani czasu ani warunków.

            > przedszkola i szkoly, w ktorych nierzadko dzieci spedzaja wiecej czasu niz z
            rodzinami.
            I tu chyba leży pies pogrzebany. Dziecko idzie do szkoły pięć razy w tygodniu na
            jakieś 5-6 godzin a mimo to spędza tam więcej czasu niż z rodziną? To co się
            dzieje z reszta doby i weekendem?
            • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 14:34
              joshima napisała:

              > Tylko rodzice wychowuja dziecko. Szkoiła czy inne instytucje mogą jakoś tam
              > wpływać, ale na pewno nie wychowują, bo na to nie ma ani czasu ani warunków.

              jakos tam wplywac? naprawde uwazasz,ze szkola nie uczy dzieci zachowan i wartosci, ktore sa w nich pozniej zakorzenione na cale zycie? rodzice rzadko wiedza co sie w szkolach dzieje,a nawet jesli wiedza wiekszosc nie widzi w tym problemu lub nie wie jak sobie z nimi poradzic

              > I tu chyba leży pies pogrzebany. Dziecko idzie do szkoły pięć razy w tygodniu n
              > a jakieś 5-6 godzin a mimo to spędza tam więcej czasu niż z rodziną? To co się
              > dzieje z reszta doby i weekendem?

              zapomnialas o dzieciach, ktore siedza w zlobkach/przedszkolach do poznego popoludnia
              ja sama pamietam ze nieraz konczylam lekcje o 3, potem lecialam na SKS, kolko plastyczne itp, niektore dzieciaki siedzialy w swietlicy, bo rodzice dlugo pracowali

              w domu rodzice musza posprzatac, ugotowac obiad,poogladac telewizje, nierzadko razem z dziecmi, nie za wiele zostaje czasu na rozmowe i wspolne spedzanie czasu

              wiem, nie wszedzie tak jest,ale tak wyglada zycie wielu rodzin
              • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 19:47
                kobraluca napisała:

                > jakos tam wplywac? naprawde uwazasz,ze szkola nie uczy dzieci zachowan i wartos
                > ci, ktore sa w nich pozniej zakorzenione na cale zycie?
                Nie. Uważam, że tym powinni zająć się rodzice na długo nim puszczą dziecko do
                szkoły.

                > rodzice rzadko wiedza co sie w szkolach dzieje
                Nie mam dobrego mniemania o takich rodzicach. Widać ich to nie interesuje.


                > zapomnialas o dzieciach, ktore siedza w zlobkach/przedszkolach do poznego
                popoludnia

                Ale Czy to Ciebie dotyczy, czy tylko tak sobie gdybasz? A nawet jeśli dziecko
                jest w tej szkole dłużej to i tak nie jest to większość czasu.

                > w domu rodzice musza posprzatac, ugotowac obiad,poogladac telewizje

                No tak. W końcu to ważniejsze niż wychowanie dziecka. Zwłaszcza telewizja. Jeśli
                uważasz, że to norma a nie zaniedbanie, to chyba naprawdę nie mamy o czym rozmawiać.
                • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 20:21
                  joshima napisała:
                  Uważam, że tym powinni zająć się rodzice na długo nim puszczą dziecko do szkoły.


                  Przyczepię się.
                  Do szkoły idą dzieci w wieku 6-7 lat. Określenie "na długo nim puszczą dziecko do szkoły" znaczy, że powinno to być kilka lat wcześniej, czyż nie? Zatem 2-4 latki powinny mieć już zakorzenione zachowania i wartości na całe życie...
                  Chyba przeceniasz możliwiści dzieci w tym wieku i bardzo "upiękniasz" swoją teorię...
                  • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 20:38
                    mozyna napisała:

                    > Zatem 2-4 latki powinny mieć już zakorzenione zachowania i wartości na całe
                    życie...

                    Nie, ale w tym wieku należy się już brać do roboty.
                    • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 20:51
                      joshima napisała:
                      w tym wieku należy się już brać do roboty.


                      Nikt nie twierdzi, że nie. Proces wychowania przebiega przez wieeele lat, czy sobie tego życzymy, czy też nie. Nawet dorośli wciąż się uczą wink
                      Od 6 do powiedzmy ok.20 roku życia młody człowiek spędza w szkole prawie 1/3 swojego życia. Środowisko szkolne wśród rówieśników i nauczycieli (którzy powinni być w tym czasie autorytetem) znacznie różni się od środowiska domowego, rodzinnego. Tam panują inne układy, tam człowiek uczy się zachowań społecznych typowych dla współpracy w grupie pod nadzorem osoby dorosłej innej niż rodzic. I to również kształtuje i rozwija nasze dziecko.
                      • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 21:04
                        mozyna napisała:

                        > Proces wychowania przebiega przez wieeele lat, czy s
                        > obie tego życzymy, czy też nie.
                        No to się w tej przynajmniej kwestii zgadzamy.

                        > Od 6 do powiedzmy ok.20 roku życia młody człowiek spędza w szkole prawie 1/3 sw
                        > ojego życia.
                        Błąd w rachunkach? Tylko pięć z siedmiu dni w tygodniu, Tylko dziesięć z 12
                        miesięcy w roku tylko 8 z 24 godzin na dobę. To na pewno znacznie mniej niż 13
                        tongue_out Ale poza tym to rozumiem co chciałaś powiedzieć.

                        > Środowisko szkolne wśród rówieśników i nauczycieli (którzy powinni
                        > być w tym czasie autorytetem) znacznie różni się od środowiska domowego, rodzi
                        > nnego.
                        Owszem.

                        > I to
                        > również kształtuje i rozwija nasze dziecko.
                        Nie przeceniałabym znaczenia tego. Chociaż jeśli dziecko w domu jest zaniedbane
                        to faktycznie może się okazać, że jest to istotny albo wręcz jedyny wkład w jego
                        wychowanie. Ale chyba nie rozmawiamy o patologii.

                        Poza tym w takiej czy innej grupie, pod takim czy innym przywództwem, pewne
                        zasady są, a przynajmniej powinny być uniwersalne. Albo dziecko je zna z domu i
                        się nimi kieruje albo nie.
                        • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 21:31
                          joshima napisała:
                          > Nie przeceniałabym znaczenia tego. Chociaż jeśli dziecko w domu jest zaniedbane
                          > to faktycznie może się okazać, że jest to istotny albo wręcz jedyny wkład w jeg
                          > o
                          > wychowanie. Ale chyba nie rozmawiamy o patologii.


                          To może zamiast kształtuje i rozwija użyję słowa "wpływa". Bo mam na myśli, że może kształtować w dobry sposób, a może mieć również niekoniecznie pozytywny wpływ.
                          Człowiek jest z natury istotą "stadną". Otoczenie inne niż dom wpływa na każdego w jakiś sposób, nie tylko na osobniki patologiczne wink Nawet środowisko pracy wpływa w jakimś stopniu na dorosłego już człowieka.

                          > Poza tym w takiej czy innej grupie, pod takim czy innym przywództwem, pewne
                          > zasady są, a przynajmniej powinny być uniwersalne. Albo dziecko je zna z domu i
                          > się nimi kieruje albo nie.


                          Również takich zasad może się nauczyć właśnie od przebywania w takiej grupie, jeśli wcześniej ich nie znało smile

                          Ogólnie to chcę napisać, że wychowanie rodziców jest podstawą i wstępem do wychowania społecznego, którego jednak dziecko może się nauczyć już tylko w praktyce. I dobrze, jeśli przez cały ten proces "uspołeczniania" towarzyszymy dziecku, wspieramy go i pomagamy. Nie odfajkujemy tylko pierwszych 6 lat życia dziecka, myśląc, że my już swoje zrobiliśmy, teraz niech tylko szkoła wychowuje.
                          • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 21:39
                            mozyna napisała:


                            > Ogólnie to chcę napisać, że wychowanie rodziców jest podstawą i wstępem do wych
                            > owania społecznego, którego jednak dziecko może się nauczyć już tylko w praktyc
                            > e. I dobrze, jeśli przez cały ten proces "uspołeczniania" towarzyszymy dziecku,
                            > wspieramy go i pomagamy. Nie odfajkujemy tylko pierwszych 6 lat życia dziecka,
                            > myśląc, że my już swoje zrobiliśmy, teraz niech tylko szkoła wychowuje.
                            >

                            No widzisz. To w zasadzie zgadzamy się ze sobą jeśli o to chodzi smile
                            • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:02
                              A ja myślę, że zgadzamy się również z kobraluca smile
                              Bo każda z nas uważa, że rodzice oraz szkoła kształtują nasze dzieci.
                              A jak to proporcjonalnie wygląda, to już zależy i od rodziców i od szkoły...ba i nawet w pewnym stopniu od samego dziecka.
                              • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:11
                                No wiesz, tylko ja sądziłam, że rozmawiamy o tym jak to powinno wyglądać a nie o
                                rodzinach w których sprawy wychowania są zaniedbywane tongue_out
                                • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:24
                                  joshima, o jakich dzieciach jest artykul z pierwszego postu?
                                  chyba o takich dzieciach miedzy innymi rozmawiamy i dyskutujemy o
                                  tym co moze byc przyczyna takich zachowan
                                  • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:28
                                    No tak, ale wątek jest o zapobieganiu takim sytuacjom, tak przynajmniej
                                    sądziłam, a nie o biadoleniu jak to inni rodzice i szkoła zaniedbują wychowanie
                                    dzieci.
                              • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:20
                                >> A ja myślę, że zgadzamy się również z kobraluca smile
                                > Bo każda z nas uważa, że rodzice oraz szkoła kształtują nasze dzieci.
                                > A jak to proporcjonalnie wygląda, to już zależy i od rodziców i od szkoły...ba
                                > i nawet w pewnym stopniu od samego dziecka.

                                dokladnie tak
                                ja moze troche szkole demonizuje,ale naprawde wierze w to,ze szkola ma negatywny wplyw na dzieci i chocby mnie na ogniu przypalano nie puszcze tam dziecka wink
                                • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:29
                                  kobraluca napisała:

                                  > ja moze troche szkole demonizuje,ale naprawde wierze w to,ze szkola ma
                                  negatywny wplyw na dzieci i chocby mnie na ogniu przypalano nie puszcze tam
                                  dziecka wink

                                  Tu ciążymy obie w podobnym kierunku (edukacja domowa) tylko ja z innego powodu.
                                  Obawiam się nie złego wpływu szkoły a beznadziejnego poziomu edukacji.
                                • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:51
                                  Dla mnie "szkoła" jako instytucja ma za zadanie wyedukować dzieci. "Szkoła" jako
                                  szerzej rozumiane "środowisko", w którym przebywa dziecko, powinna uczyć
                                  rozwiązywać problemy, dogadywać się i współpracować w grupie (jeśli chodzi o
                                  rówieśników) oraz rozwijać zdolności, budować poczucie wartości, "przydatności"
                                  społecznej w czym mają pomagać nauczyciele...baaardzo streściłam, celowo zresztą smile

                                  Odnosząc to do złego wpływu na dziecko: pominę, że kadra nauczycielska często
                                  TYLKO przekazuje wiedzę bez traktowania dzieci jako odrębnych jednostek
                                  tworzących "klasę", chcę zaznaczyć, że to najczęściej grupy rówieśnicze (te
                                  agresywne, bezwzględne) mają zły wpływ na dziecko, które czuje potrzebę
                                  przynależności do jakiejś grupy. A takie "złe towarzystwo" niekoniecznie dziecko
                                  musi spotkać w szkole. Może to być np. towarzystwo z podwórka.
                                  • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:56
                                    mozyna napisała:

                                    > Dla mnie "szkoła" jako instytucja ma za zadanie wyedukować dzieci. "Szkoła" jak
                                    > o
                                    > szerzej rozumiane "środowisko", w którym przebywa dziecko, powinna uczyć
                                    > rozwiązywać problemy, dogadywać się i współpracować w grupie (jeśli chodzi o
                                    > rówieśników) oraz rozwijać zdolności, budować poczucie wartości, "przydatności"
                                    > społecznej w czym mają pomagać nauczyciele...
                                    Wszystko to prawda. Tylko że dziecko, które pewnych umiejętności nie wyniosło z
                                    domu będzie sobie radzić raczej kiepsko no chyba, że w końcu samo znajdzie
                                    lepsze lub gorsze rozwiązanie, ale to już jest wtedy to co nazywamy wychowaniem
                                    przez ulicę. Dzieci, które są w domy wychowywane poradzą sobie znacznie lepiej,
                                    bo nabyte wcześniej umiejętności przyjdzie im po prostu wypróbować w nowym
                                    środowisku. Trudno mi sobie teraz wyobrazić na co takiego może się natknąć
                                    dziecko w szkole z czym by nie miało szans oswoić się wcześniej.
                                  • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 23:08
                                    > "Szkoła" jako szerzej rozumiane "środowisko", w którym przebywa
                                    dziecko, powinna uczyć
                                    > rozwiązywać problemy, dogadywać się i współpracować w grupie
                                    >cryingjeśli chodzi o rówieśników) oraz rozwijać zdolności, budować
                                    >poczucie wartości, "przydatności" społecznej

                                    zgadzam sie, smiem jednak dodac,ze szkola nie spelnia tych funkcji
                • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 21:52
                  joshima napisała:

                  > No tak. W końcu to ważniejsze niż wychowanie dziecka. Zwłaszcza telewizja. Jeśl
                  > i uważasz, że to norma a nie zaniedbanie, to chyba naprawdę nie mamy o czym rozmawiać.

                  Ty naprawde nie rozumiesz tego co pisze, to nie jest model mojej rodziny
                  te rzeczy nie sa wazniejsze niz dziecko i nie powinny nigdy byc, tez uwazam to za zaniedbanie, ale w wielu domach tak wlasnie jest
                  wiec wlasciwie zgodze sie z Toba,ze to rodzice winni sa takiemu stanowi rzeczy,ale szkoly sie do tego rowniez przykladaja i rodzice chocby nie wiem jak sie starali nie sa w stanie zneutralizowac jej negatywnego wplywu
                  • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:14
                    kobraluca napisała:

                    > ale w wielu domach tak wlasnie jest
                    Ale co mnie obchodzi jak jest w wielu domach? Wzorować się nie zamierzam.

                    > rodzice choćby nie wiem jak sie starali nie sa w stanie zneutralizowac jej
                    negatywnego wplywu

                    Przykro mi, ale tu się z tobą nie zgodzę. Jakoś większość ludzi nie kradnie, nie
                    zabija, nie jest wulgarna i agresywna. Więc sama widzisz.


                    >
                    >
                    • kobraluca Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:37
                      joshima napisała:
                      >
                      > Przykro mi, ale tu się z tobą nie zgodzę. Jakoś większość ludzi nie kradnie, ni
                      > e
                      > zabija, nie jest wulgarna i agresywna. Więc sama widzisz.




                      ale jak wielu jest ludzi nieszczesliwych! to jest prawdziwa plaga naszych czasow
                      te zbuntowane dzieciaki, o ktorych tak czesto sie slyszy tez sa takie wlasnie dlatego,ze sa nieszczesliwe

                      poza tym, z tego co slysze agresja wsrod nastolatkow jest bardzo powaznym problemem, no ale niech Ci bedzie
                      • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:59
                        kobraluca napisała:

                        > ale jak wielu jest ludzi nieszczesliwych!
                        Ale co są nieszczęśłiwi bo szkoła tak na nich wpłynęła, czy może dlatego, że nie
                        mieli wsparcia w rodzinie? Kiepski przykład na potwierdzenie swojej tezy znalazłaś.


                        > poza tym, z tego co slysze agresja wsrod nastolatkow jest bardzo powaznym
                        problemem, no ale niech Ci bedzie

                        No jest, ale to tylko dowodzi tego, że sporo dzieci jest emocjonalnie zaniedbana
                        a nie tego, że szkoła je demoralizuje.
                • mama_kotula Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 22:37

                  > w domu rodzice musza posprzatac, ugotowac obiad,poogladac telewizje

                  No tak. W końcu to ważniejsze niż wychowanie dziecka. Zwłaszcza telewizja. Jeśli
                  uważasz, że to norma a nie zaniedbanie, to chyba naprawdę nie mamy o czym rozmawiać.


                  Taaak, jak nie pracowałam poza domem to też wstawiałam takie idealistyczne kawałki o wychowywaniu przez pół doby.
                  Prawda jest taka, Joshimo, że jak wychodzisz z domu o 7 i wracasz po 16, w międzyczasie zgarnąwszy dzieci ze szkoły i przedszkola, to nie ma szans, aby cały czas do np. 21 poświęcić na owo "wychowanie". Bo, o dziwo, trzeba ugotować, posprzątać i sic! odpocząć po pracy. Chyba, że jest się cyborgiem. Niemniej bycie cyborgiem nie sprawdza się na dłuższą metę i powoduje komplikacje zdrowotne (np. deficyt snu powoduje w dłuższym czasie różne niemiłe sensacje, do depresji włącznie, czego doświadczyłam na sobie).
                  Ale, to że się sprząta, gotuje i ogląda telewizję, nie oznacza tego, że nie wychowuje się dziecka. Wychowanie nie polega na poświęcaniu czasu WYŁĄCZNIE dziecku, na jego zabawę, na rozwijanie jego. Równie dobrze mogę wychowywać dziecko mieszając w patelni albo myjąc wannę. Kwestia tego, jak się do tego zabiera.

                  I do czego zmierzam - jeśli dziecko ma dobrą podbudową z pierwszych lat życia - podbudowę moralną, etyczną, w kwestii zasad itp, to małe są szanse, aby szkoła/przedszkole, gdzie spędza przeważnie 7-8 godzin dziennie (włączam w to świetlicę szkolną - powtarzam: mało który rodzic może sobie pozwolić na niepracowanie i odbieranie pierwszaka o, załóżmy, 13), małe szanse są, aby taka szkoła dziecko "popsuła". Niemniej nie można mówić, że szkoła NIE ma żadnego wpływu na dziecko, bo decydujący wpływ ma środowisko domowe. Owszem, środowisko domowe ma decydujący wpływ, ale szkoła czy przedszkole również na dziecko wpływa - i nie, nie jest to wyłącznie wpływ negatywny. Bo jednak dziecko przebywa tam wiele godzin dziennie.
                  • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 25.04.10, 23:04
                    mama_kotula napisała:

                    "Ale, to że się sprząta, gotuje i ogląda telewizję, nie oznacza tego, że nie wychowuje się dziecka. Wychowanie nie polega na poświęcaniu czasu WYŁĄCZNIE dziecku, na jego zabawę, na rozwijanie jego. Równie dobrze mogę wychowywać dziecko mieszając w patelni albo myjąc wannę. Kwestia tego, jak się do tego zabiera."

                    Ależ ja się z tobą zgadzam. Dlatego zacytowane przez mnie teksty o sprzątaniu, gotowaniu i oglądaniu TV traktuję zwyczajnie jako wymówkę.


                    "I do czego zmierzam - jeśli dziecko ma dobrą podbudową z pierwszych lat życia - podbudowę moralną, etyczną, w kwestii zasad itp, to małe są szanse, aby szkoła/przedszkole, gdzie spędza przeważnie 7-8 godzin dziennie (włączam w to świetlicę szkolną - powtarzam: mało który rodzic może sobie pozwolić na niepracowanie
                    i odbieranie pierwszaka o, załóżmy, 13), małe szanse są, aby taka szkoła dziecko "popsuła"."


                    Widzę, że i w tym i w tym co napisałaś później również się zgadzamy smile Jak miło tongue_out
    • asia_i_p Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 24.04.10, 19:09
      Nie terroryzuję swojej czterolatki i wydaje mi się, że raczej mnie
      nie będzie terroryzowała jako czternastolatka.
      Jakby mi taki tekst strzeliła (samookoleczenia itd.), to bym padła
      ze śmiechu.
      To nie jest efekt bezstresowego wychowania, tylko histerii "co
      ludzie powiedzą".
    • mama-ola Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 28.04.10, 21:55
      Co to jest bezstresowe wychowanie?
    • memphis90 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 29.04.10, 21:53
      Jestem zwolenniczką metod opisanych w "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały".
      Autorki przekonały mnie, że kara nie jest sposobem. Dziecko ma ponosić
      konsekwencje swoich zachowań i wyborów, nie kary.
      • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 30.04.10, 20:24
        memphis90 napisała:
        Dziecko ma ponosić
        > konsekwencje swoich zachowań i wyborów, nie kary.


        A wiesz, że nie zawsze to możliwe? Czasem nie może ponieść konsekwencji swojego
        zachowania, musi nas natychmiast posłuchać i nie ma żadnego prawa
        dyskusji i wyboru.
        • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 30.04.10, 20:39
          Podaj jakiś przykład takiej sytuacji. Pytam nie dlatego, żeby się czepiać. Sama
          chcę spróbować metody konsekwencji a nie kar a póki co to dla mnie tylko teoria.
          • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 30.04.10, 20:58
            Wszelkiego rodzaju sytuacje "na gorąco", w których istnieje zagrożenie dla zdrowia lub życia dziecka. Nawet jeśli są to sytuacje możliwych niebezpieczeństw, nie tylko takie, których następstwem będzie na pewno zagrożenie.
            Np. ten powszechnie przytaczany przykład z próbą wybiegnięcia na ulicę, konieczność natychmiastowego opuszczenia np. sklepu z powodu alarmu przeciwpożarowego, wypinanie się z pasów bezpieczeństwa w samochodzie...Chyba nie chcemy, by dziecko poniosło konsekwencje w takich przypadkach...
            Nie możemy dać dziecku wyboru w podobnych sytuacjach i jeśli wybierze źle, nauczy się poprzez konsekwencje, dlaczego tak robić nie wolno.
            • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 30.04.10, 22:03
              OK rozumiem przykłady. No ale przymusić dziecko do posłuszeństwa (przez
              chwycenie, czy wyprowadzenie na siłę) w takiej sytuacji to nie jest w moim
              mniemaniu kara. Ja rozumiem, ze konsekwencją jaką musi ponieść dziecko nie
              będzie w tych przypadkach narażenie życia czy zdrowia, tylko coś innego, co
              naturalnie wynika z opisanej sytuacji. Na przykład (nie wiem, czy dobry, bo jak
              pisałam jestem w tym temacie teoretykiem) "Nie pójdziemy na plac zabaw, bo po
              drodze wybiegasz na jezdnię".
              • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 30.04.10, 23:15
                To nie jest kara. To konieczność zastosowania wobec dziecka naszej przewagi przy
                pomocy użycia siły, dodając do tego jeszcze brak pozostawienia dziecku
                jakiejkolwiek możliwości wyboru, czy zrozumienia sytuacji poprzez wytłumaczenie
                możliwych skutków (co dla małych dzieci jest kompletną abstrakcją, jeśli np.
                nigdy nie widziały takiej sytuacji). A te wyżej wymienione postawy rodziców
                wobec dzieci (ogólnie rozumiane jako takie i nie uwzględniające "wyjątków") są
                przez wiele osób uważane za negatywne, nie wychowujące...często są to bezmyślnie
                wygłaszane teorie oparte na przekonaniu, że dziecku można wytłumaczyć absolutnie
                WSZYSTKO i dzięki temu uzyskujemy upragniony rezultat wychowawczy.
                Reakcja na takie sytuacje musi być natychmiastowa.
                Ciekawe co zrobiliby w sytuacji, gdy są na dosyć zatłoczonej autostradzie, bez
                możliwości zjazdu na pobocze co pół minuty, a dziecko notorycznie odpina pas
                bezpieczeństwa?
                • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 10:15
                  mozyna napisała:

                  > To nie jest kara. To konieczność zastosowania wobec dziecka naszej przewagi przy
                  > pomocy użycia siły, dodając do tego jeszcze brak pozostawienia dziecku
                  > jakiejkolwiek możliwości wyboru, czy zrozumienia sytuacji poprzez wytłumaczenie
                  > możliwych skutków
                  No ale w tej kwestii to ja się z Tobą absolutnie zgadzam. Czasem trzeba użyć
                  siły, ale nie więcej niż to jest niezbędne. Czyli przytrzymać siłą tak, ale
                  uderzyć już nie.

                  > Ciekawe co zrobiliby w sytuacji, gdy są na dosyć zatłoczonej autostradzie, bez
                  > możliwości zjazdu na pobocze co pół minuty, a dziecko notorycznie odpina pas
                  > bezpieczeństwa?
                  Ale kto, bo nie bardzo rozumiem o jakich 'onych' piszesz. A Ty? Co byś zrobiła?
                  • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 15:06
                    joshima napisała:
                    > Ale kto, bo nie bardzo rozumiem o jakich 'onych' piszesz. A Ty? Co byś zrobiła?
                    >


                    Mam na myśli tych rodziców, którzy twierdzą zdecydowanie, że znają swoje dziecko na tyle, by przewidzieć dokładnie co na niego podziała. Rodzice np. uważają, że ich dziecku wystarczy wytłumaczyć. No i ok. Tak może jest. Ale co zatem stanie się w momencie kiedy tłumaczenie po raz drugi, piąty dziesiąty nie przyniesie skutku? A dane zachowanie (lub zaprzestanie niepożądanego zachowania) MUSI zostać w tej chwili wyegzekwowane?
                    Mam na myśli takich rodziców, którzy zapierają się, że np. nigdy w życiu nie dadzą klapsa swojemu dziecku. A tu nagle okazuje się, że pomysłów na rozwiązanie tej sytuacji brak (decyzje muszą być szybkie i konkretne) i dopuszczają się sprawienia klapsa swojemu dziecku po raz pierwszy w życiu. I to może zadziałać! Albo też nie smile

                    Moje dziecko kiedyś spróbowało...opieprz wystarczył. Na tym się skończyło odpinanie pasów. Ale nie twierdzę, że sprawa na bank załatwiona i nigdy się nie powtórzy. Albo, że w kolejnej takiej sytuacji też skuteczne okaże się użycie zdecydowanego i podniesionego tonu.
                    Mogłabym teoretyzować długo, wymyślając jedynie teoretyczne sposoby na rozwiązanie takiej sytuacji. Może nawet spróbuję zastosować klapsa...mogę sobie jedynie przygotować kilka przykładowych rozwiązań na taką okazję, ale przyjmuję do wiadomości, że może okazać się, że wcale nie spełnią oczekiwań, które założyłam.
                    Dlatego nie jestem zdecydowaną konserwatystką, jeśli chodzi o tak złożone zagadnienie jak wychowywanie dzieci.
                    • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 16:21
                      mozyna napisała:

                      > Tak może jest. Ale co zatem stan
                      > ie się w momencie kiedy tłumaczenie po raz drugi, piąty dziesiąty nie
                      przyniesie skutku? A dane zachowanie (lub zaprzestanie niepożądanego zachowania)
                      MUSI zostać w tej chwili wyegzekwowane?

                      Wyegzekwować a potem tłumaczyć. Tak przynajmniej ja to widzę smile Jednak nie ma to
                      wiele wspólnego z karaniem smile I wcale nie oznacza że trzeba dać klapsa czy bić
                      po rękach. To są dwie różne rzeczy. Jednak póki co kary cielesne postrzegam
                      wyłącznie jako przejaw bezsilności rodzica.
                      • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 16:53
                        joshima napisała:
                        > Wyegzekwować a potem tłumaczyć. Tak przynajmniej ja to widzę smile


                        Ja też tak uważam. Zatem w jaki sposób wyegzekwować pożądane zachowanie?
                        Może w którymś przypadku po klapsie dziecko przestanie odpinać te pasy i
                        będziemy mogli dojechać bezpiecznie do celu.
                        Nawet jeśli nie będziemy uważali tego rozwiązania za dobre rozwiązanie. W tym
                        przypadku może przynieść zamierzony efekt, a o to nam chodziło. Dziecko może
                        zostać o tym zamierzeniu uprzedzone, więc będzie miało możliwość dokonania
                        wyboru (czy przestać odpinać pasy, czy dostać klapsa). Po fakcie można dziecku
                        powiedzieć np.: "Przepraszam, że cię uderzyłam, ale musiałam cię powstrzymać jak
                        najszybciej od odpinania pasów. Na upominanie nie reagowałeś. Mam nadzieję, że
                        już nigdy nie będę musiała tego zrobić." Może dla niektórych rodziców stosowanie
                        klapsów jest w ich mniemaniu niedopuszczalne, ale w tym wypadku, sposób w jaki
                        do tego doszło jak i wytłumaczenie już po fakcie, było przeprowadzone jak
                        najbardziej fair. Może dla kogoś lepsze od klapsa wydaje się np. to wcześniej
                        przytoczone krępowanie rąk...
              • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 30.04.10, 23:29
                Dopiszę jeszcze jedno:
                "Nie pójdziemy na plac zabaw, bo po
                > drodze wybiegasz na jezdnię"

                Jedni nazwą to karą inni konsekwencją...A to chyba żadna różnica jakiej nazwy
                użyjemy, skoro chcemy uzyskać taki sam efekt dążąc do wyeliminowania powtórzenia
                się niepożądanych zachowań.
                • slonko1335 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 07:59
                  "Nie pójdziemy na plac zabaw, bo po
                  > > drodze wybiegasz na jezdnię"

                  > Jedni nazwą to karą inni konsekwencją...

                  Moim zdaniem to ewidentnie kara a nie konsekwencja. Żeby było konsekwencją
                  musiałoby być w ten sposób: " jak będziesz wybiegał na ulicę nie pójdziemy na
                  plac zabaw", dziecko musi wiedzieć wcześniej co się stanie jeżeli coś zrobi żeby
                  można było jako konsekwencję wyboru potraktować, w tej formie jest to narzucone
                  przez rodzica już po fakcie a więc wyboru nie było, dziecko zostaje ukarane za
                  swój czyn.
                  Mozyna ma rację nie da się zawsze stosować konsekwencji bo nie jesteśmy w stanie
                  w stu procentach przewidzieć wszystkiego.
                  • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 10:21
                    slonko1335 napisała:

                    > Moim zdaniem to ewidentnie kara a nie konsekwencja. Żeby było konsekwencją
                    > musiałoby być w ten sposób: " jak będziesz wybiegał na ulicę nie pójdziemy na
                    > plac zabaw", dziecko musi wiedzieć wcześniej co się stanie jeżeli coś zrobi żeby
                    > można było jako konsekwencję wyboru potraktować
                    To oczywiste. Najpierw trzeba dziecko poinformować o konsekwencjach a w razie
                    dalszego nieposłuszeństwa te konsekwencje wyciągnąć. Problem tylko w tym, że
                    samemu trzeba być mega-konsekwentnym i to strasznie trudne jest.

                    > Mozyna ma rację nie da się zawsze stosować konsekwencji bo nie jesteśmy w stanie
                    > w stu procentach przewidzieć wszystkiego.

                    No ale co w takich przypadkach proponujesz?
                    • slonko1335 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 11:02
                      To oczywiste. Najpierw trzeba dziecko poinformować o konsekwencjach a w razie
                      > dalszego nieposłuszeństwa te konsekwencje wyciągnąć. Problem tylko w tym, że
                      > samemu trzeba być mega-konsekwentnym i to strasznie trudne jest.

                      ano trudne ale im więcej się ćwiczy tym bardziej staje się naturalne, ja mam
                      dodatkowy problem ze względu na drugie dziecko, muszę bardzo dokładnie
                      przemyśleć rodzaj konsekwencji, bo co z tego że Szymon musi opuścić plac zabaw i
                      wracać do domu jeżeli kogoś uderzył skoro odbije się to na ALi która bawiła się
                      pięknie i grzecznie, muszę tak kombinować żeby on odczuł konsekwencję a ona nie
                      odczuwała skutków jego złych zachowań i na odwrót oczywiście bo i ona broi...

                      No ale co w takich przypadkach proponujesz?

                      no i tutaj wiele zależy od spokoju i opanowania rodzica, ja w sytuacji
                      zagrożenia mojego dziecka przestaję racjonalnie myśleć i przyznaję się bez
                      bicia, że kilka razy klapa czy po łapie dostali z czego dumna nie jestem bo tak
                      być nie powinno ale człowiek czasami działa szybciej niż myśli a wtedy na ogół
                      zbyt mądre takie działanie nie jest.... Przy pierwszym takim wyczynie dziecko
                      nie powinno być ukarane tylko powinno mu się wytłumaczyć czemu tak zachowywać
                      się nie wolno i uprzedzić o konsekwencjach na zaś, jednak nie oszukujmy się bo
                      małe dziecko na zbyt długo i tak nie zapamięta więc to my musimy do znudzenia
                      przypominać i tłumaczyć 500 razy i ciągle uprzedzać.
                      Nie da się też wszystkiego przewidzieć dlatego w sytuacjach podanych przez
                      Mozynę typu: musimy natychmiast opuścić salę zabaw bo włączył się alarm
                      przeciwpożarowy tłumaczysz dziecku, że ono nic złego nie zrobiło a sytuacja jest
                      ponad Wami i Ty też nie masz wpływu na to żadnego, pewnie maluszek nie zrozumie,
                      więc chyba najlepiej odwrócić uwagę i zaproponować coś w zamian, starsze nieco
                      dziecko już nie powinno robić wielkiego halo.
                      • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 11:06
                        slonko1335 napisała:

                        > ano trudne ale im więcej się ćwiczy tym bardziej staje się naturalne, ja mam
                        > dodatkowy problem ze względu na drugie dziecko, muszę bardzo dokładnie
                        > przemyśleć rodzaj konsekwencji, bo co z tego że Szymon musi opuścić plac zabaw
                        > i
                        > wracać do domu jeżeli kogoś uderzył skoro odbije się to na ALi która bawiła się
                        > pięknie i grzecznie, muszę tak kombinować żeby on odczuł konsekwencję a ona nie
                        > odczuwała skutków jego złych zachowań i na odwrót oczywiście bo i ona broi...

                        No to co? Karne posadzenie na ławce i niech patrzy jak się inni ładnie bawią?
                        • slonko1335 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 12:26
                          joshima napisała:
                          No to co? Karne posadzenie na ławce i niech patrzy jak się inni ładnie bawią?
                          >

                          Mam o tyle komfortową sytuację, że mamy także ławki na zewnątrz placu zabaw,
                          jeżeli Szymon bije dziecko to po prostu wychodzimy z placu na zewnątrz na jakiś
                          czas aż się uspokoi, nie cierpi na tym Ala bo dalej może się bawić. problem by
                          było gdyby to ona uderzyła dziecko bo Szymona samego na placu zabaw nie zostawię
                          bo jest na to za mały ale wiem, że ona nigdy czegoś takiego nie zrobi więc tutaj
                          nie mam problemu. Zdarza mi się jednak czasami coś głupio zapowiedzieć właśnie i
                          pół biedy jak ja na tej głupocie ucierpię, gorzej jak drugie dziecko...
                  • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 10:59
                    slonko1335 napisała:
                    > Moim zdaniem to ewidentnie kara a nie konsekwencja. Żeby było konsekwencją
                    > musiałoby być w ten sposób: " jak będziesz wybiegał na ulicę nie pójdziemy na
                    > plac zabaw", dziecko musi wiedzieć wcześniej co się stanie jeżeli coś zrobi żeb
                    > y
                    > można było jako konsekwencję wyboru potraktować, w tej formie jest to narzucone
                    > przez rodzica już po fakcie a więc wyboru nie było, dziecko zostaje ukarane za
                    > swój czyn.


                    Jak kto sobie nazwie wink
                    Konsekwencja sama w sobie jest naturalną koleją rzeczy następującą po określonej sytuacji, powiedzmy: dziecko nie weźmie antybiotyku i konsekwencją będą komplikacje zdrowotne. Nie możemy pozwolić dziecku na poniesienie konsekwencji w tym wypadku. Musimy podać antybiotyk o określonej porze, czy dziecko chce czy nie. Nawet jeśli proponujemy rozwiązanie, że np. dziecko nie obejrzy bajki, jeśli nie weźmie antybiotyku. Dziecko nie musi zgodzić się na dokonanie jakiegoś wyboru - po prostu nie chce antybiotyku i już! I przez 10 dni używamy siły podczas tej czynności, bo proponowane kary (?) nie przynoszą skutku.
                    Inny przykład: dziecko popsuło niechcący ulubionego misia siostrze, naturalną konsekwencją takiego czynu jest to, że siostra płacze, jest jej przykro, a sprawca czynu może czuć się nieswojo wywołaniem takiego nastroju. Ale chcielibyśmy zadośćuczynić siostrze i dajemy dziecku polecenie, żeby np. podarowało jedną ze swoich zabawek siostrze...w tym wypadku to będzie kara? Czy konsekwencja? smile
                    No, właśnie! Nie bądźmy tacy sztywni w swoich poglądach wychowawczych, bo bardzo często ma się to nijak do metod wychowawczych, które stosujemy.

                    • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 11:15
                      mozyna napisała:

                      > Nawet jeśli proponujemy rozwiązanie, że np. dziecko nie obejrzy bajki, jeśli
                      nie weźmie antybiotyku.

                      A to już jest kara, bo to nie wynika w naturalny sposób z zachowania dziecka.
                      Dla mnie naturalna konsekwencją będzie zaaplikowanie dziecku antybiotyku na
                      siłę, co dla niego na pewno nie będzie przyjemne. I to jest naturalna konsekwencja.

                      > Inny przykład: dziecko popsuło niechcący ulubionego misia siostrze, naturalną
                      konsekwencją takiego czynu jest to, że siostra płacze, jest jej przykro, a spraw
                      > ca czynu może czuć się nieswojo wywołaniem takiego nastroju. Ale chcielibyśmy z
                      > adośćuczynić siostrze i dajemy dziecku polecenie, żeby np. podarowało jedną ze
                      > swoich zabawek siostrze...w tym wypadku to będzie kara? Czy konsekwencja? smile

                      Raczej konsekwencja. Choć jeśli popsuło niechcący to nie wiem co z tym fantem
                      zrobić.

                      > No, właśnie! Nie bądźmy tacy sztywni w swoich poglądach wychowawczych

                      Nie jestem. Dociekam, żeby mieć z czym startować jak przyjdzie co do czego tongue_out Z
                      cała pewnością błędów się nie ustrzegę. Nie ma ideałów. Jednak uważam, że lepiej
                      mieć coś przemyślane i przynajmniej się starać niż podchodzić do problemu w
                      stylu "wyjdzie w praniu".
                      • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 11:47
                        joshima napisała:
                        > Dla mnie naturalna konsekwencją będzie zaaplikowanie dziecku antybiotyku na
                        > siłę, co dla niego na pewno nie będzie przyjemne. I to jest naturalna konsekwen
                        > cja.


                        Zapewne nie jest to przyjemne i dla dziecka i dla rodziców. Konsekwencja zatem
                        nie przyniosła w tym przypadku efektu (dziecko nie nauczyło się poprzez
                        konsekwencję dlaczego powinno zażyć antybiotyk i nie zaprzestało niepożądanego
                        zachowania - odmowy przyjęcia leku).

                        Czy w takim razie np. skrępowanie dziecku rąk (w podanym przykładzie o
                        notorycznym wypinaniu się z pasów bezpieczeństwa) aby uniemożliwić mu
                        dokonywanie tego bardzo niepożądanego w danym momencie czynu też będzie
                        naturalną konsekwencją?

                        > Nie jestem. Dociekam, żeby mieć z czym startować jak przyjdzie co do czego tongue_out Z
                        > cała pewnością błędów się nie ustrzegę. Nie ma ideałów.


                        Nie odnosiłam tego konkretnie do Ciebie. Raczej do wszystkich rodziców
                        wyznających bardzo mało elastyczne zasady. A czasami po prostu nie jest możliwe
                        sztywne trzymanie się tych "złotych" zasad.
                        • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 16:26
                          mozyna napisała:

                          > Zapewne nie jest to przyjemne i dla dziecka i dla rodziców. Konsekwencja zatem
                          > nie przyniosła w tym przypadku efektu (dziecko nie nauczyło się poprzez
                          > konsekwencję dlaczego powinno zażyć antybiotyk i nie zaprzestało niepożądanego
                          > zachowania - odmowy przyjęcia leku).

                          A przez danie klapsa się nauczy? Nie. Za to kolejna aplikacja na siłę wreszcie
                          poskutkuje wnioskiem, że nie ma sensu się przeciwstawiać. Tak czy siak po
                          uspokojeniu się dziecka trzeba spokojnie i z uporem maniaka kłaść do głowy i
                          powtarzać dlaczego trzeba brać leki.


                          > Czy w takim razie np. skrępowanie dziecku rąk (w podanym przykładzie o
                          > notorycznym wypinaniu się z pasów bezpieczeństwa) aby uniemożliwić mu
                          > dokonywanie tego bardzo niepożądanego w danym momencie czynu też będzie
                          > naturalną konsekwencją?

                          O mamo. Nie wiem. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji.


                          > A czasami po prostu nie jest możliwe
                          > sztywne trzymanie się tych "złotych" zasad.
                          Nie jest, ale podejrzewam, że jeśli mi się przytrafi to będę to postrzegać w
                          kategoriach porażki.
                          • slonko1335 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 22:04
                            > A przez danie klapsa się nauczy? Nie. Za to kolejna aplikacja na siłę wreszcie
                            > poskutkuje wnioskiem, że nie ma sensu się przeciwstawiać.

                            tylko tak naprawdę czy to podanie antybiotyku na siłę wiele różni się od tego
                            klapsa? w obu przypadkach używamy, siły, przemocy by zmusić do czegoś dziecko i
                            ono pewnie tak samo nas nienawidzi w tym momencie jak i w momencie dawania
                            klapsa, moje dzieci wybrały dobrze, więc stosować nie było potrzeby ale tak
                            naprawdę niewiele różniło się to od " zrób to bo inaczej Ci przyleję"...
                            • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 22:32
                              slonko1335 napisała:

                              > tylko tak naprawdę czy to podanie antybiotyku na siłę wiele różni się od tego
                              > klapsa? w obu przypadkach używamy, siły, przemocy by zmusić do czegoś dziecko

                              Antybiotyk tak czy siak musisz podać. A klaps to tak trochę raczej na
                              odreagowanie tongue_out
                              • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 23:10
                                joshima napisała:
                                > Antybiotyk tak czy siak musisz podać. A klaps to tak trochę raczej na
                                > odreagowanie tongue_out


                                Odreagowanie czego?
                                A jeśli wiemy, że po klapsie dziecko dziecko zażyje antybiotyk bez całej
                                szarpaniny? Tak czy siak w obu przypadkach skończy się to upokorzeniem dziecka,
                                użyciem naszej siły i zmuszeniem dziecka do wykonania czynności dokładnie takiej
                                jak chcemy...oczekiwany skutek nastąpi szybciej, nie dla naszej wygody, ale dla
                                znacznego skrócenia czasu trwania nieprzyjemnej sytuacji, czego zaoszczędzimy na
                                pewno dziecku, nie tylko sobie.

                                • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 23:36
                                  Nie przekonałaś mnie.
                                  • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 23:53
                                    Ty mnie tym bardziej big_grin
                                  • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 02.05.10, 13:46
                                    Joshima, czy Ty jesteś ortodoksyjną przeciwniczką klapsów?
                                    Uważasz, że klaps jest zawsze wynikiem bezsilności rodzica i niesłusznym odreagowaniem własnej frustracji na dziecku? Masz 100% pewność tego? Rozpatrzyłaś wszystkie możliwe sytuacje i absolutnie wszystkie warianty danej sytuacji?
                                    Bo jak dla mnie, nie można być całkowicie przekonanym o swojej słuszności jeśli istnieje chociażby cień wątpliwości...
                                    Rozwiej zatem moje wątpliwości...bo teoria teorią - brzmi pięknie, mądrze i wzniośle, ale czy jest przeanalizowana w pełnych 100%?
                                    Pewnie, że możemy obejść się w przytaczanych przykładach bez stosowania klapsów. Właściwie to możemy nigdy nie dać dziecku klapsa.
                                    Ale czy zatem rodzic, który zastosuje klapsa, powiedzmy w sytuacji z podaniem antybiotyku, jest na pewno tym patologicznym rodzicem, który leje swoje dziecko przy każdej nadarzającej się okazji? Czy może była to z jego strony przemyślana, rozsądna decyzja, którą podjął świadomie (np. z takich powodów jak opisałam w powyższym poście)?
                                    Może skrępowanie rąk dziecku wypinającemu się z pasów bezpieczeństwa wyda się dla kogoś mniej "humanitarnym" sposobem niż danie klapsa? Dlatego wybierze to drugie rozwiązanie...

                                    Słyszałaś kiedyś o wymierzeniu komuś policzka, w celu np. wyrwania go z obezwładniającego otępienia i zmuszenia do natychmiastowego działania? Sądzę, że każdy rozsądny człowiek (mam na myśli ten,którego uderzyliśmy) nie poda nas za to do sądu, ale będzie nam niezmiernie wdzięczny za być może uratowanie zdrowia lub życia. Pewnie, że nie musimy tego robić...możemy np. olać takiego człowieka, bo przecież go nie uderzymy, skoro nie jesteśmy w stanie wziąć go pod pachę i wynieść z miejsca zagrożenia.
                                    • duzeq Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 02.05.10, 14:12
                                      Ludzie dziela sie na zacietych przeciwnikow klapsow, na
                                      zdroworozsadkowych i na obroncow klapsow jako glownej drogi
                                      dyscyplinarnej.

                                      Ani pierwszym (pokroju Joshimy) nie wytlumaczysz, ze trzy klapsy w
                                      zyciu nie spowoduja traumy, ani ostatnim - ze regularnie wymierzane
                                      klapsy traca szybko swoja sprawcza wlasciwosc.

                                      Tylko ludzie podchodzacy do tematu w zdroworozsadkowy sposob
                                      wiedza, ze istnieje pare sytuacji w zyciu, w ktorych klaps moze
                                      zapobiec utracie zycia czy zdrowia danego dziecka, oraz zdrowia a
                                      byc moze i zycia innego malucha. Ta grupa ludzi nie zarzeka sie, ze
                                      NIGDY nie da klapsa, bo to utrata autorytetu rodzicielskiego,
                                      przemoc, uczenie agresji i takie tam bzdety. Tylko ta grupa ludzi
                                      rozumie, ze dzieci sa rozne - mozna miec aniola, ktoremu wystarczy
                                      pare razy cos wytlumaczyc, mozna miec przecietny typ, ktory zatrybi
                                      dopiero po setnym razie tlumaczenia, mozna miec male stworzenie z
                                      diablem za skora, ktore wiecznie bedzie szukalo granic i limitow. I
                                      tylko ta grupa ludzi zastosuje klapsa TYLKO I WYLACZNIE wtedy,
                                      jezeli zawioda wszelkie inne srodki prewencyjne.
                                      • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 02.05.10, 16:56
                                        Dziękuję za podsumowanie wink
                                    • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 02.05.10, 17:21
                                      mozyna napisała:

                                      > Joshima, czy Ty jesteś ortodoksyjną przeciwniczką klapsów?
                                      Nie wiem czy jestem ortodoksyjna. Mam dziecko w wieki 13 miesięcy i nie mam
                                      powodów dawać jej klapsów. wiem tylko jedno. Bardzo, ale to bardzo będę się
                                      starała aby nigdy nie doszło do sytuacji w której wymierzam klapsy swojemu dziecku.

                                      Właśnie dlatego, że postrzegam się jako osobę porywczą i impulsywną i obawiam
                                      się takich reakcji u siebie. Szczególnie, że wiem, że w moim przypadku będzie to
                                      właśnie wynik bezsilności i odreagowaniem. Mam pewność, bo znam siebie.


                                      > Ale czy zatem rodzic, który zastosuje klapsa, powiedzmy w sytuacji z podaniem
                                      antybiotyku, jest na pewno tym patologicznym rodzicem...

                                      Jestem daleka od oceniania innych rodziców. Natomiast jeśli ja bym tak właśnie
                                      zrobiła postrzegałabym to w kategorii porażki.

                                      I proszę. Nie przekonuj mnie, żebym rozważyła to jeszcze raz i dała sobie
                                      zezwolenie na takie zachowanie.
                                      • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 02.05.10, 18:34
                                        Ok. Rozumiem co napisałaś.

                                        > I proszę. Nie przekonuj mnie, żebym rozważyła to jeszcze raz i dała sobie
                                        > zezwolenie na takie zachowanie.


                                        Absolutnie nie mam zamiaru przekonywać Cię do niczego. Tylko, że już kilkukrotnie zdarzyło się, że Twoją odpowiedzią była tylko i jedynie formułka np.: klaps to tak trochę raczej na
                                        odreagowanie
                                        , albo: wyegzekwować a potem tłumaczyć...I nie podałaś konkretnej odpowiedzi.
                                        Formułki i teorie znam nie od dziś, ale pozostaną tylko pustymi ideami, dopóki nie będą miały potwierdzenia w realnych życiowych sytuacjach.

                                        Czy różnią się czymś modele wychowania dzieci prezentowane przez:
                                        - rodziców, którzy np. uważają, że nigdy nie dadzą dziecku klapsa ...i nigdy nie dali,
                                        - a tymi, którzy dopuszczają wyjątki zastosowania klapsa (np. gdy dziecko odpina pasy bezpieczeństwa), chociaż nie jest to rozwiązanie, z którego skorzystają zaraz jak tylko taka sytuacja się wydarzy, a jedynie dopuszczają taką możliwość (niekoniecznie muszą się przy tej czynności czuć jak ostatnie szuje i ludzie słabego charakteru)...i również nigdy nie dali! Bo nie doszło do takiej sytuacji (albo być może nawet zdarzyła się taka sytuacja, ale wystarczyły inne środki zanim doszło do klapsa, albo dziecko było na tyle duże, że upomnienie potrafiło uświadomić dziecku realne zagrożenie będące konsekwencją takiego zachowania)...
                                        ?

                                        • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 02.05.10, 18:37
                                          mozyna napisała:

                                          > Absolutnie nie mam zamiaru przekonywać Cię do niczego. Tylko, że już kilkukrotn
                                          > ie zdarzyło się, że Twoją odpowiedzią była tylko i jedynie formułka np.: kla
                                          > ps to tak trochę raczej na
                                          > odreagowanie
                                          , albo: wyegzekwować a potem tłumaczyć...I nie podałaś
                                          konkretnej odpowiedzi.

                                          Bo najnormalniej w świecie ich nie znam. Jak zaznaczyłam na początku wszystko
                                          jeszcze przede mną i jestem teoretykiem, tak więc prezentuję wyłącznie teorię z
                                          którą się utożsamiam smile
                              • slonko1335 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 02.05.10, 07:50
                                joshima napisała:
                                A klaps to tak trochę raczej na
                                > odreagowanie tongue_out
                                >

                                bo zwykle klapa daje się w momencie wzburzenia za coś i masz rację z własnej
                                bezsilności i żeby odreagować ale jak powiem dziecku, że nie weźmie antybiotyku
                                to dostanie w tyłek będzie dokładnie tym samym co uprzedzenie o podaniu na siłę,
                                to my tłumaczymy sobie, że podanie na siłę jest lepsze bo obie jesteśmy
                                przeciwniczkami klapsów a tak naprawdę nie mamy pojęcia jak podać inaczej ten
                                antybiotyk i wykorzystujemy przewagę fizyczną nad dzieckiem i straszymy je tą
                                przewagą
                          • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 02.05.10, 17:13
                            joshima napisała:
                            > A przez danie klapsa się nauczy? Nie. Za to kolejna aplikacja na siłę wreszcie
                            > poskutkuje wnioskiem, że nie ma sensu się przeciwstawiać.


                            Zatem zarówno użycie siły podczas aplikacji lekarstwa jak i zastosowanie klapsa może przynieść dokładnie taki sam skutek...albo dziecko wyciągnie wniosek, że nie warto się przeciwstawiać, albo nie wyciągnie...
                            Czy istnieją jakieś konkretne dowody na to, czym różni się danie klapsa a zastosowanie innego rodzaju naszej siłowej przewagi? Jakieś badania udowadniające jaki konkretnie skutek długofalowy może przynieść każde z tych rozwiązań? Jakie wady i zalety takich rozwiązań? Jakie następstwa psychologiczne? itd. itp...Czy porównano kiedyś te dwa rozwiązania właśnie w tych ekstremalnych sytuacjach?

                            Tak czy siak po
                            > uspokojeniu się dziecka trzeba spokojnie i z uporem maniaka kłaść do głowy i
                            > powtarzać dlaczego trzeba brać leki.


                            Czy po daniu klapsa już nie należą się wytłumaczenia?

                            Jak na razie, joshimo, nie uzyskuję od Ciebie konkretnych odpowiedzi...
                    • slonko1335 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 11:25
                      Konsekwencja sama w sobie jest naturalną koleją rzeczy następującą po określone
                      > j sytuacji, powiedzmy: dziecko nie weźmie antybiotyku i konsekwencją będą kompl
                      > ikacje zdrowotne. Nie możemy pozwolić dziecku na poniesienie konsekwencji w tym
                      > wypadku. Musimy podać antybiotyk o określonej porze, czy dziecko chce czy nie.
                      > Nawet jeśli proponujemy rozwiązanie, że np. dziecko nie obejrzy bajki, jeśli n
                      > ie weźmie antybiotyku

                      jasne , że tak choć ja akurat nie upieram się przy naturalnych konsekwencjach i
                      moim zdaniem nie ma nic złego gdy nie zawsze takie będą. Z lekami mój mąż sprawę
                      załatwił w dośc prosty sposób, wytłumaczył dzieciakom, czemu muszą wziąć
                      lekarstwo, powiedział jak będzie smakowało po czym uprzedził, że wziąć muszą
                      bez względu na to czy chcą czy nie chcą i mają dwa wyjścia, grzecznie połknąć,
                      chwila moment i po sprawie albo szarpać się a i tak wciśniemy siłą bo nie mamy
                      innego wyjśćia. Moje dzieci bez problemu wybrały pierwszą wersję.

                      Inny przykład: dziecko popsuło niechcący ulubionego misia siostrze, naturalną k
                      > onsekwencją takiego czynu jest to, że siostra płacze, jest jej przykro, a spraw
                      > ca czynu może czuć się nieswojo wywołaniem takiego nastroju. Ale chcielibyśmy z
                      > adośćuczynić siostrze i dajemy dziecku polecenie, żeby np. podarowało jedną ze
                      > swoich zabawek siostrze...w tym wypadku to będzie kara? Czy konsekwencja? smile

                      Moim zdaniem kara zwłaszcza, że niechcący tą zabawkę zniszczyło ale właśnie dla
                      mnie najtrudniejsze są sytuacje z udziałem dwójki albo większej ilości dzieci,
                      jeżeli jeszcze są to tylko moje których zachowania w jakimś stopniu uda mi się
                      przewidzieć to nie jest najgorzej ale jak dochodzą obce to już mam mega problem
                      zazwyczaj...

                      No, właśnie! Nie bądźmy tacy sztywni w swoich poglądach wychowawczych, bo bardz
                      > o często ma się to nijak do metod wychowawczych, które stosujemy.

                      zgadzam się w stu procentach
                      • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 12:01
                        slonko1335 napisała:
                        Z lekami mój mąż spraw
                        > ę
                        > załatwił w dośc prosty sposób, wytłumaczył dzieciakom, czemu muszą wziąć
                        > lekarstwo, powiedział jak będzie smakowało po czym uprzedził, że wziąć muszą
                        > bez względu na to czy chcą czy nie chcą i mają dwa wyjścia, grzecznie połknąć,
                        > chwila moment i po sprawie albo szarpać się a i tak wciśniemy siłą bo nie mamy
                        > innego wyjśćia. Moje dzieci bez problemu wybrały pierwszą wersję.


                        Co nie znaczy, że mając wybór (albo dobrowolnie albo na siłę) zawsze takie rozwiązanie dziecko wybierze smile

                        > Moim zdaniem kara zwłaszcza, że niechcący tą zabawkę zniszczyło

                        A może wprowadźmy jeszcze jedno pojęcie oprócz kary i konsekwencji - naprawienie szkody i zadośćuczynienie osobie poszkodowanej. Niezależnie od tego, że czasem bardziej podchodzi to pod karę, a czasami zbliżone jest do konsekwencji.
                        Nie ulega wątpliwości, że jest to zachowanie bardzo pozytywne społecznie i tego chcielibyśmy nauczyć nasze dziecko.

                        Myślę, że głównym nieporozumieniem w wielu dyskusjach na podobne tematy, jest operowanie właśnie takimi pojęciami jak: dyscyplina, wychowanie, bezstresowe wychowanie, kara, konsekwencja. Gdzie dla jednych rodziców dany termin odbierany jest pozytywnie, a inni odbierają go negatywnie.
                        • slonko1335 Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 12:38

                          > Co nie znaczy, że mając wybór (albo dobrowolnie albo na siłę) zawsze takie rozw
                          > iązanie dziecko wybierze smile
                          >
                          nie pozostawiam mu wyjścia, lek dostanie na siłę albo dobrowolnie, sposób ono
                          wybiera samo

                          A może wprowadźmy jeszcze jedno pojęcie oprócz kary i konsekwencji - naprawieni
                          > e szkody i zadośćuczynienie osobie poszkodowanej. Niezależnie od tego, że czase
                          > m bardziej podchodzi to pod karę, a czasami zbliżone jest do konsekwencji.
                          > Nie ulega wątpliwości, że jest to zachowanie bardzo pozytywne społecznie i tego
                          > chcielibyśmy nauczyć nasze dziecko.

                          ostatnio byliśmy na warsztatach na których było podobne zdarzenie omawiane.
                          Chłopiec zabrał koledze w przedszkolu na palcu zabaw czapkę i wyrzucił ją przez
                          płot, gdy Pani poszła po nią już jej nie było. O zdarzeniu zostali poinformowani
                          oczywiście rodzice. Mama omówiła całe zdarzenie z dzieckiem i zabrała syna żeby
                          odkupić czapkę, syn miał wybrać odpowiednią. Wybrał najfajniejszą jaka była w
                          sklepie, taką jakby sam chciał mieć i nie mógł się doczekać następnego dnia żeby
                          wręczyć ja poszkodowanemu. I tutaj mama zwątpiła, chciała "ukarać" chłopca a
                          zrobiło się z tego coś co sprawiło mu frajdę tak naprawdę, więc nie wiedziała
                          czy metoda jest słuszna. Prowadzące warsztaty (pedagog i psycholog) uważają, że
                          jak najbardziej i myślę, że to zadośćuczynienie tutaj najbardziej
                          pasowało, czy chłopiec się czegoś nauczył? na pewno tego, że szkodę trzeba i
                          można naprawić ale czy nie zrobi tego samego aby znowu mieć frajdę z wybierania
                          czapki? nie wiem.. może lepsze by było odebranie mu czegoś typu: "kupimy czapkę
                          za pieniądze za które mieliśmy isć do kina i do kina nie pójdziemy"? no ale nie
                          wzbudzi to pozytywnych uczuć w dziecku przecież a do tego nie chcemy dążyć....ja
                          bym spróbowała najpierw pierwszego sposobu a za ten bardziej radykalny wzięła
                          jak dziecko będzie powtarzało takie zachowania ale uprzedziwszy już po tym
                          pierwszym razie, że na następną czapkę, zabawkę, itd on niejako "wyłoży"
                          pieniądze. jednak znowu teoretyzuję tylko...
                          • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 14:00
                            A jeśli dziecko zepsuje komuś komputer? Nie każdym rodzicom łatwo wydać ot tak kwotę na nowy sprzęt (niektórzy nigdy nie będą w stanie pokrywać takich szkód), żeby zadośćuczynić poszkodowanemu. W tym przypadku konsekwencje za zachowanie dziecka poniosą rodzice. I raczej odbiorą to jako swego rodzaju "karę" dla siebie niż naturalną kolej rzeczy. Nawet, jeśli dziecko spowodowało to nieumyślnie. I raczej nie wyłożą na to "pieniędzy" dziecka smile

                            Chcę tylko zaznaczyć, że nie ma jednego jedynego sposobu na rozwiązywanie takich sytuacji. Co w jednej sytuacji będzie rozsądne, w innym przypadku stanie się przesadne. Dla tych samych osób. Co dla jednej rodziny będzie zdawało swoje zadanie, dla innych będzie niewykonalne.

                            Tak jak np. przytoczony przykład z wyprowadzeniem dziecka poza plac zabaw, gdy zachowuje się nieodpowiednio. Co za różnica, gdzie to dziecko będzie musiało siedzieć? Czy będzie musiało poczekać po tej, czy po tamtej stronie płotu? A jeśli pójdziemy na plac zabaw nie posiadający ogrodzenia? A jeśli wszystkie ławki będą akurat zajęte? Albo nie będzie żadnych ławek?

                            Dla mnie nie ma sensu roztrząsać takich szczegółów. Bo to nie są uniwersalne rozwiązania.

                            Co jeśli rodzic przyjdzie na plac zabaw z trójką czy czwórką dzieci? I jedno nie chce się zastosować do polecenia rodzica, żeby stać na uboczu kilka minut (z powodu np. wyrywania wiaderka innemu dziecku). Musi odprowadzać go kilkakrotnie na to miejsce. A co w tym czasie z resztą dzieci, które ma pod opieką. Powiedzmy w tym czasie kolejny z rodzeństwa zaczyna zachowywać się nieodpowiednio...i zaczyna się niezły kołowrotek smile Może wyprowadzić wszystkie dzieci z placu zabaw, bo nie ogarniamy sytuacji? W tym wypadku niesprawiedliwie potraktowane zostanie dziecko, które zachowywało się cały czas "grzecznie". Chcąc nie chcąc dzieci w tym określonym przykładnie ponoszą odpowiedzialność zbiorową.

                            Nie ma sensu trzymać się uparcie poprawności politycznej w każdej zaistniałej sytuacji.
                            Dzisiejsze poradniki o wychowaniu starają się nam tylko przybliżyć niektóre pomysły na radzenie sobie z wychowaniem dziecka. Jest ich tak dużo, że często rodzice czują się zagubieni w nadmiarze informacji.
                            Warto czytać takie rzeczy i szukać informacji na ten temat, ale plan działania jest już rzeczą bardzo zindywidualizowaną, więc nie czepiajmy się szczegółów, jeśli ktoś stosuje inne metody niż my.

                            Powiedzmy, że przeprowadzamy ważną rozmowę telefoniczną, a dziecko w tym czasie usilnie stara się nam w tym przeszkodzić i skupić całą naszą uwagę na jego osobie. Możemy np. przeprosić na sekundkę rozmówcę i odprowadzić dziecko do innego pokoju - i to wystarczy na dokończenie rozmowy. Inne dzieci mogą uparcie wychodzić z tamtego pokoju i przeszkadzać nam w dalszym ciągu. Rozmowa jest naprawdę niezwykle istotna. Może dopuścimy się niecnego występku zamykając dziecko na klucz w pokoju na 2 min. żeby dokończyć rozmowę?
                            Jedni rodzice określą to jako konsekwencję, że dziecko nie chciało przestać hałasować na chwilę, a inni nazwą to karą...Efekt był dokładnie taki sam (dziecko zamknięte w pokoju na 2 min.) niezależnie jaką nazwą to określimy.

                            Niekoniecznie do wszystkiego trzeba przyczepiać etykietki.
                            Myślę, że każdy rodzic (przynajmniej większość wykluczając ekstremalne przypadki) stara się dobrze wychować swoje dzieci.
                            I w tym również pomagają nam opinie ekspertów, którzy uświadamiają nam możliwości i granice fizyczne i psychologiczne dziecka adekwatne do wieku. I na tym opierają się głównie psychologiczne poradniki o wychowaniu dzieci w dzisiejszych czasach.
                            A szczegóły i kierowanie rozwojem zaistniałej naprędce sytuacji pozostaje dla nas - rodziców. Często muszących improwizować, gdy sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji. Potem na spokojnie możemy dopiero stwierdzić, czy była to akcja dla nas (niekoniecznie dla innych!) perfekcyjna, czy wymaga modyfikacji na wypadek przyszłych powtórzeń.

                            Tak naprawdę wychowanie dziecka jest pełne nieprzewidzianych zwrotów akcji, więc dobrze byłoby wpisać dla każdego rodzica do procesu wychowania dziecka zasadę: nigdy nie mów nigdy! big_grin
                            Nikt nie powiedział, że wychowanie jest łatwe, ale może stać się łatwiejsze do zniesienia i dla dzieci i dla nas, jeśli dopuścimy do wiadomości, że czasem po prostu wymyka nam się spod kontroli smile
                            • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 16:35
                              Hej no ale trochę się czepiasz. Nikt tu nie podaje złotych środków będących
                              obowiązkowym kanonem zachowań. Każdy rodzic musi sobie wypracować własne sposoby
                              na konsekwencje. Chodzi o to, by nie były to kary niezwiązane z sytuacją, które
                              są w zasadzie tylko sposobem na odegranie się na dziecku przez sprawienie mu
                              przykrości.
                              • mozyna Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 17:05
                                joshima napisała:
                                > Hej no ale trochę się czepiasz. Nikt tu nie podaje złotych środków będących
                                > obowiązkowym kanonem zachowań.


                                Wcale się nie czepiam. Podaję tylko przykłady, całkiem realne i możliwe do zaistnienia, nie oderwane od rzeczywistości i nie mające prawa bytu. Czemu odbierasz to tak osobiście?

                                Dla mnie za dużo natomiast czepiania się nieistotnych drobiazgów w sprawie wychowania (mam na myśli nadmierną krytykę metod wychowawczych innych rodziców). Właśnie tak jak napisałaś: "każdy rodzic musi sobie wypracować własne sposoby na konsekwencje".



                                • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 17:22
                                  mozyna napisała:

                                  > Wcale się nie czepiam. Podaję tylko przykłady, całkiem realne i możliwe do zais
                                  > tnienia, nie oderwane od rzeczywistości i nie mające prawa bytu. Czemu odbieras
                                  > z to tak osobiście?

                                  Nie odbieram tego osobiście. Chodzi o to, że nie da się w tej chwili wymyślić
                                  ścisłego kodeksy na wszystkie możliwe sytuacje. Możemy tylko rozmawiać o
                                  hipotetycznych sytuacjach i rozpatrywać co jest konsekwencją a co karą, ale na
                                  sztywno nie da się niczego ustalić. Ja tylko wiem czego bym chciała uniknąć. A
                                  ponieważ jestem z natury impulsywna tym więcej muszę na ten temat myśleć.


                                  > Dla mnie za dużo natomiast czepiania się nieistotnych drobiazgów w sprawie
                                  wychowania (mam na myśli nadmierną krytykę metod wychowawczych innych rodziców).

                                  Wiesz, mnie to mało obchodzą metody wychowawcze innych. Może mi się natomiast
                                  nie podobać osiągnięty efekt (rozwydrzone ale również zahukane dziecko). Ja
                                  tylko wiem czego sama chciałabym uniknąć.
                          • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 16:32
                            slonko1335 napisała:

                            > ja
                            > bym spróbowała najpierw pierwszego sposobu a za ten bardziej radykalny wzięła
                            > jak dziecko będzie powtarzało takie zachowania ale uprzedziwszy już po tym
                            > pierwszym razie, że na następną czapkę, zabawkę, itd on niejako "wyłoży"
                            > pieniądze. jednak znowu teoretyzuję tylko...

                            No właśnie. Nie należy zapominać, że te konsekwencje to też powinny być
                            adekwatne do winy. Inaczej powinno się postępować przy pojedynczym 'wybryku' a
                            inaczej w przypadku 'recydywy'.
                        • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 16:29
                          mozyna napisała:

                          > slonko1335 napisała:
                          > Z lekami mój mąż spraw
                          > > ę
                          > > załatwił w dośc prosty sposób, wytłumaczył dzieciakom, czemu muszą wziąć
                          > > lekarstwo, powiedział jak będzie smakowało po czym uprzedził, że wziąć mu
                          > szą
                          > > bez względu na to czy chcą czy nie chcą i mają dwa wyjścia, grzecznie poł
                          > knąć,
                          > > chwila moment i po sprawie albo szarpać się a i tak wciśniemy siłą bo nie
                          > mamy
                          > > innego wyjśćia. Moje dzieci bez problemu wybrały pierwszą wersję.

                          >
                          > Co nie znaczy, że mając wybór (albo dobrowolnie albo na siłę) zawsze takie rozw
                          > iązanie dziecko wybierze smile

                          No i właśnie chodzi o to, że jeśli wybierze źle' to poniesie tego konsekwencje,
                          w tym wypadku aplikacje na siłę. smile Na tym to polega.


                          > Nie ulega wątpliwości, że jest to zachowanie bardzo pozytywne społecznie i tego
                          > chcielibyśmy nauczyć nasze dziecko.
                          Tak, szczególnie, że ma ścisły związek z zaistniała sytuacją, w przeciwieństwie
                          do na przykład karnego szlabanu na TV, komputer, czy do klapsa.
                • joshima Re: "toksyczne dzieci " ku przestrodze 01.05.10, 10:18
                  mozyna napisała:

                  > Dopiszę jeszcze jedno:
                  > "Nie pójdziemy na plac zabaw, bo po
                  > > drodze wybiegasz na jezdnię"

                  > Jedni nazwą to karą inni konsekwencją...A to chyba żadna różnica jakiej nazwy
                  > użyjemy, skoro chcemy uzyskać taki sam efekt dążąc do wyeliminowania powtórzenia
                  > się niepożądanych zachowań.

                  Jako karę rozumiem coś co rodzice wymyślają po to, żeby zrobić dziecku źle, a
                  nie jest to naturalną konsekwencją jego złego zachowania. Na przykład:
                  "Wybiegasz na jezdnię, to za kare masz szlaban na TV". To oczywiście tylko
                  kwestia przyjętej nazwy, ale ułatwia zrozumienie różnicy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka