Dodaj do ulubionych

Przedszkolny oprawca. PILNE!

03.02.11, 21:25
To znalazłam na rączce mojej 3,5 letniej córeczki podczas kąpieli. Przyznała się, że zrobiła jej to jedna z koleżanek z grupy przedszkolnej, która już od dłuższego czasu ją dręczy. Popycha, szczypie, zabiera jej gumki i spinki itp. Rozmawiałam już z Paniami przedszkolankami, jakiś czas temu. Moja mała opowiedziała, że po tej akcji z drapaniem uciekła do "cioci" i opowiedziała o tym, że M-a ją bije. Reakcją miała być reprymenda. Jutro coś zrobię. Tylko co. Co radzicie?

img27.imageshack.us/img27/152/img6776k.jpg
img189.imageshack.us/img189/1600/img6777r.jpg
Obserwuj wątek
    • pajesia Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 21:49
      Zapytaj córkę, co zrobila tamtej, że została podrapana. to po pierwsze. może Twoja córka coś nabroiła tamtej.
      po drugie. naucz córkę asertywności, niech się broni.
      po trzecie. Z paniami porozmawiaj, spokojnie, niech zwrócą uwagę na niegrzeczną.
      • villa-diodati Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 21:55
        Rzecz w tym, że nic nie zrobiła. Moja mała nie należy do agresorów. Dlatego kiedy tłumaczę jej, że powinna nakrzyczeć, odepchnąć a w najgorszym razie oddać to mówi, że nie wolno się bić... Panie wiedzą już o sprawie, gdyż wcześniej się to już zdarzało. M-a upatrzyła sobie moją córkę i męczy ją bo wie, że ta jej nie odda a zbyt ciężkich konsekwencji za jej dokuczanie nie poniesie..
        • pajesia Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 22:15
          zatem odwróćcie sytuację w rozmowie z paniami - może też będzie ktoś od tej dziewczynki - zapytajcie tamtą, co córka jej robi, że drapie. z reguły dzieci "za darmo" nie biją/drapią/gryzą.

          Widzisz, moje dzieci były poczytywane przez paru rodziców za "złoczyńców" ; ale ci nie zauważali, że bracia bronili jeden drugiego: gdy mała żmijka przezywała Tomcia, ten jej jasno powiedział, że nazywa się Tomek i nie życzy sobie być nazywany głupim tygrysem, to Mateusz poszedł i ugryzł przezywającą, żeby zapamiętała i trzymała się od Tomcia z daleka.

          Z pewnością jutro czy któregoś dnia jest to do wyjaśnienia, ustalenia zasad itp. Tylko spokojnie. nie ty jedna masz mord w oczach widząc rany na skórze latorośli ;smile
          • villa-diodati Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 22:36
            Nie sądzę żeby moja mała prowokowała ją do rękoczynów. Nie wyrywa zabawek, nie bije, nie jest złośliwa. Opowiada często o kilku innych koleżankach, z którymi się świetnie bawi w kotki, mamy i przyjęcia. Natomiast tekst, który przyniosła od M-si brzmiał: "To moje piwo!"wink

            Przedszkolanki mówiły, że zdają sobie sprawę z tego, że M-a jest władcza, tyranizująca, czasem agresywna. Tylko co mi z ich wiedzy, skoro niewiele sobie robią z tej sytuacji.
            Krwiaki na skórze i ślad pazurów doskonale widoczne po 7-10 godzinach? Czym oni karmią tego bachora? Sterydami?
            Nie wiem czego wymagać w tej sytuacji od przedszkolanek... nie chcę żeby miała jeszcze zyskać u nich brak sympatii przez problemowych rodziców robiących z igły widły.. Nie wiem co o tym myśleć.
            • deela Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 22:39
              ekhm mój wątły młodszy syn ugryzł wczoraj mojego równie wątłego starszego syna, starszy ma ślad jeszcze dziś
              i jak słyszę "> Nie sądzę żeby moja mała prowokowała ją do rękoczynów. Nie wyrywa zabawek, nie
              > bije, nie jest złośliwa." to coś mi tu jakoś dziwnie brzmi... bo moje dziecko na pewno nie.... big_grinbig_grinbig_grin
              • villa-diodati Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 22:49
                Ogólnie M-a nie toleruje mojej córki. Odpycha ją z miejsc zabaw, wyrywa jej zabawki, mówi jej, żeby jej nie przeszkadzała, drapie itp. I jedno takie nieletnie ma zabraniać mojej małej bawić się z innymi, albo jakimiś zabawkami bo takie ma widzimisię? Niewiele trzeba żeby całą resztę ustosunkowała w podobny sposób, bo dzieci jak wiadomo często małpują zachowania. A wtedy będzie już za późno. Widziałam raz to dziecko w akcji w szatni. Sprawiała wrażenie rozwydrzonej księżniczki z kompleksem wyższości. Wszystko jej, wszystko ja i dla mnie. Ech..
                • deela Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 22:53
                  to niech ją walnie ale tak solidnie i strzeli gumką od majtek żeby echo poszło
                  • villa-diodati Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 23:04
                    Cały czas jej to mówię, popchnij, krzyknij, pociągnij za włosy, szczypnij.. Ale chyba jeszcze nie zrobiła żadnej z tych rzeczy. Ogranicza się do informowania 'cioć' i zajściach a te traktują M-ę chyba zbyt pobłażliwie. Może pozwolę jej poćwiczyć na pluszakuuncertain Choć przyznam, nie sądziłam, że będę musiała uczyć takiego małego szkraba sztuk walki.. Psuć całkiem dobre dziecko..? Kto wie co z tego wyrośnie..
                    • deela Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 23:16
                      to niech się drze, piszczy ale tak głośno, żeby tynk się sypnął i kompot ściął w kuchni w garze - tamta się pewnie wystraszy a i panie momentalnie się zainteresują
                      • villa-diodati Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 23:22
                        Tak.. Tylko jak się zabrać do wprowadzania planu w życie? W przedszkolu mnie nie ma a w domu trudno o takie sytuacje bo rodzeństwa brak, a inne znajome dzieci nie przejawiają takich zachowań.. Dzięki za rady deelasmile
                        • q_fla Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 00:43
                          Moja córka ma wprawdzie 6 lat i jest bardzo drobnym dzieckiem, uczę ją, że jak ktoś ją specjalnie szczypie, popycha, bije to ma oddać i koniec.
                          Kiedyś w szatni był taki incydent: jakieś dziecko niespełna trzyletnie - młodsze rodzeństwo któregoś z dzieciaków zaczęło podchodzić do mojej ubierającej się córki i z całej siły kopać. Mamusia dziecka widziała i nie reagowała. Młoda najpierw kilka razy warknęła na młodego, ale to nic nie dało, popatrzyła na mnie ze łzami w oczach. Powiedziałam głośno: oddaj natychmiast z całej siły. Oddała, był ryk, mamunia oczywiście wściekła, ale dosadnie usłyszała ode mnie to co powinna.
                          Tak niestety czasem trzeba, bo świat niestety różowy nie jest i czasem trzeba się bronić, jak słowa nie pomagają, to trzeba siłą, na niektórych niestety tylko to ostatnie działa.
                        • memphis90 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 12:38
                          Ja trenuję z moją małą smile Odgrywamy scenki, w których ma krzyczeć "oddaj, to moje!" kiedy wyrywam jej zabawkę, albo "nie wolno!" kiedy chcę zrobić krzywdę. Mam nadzieję, że pomoże, bo właśnie zaczęła chodzić do przedszkola.
                      • bacha1979 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 07:49
                        W grupie mojej córki jest taki nadpobudliwy chłopak. Cały czas słyszałam na niego skargi, a to komuś zabrał rysunek, a to kogoś popchnął, to uderzył.
                        I razu jednego uderzył Kamile, pani szybko zareagowała, tamten dostał karę.
                        Kilka dni później mąż odbierał Kamile , akurat spotkali się w szatni z tym chłopcem i jego babcią. Mąż ubierał Kamilę, a tamten zaczął Małą straszyć, że ją powiesi...Tak, powiesi. Babcia jakby nie słyszała, więc mąż pyta jej czy słyszy co wygaduje jej wnuczek. Ona na to, że on taki już jest...uncertain Mąż dostał piany i powiedział Młodemu ostro kilka słów do słuchu. W tym coś w stylu, że jeszcze raz Kamila sie na niego poskarży, a tamten pożałuje.
                        I od tej pory Kamila ma luz.
                        • elan-o100 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 09:22
                          bacha1979 napisała:

                          > W grupie mojej córki jest taki nadpobudliwy chłopak. Cały czas słyszałam na nie
                          > go skargi, a to komuś zabrał rysunek, a to kogoś popchnął, to uderzył.
                          > I razu jednego uderzył Kamile, pani szybko zareagowała, tamten dostał karę.
                          > Kilka dni później mąż odbierał Kamile , akurat spotkali się w szatni z tym chło
                          > pcem i jego babcią. Mąż ubierał Kamilę, a tamten zaczął Małą straszyć, że ją po
                          > wiesi...Tak, powiesi. Babcia jakby nie słyszała, więc mąż pyta jej czy słyszy c
                          > o wygaduje jej wnuczek. Ona na to, że on taki już jest...uncertain Mąż dostał piany i
                          > powiedział Młodemu ostro kilka słów do słuchu. W tym coś w stylu, że jeszcze
                          > raz Kamila sie na niego poskarży, a tamten pożałuje.
                          > I od tej pory Kamila ma luz.

                          no to w grupie mojego syna tez jest taki chlopak, najwiekszy ze wszystkich (wyglada jak starszak smile ) i niestety dokucza wszystkim po kolei, moj syn tez oberwal od niego. Rozmawialam z paniami - podobno nie raz rozmawialy z mamą chlopaka o jego zachowaniu. Mama twierdzi, ze on juz taki jest.... szok! Malo tego nauczycielka powiedziala mi, ze K nie ma oporow zeby szturchnąc PANIA!!!
                          Ja kazalam mojemu synowi trzymac sie od tamtego z daleka, ma swoich kolegow i z nimi sie bawi.
                          Obiecalam sobie, ze jak jeszcze raz uslysze, ze K go uderzyl, pojde do dyrektorki. Z nauczycielkami nie bede juz rozmawiac.
                          A swoja droga to zastanawiam sie, czy one nie maja zadnych metod na uteperwaonie takich lobuzow? przeciez co roku pewnie pojwia sie ktos taki w grupie.... a one tylko rozkladaja rece.
                    • atena12345 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 09:03
                      villa-diodati napisała:

                      > oćwiczyć na pluszakuuncertain Choć przyznam, nie sądziłam, że będę musiała uczyć takie
                      > go małego szkraba sztuk walki.. Psuć całkiem dobre dziecko..? Kto wie co z tego
                      > wyrośnie..

                      nie psuć, tylko nauczyć sie bronić
                      Moja córka poszła do przedszkola jako 2,5 latka i choc w grupie były w większości dzieci starsze, to doskonale sobie radziła.
                      Od najmłodszego wieku wie, że mama nie zawsze może być przy niej i że umiejetnośc "przywalenia" czasem sie przydaje.
                      Jak długo zamierzasz chodzić jako rozjemca na skargi do Pań i Mam, bo nie chcesz psuć "dobrego" dziecka? do 18-stki?
                • doti_2 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 09.02.11, 21:27
                  wg mnie sposób na M. taki żeby twoja małą nauczyć się bronić i np. najpierw GŁOŚNO przekazać tej drugiej ostrzeżenie a jak nie pomoże to po prostu musi jej oddać ale mocniej. nie pozwól córki wtłoczyć w ROLĘ ofiary, bo jej to może zostać do końca życia.


                  a jak panie w przedszkolu nie potrafią sobie z dzieckiem poradzić bo wszystko jej to jest taki prosty sposób na utemperowanie agresora - wyobcować.
                  Człowiek jest zwierzem standym, zależy mu na aprobacie innych. Jedzenie przy osobnym stole, chodzenie bez pary, wykluczenie z zabawy i "nagradzanie" pozwoleniem na powrót do stada przy poprawnym zachowaniu może przynieść efekty - to metoda bardzo skrajna i ostra. Podobnie można wykorzystać pominięcie agresora i zajęcie się poszkodowanym. Pewnie by się M. zdziwła że jej nikt nie ochrzanił tylko Pani wzięła dzieci i poszła się nimi zająć z dala od niej..... tak się starała a tu żadnej uwagi, nikt się nią nie interesuje....
              • memphis90 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 12:35
                > i jak słyszę "> Nie sądzę żeby moja mała prowokowała ją do rękoczynów. Nie
                > wyrywa zabawek, nie
                > > bije, nie jest złośliwa." to coś mi tu jakoś dziwnie brzmi... bo moje dzi
                > ecko na pewno nie.... big_grinbig_grinbig_grin
                Ale nie rozumiem też założenia, że ugryziony/uderzony/popchnięty musiał sobie jakoś zasłużyć. To trochę tak, jak "gwałcona dziewczyna sama się o to prosiła". Pamiętam, jak byłam z Lilą w górach, wnuczka właścicielki pensjonatu atakowała Lilę, bo ta weszła na "jej" terytorium- bawiła się na "jej" placyku zabaw czy w "jej" jadalni. Była za mała żeby zrozumieć, że pensjonat i plac zabaw są też dla gości. Sama obecność mojego dziecka powodowała, że dziewczynka była agresywna, biła, popychała. A że byłam przy tym przez cały czas, to widziałam, że Lila nie wyrywała jej zabawek, nie zaczepiała itd. Czasem więc bywa, że dziecko wcale nie prowokuje.
            • zjawa1 villa-diodati 04.02.11, 15:00
              Czym oni
              > karmią tego bachora? Sterydami?

              Hehe.... czytajac Twoje wypowiedzi widoczne jest to, ze chyba coreczka nie wdala sie w mamusiesmile Skoro taka subtelna, delikatna i zagubionasmile
              Widzialas kiedys krwaiak? Cos mi sie wydaje, ze nie!
              Sorry ale kompletnie brak Ci obiektywizmu i nie jestes w stanie realnie podejsc do problemu.
              Czy Ty nie dostrzegasz tego, ze sama widzisz dookola swojej corki wrogow!
              Dziewczynka M, przedszkolanki, ktore ,,moga nabrac brak sympatii do Twojego dziecka" po tym jak zwrocisz im uwage itp.
              Wyluzuj, bo co bedzie sie dzialo jak nie daj boze corcia wroci z podbitym okiem?
              Pojdziesz z tym do ,, Uwagi"? Bo corcia ,,niedopilnowana" majac za duze o nr. paputki poslizgnela sie i upadla.... Kogo to bedzie wina? Sklepu gdzie kupowalas papcie i byly dostepne tylko te rozmiary, pani przedszkolanki bo nie zareagowala kiedy wkladalas jej paputki.....Nie popadajmy w skrajnosci. Najpierw szukajmy winy i rozwiazania problemu najblizej siebie, a wiec w sobie!
              Moze zastanaow sie na poczatek dlaczego tylko Twoja corka (gl ona) jest w taki sposob traktowana?
              Moze nie nauczylas jej jak powinna reagowac w podobnych sytuacjach?
              Oczywiscie powinnas porozmawiac o tej sprawie w przedszkolu, ale to problemu nie rozwiarze. Za rok moze pojawic sie kolejny ,,oprawca" i znow wybieze sobie ,,ofiare" w postaci Twojej corki. A wiec zamiast robic z tego sensacje skup sie na swoje corce i na tym jak z nia rozmawiac i uczyc jej reagowania w podobnych sytuacjach.
            • joanka-r Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 15:27
              ''Nie sądzę żeby moja mała prowokowała ją do rękoczynów. Nie wyrywa zabawek, nie bije, nie jest złośliwa. Opowiada często o kilku innych koleżankach, z którymi się świetnie bawi w kotki, mamy i przyjęcia. ''

              90% mam tak samo wypowie sie o swym dziecku.
            • hanalui Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 21:28
              villa-diodati napisała:

              > Nie sądzę żeby moja mała prowokowała ją do rękoczynów. Nie wyrywa zabawek, nie
              > bije, nie jest złośliwa. Opowiada często o kilku innych koleżankach, z którymi
              > się świetnie bawi w kotki,

              A nie bierzesz pod uwage ze dzieci bzdury opowiadaja? Dzieci w przedszkolu moga zachowywac sie zupelnie inaczej niz w domu i moze sie okazac ze twoj aniol wcielony wcale takim aniolem nie jest

              > Przedszkolanki mówiły, że zdają sobie sprawę z tego, że M-a jest władcza, tyran
              > izująca, czasem agresywna. Tylko co mi z ich wiedzy, skoro niewiele sobie robią
              > z tej sytuacji.

              A co to za debilne panie ktore takie rzeczy obcej matce opowiadaja o innym dziecku surprised?
              Pomysl ze pewnie takie podobne bzdury tez moga opowiadac o twoim dziecku do innych rodzicow. To by mnie bardziej przerazalo

              > Krwiaki na skórze i ślad pazurów doskonale widoczne po 7-10 godzinach? Czym oni
              > karmią tego bachora? Sterydami?

              Tak...morderca urodzony...wez sobie na wstrzymanie, to co na fotach to zadrapania jakies, dzieci nawet niechcacy moga sobie zrobic, wystarczy ze ktores ma dluzsze paznokcie. Krwiaka

              > Nie wiem czego wymagać w tej sytuacji od przedszkolanek...

              Przede wszystkim by nie opowadaly o cudzych dzieciach i nie przedstawialy go w negatywnych barwach do innych rodzicow, bez obecnosci rodzicow owego dziecka

              • alpepe Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 07.02.11, 23:12
                no tak, to już wiem, z kim mam do czynienia. Pewnie sama jesteś matką takiego bachora rozwydrzonego, już widać, skąd te pretensje.
                • hanalui Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 08.02.11, 00:33
                  alpepe napisała:

                  > no tak, to już wiem, z kim mam do czynienia. Pewnie sama jesteś matką takiego b
                  > achora rozwydrzonego, już widać, skąd te pretensje.

                  Pudło big_grin. W moim przedszkolu żaden rodzic nie ma prawa kontaktować się z innymi dziećmi, o zostaniu sam na sam to już w ogóle nie ma co wspominać. U mnie uczy się dzieci samodzielnie rozwiązywać konflikty, współpracować, przepraszać, a nie pielęgnować
                  ofermowatosc i zyciowa niezaradnosc oraz dupowatosc pod tytulem "dobre wychowanie" a
                  jednoczesnie pozwalanie mieniacych się wychowanymi ii kulturalnymi rodzicom na załatwianie
                  dzieciowych spraw.
          • 3-mamuska Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 01:41
            pajesia napisałasuspicious zatem odwróćcie sytuację w rozmowie z paniami - może też będzie ktoś od tej dzi
            > ewczynki - zapytajcie tamtą, co córka jej robi, że drapie. z reguły dzieci "za
            > darmo" nie biją/drapią/gryzą.
            Corka mojej kuzynki ,drapal gryzla moja mloda od tak sobie,normalnie czekala az sie odwrocimu i cach .POtrafila za nia isc i jak tylko ktos nie patrzyl to gryzla do krwi,wiedzial ze nic jej nie zrobia i tyle,bo bylo tylko no przeciez nie wolno.
            Chlopak na playgrupach tez ,podbiegal do mlodej i ciach jej guke z wlosow razem z wlosami lub spinke,mloda nie chciala po takich akcjach tam chodzic ,chodz bardzo lubila te miejsca.A i nie bylo mowy o zabraniu zabawki ani o jakimkolwiek prowokacji ,bo caly czas stalam kolo mlodej,bo tam byly dzieci od 0 do 4 lat wiec trzeba bylo pilnowac dzieci,zeby nie robily sobie krzywdy,strsze nie deptaly raczkujacych po lapkach.
            No tak, ale nawet jak zabrala zabwke to nie powinno byc mowy o agresji,bo za slowo czy chodzby jakas kradziesz nie linczuje sie czlowieka.
            Jak to fajnie,dziecko podrapane, ale no NAPEWNO ZASLUZYLO tylko czemu tak duzo mowi sie o nie biciu dzieci za nic,bo to przemoc?Ale inne dzecko za zabwake moze drugiemu przylozyc,no i samo jest sobie winne.PAranoja.
            W odu przypadkach podzialo, ze zlapalam tamte dzieciaki za reke ,nie robiac krzywdy,ale dosc silnie zeby nie wyrwaly reki i mowilam stnowczo ze nie wolno,i jakos podzialalo.
            Niektore tak maja i juz lubia to i wiedza ze nie dostana klapsa ani kary,no bo co przedszkolanka moze.
            MOj syn gryz do wieku 5 lat,ile bylo kar tlumaczen czasem nawet krzk.Do czasu, az ugryzl dziadka do krwi i siono fioletowe ,byl plaster tlumaczenie obiecal ze wiecej nie bedzie,na 2 dzien maz zmywal,a on podszedl go z tylu i chcial zebami zlapac go za posladek,bo do tego miejsca siegal.
            Maz odwrocil sie i dal u klapsa,ale takiego ze odrucilo go na lewo i spowrotem,i chodz szkoda mi bylo mlodego,to o dziwo podzialalo,od tamtego dnia nikogo nie ugryzl.Moze niezbyt dobra metoda ,ale jedyna ktora cos dala, bo nawet przedszkolanki nie radzily sobie ,a chodzil do przedszkola 2 lata.
            • pajesia do 3-mamuśka 04.02.11, 20:03
              3-mamuśka: dlatego napisałam : Z REGUŁY dzieci za darmo nie biją/drapią/gryzą/kopią.
              Nie wypowiadałam się, tak jak Ty, o przypadkach patologicznych.
              • 3-mamuska Re: do 3-mamuśka 07.02.11, 22:42
                pajesia napisała: > Nie wypowiadałam się, tak jak Ty, o przypadkach patologicznych.
                Nie wiem co masz na mysli piszac patologia,bo ja w tych rodzinach patolpgi nie widze,dzieci nie bite nie straszone,poprostu rozpieszczone.Wiedza ze nic im nikt nie zrobi,a do tego dla tego chlopca byla to swietna zabawa.
                • pajesia Re: do 3-mamuśka 08.02.11, 17:56
                  -mamuska napisała:

                  >Wiedza ze nic im nik
                  > t nie zrobi,a do tego dla tego chlopca byla to swietna zabawa.

                  Mamuśka, sprawdź sobie wzrok.

                  Właśnie to jest patologiczne: cieszyć się z zadawanego świadomie bólu i nie ponosić za to żadnych konsekwencji. A patologiczni rodzice nawet nie fatygują się, by postawić jakieś granice dzieciakowi. I Ty jeszcze chwalisz się tym na forum. Fajnych masz znajomychuncertain
          • mumi7 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 07:40
            Dziewczynka nazwała Twojego jednego syna tygrysem, a drugi ja za to ugryzł? i nazywasz to dziecko "małą zmijką? Chyba przesadzasz, bo tygrys to żadne przezwisko, więc o co chodzi, i skąd tyle jadu w Tobie jako dużej żmiji? Wybacz, ale system obrony braci i to w sytuacjach które trudno nazwac zagrożeniem sugeruje, że cos u Ciebiw szwankuje z wychowaniem. Asertywność jest ok, ale jako reakcja na cos, a nie na nic...
            • pajesia Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 19:57
              mumi7 napisała:

              > Dziewczynka nazwała Twojego jednego syna tygrysem, a drugi ja za to ugryzł? i n
              > azywasz to dziecko "małą zmijką? Chyba przesadzasz, bo tygrys to żadne przezwis
              > ko, więc o co chodzi, i skąd tyle jadu w Tobie jako dużej żmiji? Wybacz, ale sy
              > stem obrony braci i to w sytuacjach które trudno nazwac zagrożeniem sugeruje, ż
              > e cos u Ciebiw szwankuje z wychowaniem. Asertywność jest ok, ale jako reakcja n
              > a cos, a nie na nic...

              mumi7, czytaj ze zrozumieniem, bo tego ci brakuje. Brakuje Ci też podstawowej wiedzy z zakresu deklinacji rzeczownika ŻMIJA.
              Dziewczynka po wielekroć nazywała mojego syna _głupim_tygrysem_, po wielekroć syn prosił ją, jej matkę, ojca i nauczycielki, by Ta tak go nie nazywała, bo sobie tego nie życzy, bo to go rani (zabraniasz mu nazywać swoje odczucia i wyznaczać granice???). Nie podoba Ci się, że brat broni brata? Mogła zaprzestać procederu, grzecznie poproszona. Asertywność jest ok, ale jako reakcja na coś, a nie na nic... - niczym jest wobec Ciebie przezywanie i nękanie werbalne???? Zagrożenie było. Była to przemoc werbalna zastosowana wobec mojego dziecka.
        • minerwamcg Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 23:06
          No cóż, jeżeli jako pierwszy dogmat wpaja się dziecku, że nie wolno bić, trudno oczekiwać, że będzie się umiało obronić.
          • villa-diodati Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 23:20
            Acha. Zatem jak nauczyć samoobrony?
            To na pewno nie pierwszy z dogmatów, którym moje dziecko kieruje się w swoim zachowaniu. Teraz jednak wiem, że należy sprecyzować tenże i dodać: "nie wolno bić... chyba, że ktoś bije Ciebie, wtedy wal na oślepbig_grin" Mam nadzieję, że wyjdzie z tego i pokazanie pazura poskutkuje.
          • paliwodaj Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 23:24
            o kurde, jakbym moim dzieciom powiedziala ze wolno bic , broncie sie to by dopiero bylo, pewnie musialabym sie z domu wyprowadzic.
            A autorka niech lepiej zbada sytuacje, zawsze jest ze moje dziecko to swiete, oczywiscie!
          • mumi7 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 07:44
            To jest dobra zasada, ale wpajana od razu z zasada, że bronić sie można pkus wskazanie, jak można to zrobić - nie tylko bijąc.

            Odnoszę dziwne wrażenie, że w tym wątku osoby wypowiadające się w większości promuja postawę: bij, gryź, kop, rób, co Ci się żywnie podoba, zamiast nauczenia dziecka, że w przedszkolu sa przedszkolanki, którym należy to zgłosić. Takie dziecko kiedyś dorośnie i co, będzie oddawało i biło ludzi naookoło w samoobronie, jak cos mu sie nie spodoba? Czy może będzie wyrazqało się w sposób związany z życiem w społeczeństwie, a nie z dziczą?
            • franczii Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 08:21
              Nie jak sie cos nie spodoba tylko jak ktos bedzie probowal zastosowac przemoc fizyczna.
              To chyba normalne?
              W przedszkolu u mojego syna nauczycielki zachecaja do zalatwiania swoich spraw nawet jesli to znaczy uzycie silytongue_out
              I nie wiesz ile to dla mnie znaczy, kiedy moj syn w koncu sam sie obronil, wprawdzie wrocil z przedszkola z fioletowym uchem ale sprawca za to zaplacil. Wczesniej bywal sfrustrowany z powodu agresji innych dzieci.
              • memphis90 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 12:51
                Nie można bić dzieci, ale bicie się dzieciaków między sobą już jest ok big_grin Taki wniosek mi się nasunął i, kurczę, jakoś się z nim zgadzam... Może dlatego, że jak ktoś respektuje tylko siłę, to trzeba mu tę siłę pokazać, żeby wzbudzić respekt? Sama nie wiem... Stoi to w sprzeczności z moim drugim przekonaniem- tym o sile argumentu. Ale: mam dwóch kuzynów. Młodszy ewidentnie manipuluje całą rodziną, sama byłam świadkiem, jak opowiadał rodzicom, że starszy go uderzył (a nie uderzył). Starszy dostawał wtedy w łeb i karę- to taka dobra rodzina, gdzie dzieci musztruje się i uczy szacunku walnięciem w pysk. Nawet nasze próby wytłumaczenia wujostwu, że młodszy po prostu kłamie spełzały na niczym. Skończyło się na tym, że g... mnie próbował uderzyć, więc przytrzymałam go mocno i zagroziłam, że jak jeszcze raz spróbuje, to dostanie takie wciry, że się nie pozbiera, a jego rodzice guzik mi mogą zrobić. Pomogło. Więc doradziłam kuzynowi, żeby spuścił kiedyś małemu wpier..., bo przecież i tak sam od ojca łomot dostanie, a przynajmniej raz będzie za coś. A mały, jak poczuje rękę brata na dupsku, to może też się pohamuje. Jak nie szanuje, to niech chociaż się boi... Nie wiem, czy pomogło, ale naprawdę nie wiem, co robić w podobnych sytuacjach.
                • franczii Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 13:55
                  Moja kolezanka, nauczycielka w przedszkolu montessori a prywatnie matka 5latki i 3latka miala ze swoja dwojka podobny problem, tzn. mlodszy wyspecjalizowal sie w szczypaniu, tluczeniu, rzucaniu zabawkami w starsza siostre. Dziewczynka, rezolutna i zywa pozbawiona jednak agresji, w dodatku pelna opiekunczych uczuc do mlodszego brata tylko z placzem skarzyla matce kiedy ten jej cos zrobil . I kolezanka zachecala corke, ze ma sie sama bronic i zawsze brala jej strone nie tlumaczac syna ze malutki. Dlugo sie biedaczka nie mogla przelamac ale w koncu "ustawila" brata. Za to potem jaka satysfakcja. Uzdrowilo to relacje.
                  Z kolei u innych przyjaciol mlodszy 4,5 latek terroryzuje cala rodzine a najbardziej 10letniego brata, robi mu na zlosc, burzy konstrukcje lego, psuje, zabiera zabawki, klasyka, taka cicha woda. Starszy leci na skarge do rodzicow ale awantura za kazdym razem konczy sie tym, ze starszy musi ustapic "bo jest starszy i madrzejszy wiec powinien zrozumiec". Niestety jest takze sfrustrowany i ma wieczne poczucie krzywdy. Rodzice inteligentni ludzie zorientowali sie juz, ze sie zamotali ale nie potrafia teraz tego odkrecic bo sprawy zaszly naprawde daleko, tym bardziej ze 4,5 latek to juz nie malenstwo, wiele rzeczy robi swiadomie, zlosliwie i z premedytacja, wie o jaki efekt mu chodzi i wie dokladnie, za jakie sznureczki pociagnac zeby ten efekt osiagnac.
    • alpepe Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 23:29
      a ja bym zrobiła coś niepedagogicznego i przydybała agresorkę i jej zabroniła atakować moją córkę. Na 99% to by wystarczyło.
      Powiedziałabym: Małgosiu, ja cię tak lubię, taka fajna z ciebie dziewczynka, ale słyszłam, że jesteś niedobra do mojej córeczki. Nie podoba mi się to, fajne dzieci nie szczypią i coś w stylu takiego bla bla.
      • villa-diodati Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 03.02.11, 23:37
        Zastanawiam się tylko, czy Panie przedszkolanki nie będą miały nic przeciwko takiej konfrontacji.. Jutro się dowiem i mam nadzieję, że tym razem Panie podejmą jakieś kroki żeby zlikwidować ten konflikt bo szału dostanę jak jeszcze raz zobaczę taki ślad po pazurach. Oczywiście zapytam w jaki sposób moje dziecko przeszkadza i czy doprowadza do konfliktów. Męża rano zabiorę żeby nie myślały, że to przelewkibig_grin
        Dzięki wszystkim za odpowiedzismile
        • mumi7 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 07:46
          To sama nie potrafisz załatwić sprawy, tylko musi być mąż?smile
      • hanalui Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 21:43
        alpepe napisała:

        > a ja bym zrobiła coś niepedagogicznego i przydybała agresorkę i jej zabroniła
        > atakować moją córkę. Na 99% to by wystarczyło.
        > Powiedziałabym: Małgosiu, ja cię tak lubię, taka fajna z ciebie dziewczynka, al
        > e słyszłam, że jesteś niedobra do mojej córeczki. Nie podoba mi się to, fajne d
        > zieci nie szczypią i coś w stylu takiego bla bla.


        A ja na miejscu rodzica takiego przydybanego dziecka zrobilabym taka rozpierduche w tym przedszkolu, ze by sie paniom szybko odechcialo niepilnowania dzieci i udostepniania ich innym doroslym.
        Bosz....jak dorosli ludzie moga wpasc na taki genialny pomysl. Odwroc sytuacje...chcialabys zeby jakis inny rodzic udzielal reprymendy twojemu dziecku?
        • alpepe Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 07.02.11, 23:10
          najpierw otrzyj pianę, a potem przeczytaj, jak bym to zrobiła. Sposób na rozpierduchę jest świetny, ale jak widać po opisie sytuacji, w przypadku autorki nie zaskutkował. I mam w dupie inne bachory, skoro wiem, jak grzecznym dzieckiem jest moja córka. Ja swoją wychowuję i wychowywałam dobrze, a na takiego małego agresora nie trzeba od razu wytaczać dział w postaci nie wiadomo kogo, czasem wystarczy dziecku pokazać inną perspektywę.
          • hanalui Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 07.02.11, 23:32
            alpepe napisała:

            . I mam w dupie inne bachory, skoro wiem, jak grzecznym dzieckiem je
            > st moja córka. Ja swoją wychowuję i wychowywałam dobrze, a na takiego małego ag
            > resora nie trzeba od razu wytaczać dział w postaci nie wiadomo kogo, czasem wys
            > tarczy dziecku pokazać inną perspektywę.

            Może ci zwyczajnie trudno zauważyć ze masz oferme i przedszkolne sierotebig_grin, skoro sobie nie radzi z innymi rówieśnikami.
            Moja perspektywę zobaczyłaby dyrekcja, opiekunki za zła opiekę i zezwalanie na kontakty z innymi dorosłymi nieuprawnionymi oraz owi rodzice i zapewniam cię ze odechcialoby ci się takich głupich pomyslow

            • ancymon123 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 08.02.11, 09:52
              Mnie tez strasznie mierzą te sieroty i ofermy. Mój syn jest bardzo kontaktowy, a wobec dziewczat szarmancki. Niestety, jego szarmanckość, czyli ciągle trzymanie dziewczynki za rączke "żeby sie nie wywróciła" po jakims czasie dla owej panny staje się nie do zniesienia (tak samo jak tulenie). Panna z charakterem zabiera rekę i proponuje inną zabawę, choćby gonitwe. Panna oferma oczywiście wpada w ryk.
              Nadziwić sie nie mogłam, jak mój złapał za rekę dziewczynke o głowe wyższą (starszą oczywiscie sporo), a ta w ryk zamiast choćby zabrać rekę i powiedzieć "odczep się mały". Dla odmiany dziewczynka "charakterna" zabrała rękę, zaczeła uciekać, mały za nią, zabawa przednia, dorwał ją, zaczeli sie szarpać, dyskutowac, znowu uciekać - a ja z babcią dziewuszki padałyśmy ze śmiechu. Małoletni sami rozwiązali konflikt i oboje wchodzili z klubiku zadowoleni, a ja z babcią małej rozmawiałysmy sobie o żywotności naszych podopiecznych.
    • dama_2010 Rozmowa z dyrekcja 03.02.11, 23:45
      Jesli juz zwracalas uwage przedszkolankom to wg mnie czas na wyzszy szczebel.

      Porozmawialabym z dyrektor o MOICH uczuciach:
      - o tym ze rozumiem, ze dzieci sie kloca i szarpia ale daje dziecko do przedszkola bo wiem, ze tam jest BEZPIECZNIE, ze ma dobra opieke, ze przedszkolanki ucza dzieci wzajemnego szacunku i zgody oraz ze nie pozwalaja aby dzieci sie szarpaly (co innego klotnie). Powiedzialabym, ze w zwiazku z ta sytuacja juz nie czuje sie bezpiecznie i spokojnie, ze sie martwie. Nie czuje, ze sytuacja jest pod kontrola, gdyz corka notorycznie przynosi jakies historie, zwiazane z M. Powiedzialabym, ze oczekuje zdecydowanej reakcji na agresje w przeciwnym razie jesli znajde podobne slady zabiore corke na obdukcje i bede zmuszona rowiazac te kwestie inaczej choc nie chcialabym tego i nie uwazam, ze to w ogole jest konieczne, gdyz UFAM, ze mimo wszystko ta placowka potrafi rozwiazywac pewne problemy we wlasnym zakresie.

      W przedszkolu mojej corki dzieci robia sobie rozne przykrosci (wyrywaja zabawki i kloca sie) o rekoczynach nie ma mowy - ciocie po prostu dbaja o dobre relacje. Sa na miejscu i PATRZA.
      Nie wiem co w w przedszkolu Twojej corki robia przedszkolanki... Plotkuja, czytaja brukowce? Co robia, ze wiedzac jaka jest M nie maja jej na oku a przede wszystkim nie koryguja w systemie motywacyjnym zachowania M (nie w systemie kar).
      • jotka_k Re: Rozmowa z dyrekcja 04.02.11, 08:27
        myslę, że wspomniane przedszkolanki we wspomnianym przedszkolu robią NIC smile a to zapewne dlatego, że nie ma przedszkolanek, są za to nauczycielki smile
        w grupie 20-25 dzieci ciężko mieć cały czas wszystkie na oku, skąd też wniosek, że "nie korygują w systemie motywacyjnym... " ? byłaś, widziałaś ?
        sytuacja na pewno nie jest przyjemna dla córki autorki wątku, niemniej jednak też sądzę, że należałoby dokłądnie wyjaśnić w jakich okolicznościach zadrapanie powstało, dzieci rzadko kiedy powiedzą "tak, ja też ją uderzyłam"
        nie ma co z góry zakładać, że moje dziecko nie bije, dzieci inaczej potrafią zachowywać się przy rodzicach inaczej bez nich
        w grupie przedszkolnej nie ma ludzkiej siły cały czas mieć wszystkie dzieci na oku, takie zadrapanie to chwila moment, podczas spaceru, zabawy itd, czasem po prostu nie da się zauważyć i tyle
        • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 04.02.11, 10:13
          jotka_k napisała:

          > sytuacja na pewno nie jest przyjemna dla córki autorki wątku, niemniej jednak t
          > eż sądzę, że należałoby dokłądnie wyjaśnić w jakich okolicznościach zadrapanie
          > powstało, dzieci rzadko kiedy powiedzą "tak, ja też ją uderzyłam"
          > nie ma co z góry zakładać, że moje dziecko nie bije, dzieci inaczej potrafią za
          > chowywać się przy rodzicach inaczej bez nich
          > w grupie przedszkolnej nie ma ludzkiej siły cały czas mieć wszystkie dzieci na
          > oku, takie zadrapanie to chwila moment, podczas spaceru, zabawy itd, czasem po
          > prostu nie da się zauważyć i tyle
          >


          Mam wrazenie, ze to nie pierwszy watek autorki w temacie - zatem ja dostrzegam problem.
          Moja odpowiedz nie wskazywala na to, ze corka autorki jest bez winy tylko w sytuacji gdy jest taki wyrazny konflikt miedzy dziewczynkami NIKT nie umie powiedziec o co chodzi - jaka jest geneza.
          Skoro matka zglaszala problem juz wiele razy to rozumiem, ze w zwiazku z tym przedszkolanki probuja podejrzec co i jak miedzy dziewczynkami funkcjonuje i wtedy zdaja relacje: tak - widzialysmy kilka razy (sytuacja wygladala tak a tak) ale to pani corka sprowokowala M i dopilnujemy, zwrocimy jej uwage natepnym razem LUB faktycznie M dokucza szczegolnie pani corce - zajmiemy sie tym. Jesli prosby do przedszkolanek pozostaja bez odzewu - dla mnie logiczne byloby pojscie do dyrekcji. NIE z awantura tylko z wyrazeniem swoich obaw i prosba (wreszcie) o wyjasnienie i zapanowanie nad dziecmi.

          Nie podobaja mi sie odpowiedzi w stylu: nie sposob zapanowac.
          Pewnie, ze mozna przeoczyc wiele sytuacji (jakichs tam incydentalnych szturchanek) ale kiedy rodzic zglasza kilka razy dany problem na linii - jaki jest wtedy argument?
          Gdyby przedszkolanki odkryly graffiti na scianie - raz dwa umialyby zrobic dochodzenie co i jak. Wiec w czym problem?

          Nie uznaje takze argumentu, ze dziecko rzadko kiedy samo z siebie przejawia zachowanie agresywne i jest ono wylacznie skutkiem prowokacji. NIE - dziecko moze miec np. wladczych rodzicow czy dokuczajace starsze rodzenstwo i takie zachowania odreagowuje we wlasnym srodowisku (na slabszych). Czy nie jest tak, ze jak ktos Cie wkurzy na maksa to mimowolnie w innym srodowisku jestes rozdrazniona (inna niz zazwyczaj)?
          • ancymon123 Re: Rozmowa z dyrekcja 07.02.11, 12:32
            Ale chyba zabranie na obdukcję zadrapanego przedszkolaka to juz chyba lekka przesada.
            • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 08.02.11, 10:19
              ancymon123 napisała:

              > Ale chyba zabranie na obdukcję zadrapanego przedszkolaka to juz chyba lekka prz
              > esada.

              Zgadza sie jednak to powinno przemowic do wyobrazni dyrektor, ze jesli dziecko jest poobijane, podrapane i mocno posiniaczone to rodzic MOZE wykazac w ten sposob zaniedbania placowki a zatem niech laskawie rusza tylki i zwroca uwage na dzieci bo widac jak rodzic grzecznie prosi to nie skutkuje. Z jednym drapnieciem wiadomo, ze nie ma co sie wyglupiac ale jesli M-sia kiedys mocniej poturbuje corke autorki watku - to ja bym tak zrobila.

              • hanalui Re: Rozmowa z dyrekcja 08.02.11, 11:46
                dama_2010 napisała:
                > Zgadza sie jednak to powinno przemowic do wyobrazni dyrektor, ze jesli dziecko
                > jest poobijane, podrapane i mocno posiniaczone to rodzic MOZE wykazac w ten spo
                > sob zaniedbania placowki a zatem niech laskawie rusza tylki i zwroca uwage na d
                > zieci bo widac jak rodzic grzecznie prosi to nie skutkuje. Z jednym drapnieciem
                > wiadomo, ze nie ma co sie wyglupiac ale jesli M-sia kiedys mocniej poturbuje c
                > orke autorki watku - to ja bym tak zrobila.


                Zeby tylko nie obrocilo sie to w przewrazliwiona zadrapaniem mamusie i zeby panie opiekunki wraz z dyrekcja nie powiadamialy kuratorim i innych instytucji jak owy dzieciak przyjdzie obity, z siniakiem lub stluczonym kolanem z domu, ze tam przemoc w rodzinie.

                Swoja droga moze te przewrazliwione mamuski naucza swoje ofermowate dzieci radzic sobie z prostymi przeszkodami, patrzyc na stoly, drzwi, zabawki pod nogami itd, bo najczesciej wlasnie te ciapowate i ofermowate dzieci maja z tym problem - moze to wlasnie wynik tego ze nadgorliwe mamuski tak chuchaja i dmuchaja, ze dziecie nie ma szansy sobie radzic samodzielnie i bezpiecznie, bo mama kwoka od razu stoi z raczkami do pomocy, leci ratowac i usuwac przeszkody. A kiedy tej kwoki nie ma dziec od razu obity, podrapany i posiniaczony i pretensje do calego swiata.
                • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 08.02.11, 12:20
                  hanalui napisała:
                  > Swoja droga moze te przewrazliwione mamuski naucza swoje ofermowate dzieci radz
                  > ic sobie z prostymi przeszkodami, patrzyc na stoly, drzwi, zabawki pod nogami i
                  > td, bo najczesciej wlasnie te ciapowate i ofermowate dzieci maja z tym problem
                  > - moze to wlasnie wynik tego ze nadgorliwe mamuski tak chuchaja i dmuchaja,
                  > ze dziecie nie ma szansy sobie radzic samodzielnie i bezpiecznie,
                  bo mama k
                  > woka od razu stoi z raczkami do pomocy, leci ratowac i usuwac przeszkody. A kie
                  > dy tej kwoki nie ma dziec od razu obity, podrapany i posiniaczony i pretensje d
                  > o calego swiata.

                  No fajnie - tylko co to ma do rzeczy w temacie postu autorki?... hmmm
                  Nie napisala, ze przedszkolanki nie zwracaja uwagi na jej ciapowate dziecko, ktore obija sie o meble tylko, ze kolezanka z grupy pastwi sie nad jej corka (ktorej nijak nie umie nauczyc, zeby oddala dziewczynce).
                  To moze napiszesz cos konstruktywnego do autorki i NA TEMAT a nie wyskakujesz jak 'Filip z konopii' z jakimis meblami i kwokami....
                  • hanalui Re: Rozmowa z dyrekcja 08.02.11, 12:53
                    dama_2010 napisała:
                    > No fajnie - tylko co to ma do rzeczy w temacie postu autorki?... hmmm
                    > Nie napisala, ze przedszkolanki nie zwracaja uwagi na jej ciapowate dziecko, kt
                    > ore obija sie o meble tylko, ze kolezanka z grupy pastwi sie nad jej corka (kto
                    > rej nijak nie umie nauczyc, zeby oddala dziewczynce).
                    > To moze napiszesz cos konstruktywnego do autorki i NA TEMAT a nie wyskakujesz j
                    > ak 'Filip z konopii' z jakimis meblami i kwokami....

                    Mysle ze juz sporo konstruktywnego powiedzialam, kto chcial zrozumial...nadopiekuncza mamuncia kwoka powleci rozwiazywac problemy dzieciowe sama, mamuncia nienadopiekuncza pozwoli dziecku samodzielnie zmierzyc sie z problemem, bo proces uczenia sie dziecka, ktory nie staje sie w jeden dzien. Poprzez odpowiednie wspieranie i stymulacje dziecko nabiera z czasem umiejetnosci radzenia sobie z dziecmi takimi i takimi. Dziecie za ktore problemy, spory, konflikty dzieciowe rozwiazuje rodzic nie uczy sie niczego procz tego ze staje sie jeszcze wiesza ofiara losu i oferma. Rozwiazanie z ingerencja rodzica ma dzialanie krotkoterminowe, wczesniej czy pozniej dziecie oferma trafi na kolejne dziecie przez ktore zostanie poturbowane, poszkodowane, itd...
                    Dla mnie wychowanie to proces dlugoterminowy z dlugoterminowymi zalozeniami i wynikami a nie tylko rozwiazanie jednej sprawy ktora niczego dzieciecia nie uczy.
                    • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 00:00
                      hanalui napisała:
                      mamuncia nie
                      > nadopiekuncza pozwoli dziecku samodzielnie zmierzyc sie z problemem, bo proces
                      > uczenia sie dziecka, ktory nie staje sie w jeden dzien. Poprzez odpowiednie wsp
                      > ieranie i stymulacje dziecko nabiera z czasem umiejetnosci radzenia sobie z dzi
                      > ecmi takimi i takimi. Dziecie za ktore problemy, spory, konflikty dzieciowe roz
                      > wiazuje rodzic nie uczy sie niczego procz tego ze staje sie jeszcze wiesza ofia
                      > ra losu i oferma. Rozwiazanie z ingerencja rodzica ma dzialanie krotkoterminowe
                      > , wczesniej czy pozniej dziecie oferma trafi na kolejne dziecie przez ktore zos
                      > tanie poturbowane, poszkodowane, itd...


                      Po czesci masz racje - dobrze rozumiem co chcesz powiedziec i w jakis sposob popieram taki proces wyuczenia samodzielnosci, radzenia sobie, itd. Jest jednak male 'ale' - nie w kazdym przypadku jest to 'oczywista oczywistosc'. Czy to w dzieciecym czy w doroslym swiecie - spotyka sie rozne osobowosci, rozne srodowiska. Czasem czlowiek staje w obliczu jakiejs sytuacji kompletnie bezradny (wezmy takiego nauczyciela, ktorego klasa szykanuje i opluwa). To nie zawsze jest wina mamusinej spodnicy - czasem jest to po prostu kwestia dobrotliwego usposobienia, czasem lagodnego wychowania i lagodnego srodowiska, w ktorym dany czlowiek sie wychowal (badz zawsze dobry i uprzejmy, szanuj ludzi, ....).
                      Ciezko jest to wywazyc i sprowadzac wszystkich do wspolnego mianownika.
                      Nie trzeba wszystkiego zalatwiac za dziecko ale trzeba, zeby mialo w Tobie oparcie. Trzeba tez, zeby uczyc dzieci co jest dobre i co zle czyli jak rozumiem M-sie tez troche trzeba poduczyc, skoro rodzice nie zrobili tego w domu.
                    • hanna26 Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 10:05
                      Dziecie za ktore problemy, spory, konflikty dzieciowe roz
                      > wiazuje rodzic nie uczy sie niczego procz tego ze staje sie jeszcze wiesza ofia
                      > ra losu i oferma.

                      Wręcz przeciwnie. Uczy się, że nie musi się niczego obawiać, bo rodzice zawsze staną za nim murem.
                      • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 11:15
                        hanna26 napisała:
                        > Wręcz przeciwnie. Uczy się, że nie musi się niczego obawiać, bo rodzice zawsze
                        > staną za nim murem.


                        To moze inaczej.
                        Idziesz ulica i widzisz jak dwoch 10-letnich chlopcow szamocze malego, przerazonego okularnika - przechodzisz obojetnie?
                        Widzisz jak dzieciaki stoja na wiadukcie i rzucaja sobie male kamyki na przejezdzajace samochody - nie reagujesz?
                        Widzisz jak idzie dziecko i pluje na klatke schodowa - nie reagujesz?

                        Jesli nie reagujesz na zadna z tych sytuacji - nie mam pytan i dalsza rozmowa nie ma sensu.
                        Jesli jednak w jakis sposob rusza Cie to, chcesz cos z tym zrobic i zwrocic uwage dzieciom, ze tak nie wolno - czy jestes KWOKA?
                        Nie - po prostu wiesz co wolno a czego nie i domagasz sie tego, oczekujesz kultury. Takie sa oczekiwania spoleczne, ogolnoprzyjete i uznane za normalne (akceptowalne).
                        Jestem zdania, ze nalezy oczekiwac od przedszkola (czy szkoly) aby UCZYLO dzieci wzajemnego szacunku do siebie i tego co mozna a co nie. Jestesmy w grupie, zyjemy wsrod innych i zasady sa takie a nie inne. Sytuacja, w ktorej rodzic wymaga tego od placowki nie jest nianczeniem i kwoczeniem bo ani dziecko autorki ani M-sia nie musza wiedziec o interwencji a przedszkolanki MUSZA regulowac te stosunki miedzy dziecmi - tak samo jak ucza dzieci sprzatania zabawek, kulturalnego zachowania przy stole czy ustawiania sie w pary do wyjscia z sali. Dodatkowo jesli masz 2 dzieci i Twoje wlasne dzieci sie okladaja i szarpia - stoisz i patrzysz? Ktore ktoremu mocniej dowali ten zuch - niech sie to drugie uczy i ma szczescie, ze nauki udziela rodzenstwo bo zycie to nie bajka (?).
                        A wiec wybacz - jesli uwazasz, ze stosunki miedzy dziecmi powinny sie same poukladac - bez zadnego udzialu osob doroslych a dzieci moga sie wzajemnie okladac i gryzc bo to ich nauczy pewniej isc przez zycie - nie dojdziemy do porozumienia.
                        • hanna26 Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 12:04
                          To na pewno do mnie ten post? shock
                          • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 12:11
                            hanna26 napisała:

                            > To na pewno do mnie ten post? shock


                            ooops - przepraszam - sierota jestem smile Mea culpa.
                            Do hanalui oczywiscie....
                        • hanalui Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 13:06
                          dama_2010 napisała:
                          > To moze inaczej.
                          > Idziesz ulica i widzisz jak dwoch 10-letnich chlopcow szamocze malego, przerazo
                          > nego okularnika - przechodzisz obojetnie?
                          > Widzisz jak dzieciaki stoja na wiadukcie i rzucaja sobie male kamyki na przejez
                          > dzajace samochody - nie reagujesz?
                          > Widzisz jak idzie dziecko i pluje na klatke schodowa - nie reagujesz?

                          Reaguje...i co w zwiazku z tym?
                          Chyba widzisz ze sytuacje w podanych przykladach jest inna niz w przedszkolu. W przedszkolu osobami do zwracania uwagi dzieciom sa panie oraz rodzic, ale tylko i wylacznie swojemu dziecku a nie cudzym dzieciom bo w tym wypadku jest strona i niekoniecznie musi byc obiektywny.

                          > A wiec wybacz - jesli uwazasz, ze stosunki miedzy dziecmi powinny sie same pouk
                          > ladac - bez zadnego udzialu osob doroslych a dzieci moga sie wzajemnie okladac
                          > i gryzc bo to ich nauczy pewniej isc przez zycie - nie dojdziemy do porozumieni
                          > a.

                          A gdzie niby napisalam ze bez udzialu doroslych? surprised? Trzeba tylko wiedziec kiedy i w jakim miejscu reagowac. I z pewnoscia do tych miejsc nie nalezy przedszkole i "wypozyczanie" sobie cudzego dziecka do udzielania mu reprymend. Za stosunki w przedszkolu, zachowanie dzieci w przedszkolu oraz udzielanie pouczen sa odpowiedzialne panie a nie jakis rodzic ktory bedzie stal murem jedynie za swoim dzieciakiem.
                          Serio...rusz makowka...chcialabys by w szatni jakis np obcy facet "wypozyczyl" sobie twoja corke/syna zeby udzielac jej/jemu reprymendy lub cholera wie co? Serio tak ufasz cudzym rodzicom ze pozwolilabys na to? A co jesli tatuskowi puscily by nerwy i twoj dzieciak by zerwal? Do kogo mialabys pretensje? Do rodzica czy w pierwszej kolejnosci do opieki przedszkolnej ze zezwalaja na cos takiego ze osoby bez przeszkolenia pedagogicznego, bez uprawnien udzielaja twojemu dziecku pouczen.
                          • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 13:44
                            hanalui napisała:
                            > A gdzie niby napisalam ze bez udzialu doroslych? surprised? Trzeba tylko wiedziec kied
                            > y i w jakim miejscu reagowac. I z pewnoscia do tych miejsc nie nalezy przedszko
                            > le i "wypozyczanie" sobie cudzego dziecka do udzielania mu reprymend. Za stosun
                            > ki w przedszkolu, zachowanie dzieci w przedszkolu oraz udzielanie pouczen sa [b
                            > ]odpowiedzialne panie [/b]a nie jakis rodzic ktory bedzie stal murem jedynie za
                            > swoim dzieciakiem.
                            > Serio...rusz makowka...chcialabys by w szatni jakis np obcy facet "wypozyczyl"
                            > sobie twoja corke/syna zeby udzielac jej/jemu reprymendy lub cholera wie co? Se
                            > rio tak ufasz cudzym rodzicom ze pozwolilabys na to? A co jesli tatuskowi pusci
                            > ly by nerwy i twoj dzieciak by zerwal? Do kogo mialabys pretensje? Do rodzica c
                            > zy w pierwszej kolejnosci do opieki przedszkolnej ze zezwalaja na cos takiego z
                            > e osoby bez przeszkolenia pedagogicznego, bez uprawnien udzielaja twojemu dziec
                            > ku pouczen.

                            Zakladasz dziwnie drastyczne sytuacje (mowie o rekoczynach doroslego tatusia). Wierz mi, ze mojej corce MOZNA zwrocic uwage i czasem czynia to inne osoby. O ile dane zachowanie mojego dziecka w danej chwili mnie nie drazni, nie znaczy to, ze innym nie przeszkadza (ze zrozumialych wzgledow lub calkiem absurdalnych powodow). I co w tym zlego? Ludzie sa rozni i niech moja corka takze tego sie uczy.
                            Przyjmuje tez do wiadomosci, ze czasem ktos zwroci jej uwage nieslusznie bo jest np.przewrazliwiony i wtedy wyjasnie sobie wszystko z corka w domu, ze moze pani nie miala racji no ale tez tak moze sie zdarzyc, ze dorosli nie maja racji.

                            Tylko zebys nie pomyslala, ze postuluje aby autorka watku powedrowala do M-si i jej prawila kazania (albo jej rodzicom) - NIE. To byloby wlasnie zalatwianie tematu za dzecko. Pisalam o tym (mam wrazenie, ze tez o tym piszesz), ze autorka ma wymagac tego od pan przedszkolanek (co nie dalo skutku) i od dyrekcji placowki. Ma wymagac aby UCZONO dzieci kultury i zycia w spoleczenstwie. Bez udzialu rodzicow ale z takim skutkiem aby dzieci nie byly poobijane (lub jesli juz to sporadycznie a nie co chwila).
                            Nie jest to ani 'chowanie pod kloszem' ani 'kwoczenie'.

                            Ciekawe, ze Ty bys sie godzila na cos takiego w sytuacji autorki watku... Pamietaj, ze pisala, ze probowala nauczyc corke asertywnosci ale dziewczynka nie przejawia tego typu zachowan.
                            Jest jeszcze kwestia sily. Nie wiemy czy M-sia wystraszy sie jak jej ofiara odda wreszcie cios czy tez jest silniejsza i zaatakuje mala ze zdwojona sila... Z tym 'oddawaniem' tez nie jest to takie proste i oczywiste.
                            • hanalui Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 15:56
                              dama_2010 napisała:
                              > Zakladasz dziwnie drastyczne sytuacje (mowie o rekoczynach doroslego tatusia).

                              A masz gwarancje ze jakiegos tatuska nie poniesie?

                              > Wierz mi, ze mojej corce MOZNA zwrocic uwage i czasem czynia to inne osoby.
                              O i
                              > le dane zachowanie mojego dziecka w danej chwili mnie nie drazni, nie znaczy to
                              > , ze innym nie przeszkadza (ze zrozumialych wzgledow lub calkiem absurdalnych p
                              > owodow). I co w tym zlego? Ludzie sa rozni i niech moja corka takze tego sie u
                              > czy.

                              Ubawilas mnie smile Serio pozwlasz by obcy ludzie zwracali twojemu dziecku uwage w twojej obecnosci, pozwalasz swoje dziecko strofowac przez inne osoby na ulicy, w parku, na placu zabaw? Serio pozwalasz obcym ludziom wtracac sie w to jak wychowujesz swoje dziecko?
                              A tyle tu watkow ze mamuski nie cierpia jak sie obcy ludzie im wtracaja, dyktuja co dzieci powinny robic, jak byc ubrane itd big_grin, a tu prosze...tobie sie to widzi.
                              Przyjmij do wiadomosci ze mnie sie nie widzi, ja jestem od zwracania uwagi i wychowywania swojego dziecka, jesli nie ja to osoby przeze mnie uprawnione typu przedszkolanka, a nie jakas inna mamuska, babcia czy cholera wie kto.

                              > Przyjmuje tez do wiadomosci, ze czasem ktos zwroci jej uwage nieslusznie bo jes
                              > t np.przewrazliwiony i wtedy wyjasnie sobie wszystko z corka w domu, ze moze pa
                              > ni nie miala racji no ale tez tak moze sie zdarzyc, ze dorosli nie maja racji.

                              Twoja sprawa ze sie na cos takiego godzisz i ci to nie przeszkadza oraz ze wolisz swojemu dziecieciu robic wode z mozgu. Skad dziecie ma wiedziec ze akurat ta pani miala racje, a tamten pan nie, jak raz jest OK ze ktos zwraca uwage, a raz nie? Dzieci przeciez niekoniecznie maja wlasciwe wartosciowanie co jest zle a co nie, ktora osoba i jej uwaga jest dobra a ktora nie. Widzisz jak dla mnie jak ktos ma problem niech sie zwroci do mnie, bo to ja jako dorosla jestem w stanie ocenic czy ta dana osoba ma racje czy nie, czy slusznie uwaza ze moje dziecko cos tam robi nie tak.

                              > Tylko zebys nie pomyslala, ze postuluje aby autorka watku powedrowala do M-si i
                              > jej prawila kazania (albo jej rodzicom) - NIE. To byloby wlasnie zalatwianie t
                              > ematu za dzecko.

                              Alez o ile dobrze zrozumialam to wlasnie autorka zrobila.

                              Pisalam o tym (mam wrazenie, ze tez o tym piszesz), ze autorka
                              > ma wymagac tego od pan przedszkolanek (co nie dalo skutku) i od dyrekcji placo
                              > wki. Ma wymagac aby UCZONO dzieci kultury i zycia w spoleczenstwie. Bez udzialu
                              > rodzicow ale z takim skutkiem aby dzieci nie byly poobijane (lub jesli juz to
                              > sporadycznie a nie co chwila).

                              No wlasnie o tym pisze o przedszkola i od dyrekcji a nie samodzielnie zastraszac jakies dziecie wykorzystujac ze jest sie wiekszym i silnym doroslym.

                              > Nie jest to ani 'chowanie pod kloszem' ani 'kwoczenie'.
                              >
                              > Ciekawe, ze Ty bys sie godzila na cos takiego w sytuacji autorki watku... Pamie
                              > taj, ze pisala, ze probowala nauczyc corke asertywnosci ale dziewczynka nie prz
                              > ejawia tego typu zachowan.

                              Ja bym probowala dalej, kosultowala sie z paniami, dyrekcja, szukala nowych sposobow. Autorka zalatwila jednorazowo sprawe ze dziecko. Pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz.

                              • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 21:23
                                hanalui napisała:
                                Ubawilas mnie smile Serio pozwlasz by obcy ludzie zwracali twojemu dziecku uwage w
                                > twojej obecnosci, pozwalasz swoje dziecko strofowac przez inne osoby n
                                > a ulicy, w parku, na placu zabaw? Serio pozwalasz obcym ludziom wtracac sie w t
                                > o jak wychowujesz swoje dziecko?

                                Zwrocenie uwagi to nie strofowanie.
                                Jesli moja corka wlasnie sobie spiewa na placu zabaw a pani prosi czy moglaby troszke dalej spiewac bo jej dziecko wlasnie usnelo, jesli moja corka rzadzi sie wspolnymi zabawkami z piaskownicy, jesli nie spyta czy moze pozyczyc czyjas zabawke i bierze, jesli za dlugo sie buja i jest kolejka oczekujacych dzieci - co zlego jest w tym, ze ktos inny kulturalnie jej zwroci uwage? Nawet w mojej obecnosci.
                                Oczywiscie nie martw sie - kontroluje przebieg rozmowy ale wlaczam sie kiedy jest to konieczne a zazwyczaj nie jest - bo ludzie sa mili i wyrazaja jedynie jakies swoje prosby - ot tak po prostu.
                                Nie pozwolilabym na zadne opryskliwe uwagi czy strofowanie ale TAK - mojemu dziecku mozna zwrocic uwage - podobnie jak KAZDEMU mozna zwrocic uwage > nawet Tobie (tej 'doroslej') o ile Twoje postepowanie w jakis sposob zakloca moj spokoj.

                                A wiec uwazam, ze nie jest sluszne uciszanie cudzego dziecka na placu zabaw bo inne usnelo (w koncu to plac zabaw) ale z drugiej strony jesli forma prosby jest grzeczna i corka moze pospiewac troche dalej - to co to komu szkodzi, zeby nie wchodzic sobie w parade?

                                > Przyjmij do wiadomosci ze mnie sie nie widzi, ja jestem od zwracania uwagi i wy
                                > chowywania swojego dziecka, jesli nie ja to osoby przeze mnie uprawnione typu p
                                > rzedszkolanka, a nie jakas inna mamuska, babcia czy cholera wie kto.

                                Jakos odnosze wrazenie, ze to Ty wlasnie rozkladasz parasol nad swoim dzieckiem. Jak ma sie komunikowac z ludzmi, poznac rozne ludzkie podjescia i temperamenty jesli z kazdym problemem trzeba zglosic sie do Ciebie. Jesli Twoja corka wlezie ubloconymi butami na moj nowy dywan to (bedac ciocia, babcia czy 'cholera wie kim') mam leciec do Ciebie i Ciebie prosic abys ja powstrzymala??? A co ja jej kulturalną uwagą jakos zaszkodze? Znieslawie?
                                Ja jednak wole aby ludzie postrzegali moje dziecko jako rozumnego czlowieka, partnera do rozmowy i zeby takze zwracali sie bezposrednio do niej z roznymi kwestiami - nie jest malpka, zeby stac obok i sluchac, ze cos, co wlasnie uczynila nie podoba sie komus innemu ale ten ktos jej zupelnie nie dostrzega i omawia temat z mamusia smile To dopiero jest destrukcyjne dla mlodego czlowieka - taki maly alien smile
                                Powiem wiecej - stosuje takze odwrotna metode i moze Cie to rozbawi jeszcze bardziej (smiech to zdrowie) - jesli corka przychodzi do mnie z jakas prosba do innego doroslego (a przychodzi do mnie) to tlumacze jej w jaki sposob powinna sie zwrocic do tej osoby, zeby ladnie wypadlo i zeby ow dorosly przychylil sie do jej prosby (uprzedzam tez, ze nie musi sie zgodzic). Bywa roznie i corka juz wie jakich reakcji moze sie spodziewac.

                                Ty niby chcesz samodzielnosci u dziecka ale jak widac wylacznie na plaszczyznie rowiesnikow a ja chce, zeby wiedziala na co moze soboie pozwolic w stosunku do rowiesnika a takze w stosunku do doroslego ORAZ w druga strone: czego moze oczekiwac od ludzi, jakich zachowan.
                                Rozmowa ze mna - to tylko poukladanie tego i czasem konieczne jest wytlumaczenie czemu ktos tak a nie inaczej postapil czy powiedzial.

                                Niestety nawet pomimo Twoich protestow na 100% zdarzy Ci sie, ze ktos zwroci uwage przy Tobie Twojemu dziecku - bo to zywa i rozumna istota (tylko moze Ty tego nie dostrzegasz) i zanim zrobisz komus karczemna awanture o to, ze nie ma prawa wtracac sie w wychowanie Twojego dziecka moze pomysl o tej rozmowie. Nie kazdy 'uwagowicz' zaraz ma zle intencje.
                                • hanalui Re: Rozmowa z dyrekcja 10.02.11, 01:58
                                  dama_2010 napisała:

                                  > Zwrocenie uwagi to nie strofowanie.

                                  W polskim wydaniu w większości wypadków niestety tak

                                  > Jesli moja corka wlasnie sobie spiewa na placu zabaw a pani prosi czy moglaby t
                                  > roszke dalej spiewac bo jej dziecko wlasnie usnelo, jesli moja corka rzadzi sie
                                  > wspolnymi zabawkami z piaskownicy, jesli nie spyta czy moze pozyczyc czyjas za
                                  > bawke i bierze, jesli za dlugo sie buja i jest kolejka oczekujacych dzieci - co
                                  > zlego jest w tym, ze ktos inny kulturalnie jej zwroci uwage? Nawet w mojej obe
                                  > cnosci.

                                  Jeśli pani przeszkadza śpiewanie co jej szkodzi ruszyć tyłek gdzieś dalej? Pani wykorzystuje ze jest wieksza to krj prawa wieksze i kulturalne proszenie nie ma tu nic do rzeczy, na placach zabaw jest glosno i to ona jest w zlym miejscu. Inne dziecko tez może się zabawkami rządzić, to nie grzech. Nad opcjami pożyczania stoję ja i sama mogę zwrócić swojemu dziecku
                                  uwagę nie musza robić tego inni. Nie kumam opcji za długo się buja, odstala swoje i ma prawo się bujac i tez ja mogę zwrócić uwagę jeśli uważam ze trzeba mieć na uwadze kolejkowoczow.serio nie rozumiem co ty robisz w tym czasie kiedy inni zwracają twojemu dziecku uwagę?surprised Czytasz gazety?nie widzisz co robi twoje dziecko?

                                  > i wyrazaja jedynie jakies swoje prosby - ot tak po prostu.
                                  No własnie... Pani ustąpi mi miejsca,dziecko się uciszy bo moje dziecko śpi, ty już zejdz z tej huśtawki bo moje dziecko..., bo itd. W ramach kultury i dobrego wychowania dzieci maja spełniać prośby obcych by tym obcym było fajnie.
                                  Cieszę się ze moje dziecko nie musi spełniać niczyich próśb, ze nikomu nie przychodzi do głowy proszenie o coś takiego, ze nie musi spełniać czyichś egoistycznych zachcianek

                                  > podobnie jak KAZDEMU mozna zwrocic uwage > nawet
                                  > Tobie (tej 'doroslej') o ile Twoje postepowanie w jakis sposob zakloca moj spo
                                  > koj.
                                  O....spokój to rzecz względna... Na placu zabaw dziecie ma prawo się drzec i wrzeszczec, i ze to zakłóca spokój jakiejś panci z niemowlaczkiem to jej problem. Jeśli jednak moje dziecie będzie się darlo w pociągu sama zwrócę mu uwagę. Rozumiesz...? I widzisz pańska świadomie wybiera zwrócenie takiemu dziecku uwagi a nie idzie z tym do ciebie bo pewnie byś jej powiedziała ze to płac zabaw, dziec skuli uszy i zrobi co pańska chce

                                  > A wiec uwazam, ze nie jest sluszne uciszanie cudzego dziecka na placu zabaw bo
                                  > inne usnelo (w koncu to plac zabaw) ale z drugiej strony jesli forma prosby jes
                                  > t grzeczna i corka moze pospiewac troche dalej - to co to komu szkodzi, zeby ni
                                  > e wchodzic sobie w parade?

                                  Ze robisz wlasnemu dziecku wodę z mózgu,bo niby na placu zabaw można krzyczeć lub być głośno, ale jak jakaś baba co nie ma racji prosi to ma racje i trzeba spełnić jej zachcianke (w rsmach dobrego wychowania) bo śpiewanie twojego dziecka w tym własnie miejscu (odpowiednim z reszta) jest mniej ważne niż zachcianke owej baby.

                                  > Twoja corka wlez
                                  > ie ubloconymi butami na moj nowy dywan to (bedac ciocia, babcia czy 'cholera wi
                                  > e kim') mam leciec do Ciebie i Ciebie prosic abys ja powstrzymala???

                                  Po pierwsze nie wlezie sama o to zadbam (moze w tym problem ze ty take rzeczy zostawiasz innym do zalatwania),po drugie ja mówię o obcych, a rodzina typu babcie ciotki to nie obcy

                                  A co ja je
                                  > j kulturalną uwagą jakos zaszkodze? Znieslawie?

                                  Ja za kulturalne nie uważam zwracania uwagi by dziecie na placu zabaw było cicho i śpiewalo gdzie indziej bez względu jak miło i kulturalnie to zostało powiedziane

                                  > Ja jednak wole aby ludzie postrzegali moje dziecko jako rozumnego czlowieka, pa
                                  > rtnera do rozmowy i zeby takze zwracali sie bezposrednio do niej z roznymi kwes
                                  > tiami - nie jest malpka, zeby stac obok i sluchac, ze cos, co wlasnie uczynila
                                  > nie podoba sie komus innemu ale ten ktos jej zupelnie nie dostrzega i omawia te
                                  > mat z mamusia smile

                                  Eee tam, postrzegaja ja jak barana co spełni zachcianki bez wzgledu czy sa sluszne czy nie, bo jest glupim malym dzieckiem, a uwagę zwraca mu obcy wiec z pewnością ma racje. Widzisz, dziecko na placu zabaw nie robi niczego złego a mimo wszystko jego prawa są wg ciebie mniejsze, musi spełnić zachcianke panci z spiacym niemowlakiem bo raczej nie będzie dyskutować 3-5 latek

                                  To dopiero jest destrukcyjne dla mlodego czlowieka - taki maly
                                  > alien smile

                                  No cóż dla cienie alien, dla mnie dzieciak który wie ze nie spełnia sia próśb i zachcianek obcych dorosłych. Ty za chwile się będziesz zastanawiać jak nauczyć dziecko żeby jakiś pan nie zaprosił je w krzaki, nie zaprosił do auta, nie chciał pokazać "zabawek" i jak odkręcić to czego dotychczas uczylas....ja nie będę mieć tego problemu, bo moje dziecie już ma to ustawione, ze nie spełniały zachcianek obcych miłych czy nie, bo rodzice, uprawnieni przez rodziców są do pouczania i zwracania uwagi

                                  > jesli corka przychodzi do mnie z jakas prosba do in
                                  > nego doroslego (a przychodzi do mnie) to tlumacze jej w jaki sposob powinna sie
                                  > zwrocic do tej osoby, zeby ladnie wypadlo i zeby ow dorosly przychylil sie do
                                  > jej prosby (uprzedzam tez, ze nie musi sie zgodzic). Bywa roznie i corka juz wi
                                  > e jakich reakcji moze sie spodziewac.

                                  Nie bardzo rozumiem o czym mówisz? O pytanie o poglaskanie pieska np?
                                  Ja nie muszę dziecka jakoś specjalnie uczyc, zasady te same co pomiędzy dziećmi. U mnie dorośli nie maja większych praw niż dzieci
                                  >
                                  > Ty niby chcesz samodzielnosci u dziecka ale jak widac wylacznie na plaszczyznie
                                  > rowiesnikow a ja chce, zeby wiedziala na co moze soboie pozwolic w stosunku do
                                  > rowiesnika a takze w stosunku do doroslego ORAZ w druga strone: czego moze ocz
                                  > ekiwac od ludzi, jakich zachowan.

                                  Z twoich opisów wynika ze uczysz dzieciaka ze dorosły jak nawet nie ma racji to ma racje i trzeba jego polecenie spełnić, dorosły może wiecej - woda z mózgu jak dla mnie. Ot karnego baranka klasycznego big_grin

                                  > Rozmowa ze mna - to tylko poukladanie tego i czasem konieczne jest wytlumaczeni
                                  > e czemu ktos tak a nie inaczej postapil czy powiedzial.

                                  Czyli raz tak a raz inaczej, ta pani miała racje a ta nie, a potem będziemy jeszcze odkrecac ze z obcymi nie rozmawiamy i ich nie sluchamy.
                                  >
                                  > Niestety nawet pomimo Twoich protestow na 100% zdarzy Ci sie, ze ktos zwroci uw
                                  > age przy Tobie Twojemu dziecku - bo to zywa i rozumna istota (tylko moze Ty teg
                                  > o nie dostrzegasz)

                                  Na całe szczęście mieszkam w kraju gdzie nikomu takie durne pomysły nie przychodzą do głowy, jeśli już to innym matkom Polkom (o narodowość mi chodzi) i szybko ustWiane są do pionu ze to niekulturalne zwracać komuś uwagę, pouczac

                                  • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 10.02.11, 11:48
                                    Przypielas sie do tej 'panci' na placu zabaw - a to byl przyklad.
                                    Tak - uwazam, ze nie ma w tym nic zlego aby przychylac sie do czyjejs serdecznej prosby bo 'panca' moze miec dwojke dzieci i jedno hasajace a jedno w wozku i PRZYKLADOWO nie moze sie wyniesc.
                                    Nie - nie ganiam za corka po calym placu zabaw krok w krok i nie czytam gazet - mam ja na oku a ona swobodnie sie bawi nie uwieszona mamusinej spodnicy. Nie wisze non stop nad dzieckiem i jak pisalam uprzednio to co dla mnie jest naturalne i nie stanowi problemu - dla innych moze juz takie nie byc i dowiem sie o tym tylko wtedy jesli ktos mi to zakomunikuje (a ona dowie sie jesli jej to ktos zakomunikuje). Potrzebna jest jednak KOMUNIKACJA.
                                    Przyklad z dywanem: Ty mozesz patrzec w tym momencie na lampe lub rozmawiac przez telefon lub mozesz kompletnie nie wiedziec, ze ow dywan jest dla mnie jakis wazny. To prawda, ze zazwyczaj rodzic powinien reagowac JESLI widzi i MA SWIADOMOSC, ze jego dziecko narusza czyjas strefe. Wychodzisz z zalozenia, ze zawsze postepujesz slusznie, masz zawsze racje i jestes alfa i omega. A ja wychwytuje z Twoich wypowiedzi, ze postawe tak dalece despotyczna i zapatrzona w siebie, ze nie jestes w stanie dostrzec a tym bardziej zrozumiec potrzeb innych a z gory odrzucasz je jako nieistotne zachcianki.
                                    Nie chcialabym Cie za sasiadke bo jakbys mi codziennie pilowala glosna muzyke za sciana do polnocy to zwrocenie uwagi skonczyloby sie tekstem, ze jestem jakas wariatka i lepiej niech siedze u siebie za sciana i zamkne jape bo Tobie we wlasnym domu wolno wszystko a mi gowno do tego. No coz mozna i tak...

                                    Mysle, ze trudno bedzie nam sie porozumiec bo masz (jak dla mnie) dzwiwny stosunek do swiata i ludzi. Piszesz, ze jakis tatus mialby szturchac moje dziecko, piszesz ze 'baba' nie ma prawa sie odezwac do mojej corki, piszesz o zaciaganiu dziecka w krzaki, piszesz ironicznie o 'matkach polkach'. Czyzbys byla PONAD tym wszystkim?
                                    Dla Twojej wiadomosci - ludzie, ktorych spotykam sa w zdecydowanej wiekszosci kulturalni i uprzejmi i MOZLIWE, ze jest to reakacja odwzajemniona na szacunek jaki mam do innych osob. Jesli ktos mnie o cos prosi - nie musze 'spelniac zachcianek' ale jesli mnie to nic nie kosztuje a tej osobie 'ulatwie zycie' - to zaden klopot. Jesli nie bedzie mi to reke - w rownie kulturalny sposob odmowie a nie zwymyslam kogos od 'panci czy bab'. Tego tez ucze mojej corki.
                                    Dla Twojej wiedzy - mam asertywnosc na dosc wysokim poziomie ale to nie kloci sie z moja kultura osobista. To takze pragne zaszczepic u dziecka. I to jest ta 'rownowaga', ktorej Ty nie ogarniasz i opisujesz ja jak 'metlik w glowie' - bo moze Tobie sie to zwyczajnie w glowie nie miesci smile

                                    Mysle, ze temat sie wyczerpal bo nie ma sie co przekonywac do wzajemnych argumentow skoro Z GRUNTU wynioslysmy inne wychowanie z domu.
                                    • hanalui Re: Rozmowa z dyrekcja 10.02.11, 13:40
                                      dama_2010 napisała:

                                      > Przypielas sie do tej 'panci' na placu zabaw - a to byl przyklad.

                                      Wrecz doskonaly przyklad jaki sama wymyslilas i doskonale obrazowal to jak traktowane sa dzieci i na co sie im pozwala, a raczej nie pozwala - dzieci i ryby glosu nie maja, a nawet ja maja racje to w zderzeniu z doroslym racji nie maja.

                                      > Tak - uwazam, ze nie ma w tym nic zlego aby przychylac sie do czyjejs serdeczne
                                      > j prosby bo 'panca' moze miec dwojke dzieci i jedno hasajace a jedno w wozku i
                                      > PRZYKLADOWO nie moze sie wyniesc.

                                      No coz ...twoj problem jesli uwazasz ze twoje dziecko musi wyjonywac polecenia jakis doroslych bo oni nie maja wyjscia...
                                      Ciekawe czy gdyby owa pancia z wozkiem pojawila sie w restauracji, kawiarni gdzie jest gwarno i glosno, i poszla do kelnera zeby sciszyl muzyke bo jej dziecie spi i do najblizszego stolika zeby ciszej gadali i tak glosno sie nie smiali to tez mialabys takie samo zdanie i tez bys pokornie wykonala uprzejma prosbe pani? Mysle ze wiekszosc doroslych popatrzyla by jak na kosmitke...ale dzieci coz...maja odmaszerowac i wykonac.

                                      > Nie - nie ganiam za corka po calym placu zabaw krok w krok i nie czytam gazet -
                                      > mam ja na oku a ona swobodnie sie bawi nie uwieszona mamusinej spodnicy. Nie w
                                      > isze non stop nad dzieckiem i jak pisalam uprzednio to co dla mnie jest natural
                                      > ne i nie stanowi problemu - dla innych moze juz takie nie byc i dowiem sie o ty
                                      > m tylko wtedy jesli ktos mi to zakomunikuje (a ona dowie sie jesli jej to ktos
                                      > zakomunikuje). Potrzebna jest jednak KOMUNIKACJA.

                                      Zapomnialas tylko ze dziecie nie ma takiej trzezwej oceny sytuacji jak dorosly, stad tez musi zejsc z chustawki, musi to czy tamto...bo dorosly zwraca uwage, a byc moze wcale nie musi tego robic tylko o tym nie wie i nie ma szansy sie dowiedziec, sprzeciwic, bo autorytet obcego doroslego, ktory z pewnoscia ma racje skoro zwraca uwage..., a jego mamusia, ktora moglaby prostowac i trzezwo oceniac co musi a co nie ma tylko dziecie na oku.
                                      Skoro ci to pasuje to nie moja broszka...

                                      > Przyklad z dywanem: Ty mozesz patrzec w tym momencie na lampe lub rozmawiac prz
                                      > ez telefon lub mozesz kompletnie nie wiedziec, ze ow dywan jest dla mnie jakis
                                      > wazny. To prawda, ze zazwyczaj rodzic powinien reagowac JESLI widzi i MA SWIADO
                                      > MOSC, ze jego dziecko narusza czyjas strefe. Wychodzisz z zalozenia, ze zawsze
                                      > postepujesz slusznie, masz zawsze racje i jestes alfa i omega.

                                      Nigdzie tego nie powiedzialam, zem alfa i omega...cos konfabulujesz...po prostu pilnuje w przeciwienstwie do ciebie i nie mam tylko na oku,jak ty, zeby moje dziecko nie przysparzalo innym problemow i nie przekladam obowiazkow pilnowania, pouczania i wychowywania na innych, obcych itd.

                                      A ja wychwytuje
                                      > z Twoich wypowiedzi, ze postawe tak dalece despotyczna i zapatrzona w siebie, z
                                      > e nie jestes w stanie dostrzec a tym bardziej zrozumiec potrzeb innych a z gory
                                      > odrzucasz je jako nieistotne zachcianki.

                                      No wlasnie...jako dorosly potrafie posortowac co jest sluszna uwaga, a co zachcianka. Zabranianie spiewania dziecku na placu zabaw jest zachcianka jak dla mnie i nie uwazam by dziecie musialo ja spelniac - a co ty uwazasz to twoja sprawa.
                                      Trzeba miec zdrowy egoizm w sobie i uczyc tego dziecie rozniez.

                                      > Nie chcialabym Cie za sasiadke bo jakbys mi codziennie pilowala glosna muzyke z
                                      > a sciana do polnocy to zwrocenie uwagi skonczyloby sie tekstem, ze jestem jakas
                                      > wariatka i lepiej niech siedze u siebie za sciana i zamkne jape bo Tobie we wl
                                      > asnym domu wolno wszystko a mi gowno do tego. No coz mozna i tak...

                                      Przyklad durny...nie puszczam muzyki glosno, nie jestem uciazliwym sasiadem, pilnuje kiedy trzeba zeby bylo cicho, wspominalam o pociagu, widac nie zrozumialas. Pilnuje zeby dziecie nie szlo w szkode i nie oczekuje ze inni beda robic to za mnie.
                                      Nie pozwole sobie jednak na to by ktos wlazil na glowe mi, czy mojemu dziecieciu tylko dlatego ze jest dziecieciem, bo ma takie lub inne zachcianki wyrazone uprzejmie lub nie...do kultury to nie nalezy i tyle.
                                      >
                                      > Mysle, ze trudno bedzie nam sie porozumiec bo masz (jak dla mnie) dzwiwny stosu
                                      > nek do swiata i ludzi. Piszesz, ze jakis tatus mialby szturchac moje dziecko, p
                                      > iszesz ze 'baba' nie ma prawa sie odezwac do mojej corki, piszesz o zaciaganiu
                                      > dziecka w krzaki, piszesz ironicznie o 'matkach polkach'.

                                      A powiedz mi ze takie sytuacje nie moga sie zdarzyc i sie nie zdarzaja?
                                      O matkach Polkach (specjalnie bylo w nawiasie ze chodzi mi o narodowosc, bo spotykam tez matki nie Polki) - tylko one wlasnie uzurpuja sobie prawo pouczania i zwracania uwagi zwlaszcza obcym i dzieciom, tak jakby mialy monopol na prawdy wszelakie.
                                      Ostatnio jedna z takich mamus przyszla ze skarga do dyrekcji w moim przedszkolu ze inne dziecko przynosi na lunch frytki i ze ona sobie tego nie zyczy bo jej dziecie frytek nie jada i to akurat dziecko daje jej dziecku zly przyklad. I wiesz co...popatrzono na nia jak na kosmitke, bo to nie jej sprawa co jakies cudze dziecko przynosi sobie na lunch czy jej sie to podoba czy nie. Zadnej matce nie Polce nie wpadlo by do glowy po piewsze zagladac w cudze lunche, po drugie biegac z tym do pan czy dyrekcji.

                                      > Dla Twojej wiadomosci - ludzie, ktorych spotykam sa w zdecydowanej wiekszosci k
                                      > ulturalni i uprzejmi i MOZLIWE, ze jest to reakacja odwzajemniona na szacunek j
                                      > aki mam do innych osob. Jesli ktos mnie o cos prosi - nie musze 'spelniac zachc
                                      > ianek' ale jesli mnie to nic nie kosztuje a tej osobie 'ulatwie zycie' - to zad
                                      > en klopot. Jesli nie bedzie mi to reke - w rownie kulturalny sposob odmowie a n
                                      > ie zwymyslam kogos od 'panci czy bab'. Tego tez ucze mojej corki.

                                      No wlasnie..ty odmowisz...a dziecie wykona i tu jest pies pogrzebany.
                                      Sama sobie w swoim sumieniu odpowiedz ile razy twoje dziecie grzecznie odmowilo zejscia z chustawki, przeniesienia sie i nie spiewania, niepodzielenia sie zabawkami itd, a ile razy poslusznie i karnie wykonalo rozkaz, polecenie doroslych sluszne czy nie, pewnie jeszcze z groznym wzrokiem matki by nie wyszlo na niegrzeczne czy niekulturalne.
                                      I znowu...dziecie nawet jesli ma racje to jej nie ma bo trzeba byc grzecznym i kulturalnym i wypelniac polecenia doroslych.

                                      > Dla Twojej wiedzy - mam asertywnosc na dosc wysokim poziomie ale to nie kloci s
                                      > ie z moja kultura osobista. To takze pragne zaszczepic u dziecka. I to jest ta
                                      > 'rownowaga', ktorej Ty nie ogarniasz i opisujesz ja jak 'metlik w glowie' - bo
                                      > moze Tobie sie to zwyczajnie w glowie nie miesci smile

                                      No to co opisalas dotychczas to zadna asertywnosc tylko ulegosc i spelnianie twoje czy twojego dziecka zachcianek innych w imie tzw kultury.
                                      Asertywnym byloby powiedzenie pani ze plac zabaw to nie miejsce do spania i ze to jej problem ze tu jest glosno, nie ma co z dziecmi zrobic itp oraz ze tylko dzisiaj wyjatkowo godzisz sie zeby corka nie spiewala w tym miejscu akurat bo ma do tego swiete prawo. I na przyszlosci nie chcesz by w miejscu gdzie mozna byc glosno zwracano twojemu dziecku uwage. Kropka. Ale z pewnoscia tego bys nie zrobila bo by ludzie gadali tongue_out

                                      > Mysle, ze temat sie wyczerpal bo nie ma sie co przekonywac do wzajemnych argume
                                      > ntow skoro Z GRUNTU wynioslysmy inne wychowanie z domu.

                                      Tak...masz zupelna racje, w moim domu dzieci mialy glos, moje dziecko tez ma glos, slusznym, niesluszny ale ma, bo wciaz sie uczy i nie musi wykonywac polecen innych doroslych ktorym sie wydaje ze male to glosu nie ma (chociazby i daltego ze nikt tego nie robi). To ja, jego tata, rodzina, opiekunowie sa dla niego autorytetami, ktore nalezy sluchac, a nie jacys obcy ktorzy niekoniecznie chca dobra mojego dziecka. I tak...nie musze dziecieciu prostowac ze ktos mial racje lub nie, bo nikt sie nie wtraca i nie poucza, nie robi mojemu dziecieciu wode z mozgu, nie podwaza
                                      • dama_2010 Re: Rozmowa z dyrekcja 10.02.11, 23:29
                                        Tak czulam, ze bedziesz chciala miec ostatnie slowo no bo przeciez jestes nie do przegadania smile I dobrze nie zalezy mi abys cokolwiek zrozumiala - bo to jak grochem o sciane.
                                        Mojego dziecka nie znasz a juz i tak dokonalas oceny, ze 'baranek', ze 'ulegla', ze kazdy dorosly jej wmowi co zechce - zdziwilabys sie ile takie male dziecko moze rozumiec i jak moze analizowac i postepowac (jak to nazwalas 'trzezwo') no ale trzeba to w dziecku wyksztalcic a nie do 15-stego roku zycia byc jego mediatorem. Ja z radoscia patrze jak fajnie sobie radzi w roznych sytuacjach a Ty pewnie i tak nie przekonasz sie o tym bo wybralas inna droge. Przeciez tylko Ty (taka strasznie dorosla i trzezwo myslaca) dajesz sobie wylaczne prawo oceny i decyzji ZA Twoje dziecko w konfrontacji z ludzmi. Co ja gadam? Jakiej konfrontacji?? Ktoz by sie odwazyl pisnac slowko do Twojej pociechy bez Twojej zgody smile A noz to jakis zboczeniec czy histeryczka - lepiej nie ryzykowac. Tlumaczenie tego nie ma sensu - Ty wszak wiesz lepiej i niech tak zostanie. Pozdrawiam cieplo gdziekolwiek jestes smile Grunt, ze daleko.
                                        • hanalui Re: Rozmowa z dyrekcja 11.02.11, 09:53
                                          dama_2010 napisała:

                                          > Tak czulam, ze bedziesz chciala miec ostatnie slowo no bo przeciez jestes nie d
                                          > o przegadania smile I dobrze nie zalezy mi abys cokolwiek zrozumiala - bo to jak g
                                          > rochem o sciane.

                                          Mi rowniez nie zalezy i tez mam wrazenie ze grochem o sciane smile

                                          > Mojego dziecka nie znasz a juz i tak dokonalas oceny, ze 'baranek', ze 'ulegla'
                                          > , ze kazdy dorosly jej wmowi co zechce - zdziwilabys sie ile takie male dziecko
                                          > moze rozumiec i jak moze analizowac i postepowac (jak to nazwalas 'trzezwo') n
                                          > o ale trzeba to w dziecku wyksztalcic a nie do 15-stego roku zycia byc jego med
                                          > iatorem.

                                          Nie znam - to fakt, ale sama mowialas ze zwracaja jej uwage i podales w jakich okolicznosciach...i jakos w zadnym z przypadkow nie zawuwazylam by dziecie robilo cos zle, a mimo wszystko uwazalas ze slusznie ktos ja upominal...no jak dla mnie to cos nie halo. Jak ci pasuje ze obcy ludzie zwracaja twojemu dziecku uwage i tobie to pasuje to swietnie.

                                          Ja z radoscia patrze jak fajnie sobie radzi w roznych sytuacjach a Ty
                                          > pewnie i tak nie przekonasz sie o tym bo wybralas inna droge.

                                          No nie wiem czy radzeniem sobie jest wykonywanie czyichs polecen nawet nieslusznych i schodzenie z drogi.
                                          Jesli o to ci chodzi to faktycznie, masz racje dziecie radzi sobie, slucha i wykonuje, tylko jak nie uwazem ze dziecie trzeba traktowac w sposob "odmaszerowac i wykonac".
                                          Moje dziecie, jak wiele mi znamych, widywanych na placach zabaw tez sobie swietnie radzi mimo ze nikt obcy mu nie zwraca uwagi, jak widac mozna... smile

                                          > Ktoz by sie odwazyl pisnac slowko do Twojej pociechy bez Twojej zgody smile

                                          Znowu nie zrozumialas...u mnie nie zwraca sie cudzym dzieciom uwagi, tak po prostu. Ludzie wychowuja SWOJE dzieci, a nie cudze w przeciwienstwie do polskich ulic, placow zabaw, gdzie kazdy wie duzo lepiej niz rodzic jak dziecie powinno sie zachowywac, w co byc ubrane, co jesc, co robic i jak dlugo to robic, itd
                      • hanalui Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 13:15
                        hanna26 napisała:

                        > Dziecie za ktore problemy, spory, konflikty dzieciowe roz
                        > > wiazuje rodzic nie uczy sie niczego procz tego ze staje sie jeszcze wiesz
                        > a ofia
                        > > ra losu i oferma.
                        >
                        > Wręcz przeciwnie. Uczy się, że nie musi się niczego obawiać, bo rodzice zawsze
                        > staną za nim murem.


                        Wiesz...stania murem to tez sztuka. Nigdzie nie napisalam zeby byc przeciwko swojemu dziecku, treba dziecko uczyc je rozwiazywac a nie robic to samemu. Trzeba dawac dzieciom wedki a nie ryby.
                        Zalozycielka dala rybe, nie nauczyla dzieciecia jak radzic sobie z natretnym dzieckiem tylko zalatwila to za dziecko i tyle.
                        Autorki dziecko nauczylo sie jedynie tyle ze jego wieksza mama czy tata moze zastraszyc jakies dziecko. W nastepnej przygodzie z innym natretnym dzieckiem pewnie tez zostanie pogryzione czy poszarpane bo inne dziecko niekoniecznie wzruszy haslo "moja mama przyjdzie i na ciebie nakrzyczy"
                        • villa-diodati Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 19:02
                          Hej, hanalui coś Ci się ewidentnie pomyliło. Rozmawiałam o tym jedynie z Paniami przedszkolankami, aby zwróciły większą uwagę na kontakty M-si i mojej córki i reagowały w razie zauważonych ataków. Tylko tyle. M-sia póki co jest nieobecna, zatem skarg ze strony córki ani widu ani słychu. Dyrektorka również nieobecna do końca tygodnia z powodu ferii, więc czekam aż wróci i wtedy się wybiorę. A z małą póki co rozmawiam, proponuję rozwiązania i powoli pokazuję czym się je asertywność.. Pożyjemy zobaczymy.
                          • hanalui Re: Rozmowa z dyrekcja 09.02.11, 20:26
                            villa-diodati napisała:

                            > Hej, hanalui coś Ci się ewidentnie pomyliło.

                            Sorry,faktycznie inna forumka w podobnej sytuacji zastraszyla cudze dziecko. To dobrze ze chcesz to rozwiązać w przyzwoity i kulturalny sposob.powodzenia
    • camel_3d byle nie przeginac... 04.02.11, 08:23
      dzeici w tym wieku sie drapia, popychaja i bija...

      co wedlug ciebie powinna zrobic opiekunka? zbic? zabronic przychodzeinia?

      jedyne co moze zrobic to porozmawiac z matka i mala odseparowac od grupy za kare..o ile jest konsekwentna..

      moj mlody podrapal kolezanke pod okiem tak, ze wygladala jakby ze stadionowej bojki wrocila.. Inne dzieciaki podrapaly, pogryzly tez mojego mlodegoo... no kazde z nich cos przezylo..drapaly sie i byly wzajemnie.,
      jezeli opiekunka nie zlapie na goracym uczynku..to nie ma konsekwencji..jezeli zlapie, to maluch jest separowany za kare..i tyle...

      • memphis90 Re: byle nie przeginac... 04.02.11, 12:57
        > dzeici w tym wieku sie drapia, popychaja i bija...
        >
        > co wedlug ciebie powinna zrobic opiekunka? zbic? zabronic przychodzeinia?
        Tak, Camel, dzieci się biją, gryzą, wyrywają zabawki. Ale mają się nauczyć, że tak się nie robi, inaczej wyrosną na dorosłych, którzy innych dorosłych biją i zabierają im zabawki np. śliczne telefoniki za 2800 zł brutto albo autka za 200000zł brutto. Oczywiście, wychowywanie to przede wszystkim dom, ale to w przedszkolu dzieci siedzą po 8h dziennie i tam też mają szkołę życia odbierać. Jak robią coś, co jest nieakceptowane w społeczeństwie, to ponoszą odpowiednie konsekwencje- jak biją, gryzą, wyrywają zabawki, to powinny zostać wyłączone z tej czy innej zabawy i przemyśleć sprawę samotnie w kąciku.
        • camel_3d Re: byle nie przeginac... 07.02.11, 12:43
          dlatego powinny byc np separowane od grupy na jakis czas,,.

          ale jakich ogromnych dyskusji to bym unikal..
    • monikaa13 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 08:48
      U przedszkolu córki jest podobnie. Jedna dziewczynka ciągle bije, szczypie, popycha, wyzywa...wszystkich. Nie ma określonego celu. Nie ma dnia, żeby coś się nie działo. Córka codziennie mówi, a D.. dzisiaj zrobiła to, a D.. dzisiaj zrobiła tamto.

      Dostaje nieraz kary ale co z tego.

      Nie wiem czy panie rozmawiały z mamą. Może mama nic nie wie co się dzieje w przedszkolu ale zastanawiam się skąd się to bierze. No według mnie z domu.

      Moja córka jest spokojnym dzieckiem i absolutnie nie mówię i nie uczę jej, żeby oddawała. Tylko, żeby powiedziała, że sobie nie życzy żeby ją popychała czy biła, że nie ma tak robić. Czy córka tak mówi - nie wiem. Ma 4 lata i jakoś nie wszystko da się od niej wyciągnąć.

      Ale tamta dziewczynka mnie normalnie denerwuje. W starym przedszkolu takie rzeczy były nie do pomyślenia.
    • mama_amelii Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 09:08
      U nas tez dzieci biją,szczypią czasami.Pani reaguje natychmiast dziecko idzie na karne krzesełko,dostaje smutną minkę na swojej karcie zachowań(w danym dniu,a to juz jest info dla rodzica,bo takie kartki dostajemy co tydz).Moja córka też jest typem spokojnym i nie odda,bo od początku była uczona,że nie wolno nikogo bić.Kilka razy przyszła i powiedziała,że jeden chłopiec ją bije,popycha itd,więc powiedziałam,żęby oddała.Powiedziała mi,że ona chce być grzeczna,że nie wolno bić,ona nie chce być taka jak dany chłopiec i nie chce iść na karne krzesełko i dostać smutnej minki.Woli,żeby pani ją w danym momencie przytuliła.
      Ogólnie rzadko to się zdarza,bo pani juz ogarnęła grupę i pewne zachowania,ale na początku było cięzko.Co 2 m-ce mamy zebrania w grupie,więc gdyby było źle to poruszyłabym temat w obecnośći danego rodzica.
      • quilte Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 09:23
        A mnie zdumiewa postawa "dowiedz się, CO twoje uszkodzone dziecko zrobiło agresorowi". Zakładanie z góry, że COŚ zrobić musiało. Owszem, należy wysondować, jak sytuacja wyglądała, ale przecież nie tak... A jeśli dziecko NIE zrobiło nic? A jeśli NIE zaczęło? Tak, dzieci ZWYKLE nie biją/gryzą/szczypią bez powodu, ale zdarzają się takie, które jak najbardziej to robią. Nie mogę sobie wyobrazić, że stoję nad moim synem, podrapanym tak jak córka autorki wątku i mówię: na pewno coś zrobiłeś M., bez powodu by się na ciebie z pazurami nie rzuciła! No ludzie. A jeśli on nie zrobił nic? Wtedy poczuje, że nie dość, że panie przedszkolanki nawaliły i problemu nie rozwiązały to matka też się na niego wypięła, lekceważy sprawę, nie pomoże, i bye bye zaufanie. Ok, zapytałabym "jak to było", nawet bym drążyła, zwykle z dziecka da się takie rzeczy wyciągnąć. Ale na pewno nie zakładałabym, że to wina poszkodowanego.
        • hanna26 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 10:23
          Nie słuchaj głupich gadek, że na pewno Twoja córka coś musiała zrobić, bo jakżeby inaczej, przecież żadne dziecko nie atakuje bez powodu... Prawda jest taka, że są dzieci, które atakują bez powodu, bo po prostu są przepełnione agresją. U naszej średniaczki w przedszkolu był własnie taki chłopiec. Bił i gryzł dzieciaki, które się nawinęły pod ręce - a w szczególności upodobał sobie moją córkę. Kiedyś w szatni podszedł do niej i popchnął ją przy moim mężu. Mąż chwycił go za ramię i powiedził, że jak jeszcze raz zrobi coś córce, to on przyjdzie i go zabierze do czarnego wora. Tak dokładnie powiedził, superniepedagogicznie, co? wink Ale od tej pory mały nawet nie dotknął naszej córki. Wystarczy, że ona powiedziała - No, bo powiem tacie, on chce cię zabrać do wora - i już chłopak zmykał daleko od niej.
          • bacha1979 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 10:51
            No mój tez niepedagogicznie potraktował trzylatka. A męża mam oazę spokoju, naprawdę moooocno trzeba sie postarać, żeby go zirytować.
            Wór jednak ma dużą moc sprawczą...tongue_outtongue_out
            • ancymon123 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 07.02.11, 12:39
              No tak, zastaszać wolno, może dziecko mieć potem koszmary nocne latami i jakąś traume, np. klaustrofobie...ale klapsa dać nie wolno. Boszzzz...
              • bacha1979 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 07.02.11, 13:08
                Przeczytałaś cały mój post czy tylko się zapowietrzyłaś widząc mój nick?? I to przesłoniło ci obiektywna ocenę sytuacji???tongue_outtongue_out
                • ancymon123 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 07.02.11, 15:33
                  mój tez niepedagogicznie potraktował trzylatka. A męża mam oazę spokoju, naprawdę moooocno trzeba sie postarać, żeby go zirytować.
                  Wór jednak ma dużą moc sprawczą


                  Przeczytałam, pochwalasz zastraszanie np. wsadzeniem do wora. Jak dla mnie koszmar.
                  • bacha1979 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 07.02.11, 19:45
                    > Przeczytałam, pochwalasz zastraszanie np. wsadzeniem do wora. Jak dla mnie kosz
                    > mar.

                    Gdyby mi sie chciało i miałabym nadzieję, że jesteś obiektywna to bym ci wytłumaczyła o co chodzi. Ale akurat mi sie nie chce, a twoje zdanie "dla mnie straszne" mam hmm w odwłoku.
                    • pajesia Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 08.02.11, 09:32
                      bacha1979 napisała:
                      > Ale akurat mi sie nie chce, a twoje zdanie "dla mnie strasz
                      > ne" mam hmm w odwłoku.

                      zatem jesteś bezkręgowcem? to nie musisz więcej się odzywać na forum wink
                      -----
                      ania
                  • hanna26 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 07.02.11, 22:16
                    ancymon123 napisała:

                    > Przeczytałam, pochwalasz zastraszanie np. wsadzeniem do wora. Jak dla mnie kosz
                    > mar.

                    Może i koszmar, ale za to jaki skuteczny. Skończyło się popychanie i gryzienie. Córka znowu lubi przedszkole i może się spokojnie bawić z koleżankami. Mały agresor obchodzi naszą małą na kilometr. smile Bardzo się cieszymy i polecamy wszystkim ten dobry, wypróbowany sposób.
    • koza_w_rajtuzach Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 10:38
      Nie zgadzam się z tym, że dziecko musi zasłużyć czymś sobie na to, żeby ktoś je bił, gryzł, szczypał, popychał itd. Moja córka w tamtym roku też była takim kozłem ofiarnym. Poszła do przedszkola jako takie grzeczne i idealne dziecko, które nigdy nikogo by nie uderzyło, była empatyczna, uczuciowa i nie potrafiła odnaleźć się w sytuacji gdy ktoś ją zaczepiał, dokuczał itd. Idealna ofiara. Takie osoby zawsze przyciągają takich "małych psychopatów", którzy mogą się poczuć dzięki takiej osobie silniejsi i pewniejsi siebie, bo takie dziecko zawsze odda zabawkę, ustąpi, nie odda gdy się je uderzy itd.
      Co w takiej sytuacji robić? Chyba za wiele się nie da.. Moja córka w tamtym roku była ofiarą rok starszego chłopca, który dodatkowo był bardzo wyrośnięty. Była to grupa 3-4-latków, a on miał wzrost co najmniej 6-letniego dziecka. Córka była niska i spokojna, łatwo więc można było się na niej wyżywać. Zwróciłam paniom uwagę, aby miały uwagę na tego chłopca, a córce nakazałam za każdym razem skarżyć paniom, bo nie miała żadnych szans, żeby oddać chłopcu, który ledwo na leżaku się mieścił taki był wielki. Potem było trochę lepiej, a teraz jest super. Przedszkole ukształtowało moją córkę, stała się pewna siebie, odważna, wygadana, więc na ofiarę się już nie nadaje i nikt jej nie dokucza ani nie bije.
      Nie bardzo wiem co panie mają zrobić, żeby ta dziewczynka nie zaczepiała Twojej córki? Mogą ją ukarać (w przedszkolu mojej córki za takie coś siedzi się na krzesełku), ale co poza tym? Ogólnie trudna sytuacja.
      • villa-diodati Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 11:30
        Niestety ferie nie sprzyjają załatwieniu tej sprawy. Dwie stałe opiekunki grupy mojej małej są na urlopie a dyrektorki dzisiaj nie ma.. Zatem dopiero poniedziałek wchodzi w grę. Rozmowa z jedną z przedszkolanek, które dzisiaj zajmują się grupą odbyła się na zasadzie - przypilnuję, zgłoszę dyrektorce, dzieci sobie dokuczają i nie sposób dostrzec każdego rękoczynu.. Na razie tyle musi wystarczyć. Myślę, że w poniedziałek udam się do dyrektorki i wyjaśnię co się znowu dzieje, opowiem o obawach i poproszę o baczniejsze przyjrzenie się sprawie, zwrócenie uwagi na relacje M-si z moją córką, ustalenie tego kto jest agresorem i w jaki sposób powinien być karany w sytuacjach kiedy dochodzi do przemocy. Chcę konkretów a nie biadolenia, usprawiedliwień czy czegoś w stylu 'oczywiście spróbujemy'. A w domu popróbujemy asertywności w różnych odmianach i będziemy testować w miejscach publicznychbig_grin
        Dziękuję za zainteresowanie tematem i radysmile
        • zjawa1 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 12:28
          Ja na Twoim miejscu nie bylabym tak 100% pewna tego, ze Twoja corka niczego nie zrobila i jest aniolkiem!
          To po pierwsze. Dzieci na kazdym kroku zaskakuja i maja nie raz dziwaczne zachowania. Moj tez przez cale swoje zycie nigdy wczesniej niczego i nikomu nie zrobil. Mimo wszystko tez mial raz taki epizod w przedszkolu w trakcie ktorego podrapal kolege. Jak sie pozniej okazalo kolega ten notorycznie wyrywal mu jego misia!
          Ja nie twierdze, ze tak jest w Waszym przypadku, ale nie popadajmy w skrajnosci i nie nazywajmy malych dzieci oprawcami czy katami!
          Pamietaj jedna zasade: male dzieci nie potrafia sobie radzic z emocjami tak, jak dorosli dlatego dzisiaj Twoje dziecko zostalo przez kogos podrapane, pogryzione, jutro moze zrobic to samo innemu dzieckusmile
          To panie w przedszkolu powinny w odpowiedni sposob reagowac, bo do ich zadan nalezy nauka procesu socjalizacji i zycia w grupie.
          Rodzice nie maja takiej mozliwosci bo nie sa swiadkami ,,na goraco" inerakcji miedzy dzieciakami w przedszkolu.
          Moj raz mial na szyji siniaki i olalam sprawe. Po jakims czasie ,,nauczyl sie" oglady przedszkolnej i podrapal kolege kiedy ten wyrywal mu misia.
          Nie unikniesz tego typu zdarzen, a kontrola ttakich zachowan nalezy do nauczycieli przedszkonych!
          • zjawa1 Re: 04.02.11, 12:36
            Zreszta jak czytam teraz reszte Twoich wypowiedzi to mam nie odparte wrazenie, ze chcesz dziecko trzymac ,,pod kloszem".
            Musisz sobie uswiadomic, ze Twoja coreczka nie jest ,,ksieznyczka" i ,,pepkiem swiata".
            Tweraz stanawi jeden z elementow kokretnej grupy a wiec przedszkolakow.
            Nie kazdy musi ja lubic. Moze wkurza czyms dziewczynke M?
            Przeciez to jest wstep do zycia w spoleczenstwie.
            Twoja corka musi nauczyc sie, ze nie zawsze jest kolorowo i milutko jak w domu.
            Takie jest zycie. W szkole tez bedzie miala do czynienia z roznymi ,,typami". I nie kazdy bedzie ja tolerowac. Niestety takie jest brutalne zycie!
            • dama_2010 Re: 04.02.11, 13:44
              zjawa1 napisała:

              > Zreszta jak czytam teraz reszte Twoich wypowiedzi to mam nie odparte wrazenie,
              > ze chcesz dziecko trzymac ,,pod kloszem".
              > Musisz sobie uswiadomic, ze Twoja coreczka nie jest ,,ksieznyczka" i ,,pepkiem
              > swiata".
              > Tweraz stanawi jeden z elementow kokretnej grupy a wiec przedszkolakow.
              > Nie kazdy musi ja lubic. Moze wkurza czyms dziewczynke M?
              > Przeciez to jest wstep do zycia w spoleczenstwie.
              > Twoja corka musi nauczyc sie, ze nie zawsze jest kolorowo i milutko jak w domu.
              > Takie jest zycie. W szkole tez bedzie miala do czynienia z roznymi ,,typami". I
              > nie kazdy bedzie ja tolerowac. Niestety takie jest brutalne zycie!
              >

              Nie bardzo rozumiem co masz na mysli. Czyli jesli corka autorki watku wkurza koleznake to nie ma sie co dziwic, ze 'obrywa'? A z kolei autorka jest przewrazliwiona na punkcie swojej pociechy?
              To znaczy jak wnerwisz meza czy szefa to moze Ci przywalic i nie ma sie czemu dziwic bo sama jestes sobie winna?

              Wiesz... zycie w spoleczenstwie to takze umiejetne rozwiazywanie konfliktow miedzy ludzmi i tego dzieciaki powinny sie uczyc juz w przedszkolu. Konstruktywne argumenty powinny w tej materii dostarczac przedszkolanki, zwlaszcza ze niektore dzieci wprost z domu wynosza nieszczegolnie spoleczne zachowania a wiec placowki edukacyjne maja byc wsparciem dla rodziny. W takim razie ja zupelnie inaczej niz Ty rozumiem 'wstep do zycia w spoleczenstwie'.
              • zjawa1 Re: 04.02.11, 14:00
                Chyba widzisz roznice miedzy 3 letnim dzieckiem a szefem?
                Takie dzieci nie potrafia sobie radzic z emocjami wiec czesto zdarza sie, ze podrapia czy uderza. To nie jest nic nadzwyczajnego. Do zadan rodzicow i nauczycieli nalezy nauka radzenia sobie z tego, tyu zachowaniami.
                Nie mozna nazywac 2, 3 latka oprawca-to jest skrajny debilizm! Bo czesto takie dzieci nawet nie zdaja spobie sprawy z tego, ze zle cos robia. Podrapanie jest ich mechanizmem obronnym w sytuacjach dla nich zaskakujacych i stresujacych.
                Ja rozumiem, ze niektore tutaj mamy maja cuda-natury! Subtelne, idealne aniolki.... Jestem ciekawa tylko kiedy te uosobienia nieskazitelnego dobra dopuszcza sie ,,oprawdczych" czynow?smile Nie ma bowiem dziecka, ktore kiedys nie uderzylo, nie wyrwalo czy podrapalo!
                Zwlaszcza jesli chodzi o bytowanie w takiej instytucji jak przedszkole.

                Tak, autorka tego watku jest skrajnie przewrazliwiona! Dziecko jej zostalo podrapane, jak chyba 85% przedszkolakow. Nie widze w tym zadnej sensacji czy sytuacji ekstremalnej.
                Normalna rzecz, ktora dotyka wiekszosc dzieci, a nazwa problemmu epitetem ,,oprawcy" opisuje co najmniej akty skrajnego i celowego sadyzmu ze skutkiem trwalego uszczerbku na zdrowiu!
                • franczii Re: 04.02.11, 14:11
                  Autorka nie jest przewrazliwiona. Przeciez jej dziecko nie zostalo zaatakowane jeden raz tylko stalo se popychadlem jednej dziewczynki. Przy calym zrozumieniu dla biednej agresywnej dziewczynki, ktorej agresja nie bierze sie znikad itp. ale autorka musi sie w tej chwili troszczyc o wlasne dziecko, ktore jest w tej sytuacji ofiara.
                • dama_2010 Re: 04.02.11, 14:15
                  No widzisz - a Ty wlasnie wykazalas wrazliwosc na sformulowanie, ktore jak sadze autorka celowo przejaskrawila, zeby wzbuzic zainteresowanie tematem.
                  Moze i nie jest tarfione ale ja skupilam sie na probie odpowiedzi na Jej pytanie (a nie na formulowane okreslenia). Zreszta nie nazwalabym tego 'skrajnym debilizmem' i skoro okreslenia sa dla Ciebie takie istotne to definicja 'debila' takze zostala uzyta niewlasciwie.

                  Widze roznice miedzy 3-latkiem a szefem ale wspominalas o 'wstepie do zycia w spoleczenstwie' a wiec jesli jestesmy na wstepie to zdecydowanie popieram dialog i dyplomacje a nie rekoczyny i pewne rzeczy nalezy tepic w zarodku.
                  To ze dzieci przejawiaja takie zachowania oczywiscie nie dziwi, natomiat to ze dorosli NIE REAGUJA na takie zachowanie - to juz mnie dziwi. Trzeba wlasnie dziecku pokazac sluszna droge, pokazac co jest spolecznie akceptowane a co nie. To nie jest chyba trudne zwlaszcza jesli ktos (teoretycznie) ma wyksztalcenie kierunkowe.
              • zjawa1 Re: 04.02.11, 14:11
                W takim razie ja zupelnie inacze
                > j niz Ty rozumiem 'wstep do zycia w spoleczenstwie'.
                No nie watpie. Jesli ty psychike 2, 3 latka stawiasz rownolegle z psychika i zachowaniem swojego meza czy szefa to faktycznie bardzo roznia sie nasze poglady.
                Zreszta mylisz wiele zasadniczych kwestii.
                Nie wiem, moze mam ,,opuznione" ale w dalszym ciagu ucze go podstaw w rozroznianiu tego co jest dobre, a co zle! Co jakis czas zdarza sie, ze zaskakuja nas roznego rodzaju sytuacje, a co za tym idzie, reakcje dziecka na nie. Za kazdym razem straram sie tlumaczyc jak powinno reagowac i rozwizywac dany problem. Ja to wiem bo jestem osoba doroslom, a nie dzieckiemsmile
                I wlasnie na tym polega zasadnicza roznica miedzy 2,3 latkiem a szefemsmile
                • dama_2010 Re: 04.02.11, 14:18
                  zjawa1 napisała:

                  > Nie wiem, moze mam ,,opuznione" ale w dalszym ciagu ucze go podstaw w rozroznia
                  > niu tego co jest dobre, a co zle!

                  Slowo klucz > UCZE
                  i tu mysle, ze jestesmy w stanie osiagnac konsensus, gdyz sama to napisalas a ja wlasnie twierdze, ze konieczna jest NAUKA i reakcja doroslych na pewne zachowania dzieci. Tyle w temacie smile
                  • zjawa1 Re: 04.02.11, 14:44
                    Ok. To zgadzamy sie jednak w wielu kwestiachsmile
                    Posluchaj, za zwrocilam uwage -jesli chodzi o watek autorki- na kilka drazniacych mnie w nim rzeczy!
                    A mianowicie na to, ze jest 100% pewna iz ma calkowicie niewinne dziecko pod kazdym wzgledem.
                    Dwa. Nazywa male dziecko oprawca, choc oprawca najprawdopodomniej jest jej rodzina. Zal mi tej dziewczynki M. Bo najwidocznej nikt nie uczy jej jak powinno sie postepowac, a zachowania jakie przejawia sa efektem bezradnosci, bezsilnosci lub checi zwrocenia na siebie uwagi. Mysle tez, ze panie nauczycielki srednio radza sobie ze swoimi wychowankami.
                    No i po trzecie. Nie lubie takich publicznych obnazan sie z cylku: obdukcja z medycyny sadowej.
                    Zreszta ja myslalam, ze jak wejde na te linki to zobacze co najmnie krwawiace, rozdarte rany-tak wynikalo ze wstepu w opisie watkusmile Tym czasem patrze i w sumie nic nie widze, przecieram monitor-bo troche faktycznie byl juz popalcowanysmile-no i co? W koncu dostrzegam te klasyczne, przecietne zadrapania.

                    A tak na matrginesie do autorki watku: co zlego jest w slowie PIWO???? Nie lubie jak ktos snuje afere o charakterze patologicznym skoro nawet nie zna podstaw i stanu faktycznego.
                    Ja przyznaje sie bez biciasmile Popijam sobie czasami PIWKOsmile Zrobie to nawet dzis wieczorkiem, bo uwalniam sie od malego na weekendsmile
                    Zreszta osobiscie wole PIWKO od innych napojow alkoholowych, ktorych raczej nie pijam wcale.
                    I bynajmniej nie czuje sie przez to patologiczna matka. Sorry nie bede zyla do konca zycia w abstynencji jak czlonek gr AA tylko dlatego, ze wydalam na ten swiat swego potomka! Ludzie nie popadajmy w skrajnosci!
                    • villa-diodati Re: ech zjawa... 04.02.11, 15:07
                      Nie mówię, że picie piwa to zbrodnia. Ale rozmowy 3latków w tym temacie chyba nie powinny być zbyt rozległe?
                      Z doświadczenia wiem, że żeby nabawić się zadrapań z krwiakami włącznie trzeba się trochę powysilać.. Mam zareagować dopiero kiedy wróci z wybitym okiem albo krwawiącymi ranami? Mam spokojnie czekać i nikomu nic nie mówić, aż wreszcie M-a osiągnie szczyty swoich możliwości (będzie miała w końcu miesiące praktyki) i zdarzy się coś poważnego a Panie przedszkolanki z oburzeniem zapytają: A dlaczego Pani nie mówiła, że coś się dzieje?
                      Sama jestem ciekawa kto tu jest prowodyrem i doprowadza do konfliktów. Gdyby się okazało, że to moja mała daje w kość M-si chyba byłoby mi lżej na sercu niz terazwink Obawiam się jednak, że jest inaczej. Stąd mój niepokój i reakcja.
                      A temat to zwyczajny chwyt marketingowysmile Aby zainteresować i przyciągnąć konsumentów a w efekcie otrzymać dużo odpowiedzi, pomysłów, które być może pozwolą mojej małej dać M-si do zrozumienia, że jesli się nie odczepi to w mo**ę;P
                      • zjawa1 Re: ech villa-diodati 04.02.11, 15:14
                        Ja mam takie pytanie do Ciebie.... Czy Ty kiedys mialas okazje zobaczyc jak Twoje dziecko zachowuje sie w wiekszej gr.obcych dzieci?
                        Jesli nie, to proponuje Ci zrobic taki eksperyment i poobserwowac mala!
                        Nie wiem, zapiszcie sie na jakies zajecia itp.
                        Mozesz tez( bo masz do tego prawo formalne) poprosic o to, ze chcesz posiedziec z 2 godzinki w przedszkolu i poogladac jak mala sie zachowuje oraz inne dzieciaki. Napewno bedzie nieco inaczej niz zwykle jednak mimo tego napewno cos zauwazysz co moze byc pomocne.
                        • villa-diodati widziałam, widziałam 04.02.11, 15:21
                          Chodzimy czasem do Anikina (takie dziecięce centrum zabaw) gdzie ja siedzę i patrzę a moja mała hasa, wspina się, zjeżdża itp. Niestety z tego co zauważyłam nie ma w sobie zbyt wiele siły przebicia i stanowczości. Częsciej się podporządkowuje i przystaje na propozycje niż inicjuje swoje pomysły. Dlatego dzieci z reguły ją lubią bo mogą liczyć na wspólną zabawę i rzetelnego kompanasmile Jest nieco nieśmiała.. tak.
                      • zjawa1 Re: ech villa-diodati 04.02.11, 15:22
                        > Nie mówię, że picie piwa to zbrodnia. Ale rozmowy 3latków w tym temacie chyba n
                        > ie powinny być zbyt rozległe?
                        A skad wiesz jakie typu sa te rozmowy?
                        Pialas, ze do M Twoja corka przyniosla do domu zdanie ,,To jest moje piwo".
                        Zreszta co w tym zlego?
                        Powiem Ci tak, kilka razy bylam ze swoim niespelna 3 latkiem w sklepie i tak sie zdarzylo ze pare razy ktos przed nami kupowal piwa. Dzecko podchwycilo ta nazwe i bawila sie w domu w sklep udajac, ze ktos kupuje piwo itp. To samo mialo miejsce w przedszkolu i zareczam Ci, ze panie nie podejrzewaja mnie o menelstwo i deiwacjewink
                        Ponadto czy PIWO to to jakis temat tabu?
                        Tak, ja pporozmawialm troche z malym na temat PIWA kiedy pytal mnie co, to jest . Odpowiedzialam mu, ze napuj niskoprocentowy ktory robi sie z chmielu, skoleji chmiel to taka roslinka, ktora rosnie na polach itp.
    • dziub_dziubasek Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 12:53
      Moja córka parę razy wracała ze żłobka z ugryzieniem (widocznym bardzo wyraxnie, nawet ilość zębów można było policzyć) czy zadrapaniami. Ciocie zawsze oddając mi córkę informowały co się stało- zwykle wychodziło, że dzieciaki się zwyczajnie posprzeczały. Tyle że primo są to dzieci 2-2,5 letnie, a secundo nie ma jednego agresora- raz podrapała Zosia, innym razem ugryzł Michaś. Zresztą mojej gwieździe też się zdarzyło komuś przyłożyć, święta nie jest mimo, ze uczymy ją nieagresywnego rozwiązywania konfliktów.
      Ja bym na spokojnie porozmawiała z paniami, ze jesteś zaniepokojona, że Twoja córcia zgłasza problemy z M. i zapytała jak to wygląda z ich strony. Starszak kiedyś też zaczął mi się skarzyć, że X mu w przedszkolu dokucza. Zapytałam pań jak ta sprawa wyglądała ich zdaniem- no i okazało się, ze X bardzo słabo mówi (a zwłaszcza w porównaniu z moim trajkoczącym non stop) i zwyczajnie łapie czy ściska mojego gdy coś od niego chce. I niekoniecznie jest to związane z agresją.
      Mam wrażenie, ze strasznie się uprzedziłaś do tej dziewczynki, a myślę, że trzeba by tu zadziałać spokojnie- najpierw wszystko wyjaśnić, jak nie z paniami to z dyrekcją- ale nie na zasadzie oskarżeń tylko zgłoszenia pewnych obaw jakie masz co do tej sytuacji.
    • mama-ola Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 04.02.11, 12:53
      Uczyłam moje dziecko asertywności długo przed przedszkolem. Atakowane są raczej dzieci słabsze psychicznie, nieumiejące się obronić. Czas zacząć zaprawę na sucho, bo takie Marysie mogą Twoją córkę ustawić w pozycji ofiary na całe lata...
      • villa-diodati mama-ola - otóż to. 04.02.11, 14:53
        Pisałam już o tym wcześniej, obawiam się, że M-a sprawi, że inne dzieci zaczną traktować moją małą w ten sam sposób. Właściwie dlaczegóż by nie przywalić komuś kto nie odda i nie być takim fajnym i silnym jak M-a. Córka nie jest przyzwyczajona do agresywnego zachowania, walki o swoje zabawki itp. Chętnie się dzieli, jest wrażliwa i pełna dziecięcej empatiismile Wcześniej chodziła do żłobka dlatego ma do czynienia z większą grupą i ogólnie równolatkami już od 2,5 roku. Nie sądzę zatem żebym była przewrażliwiona na jej punkcie jak twierdzi zjawa.
        Widzę, że moje dziecko ma problem z koleżanką, która ewidentnie sobie ją upatrzyła i sprawdza na niej swoje możliwości. Natomiast moja córka nie umie sobie z tym poradzić. Dlatego chcę jej pomóc, nauczyć asertywności, umiejętności przeciwstawienia się i postawienia na swoim. Po to chyba jestem, żeby uczyć ją różnych postaw w różnych sytuacjach, które się pojawiają, nie? To dla niej coś nowego, dla mnie właściwie również i mam wątpliwości jak postąpić. Jakich reakcji ją uczyć.. Stąd post.
        A zjawa niech mnie nie obraża, bo wsadzę do 'czarnego wora' jak ktoś straszył wcześniejwink
        • zjawa1 Re: mama-ola - otóż to. 04.02.11, 15:04
          A kto Cie obraza? Widzisz, znow potwierdzasz to, co juz Ci pisalam-wszystko widzisz w czarnych barwach, pesymistycznie.
          Wiesz, jest roznica miedzy wyrazeniem wlasnego zdania, a obrazaniem kogos.
          Piszesz na forum publicznym wiec nie oczekuj, ze kazdy bedzie przytakiwal temu, co opisujesz.
          No chyba, ze tylko taki cel mial ten watek?
          ....hehe Orazanie, to nazywanie obcego dziecka ,,bachorem" npsmile Wiec badz bardziej obiektywna, jak ci juz wyzej pisalamsmile
          • villa-diodati pesymistka z natury 04.02.11, 15:15
            Wydaje się racjonalne branie pod uwagę najgorszych możliwości, przygotowywanie się na nie zawczasu, planowanie możliwości i posunięc, a w następstwie zaoszczędzenie sobie płaczu, że coś właśnie najgorszego się przydarzyło. A o ileż milej kiedy sprawdzi się ten radosny scenariusz, którego się nie spodziewaliśmy? Takie mam podejście. Być przygotowanym i czujnymsmile
            • zjawa1 Re: pesymistka z natury 04.02.11, 15:27
              To ja Ci powiem z wlasnego doswiadczenia i nie tylko, ze zakladanie z gory, ze cos pojdzie nie tak i nastawianie sie na najgorsze jest bardzo blednym kolem!
              Zreszta takie podejscie nie ma raczej nic wspolnego z ogolno pojetym racjonalizmem.
              Racjonalne podejscie to nie podadanie w skrajnosci.
              Ty, masz duzy wplyw na to jak Cie odbieraja inni zwlaszcza obcy ludzie. I jesli z gory zakladasz, ze ktos z kim pogadasz jest negatywnie nastawiony na Ciebie, to automatycznie zanim zacznie sie rozmowa podswiadomie wysylasz mu sygnaly, ze Ci sie nie podoba itp.
              Wiec sila rzeczy mimo tego, ze ososba ta pierwotnie byla neutralna do ciebie lub nawet przychylnie natawona staje sie odwrotnie!
              Wlasnie o to chodzi, zeby nie myslec o sytuacji skrajnie zle lub dobrze tylko NEUTRALNIE!!
              • zjawa1 A co, do Twojej malej 04.02.11, 15:33
                Nie mozesz jej tez na sile zmieniac!
                Byc moze ma wlasnie taki charakter. Charakteru dziecka nie nalezy zmieniac. Trzeba skupic sie nad tym jak majac taki, czy inny charakter radzic sobie z konkretnymi problemami.
                Oczywiscie mozna w dziecku rozwinac poczucie pewnosci. Dziecko pewne staje sie bardziej aktywne w wielu dziedzinach. Zeby dziecko nabralo pewnosci siebie podstawa jest np. czeste chwalenie je za czasem blache rzeczy.
                Nie wiem, zabierajcie ja do roznych srodowisk, place zabaw, imprezy dzieciece itp. Wyznaczajcie jej jakies drobne zadanie, ktorych byc moze nawet nie wykona w pelni ale mimo to chwalcie.
        • mama-ola villa-diodati 04.02.11, 15:49
          > Córka nie jest przyzwyc
          > zajona do agresywnego zachowania, walki o swoje zabawki itp.

          Nie trzeba uczyć agresywności czy walki tylko takiej postawy ciała i głosu, który sprawi, że nikt nie wpadnie na pomysł, by jej coś zabrać czy uderzyć. Nie o to chodzi, by sama była "bez kija nie podchodź", ale by jakoś całą sobą, a przede wszystkim silną psychiką nie prowokowała do złego traktowania. Istnieją takie osoby, które wyzwalają w innych pomiatanie, niestety...

          Wiesz, zanim się kogoś uszczypnie czy ugryzie, to się trzeba do niego zbliżyć, potem jakoś go za tę rękę ująć, a na koniec trzeba mieć chwilę na to gryzienie. To wszystko trochę trwa. Co w tym czasie robi atakowane dziecko? Poćwicz to z córką może?

          Ja z synem ćwiczyłam i wyćwiczyłam pewne odruchy i postawy ciała. U nas zaczęło się od dwóch sytuacji. W jednej syn miał ok. 1,5 roku. Inny chłopiec (młodszy) złapał go za policzek i uszczypnął. A moje dziecko stało, rączki wzdłuż ciała, wzrok wbity we mnie z niemą prośbą o pomoc. Jego ciało nie wiedziało, co robić. Druga sytuacja - dzieci na placu zabaw podchodziły i wyjmowały mu łopatkę z ręki, nawet nie wyrywały, po prostu brały. A on widział, że się zbliża taki zabieracz, wiedział, że zabierze i nie uniemożliwiał tego.
          Zaczęliśmy ćwiczyć, takie różne sytuacje, dramy można powiedzieć smile Nauczyliśmy odruchów, postaw ciała i określonych zwrotów. No i takie sytuacje przestały mieć miejsce.

          Zjawa pisze, żeby charakteru dziecku nie zmieniać. A my może i zmieniliśmy charakter naszego dziecka. No i co z tego... Ma teraz lepiej w życiu, tj. w kontakcie z innymi dziećmi. Sam nie zabiera, nie szykanuje innych dzieci, jest bardzo lubiany w grupie (widzę, jak go inne dzieci witają i z sympatią traktują). Nie "zepsuł się" przez to, że przestał być gapką.
          • mama-ola Re: villa-diodati 04.02.11, 15:58
            forum.gazeta.pl/forum/w,566,66621736,,Spokojny_dwulatek.html?v=2
    • nati-007 Re: Przedszkolny oprawca. PILNE! 09.02.11, 21:18
      Moje zdanie jest takie, że nie ma znaczenie czy twoja córka ją sprowokowała czy nie NIKT NIE MA PRAWA BIĆ. W tym momenie panie przedszkolanki powinny zareagować i dziecko które chce bić ,posadzić w inne miejsce, żeby miało możliwość wyciszenia się. W wypowiedziach wcześniejszych zdenerwowała mnie wypowiedź, że dzieci uczą się agresji z domu. Nie mogę się z tym zgodzić, moja córka jest bardzo niezależną, emocjonalną osobą. Postawy asertywnej nie muszę jej uczyć, bo o swoje walczy aż za bardzo. Mam za to inny problem jeżeli czymś się bawi, a ktoś bez pytania chce jej to wyrwać to robi awanturę , krzyczy i czasem zdarzy jej się uderzyć. Nie potrafi poradzić sobie z tymi emocjami. Tłumaczę za każdym razem jak widzę takie zachowanie, nie dostała w życiu nawet klapsa ( dotyczy zachowań agresywnych w domu). Na szczęście takich sytuacji jest coraz mniej, jest starsza - więcej rozumie, a przede wszystkim chodzi do super przedszkola, gdzie i owszem za takie zachowanie miała karę (karne krzesełko), panie przedszkolanki dużo pracowały aby takich zachowań już nie było. Dlatego z góry nie przekreślałabym tej dziewczynki, jest jeszcze dzieckiem, dla mnie ewidentna [u]winna przedszkolanek[/u], którym się nie chce nic z tym zrobić. Jeżeli przy każdej takiej sytuacji miałabym karę, później mądrze ktoś by to wytłumaczył - może by zrozumiała, że jest to złe. Nie pozwpoliłabym aby ktoś bił moje dziecko i karam jak moje bije inne dziecko. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka