Dodaj do ulubionych

dziecko w bloku

25.10.10, 12:15
Mam 2 letnie dziecko ,mieszkamy w bloku,sąsiadka pod nami wciąż nie zadowolona ,sprowadza nam do domu policje, narzeka , że slychać odgłosy tupania,płacz dziecka ,ostatnio nawet biła w rurę gdy ubijałam kotlety,sama wychowała dzieci, ale nie pamięta wół jak cielęciem był.Zgłaszała do administracji i Bóg wie jeszcze gdzie.Wiadomo,że nie zwiążę dziecku nóg,liczę się z tym ,że napewno słychać odgłosy ,bo taka jest akustyka w bloku,ale mieszka poza tą Panią tyle starszych ludzi i nikomu nie przeszkadza krzyk dziecka przechodzącego na klatce.Czy ktoś miał podobny problem z Was?Jak sobie dawaliscie rady.Napewno jest to problem przejściowy ,przecież dzieci wyrastają.
Obserwuj wątek
    • hanah.vic Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:10
      Ja bym poszła do dzielnicowego. Jeśli starsza Pani wzywa na Was policje tylko dlatego że dziecko tupta za głośno, to jest to chyba nieuzasadnione wezwanie policji- mandat za to? A próbowałaś z nią porozmawiać na spokojnie? może od tego zacznij, a potem do dziełasmile
      Powodzenia
      • wuzetka4 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:32
        Pani jest po 40 tce ,są w bloku starsze osoby którym to nie przeszkadza,albo rozumią ,że to małe dziecko, policja była dwa razy ,raz zadzwoniła Pani ,że dziecko prawdopodobnie pozostaje bez opieki,wtedy mały miał faze antykąpaniową ,nie lubił się kąpać i przed ryczał,póżniej złozyła pismo u dzielnicowego i też przyszli bo musieli coś odpisać Pani na pismo

        .Rozmowy? Ta Pani wybiega na korytarz jak się przechodzi i wydziera się ,że zrobi z nami spokój.W pokoju na płytkach leży wykładzina dywanowa,w kuchni są płytki.
        Nie wiem jak długo to wytrzymamy?
    • jerzozwierza Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:14
      Myślę, że pomogłaby wykładzina- wygłuszyłaby tupot stópek. Mój tak tupie, że tylko czekam, kiedy sąsiad stanie w drzwiach... Nie napisałaś dokładnie, co oznacza "sprowadza nam do domu policję"- czy to był jeden incydent czy częściej- generalnie za nękanie też można zostać ukaranym, może warto jej to uświadomić. Zasugeruj, że masz plan na pięcioro, może się wyprowadziwink
    • w_miare_normalna Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:21
      U nas dopóki mieszkał pod nami starszy pan (praktycznie głuchy) i akurat mała jeszcze była na tyle mała, że tylko leżała i spała to było ok. teraz młoda ma 2 lata, jest strasznie głośna, nie raz o 23 budzi się i idzie się bawic wózkiem, zresztą w ogóle głośno się zachowuje i bywa, że ma chwilowe histerie. teraz mieszka pod nami małżeństwo z dwójką dzieci (3 latka i 5 latka), za każdym razem jak widzę ową mamuskę z dziecmi to zaczepiam, przepraszam za hałasy, ale mówię, że nie mam na to wpływu. sąsiadka stwierdziła, że rzeczywiście śłychac zabawy młodej, ale jej i jej nie dzieciom to nie przeszkadza.
      jak się wprowadzaliśmy to myślałam, że będzie ciężko, w klatce sami starsi ludzie. ale jak się okaząło jest ok, do roku młodej sąsiedzi pytali czy zamykam małą w szafie, że w ogóle jej nie śłychac, teraz śmieją się, ze wykrakali big_grin
      • ma_niusia Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:26
        U nas można powiedzieć jest odwrotnie, bo my na niskim parterze mieszkamy, Młody ogólnie nie płacze, spokojny, na podłodze wykładzina dywanowa więc jest cicho naprawdę, niestety ściany mamy cienkie, a sąsiad za ścianą ma donośny głos i dokładnie o 20:00 jak ja usypiam Młodego to on tuż za ścianą chyba kolację je czy coś, w każdym razie tak nadaje, że każde słowo wyraźnie słyszę, już przestawiłam nawet łóżko dalej ale i tak ciężko zasnąć a Młody tylko co chwila podnosi głowę i pyta "puk puk?" czy możemy znów iść do sąsiada go uciszyć... Mi to już głupio, parę razy byłam spokojnie poprosić, facet ok, ale po pierwsze o 20 to nawet nie cisza nocna, a po drugie on sam sobie nie zdaje sprawy jaki ma donośny głos i jak go słychać każde słowo sad
        • leneczkaz Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:28
          U nas wczoraj (niedziela!) o 20.30 zaczęli wiercić! big_grin
          Całe szczęście chyba tylko obraz wieszali lub karnisz bo 3 min. i zapadłą błoga cisza..
    • leneczkaz Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:24
      Za stukanie w rurę wezwij policję big_grin
      Jak ona wezwie za bieganie małego to może dostać mandat.
      A jak narzeka to powiedz jej, że jak będzie zrzędzić to kupisz synowi buty 'drewniaki' big_grin

      BTW u nas była kiedyś taka sytuacja, że niania sąsiadów z dołu donosiła nam, że oni narzekają jak Mx o 5-tej rano wali garami, rzuca piłką czy upuści zabawkę bo oni śpią o tej porze. Gary pochowaliśmy, piłki też, ale dziecko wciąż robiło hałas. Całe szczęście teraz wstaje później a my przeprowadziliśmy się sprytnie na parter tongue_out
    • kasiulka_26 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:25
      w godzinach, w których nie obowiazuje cisza nocna, to moze sobie babka wyjsć na spacer tongue_out
      rozumiem, ze w nocy trzeba się liczyc z sąsiadami, ale dziecko w ciagu dnia - co - wiązać??
      rozumiem, ze to stara zgnuśniała panna...
    • mikams75 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:26
      u nas wokolo sporo dzieci i nie ma problemow z sasiadami
      i nie wyobrazam sobie takiego czepiania bo niby co zrobic z dzieckiem?
      moja corka tez tupie, synek na gorze u sasiadow tez tupie i ma histerie jak duzo dzieci w tym wieku.

    • dziub_dziubasek Re: dziecko w bloku 25.10.10, 13:35
      Proponuję byś sama zgłosiła sprawę dzielnicowemu- nękanie, groźby itp. moze jak do tej pani przejdzie się policja to się nieco uspokoi...
    • yagnik krótka piłka 25.10.10, 13:41
      Od 6 do 22 nie obowiązuje cisza nocna a jak Pani jest nadwrażliwa na hałas nic nie stoi na przeszkodzi żeby sobie wyciszyła mieszkanie wszak to jej problem a nie Wasz? No cóż zapewne trochę to kosztuje ale co poradzić. I takich argumentów bym się trzymała. A niech sobie pisze gdzie chce, niech sobie wzywa policję ile wlezie za to Wy za groźby pt. ja z wami zrobię porządek itd. możesz jej założyć sprawę, może jak jej przyjdzie wezwanie siądzie nieco na dupie. Ale to ostateczność, to oczywiście jak już Wam żyć nie daje.

      I się nie przejmuj aż tak bardzo, ludzie zwykle się dzielą na normalnych, klamki oraz parapety.
      • margo_kozak Re: krótka piłka 25.10.10, 14:17
        my do tej pory mieszkalismy na 3 pietrze. moje dzieci nieraz chcialy bawic sie juz po 5 rano jakimis pchaczami. kategorycznie zabraniałam. a wieczorem proponowalam zabawy jakies ciche.
        czasami przepraszalam sasiadke spod nas za halasy, ale ona wyrozumiala byla, choc jedna dwa mieszkania pod nami waliła nieraz w kaloryfer.
        teraz mieszkamy na parterze i o ile zycie jest prostszesmile nie musze niczego zabraniac chłopakom.
        za to dowiedzialam sie co to znaczy miec sasiadów nad głowa. porazka. niestety musielismy juz zwrocic uwage sasiadce ktora chodzila w obcasach, ale jest ok, bo juz nie ma tupania. poza tym nie zdawalam sobie sprawy ze tak wszystko slychac na dole.


        co do sasiadki to chyba rady nie ma bo z tego co piszesz to pała nienawiscia.
        • quilte Re: krótka piłka 25.10.10, 14:51
          Współczuję.
          Baba jest nienormalna. Od zawsze mieszkam w bloku. Od zawsze mam sąsiadów nad sobą. Bywa różnie, ale mieszkam w bloku, prawda? Moim zdaniem powinnaś:
          1) Zorientować, się, co ona może: tzn. co na to prawo - poza ciszą nocną. Podejrzewam, że nie może wiele. Spuść wodę.
          2) Tak, jak radziły dziewczyny, porozmawiać z dzielnicowym i wyjaśnić sytuację.
          3) Porozmawiać z tą panią jej sposobem, tzn. wydrzeć się, jeszcze lepiej cisnąć mięsem, a jeszcze lepiej niech to zrobi jaki chłop - Twój mąż? Tata? To smutne, ale z takimi często nie da się grzecznie. Powodzenia dziewczyno i nie daj się zastraszyć wariatce!
          • margo_kozak Re: krótka piłka 25.10.10, 14:59
            a może zaproponuj jej budowe domu? jak chce ciszy i spokoju to niech sie wyprowadzi. bo jak sie mieszka w domu wielorodzinnym to trzeba wykazac sie odrobina zrozumiena i zdawac sobie sprawe ze obok mieszkaja ludzie.
        • black.joanna Re: krótka piłka 27.10.10, 22:02
          I wreszcie jakiś rozsądny post. Ja tę twoją sąsiadkę trochę rozumiem. Sama mam prawie 3-latka i wiem, że gdybym mu pozwoliła, to strasznie by hałasował. Dlatego nie raz go uciszam, bo wiem, że innym to może przeszkadzać. Nad nami mieszkają ludzie z 2 dzieci - chłopczyk ok.5 lat i dziewczynka 3. Jak się wprowadzili, to przez 2 tygodnie płakałam i myślałam, że jeszcze jeden dzień i zwariuję. DZieci sąsiadów jak jakaś dzicz od samego rana (przed 6) biegały tu i z powrotem rzucają ciężki zabawki na podłogę. KOSZMAR. Na dodatek te hałasy budziły moje dziecko, nie mówiąc już o mnie. Dziś jest troszeńkę lepiej, a ja żyję nadzieją, że za jakiś rok się wyprowadzimy. Nie dziwię się sąsiadce, która chce w swoim domu mieć spokój i ty się nie dziw.
    • mloda0242 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 15:08
      następnym razem jak zaczepi Cię na klatce włącz dyktafon w telefonie, podstaw jej pod nos i nagrywaj to co wykrzykuje i powiedz jej, że wyślesz to do Uwaga TVN smile

      a poważniej: teoretycznie mogłabyś - jak dziewczyny sugerują - zgłosić nękanie i grożenie, pytanie tylko czy chce Ci się w to bawić, bo z tego co piszesz jest to egzemplarz, który jara robienie dymu;

      też mam małe dziecko i też mieszkamy w bloku i ja bym po prostu, najnormalniej w świecie ignorowała panią, z policją - kiedy się pojawia - rozmawiała grzecznie i spokojnie, założyłabym notesik w którym notowałabym skrzętnie wszelkie groźby, nagabywania, wyzwiska i wizyty policji, z dokładnymi godzinami i pokazywałabym to szanownej władzy przy interwencjach;

      może być tak że w końcu wyluzuje ale na to, że dziecko podrośnie i przestanie hałasować bym nie liczyła, to jest typ który nie popuści...

      cierpliwość i dystans, niestety;
      • bweiher Re: dziecko w bloku 25.10.10, 15:22
        Ha smile ja tylko czekam kiedy do nas policja zawita. Mam 2,5 latnie bliźniaki a więc u nas non stop wrzask,ryk,tupot itp. Mieszkamy na I piętrze i jak się mali czasami drą to słychać to przy drzwiach wyjściowych(tych na dwór).Jakoś narazie wszyscy sąsiedzi cierpliwi i wyrozumiali bo wiedzą ze mam bliźniaki ale zdarza mi się przepraszać tak samej od siebie sąsiadów jak ich spotkam gdzieś za hałasy.
      • quilte Re: dziecko w bloku 25.10.10, 15:23
        następnym razem jak zaczepi Cię na klatce włącz dyktafon w telefonie, podstaw j
        > ej pod nos i nagrywaj to co wykrzykuje i powiedz jej, że wyślesz to do Uwaga TV
        > N smile

        To jest moim zdaniem całkiem niezły pomysł. Nosić dyktafon (z telefonem może nie być takiego wrażeniawink, na widok jazgoczącej baby demonstracyjnie włączać go, nawet bez słowa i ponagrywać patrząc jej głęboko w oczy. Może zacznie się zastanawiać, po co Ci to? Może się przestraszy? I jeszcze raz: nie okazuj, że się jej boisz! A może spróbuj jej dać do zrozumienia, że może Ci naskoczyć z "robieniem z wami porządku" bo masz "znajomości"?
    • mag_pie Re: dziecko w bloku 25.10.10, 15:20
      Jak jej się nie podoba życie w bloku to niech sie wyprowadzi na wieś.
      Mnie tez wkurza sąsiad ktory regularnie od 20 do 21 wierci wiertarką .
      Ale ma prawo do tego i mam świadomość ze jak wraca z pracy to nie kiedy tego robić.
      A Ty zamiast się przejmować wariatka to olej temat bo oszalejesz. trudno żebyś teraz "wyciszała" swój dom i dziecko . Podejrzewam że to taki typ człowieka że cokolwiek byś nie zrobiła to nie będzie jej pasować. Nudzi się jej jak cały dzień siedzi sama w domu i szuka zaczepki. Lepiej Ty złoż doniesienie że Cie Pani nagabuje, robi awantury, starszy dziecko itd . Może jak ja odwiedzi policja to się uspokoi
      • mamasi mag_pie.... 25.10.10, 20:07
        Z ta wiertarka to nie masz racji, bo w regulaminie porządku domowego spółdzielni jest taki wpis:
        1. W godz. od 22.00 do 6.00 w budynkach mieszkalnych na terenie Spółdzielni obowiązuje cisza nocna.
        2. Trzepanie dywanów, pościeli i odzieży, może odbywać się w dni powszednie w miejscach specjalnie do tego przeznaczonych w godzinach od 8.00 do 20.00
        3. Prace uciążliwe, wywołujące nadmierny hałas, wykonywane w lokalach mieszkalnych i użytkowych, (Np. wiercenie otworów), mogą być wykonywane w dni powszednie w godzinach od 10.00 do 19.00
        4. Używanie instrumentów muzycznych, odbiorników RTV i odtwarzaczy muzyki nie może zakłócać spokoju innym użytkownikom budynku.
        Może u ciebie też to obowiązujesmile
        • gabrysiek.12 Re: mag_pie.... 25.10.10, 22:02
          to co napisalas moze jest i OK. ale niema tam ani jednego slowa o malym dziecku.
          tez mam glosna dwulatke, np.o 5 rano wali mlotkiem w zbijaka a niezawsze trafi
          ale mieszkamy w niemczech i wszystkie przepisy a propo zachowania ciszy nie dotycza dzieci!!!!dzieci sa ponad tym! i nikomu nieprzyjdzie do glowy dzwonic na policje bo dziecko biega po domu albo wali mlotkiem w podloge
          • mamasi Re: mag_pie.... 26.10.10, 10:25
            to co napisałam dotyczyło pana wiercącego dziury o którym pisała poprzedniczka, nie dotyczyło autorki wątkusmile
    • deodyma Re: dziecko w bloku 25.10.10, 15:23
      gdy bylam dzieciakiem i mialam 12-13 lat, w klatce mojego dziadka i babki mieszkalo mlode malzenstwo z dzieckiem.
      jezu, jakie tam sie dantejskie sceny dzialy, to ksiazke mozna o tym napisacbig_grin
      na tej klatrce mieszkali sami starsi ludzie i ten dzieciak wszystkim przeszkadzal.
      bylo walenie w rury, walenie szczotka w sufit, ryki, krzyki i wrzaski w mieszkaniu, zeby kobieta uspokoila to dziecko, ludziska do niej chodzili i zadali natychmiastowej ciszy, wzywali do niej Policje...
      masakra.
      w koncu sprawa oparla sie o sad i wszyscy sie miedzy soba dogalali.
      jaja byly, jak berety.
      przed nia tez mieszalo mlode malzenstwo, tylko mieli dwojke dzieci i w stosunku do tych ludzi ci wszyscy lokatorzy zachowywali sie identycznie, byly straszne awantury.
      w ogole na tej ulicy nawiedzeni ludzie mieszkali.
      dzis te dzieciaki maja po 30 lat.
      kolezanka z pracy kiedys sie skarzyla, ze tez ma problem z sasiadka przez sciane, ktorej przeszkadzaly jej dzieci i tez miala z jej strony karczemne awantury, az sprawa wyladowala w sadzie.
    • silje78 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 15:42
      my przyjęliśmy zasadę, że w domu nie biegamy. zasady się tej trzymamy i pilnujemy małej żeby nie ganiała i nie skakała. ja nadal pamiętam jak mieszkałam z rodzicami i dzieci sąsiadów ganiały, skakały nad nami. szału można było dostać. dlatego też pilnuję małej. są inne aktywne zabawy, które nie uprzykrzają życia innym.
      pomijam, że pani nieco przesadza...
      • black.joanna Re: dziecko w bloku 27.10.10, 22:06
        Brawo
    • iza232 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 15:51
      No to ja nienormalna jakas jestem, bo mi też przeszkadzałby "krzyk dziecka przechodzącego na kaltce". Nie mówię żeby dziecko związać i zakneblować, ale można je chyba nauczyć żeby się darło na klatce gdzie poglos jest większy. I ubijanie kotletów też mnie wkurza jak sąsiadka pode mną tłucze je na gołym stole. Sama podkładam coś pod deskę, zeby zagłuszyć hałaś, bo zdaje sobie sprawę, że nie każdy uwielbia odgłos łomotu tłuczka o dechę.
      • quilte Re: dziecko w bloku 25.10.10, 17:48
        iza232 napisała:
        mi też przeszkadzałby "krzyk dziecka prze
        > chodzącego na kaltce". Nie mówię żeby dziecko związać i zakneblować, ale można
        > je chyba nauczyć żeby się darło na klatce gdzie poglos jest większy.
        Pewnie, pewnie. Dziecko w każdym wieku można nauczyć, gdzie ma się drzeć. Na przykład można powiedzieć do półtoraroczniaka: kochanie, wprawdzie spadłaś ze schodka i uderzyłaś się w nóżkę, ale krzyczeć nie wolno bo pani sąsiadce przeszkadza. Poczekaj, w niedzielę pojedziemy do lasu, to tam sobie popłaczesz na ten temat.

        > No to ja nienormalna jakas jestem,
        Zgadzam się.

        Kurde, co za ludzie jacyś. Na bezludną wyspę wyemigrować i z głowy.
        • iza232 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 18:00
          Po pierwsze ona ma 2 letnie dziecko a takie już mozna nauczyć, że ma sie nie drzeć jak idzie po korytarzu. Po drugie ona nie pisze że dzieciak się darł bo uderzył się w nóżkę, więc można wnioskować, że drze sie regularnie na klatce. Jednorazowe wrzaski nikomu by nie przeszkadzały. Po trzecie wspólne mieszkanie w bloku wymaga trochę tolerancji dla innych lokatorów. Dziecięce wrzaski bez powodu i zdziwienie że komuś to może przeszkadzać, bo to tylko dziecko, to raczej objaw nienormalności. Czy dziecko to pępek świata? Na wszystko mu trzeba pozwolić bo to tylko dziecko?
          Po czwarte wychodzi że to jednak ty jesteś nie tylko nienormalna ze swoimi poglądami. I tacy jak ty powinni się wynieść na bezludną wyspę.
          • quilte Re: dziecko w bloku 25.10.10, 19:06
            Po pierwsze, dwuletnie dzieci nie drą się bez powodu, zwłaszcza regularnie. Po drugie, nie wiem, z czego można wnioskować, że dziecko autorki regularnie krzyczy na klatce, jest to wyłącznie Twoja interpretacja, nieżyczliwa w dodatku. Po trzecie wspólne mieszkanie w bloku wymaga trochę tolerancji dla innych lokatorów. Nie, dziecku nie na wszystko trzeba pozwolić, ale... to jednak dziecko. Nade mną na przykład mieszka troje, mniej więcej dwuletnie bliźniaki drą gębę w nocy, dość regularnie, a ich pięcioletnia siostra biega. I skacze. I wiesz co? Nie wzywam do nich policji! Normalnie nie wzywam! Mój sąsiad trzaska drzwiami. Regularnie. Drugi sąsiad uprawia głośno seks. Regularnie. Ściana jego sypialni to ściana mojego salonu. Nawet zabawne to jest. W poprzednim bloku mieszkał nade mną pies, który szczekał, gdy państwo szli do pracy. Codziennie. A ja często pracuję z domu. I normalnie nadal zero policji. Normalnie nienormalna jestem! A na bezludną wyspę się nie wybieram - JA umiem przyjąć do wiadomości, że z życiem w bloku wiążą się pewne niedogodności. Mieszkam w bloku - moje ryzyko. I wiesz, co jeszcze? Tacy pieniacze jak Ty zwykle pierwsi czepią się biegającego albo płaczącego dziecka, ale jak za ścianą byczek z karczychem Pudziana urządza imprezkę i blok się od tego wali to cicho siedzą, bo ich strach oblatuje. Żenada.
            • silje78 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 19:19
              o ile dobrze zrozumiałam to inni lokatorzy mają obowiązek wykazać się zrozumieniem i tolerancją do czyjegoś dziecka, natomiast rodzice dziecka mają mieć w doopie innych lokatorów (nie piję do autorki wątku).
              w poprzednim mieszkaniu mieszkało nad nami małżeństwo. synek rok starszy od naszej córki. mały robił takie akcje, że do dziś włosy mi dęba stają. wrzaski podczas przejścia przez klatkę to była norma. owszem nie wzywałam policji, nawet nie poruszałam tego tematu z mamą chłopca. ona klika razy nas przepraszała, choć mówiłam, że problemu nie ma i rozumiem to chwilami bywało to denerwujące, zwłaszcza w nocy jak młody wrzaskun budził naszą młodą.
              tak więc zrozumienie i tolerancja powinna leżeć po obu stronach.
              z policją to przegięcie, ale wszystkie musimy zrozumieć, że to są nasze dzieci i to co dla nas jest słodkie i nieco wkurzające, innych doprowadza do szału.
              • quilte Re: dziecko w bloku 25.10.10, 19:37
                > tak więc zrozumienie i tolerancja powinna leżeć po obu stronach
                Święta prawda. Tylko w zachowaniu sąsiadki autorki wątku zrozumienia i tolerancji trudno się dopatrzeć.

                > z policją to przegięcie, ale wszystkie musimy zrozumieć, że to są nasze dzieci
                > i to co dla nas jest słodkie i nieco wkurzające, innych doprowadza do szału.
                Otóż to. Z policją to przegięcie. Wrzaski mojego własnego młodego, który raczej nie wrzeszczący jest, mnie samą doprowadzają do szału i staram się nad nimi panować, ale, cóż, dzieci czasem wrzeszczą. A gdyby pani sąsiadce trafiło się kolkowe niemowlę?
            • leneczkaz Re: dziecko w bloku 25.10.10, 19:38
              I wiesz,
              > co jeszcze? Tacy pieniacze jak Ty zwykle pierwsi czepią się biegającego albo p
              > łaczącego dziecka, ale jak za ścianą byczek z karczychem Pudziana urządza impre
              > zkę i blok się od tego wali to cicho siedzą, bo ich strach oblatuje. Żenada.

              Oooo. JA to do byczków zawsze chodzę, nawet w piżamie w nocy, rozczochrana big_grin. Zawsze są mili i kochani i przepraszają strasznie ale nie wiedzieli, że słychać.
              Raz pod oknem nawet słyszałam jak byczek do byczka mówi: "zamknij **** mordę bo tu dzieciak mały śpi" tongue_out
              Tyle, że od starych koni można coś wymagać, a od małego dziecka nie bardzo..
              • quilte Re: dziecko w bloku 25.10.10, 19:47
                > Oooo. JA to do byczków zawsze chodzę, nawet w piżamie w nocy, rozczochrana big_grin.
                Boskiesmile Respect, leneczka.
            • naomi19 Re: dziecko w bloku 27.10.10, 22:35
              Po pierwsze, dwuletnie dzieci nie drą się bez powodu, zwłaszcza regularnie
              To zdanie nie dotyczy mojego dziecka.
          • gabrysiek.12 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 22:12

            wiesz mam w domu dwulatke, caly czas ja ucze dobrych zachowan ale przyswajanie tej wiedzy idzie jej marnie( chociaz ostatnio zalapala wycieranie butow na wycieraczce) a jak wstanie lewa noga to juz wogole niewiele moge.
            jesli to co piszesz, piszesz z wlasnego doswiadczenia to masz wyjatkowe dziecko
          • black.joanna Re: dziecko w bloku 27.10.10, 22:08
            iza popieram w całej rozciągłości.
        • mojamalakoza Re: dziecko w bloku 25.10.10, 20:14
          quilte napisała:


          > Pewnie, pewnie. Dziecko w każdym wieku można nauczyć, gdzie ma się drzeć. Na pr
          > zykład można powiedzieć do półtoraroczniaka: kochanie, wprawdzie spadłaś ze sch
          > odka i uderzyłaś się w nóżkę, ale krzyczeć nie wolno bo pani sąsiadce przeszkad
          > za.

          Na pewno nie wszystkie dzieci można nauczyć aby nie krzyczały na klatce schodowej ale można tłumaczyć dziecku. Moja mała pod tym względem była bardzo pojętna, gdy miała trochę ponad rok to syn sąsiadów miał pół roku i ja jej tłumaczyłam aby na korytarzu nie wrzeszczała bo dzidziuś może spać i dosyć szybko załapała aby nie krzyczeć na korytarzu (i jest różnica pomiędzy płaczącym dzieckiem z jakiegokolwiek powodu a dzieckiem które sie wydziera tylko po to aby się powydzierać) Niestety sąsiedzi nie sa juz tacy jak ja i nie zwracają swoim dzieciakom uwagi aby były cicho (obecnie 7 lat i 2 lata) bardzo często wracają do domu po 22 i dzieciaki wrzeszczą, śmieją się i biegają po korytarzu a rodzice nawet im uwagi nie zwracają.
          Pomimo ze ich zachowanie mi nie odpowiada i niejednokrotnie byłam na nich wściekła bo dziecko mi obudzili to nawet nie przyszło mi do głowy aby robić im awanturę lub wzywać policję chociaż miałabym chyba podstawy bo od 22 chyba cisza nocna jest. Przecież to tylko dzieci i rozumiem ze dziecku nie zawsze mozna wszystko wytłumaczyć (chociaż taki 7 latek to powinien juz być na tyle rozumny aby nie wrzeszczeć w nocy na korytarzu)
          • wuzetka4 Re: dziecko w bloku 26.10.10, 13:07
            Muszę wyjaśnic ,że dziecko pokrzykuje np. bo nie chce wracać ze spacerku a juz trzeba bo na dworze zimno i nie można dłużej chodzić,nie krzyczy ciągle,co do Pani to wraca ona o 1 czy 2 w nocy z pracy i chciałaby pospać w dzień ,dlatego najczęsciej wybiega w koszuli nocnej na korytarz krzycząc ,że jej nie pozwalamy spokojnie zyć czyli spać..Trzecia kwestia staramy sie ,żeby dziecko zabawiać ,żeby nie biegało przez 6 rano np. czytając ksiązke ,w przypadku kiedy wstaje wcześniej niżby się chciało a nasz mały jest raczej rannym ptaszkiem .Gdzie tu znależć złoty środek? Co może uzdrowić sytuację?
            • mloda0242 złoty środek? 27.10.10, 15:12
              hm, a może kup jej stopery i podaruj ładnie zapakowane? bez złośliwości, po prostu idź do niej, przeproś ją za hałasy, powiedz że źle czujesz się z tym że ona się nie wysypia i w związku z tym masz dla niej prezent; dokup do tego jeszcze jakieś czekoladki... tylko nie kupuj kawy bo to może ją rozdrażnić wink
              • jakw Re: złoty środek? 27.10.10, 23:03
                mloda0242 napisała:

                > hm, a może kup jej stopery i podaruj ładnie zapakowane? bez złośliwości, po pro
                > stu idź do niej, przeproś ją za hałasy, powiedz że źle czujesz się z tym że ona
                > się nie wysypia
                Z tego co rozumiem, to pewnie nie chodzi o spanie - problem dotyczy hałasów w ciągu dnia, a nie w godzinach ciszy nocnej. Nie jestem pewna, czy sąsiadka właściwie oceniłaby prezent w postaci stoperów - mogłaby odebrać to jako złośliwość. Ale może rzeczywiście warto się z nią trochę zaprzyjaźnić.
                • mloda0242 Re: złoty środek? 28.10.10, 13:01
                  wuzetka pisze przecież:

                  wraca ona o 1 czy 2 w nocy z pracy i chciałaby pospać w dzień ,dlatego najczęsciej wybiega w koszuli nocnej na korytarz krzycząc ,że jej nie pozwalamy spokojnie zyć czyli spać
    • camel_3d Re: dziecko w bloku 25.10.10, 15:55

      > ,przecież dzieci wyrastają.

      ta..i zaczna si epozniej imprezy i balangi smile))
    • kasienka821011 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 19:16
      naszczescie ja nie mam takiego problemumieszkam w 4pietrowym bloku i w naszym pionie mieszkaja same małżeństwa z dziećmi wiec mozecie sobie wyobrazic
    • memphis90 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 20:52
      U mnie w bloku prawie same młode pary z dziećmi smile Więc pecha ma tylko sąsiad-studencik z mojego piętra, bo jak zrobi głośną imprezkę, to zaraz ktoś po straż miejską albo policję dzwoni. Ale mi go nie żal, bo to typ bogatego buraka, co to niby mustangiem jeździ, a swoje śmieci na klatkę wystawia. Ogólnie raczej cicho jest, nikt się na dzieci, ich płacze i zabawy nie skarży. Najbardziej słychać sąsiada, który chrapie- dziwię się, jak żona z nim wytrzymuje w jednej sypialni... F16 ciszej latają (a wiem, co mówię- bo latają akurat nad nami)
      • karro80 Re: dziecko w bloku 25.10.10, 22:48
        ja mam głuchych najbliższych sąsiadów, polecamsmile
        A i młoda dopiero teraz jest głosniejsza, bo gada, śpiewa, tańczy i takie tam, jako maluch płakała strasznie rzadko, a i na wiertarkę i kucie uodpornion była i spała przy tym -także ani my ani na nas w zwiazku z dzieciem się nie skarżą.
        Ale kiedys pisałam że miałam sąsiadkę co jej przeszkadzało, że się sika za wcześnie nad ranembig_grin
    • ominika Re: dziecko w bloku 25.10.10, 23:11
      Nam sąsiad zza ściany podesłal dzielnicowego, bo u nas niby strasznie głośno jest. No i przyszedł pewnym jesiennym popołudniem miły dzielnicowy, porozmawialiśmy, wyjaśnilismy w czym problem i mamy spokój swiety. A problem polegał na tym, że mamy niewidomą uposledzoną corcię, która na codzień mieszka w internacie swojej szkoły i w domu przebywa na weekendowych wizytach co 10 dni i zdarza sie jej być głośną, ale w godzinach między 6 a 22. O 22.00 dziewczę grzecznie zasypia, bo na lekach jest. I doskonale wiem, że choćbym na uszach stawała, to moje dzieci (bo mamy jeszcze 3.5 rocznego synka) nie będą nigdy na tyle cicho, by usatysfakcjonować pana sąsiada zza ściany. Najgorsze jest to, że do człowieka nie docieraja racjonalne tłumaczenia - że dziecko jest chore, niepełnosprawne, że nie da się poprostu nakazać mu być cicho. On wychował trójkę dzieci i on wie. G....no wie i tyle.
      A dzielnicowy miły i sympatyczny przejrzal dokumentacje Młodej, przeprosił za to, że w ogóle przyszedł i mamy spokój.
      A i żeby nie było - mnie tez męczą hałasy moich dzieci i walczę z nimi w granicach normy, ale hałasu z zasady przy dzieciach nie da się uniknąć.
      • kasia12_2 Re: dziecko w bloku 26.10.10, 23:12
        Ja z drugiej strony - mieszkałam kiedyś pod takim imprezującym byczkiem i było to naprawdę bardzo uciązliwe. Możliwości wyciszenia z dołu są niewielkie. Zdecydowanie łatwiej wyciszyć sie z góry. W sklepach są takie podkłady wyciszające pod panele i wykładzinę. Poniewaz masz wykładzinę, więc pewnie nie będzie większego kłopotu.
        Problemem są też piony i wentylacja. Wentylację załatwiają wytłaczanki od jajek, na piony pomysłu nie mam.
        Mieszkasz w wielkiej płycie?
    • pajesia Re: dziecko w bloku 27.10.10, 09:36
      a jak moje bliźniaki się urodziły, i dostały chyba kolki, ktoś mi popukał w ścianę. poszłam i powiedziałam wszystkim sąsiadom, że mi jest bardzo przykro, gdy słyszę pukanie w ścianę, gdy mi dzieci płaczą. Jeśli moje dzieci płaczą, to znaczy że pilnie potrzebuję pomocy przy ich noszeniu, bo jestem sama, więc jeśli to takie dla nich uciążliwe, niech przyjdą mi pomóc je nosić. pomogło, nigdy więcej nie było pukania.
      o pomoc w noszeniu raz poszłam do sąsiad obok. ale to było wyjątkowo raz i chłopak bał się, czy będzie umiałwink ; pocieszyłam, że jak nauczy się nosić dzieci na obcych bobaskach, to przy jego własnym będzie jak znalazł smile

      a sąsiadka (starsza pani) z dołu martwi się zawsze, czy moje chłopaki nie chore, gdy ich nie słyszy smile. a gdy przepraszam za hałasy, mówi, że bez biegania, płaczu czy krzyków nie da się wychować chłopaków
    • darkam1 Re: dziecko w bloku 27.10.10, 17:23
      wuzetka4 napisała:

      > Mam 2 letnie dziecko ,mieszkamy w bloku,sąsiadka pod nami wciąż nie zadowolo
      > na ,sprowadza nam do domu policje, narzeka , że slychać odgłosy tupania,p
      > łacz dziecka ,ostatnio nawet biła w rurę gdy ubijałam kotlety,sama wychow
      > ała dzieci, ale nie pamięta wół jak cielęciem był.Zgłaszała do administr
      > acji i Bóg wie jeszcze gdzie.Wiadomo,że nie zwiążę dziecku nóg,liczę si
      > ę z tym ,że napewno słychać odgłosy ,bo taka jest akustyka w bloku,
      > ale mieszka poza tą Panią tyle starszych ludzi i nikomu nie przeszkad
      > za krzyk dziecka przechodzącego na klatce.Czy ktoś miał podobny problem
      > z Was?Jak sobie dawaliscie rady.Napewno jest to problem przejściowy
      > ,przecież dzieci wyrastają.




      tak jakbym czytała o swojej sytuacji uncertain
    • mama-ola Re: dziecko w bloku 27.10.10, 18:28
      Zostaw dziecko z mężem czy babcią i zejdź na dół posłuchać. Zorientujesz się, czy sąsiadka przesadza czy nie. Bo może nie przesadza?
      U mojej siostry są takie panele, że jak chodzi w kapciach, to na dole słychać, jakby tuptała w chodakach. Dzieci do tego nie potrzeba, bo siostra akurat nie ma. Nie zdawała sobie z tego sprawy. Teraz chodzi po domu w skarpetkach z podeszwami, bo rozumie, że sąsiedzi nie chcą słuchać tego tup-tup.
    • protozoa Re: dziecko w bloku 27.10.10, 19:13
      Kiedyś zetknęłam się z następującą sytuacją: w rodzinie państwa X matka zachorowała na raka. Leżała w domu, cierpiała. Rodzina nie chciała oddać jej do hospicjum. Na górze mieszkało małżeństwo z 1 czy 2 małych dzieci . Dzieci od 5 rano latały, tupały, waliły, wrzeszczały słowem robiły to co chciały. Hałas nie przeszkadzał nikomu z rodziców, bo to 'tylko dzieci". Przeszkadzał umierającej i jej rodzinie, która stawała na głowie, żeby zapewnić swojej matce godziwe umieranie. Po tygodniu państwo X udali sie na górę z prośbą o poskromienie temperamentów dzieci argumentując dlaczego o to proszą. I usłyszeli mniej więcej to co Wy radzicie - zeby wyciszyli ściany mieszkania, że wolno robic co się chce, że to tylko dzieci itd, itp. po czym sąsiadka z góry trzasnęła drzwiami i nie zrobiła nic. Umierająca na raka kobieta miała do ostatnich godzin swoich dni tupot nóg i odgłosy walki. Ale nawet po śmierci nie dano jej spokoju. Gdy pracownicy zakładu pogrzebowego wynosili zwłoki nadziali sie na uroczych sąsiadów, którzy mieli pretensje, że cos takiego oglądają dzieci!!!
      Po pogrzebie państwo X rozpoczęli remont mieszkania. W przepisowych godzinach - w tym w czasie kiedy niuniaczki spia, pracowała wiertarka, szlifierka, glazurnik itd. Pan X pokazał drzwi sąsiadom z góry gdy przyszli prosić o ciszę, bo dzieci nie mogą zasnąć.
      Tak więc nic nie jest ani czarne ani białe.
      P.S. Policja wezwana do remontujących nie stwierdziła naruszenia spokoju i porządku.
      • quilte Re: dziecko w bloku 27.10.10, 21:35
        > Tak więc nic nie jest ani czarne ani białe.
        Tak, i w opisanej przez Ciebie sytuacji karygodna była postawa sąsiadów z dziećmi. Ale jak to się ma do sytuacji autorki wątku? Jej sąsiadka nie wydaje się terminalnie chora, wręcz przeciwnie, energii jej nie brakuje. Moim zdaniem bardzo ważne jest też podejście: jeśli sąsiad przychodzi do mnie, jak człowiek, i mówi: "mam problem, głośno jest, może by coś..." to ja jestem chętna do współpracy. Jeśli natomiast od razu wzywa policję i wykrzykuje groźby - niedoczekanie.
    • jakw Dzieci wyrastają, ale sąsiadki - nie... 27.10.10, 19:22
      Współczuję sąsiadki i współczuję za dobrej akustyki w bloku. A sąsiadce i tak będzie pewnie dzieć przeszkadzał - a to będzie jej przeszkadzał kaszlący przedszkolak, a to nastolat nie takim tonem powie "dzień dobry"...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka