Pomęczę Was jeszcze raz
Wczoraj się okazało, że M. ma jednak złe wyniki (żelazo na granicy normy w czerwcu, kiedy to jeszcze pchałam w niego to i owo zmiksowane + słoiki.. potem przestałam).
No i lekarka orzekła, że jak nie zacznie jeść mięsa/jaj/ryby rzez m-c to podajemy żelazo

Wagowo i wzrostowo (tu spadek) jest na 25 centylu.
No i wczoraj po przedszkolu (14) dałam młodemu zupkę pomidorową z której zjadł 3 makarony (słownie TRZY). Po czym poszedł spać. O 17 na obiad dostał klopsa (mięsno- warzywnego) z ryżem + ww. zupę (na zapojkę lub do wyboru). Nie zjadł.
O 17.40 stwierdziłam, że odpuszczam bycie upartą matką, przyniosłam laptop do kuchni i włączyłam 'Satacyjkowo'. 1,5 odcinka i wiiielki kawał klopsa zjedzony + 10 łyżek zupy i kilka makaronów (popite wodą). Nie jestem z tego dumna, ale nie wiem co mam wybrać- to, że on coś zje, nie będzie miał anemii.. Czy uparcie, niech się głodzi aby zachowanie przy stole było ok (będzie miał anemię, dostanie żelazo, będzie miał czarne zęby, ale maniery będzie miał idealne..).