Znalazłam nowe przedszkole/Klub malucha dla M. i mam kilka wątpliwości które
mogą wynikać z faktu, że nie znam się na przedszkolach ale mój instynkt
zaalarmował więc podpytam.
Klub jest raczej przedszkolem niż żłobkiem i od stycznia ma być już 100%
przedszkolem. Przyjmowane są dzieci w wieku 2-5 lat. Obecnie jest ich 8-10.
M. był tam już 2x i co rzuca się w oczy to maksymalna dyscyplina. Dzieci
chodzą 'jak w zegarku'. Pani mówi 'stoimy'- stoją. Pani mówi idziemy w prawo-
idą. Wytresowane silnie

Dzieci są w wieku 2- 3,5 roku, ale w większości
powyżej 2,5 r.z.
Jeśli chodzi o zajęcia to są bardzo fajne. Dzieci cały czas coś robią z panią-
śpiewają, kroją ogórki, lepią, rysują. Nie ma łażenia i zwiedzania kątów.
Codziennie chodzą na spacer, a raz w tyg. na wycieczki np. do dentysty albo na
pocztę.
Dzieci mają KARY, a dokładnie to karną sofę. Jak są 'niegrzeczne' to Pani
sadza je na sofkę. Ale tresura jest taka, że już za pchanie kartonu z
zabawkami jest kara
Mój młody zachowuje się jak skoczny 21-miesięczniak i pod te reguły to nijak
podchodzi. Pani mówi 'idziemy na lewo' a Maks się bawi piłką i w nosie ma
komendy. Był 2x po 1h. i zaliczył już sofę..
Dziś dzwonimy do Pani właścicielki umówić się na rozmowę, a ona nam mówi, że
M. jest trochę mały, że mogą go przyjąć dopiero od września na full time a
teraz mogą go wziąć tylko na godziny bo jest obecnie tak absorbujący, że
wymaga zatrudnienia dodatkowej osoby.
Jak myślicie. Szukać innego Klubu dla młodszych dzieci, czy przeczekać jakoś
sierpień i oddać pod tresurę Pań. Dodam, że są baaaardzo profesjonalnie
wykształcone i mimo dość młodego wieku pracowały już w kraju i za granicą a
nawet na jakiś misjach w Afryce ;p
BTW. Czy jak dziecko ma KARY w przedszkolu to powinno je dostawać też w domu
(kana sofa?).