moja córka ma prawie dwa latka i zaczyna się u niej okres buntu.
Miewa napady złości, szału, agresji.
Rzuca się na ziemie, łóżko i płacze, krzyczy. Próbowałam kilku
sposobów:
- nie reagować,
- tłumaczyć,
- krzyknąć,
- przytulić.
Nic nie działa

. Wczoraj krzyczała prawie pół godziny

. Niedługo
sąsiedzi zadzwonią po kogoś z opieki społecznej jak tak dalej będzie
robić.
Macie jakieś sposoby na takie zachowanie? Po takiej akcji jestem
wypompowana ale najbardziej żal mi dziecka.
Co robić?
-----
Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, co się trafi.
(Forrest Gump)