Dziewczyny, właśnie upewniłam się, że mój syna ma próchnicę w dwóch ząbkach, jeszcze łudziłam się parę dni że jadł bułki posypane makiem i ząbki niedomyte, ale niestety - to nie da się zmyć szczoteczką. Jestem zdruzgotana, przecież dbamy o zęby od początku, słodyczy ani cukru nie dostawał, jedynie parę razy babcie zrobiły sabotaż, no je jogurty prawie codziennie i pieczywo bardzo lubi, echch... W każdym razie chciałam się was poradzić co teraz, czy próchnicę u takich małych dzieci się leczy? Pytam może naiwnie, ale coś mi się kiedyś obiło o uszy i chcę się upewnić. Syn jest typem wstydziocha/dzikusa/antyspołecznika, zawsze do wszelkich lekarzy jest meganieufny i beczy, na bank nie da sobie grzebać w paszczy jakiemuś obcemu dentyście

Najlepiej byłoby zastosować tlen jako rozweselacz/uspokajacz, jak na amerykańskich filmach, ale nie wiem czy jeśli nawet znajdę w moim mieście dentystę z takimi bajerami to czy można stosować takie środki u takiego małego dziecka... Dziewczyny, napiszcie co wiecie, bo mam już wizję bezzębnego syna za dwa lata