Dodaj do ulubionych

Do mam dzieci notorycznie chorych...

04.02.11, 17:06
Jak sobie radzicie?
Ja juz wymiekam...

Do 3-ciego roku zycia mialam zdrowe dziecko, pozniej 1,5 roku cyklicznie co miesiac chorowanie, zakonczone 3x szpitalem, tona lekow, badan... Potem 4 m-ce zdrowa i teraz ciagiem juz 2-gi miesiac w domu. Jestem sponsorem przedszkola - place za to, ze dziecko i tak siedzi w domu... Nie mam juz sily nawet wymyslac zabaw a brak kontaktu z rowiesnikami tez nie sluzy mojej jedynaczce...

Nie chce pisac o chorobach, co ktora przeszla z dzieckiem bo i ja sama widzialam w jednym ze szpitali, ze moze byc jeszcze gorzej (i w sumie to ja NIE mam problemow) ALE napiszcie skad bierzecie sile na to wszystko... Jak sie organizujecie...
Jakies pozytywy prosze...
Obserwuj wątek
    • sonia-3 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 17:42
      3-latka chora non- stop. 4-latka chora non- stop. 5-latka zdecydowanie lepiej. Chorowała rzadziej i infekcje przechodziła łagodniej. Obecnie 6- latka. Jest nieźle. Katar to katar, a nie tak jak kiedyś nieuchronne zapalenie ucha. Dziecko musi się wychorować. A nam pozostaje się tylko pocieszać, że będzie lepiej i w końcu przestaniemy sponsorować przedszkole. Cierpliwości.
      • bacha1979 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 17:53
        Dziecko
        > musi się wychorować

        Może tak, może nie.
        Do autorki watko- badałaś dziecko na pasożyty, ewentualnie konsultowałaś odrobaczanie z pediatrą???
        • dama_2010 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 18:04
          bacha1979 napisała:

          > Dziecko
          > > musi się wychorować
          >
          > Może tak, może nie.
          > Do autorki watko- badałaś dziecko na pasożyty, ewentualnie konsultowałaś odroba
          > czanie z pediatrą???

          Tak - te 1,5 roku to byly pasozyty (historia jest strasznie dluga i skomplikowana) - to mamy za soba. Teraz byl paciorkowiec i albo to sie ciagnie albo alergia (po 3 antybiotykach walczymy przed podaniem kolejnego i jest niezle ALE do przedszkola nie moze chodzic i na dwor nie w taka pogode). Dzieki za 'czujnosc' i troske ale nie - przepraszam - nie chce mi sie pisac o chorowaniu jako takim. Naprawde mam reke na pulsie - z tym daje rade....
          Tylko ta monotonia.... Te nieprzespane noce od kataru, siedzenie non-stop w zamknieciu...

          Sonia-3 w jakis sposob mnie podtrzymala na duchu - bo cora ma 5 lat a wiec... moze faktycznie jeszcze tylko chwila...
          Tylko taki mnie dzis dolek zlapal...
          • sonia-3 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 18:21
            Powiem tak. U nas i u moich koleżanek najgorzej wypadł( wypadł u mnie, u koleżanek jeszcze trwa)rocznik 4-5 lat. Po wakacjach było lepiej.
          • ola33333 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 18:51
            >> siedzenie non-stop w zamknieciu...

            chyba tylko przy goraczce?
            Jak juz najgorszy etap choroby mija, to chyba chodzicie na dwor, przynajmniej na krotkie spacery ??
            • klubgogo Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 18:59
              No co Ty, przecież napisały, że siedzą w domu, bo przecież świeże powietrze zabija tongue_out
              Może właśnie wypadałoby te dzieci częściej wietrzyc, niż trzymac w suchym mieszkaniu?

              A poza tym, co to znaczy "muszą się wychorowac"? Czy dziecko, które nie choruje w wieku 1-6 lat, zacznie chorowac dopiero później?
              • zjawa1 klubgogo 04.02.11, 19:31
                > No co Ty, przecież napisały, że siedzą w domu, bo przecież świeże powietrze zab
                > ija tongue_out
                > Może właśnie wypadałoby te dzieci częściej wietrzyc, niż trzymac w suchym miesz
                > kaniu?

                No wlasnie zawsze bawia mnie tego typu tekstysmile
                Mysle, ze tego rodzaju twierdzenia maja za zadanie pocieszyc jakos rodzicow, ktorych dzieci notorycznie choruja.

                Ile razy mozna powtarzac, ze nabywanie odpornosci nie ma nic wspolnego z co tygodniowymi chorobami dziecka chodacego do przedszkola! Mylicie uodparnianie sie na konkretne wirusy z ogolna odpornscia systemu immunologicznego!
                System immunologiczny dojrzewa z wiekiem i bynajmniej nie pomaga w tym notoryczne chorowanie w przedszkolu bowiem to chorowanie czesto i zbyt czesto konczy sie seria antybiotykow a te-jak wiadomo nie od dzis- wlasnie oslabiaja odpornosc i wielokrotnie wyniszczaja organizm bardzo malego dziecka!

                Zrozumcie, ze na ok 80% syfow bedacych w przedszkolu nie da sie uodpornic!! Mam tutaj na mysli chocby: zapalenie pluc, oskrzeli, angine, zapalenie ucha itp.

                Tak, jak juz wspomnialam wyzej, system immunologiczny uodparnia sie z wiekiem, a wiec czytaj-im starsze dziecko tym silniejszy system odpornosciowy!
                Odpornosci mozna troche pommoc jak ja to nazywam ,,wspomagaczami" typu hartowanie dziecka, tran, witaminy.
                Odpornosc dziecka moze tez spadac przy: chorobach pasozytniczych oraz alergii!!! O czym malo sie mowi!
                Dlatego najpierw trzeba zlokalizowac zrodlo obnizonej jak na wiek odpornosci i je leczyc!
                ,,Proces uodparniania sie przedszkolnego" moze tylko przeszkodzic w odpowiednim dojrzewaniu systemu immunologiczengo za posrednictwem licznych antybiotykow.
                .....,,kazde dziecko musi odchorowac swoje"..... Ciekawa teoria. O co w niej chodzi? O to, ze kazde dziecko ma juz ,,od gornie, od Boga" zapisane ile musi przejsc chorob w ciagu 3 lat swojego zycia?
                Czy, ze jesli nie bedzie chodzic do przedszkola w wieku dajmy na to 3,4 lat to bedzie musialo ,,nadrobic zaleglosci" idac do przedszkola w wieku lat 5 czy 6?

                Sorry, ale ja wlasnie poszlam dopiero w wieku lat 6 i musze Wam powiedziec, ze zdarzyl sie cudsmile))) absolutnie nic nie ,,nadrabialam"smile Bylam okazem zdrowia.
                Wiadomo, ze dziecko puszczone do przedszkola w wieku 3 lat bedzie czesciej chorowac od tego, ktore poszlo do niego w wieku lat 5 czy6! Bo wtedy system odpornosciowy zaczyna byc coraz silniejszy, a tym samym mniej podatny na czeste zachorowania.
                • zjawa1 podaje odpowiedni link do mojej wypowiedzi.... 04.02.11, 19:34
                  Kurcze wklejil sie poczatek i nie to, co chcialamsad
                  Chodzilo mi o te tresc wypoowiedz Klubgog:

                  A poza tym, co to znaczy "muszą się wychorowac"? Czy dziecko, które nie choruje w wieku 1-6 lat, zacznie chorowac dopiero później?
                  • rooms Re: podaje odpowiedni link do mojej wypowiedzi... 04.02.11, 19:43
                    zjawa1 napisała:
                    >Wiadomo, ze dziecko puszczone do przedszkola w wieku 3 lat bedzie czesciej chorowac od
                    >tego, ktore poszlo do niego w wieku lat 5 czy6! Bo wtedy system odpornosciowy zaczyna byc
                    >coraz silniejszy, a tym samym mniej podatny na czeste zachorowania.

                    Nie zgodzę się. Ja też nie chodziłam do przedszkola i chorowałam bardzo, w wieku 6-7 lat zdrowie miałam dużo lepsze. Córka mojej przyjaciółki podobnie - nie chodziła do przedszkola w wieku 2-3 lat i chorowała ciągle... Więc nie wiadomo...
                    • zjawa1 Re: podaje odpowiedni link do mojej wypowiedzi... 04.02.11, 19:45
                      No, to widocznie tak jak pisalam z jakiejs przyczyny jej sytem nie dzialal sprawnie!
                      • zjawa1 Re: podaje odpowiedni link do mojej wypowiedzi... 04.02.11, 19:47
                        Wiesz sa dzieci, ktore choruja od urodzenia non stop. Czy to oznacza, ze ,,uodparniaja sie"?

                        No chyba, raczej nie.... Fakt jest jednak faktem. Trzeba znalesc przyczyne zbyt slabej odpornosci dziecka i napewno nie jest to brak przebytych chorob lapanych w przedszkolusmile.... No za wyjatkiem pasoztytowsmile
            • dama_2010 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 19:14
              > chyba tylko przy goraczce?
              > Jak juz najgorszy etap choroby mija, to chyba chodzicie na dwor, przynajmniej n
              > a krotkie spacery ??

              Tak jak piszesz + nie chodzimy jesli ma kaszel a jest duzy wiatr. A kaszle brzydko.
              Suma sumarum - duzo jest tego siedzenia.
              Poza tym - 'krotkie spacery' to przewaznie zakupy jedzeniowe - wielka mi atrakcja...

              Mialo byc pozytywnie a nie dokladanie na plecy...
              • zjawa1 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 19:41
                Do autorki. Doskonale rozumiem twoj stan psychiczny. To poczucie stagnacji i w sumie bezsilnosci moze byc naprawde skrajnie dobijajacesad
                A nie masz jakis znajomych, ktorzy mogliby wpadac do Was albo Wy do nich? Zawsze to jakies urozmaicenie.
                NA pocieszenie powiem Ci, ze nie tylko Ty tak masz i nic nie trwa wieczniesmile
                Dzieci z czasem ,,wydorosleja" stana sie silniesze i bedzie Ci co raz latwiej. Napewno beda lapac co raz mnie chorob!
              • sonrisa06 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 19:50
                Tytuł wątku idealnie pasuje dla mnie - niestety sad Ja też jestem mamą dziecka notorycznie chorego, ale moje dziecko było od urodzenia chorowite. Pierwszy raz w wieku 8 tygodni zapalenie uszu (z kataru) miesiąc później kolejne. Nie będę opisywała wszystkich chorób po kolei. U nas królują anginy i zap oskrzeli. Teraz córka jest drugi rok w przedszkolu. Pierwszy był koszmarny, ale ten obecny wcale nie jest lepszy. W listopadzie, grudniu i styczniu była po jednym tygodniu w przedszkolu. Ostatnio miała grypę, ciężko ją przeszła, ale dzięki Bogu bez powikłań. Zrobiłam jej (po raz kolejny) wszystkie badania, we wtorek (kolejna) wizyta u lekarza, bo mała jest słabiutka, wykończona chorobą.
                Najbardziej dołuje mnie fakt, że w takiej sytuacji nie moge pracować. Nie mam z kim zostawić córki, jeśli nie idzie do przedszkola to i ja muszę być w domu. Kilka razy zaczynałam pracę, ale nic z tego nie wychodziło, bo po co komu taki pracownik, który notorycznie do pracy nie przychodzi. Na początku kariery przedszkolnej córki musiałam sama się zwolnić, zaledwie po kilku mies. pracy, bo dziecko było chore prawie 3 miesiące non stop.
                Jeśli chodzi o wychodzenie na dwór - wychodzimy jak tylko się da, jeśli nie ma gorączki, i nie kaszle bardzo. Zaczynamy po chorobie od 15 min i codziennie dłużej.
                Moja też jest jedynaczką i też tego kontaktu z rówieśnikami bardzo jej brakuje. Ja badzo ubolewam nad tym brakiem. W domu podczas choroby, rekonwalescencji nudzi się okropnie, ja juz nie wiem co wymyślać, żeby jakoś czas jej zorganizować. Bardzo jej przedszkola brakuje, lubi tam chodzić.
                Pozytywnie o takim stanie rzeczy napisać się nie da, dobrych stron chorowania (takiego chorowania) nie widzę. Też już jestem wykończona, z każdą chorobą coraz bardziej. W zeszłym roku jakoś miałam więcej energii, tłumaczyłam sobie, że to przecież pierwszy rok przedszkola, że to normalne itd. W tym roku, po prostu ręce mi opadają i łapię doła przy każdej kolejnej chorobie córki sad
      • zjawa1 sonia? 04.02.11, 19:59
        Dlaczego tyle osob-w tym i Ty- traktujecie co tygodniowe choroby dziecka w przedszkolu jak swoista szczepionke uodparniajacasmile? Przeciez odpornosc dziecka nie wzrasta przez to, a wrecz przeciwnie oslabia sie miedzy innymi przez kolejne serie antybiotykow!
        Tak, jak juz pisalam dziecko przechodzac te liczne syfy moze je przechodzic co miesiac i tak w kolo.
    • slonko1335 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 19:43
      Będzie lepiej. Moja zaczęła dawać nam w kość zanim się urodziła...łudziłam się, że się wychorowała zanim poszła do przedszkola i będzie już lepiej-nie było, zwłaszcza że zaczęła zarażać młodszego. Ona miała głupi katar a on wylądowała w szpitalu z ostrym uchem. Wyszedł ze szpitala przytargał rotawirusa i tak w kółko coś. Zeszły rok to był koszmar. W miesiącu po 5 dni obecnych miała bo ciągle leżała z zapaleniem oskrzeli. Do maja. Trafiłyśmy do dobrej alergolog-pilmonolog 2 maja. Starsza od maja bajkapodczas gdy maj był co roku tragiczny(jest alergiczką, astmatyczką). Z młodziakiem różnie ale dużo lepiej(chociaż on z kolei co roku przeom stycznia/lutego odchorowuje-chyba leszczyna). Jasne jakieś drobne wirusówki sie zdarzają, anginę miał niedawno, pod koniec też wirusisko jakieś złapał ale starsza się trzyma. Wczoraj w przedszkolu z 30 osobowej grupy było 9 dzieci, dzisiaj już 6, młoda odpukać cały czas się trzyma pani twierdzi, że jako jedyna nie kaszle....
      • ewelajnawrocek Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 19:48
        Niestety nie mam nic pocieszającego. Płacę tysiaka na żłobek a mały czasem bywa w tym tydzien. Najgorsze dla mnie (poza cierpieniem dziecka awkors) jest pogodzenie tego z praca, kiedy sie nie ma nikogo na miejscu, zadnych babc, cioć. Ciągle na L4 albo ja albo mąż i tylko myslę czy mnie tym razem nie zwolnią.
      • slonko1335 Re: Do mam dzieci notorycznie chorych... 04.02.11, 19:51
        acha zapomniałam o najważniejszym frekwencja w tym roku świetna. Opuściła z powodu chorób raz tydzień z powodu jelitówki dość łagodnej na szczęście i trzy dni z powodu wirusówki jakiejś z wysoką gorączka.
        • zjawa1 Właśnie mam do Was pytanie?????????????? 04.02.11, 19:55
          Jak godzice prace z tym, ze dziecko notorycznie choruje???
          Wiele z Was napisalo, ze nie ma popmocy w postaci np. dziadka czy babci i same zostajecie z dzieckiem.
          Ja na dzien dzisiejszy mam taka pomoc, ale nie wyobrazam sobie odwrotnej sytuacji jak u Was-sama utrzymuje dom. A ciagle zwolnienia z powodu powaznych chorob dziecka napewno skonczylyby sie zwolnieniem z pracy.
          • slonko1335 Re: Właśnie mam do Was pytanie?????????????? 04.02.11, 20:02
            Miałam lajtową pracę i fajny układ z szefostwem jak była tylko Alka, poza tym babcię na zawołanie, drugą w razie godziny W, dziadka i męża który też ma fajnego szefa aczkolwiek nie zawsze może wziąć wolne od ręki. Praca się skończyła a dokładniej firma zlikwidowała i w tamtym roku nie dałabym rady na cały etat w nowej. Zwolnili by mnie po okresie próbnym. Na razie więc robię zlecenia i zastanawiam czy iść do normalnej roboty przed wrześniem czy już poczekać aż młodziak pójdzie do przedszkola...
            • sonrisa06 Re: Właśnie mam do Was pytanie?????????????? 04.02.11, 20:11
              Przez ostatnie półtora roku, czyli od kiedy córka poszła do przedszkola jestem już w trzeciej pracy. Pierwsza praca - sama się zwolniłam, nie dało się inaczej, druga - nie przedłużyli umowy, za dużo nieobecności, teraz trzecia - też nie mam złudzeń, że przedłużą umowę, raczej nikt nie chce pracownika, który jest jeden tydzień w miesiącu w pracy. Nie pracować nie mogę z powodów finansowych.
            • zjawa1 Sluchajcie!!!! 04.02.11, 20:12
              Jest jedna bardzo wazna sprawa, o ktorej mysle, ze warto wspomniec.
              Musimy rozgraniczyc i zastanowic sie z jaka gr. dzieci mamy do czynienia jesli chodzi o zachorowalnosc.
              Ostatnio czytalam, ze mozna je podzielic na kilka oraz rownolegle przyporzadkowac bardziej wiarygodne przyczyny zachorowan u dziecka na roznego rodzaju syfki.
              I tak, pierwsza gr sa dzieci, ktore od urodzenia miewaly epizody czestego chorowania.
              druga grupa dzieci to te, ktore zaczely chorowac dopiero po pojsciu do przedszkola.
              I teraz ta ostatnia gr. dzieli sie na te, ktore choruja bez wzgledu na to czy chodza do tego przedszkola czy tez maja przerw, oraz na grupe tych dzieci, ktore choruja tylko chodzac do przedszkola, a po odstawieniu od niego nie choruja wcale!
              Ta ostatnia gr. dzieci wg. amerykanskich specjalistow traci swoja odpornosc immunologiczna na skutek dzialan psychosomatycznych. A wiec dziecko bedac zestresowane w ciaglym napieciu itp. lapie szybciej roznego rodzaju choroby......hmmmm u nas tak jest, maly nie chodzi do przedszkola dosc dlugo i mimo tego, ze mial juz wielokrotnie kontakt z innymi, chorymi dzieciakami to nie zlapal ani razu nawet kataru!
              W pozostalych gr naukowcy jako gl. przyczyne czestego chorowania upatrywali w : nie wykrytych albo zle leczonych alergiach, innych powaznych chorobach oraz w popularnych niestety ostatnio pasozytach. Ponoc wg. statystyk co 3 dziecko ma np. Lambrie.
              • slonko1335 Re: Sluchajcie!!!! 04.02.11, 20:14
                Zjawa. Lamblie nie lambrie, Przepraszam że się czepiam ale jak słyszę lambrie to mnie skręca...
                • zjawa1 Re: Sluchajcie!!!! 04.02.11, 20:21
                  A dlaczego Cie skrecawink?
                  Wg. mnie Lambrie to chyba jedne z najbardziej ,,sympatycznych" wizualnie pasozytow naszego organizmusmile
                  Ty sie smiej, ostatnio u dziecka mojej znajomej wykryto uwaga: Tasiemca!!! Matka tak profilaktycznie zrobila jak co ,,sezon" okresowe badania na pasozyty.
                  • slonko1335 Re: Sluchajcie!!!! 04.02.11, 20:23
                    LAMBLIE nie lambrie!

                    Lamblie przerobiliśy....
                    • zjawa1 Re: Sloneczko:) 04.02.11, 20:29
                      Ja Cie nie chce martwic, ale te mikro pasozytki mozna miec nie razsad
                      A propos badania kalu za pierwszym razem wykazaly ich obecnosc?
                      Bo z tego co wiem, to ponoc cysty moga byc wypuszczane w kale nawet raz na miesiac?
                      Jak to dokladnie zbadac?
                      Z gory dzieki za info!
                      Acha i mozesz podac objawy jakie mialo Twoje dziecko?
                      • slonko1335 Re: Sloneczko:) 04.02.11, 20:34
                        Zjawa mi o nazwę pierwotniaka idzie cały czas lamblia nie lambria.

                        Badania kału wykazały ich obecność w 11 i 12 próbce(niestety dopiero na końcu dałam do babki która potrafi cysty znaleźć). Znalezienie dziadostwa to masakra, trzeba od razu uderza w sprawdzone miejsce z szukaniem bo zazwyczaj laboratoria nie mają o tym pojęcia, podobnie zresztą jak później lekarze z leczeniem...
                        Objawy miała typowe aczkolwiek nie do końca wiadomo które powodowały lamblie bo jednocześnie zdiagnozowano alergie i refluks. Bóle brzuszka, brzydki zapach z ust, powiększoną wątrobę, wzdęty brzuszek, zgrzytanie zębami, kaszel nocny, niewyjaśnione temperatury, wymioty.
                        Przeczytaj sobie pod linkiem jest list dr Ozimka dotyczący pasożytów, lekarz prawdziwy jak najbardziej, bardzo zainteresowany tematem:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,86962,121711085,121711085,List_od_dr_Ozimka.html
                        • zjawa1 Re: Sloneczko:) 04.02.11, 20:40
                          Dziekismile ... co do nazwy faktycznie teraz zauwazylamsmile
                          Pisze nie roztropniesmile
              • sonrisa06 Re: Sluchajcie!!!! 04.02.11, 20:21
                Wychodzi na to, że moja jest w tej pierwszej grupie. A kto wymyślił taki podział? I czemu on służy?
                • zjawa1 Re: Sluchajcie!!!! 04.02.11, 20:27
                  Wiesz co, to byly jakies badania naukowe chyba kliniczne.
                  Powiem Ci, ze opisalam ten artykul tak w wielkim skrucie. Ogolnie bylo w nim wiele ciekawych i zastanawiajacych jak dla mnie informacji. Ponoc taki podzial ma pomagac w znalezieniu konkretnego zrodla zachorowan dzieci w wieku przedszkolnym.
                  Powiem Ci, ze ja nie raz glowilam sie dlaczego moje dziecko lapie syfa tylko w przedszkolu! Moze nie tak czesto, w sumie raz mial konkretny epizod-za to bardzo powazny-zapalenie ucha i ciagle teraz tego komplikacje.
                  Mimo wszystko zastanawialo mnie to dlaczego majac kontakt w domu czy u znajomych z chorymi ososbami, wluczac sie po szpitalach itp. nie zlapal przez ten okres ok 1,5 miesiaca ani razu nawet kataru?
                  Mysle, ze zalicza sie do gr ostatniej a wiec psychosomatyczne przyczyny.
          • martaad Re: Właśnie mam do Was pytanie?????????????? 04.02.11, 20:17
            Ja mam takiego chorowitka w przedszkolu.Łudziłam się,że w tym roku bedzie lepiej bo poprzedni był koszmarny.Ale niestety sie pomyliłam.Mały więcej jest w domu niż w przedszkolu.W związku z tym ja nie pracuję.Zaczęłam pracę jak tylko poszedł do przedszkola ale po paru miesiącach na L4,ciągłym angażowaniu babci(która sama jest mocno schorowaną osobą)poddałam się i zwolniłam się z pracy.Nie jest nam łatwo.Mąz pracuje na zmiany,więcej go nie ma niż jest,ja cały dzień z małym.Mam tylko nadzieję,że będzie lepiej,mały przestanie chorować i może wtedy przyjdzie czas na realizację zawodową.
    • dama_2010 rozjechalo sie :)) 04.02.11, 20:32
      No i temat sie rozjechal... smile
      W sumie kazdy moze pisac co chce choc pierwotnie zakladalam, ze wypowiedza sie Mamy chorowitkow jak sie trzymaja, jak sobie poprawiaja nastroj. Wcale nie chcialam o chorobach bo nie dosc, ze chorowanie mojej gwiazdy mnie dobija to wbrew pozorom wcale NIE jest mi lepiej wiedzac, ze inne dzieciaki tez sie morduja... (w tym przypadku nie dziala pocieszacz: inni maja jeszcze gorzej).

      I nagle poruszonych zostalo mase waznych kwestii, dyskusyjnych kwestii - niekoniecznie prowadzacych do podnoszenia na duchu 'uziemionych mam'.

      Wiec jesli idzie o poruszone pozostale kwestie:
      - w temacie pasozytow to moglabm nazwac siebie ekspertem ale nasza historia jest tak obszerna, ze nawet NIE CHCE mi sie tego walkowac. Moj segregator notatek i badan wprawia lekarzy w oslupienie smile) Zreszta w tym przypadku to NIE lekarze dali rade temu syfowi a moj upor (szkoda tylko, ze trwalo to tak dlugo)
      - w temacie alergii - 'badam teren' - jestem na etapie: jak sie trzymac bez uzycia sterydow (pomalu jakos idzie do przodu. W tym roku - poszlo tylko do nosa i zadnych wziewow)
      - w temacie infekcji wirusowych - ucze sie przy kazdej infekcji. Katar i walka z nim jest dla mnie sporym wyzwaniem i przy nim 1,5 roku jazdy z pasozytami to 'pikus'.
      - w temacie pracy - tu mam komfort (albo i nie - zalezy jak na to spojrzec). Pracuje zawodowo z domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka