Dodaj do ulubionych

Histeryk w przychodni

25.02.11, 21:14

Dziś z młodym (2 latka) byłam u lekarza. Niestety wizyta wypadła na czas drzemki, więc młody niewyspany urządził małe przedstawienie z płaczem w roli głównej. Próbowałam różnymi sposobami go uspokoić, no ale jak histeria, to histeria w dodatku z gorączką w tle. Oczywiście nikt się nie kwapił, żeby nas przepuscić (3 osoby przed nami). Najgorsza jednak była baba, która bezczelnie zwróciła mi uwagę, żebym coś wreszcie z tym dzieckiem zrobiła, jaką ja jestem matką i etc. Coś jej odburknęłam, młody płakał, aż wreszcie lekarka kazała nam wejść. Kiedy wychodziłam, chciałam jeszcze coś tej kobiecie odburknąć, ale sobie gdzieś poszła. Czy byłyście już w takiej sytuacji? Przeraża mnie znieczulica społeczna..






Obserwuj wątek
    • gatta28 Re: Histeryk w przychodni 25.02.11, 21:50
      Nagadałabym babie, żeby ze sobą coś zrobiła jak ma problem.
      • zjawa1 Re: Histeryk w przychodni 25.02.11, 21:55
        A co, to za problem?
        Jak sadze najmlodsze deziecko w ,,pczekalni", co juz ,,staruchy" zapomnialy jakie bywa z dzieci?
        A Ty nie przejmuj sie tak, tym wiele przed Tobasmile
        tMusisz sie zdystansowac i na lighta do tego podchodzic!
        • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 00:57
          Ty też kiedyś będziesz staruchą i Twoje dziecko też, chyba że zdechniecie w młodym lub średnim wieku....
          • zjawa1 Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 10:50
            Nie kazda starucha zachowuje sie tak, jak te codziennie oblegajace dzien w dzien przychoodnie!!! Te wlasnie sa najgorsze, pierwsze z kryka w autobusie, pooobijaja wszystkich w miedzy czasie, a pozniej sapia i zdychaja w trakcie jazdy do kolejnego szpitala....
            Nie sadze, zebym dozyla tyle co te ,,staruchy" wyzej wspomniane w tym kraju!
            Tu zaklada sie zeby pracowac jak wol do 60-65 i zdychac jak najszybcie, problem z emeryturami z glowy. Nasze pokolenie bedzie mialo ,,balange", to nie to co teraz!
    • deela Re: Histeryk w przychodni 25.02.11, 21:51
      powiedziałabym "odwal się stara prukwo"
    • fizia44 Re: Histeryk w przychodni 25.02.11, 22:06
      Dzięki. Tuż po wypisaniu recept i uspokojeniu się młodego miałam przygotowana mowę, ale kobieta uciekła.
    • memphis90 Re: Histeryk w przychodni 27.02.11, 22:18
      Hmm, aż mi się przypomina jedna ematka-lekarka, która kazała w przychodni chore dziecko uciszać, bo jej przeszkadza pracować...
    • camel_3d Re: Histeryk w przychodni 27.02.11, 22:35
      i co sie jej dziwisz?
      kobita czekala moze juz 3-4 godzina..i jeszcze twoj maluch zaserwowal jej kakofonie w uszy....
      • ancymon123 Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 09:40
        Przyznam, że i ja nie lubie jak sie dziecko obok mnie drze. Jeśli sie drze to trzeba z nim wyjść np. na zewnątrz i poprosic recepcjonistke, żeby zawołała, jak lekarz bedzie mógł przyjąć. W poczekalni do lekarza czekają chore osoby, na ogół jakis ból głowy czy mdłości są przy tym. Drące się dziecko tylko nasila objawy.
        • memphis90 Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 21:46
          Taaa, mi rejestratorka w przychodni odmówiła otwarcia drzwi do poczekalni dla dzieci zdrowych, tylko kazała czekać z noworodkiem razem z dziećmi chorymi- a chciałam młodego tylko zarejestrować i patronaż umówić. Więc już widzę jak ochoczo rusza taka pielęgniara zad zza biurka i woła mnie z dzieciakiem z dworu...

          W poczekalni do lekarza czekają chore osoby, na og
          > ół jakis ból głowy czy mdłości są przy tym. Drące się dziecko tylko nasila obja
          > wy.
          Z kacem do rodzinnego? wink
          • ancymon123 Re: Histeryk w przychodni 01.03.11, 11:32
            No wiec skarga na rejestratorke- byłaś z dzieckiem zdrowym i zapisywałaś do dzieci zdrowych, nie mogła Was trzymać wśród chorych.
            • memphis90 Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 23:10
              Eee tam, chrzanić skargi. Z marszu zmieniłam przychodnię. Niech żałują, bo ja jestem taka "martwa dusza", co produkuje co miesiąc kasę, a przychodzi najwyżej na szczepienie.
          • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 00:58
            Mdłości i wymioty to nie tylko objaw kaca, ale i innych chorób, wyobraź sobie że dorośli też cierpią, nie tylko dzieci.
            • memphis90 Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 23:11
              I poczucie humoru zostawiają obowiązkowo przed drzwiami?
              • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 21:03
                Nie każdy musi mieć poczucie humoru, to nie żaden obowiązek.
    • kanna Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 10:16
      Nie bardzo rozumiem, czemu oczekujesz, że inni cie przepuszczą.. ich dzieci tez sa chore, skoro przyszli do lekarza, nie?

      Inną sprawą jest to, że kobieta zachowała sie po chamsku.
      • beatike Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 11:25
        Nie przejmuj się, dziecko chore z goraczką i w dodatku obudzone z drzemki, normalna reakcja. Kobieta rzeczywiście mało empatyczna, coraz więcej niestety takich ludzi. Trzymaj się i dużo zdrówkasmile
        • camel_3d Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 11:33
          a moze kobieta tez byla z bolem glowy, zmeczona czekaniem i wk..wiona polska sluzba zdrowia?
          • beatike Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 11:57
            No tak , ale ona jest dorosła i potrafi więcej znieść i zrozumieć niż dwuletnie dziecko. Takie jest moje zdanie.
            • camel_3d Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 12:04
              wiesz co..ja mysle, ze to nie jest rozsadne podejscie.
              rozsadne byloby gdybys napisale, ze dorosla osoba powinna wspolczuc matce, ktora ma takiego 2letniego hiosteryka w przychodni... bo i dzeicko jest wkurzone i matka przy nim tez nie jest zrelaksowana.
              tyle ze dzeici nie sa swietymi krowami i wcale nie musimy w 100% akceptowac kazdego zachowania... Mysle, ze ja bym wyszedl na kilka minut zeby dzeicko "ochlonelo"...i wrocil.
              • beatike Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 12:25
                TYlko gdzie wyjść jeśli np. Przychodnia jest mała(w naszym przypadku) bo chyba nie na dwór z dzieckiem ,które ma gorączkę?????????????
                • camel_3d Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 12:28
                  > TYlko gdzie wyjść jeśli np. Przychodnia jest mała(w naszym przypadku) bo chyba
                  > nie na dwór z dzieckiem ,które ma gorączkę?????????????

                  hmm...przebywanie w pomieszczeniu z innymi chorymi ludzmi tez zdrowe nie jest...a swieze powietrze mimo wszytsko duzo lepsze.
                  • ppaskuda Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 13:31
                    jasne,że lepsze,tylko jak mały płakał,na pewno był spocony,ubierz go,siebie,wyjdź na dwór z takim spoconym dzieckiem - rewelacja...i za chwilę spowrotem do przychodni z tego swieżego powietrza,no super po prostu dla szkraba z gorączką...

                    kobiecie na pewno bym coś odburknęła,że rozumiem jak jest chora i że ją to może denerwować,ale takie małe dziecko z gorączką,chore,śpiace również może nie mieć humoru....
              • beatike Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 12:28
                Oczywiście , że nie akceptujemy każdego zachowania, ale jeśli dziecko jest chore, to chyba mozna zrobić mały wyjątek? TAKIE JEST MOJE ZDANIE. To my pokazujemy dziecku świat i ono też widzi nasze reakcje n arózne problemy. Uczmy je zrozumienia dla innych!
                • camel_3d Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 12:30
                  nie wiem jak ja bym zareagowal..ale mam tez 2latka. Ale gdyby mi glowa pekala, a obok darloby sie dziecko...to byc moze puscilyby mi nerwy...
                  • beatike Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 13:26
                    Wiadomo, jak to przy chorobie małego dziecka... Człowiek cały zestresowany...
                  • ppaskuda Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 13:32
                    i tobie mogą puścić nerwy w tym wypadku,ale 2latkowi nie?
                    • ppaskuda Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 13:32
                      to do camela było smile
                    • camel_3d Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 15:49
                      no czyli wszytsko ok..my musimy zrozumiec mame z wrzaskunem, a mama musi zrozumiec chora pacjentke i..juz kloppt z glowy.
                      • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 11:26
                        Dla mam z dziećmi wyrozumiałość i tolerancja powinny być jednostronne i dotyczyć tylko ich i ich dzieci, stąd tyle wątków a złych emerytach, złych kolejkowiczach i przechodniach.
                  • mb800 Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 13:51
                    Ja też nie wiem czy tylko bym odburknęła.
                    Wyobrażam sobie sytuację, też mam dwulatka (diabełka)\, który chyba nienawidzi każdego lekarza bo na widok człowieka w fartuchu już się zaczyna wydzierać i szarpać. Wiem jak mnie to irytuje, do tego one jest chory(ma gorączkę coś go boli) więc pewnie rozbi to ze zdwojoną siłą. Do tego mój stres bo nie wiadomo co mu dać by mu ulżyło, nie wiadomo na co znów jest chory, trzymam kciuki by to znów nie musiały być antybiotyki a tu do tego jakaś baba zwraca mi uwagę że moje dziecko jest za głośno - chyba nerwy mogłby mi puścić. Bo starą jak boli głowa to niech sobie tabletkę weźmie a dziecku nie wiem co dolega także nic również nie moge mu dać, zakneblować też nie zamierzam ... wink
                    Zresztą uważam że stare baby są gorsze od płaczących dzieci.
                    • hanalui Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 19:16
                      mb800 napisała:

                      > Wyobrażam sobie sytuację, też mam dwulatka (diabełka)\, który chyba nienawidzi
                      > każdego lekarza bo na widok człowieka w fartuchu już się zaczyna wydzierać i sz
                      > arpać. Wiem jak mnie to irytuje, do tego one jest chory(ma gorączkę coś go boli
                      > ) więc pewnie rozbi to ze zdwojoną siłą.

                      A mój lekarz mówi ze jak się dzieciak ma sile drzec i histeryzowac to znaczy ze taki chory jeszcze nie jest tongue_out

                      Bo starą jak boli głowa to
                      > niech sobie tabletkę weźmie a dziecku nie wiem co dolega także nic również nie
                      > moge mu dać, zakneblować też nie zamierzam ... wink

                      Nurofen, calpol w ciemno możesz dzieciakowi zaserwowac, jakby baba wiedziała co jej dolega pewnie nie czekała by na lekarza

                    • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 01:05
                      >Zresztą uważam że stare baby...

                      W jakim wieku jest Twoja mama?
                  • franczii Re: Histeryk w przychodni 05.03.11, 18:45
                    Ryczace dziecko tez z pewnoscia dobrze sie nie czulosuspicious
                    Mialo goraczke wiec prawdopodibnie i jemu glowa pekala.
                    • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 00:56
                      Pani też się pewnie świetnie czuła a do przychodni przyszła dla relaksu i na kawkę.
                      Ale liczy się tylko samopoczucie matki a nie tamtej Pani, tak?
                    • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 01:00
                      Nie tylko małe dziecko ma prawo do złego samopoczucia...
    • kaskahh Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 14:07
      Przede wszystkim nie oczekiwalabym, by mnie przepuszczono.
      Wyszlabym na chwile, by dziecko sie uspokoilo. Niekoniecznie na zewnatrz, nie wiem, jaka tam masz przychodnie. Dwulatka mozna juz troche zajac - nie wierze ze ryczal godzine. A nawet gdyby, to obce baby-panie, nie musza mnie instruowac, jaka ze mnie matka. Choc ogolnie to grzeczna jestem i nie pyskuje do starszych.
    • ciociacesia wspólczuje przezyc 28.02.11, 14:26
      jeszcze mi sie nie zdarzylo takie cos. ogolnie raczej nas przepuszczaja w kolejkach. jak dziecko chore to zatykam uniwersalną zatyczką nr 1, zazwyczaj pomaga. nosze, gadam, a czesem po prostu akceptuje jej rozpacz... babe bym albo olala albo spiorunowala wzrokiem. odpowiedz deeli moglaby byc w uzyciu smile choc ja na ogol grzeczniutka
      ogolnie bylo minelo
    • mama-ola Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 16:09
      Nie przejmuj się tą babą... Zapomnij smile
      A co do przepuszczania - nikt tego nie zrobi, każdy ma swoje sprawy, swoje problemy, każdy może się źle czuć, nawet jeśli tego nie widać. Chociaż ja bym Cię raczej przepuściła, jeśli moje dziecko byłoby akurat w dość dobrej formie.
    • dama_2010 Punkt widzenia zalezy od puntu siedzenia :) 28.02.11, 16:36
      Jak zawsze smile

      Ojej mam chore dziecko - czemu nikt nie okazuje empatii??? Czemu nikt mnie nie przepusci?!! Co to za ludzie bez uczuc!

      Ale mnie wszystko boli, zaraz 'zejde' a ten sie drze niewiadomo czemu - czy ta matka nie moze jakos zapanowac na wlasnym dzieckiem?

      Bosze - czekam tu juz 2,5h z chorym dzieckiem a tej paniusi sie wydaje, ze swiat sie kreci wokol niej i jej dziecka
      __________________________________

      Jesli bylas zapisana na godzine - jak kazdy inny - to czekasz i tyle. Dla KAZDEGO jego dziecko jest najwazniejsze i nawet jesli ja bylabym tylko z zakatarzonym i pokaslujacym dzieckiem to tez bym Cie nie puscila z dwoch powodow:
      1. zapisalam sie i tak samo czekam
      2. chce jak najszybciej zabrac moje dziecko od tych zarazkow, zeby nie zlapalo czegos gorszego

      Jesli nie bylas zapisana - tym bardziej grzecznie czekasz i co najwyzej mozesz ladnie poprosic, zeby sie ktos ulitowal a nie tego wymagac.

      Jesli Twoje dziecko drze sie w nieboglosy - no coz - trzeba jakos przezyc. Uwag bym Ci nie robila ale w duszy tez marzylabym, zebys jakos sie uporala z wlasnym dzieckiem i zeby sie uciszylo.

      Jesli nie pasuja Ci przychodnie panstwowe i obowiazujace zasady - zafunduj sobie spokoj i wzywaj lekarza do domu.
      W 95% stercze w kolejkach jak wszyscy. Przy b. duzej goraczce lub kiedy nie ma szansy na szybki zapis a jest problem - placze i place.

      Przykro mi jesli takie stanowisko Cie przeraza. Choc ja bym tego nie nazwala 'znieczulica' a zdrowym rozsadkiem.
      • kanna Re: Punkt widzenia zalezy od puntu siedzenia :) 28.02.11, 17:20
        Swięte słowa... spójrz na to z drugiej strony - czy tylko dlatego, ze potrafie uspokoic moje dziecko i nie wrzesczy jak opetane, ma czekac DŁUŻEJ?
    • silje78 Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 20:36
      dlaczego ktoś ma wykazać zrozumienie dla ciebie i twojego dziecka skoro ty nie jesteś w stanie zrozumie, że ktoś nie mo ochoty słuchac wrzasków?
      jak chyba wiesz nikt do lekarza nie chodzi dla rozrywki, sama mam 3,5 letnią córkę. też pary razy zdarzyło się, że urządzała sceny, ale stawałam na rzęsach żeby nie uprzykrzyć życia innym ludziom. nasze dzieci są pepkami świata, ale tylko dla nas i radzę o tym pamiętać.
      • franczii Re: Histeryk w przychodni 05.03.11, 18:40
        też pary razy zdarzyło się, że urządzała sceny, ale stawałam na rzęsach że
        > by nie uprzykrzyć życia innym ludziom.

        I nigdy nie zdarzylo ci sie, ze ci sie nie udalo uspokoic od razu?
        Dzieci czasem placza, zwlaszcza jak sa chore, cos je boli i nie zawsze da sie je uspokoic.
        • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 00:53
          A ludzie dorośli jeżeli są chorzy i bardzo źle się czują a dodatkowo ktoś im zakłóca spokój mają prawo nie okazywać anielskiej cierpliwości czy obojętności, każdemu się chociaż raz w życiu w sytuacji złego samopoczucia/choroby ulało, nie wierzę że Tobie nie, nie ma takich osób...
          • franczii Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 09:07
            To prawda zdarzylo mi sie ze puscily mi nerwy i cos komus nagadalam. Zawsze przepraszalam i w wieku lat 30 wiem, ze lepiej sie kontrolowac niz potem przepraszac. Nigdy jednak nie nagadalam z powodu placzu dziecka nie dlatego ze mi wrzask dziecka nie przeszkadza, dla mnie tez jest uciazliwy nawet placz moich wlasnych dzieci ale dlatego, ze nieukojony placz to rzecz, na ktora wplywu nie mam i zadnej korzysci bym nie osiagnela przygadaniem matce, nawet swojego napiecia bym nie rozladowala bo zaraz potem zrobiloby mi sie glupio ze o placz chorego dziecka sie czepiam.
            • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 11:22
              >nieukojony placz to rzecz, na ktora wplywu nie mam.

              Złe samopoczucie przy chorobie i podenerwowanie wywołane wrzaskami to też rzecz na którą nie zawsze mamy wpływ.
              Mnie na przykład ryki drażnią nawet jak jestem zdrowa (gdzieś czytałam płacz dzieci jest na takiej częstotliwości dźwiękowej że bardziej drażni niż inne, bardziej piskliwy) i współczuję szczerze osobie chorej która musi go wysłuchiwać.
        • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 01:02
          A dorośli ludzie czasem się denerwują, zwłaszcza jak mają złe samopoczucie, mają gorączkę, są chorzy i czekają już drugą godzinę w kolejce do lekarza.
          Oni nie mają prawa do wyrozumiałości? Oni nie cierpią?
    • leneczkaz Re: Histeryk w przychodni 28.02.11, 20:54
      To wyobraź sobie, że np. obok siedziałabym ja z moim który przy temp. 38 już leży i mdleje i też sypia w dzień i dosłownie zasypia mi na kolanach.. I ja mam Cię wpuścić bo Twój jest histerykiem?
      Dziś widziałam takiego wyjca na ulicy (lat 3-4). Darł się jak ze skóry obdzierany (i to nie est przenośnia- krzyk był jak u człowieka umierającego). Aż przyśpieszyłam kroku bo myślałam, że może coś złamał, albo umiera mu matka. Ale z bliska usłyszałam 'looooooooooooodaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, loooooooooooodaaaaaaaaaaaa'. Myślisz, że powinnam a) ustąpić drogi b) kupić mu loda c) przytulić (coby nie mówili, że znieczulica panuje). Miałam ochotę kopnąć go w kostkę i zakneblować bo pękały mi bębenki.
      • zjawa1 leneczkaz 05.03.11, 22:09
        Jak Twoj syn mdleje przy 38, to moze ma jakas ukryta, powazna chorobe?
        Wiesz, czesciej spotyka sie, ze dzieci przy 38 sa rozdrzanione i placzliwe-nie mylic z histerykiemsmile
        .... Hmmm chyba nie jestes do konca obiektywna!!
        Paietam jak jakies pare tyg temu pisalas o swoim synku ,,terroryscie".... cos sie zmienilo jednak od tamtego czasu???????

        leneczkaz napisała:

        > . Myślisz, że powinnam a) ustąpić drogi b) kupić mu loda c) przytulić (coby nie
        > mówili, że znieczulica panuje). Miałam ochotę kopnąć go w kostkę i zakneblować
        > bo pękały mi bębenki.
        Czyli, jednym slowem zachowalabys sie podobnie jak pan, ktory plmal chlopakowi nogi:
        www.gazetawroclawska.pl/stronaglowna/375962,legnica-z-ama-dziecku-nog-ale-jest-wolny,id,t.html?cookie=1
    • dama_2010 Postawa roszczeniowa - inny przyklad 28.02.11, 21:43
      A mnie spotkala kiedys taka sytuacja - zapewne jestem wredna malpa w rozumieniu Autorki watku.
      Otoz w poniedzialek zapisalam dziecko na czwartek. Stan byl w miare ok wiec moglam te pare dni zaczekac. Przychodze 5 minutek przed czasem i jestem ja i jedna Pani z chlopcem.
      Pytam - na ktora godzine jest pani zapisana?
      Nie jestem zapisana ale ja mam tylko jedno pytanie do lekarza i WEJDE NA CHWILE PRZED PANIA.
      Jakims cudem - tym jednym zdecydowanym zdaniem pani uruchomila we mnie niechec. Nie padlo zadne 'prosze' ani 'czy moglabym' - tylko 'WEJDE'.
      No wiec odrzeklam (pomimo, ze mnie zajezyla), ze dobrze - moze Pani wejsc ze mna i spytac skoro to tylko jedno pytanie.
      Na co pani, ze przy mnie nie bedzie omawiac problemow zdrowotnych dziecka.
      A wiec powiedzialam, ze sie nie zgadzam, ze albo wejdzie ZE MNA albo niech sobie czeka dalej bo ja czekam na wizyte od poniedzialku.
      Pani zrobila mi awanture (az rejestratorki wyskoczyly), ze jestem bezczelna, bezduszna, ze co mi za roznica, ze nie chcialabym aby moje dziecko takie problemy spotykaly, ze ona sie spieszy do pracy i nie moze dluzej czekac. Dowiedzialam sie jeszcze, ze daje zly przyklad corce i jak ja ja wychowuje.
      Wparowala ze mna do gabinetu i slowotok do lekarza (jak wyzej), na co ja, ze nie wnosze sprzeciwu aby pani zadala sobie TO pytanie ale w mojej obecnosci a pani (oczywiscie) zaprotestowala i lekarz ja wyprosila.

      Caly dzien zepsula mi ta sytuacja. Niby moglam zaczekac chwile ale jedno slowko, inny ton i wszystko potoczyloby sie inaczej. Pani nie zaczekala - musiala do pracy...

      Zdarza mi sie prosic innych o przepuszczenie. Jesli ktos mowi - NIE, odpowiadam: oczywiscie rozumiem, nie ma problemu. Pytam nastepna osobe lub czekam na 'dziure' (czyli spoznialskiego pacjenta). Czasem ktos mnie pusci a czasem nie - musze sie z tym liczyc jak ide bez zapisu.
      • leneczkaz Re: Postawa roszczeniowa - inny przyklad 01.03.11, 09:13
        U nas dzięki Panu Najwyższemu, lekarka sama woła po nazwisku więc sobie możesz i łeb inogę wsadzić a i tak Cię wyproszą big_grin
        Choć była ostatnio taka sytuacja, że my przyszliśmy a przed nami od jakiegoś czasu była mama z małą dzidzią chorą i ja czekałam długo jakoś ze 30 min. i weszłam wywołana przed nią i za mną jeszcze kogoś innego wywołali a one tak czekały.. uncertain
        • fizia44 Re: Postawa roszczeniowa - inny przyklad 05.03.11, 18:06
          Jeśli chodzi o ścisłość, to byliśmy godzinę na dworze, widząc ogromny tłum przed nami, zajęłam kolejkę i wyszliśmy na dwór. Wróciłam, gdy były 3 osoby przed nami. Młody wył przez 10 min, wiadomo dlaczego. Nie zależało mi na tym, by wejść bez kolejki. Ludziom w ogóle przeszkadza płacz dziecka i starsze kobiety zwracają nam, młodym matkom uwagę dość często, gdy tylko widzą rozkrzyczanego berbecia. Oczywiście wina matki, bo sobie z dzieckiem nie radzi.
          • franczii Re: Postawa roszczeniowa - inny przyklad 05.03.11, 18:51
            Nie przejmuj sie ani babami ani idealnymi mamusiami z tego forum. Toz to cyborgi sa i cyborgi maja a nie dzieci.
          • gazeta_mi_placi Re: Postawa roszczeniowa - inny przyklad 06.03.11, 00:48
            A w jakim wieku kobieta miałyby prawo zwrócić Ci uwagę?
            Jak rozumiem starsza nie, bo "starsza"...
            A 20-latka? Albo 25-latka już tak? Albo 30-letni facet?

            >Ludziom w ogóle przeszkadza płacz dzieci.

            I nic w tym dziwnego bo najczęściej jest donośny i bardzo piskliwy a takie dźwięki najbardziej drażnią.
            • ancymon123 Re: Postawa roszczeniowa - inny przyklad 07.03.11, 11:39
              Ja nie zwróciłam wczoraj uwagi ludziom, a wydaje mi sie ze powinnam - w sklepie z bucikami- chłopiec ryczy i krzyczy "nie zakładaj mi, boli mnie, ja nie chcę", a rodzice pakują mu na nóżki kolejne markowe obuwie. Ja bym tak nie mogła dzieciaka katować. Maluch w wieku mojego syna, strasznie mi sie go szkoda zrobiło. A Ci rodzice wyglądali jakby wpakowanie syna w przecenione adidaski było ich misją życiową.
        • gazeta_mi_placi Re: Postawa roszczeniowa - inny przyklad 06.03.11, 00:51
          > Choć była ostatnio taka sytuacja, że my przyszliśmy a przed nami od jakiegoś cz
          > asu była mama z małą dzidzią chorą i ja czekałam długo jakoś ze 30 min. i weszł
          > am wywołana przed nią i za mną jeszcze kogoś innego wywołali a one tak czekały.

          Może nie były umówione? W takiej sytuacji jeżeli lekarz ma czas czeka się do momentu gdy nie odejdzie ostatni UMÓWIONY pacjent, normalna zasada obowiązująca w wielu przychodniach, dlaczego osoba umówiona ma przepuszczać osobę nieumówioną tylko dlatego, że przyszła wcześniej? Pomijam sytuację zagrożenia życia, ale wtedy dzwoni się na pogotowie a nie ślęczy godzinami w przychodni.
    • mruwa9 Re: Histeryk w przychodni 05.03.11, 18:19
      Co bym zrobila w tej sytuacji? Skupila sie na pacyfikowaniu dziecka , a nie na dyskusjach z babami. Czyli- robilabym swoje, co do mnie nalezy. Trzeba miec wlasciwe priorytety w zyciu wink
      Argument o przepuszczeniu w kolejce do mnie nie przemawia, kazda osoba w poczekalni znalazla sie tam z tego samego powodu.
      • guderianka Re: Histeryk w przychodni 05.03.11, 20:08
        Moja Młodsza alergicznie reagowałna na każdy biały fartuch od pierwszych dni życia. Tak mniej więcej do 3 roku życia gdy ujawnił sie wyraźnie jej talent racjonalizmu. Można jej wyltumaczyć wszystko--logicznie, rozsądnie, krok po kroku. Przestała się bać lekarzy, duża też w tym ich zasługa bo nie przejmowali sie jej histerią. Współczuje frustracji w poczekalni, też to przezywałam. Potem sobie odpuścilam i na pełnym luzie i w spokoju zajmowałam sie dzieckiem, ślepa na innych, gotowa jednak na cięte odpowiedzi. Wyluzuj i nie przejmuj sie innymi, dziecko najwazniejsze a nie obce baby.
        • myroad Re: Histeryk w przychodni 05.03.11, 20:39
          A mnie zawsze zastanawia pewna sprawa smile
          Jak miałam roczne dziecko denerwowały mnie dwu i trzy latki które mało co nie zadeptały mojego w piaskownicy. Myślałam sobie że "niewychowane" itd...
          Gdy syn miał 3 lata denerwowały mnie znowu te maluchy które się tak "plątają" pod nogami że dzieci nie mogą się swobodnie wybiegać

          No i tak się zmieniają poglądy.

          Mamy które piszą że dziecko nie ma prawa płakać w przychodni że to uwłaszcza innym pacjentom nigdy nie miały dziecka które bało się lekarzy.
          Jak się urodzi drugie dziecko, egzemplarz bardziej wymagający szybko zmienia poglądy.

          Mnie płacz cudzych dzieci nie przeszkadza. Kiedyś z tego wyrosną. Bardziej współczuje matce czy ojcu że muszą to jakoś okiełzać.
          Wkurza mnie takie gadanie że płacz dziecka doprowadza dorosłego człowieka do histerii itd... bo chyba zanim ten mądry człowiek stał się tym dorosłym też darł za przeproszeniem buźkę jak mu było źle.
          Niestety nie rodzimy się tak wspaniali i wysublimowani, ze zrozumieniem dla otaczającego nas otoczenia.
          Patrzysz na drącego się dzieciaka który tak cię "wkurza" że zaraz mu " coś zrobisz" to pomyśl sobie że nie byłaś lepsza tongue_out
          • asia_i_p Re: Histeryk w przychodni 05.03.11, 21:24
            Ale nie chodzi o to, żeby uciszyć dziecko, którego się nie da uciszyć. Tylko żeby zrozumieć, że jak wrzask dziecka jest nieracjonalny i niezłośliwy, tak samo reakcja zbolałej chorej osoby, której ktoś wrzeszczy nad uchem, może być nieracjonalna i niezłośliwa. A autorka wątku najwyraźniej żałuje, że nie miała ochoty kobiecie nagadać.
            • monikaj21 Re: Histeryk w przychodni 05.03.11, 21:56
              No tak, pewnie, zrozumienie wymaga akceptowania u dorosłego człowieka zachowań na poziomie dwulatka...
              • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 00:41
                Dorośli także mają prawo do gorszego samopoczucia i swoich negatywnych emocji, zwłaszcza jak są chorzy, a małe dzieci to nie pępki świata (chyba że dla własnych rodziców).
                • zjawa1 gazeta_mi_placi 07.03.11, 10:55
                  Widac, ze bezdzietnysmile
                  Porownanie nie na miejscu.
                  Dziecko male, roczne na przyklad ma prawo plakac i nie uciszysz go nagle, bo jakis staruch psiesiadujacy cale dnie w przychodni ma akurat zly chumor!
                  A jesli przyrownujesz takiego starucha do dziecka to widocznie traktujesz takich ludzi jako cofnietych w rozwoju do wieku niemowlecego lub wczesno dzieciecego!
                  • gazeta_mi_placi Re: gazeta_mi_placi 07.03.11, 21:19
                    >Dziecko male, roczne na przyklad ma prawo plakac.

                    A inne osoby ma prawo to denerwować smile Co zresztą zrozumiałe.
                    Poza tym nie tylko starszym osobom przeszkadzają dziecięce ryki, młodym osobom także smile
                    Chyba nawet bardziej młodszym osobom bo niestety (w tym przypadku) mają lepszy słuch od starszych.
                    • zjawa1 Re: gazeta_mi_placi 07.03.11, 22:09
                      Ja zauwazylam, ze starszym( choc gorszy sluchsmile) bardziej przeszkadzaja takie ,,akcje"smile.
                      Przyznam sie jednak szczerze, ze tez kiedys wkurzaly mnie dzieciaki drace sie np. w autobusiesmile
                      Ososbiscie, moje dziecko jest bardzo ciche! Mimo wszystko nie zwracam uwagi matka z malymi dzieciakami dracymi sie... bardziej wkurzaja mnie drace sie chamy w miejscach publicznych.
                      I jeszcze bardziej denerwuje mnie zaklamanie ludzi, ktorzy zwracaja uwage takim mama, a boja zwrocic uwage wulgarnemu chamowi w miejscu publicznym!
                      • gazeta_mi_placi Re: gazeta_mi_placi 08.03.11, 16:09
                        Młodsze osoby z reguły nie mają odwagi zwrócić uwagi matce z dzieckiem, zwłaszcza gdy taka matka jest starsza od nich, nie chcą robić dymu mimo że im ryki przeszkadzają, odwaga do zwracania uwagi (nie tylko w tym konkretnym przypadku) najczęściej przychodzi z wiekiem.
          • monikaj21 Re: Histeryk w przychodni 05.03.11, 21:52
            myroad napisała:

            > A mnie zawsze zastanawia pewna sprawa smile
            > Jak miałam roczne dziecko denerwowały mnie dwu i trzy latki które mało co nie z
            > adeptały mojego w piaskownicy. Myślałam sobie że "niewychowane" itd...
            > Gdy syn miał 3 lata denerwowały mnie znowu te maluchy które się tak "plątają" p
            > od nogami że dzieci nie mogą się swobodnie wybiegać
            >
            > No i tak się zmieniają poglądy.
            >
            > Mamy które piszą że dziecko nie ma prawa płakać w przychodni że to uwłaszcza in
            > nym pacjentom nigdy nie miały dziecka które bało się lekarzy.
            > Jak się urodzi drugie dziecko, egzemplarz bardziej wymagający szybko zmienia p
            > oglądy.


            Myroad - dobrze napisane smile
            Wkurza mnie taki brak wyobraźni i kategoryczny ton wypowiedzi mamuś, których logika sprowadza się do: moje dziecko potrafi więc każde można nauczyć (czyt. jak byś była tak dobrą matką jak ja to byś je nauczyła tongue_out
            • mariela1987 Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 00:41
              nie mam dzieci ale jestem opiekunka. Ostatnio mialam identyczną sytuacje jak autorka watku- bylam z dzieckiem lekarza+ awantura. No ja po prostu odeszlam a bok z dzieckiem, bo wiedzialam że płacz jego jest donośny a dla osob chorych jest to szczególnie nieznośne. Poprosilam pania, ktora byla przede mna w kolejce czy mogłaby mnie zawołac jak wyjdzie i ona nie robila z tego problemu. Zawołała mnie i ja weszłam.

              uważam ,że powinnas odejść na bok z dzieckiem. Przychodnia mogla być mała ale wątpie czy miała 5 metrów na 5 metrów ze nie bylo gdzie sie ruszyc. Takie jest moje zdanie
        • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 00:43
          A dla obcych bab one same (i ich własne dzieci) są ważniejsze od Twojego drącego ryja bachora (co zresztą zrozumiałe).
          • fizia44 Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 08:21
            Muszę dobitniej podkreslić, że robiłam wszystko, co w mojej mocy, by zająć dziecko. Oczywiście nie dałam się słodkiemu terroryście i nie uciekłam z przychodni, w której było już niewiele ludzi. Ci, którym tak bardzo przeszkadzał płacz, zamiast zwracać mi uwagę nie powinni sie w ogóle odzywać, albo przepuścić, skoro już nie mogli wytrzymać. Ja tam jestem już przyzwyczajonasmile
            Poza tym mam wrażenie, że rzeczywiście wiele osób zapomina, czym jest histeria u małego dziecka i faktycznie wiek nie gra roli, patrząc na wypowiedzi na forum idealnych mamuś, których dzieci pewnie nigdy nie płakały.
            I czytajcie, forumowicze, dokładnie posty, bo mam wrażenie, że tylko kilka osób to zrobiło
            • tijgertje Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 08:58
              Przeczytalam dokladnie caly watek. Co wcale nie sprawilo, ze mysle dokladnie tak jak ty. Dlaczego oczekujesz ematii od innych, jesli sama jej nie posiadasz? To, ze masz chore i rozwydrzone przez to dziecko nie znaczy, ze stajesz sie swieta krowa i inni, ktorych mniej slychac sa mniej chorzy i maja obowiazek cie przepuscic. To raz. a dwa: Kobiecie faktycznie mogly nerwy puscic, mogla sie nie odzywac, czy zrobic to w bardziej kulturalny sosob, ale mamy tu tylko twoja reakcje, ktora tez moze byc nieco przesadzona ze zrozumialych powodowwink No, ale ze poszlas do lekarza i ulozylas mowe, zeby babie jeszcze dokopac? Dlaczego mialal przed toba uciekac? Zalatwila swoje sprawy, to poszla, nie bierz wszystkiego tak do siebiewink Dobrze, ze poszla, bo robiac jej awanture tylko zrobilabys z siebie posmiewisko i utwierdzila obecnych w przekonaniu, ze nic dziwnego, ze dziecko rozwydrzone, wszystko w genach siedziwink
              • fizia44 Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 09:54
                W którym miejscu napisałam o tym, że oczekiwałam empatii? To ludzie chcieli mieć święty spokój, a ja robiłam wiele, żeby im ów spokój zapewnić i również mojemu dziecku. Na tym polega znieczulica: nie widzi się starań matki, tylko wszystko się jej wytyka. Zamiast nic nie mówić, bo matka zna swoje dziecko, albo wspomóc, chociażby swoim doświadczeniem, lepiej wydrzeć się na nią. O współczuciu nawet nie śmiałam myśleć. Kobieta miała dość płaczu, inni również - choć trwało to kilka minut-dla nich pewnie wieczność. Życie uczy,że nie należy liczyć na współczucie innych, dlatego nie myslałam o przepuszczeniu mnie z dzieckiem, bo tacy'biedni' jesteśmy, tylko w kategoriach "Niech już idą, będzie wreszcie cisza". A kobiecie chciałam uświadomić, że jak się miało dzieci, to powinno się rozumieć czym jest histeria i że czasami trzeba to przeczekać. Oczywiście byłam zdenerwowana. Chyba normalne? Ale osób agresywnych i zestresowanych w społeczeństwie niż myślących jest, jak widzę, więcej i żadne tłumaczenia nie mają sensu... Lepiej wyjść bez słowa...
                • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 06.03.11, 11:14
                  >> W którym miejscu napisałam o tym, że oczekiwałam empatii?

                  A w tym:

                  >Oczywiście nikt się nie kwapił, żeby nas przepuscić (3 osoby przed nami).

                  A poprosiłaś tych ludzi o przepuszczenie? Różnie się zdarza, ale dość często ludzie na uprzejmą prośbę raczej przepuszczają (nie zawsze, ale warto zaryzykować, zawsze przy prośbie wzrasta szansa że jednak przepuszczą).
                  • zjawa1 Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 11:00
                    Ja mam takie doswiadczenie!
                    Kiedy moje dziecko mialo doslownie 3 tyg musialam pobrac mu krew....W przychodzni jak zwykle stado ,,nudzacych" sie w domu staruchow!
                    Poprosilam grzecznie ludzi przed nami, zeby wposcili mnie z dzieckiem bo akurat spi, a jak sie obudzi to beda problemy z pobraniem. Oczywiscie wiekszaosc zgodzila sie! Natomias jeden pan pomimo tego, ze ,,umierajacy prawie" tak wyskoczyl na nas, ze dziecko natychmmiast obudzilo sie.
                    Wiekszosc staruchow to zawstne osoby, ktore widzac dziecko dostaja szalu!
                    Dlaczego tak sie dzieje? Ano dlatego, ze sa to osoby, ktore nie potrafia pogodzic sie ze swoim wiekiem i godnie zestarzec!
                    • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 21:16
                      Miałaś pecha, ja często miałam inne doświadczenia, raz mimo że nie byłam umówiona do lekarki (miałam odebrać tylko receptę, ale kolejka była potworna a ja nie umówiona) i jedyna młoda i zdrowa w kolejce zostałam bez słowa przepuszczona na początek, ale ja traktuję z szacunkiem starsze osoby, ludzie (nie tylko starsi) często wyczuwają nasz stosunek do nich i w zależności od tego odpowiednio nas traktują, dlatego największe dymy miałam z mamuśkami big_grin
                      Widzisz big_grin
                      • zjawa1 Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 22:12
                        Ja, tam do mamusiek nic nie mam-dodam- na dzien dzisiejszysmile
                        Natomiast tego starego ngdy nie zapomne.... No coz byc moze byl niezrownowazony psychicznie! Dodam, ze bylam wtedy wyjatkowo milasmile
                • dama_2010 Szybko stawiasz oceny 07.03.11, 10:12
                  Cytaty z Fizi44:
                  1. Ludziom w ogóle przeszkadza płacz dziecka i starsze kobiety zwracają nam, młodym matkom uwagę dość często

                  2. Ale osób agresywnych i zestresowanych w społeczeństwi
                  > e niż myślących jest, jak widzę, więcej i żadne tłumaczenia nie mają sensu...

                  3. Ci, którym tak bardzo przeszkadzał płacz, zamiast zwracać mi uwagę nie powinni sie w ogóle odzywać, albo przepuścić, skoro już nie mogli wytrzymać. Ja tam jestem już przyzwyczajona
                  Poza tym mam wrażenie, że rzeczywiście wiele osób zapomina, czym jest histeria u małego dziecka i faktycznie wiek nie gra roli, patrząc na wypowiedzi na forum idealnych mamuś, których dzieci pewnie nigdy nie płakały.


                  Nie czytalam wszystkich wypowiedzi ale przejrzalam TWOJE - jak odpowiadasz innym.
                  Widze, ze szybko szufladkujesz, stawiasz oceny.
                  Nie dziw sie wiec, ze to samo spotyka Cie od innych bo udana dyskusja na poziomie to w moim rozumieniu logiczna argumentacja a nie wycieczki personalne.
                  Jak widzisz nie wszystkich przekonuja Twoje argumenty i kazdy ma prawo miec wlasne zdanie i wypowiedziec je na forum nawet jesli jest inne niz Twoje.
                  Bylo tu o oczekiwaniach wobec innych (wobec 'baby', ktora niepotrzebnie zwrocila Ci uwage). Pomysl moze, ze ludzie maja w stosunku do Ciebie TAKZE jakies oczekiwania a swiat nie jest czarno-bialy.
                  Wszystko w temacie.
    • clio_1 Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 11:05
      A jak ocenicie taką sytuację:
      byłam umówiona na konkretną godzinę z dzieckiem (4 i pół roku) do kontroli po zapaleniu oskrzeli (poradnia jest jedna, w określonych godzinach przyjmowane są dzieci zdrowe, w innych chore; pielęgniarka wpisała nas na część chorą). Przyszłam 10 minut przed czasem, okazuje się że jest opóźnienie - tak ok. 1 h. No dobrze, siedzę z Młodym i grzecznie czekamy. Przychodzi Pani z Synem, na oko 10-letnim. Syn się trzęsie, pielęgniarka mierzy mu temperaturę - 37,5 C. Syn dostaje herbatę, pielęgniarka pyta, czy przepuszczę Panią z Synem - mówię że nie, bo czekam już ponad 40 minut i mam swoje plany, a nasza wizyta (tu moje założenie) będzie trwała krócej niż wizyta Pani z Synem. Po kolejnych 10 minutach Syn wymiotuje. Nadal nie mam zamiaru przepuszczać, jesteśmy następni w kolejce. Dodatkowa okoliczność - jestem w ciąży (wtedy był to 14/15 tc, było trochę widać) i nie mam ochoty załapać np. grypy jelitowej czy innego choróbska (zwłaszcza, że sama byłam świeżo po zapaleniu zatok). Pielęgniarka oświadcza, że Pani z Synem wejdą przede mną; wzruszam ramionami, bo widzę że protesty na nic się nie zdadzą. Syn wymiotuje po raz kolejny, matka idzie z nim do toalety. W tym czasie wychodzi pacjent, w związku z czym do gabinetu wchodzę ja z Młodym. Nasza wizyta trwa 10 minut (rozebranie, zbadanie, wypisanie zaświadczenia do przedszkola).
      Czy wykazałam się brakiem empatii i powinnam Panią z Synem przepuścić?
      • ancymon123 Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 11:50
        Byłabym skłonna zgodzić sie na przepuszczenie po pierwszych wymiotach, sama bym to zaproponowała.
        Natomiast jeśli nie było ich w momencie otwarcia gabinetu to bym weszła. Przecież niewiadomo ile czasu spędziliby w tej toalecie.
      • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 21:11
        Mam nadzieję, że jak Twoje dziecko będzie potwornie wymiotowało w przychodni trafi na babę Twojego pokroju, choć nie...
        Dziecka szkoda...
        • clio_1 Re: Histeryk w przychodni 08.03.11, 19:40
          Gdzie napisałam, że dziecko potwornie wymiotowało? Zwymiotowało 2 razy, raczej normalnie.
          Tak, wiem, wspułczujesz moim dziecią...
      • dama_2010 Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 21:47
        clio_1 napisała:

        > Czy wykazałam się brakiem empatii i powinnam Panią z Synem przepuścić?

        Wiesz co?
        Z jednej strony kazdy ma jakies swoje powody, dla ktorych chce przepuscic lub nie druga osobe. Czy wazne ? Ocenic moze to tylko 'wlasciciel powodow'.
        Nie umiem ocenic tej sytuacji bo z jednej strony dobrze Cie rozumiem (i bylas zapisana i czekalas i ciaza) a z drugiej jesli ktos by mnie grzecznie poprosil i w jakis sposob wydaloby mi sie to wazne - to puscilabym taka osobe.
        Widac tak chcialas/ musialas postapic - bywa smile
    • monika_a_b Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 16:48
      Doskonale Cię rozumiem. Tej babie chyba zaproponowałabym ze słodkim uśmiechem, by pomogła mi okiełznąć mojego histeryka, bo jak WIDZI, mi się nie udaje, a ona NA PEWNO Bądzie w tym lepsza. I nie zapomniałabym pochwalić ją za chęć pomocy, bo to takie żadkie w dzisiejszych czasach itd itp. I po prostu wręczyłabym jej młodego do rąk. tongue_out Cały czas nawijałabym w ten deseń, słodząc jej ile się da i jak ja jestem jej wdzięczna, bo ona napewno świtnie sobie radziła z własnymi dziećmi, gdy były chore i coś je bolało, a Ty bardzo docieniasz dobre rady. Gwarantuję, że nawet dziecko byłoby w szoku za taki obrót sprawy, a te 10 minut czekania upłynęłyby w całkiem innej atmosferze. big_grin
      Swoją drogą, nie ma co się denerwować ani na dziecko (bo ono nic za to nie może), ani na pozostałe osoby (czort wie, co im dolega, a że źle ich wychowano, na to nic nie poradzisz).

      Pozdrawiam,
      Moni
      • gazeta_mi_placi Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 21:05
        Ta Pani to nie opiekunka dziecka, jeśli chcesz aby zajmowała się Twoim dzieckiem zapłać jej tak jak płaci się płatnym nianiom.
        • monika_a_b Re: Histeryk w przychodni 07.03.11, 22:34
          Innej odpowiedzi z Twojej strony nie przewidywałam... big_grin

          Jeśli ta pani nie jest opiekunką, ani inną dzieciową specjalistką, to na co się zdają jej komentarze? tongue_out

          Pozdrawiam,
          Moni
          • cathy1977 Re: Histeryk w przychodni 18.03.11, 00:31
            moim zdaniem, każdy dorosły osobnik, czekający w przychodni, wiedząc o tym,że jest to równiez poczekalnia dla dzieci, MUSI godzić sięz tym,że będzie narażony na krzyki, histerie itp. Uważam,że wszelkie krytyczne uwagi w stosunku do rodzica wrzeszczącego malucha są tu nie na miejscu i dorosły człowiek powinien takie rzeczy zrozumieć.Albo zamawiać sobie lekarza do domu...Zgadzam się z wypowiedzią jednej z poprzedniczek,że zazwyczaj zwracają uwagę matkom płaczących dzieci ci, którzy nigdy nie mieli do czynienia z histeryzującym dzieckiem lub zapomnieli o tym,że sami tacy kiedyś byli...Moja rada dla autorki wątku: nie przejmować się uwagami, skupić się na dziecku, próbować je uspokoić,ale wszystko spokojnie, bez nerwów, gdyż zdenerwowanie matki udziela się również dziecku.I czekać na swoją kolejkę, chyba,że rzeczywiście ktoś się zlituje i ustąpi miejsca.Ja przechodziłam to samo z 7- letnią dziś córką i teraz staram się radzić sobie z moim 18-miesięcznym histerykiemsmile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka