Dodaj do ulubionych

Babcia ma kota, który syczy na dziecko

22.07.10, 12:29
Czy taki kot jest niebezpieczny, czy na syczeniu powinno się
skończyć?

Moja sąsiadka jest w takiej sytuacji. Ma 2-letnią córeczkę, a jej
teściowa (babcia dziecka) ma kota. Odkąd pierwszy raz przyszli z
córeczka w odwiedziny do babci, kot syczy. Pewnie jest zazdrosny, ale
oni boją się, że kot może zaatakować małąsad Dodam, że kot jest z
teściową od 6 lat, więc był pierwszy.

Jest tu ktoś, kto zna się na psychologii kotów i może coś doradzić?
Obserwuj wątek
    • najma78 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 12:36
      Kot sie dziecka boi jednoczesnie traktuje jak rywala, nie zna go, nie wie czego
      moze sie spodziewac, instyktownie wyczuwa zagrozenie. Tak, moze byc
      niebezpieczny, choc moze sie skonczyc tylko na syczeniu, nalezy uwazac.
      • matijas77 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 12:58
        trzeba syczeć na kota
        • lupa_87 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 13:03
          Nawet się nie spostrzeże jak podrapie dziecko - koty jak chcą
          zaatakować to z ukrycie i błyskawicznie. Jeśli nie mieszkają razem
          musi kota zamykać albo wypuszczać na dwór jak przychodzi dziecko i
          już. Jak syczy to prędzej czy później zaatakuje.
          • klubgogo Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 13:21
            Brawo za profesjonalną odpowiedź, z pewnością wiele kotów wychowałaś.

            2-letnie dziecko trzeba nauczyc, że skoro, syczy, to kot się boi i ostrzega, że nie życzy sobie towarzystwa dziecka i trzeba dać mu święty spokój. Kot to nie zabawka, dziecko powinno respektować jego prawa.
          • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 18:48
            Pierdoły wypisujesz. W ogóle to widziałaś kiedyś w życiu kota na własne oczy
            (znaczy nie w TV)?
          • monnap Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 04:04
            Bzdury, syczacy kot nie koniecznie atakuje.Jedna z moich kotek
            ciagle syczy na syna a potem ucieka, nie zaatakowala go jeszcze a on
            za nia biega od ponad pol roku, po prostu sie boi i po syczenu
            ucieka bo moj syn nic sobie z tego nie robi. Nalezy po prosu
            pilnowac dziecka i kota.
            • malazabka.de Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 09.08.10, 13:03
              tak oczywiscie, kotka sasiadki tez syczala i wszyscy uwazali, ze to
              nic groznego, az do momentu kiedy sie na mnie rzucila i podrapala mi
              (na cale szczescie sie odwrocilam) glowe i plecy
              kot to drapieznik i lowca wiec trzeba uwazac
          • silje78 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 09:30
            "Jak syczy to prędzej czy później zaatakuje." i przegryzie tętnicę...
            bzdura, jak każdy stereotyp. każdy kot jest inny.
            mam sierściucha, który jest skrajnie aspołecznym stworzeniem. poza
            mną i trochę mężem ma samych przeciwników w rodzinie. kot ma prawie
            8 lat, córka prawie 3. przez ten czas wszedł do jej łóżka raz, przez
            pomyłkę bo jak ją w nim zobaczył to zwiał. fukać fuka, posycz też
            czasami. fakt, córka była kilka razy podrapana, ale to z reguły wtdy
            gdy go zaczepiała. on sam ją "zaatakował" kilka razy. atak polegał
            na drapnięciu nóżki, stopy.
            jak babka będzie kota izolować to sytuacja będzie się pogarszać. to,
            że kot nasyczał na dzieciaka kilka razy nie świadczy o tym, że zaraz
            rzuci mu się do gardła. trzeba pilnować jedno i drugie i obserwować.
            • makaronnauszy Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 22:29
              > jak babka będzie kota izolować to sytuacja będzie się pogarszać. to,
              > że kot nasyczał na dzieciaka kilka razy nie świadczy o tym, że zaraz
              > rzuci mu się do gardła. trzeba pilnować jedno i drugie i obserwować.

              . fukać fuka, posycz też
              > czasami. fakt, córka była kilka razy podrapana, ale to z reguły wtdy
              > gdy go zaczepiała. on sam ją "zaatakował" kilka razy. atak polegał
              > na drapnięciu nóżki, stopy.
              Przerażająca beztroska ... czy córeczka powinna zostać podrapana po twarzy żebyś
              się ogarnęła i zrozumiała że kot zagraża dziecku?
              Gdzie tkwi twój błąd skoro dziecko kilkakrotnie podrapane zostało? pilnowałaś?
              obserwowałaś czy zostawiłaś w samopas?
          • przeciwcialo Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 16:25
            Masz do czynienia choć z jednym kotem? Bzdury jakies wypisujesz.
    • alpepe Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 13:04
      niech młoda ma zawsze jakiś koci przysmak przy sobie, by dobrze pachniała i
      zawsze kotu gdzieś w pobliżu miski zostawia. Ale niech się trzyma z daleka od
      kota. Kot zacznie młodą dobrze kojarzyć i syczenie się skończy.
    • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 18:47
      jagabaga92 napisała:

      > Czy taki kot jest niebezpieczny, czy na syczeniu powinno się
      > skończyć?
      Mój kot od lat syczy na dzieci (kiedyś tak nie było, więc podejrzewam, że coś mu
      się niemiłego przytrafiło) i na syczeniu się kończy. Tylko ja ostrzegam każde
      dziecko, aby się nie zbliżało i uszanowało sygnał ostrzegawczy. Jeśli dziecko
      nie narzuca się kotu to on nie będzie miał powodów do ataku. Kotu po prostu
      trzeba zapewnić azyl z dala od dziecka i nic się nie stanie.
      • slonko1335 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 20:08
        Jeśli dziecko
        > nie narzuca się kotu to on nie będzie miał powodów do ataku. Kotu po prostu
        > trzeba zapewnić azyl z dala od dziecka i nic się nie stanie.

        nie każdy niestety, nie każdy. Moja córka spokojnie siedziała na kanapie u cioci
        i oglądała zdjęcia jak skoczył na nią kot i ją bardzo podrapał. Zaczęło się od
        syczenia na jej widok, więc nawet do niego nie podeszła.
        Kot powtórzył numer kilka miesięcy później na córce szwagrostwa, zaatakował
        siedzące i jedzące obiad dziecko które kompletnie nie zwracało na niego uwagi.
        W tej chwili obie dziewczynki panicznie boją się tego kota (co ciekawe moja
        córka uwielbia koty akurat i woli je od psów zdecydowanie) i jak przychodzą do
        ciotki jest zamykany.
        • slonko1335 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 20:09
          acha nie znam się na kotach bo psiara jestem, więc nie wiem czy ma to znaczenie
          że to była kotka.
          • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 20:15
            Gdzieś słyszałam, że do dzieci są akurat lepsze kocury, ale nie wiem czy to jest
            prawda. Mojej mamy stara, wysterylizowana kocica młodego akurat akceptuje i
            bardzo lubi, nie syczy, nie drapie (odpukać) a jak ma dość, to się zmywa.
            • lupa_87 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 21:46
              Ja miałam wysterylizowanego kocura i musiałam go oddać znajomym na
              wieś, bo był zbyt agresywny - potem i do mnie i do synka i do psa z
              resztą też ;-(
              • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 22:01
                Dużo zależy od kota. Kicia mojej mamy jest kochana, miałam kilka kotów, ale
                żaden nie był taki jak ona, nie widziałam kota, który potrafiłby okazywać tyle
                miłości swojej rodzinie. Natomiast brat naszej Kai, wzięty przez sąsiadkę z tego
                samego miotu, dodam- sąsiadka kociara podobnie jak my z mamą i siostrą- a
                charakterek zupełnie inny. Normalnie półdiablę weneckie, kilkaset lat temu
                wzięto by go (nie bez podstawwink) za wcielonego diabła. Gryzł i drapał wszystkich
                jak szło, kwiatki z doniczek wyciągał, zasłony ściągał. Miał mieć na imię Sonny,
                przechrzczono go na Demolkę szybkowink.
      • marta_i_koty Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 21:26
        Moje koty tez syczą na dzieci przychodzące do naszego domu i też na
        syczeniu się kończy. 11-letnia kotka, która nie znosiła syna, gdy byl
        mały, teraz go bardzo kocha... Ja mysle, ze kot instnktownie wyczuwa, ze
        obcowanie z dzieckiem może byc niezbyt przyjemnewink, bo moje koty, które z
        dziecmi na co dzień do czynienia nie mają (syn ma już 15 lat), unikaja
        ich, jak diabeł święconej wody.

        <Kotu po prostu
        > trzeba zapewnić azyl z dala od dziecka i nic się nie stanie.>

        Dokładnie taksmile
    • najma78 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 19:43
      Gdy moj syn z potencjalna synowa zzlozy mi wizyte to dokladnie
      sprawdze jej stosunek do mojego kota (a bede wiedziala czy udaje)
      jesli cos bedzie nie tak to po kryjomu zaladuje larwie kopa w dupe,
      ze wiecej nie odbierze nawet telefonu od syna.
    • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 19:58
      Trzeba uważać i tłumaczyć dziecku, że kot to nie zabawka, jak nie chce być
      dotykany, to dziecko ma to uszanować i ma wiedzieć, że jeśli kot syczy, to jest
      to sygnał ostrzegawczy i że kot może boleśnie udrapać. Na szczęście kotka mojej
      mamy ma podejście do dzieci dobre. Wyraźnie synka zaakceptowała, zresztą młody w
      czasie obiadków u babci zawsze Kaję podkarmia, może stąd ta życzliwośćsmile Jak ma
      młodego dość, to wskakuje na swoje stanowisko na oparciu wysokiego fotela i
      spokój. A bałam się, że będzie gorzej, po kotka dość już wiekowa jest i
      bezdzietna. Ale zawsze mamy kota i syna na oku, bo nawet najcierpliwszy kot może
      podrapać jak mu się np. palec w oko wsadzi, a jest to jak najbardziej realne u
      półtorarocznego dziecka. Może zorganizować kotu jakiś azyl na wysokości na
      wizyty u babci? Mojej mamy koty zawsze uwielbiały pudełka po butach. Stawiamy
      kotu takie pudełko na szerokim oparciu od fotela i sobie tam śpi jak ma dośćsmile
    • sonia-3 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 22:03
      Dobre!!!. Rozbawiłaś mnie. A tak na poważnie, to mój kot choć straszna wredota w stosunku do dorosłych ( w tym nas) , dzieci omija z daleka. Naszą córkę toleruje, choć nie paja chęcią zabawy. Pracuję w szpitalu pediatrycznym, na bloku operacyjnym wieloprofilowym. Często mamy dzieci pogryzione przez psy, ale podrapane doitkliwie przez koty- nie spotkałam. Schodzić kotu z drogi i powinno byc ok. smile
    • deela Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 22.07.10, 23:58
      josh nie doczytałaś, że kopa dostał po kryjomu, znaczy mano a mano face to kocia
      morda
      dostał gadkę pouczającą, pouczającego kopa i jak normalnie jest głupi jak but to
      od razu załapał, że mu się nie opłaca ze mną zadzierać
      • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 00:44
        deela napisała:

        > josh nie doczytałaś, że kopa dostał po kryjomu,
        Doczytałam. Tym bardziej hipokryzja mnie powala, bo jak mniemam dziecku uczysz,
        że bić nie wolno.
        • deela Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 10:17
          przyjdzie czas jak będzie starszy i już będzie miał własny rozum - wtedy zrobi
          jak zechce, na razie od takich rzeczy jestem ja
          może mam poczekać aż mi drapnie któregoś dzieciaka? może jak ci się pies (obcy)
          na spacerze rzuci na dzieci to będziesz mu tłumaczyć (psu), że nie wolno gryźć
          dzieci a dzieciakom wytłumaczysz - o jaki niedobry piesek?
          • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 20:10
            Dobrze wiesz o czym mówimy. Nie ściemniaj.
            • deela Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 22:04
              nie nie wiem
              wiem, że ważne jest dla mnie bezpieczeństwo moich dzieci
              i ponieważ żadnego konkretnego wniosku z tej przepychanki nie wyciągniemy to ja
              kończę tego offtopa a ty jak chcesz to się powyżywaj
              • gazeta_mi_placi Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 26.07.10, 12:16
                Skoro uważasz,że zrobiłaś dobrze i miałaś ku temu powody to czemu z tym kopem
                się kryłaś (napisałaś,że po kryjomu to zrobiłaś)?
                Skoro racja była po Twojej stronie czemu nie kopnęłaś tego kota otwarcie przy
                wszystkich?
                W końcu (Twoim zdaniem) postąpiłaś prawidłowo..
            • gazeta_mi_placi Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 26.07.10, 09:13
              Ona ma fobię na punkcie zwierząt więc się nie dziw że zasadziła mu kopniaka:

              forum.gazeta.pl/forum/w,15267,114268765,114268765,kot_dziecko_.html
              "PS tak nie lubię kotów, wprost ich nie cierpię ..."

              Tylko ciekawe co zrobi jak ktoś nie lubiący (wręcz niecierpiący) jej bachora też
              mu zasadzi kopa...
              Oj wtedy to będzie się działo ...
        • alpepe Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 13:40
          uff, jak to dobrze, że nie uczę, że bić nie wolno, a kotu, który by się na moje
          dziecko ważył też bym kopa zasadziła.
    • jaad33 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 12:47
      Zwierzak musi znać swoje miejsce w stadzie, kot, pies, wszystko jedno. Jeden je akceptuje bez problemów, drugi próbuje rządzić, a to chyba nie za dobrze, jak zwierzak dyktuje warunki. Ja bym kota skarcił, może nie tak od razu z kopa, ale właśnie sykiem, klaśnięciem albo czymś podobnym. Kot ma się nauczyć, że nie wolno syczeć na dziecko, które nic mu nie robi.

      Nasze kocisko, przygarnięte ze schroniska też próbowało na nas syczeć, leżąc na naszych kolanach. Próbowało u mnie raz i raz u żony. Skończyło się pacnięciem w łeb i natychmiastowym lądowaniem na podłodze. Mądry zwierzak, załapał od razu, że nie wolno i od tego czasu rządzenie się skończyło.
      • najma78 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 13:37
        Bo kot to takie stworzenie, ktoremu nalezy wyznaczyc granice i nie ustepowac,
        ale nie kopniakiem, sa inne sposoby.
      • silje78 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 13:38
        ale jest kot i kot.
        naszego aspołecznik mógłbyś pacać mo mordzie i tyle. kop w kocią
        doopę tylko by sytuację pogorszył. nie wiem czy mój kot rządzi u nas
        w domu, nie sądzę. po prostu jest trochę dziki i ni toleruje obcych.
        córki unika, kilka razy musiał się obronić i skończyło się
        podrapaniem. zdarzyło mu się kilka razy drapną ją w nóżkę, ale to
        nie dlatego, że to jest dziecko. po prostu nasz kot jest fetyszystą
        i uwielbia ludzkie stopy wink
        u nas w domu nie uświadczysz nikogo z gołymi stopami, jesteśmy tak
        wyszkoleni, że nawet przez sen stopy okrywamy (kilka bolesnych
        pobudek załatwiło sprawę...).
        po prostu ten typ tak ma i nie jest to dla mnie powód żeby go kopać
        w zadek czy pacać po mordzie. gdyby stanowił zagrożenie dla córki,
        polował na nią, rzucał się itd to wówczas przemyślałabym sprawę i
        podjęła jakieś kroki. jakie? nie wiem.
        no i kot to nie pies. córka wychowuje się także z 2,5 psami (0,5 za
        psa szwagierki z którym tovzy ciągłe wojny, ale jedna drugiej
        warta). psy da się wychować. nawet suke malamuta, choć ta chyba ma
        we krwi wysoki poziom tolerancji wobec dzieci. wytrzyma wszystko ze
        strony córki, jak ma dośc chowa się w garażu. nigdy na nią nawet nie
        warknęła czy krzywo spojrzała. drugi pies to kundelek ze schroniska.
        pies skrzywdzony przez los, udało się nam go wychować choć dzieci
        nie lubi, a on wychował nam dziecko. kilka razy burknął na córkę
        (nie warknął, a burknął) i mała potrafi go omijac szerokim łukiem,
        ale też bywa, że stara się go przytulać. jednak wystarczy nasze
        spojrzenie i pies odsuwa się od córki.
        reasumując. z psami córka nie zostaje sama. nawet z malamutem. z
        kotem, pozornie najniebezpieczniejszym, zostawiam ją bez obaw ( w
        pokoju).
        • najma78 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 14:09
          Nie znam statystyk, ale ktos napisal na forum, moze w tym watku, ze pracuje w szpitalu i sa dzieci pogryzione przez psy, ale nie spotyka sie pogryzionych czy podrapanych przez koty. Kot tez moze ugryzc, czesciej zdarzy mu sie podrapac, najczesciej w zabawie choc nie raz atakuje i my odbieramy to jako zlosliwosc czy nieuzasadniona agresje, a on ma swoje powody. Mialam kota, ktory zostal z corka gdy byla niemowleciem oczywiscie nie sam, poprosilam znajoma, ale ten jej pilnowal lepiej niz pies siedzac przy niej przez caly czas mojej nieobecnoscismile, ale mielismy i takiego, ktory np. siedzac na oparciu fotela wyrywal corce wlosy, dzialo sie to niby bez powodu, ale byla to zemsta za jej zachowania z przeszlosci. Kot tworzy z czlowiekiem inny zwiazek niz pies.
          • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 20:20
            najma78 napisała:

            > Nie znam statystyk, ale ktos napisal na forum, moze w tym watku, ze pracuje w s
            > zpitalu i sa dzieci pogryzione przez psy, ale nie spotyka sie pogryzionych czy
            > podrapanych przez koty.
            Pewnie się zdarzają. Z podrapaniami pewnie nikt nie leci do szpitala, chyba że
            są bardzo poważne. Siostrzeniec mojego męża został pogryziony przez kota.
            Podobno tylko go głaskał, podobno mama i babcia wszystko widziały i podobno kot
            ugryzł nagle. Możliwe, ale dla mnie głupota zarówno babci jak i mamy polegała na
            tym, że pozwoliły dziecku głaskać obcego nieznanego kota i w dodatku
            najprawdopodobniej bezpańskiego.
      • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 20:16
        jaad33 napisał:

        > Zwierzak musi znać swoje miejsce w stadzie, kot, pies, wszystko jedno. Jeden je
        > akceptuje bez problemów, drugi próbuje rządzić, a to chyba nie za dobrze, jak
        > zwierzak dyktuje warunki. Ja bym kota skarcił
        Durny jesteś i nic na temat kotów nie wiesz. Nie wiesz nawet, że kot domowy to
        nie jest zwierze stadne.

        Karcenie kota w takich sytuacjach działa absolutnie odwrotnie niż u psa. Kota
        trzeba po prostu oswoić jeśli spotkania mają być częste, a w przeciwnej sytuacji
        izolować

        > Kot ma się nauczyć, że nie wolno syczeć na dziecko, które nic mu nie robi.

        To tak jak Ty byś się miał nauczyć, że nie wolno się czerwienić ze wstydu albo
        blednąć ze strachu.
        • 3-mamuska Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 24.07.10, 11:47
          Joshima,mi sie wydaje ze nie slusznie bronisz zwierzaka , ze ma prawo
          syczec, bo twierdzac ze to oznaka strachu tak?ale tez oznaka agresji.
          Mi sie wydaje ze kot powinnien byc karcony i poznac nowe miejsce w
          stadzie,jesli go nie pozna nie nauczy nowych relacji tomoze zaatakowac
          w najmniej spodziewanym momecie.Moze ale nie musi.Kazde zwierze jest
          inne.
          • vivaluna Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 24.07.10, 12:08
            pytanie-czy kot jest zwierzeciem stadnym? Karcenie kota za samo syczenie moze
            skutkowac tym ze przestanie syczec i bez ostrzezenia zaatakuje. Nie mozna
            eliminowac u zwierzat sygnalow ostrzegawczych, dzieki nim mamy szanse wycofac
            sie w pore. Najgorszy jest pies ktory nie szczeka i nie warczy i kot ktory nie
            syczy i nie miauczy ostrzegawczo.








          • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 24.07.10, 12:33
            Kot to nie pies. Kopaniem w doopę niczego go nie nauczysz. Karaniem i
            konsekwencją oduczysz nieakceptowanych zachowań psa. Kot nie jest zwierzęciem
            stadnym i nauczenie- zwłaszcza dorosłego kota- jego miejsca w szeregu raczej
            jest skazane na porażkę. Nie oznacza to, że należy zachowanie kota akceptować,
            ale próba okiełznania kota może przynieść skutki przeciwne od zamierzonych- kot
            podrapie, czy ugryzie bez ostrzeżenia. Lepiej takiego kota zamykać na czas wizyt
            dziecka.
        • jaad33 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 09.08.10, 09:26
          > Durny jesteś i nic na temat kotów nie wiesz. Nie wiesz nawet, że kot domowy to
          > nie jest zwierze stadne.

          Wystarczy napisać: nieprawda, kot domowy nie jest zwierzęciem stadnym. OK, jest, nie jest, możemy dyskutować kto ma rację, może ja jej nie mam, wcale nie twierdzę że pozjadałem wszystkie rozumy.

          Ale WYPRASZAM SOBIE takie określenia pod moim adresem. Jak ktoś nie potrafi normalnie rozmawiać, to niech się od forów trzyma z daleka.
    • silje78 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 13:26
      może przestała by syczeć...
      • deela Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 14:15
        sssssssssssssssssssssssssssssssss
        hahah tongue_out
      • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 23.07.10, 20:12
        Otóż to. Jestem pierwsza w kolejce, niech tylko spróbuje.
    • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 24.07.10, 08:45
      Przy takim nastawieniu teściowej chyba bym się nie zdecydowała na zostawianie u
      niej dziecka. Skoro ona nie rozumie, że w tej sytuacji trzeba kota odizolować.
    • anina-1 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 24.07.10, 12:54
      Kot nigdy bez powodu nie syczy. Po 1 może ci się wydawać, że dziecko mu nic nie zrobiło (mogłaś czegoś nie zauważyć), po 2 widocznie kot miał już doczynienia z dziećmi, które mu dosadnie dokuczyły. Syczenie jest oznaką, żeby się do niego nie zbliżać bo się boi. Kot nie syczy przed zaatakowaniem.
      Jedyna rada jak dla mnie to ignorować kota i omijać go, nie dawać powodu do niepokoju.
      • wiolledga Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 24.07.10, 20:12
        Moj kot nie lubi moje córki. bardzo sie jej boi. kuli sie, zwija,
        chce uciekać. Ale gdy mala spi, to wacha ja, obchodzi jej lozeczko,
        zagląda. Jest bardzo odważny, bo ciekawy. Boi sie jje krzyki, jej
        bosych stopek biegajacych po domu, jej ruchow, ktore sa dla niego
        nieobliczalne. Zawsze ucieka i siedzi w swojej skrytce dopóki mała
        nie pojdzie spać.
        Jestem pewna, ze jej nic nie zorbi, bo jest lękliwy. Mnie np. udrapał
        nie raz np. wtedy gdy probowalam mu wytrzec pyszczek, czy zrobic cos
        innego przy nim. Sam z sibie nie jest agresywny. Nigdy go tez nie
        uderzylam, bo bicie zwierząt, zwłaszcza kotow niczego nie uczy.
        Zresztą, nie mam serca i to ponizej moje godności.
      • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 24.07.10, 20:17
        anina-1 napisała:

        > Kot nigdy bez powodu nie syczy. Po 1 może ci się wydawać, że dziecko mu nic nie
        > zrobiło
        Wystarczy, że inne dziecko coś mu zrobiło i to jest wystarczający powód dla
        kota, żeby bał się dzieci. A może też być kwestia tego, że dziecko jest głośne,
        bardziej piskliwe, bardziej ruchliwe niż dorosły i to też jest powód do
        rozdrażnienia dla kota.
        • anina-1 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 25.07.10, 17:29
          kot jest żywą istotą i ma również prawo jak człowiek do strachu i poczucia zagrożenia. Nie wolno za takie uczucia znęcać się nad zwierzakami w stylu kopania. To bestialstwo.
          • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 25.07.10, 17:32
            Czy ja tak napisałam, że piszesz takie uwagi pod moim postem?
      • minerwamcg Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 27.07.10, 17:44
        > Kot nigdy bez powodu nie syczy. Po 1 może ci się wydawać, że dziecko mu nic nie
        > zrobiło (mogłaś czegoś nie zauważyć), po 2 widocznie kot miał już doczynienia
        > z dziećmi, które mu dosadnie dokuczyły. Syczenie jest oznaką, żeby się do niego
        > nie zbliżać bo się boi.

        To zależy, co rozumiesz przez "bez powodu". Nic na świecie nie dzieje się bez
        jakiejś przyczyny, syczenie kota też się nie bierze znikąd. Ale fakt, że
        kot się boi wcale nie musi wynikać z nieodpowiedniego zachowania konkretnego
        dziecka czy jakichś innych dzieci w przeszłości - kot też człowiek i może się
        bać bez racjonalnego uzasadnienia. Bo tak. Bo np. jego zdaniem człowiek nie
        powinien być taki mały, i jeżeli jest, to jest w tym coś dziwnego.

        Nie zdarzyło się Wam spotkać człowieka, którego nie lubił pies? Człowiek był
        najłagodniejszy w świecie, żadnemu psu nigdy nic nie zrobił, ogólnie lubił
        zwierzęta i one jego też, a temu konkretnemu psu nie przypadł do gustu i kropka.
        To samo z ludźmi, też mi się zdarza, że kogoś nie lubię, chociaż nic mi nie
        zawinił. Pewnie, że go nie ugryzę smile ale dyskretnie ograniczać kontakt mi się
        zdarza.
    • matylda07_2007 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 25.07.10, 18:58
      Dziecko niech kota nie pieści, a dorosły niechaj kontroluje sytuację.
      Moja kocica jest niezłą francunią wink Od urodzenia nietowarzyska skrajnie (ale kocham ją bardzo smile). Na początku Młodej nie lubiła, Mała wie, że kicia pieszczot nie lubi, kocicha dostaje reprymendę, jak coś kombinuje (wystarczy powiedzieć jej imię odpowiednim tonem).
      Teraz kot Młodą toleruje, absolutnie nic jej nie robi.
      A Mała też wie, że nie wszystkie koty to takie niemilce wink A, no i współegzystują ze sobą prawie 3 lata i nawet najmniejszego zadrapania.
      • phantomka Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 25.07.10, 19:51
        Moja tesciowa ma 3 koty. Z czego 2 absolutnie nie akceptuja mojego
        dziecka, a trzeci pozwala jej na wiele. I jest zasada, ze tamtych
        syczacych nie dotyka, nie zbliza sie, bo wiem po sobie, ze moga
        podrapac, jezeli poczuja sie zagrozone. Na szczescie sa na tyle
        madre, ze kiedy slysza glos Maryski, chowaja sie na caly dzien pod
        lozkiem.
    • kartoffeln_salat Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 26.07.10, 21:03
      Miałam koty przez 15 lat i jedno jest wiadome: kot jest zazdrośnikiem bo
      uwielbia swojego pana.

      Dlatego kota nalezy gdzieś wyoutować np. do łazienki itd. i co się tyczy
      ogólnie zasad dziecko-zwierzę trzeba zwracać stałą uwagę co sie dzieje, bo
      dziecko może nieumyślnie zrobic cos zwierakowi, że ten zaatakuje psu/kotu
      coś może do łba strzelić. Nieważne czy zwierze jest agresywne czy potulne,
      to tylko gł... stworzonko.

      Kwestia priorytetów itd.
      Zresztą po jakimś czasie kot powinien przywyknąć do obecności nowej osoby
      i traktować ją z obrazą majestatu czyli olewać i chodzić z obrażoną miną.

      • gazeta_mi_placi Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 26.07.10, 21:47
        >> Zresztą po jakimś czasie kot powinien przywyknąć do obecności nowej osoby
        > i traktować ją z obrazą majestatu czyli olewać i chodzić z obrażoną miną.

        Lepiej nie wchodź na ten wątek big_grin (drugi link w poście) :

        forum.gazeta.pl/forum/w,96921,114559098,114559098,Musze_sie_pochwalic_.html
        • my_valenciana Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 27.07.10, 22:07
          Z moich doświaczeń wynika, że koty mszczą się za coś, co zdarzyło
          się w przeszłości. Byłam kiedyś u koleżanki - kotka próbowała
          wskakiwać na stół, wtedy koleżanka ją spychała. Zostałam na chwilę
          sama z kotką, która oczywiście wskoczyła na stół i wsadzała nos w
          jedzenie - zepchnęłam ją więc delikatnie. Zdziwona poszła sobie ale
          po jakiejś gdzinie, kiedy byłam z nią znowu sama, podbiegła do mnie
          od tyłu i pacnęła mnie łąpką w udo, po czym zwiała.
          Uśmiałam się - bo długo ją to męczyło. Kot miał racje - obca baba
          się panoszy w jej domu. Byłam jej wdzięczna, że pacnęła mnie bez
          pazurów. Ogólnie nie mam dobrych relcji z kotami - nie ufam im i
          byłam wiele razy drapana - moim zdaniem bez powodu
          Kiedyś inna kotka znajomych wskoczyła mi na kolana i wkładała mi
          głowę pod rękę, jakby chciała żebym ją głaskała, więc wyciągnęłam
          rękę żeby ją pogłaskać a ona mnie podrapała, nawet właścicielka była
          zdziwona. Nie znoszę takich zachowań kocich i nigdy nie pozwoliłabym
          się bawić dziecku z obcym kotem.
          • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 27.07.10, 23:59
            my_valenciana napisała:

            > Z moich doświaczeń wynika, że koty mszczą się za coś, co zdarzyło
            > się w przeszłości.
            Zadziwiające jak ludzie bez sensu personifikują zwierzęta.
            • my_valenciana Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 31.07.10, 16:21
              Bardzo dużo twój komentarz wnosi do dyskusji.
              • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 31.07.10, 19:51
                A Twój jeszcze więcej.
    • jagabaga92 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 12:33
      Kot zaatakował sad - w czasie zabawy babci z wnuczką na dywanie. Były
      piski, głośny śmiech i kocisko rzuciło się na dziecko sad Ran nie ma
      dużo, ale kilka jest głębokichsad
      • yoku Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 13:18
        W takim wypadku, to się może powtórzyć. Wiele osób w takiej sytuacji
        pozbywa się kotów, zwłaszcza starszych, których trudno oduczyć
        pewnych zachowań. Kocice są bardziej zazdrosne od kocurów. Miałam w
        życiu kilkanaście kotów i raz był taki przypadek. Kot dziadków
        siedział po jednej stronie dziadka na kanapie, a dziecko po drugiej,
        w pewnym momencie dziecko przutuliło się do dziadka i kot
        zaatakował. Kocica miała już 9 lat i z czasem zachowanie się
        pogarszało. W końcu się jej pozbyli żeby nie narażać dzieci.

        Co do karcenia kotów i ich "stadności" to - co to ma wspólnego? Koty
        mieszkające razem dogadują sie jakoś ze sobą, prawda? Wybierają
        przywódcę, a reszta ustawia sie w hierarhii. Weterynarze doradzają
        różne sposoby na karcenie kota za niewłaściwe zachowania. Jeśli kot
        robi coś niedozwolonego, można za pomocą rozpylacza do kwiatów
        spryskać kocio pysk. To jest podobno bardzo niekomfortowe ale
        niebolsne dla kota i w końcu zajaży co go czeka, jeśli się znowu tak
        zachowa. Jest też kilka innych metod ale nie mają one zastosowania
        do kotów starszych bądź o zwichrowanej psychice.

        Wygląda na to, że musisz przeprowadzić z babcią poważną rozmowę...
        • jagabaga92 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 13:24
          > Wygląda na to, że musisz przeprowadzić z babcią poważną rozmowę...

          To dziecko sąsiadów, więc nie bede przeprowadzała z babcią
          dziewczynki poważnej rozmowy wink A co do kota - uśpili zaraz po tym
          zdarzeniu.
          • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 16:52
            Nie mam słów na takie postępowanie. Tak jak by nie można było znaleźć mu nowego
            domu.
            • yoku Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 19:52
              Jesteś zdania, że 6-letni niezrównoważony mentalnie kot powinien
              trafić do innego domu i tam terroryzować domowników? A może jeszcze
              pozwolić mu się rozmnażać przy takim poziomie agresji?
              • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 20:36
                Jestem zdania, że człowiek jest odpowiedzialny za to co oswoił. Ten kot nie
                zasłużył na śmierć. ani Ty ani ja nie znamy dostatecznie dobrze sytuacji, żeby
                orzec, że był niezrównoważony. Ostatecznie mieszkał sobie z babcią szereg lat i
                nikogo nie pożarł. Równie dobrze mógłby kolejne lata spędzić z inną babcią,
                która nie ma małych wnucząt. Pójście po linii najmniejszego oporu i zabicie
                zwierzęcia było nieludzkie.

                Rozmnażanie niema to nic do rzeczy. Z tym sobie można poradzić bez problemów i
                nie to jest tematem tego wątku.

                Sorry, ale znów wychodzi na to, że nie pomyliłam się w swojej opinii na Twój temat.
                • yoku Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 21:20
                  joshima napisała:

                  > Jestem zdania, że człowiek jest odpowiedzialny za to co oswoił.
                  Ten kot nie
                  > zasłużył na śmierć. ani Ty ani ja nie znamy dostatecznie dobrze
                  sytuacji, żeby
                  > orzec, że był niezrównoważony. Ostatecznie mieszkał sobie z babcią
                  szereg lat i
                  > nikogo nie pożarł. Równie dobrze mógłby kolejne lata spędzić z
                  inną babcią,
                  > która nie ma małych wnucząt.

                  O naiwności... pozwól, że ci coś wyjaśnię. Niezrównoważone koty
                  występują w przyrodzie dość często. Zazwyczaj jest to efekt
                  rozmnażania wsobnego czyli w ramach tego samego stada. Sprawa
                  dotyczy głownie dachowców bo w hodowlach, kot, który wykazuje
                  agresję nie ma prawa być rozmnażany, jego linia musi jak najszybciej
                  wyginąć. Zazwyczaj niezrównoważenie ujawnia się u kilkuletnich
                  kotów, częściej u kocic zwłaszcza niewysterylizowanych. Zazwyczaj
                  zaczyna się od tego, że kot w stresującej sytuacji zaczyna bez
                  powodu atakować. Tu się tak stało - kot zaatakował choć nie został
                  bezpośrednio sprowokowany więc był niezrównoważony, nie mam
                  wątpliwości. Myślisz, że kot zaatakował bo nie lubi dzieci? Co ty
                  wiesz, o kotach... Rozumiem, że wolałabyś zafundować nowejbabci, że
                  pewnego dnia nistad ni zowąd kot sie na nią rzuci? Cóż za ludzkie
                  podejście prezentujesz...

                  >
                  Pójście po linii najmniejszego oporu i zabicie
                  > zwierzęcia było nieludzkie.

                  Uśpienie zwierzęcia jest bardziej humanitarne niż zafundowanie mu
                  ogromnego stresu oddając kilkuletnie zwierze, całkowicie
                  ukształtowane i przywiązane do swojego terytorium i właścicieli do
                  nowego domu. Pewnie twoim zdaniem, w sytuacji gdyby zaatakował nową
                  rodzinę (co jest bardzo prawdopodobne w tak stresującej sytuacji)
                  trzeba mu szukać kolejnego domu... ech...



                  > Sorry, ale znów wychodzi na to, że nie pomyliłam się w swojej
                  opinii na Twój te
                  > mat.

                  Sorry, ale znów wychodzi na to, ze masz maluką wiedzę i wyobraźnię a
                  twoje zdanie na mój temat wciąż mnie nie interesuje :p
                  • antyka Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 21:45
                    Mielismy w domu chyba 6-cio letnia kotke.
                    Nienawidzila starszej corki (mlodszej jeszcze nie bylo na swiecie).
                    Nigdy, przenigdy nie zostawialismy jej samej ze zwierzeciem, bo
                    balismy sie, ze cos jej zrobi. Kot byl pomylony i juz - kilka razy
                    rzucil sie na dziecko bez powodu, podrapal i uciekl. Wystarczylo, ze
                    mala byla w pokoju, a kot chcial do niego wejsc. Uczylismy dziecko,
                    ze absolutnie nie ma prawa zblizac sie do kota.

                    Nie myslelismy o pozbyciu sie kota, poniewaz ataki zdarzaly sie b.
                    rzadko i z reguly byly malo "inwazyjne". Ale przyszedl dzien, w
                    ktorym okazalo sie, ze starsza corka zlapala robale a ja sobie nie
                    wyobrazalam szorowania mieszkania z kotem, ktory lize sie po dupie,
                    a potem po siersci i roznosi syf po calym mieszkaniu. Kot trafil do
                    tesciowej, i ma sie jak paczek w masle. I wszyscy sa zadowoleni, a
                    najbardziej tesciowa - samotniczka, bo ma pretekst, zeby nikogo nie
                    odwiedzac.
                    • yoku Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 22:37
                      antyka napisała:

                      >
                      > Nie myslelismy o pozbyciu sie kota, poniewaz ataki zdarzaly sie b.
                      > rzadko i z reguly byly malo "inwazyjne". Ale przyszedl dzien, w
                      > ktorym okazalo sie, ze starsza corka zlapala robale a ja sobie nie
                      > wyobrazalam szorowania mieszkania z kotem, ktory lize sie po
                      dupie,
                      > a potem po siersci i roznosi syf po calym mieszkaniu. Kot trafil
                      do
                      > tesciowej, i ma sie jak paczek w masle. I wszyscy sa zadowoleni, a
                      > najbardziej tesciowa - samotniczka, bo ma pretekst, zeby nikogo
                      nie
                      > odwiedzac.

                      Muszę przyznać, że jesteście odważni. Niezrównoważone koty są
                      nieprzewidywalne i zazwyczaj z wiekiem jeszcze im się pogarsza ale
                      może jak teściowa będzie się z nim ostrożnie obchodzić to dożyją
                      razem późnej starości wink
                      • joshima A nie mówiłam. 06.08.10, 01:19

                        • yoku Re: A nie mówiłam. 06.08.10, 10:29
                          zamiast udawać święte oburzenie przeproś raczej lupa_87, za to co jej napisałaś
                          chociaż ona jedna i to w 100% przewidziała rozwój wypadków. Może następnym razem
                          się zastanowisz nad doborem słów zanim znowu wyrazisz swoje Jedynie Słuszne
                          zdanie wobec opinii innej niż twoja smile
                          • joshima Re: A nie mówiłam. 06.08.10, 14:33
                            Jesteś z zawodu papugą?
                            • yoku Re: A nie mówiłam. 06.08.10, 17:00
                              Jesteś z zawodu ujadającym ratlerkiem? smile
                              • joshima Re: A nie mówiłam. 06.08.10, 17:19
                                Nie programistą. Serio, nie wiesz co to papuga?
                                • mama_kotula Re: A nie mówiłam. 08.08.10, 00:53
                                  joshima napisała:

                                  > Nie programistą. Serio, nie wiesz co to papuga?

                                  Nie wszyscy muszą znać grypserę, droga Joshimo.
                                  Nota bene nie wpadłabym na to, aby posługiwać się grypserą w merytorycznej dyskusji na forum internetowym, ale może ja zbyt mało wyluzowana jestem.
                                  • joshima ciąg dalszy OT 08.08.10, 02:07
                                    Nooo bez przesady z ta grypserą tongue_out

                                    A poza tym ta gałąź dyskusji już dawno przestała być merytoryczna tongue_out
                      • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 06.08.10, 16:51
                        Jako stara kociara, która miała do czynienia także z takimi syczącymi kotami
                        powiem ci jedno: nie masz bladego pojęcia o kotach.
                        • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 06.08.10, 16:51
                          To było do yoku.
                          • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 06.08.10, 17:20
                            Dobrze, że napisałaś, bo mi się to drewko trochę już rozjeżdża smile

                            Ale mylisz się. Ona się zna. Jej siostra jest wetem a w jej domu było aż
                            kilkanaście kotów. Poza tym pewnie dużo czyta na ten temat tongue_out
                            • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 06.08.10, 17:45
                              To jak się zna, to czemu bzdury pisze? Jak kot nie znosi dzieci (zdarza się) to
                              można mu znaleźć dom bez dzieci. Rozumiem, że się można bać o dziecko, ale
                              usypianie zwierzaka, z którym się żyło ileś tam lat... nie podoba mi się to.
                              • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 06.08.10, 19:16
                                thegimel napisała:

                                > To jak się zna, to czemu bzdury pisze?
                                Nie dałam emotikonki na końcu? tongue_out Przecież wiem, że bzdury pisze, ale nie
                                wytłumaczysz...

                                > usypianie zwierzaka, z którym się żyło ileś tam lat... nie podoba mi się to.
                                Powstrzymam się od dosadnego nazwania tego, ale to chyba ma związek z
                                odpieluszkowym zapaleniem mózgu.
                        • yoku Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 06.08.10, 16:59
                          Ja też ci coś powiem: w tym wątku nagadałaś tyle bzdur, że lepiej
                          już daj sobie spokój smile
                    • joshima No proszę 06.08.10, 01:18
                      A jednak się da.

                      Nie martw się. Zaraz się okaże, że to był tylko wybryk kociej natury a my się
                      nie znamy.
                    • silje78 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 06.08.10, 20:26
                      a skąd wiesz, że dziecko złapało robale od kota? jego też
                      przebadałaś czy po prostu znalazłaś pretekst do wywalenia go do
                      teściowej?
                      moja mała wychowuje się z trzema psami i kotem. wszystkie
                      odrobaczane, kot miał robione badania przed moja ciążą.
                      • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 06.08.10, 21:27
                        No przecież po co sprawdzać, jak można wywalić, po co pilnować, jak można uśpić.
                        • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 06.08.10, 21:28
                          Parę lat temu okazało się, że jestem silnie na kota uczulona, jak myślicie,
                          powinnam go uśpić? Według niektórych chyba tak.
                          • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 07.08.10, 09:43
                            A po co uśpić. Wiesz ile to kosztuje. Za kark go i do wanny a potem na śmietnik.
                            To przecież tylko głupi sierściuch tongue_out
                          • makaronnauszy Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 07.08.10, 13:07
                            thegimel napisała:

                            > Parę lat temu okazało się, że jestem silnie na kota uczulona, jak myślicie,
                            > powinnam go uśpić? Według niektórych chyba tak.

                            A dlaczego miałabyś kota usypiać? Jesteś dorosła i odpowiadasz sama za siebie,
                            możesz z tym kotem mimo alergii spać a nawet jeżeli się nie brzydzisz jeść z
                            jednej miski, brać leki antyalergiczne całymi latami lub nie... twoje zdrowie
                            twój wybór.
                            Mnie martwi jeżeli rodzice mimo silnej alergii dziecka na kota nie chcą go
                            odizolować od dziecka bo to przecież równorzędny członek rodziny, lepiej w
                            dziecko leki pakować całymi latami a i sterydowe czemu nie ;/
                            • gazeta_mi_placi Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 07.08.10, 16:28
                              Znasz takie osoby?
                              I czy sprawdzali testami,że akurat uczulenie to akurat na kota?
                              Teraz dzieci są uczulone na różne czynniki i w większości przypadków nie jest to
                              kot...
                              • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 11.08.10, 21:34
                                Niestety testy wykazały, że kot. Na szczęście wkrótce potem się z domu
                                wyprowadziłam i problem się sam rozwiązał. Ale jak odwiedzam rodziców, po
                                godzinie wyglądam jak odkurzaczbig_grin No ale nie mogę mieć kota, a lubię sierściuchysmile
                            • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 07.08.10, 20:55
                              makaronnauszy napisała:

                              > Mnie martwi jeżeli rodzice mimo silnej alergii dziecka na kota nie chcą go
                              > odizolować od dziecka

                              Czy masz może na myśli odizolowanie przez pozbawienie życia? Bo my tu
                              rozmawiamy w tej chwili o tym, że ktoś uśpił kota, bo kot drapnął
                              dziecko, gdyż nikomu nie chciało się kota pilnować i izolować.
                              • makaronnauszy Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 08.08.10, 08:46
                                joshima napisała:
                                > Czy masz może na myśli odizolowanie przez pozbawienie życia? Bo my tu
                                > rozmawiamy w tej chwili o tym, że ktoś uśpił kota, bo kot drapnął
                                > dziecko, gdyż nikomu nie chciało się kota pilnować i izolować.

                                Nie nie mam na myśli odizolowania poprzez pozbawienie życia nie jestem
                                zwolenniczką takich "rozwiązań", Odizolowanie to nie to samo co uśpienie ...dla
                                mnie to oczywiste ale jak widać dla ciebie nie.
                                Temat zszedł nie tylko na kwestię usypiania ale i alergii więc się do niego
                                odniosłam.
                                W życiu realnym jak i na forum jest wiele osób które przedkładają komfort
                                zwierząt nad bezpieczeństwo własnych dzieci (bezpieczeństwo cudzych dzieci
                                obchodzi je jeszcze mniej...mówię szczególnie o beztroskich właścicielach psów).
                                Dla mnie taka postawa jest niedopuszczalna, małe dziecko może liczyć tylko na
                                nas i my mamy obowiązek zapewnić mu bezpieczeństwo które jak wspomniałam jest
                                dla mnie priorytetem.
                                Zapewnienie bezpieczeństwa nie jest dla mnie równoznaczne z pozbawieniem życia
                                ale włożeniem wysiłku w to aby zwierzak nie zagrażał innym jeżeli ma takie
                                zapędy. Jak czytam wypowiedzi gdzie ktoś pisze że dziecko zostało wielokrotnie
                                podrapane i radzi aby kota nie izolować bo to pogorszy sprawę to aż się wierzyć
                                nie chce w bezkres ludzkiej głupoty i nieodpowiedzialności.
                                • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 08.08.10, 09:46
                                  makaronnauszy napisała:

                                  > Nie nie mam na myśli odizolowania poprzez pozbawienie życia nie jestem
                                  > zwolenniczką takich "rozwiązań"
                                  To świetnie. Nie wiem, czy czytałaś cały wątek, ale my tu właśnie takie
                                  rozwiązanie krytykujemy i ścieramy się z zagorzałą jego zwolenniczką.

                                  > mnie to oczywiste ale jak widać dla ciebie nie.
                                  Nie wyczułaś sarkazmu? Dla jednej z moich rozmówczyń niestety takie rozwiązanie
                                  jest oczywiste.
                                  • makaronnauszy Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 08.08.10, 09:57
                                    > > mnie to oczywiste ale jak widać dla ciebie nie.
                                    > Nie wyczułaś sarkazmu? Dla jednej z moich rozmówczyń niestety takie rozwiązanie
                                    > jest oczywiste.

                                    Watek czytałam w całości ale ponownie przejrzałam pobieżnie i nie dostrzegłam
                                    wypowiedzi "zagorzałej zwolenniczki" usypianie zwierząt zamiast ich pilnowania.
                                    Jeżeli ścierasz się z nią to nie powinno stanowić dla ciebie problemu
                                    odnalezienie cytatu mówiącego o takim podejściu do tematu. Czy może ty też nie
                                    wyczułaś sarkazmu? smile
                                    • joshima Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 08.08.10, 18:27
                                      makaronnauszy napisała:

                                      > Watek czytałam w całości ale ponownie przejrzałam pobieżnie i nie dostrzegłam
                                      > wypowiedzi "zagorzałej zwolenniczki" usypianie zwierząt zamiast ich pilnowania.

                                      Przegapiłaś wypowiedzi yoku? Ot choćby tę:
                                      "Uśpienie zwierzęcia jest bardziej humanitarne niż zafundowanie mu
                                      ogromnego stresu oddając kilkuletnie zwierze.."


                                      > Jeżeli ścierasz się z nią to nie powinno stanowić dla ciebie problemu
                                      > odnalezienie cytatu mówiącego o takim podejściu do tematu. Czy może ty też nie
                                      > wyczułaś sarkazmu? smile
                                • thegimel Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 11.08.10, 21:36
                                  Ja już byłam wtedy dorosła i sama zdecydowałam, że wobec mojej bliskiej
                                  wyprowadzki jeszcze trochę się pomęczę.
                      • gazeta_mi_placi Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 07.08.10, 16:31
                        Regularnie odrobaczane zwierzę nie ma robali.
                        No ale jak się zaniedbało tę kwestię...
                        • antyka gazeta 11.08.10, 08:55
                          Standardowe odrobaczanie, ktore zwykle zapodaje sie kotom czy psom
                          nie tlucze lamblii niestety.
                          Ale tak jak napisalam wczesniej, nie uwazam, zeby dziecko zlapalo
                          robale od kota.
                      • antyka Silje 11.08.10, 08:51
                        Nie napisalam, ze dziecko zlapalo robale od kota.
                        Naucz sie czytac ze zrozumieniem
          • gazeta_mi_placi Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 23:05
            >A co do kota - uśpili zaraz po tym
            > zdarzeniu.

            Po jednorazowym ataku na dziewczynkę?
            Nie lepiej było aby w spokoju dożył swoich lat? Zwłaszcza że nie mieszkał z tą
            dziewczynką pod jednym dachem tylko u kogoś innego (babci)...
            Ludzie są dziwni...
        • gazeta_mi_placi Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 23:02
          Czy te koty były sterylizowane?

          >Miałam w
          > życiu kilkanaście kotów..

          Gratuluję pokaźnego stadka smile
          I co się z nimi wszystkimi stało?
          Zdrowy kot dożywa przeciętnie 12-15 lat.
          Wszystkie "wiekowo" się wykruszyły?


          • yoku Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 23:43
            Te koty przewinęły się przez nasz dom przez 25 lat. Najstarszy żył
            ok. 19 lat. Moja siostra jest weterynarzem i wiele kotów uratowała
            kiedy np. właściciela nie było stać na leczenie lub ktoś przyniósł
            cały miot do uśpienia. Nie wszystkie zagrzały miejsce na długo.
            Część trochę pomieszkała i jak tylko znalazł się chętny, oddawaliśmy
            kociaka. Był taki okres, że mieliśmy 5 kotów i psa. W tej chwili mam
            tylko jednego kota, który ma 3 lata i może będzie jeszcze jeden.
            Siostra ma 3 koty i dwa psy smile
      • gazeta_mi_placi Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 05.08.10, 22:59
        Podrapań znaczy?
    • emporium1 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 07.08.10, 21:02
      Jeżeli kot syczy to trzeba sprawdzić czy nie jest np wężem lub żmiją bo to może
      być niebezpieczne. Jadowity kot może być śmiertelnie niebezpieczny.
      • jeza_bell Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 08.08.10, 12:13
        > Jadowity kot może być śmiertelnie niebezpieczny.

        Albo czarny- taki przyniesie rodzinie tylko pecha.
        • matylda07_2007 Re: Babcia ma kota, który syczy na dziecko 12.08.10, 09:06
          Sama mam "niezrównoważonego" kota. Nie wiem, czy jest to lek na całe zło, ale ja swojego kota w sytuacjach krytycznych muszę dopieścić! Kiedy do mnie przychodzi i prosi o to. Jeśli ją odpycham gryzie mnie (zawsze gryzie, a nie drapie) i ucieka urażona. Zauważyłam, że zachowuje się jak starsze zazdrosne rodzeństwo, które też potrzebuje uwagi.
          Kiedy poświęcam jej ciut więcej czasu, wszyscy są zadowoleni, a kiciuś "do serca przytul" wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka