Dodaj do ulubionych

moje dziecko dręczone

15.07.11, 11:07
Witam.
Mam problem z moją 4 letnią córeczką. Stała się ona ofiarą piaskownicowego mobbingu, jeśli tak mogę ująć. Wszystko za sprawą 5 letniej dziewczynki.
Jest to jedna z koleżanek mojej córki. Uwierzcie mi, nie sądziłam że w 5 letnim dziecku może być tyle złośliwości. Pluje w twarz mojej córce, wyrzuca jej zabawki do kosza i każe tam grzebać, bije ją, zabiera np. buta , wyrzuca go gdzieś daleko po to żeby moja za nim biegła, po czym sama podbiega szybciej i rzuca go w inną stronę, najgorzej jak na placu zabaw pojawi się jeszcze jedna starsza dziewczynka. Tamta 5 latka momentalnie buduje obóz dręczenia mojej córki.
Ostatnio wołały moje dziecko żeby siadała z nimi na karuzeli, po czym deptały jej rączki. Mała wróciła z poobcieranymi kłykciami.
Najgorsze jest to, że moja córka nie chce zignorować tamtej, nie chce przestać się z nią bawić.
Poradźcie coś, bo serce mi się kraje poprostu.
Obserwuj wątek
    • majarzeszow Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:14
      a ty to widzisz i stoisz nie reagujac ? rzuca but a ty patrzysz, jak tamta podbiega i rzuca go dalej ? co zrobilas jak naplula w twarz ?

      piszesz - DEPTAŁY. jak dlugo ? raz NADEPNELY czy faktycznie deptaly ?

      ciezko uwierzycw to krojenie serca, jak ty chceszp omoc wlasnemu dziecku skoro nie stajesz w jej obronie ?

      ps. co to sa klykcie (tak z ciekawosci) ?
      • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:22
        ja zawsze reaguje. Zawsze tamtą upominam. Problem w tym, ze mama tametj dziewczynki poprostu na to patrzy i nie widzi problemu. Nie podejdę przecież do obcego dziecka i nie wleje mu klapa. Jedyne co mogę robić to łazić za nimi i upominać tamtą : nie rób tego nie dokuczaj itp. Sytuacja jest o tyle trudna że mama tej dziewczynki jest moją koleżanką i już parę razy usłyszałam od niej, że prezsadzam, bo dzieci tak robią i już. Z tym deptaniem to zauważyłam sytuację jak już mała miała obtarcia. Uczę córkę żeby coś odpysknęła, odeszłą itp. Ale tamta ze wszystkim przybiega i skarży. A moja nie piśnie słowem bo się boi.
        Kłykcie to są te kosteczki w dłoniach wink
        • joshima Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:33
          ychoos napisała:

          > Sytuacja jest o tyle trudna że mama tej
          > dziewczynki jest moją koleżanką i już parę razy usłyszałam od niej, że prezsad
          > zam,
          Ładna mi koleżanka. Ja bym jej powiedziała do słuchu i ciosała kołki na głowie póki by nie zareagowała. Nie dałabym się zbyć słowem: przesadzasz.

          > Kłykcie to są te kosteczki w dłoniach wink
          Te kosteczki w dłoniach to nie są kłykcie tongue_out
          • truscaveczka Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:11
            Knykcie to są smile
            • slonko1335 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:04
              Kłykcie są formą dopuszczalną cały czas i używaną częściej niż knykcie w niektórych regionach kraju.
              • joshima Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 16:06
                Kłykcie istnieją jako takie, tylko w trochę innych obszarach naszego szkieletu tongue_out
                • slonko1335 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 20:28
                  No a słownik dopuszcza jednak stosowanie zamienne droga "polnistko"...

                  netsprint.sjp.pwn.pl/slownik/2471687/knykie%C4%87
                  www.sjp.pl/knykie%E6
        • niebioska Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:39
          Koleżankę przestałabym nazywać koleżanką. Powiedziałabym jej stanowczo, że nawet jeśli przesadzam - nie życzę sobie takich zachowań wobec mojego dziecka. Jeśli stwierdzi, że nic na to nie może poradzić (bo dzieci takie są) - zaproponuj, że poszukacie pomocy gdzie indziej (btw - ciekawe, czy faktycznie można pomoc w takiej sprawie gdzieś uzyskać...).
          Nie zawiedź swojego dziecka.
          • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:41
            "Nie zawiedź swojego dziecka." - no właśnie czuję że swoją marną reakcją, zawodzę.
            • mama_i_igor Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 15:02
              O matko.... No weź się odezwij, zrób coś nie, zachowuj się jak ofiara losu. Zjedź "koleżankę" jak burą sukę. Twoje dziecko widzi ze mama delikatnie mówiąc mało zdecydowana i tez taka będzie pewnie.
            • banaszka82 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 21:41
              Wybacz, ale jestes beznadziejna....jeśli nie potrafisz pomóc własnemu dziecku to żałosne...nie możesz isć na inny plac zabaw??Gdyby moje dziecko to spotkało to tatuś zrobiłby taki sajgon, że dziecko już nigdy do mojego by sie nie zbliżyło...
        • dagmara-k Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:43
          skoro ty nazywasz kolezanka osobe ktora nie reaguje na przemoc jej dziecka wobec twojego, to jak chcesz nauczyc corke, zeby umiala sie wymiksowac z takiej relacji? nie pilabym kawki i nie gadala nad piaskownica z baba, ktorej dziecko dreczyloby moje, a ona nie chcialaby nic z tym zrobic.
        • 1mzeta Re: moje dziecko dręczone 16.07.11, 13:17
          To powiedz tamtej mamie, że zgłosisz to w odpowiednie miejsce skoro nie widzi problemu w agresji swojego dziecka- plac zabaw jest do zabawy dla wszystkich, a nie do wyżywania się jednych na drugich.
          Następnym razem powiedz małej,że jak podepta twoją córkę to ty ją podeptasz- a w razie problemu z matką po tym tekście -powiedz jej,że tak masz- oko za oko ząb za ząb- może babsztyl zrozumie.
    • joshima Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:30
      A gdzie Ty jesteś w tym czasie i dlaczego dziecko pozostawione jest samo?
      • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:31
        nie jest pozostawione samo. Jak by mnie nie było to bym nie wiedziała o tych sytuacjach. Pisałam że jestem, że upominam, ale nic to nie daje .
        • joshima Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:37
          Naplułabym koleżance w twarz i zapytała jak się czuje. A poza tym natychmiast zabrałabym dziecko stamtąd. Te dzieci same z siebie nie przestaną.
      • naana26 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:33
        powiedziałabym koleżance, że jak jeszcze raz gó...ara uderzy albo napluje na moje dziecko to będę interweniować w jej imieniu ale po swojemu.

        nie rozumiem jak twoje dziecko może być krzywdzone i ty na to przyzwalasz. a jak się tak dzieje a matka głupia - zmieniamy plac zabaw i koleżanki, wszystkim wam wyjdzie na dobre. No bo nie wierzę że twoja córa ma podeptane ręce i ślinę na twarzy, i dalej lubi to towarzystwo.
        • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:40
          no właśnie uwierz że lubi.
          Mamy w okolicach masę placów zabaw, ja jej proponuję wiele rozrywek. Jednak jak ona zobaczy tamtą w okolicy to nic nie jest w stanie jej wyrwać z tego placu. Przykład z wczoraj: zabrałam ją do aqua parku, a ona kilka razy w ciągu pobytu pytała czy zaraz wrócimy do kasi. To jest tak, że tamta dziewczynka nie jest zła 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę. Czasami, nawet często, potrafi się bawić z moim dzieckiem fajnie. Stąd sympatia mojej córki do niej zapewne.
          • joshima Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:59
            ychoos napisała:

            > no właśnie uwierz że lubi.
            A ona ma jakąś inna koleżankę? Może tamtą "lubi" bo nie bardzo ma wybór?
            • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:03
              właśnie moje dziecko jako jedyne ma 4 lata. Pozostałe dzieci są młodsze, a ta upiorna jest rok starsza. Wiadomo że dla niej starsze towarzystwo, nawet takie, jest atrakcyjniejsze.
    • lejla81 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:35
      Pogadałabym szczerze z koleżanką, gdyby to nie pomogło, to przeniosłabym się na inny plac zabaw, jak najdalej od diabolicznej dziewuszki.
      • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:43
        wiele razy podczas takich incydentów mówiłam mojej córce: chodź, idziemy na basen, na fajniejszy plan etc. A ona wówczas płacze i mówi że chce zostać. Moje dziecko to pierwszy kandydat na bycie ofiarą wymuszeń w szkole itp.
        • lejla81 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:46
          Trudno, kilka razy zapyta, a potem zapomni i znajdzie sobie nowe, ciekawsze towarzystwo.
        • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:40
          Wszystkim dzieciakom dokucza, czy Tylko Twojej?
          Moze wlasnie to ja nakreca, ze Twoja na to pozwala, nie protestuje i dalej sie z nia bawi.
          • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:47
            ot to to. Ona widzi że moja jej się słucha i jest wpatrzona jak w obrazek. To ją nakręca. Jak np. Ja mówię do mojej: nie wolno Ci wychodzić na ulicę, tamta jej zaraz mówi: ej chodź pobiegniemy na ulicę, albo mówię nie wolno ci iść samej za blok, a tamta od razu mówi idź za blok i przynieś mi kamyk.
            Ja mówię że już idziemy bo jest późno, a tama patrząc mi w oczy szepce mojej do ucha: Hania, jeszcze zostań.
          • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:48
            poza tym moja jest młodsza, mniejsza o wiele i nie skarży. Więc super materiał do znęcania
            • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:55
              Duuuzo rozmawiaj z corka, duzo tlumacz, ucz asertywnosci. Wyjasniaj tez, ze takie dzieci typu "kuszace nad uchem diabelki" spotka pewnie nie raz. Powtarzaj, zeby pamietala jak sie zachowac, czego ja uczylas...no i niech cwiczy to w praktyce smile Wiele lat na to ma smile
              Moze bajka Pinokio na poczatek? smile
        • mama_i_igor Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 15:05
          Tak i ma to po TOBIE!!!!!!!!!!!
      • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:43
        wiele razy podczas takich incydentów mówiłam mojej córce: chodź, idziemy na basen, na fajniejszy plan etc. A ona wówczas płacze i mówi że chce zostać. Moje dziecko to pierwszy kandydat na bycie ofiarą wymuszeń w szkole itp.
        • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:32
          Tlumacz dziecku, ze nie wolno innym traktowac jej w ten sposob.
    • rybalon1 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:42
      tez nam taka dziewczynkę i jej mamusię - koszmarr mała (nie taka mała ma prawie 7 lat) terroryzuje pół podwórka a mamusia nic , jakby nie widziała tego co się dzieje...
      pozostaje ci jednak przestać bywać w ich towarzystwie ew. chodzić na plac w innych godzinach bo zapewne jak zwrócisz mamusi uwagę i zarządasz działań to ona się śmiertelnie obrazi ..daję 95% , ze tak właśnie będzie
      • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 11:46
        ja mogę dać 100 pewności że mama się śmiertelnie obrazi i jeszcze zrobi mi PR na osiedlu wink chociaż tym się jakoś nie przejmuję zabardzo wink Plac zabaw jest tuż pod moim oknem. Upiorne dziecko przebywa na nim w zasadzie cały dzień, podobnie jak większość dzieci.
        No cóż, jakoś siłą będziemy unikać tego placu.
        • linkap_wawa Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:19
          Skoro mamusia nie reaguje a tamta ustawicznie dokucza twojej corce - podeszlabym w koncu do tej gnebicielki i ostro z nia porozmawiala - i nie na zasadzie nie wolno, przstan - tylko dalabym powazna reprymende i uprzedzila ze bede zachowywac sie w stosunku do niej tak jak ona do twojej corki - wyrzuca zabawki do kosza - ty wyrzucasz jej, rzuca butem, ty rzucasz jej butem (oczywiscie z pominieciem deptania po rekach czy plucia w twarz). Nie sadze zeby w takiej sytuacji chciala walczyc z autorytetem osoby doroslej i moze w koncu znudzi sie jej takie zachowanie albo w koncu zrozumie, ze to nie jest mile.
          Oczywiscie najlatwiejszym wyjsciem z sytuacji byloby chodzenie na inny plac zabaw.
          • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:28
            linkap_wawa napisała:

            > Skoro mamusia nie reaguje a tamta ustawicznie dokucza twojej corce - podeszlaby
            > m w koncu do tej gnebicielki i ostro z nia porozmawiala - i nie na zasadzie nie
            > wolno, przstan - tylko dalabym powazna reprymende i uprzedzila ze bede zachowy
            > wac sie w stosunku do niej tak jak ona do twojej corki - wyrzuca zabawki do kos
            > za - ty wyrzucasz jej, rzuca butem, ty rzucasz jej butem (oczywiscie z pominiec
            > iem deptania po rekach czy plucia w twarz). Nie sadze zeby w takiej sytuacji ch
            > ciala walczyc z autorytetem osoby doroslej i moze w koncu znudzi sie jej takie
            > zachowanie albo w koncu zrozumie, ze to nie jest mile.


            Wow!

            Dajcie spokoj z ta agresja do 5- latki. Jestescie doroslymi osobami, a nie dzieciakami, zeby tak reagowac. Matka tamtej malej ma racje, mowiac, ze to jeszcze dzieci i maja prawo tak sie zachowywac. No wlasnie - dzieci, nie dorosli! A wy chcecie "oko za oko".
            Jak te zachowania sa niepozadane, to probuje sie zalatwic to w normalny dorosly sposob.
            Od wychowywania ma ona swoich rodzicow, nie was. Tak wlasciwie to nie macie nawet prawa tak jej potraktowac.
            Potem sie dziwicie, ze tak wiele osob wtraca sie w wychowanie waszych dzieci, a was strasznie to oburza.
            • linkap_wawa Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:02
              Alez masz absolutna racje - ja nie mam w zwyczaju wtracac sie w wychowanie cudzych dzieci - do tej pory nigdy mi sie to nie zdarzylo. Ale najwyrazniej mamusia tej Kasi nie jest dorosla, skoro nie reaguje na oczyste zle zachowanie swojej corki - bo czy wrzucanie cudzych zabawek do kosza, plucie w twarz mozna nazwac poprawnym??? To nie sa zwyczajne typowe dzieciece przepychanki. Dlatego tez uwazam, ze w takiej sytuacji moge zareagowac. Skoro upomnienia slowne nie pomagaja, trzeba sie wziasc na sposob.
              • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:10
                Ale to co napisalas wczesniej, nie jest zadna porada, jak nauczyc dziecka asertywnosci. Jest propozycja jak przejsc z uleglosci w agresje. A asertywnosc to zupelnie odrebny rodzaj postawy.

    • mama-anusi Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:05
      powiedz swojej zeby podeszła i kiedy tamta ją dręczy palnęła z całej siły, jak tamta pluje to ona niech tez plunie, jak jej zabiera to niech jej tez zabiera a poza tym zwroc uwage matce
    • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:10
      Jak widze, ze dziecku zaczyna sie nie podobac zachowanie kolegow/kolezanek z placu zabaw, z ktorym nie potrafi sobie jeszcze poradzic, to reaguje, zanim sytuacja sie pogorszy. Najczesciej wystarczy, ze dzieci widza, ze zbliza sie ktos dorosly i zaczynaja sie grzeczniej bawic.
      Nie rozumiem, jak mozna pozwolic, by tyle przykrych rzeczy spotkalo wlasne dziecko zwlaszcza od tej samej osoby, skoro juz wiesz, ze te zachowania sa powtarzalne w stosunku do Twojej corki.
      Rozmowa z opiekunem tamtej dziewczynki,to to, co powinnas zrobic. Nie dziala...zabieraj mala w inne miejsca, gdzie bedzie mogla sie pobawic.
      Po to Cie ma, zebys stawala po jej stronie.
    • kotkowa Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:20
      JUż dawno byłabym u matki tej dziewczynki, a poza tym sama przyleciałabym na plac zabaw i tak opieprzyła dziecko, że z rykiem by do chaty wracało. Jak matka nic z tym nie zrobi, pozostaje zgłoszenie na policję, która przyjdzie i przynajmniej ją upomni.
      • naana26 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:29
        zgadzam sie z kotkową. narobić durnej babie wiochy z policją - jak się będą wszyscy na nią gapić to jej tak w pięty pójdzie, że się nauczy. jestem absolutnie za tym aby dochodzić do swoich praw i nie dawać sie terrorowi jakiejś smarkatej pyskatej pięciolatki, która prezentuje tego typu zachowania pod okiem mamusi.
      • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:36
        To teraz policja przyjezdza juz nawet do dokuczajacych pieciolatkow???
        Pewnie, do paki z nia!
        • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:44
          no włąśnie, już nie przesadzajmy smile
          to jest dziecko, nie dorosła osoba. Winni są pewnie nie reagujacy rodzice i może nieco zbyt ostry ojciec tej małej. Chociaż czasami pokłady zła jakie się w niej mieszczą mogą szokować, zdaję sobie sprawę że tak naprawdę nie wiele mogę jej akurat zrobić. Poza tym, oczekiwałam porad, jak rozmawiać z moim dzieckiem i jak wykształcić w niej jakieś asertywne postawy. Bo przecież nie pójdę z nią do szkoły nie będę stałą na czatach i wypatrywała upiornych dzieciaków.
          Nie chcę ani uciekać od problemu , bo dlaczego moje dziecko akurat musi iść daleko na inny plac zabaw, skoro ma pod nosem całkiem fajny i nie chce też całkowicie za nią rozwiązywać problemów.
          • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:51
            Na poczatek zupelnie wystarczy, jesli wytlumaczysz corce, ze jesli cos jej sie nie podoba w zachowaniu innych wobec niej, to niech ich o tym poinformuje i poprosi, aby przestali tak sie zachowywac.
            Nie przestaja - zglasza problem Tobie.
            • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:53
              no właśnie ona nie chce skarżyć jak mówi. W akcie desperacji powiedziałam dziś, że jeśli mi powie ze jej się coś dzieje ze strony tamtej, to dostanie nagrodę. mało wychowawcze nie?
              • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:58
                A moze tez nie bardzo rozroznia, ktore zachowania tamtej sa takie naprawde zle i nalezy zglosic je Tobie.
                Rozumiem, ze obserwowalas dziecko. Zatem wyjasnij jej to.
                • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:01
                  ja stoję cały czas gdzieś obok. Też miałam wrażenie że ona nie za bardzo wie, kiedy się dzieje cos poważnego .
                  • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:10
                    No wiec podchodzisz w tym momencie i pomagasz wlasnemu dziecku rozpoznac, ze tego zachowania nie akceptujemy.
              • alpepe Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:08
                ja zrobiłabym dwie rzeczy:
                1 powiedziałabym koleżaneczce, że ma natychmiast zdyscyplinować swojego bachora, by nie krzywdził mojego dziecka, a
                jak by to nie poskutkowało, to bym koleżaneczce zrobiła to samo, co jej dziecko mojemu. Plunęłabym w twarz, wzięła jej torebkę i wyrzuciła do śmietnika, walnęła czymś ciężkim po rękach.
                Nie interesowałoby mnie, co sobie inni pomyślą. Jestem matką i moim psim obowiązkiem jest bronić moje dziecko przed niesprawiedliwym traktowaniem.
                Koleżaneczka ma cię w dupie, a ty się zachowujesz jak swoja własna córka. Jesteś przyzwyczajona do bycia spokojną i uległą, ale to nie jest dobre dla twojej córki. Ja potrafiłabym zagryźć człowieka lub zwierzę w obronie córki, a ty?
                • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:13
                  alpepe napisała:

                  > ja zrobiłabym dwie rzeczy:
                  > 1 powiedziałabym koleżaneczce, że ma natychmiast zdyscyplinować swojego bachora
                  > , by nie krzywdził mojego dziecka, a
                  > jak by to nie poskutkowało, to bym koleżaneczce zrobiła to samo, co jej dziecko
                  > mojemu. Plunęłabym w twarz, wzięła jej torebkę i wyrzuciła do śmietnika, walnę
                  > ła czymś ciężkim po rękach.


                  Na oczach dziecka ze slowami na ustach: coreczko tak nie wolno robic, pamietaj.

                  hehe
            • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:57
              myślę też, że tamta jest zazdrosna nieco. Bo moja córka często wyjeżdża z nami na wakacje, te mniejsze i większe, jakieś wypade do zoo, muzeum, nad jezioro. Natomiast tamtej rodzice wychodzą z założenia że lepiej kupić lalę może, bo chyba nie zabardzo im się chce.
              • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:04
                Doradze Ci jeszcze jedno - skup sie na swoim dziecku, nie tamtej dziewczynce, czy jej rodzicach smile
                Chyba, ze chcesz koniecznie, zeby zostaly przyjaciolkami? To wtedy warto taki obraz psychologiczny tamtej rodziny poznacsmile
        • naana26 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:55
          do matki a nie pięciolatki. może ona nie z tych, ale sa takie których dzieci biorą kija i naparzają kolegów, a te sie gapią i nie reagują, albo skwitują że chopcy tak mają sie biją. tak, do takich rodziców zaprasaza się policję, dla przykładu i lekcji wychowawczej.
          • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:08
            Dziwne struktury utrzymywania porzadku... Ale ja chyba nie kumam, jak tam u was to urzadzone...
    • deela Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:57
      no coz skoro rozmowy nie pomagaja
      - zlapalabym dziecine
      - przybralabym wyraz twarzy etatowego psychopaty
      - podniosla na swoja wysokosc za wszarz
      - oznajmila ze jeszcze raz dokuczy mojemu dziecku to dostanie taki wp...ol, ze sie zera na niebiesko
      - puscila w sina dal
    • tempera_tura Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 12:58
      A co na to jej matka/ojciec.
      Jak nic to bym zaj.....
      Zmień srodowisko, moze na jakis czas inny plac zabaw. To nie jest normalne. Nie dawaj robic swojemu dziecku takich rzeczy. Obudz sie!
      REAGUJ OSTRO.
      Cholera co z Tobą?
    • leneczkaz Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:16
      Naucz córkę samoobrony. BTW jaki TY masz charakter? Jak zachowujesz się w takiej sytuacji. Bo często jest tak, że jak mamusia była 'ofiarą' to sprzedaje to dziecku. Mój by oddał 2x mocniej i szybko zyskał tytuł lidera.
      • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:26
        W dzisiejszych czasach kazdy 4-latek idacy pobawic sie do piaskownicy powinien znac zasady samoobrony!
        big_grin big_grin
        • zlotalukrecja Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 13:43
          wydaje mi się, że ta mała ma za przeproszeniem Ciebie też głęboko w dupie ty też jesteś dla niej łatwym celem. Nie chce Ci robić jakieś psychoanalizy ale może ty nie reagując w sposób stanowczy (widać twoje upominania na nic się tu zdają) sprawiasz, że i ta mała i jej mama nie czują przed Tobą respektu, Twoje dziecko wzoruje sie na Tobie i też jest tą "uległą"
          Ja nie mówię tu absolutnie, że masz na nia pluć rzucać jej zabawki ale masz jak dorosły człowiek dać jej reprymendę w taki sposób aby poczuła skruchę. Jesli uciekniesz przed problemem Twoje dziecko może mieć później trudnośći w odnajdywaniu się w takich sytuacjach, na zasadzie ktoś pluje Ci w twarz a ty udajesz, że pada deszcze. Ty nie masz prosić matki ty masz żądać od niej aby jej dziecko przestało się tak zachowywać w stosunku do Twojego. Ona ma zrozumieć, ze nie przyjmujesz sprzeciwu.
          • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:19
            tak, też mam takie wrażenie, obserwując tą małą. Zresztą jak podchodzę i np. mówię oddaj zabawkę Hani, to ona rzuca mi ją pod nogi. Zresztą mamy też się nie boi . Mama jej zwraca uwagę czasami ale to jest mówienie do ściany
            • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:45
              No i zabawke oddala.
              A ze rzucila pod nogi, to nie Ciebie powinno martwic, tylko jej rodzicow. Mozesz najwyzej stwierdzic, ze nieladnie rzucac pod nogi, nie zeby wychowywac tamta, ale by uswiadomic corke, ze to konkretne zachowanie (krytykujemy zachowanie, nie osobe) jest niepoprawne.
        • leneczkaz Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:23
          > W dzisiejszych czasach kazdy 4-latek idacy pobawic sie do piaskownicy powini
          > en
          znac zasady samoobrony!
          > big_grin big_grin

          Mój ma niecałe 3. A umiejętność nabyta w p-kolu, baaardzo praktyczna wink
          • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:32
            Smutne to bardzo, laneczko! Przedszkole Ci dziecko wychowuje! wink
            • leneczkaz Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:34
              Po pierwsze to NAUCZ SIĘ CZYTAĆ- leeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeneczko!!!!
              Po drugie to p-kole nie 'wychowuje' tylko uczy zachowań społecznych i uwydatnia instynkt samozachowawczy smile. Jeśli trzeba Ci tłumaczyć takie rzeczy to może wróć do p-kola big_grin
              • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:48
                No... jak tak, to tak.
                Po pierwsze zaloz okulary - moze dostrzezesz co to za "buzka" na koncu sie przykleila.
                Po drugie wypij melise, czy costam - bo reagujesz emocjonalnie, co zakloca Ci prawidlowy odbior wypowiedzi.
                Laneczko! tongue_out
                • leneczkaz Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:51
                  Hormony .. (patrz sygnaturka tongue_out)
                  • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:59
                    Dobra, dobra...nieladnie tak zwalac wszystko na ciaze smile
                    • leneczkaz Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 15:13
                      Przytyłam kilogram w tydzień.. Może być? crying
            • banaszka82 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 21:56
              To Ty leneczki nie znasz...?)-Phehehe...
      • kunnegunnda Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:08
        widzisz, leneczko, tytułu lidera nie zyskuje się naparzając ..........
        hmmm, jesli tego uczysz dziecko........
        • ychoos Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:14
          ja nie będę jej napewno uczyć się bić. Zawsze jej tłumaczę że nie wolno bić, popychać, dokuczać.
          Jak mam jej wytłumaczyć, że Kasia robi źle popychając ją, bo nie wolno bić i popychać, a za chwilę mam jej powiedzieć weź ją walnij.
          Nie chcę żeby jej się dzieci bały, tylko ją szanowały.
          Nie musi być liderem, bo nie każdy chce. Mój mąż np. nigdy nie czuł się dobrze w roli przewodniczącego , tzw lidera, może ona też nie.
          • leneczkaz Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:32
            Wiesz co.. Z takim nastawieniem to Twoja mała będzie bita i opluta. Nie masz 'uczyć jej się bić' ale tego, że ma prawo się obronić, że to nie jest ok, jak ktoś Ci pluje w twarz i Cię poniża. Nie bój się, dzieci i tak się jej nie będą bały bo z tego co piszesz to ma charakter sierotki więc jak nawet się obroni to nie zostanie osiedlowym rozbójnikiem. Liderem być nie musi ale nie gódź się na to, żeby była popychadłem.
          • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:56
            Bo niektorym moze wydawac sie, ze jak nie oddasz od razu, nie zrobisz afery, nie zbluzgasz, nie kopniesz...tos mieczak.
            Trzeba nauczyc dziecko przestrzegania zasad (nie krzywdzimy innych, ale nie pozwalamy takze krzywdzic siebie) uczac dziecko asertywnosci i wpajajac poczucie wlasnej wartosci (nie wyzszosci i nie nizszosci).
          • deodyma Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 21:45
            choos napisała:

            > ja nie będę jej napewno uczyć się bić. Zawsze jej tłumaczę że nie wolno bić, po
            > pychać, dokuczać.
            > Jak mam jej wytłumaczyć, że Kasia robi źle popychając ją, bo nie wolno bić i po
            > pychać, a za chwilę mam jej powiedzieć weź ją walnij.


            Ty nie masz uczyc juej bicia, tylko samoobrony.
            i nie masz mowic jej " wesza ja walnij" , tylko poiwnnas uswiadomic dzi8ecku, ze w takich sytuacjach powinno sie bronic/oddac agresorowi.
            moja mama swojego czasu byla takim kozlem ofiarnym, gdzie to byla tluczonba przez kilka lat mlodsze od siebie dzieciaki, poniewaz rodzice wmawiali jej, ze nie powinna sie bic, bo jest dziewczynka itd...

          • alexa0000 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 22:16
            > ja nie będę jej napewno uczyć się bić. Zawsze jej tłumaczę że nie wolno bić, po
            > pychać, dokuczać.
            > Jak mam jej wytłumaczyć, że Kasia robi źle popychając ją, bo nie wolno bić i po
            > pychać, a za chwilę mam jej powiedzieć weź ją walnij

            Doskonale rozumiem Twoje dylematy, sama takie miałam. Mój syn uczony był zawsze tego,że nie wolno bić. I w pewnym momencie syn mojej przyjaciółki wszedł w etap tłuczenia mojej latorosli. Przyjaciółka reagowała, na prózno. Moje dziecię płakało zdezorientowane, dziwiąc sie "dlaczego X mnie bije? Przeciez nie wolno bić". No i wez wytłumacz trzylatkowi,że tamten jets w głupim wieku,że przejdzie mu itp. No i któregoś dnia schowałam swoje zasady do kieszeni i kazałam mu oddać. Wytłumaczyłam,że zaczynać nie wolno, ale kiedy któs robi mu krzywdę, ma prawo się bronić. X mu przyłożył, a wtedy mój syn tak mu przy..... ponadgabarytową ciężarówką,że tamtemu aż tchu zabrakło. Był ryk i nagle bicie ustało jak ręką odjął.
            Nie toleruje przemocy. Uważam jednak,że w swojej niechęci do niej, zaczynamy czasem tłumic naturalne odruchy. Ja tez karmiona byłam takimi teoriami, a kiedy pare lat temu laska na imprezie rzuciła się do mnie z łapami w amoku, nie wiedziałm,co robić. Nie miałam kompletnie odruchu obronneg, onie umiałam uzyc swojej siły, chociaż tamta była dużo drobniejsza i mogłam ja spokojnie podniesc za szyje i rozpłaszczyc na scianie. Gdybym umiała,rzecz jasna, ale przeciez nie wolno bić i uzyć siły, więc stałam totalnie zagubiona w akcji.
            Chcesz,żeby tamta szanowała twoje dziecko, a nie bała się. Jezeli jednak zareagujesz, nagadasz jej do słuchu czy zagrozisz, tamta dziewczynka nie zacznie szanowac twojej córki, lecz zacznie właśnie się bać-Ciebie. Nie mówię,że to zle, ale przecież Tobie nie o to chodzi, prawda? Mysle , że Twoje dziecko powinno zacząć umieć sie bronić. Po kaleczeniu jej rąk, powinna spuscić jedną z hustawki tak, żeby porzadnie zatrzęsła sie ziemia. To ona ma sobie wyrobic autorytet. Nie chodzi o to,żeby była liderem. Złosliwe gnomy muszą wiedzieć, że z nią się nie zadziera, bo potrafi sobie ztym poradzić.

            Możesz zacząc chodzic na inny plac zabaw. Ale co, zawsze bedziecie rejterować? W imię czego?
        • leneczkaz Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:29

          > widzisz, leneczko, tytułu lidera nie zyskuje się naparzając ..........

          Nie umiesz czytać i jak zwykle bredzisz od rzeczy. Mój syn oddałby agresorowi a swoją pomysłowością nt. spędzania czasu zawsze ciągnie za sobą wężyk naśladowców, często starszych.

          > hmmm, jesli tego uczysz dziecko........

          Ty to szczególnie mało pojęta. Tak uczę dziecko, że jak ktoś je bije to ma się bronić. Mój syn nie jest typem podwórkowego oprawcy a lidera w zabawie. Poza tym nigdy nie naśladuje innych dzieci- sam wytycza szlaki i albo bawi się samotnie albo lata za nim pół piaskownicy.
          • kunnegunnda Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:58
            wiesz szacun dla syneczka i mamusi, naprawdesad
            przeczytaj, co napisalas powyzej- tego sie nie da inaczej zinterpretowac.
            I tyle ode mnie- nawet sie nie wysilaj-
            • leneczkaz Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 15:14
              Tego nie trzeba interpretować jak się ma IQ wyższe niż 5.
          • banaszka82 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 21:59
            Dlaczego mnie to nie dziwi, że masz takie idealne dzieckotongue_out
            • leneczkaz Re: moje dziecko dręczone 16.07.11, 09:26
              Sexy banaszka. Co tak rzadko? big_grin
    • analist73 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 14:44
      Od razu napiszę, że nie przeczytałam wszystkich postów. Ale po tym co przeczytałam to przypomniał mi się upiorny chłopczyk z placu zabaw. Trochę straszy od innych dzieci. Przychodził, pobawił się z młodszym, powiedział dzień dobry. Na pierwszy rzut oka, super. A potem się zaczynało, daj mi swoje zabawki, nie rusz moich. Pytanie chcesz moje, ale Ci nie dam, choć się ze mną na huśtawki, młodszy szedł, to słyszał a teraz uciekaj, tu popchnął, dokuczał. Upominanie nic nie dawało. I zawsze wybierał sobie na ofiarę dziecko, które nie miało się z kim bawić i było młodsze. Lubił rządzić. Pomogło zignorowanie chłopca, kiedy do ofiary dołączył kolega, który zaczął się z nim bawić, ignorując dręczyciela.
    • b.bujak Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 16:22
      moim zdaniem głównym problemem jest tu fakt, że tamta dziewczynka ma huśtawki nastroju - raz bawi się ładnie, innym razem jej odbija i zaczyna dokuczać;
      u nas jest podobna sytuacja - mój syn ma takiego kolegę/ niekolegę - ale nie dochodzi do tak drastycznych zachować, jak u was... zasadniczo syn miał zakaz zabawy z nim, ale czasem mi szkoda ich rozdzielać, jak się zaczną fajnie bawić... niekonsekwentnie, też niedobrze, wiem!
      kiedys jak juz szlismy do domu tamten zaczal się z moim umawiac na zabawe na drugi dzien i wykorzystalam ten moment i wyjasniłam mu, że to nieładnie z jego strony, że raz się z moim ładnie bawi, innym razem go odgania od wspolnej zabawy - mam nadzieje, ze to troche pomoże, bo widac, ze chłopak jest grzeczny, ale jest troche zagubiony, nie ma wsparcia rodziców (zawsze sam, teraz ma 7 lat, ale nie przypominam sobie, zebym go kiedykolwiek widziala na dworze z rodzicami);
      w kazdym razie wszelkie takie problemy podwórkowe warto omawiac z dzieckiem z analizą kto zrobił źle, kto dobrze, jak zareagowała a jak powinna zareagować itp... musisz ją nauczyć wyczuć moment, kiedy nalezy powiedzieć głośno "nie" albo odwrócić się na pięcie i odejść - to, co teraz przeżywacie nie jest przyjemne, ale to jest dobra lekcja na przyszłość, bo jesteś obok i widzisz, co się dzieje; mozesz interweniowac mówiac głosno do córki ( i jedoczesnie to tamtej) cos w stylu "nie pozwalamy na to, zeby ktos nam tak dokuczał!" albo "jak się nie potraficie ładnie bawic to idziemy stąd!"
      • mozyna Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 16:46
        b.bujak napisała:
        "nie pozwalamy na to, zeby ktos nam tak dokuczał!"


        Dokladnie! W taki sposob mozemy wspierac dziecko, dajemy tym samym do zrozumienia, ze stoimy po stronie wlasnego dziecka, a niepozadanego zachowania (nie zrownujemy z blotem 5-latki) nie tolerujemy.

        Da sie normalnie. A nie zaden opier..ol dla parszywej gown..ary (btw 5letniej!), a dla matki wpier..ol i policja.

        Dziecko uczy sie rowniez (i to bardzo!) na naszym przykladzie.
      • b.bujak Re: moje dziecko dręczone 16.07.11, 00:01
        jeszcze pare słów z naszego podwórka;
        paradoksalnie chyba trochę mi łatwiej ze zdyscyplinowaniem towarzystwa, bo większość dzieciaków lata samopas, więc nie oglądam się na rodziców, tylko rozmawiam bezpośrednio z młodymi;
        ostatnio była taka akcja, że wszystkich ogarnął szał wzajemnego dokuczania... na szczęście jakoś nie było jednej ofiary, raczej "starcie" dwóch grupek - wyrzucali sobie rzeczy do śmietnika i takie tam... ustawiłam ich w rządku i im nagadałam, że mają się ładnie bawić, że jest wiele ciekawszych zabaw, niż takie dokuczanie sobie nawzajem itp wysłuchali mnie zaskakująco grzecznie smile jeden z nich miał osobną, ostrą pogadankę w kwestii rzucania kamieniami;
        obserwując ich wyciągnęłam wnioski, że takie głupawe dokuczanie sobie nawzajem bierze się po prostu z nudy i braku pomysłów na dobrą zabawę - teraz, jak widzę, że plączą się po podwórku bez sensu, zanim przyjdą im do główek głupie pomysły staram się im podpowiedzieć jakąś zabawę - na razie działa mi ta metoda dość skutecznie smile

        do autorki: możesz spróbowac tej metody - jak widzisz, że zaczynają świrować, niech Twoja córka wyjmie jakiegoś "asa z rękawa" - kredę, bańki mydlane, skakankę ... zazwyczaj dzieci są milsze wobec tego, kto przyniósł na podwórko jakiś atrakcyjny gadżet... pamietaj tylko, że to działanie doraźne i zasadniczo omija rozwiązanie problemu - Twoja córka musi nauczyc sie stanowczo reagowac, gdy jej się dokucza!
    • anakkena Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 19:34
      Witam smile
      Nie jestem psychologiem, ale tak mi się nasunęło.. Może tej drugiej dziewczynce wcale nie chodzi o Twoją córkę, ale o Ciebie. Może przez to jak traktuje Twoje dziecko próbuje zwrócić na siebie Twoją uwagę, której potrzebuje bo wyczuwa, że jesteś osobą życzliwą, a nie dostaje tego od swoich rodziców. Z tego co piszesz, to jej matka ma właściwie gdzieś co się z nią dzieje.
      Ma władzę nad Twoją córką, a to daje jej siłe.
      • zjawa1 Re: ja mam podbna sytuacje 15.07.11, 22:31
        I znacznie gorsza, bo moj maly pa podobny klimat z ,,kolega" z pprzedszkola.
        Kilka razy spotkalam tamtego,,kolege" w parku. Kolega wola mojego synka do siebie, tam gdzie siedzi jego matka z innymi kolezankami.Maly biegnie slepo za nim. Kolega niby przyjaznie nastawiony zaczyna sie z moim synkiem gonic-nniby bawic. Po czym w naprawde chamski skopsob i bardzo sprytny-ttak, zeby nikt nie uslyszal wyzywa mjego synka, moj odpowiada mu tym samym ale znacznie glosniej i w konsekwencji wgyyglada to tak, jakby moj go pierwszy zaatakowal.
        To byyla jedna sytuacja-druga to kiedy wyrwal mojemu jego pileczke-w niby zabawie, kopnal go-moj oddal kopniaka z usmiechem, a tamten polecial z placzem i wrzeszczal, ze moj syn znow go bije.
        Dodam, ze tamten ma 4 lata. Nigdy nie sadzilam, ze dzieci w tym wieku moga byc az do takiego stopna perfidne i wredne!
        Ostatnio znow spotkalismy tamtego spryciarza i tym razem powiedzialam definitywnie synowi, ze skoro ,,kolega" wola go, to niech sam podejdzie. Maly zaczal szales za nim i znow latac, wiec ukrucilam tym razem i od razu poszlismy do domu.
    • aniasa1 Re: moje dziecko dręczone 15.07.11, 23:49
      Jesli rozmowa z kolezanka nic nie pomaga to wzielabym corke za reke podeszla to tamtej rozrabiary i powiedziala ze pozwole im sie razem bawic jesli nie beda : pluc, bic itp. Na koniec ze stoje obok i obserwuje. Przy pierwszej probie wrogosci od razu reakcja.
      Jak ktores dziecko po chamsku wyrywa zabawki lub jakos dokucza mojemu to jednym susem jestem i kaze oddac synkowi zabawke. wtedy tez w d.... mam co mysla opiekunowie tego dziecka. Ja swojego pilnuje zeby nie dokuczal innym wiec niech oni tez to robia.
      Slusznie masz pozucie ze Twoja corka moze byc zawiedziona. Musisz ja nauczyc rozrozniania dobra od zla i tego kiedy to tylko zabawa a kiedy dokuczanie. Reaguj i nie pozwalaj.
    • silje78 Re: moje dziecko dręczone 16.07.11, 09:06
      pomijam kwestię dręczącej panny, ale nigdy bym nie pozwoliła żeby mojemu dziecku działa się krzywda, a to co opisujesz krzywdzeniem jest.
      to jest koleżanka? załatw sprawę raz na zawsze, albo postaw do pionu pięciolatkę albo jej matkę. jeśli nie poskutkuje zmień towarzystwo, plac zabaw lub godziny zabawy na nim.
    • papryczka.chili Re: moje dziecko dręczone 16.07.11, 12:09
      wina ewidentnie leży po stronie matki tej 5-latki Ja bym sobie nie pozwoliła by mi moja córkę ktoś tak gnebił pomyśl co Twoje dziecko czuje ?
      Zrobiłabym afere na cała piaskownice że ma bachora a nie dziecko i tak dzieci sie nie zachowują bo jak jej matka na to patrzy to daje jej zgodę na takie zachowanie i w efekcie tego jej córka za 10 lat może byc postrachem osiedla jak wczesniej nie dostanie w dupe za takie zachowanie.NIe pozwól na to by jakas szmata bo to nie jest Twoja koleżanka pozwalała swojej córce jej dokuczać. A swojej córce zapytaj co jest takiego fajnego w zabawie z tyranką?Zmieniłabym plac zabaw, i koleżankę
    • 1mzeta ????? 16.07.11, 13:14
      I ty jako matka widząc to wszystko nie reagujesz ? Nie stajesz w obronie swojego dziecka tylko sobie z boku to obserwujesz i widzisz efekty jak dziecko do ciebie przychodzi ?

      Chyba cię kobieto pogięło normalnie.

      Mój na 15 miesięcy i jak widzę na placu zabaw jakiekolwiek objawy agresji ze strony starszych dzieci w stosunku do mojego dziecka to reaguję- mówię dzieciom stanowczym tonem,że tak nie wolno robić i takie zachowanie jest złe. W zależności od sytuacji najpierw czekam na reakcję rodzica delikwenta- jak reakcji nie ma bo nie ma rodzica to nie czekam aż mojemu ktoś dowali czy go poobdziera, a jak rodzic jest i jego upominanie nie pomaga to wtedy ja upominam- w ostateczności jak upomnienie nie pomaga to pytam się napastnika czy chce żebym ja mu zrobiła to co on robi mojemu dziecku albo próbuje zrobić.
      Była taka jedna ostatnio na placu zabaw- 3-4 latka i chciała mojego okładać mimo upomnień jej mamy,że nie wolno- od razu przestałą jak ja się odezwałam stanowczym głosem,że tak robić nie wolno i się źle zachowuje.

      Mój jeszcze nie na etapie szarpania czy bicia innych dzieci ale zabawek mu innym dzieciom nie pozwalam zabierać.
      • nati-007 Re: ????? 18.07.11, 15:12
        Ja napiszę trochę z innej beczki, bardzo się ucieszyłam jak napisałaś, że nie pozwalasz na zabieranie swojemu dziecku zabawek innych. Moja córka ma 4 lata, zawsze na plac zabaw bierze swoją ulubioną maskatkę , wszystkie małe dzieci ją atakują, chcą dotykać i głaskać w czasie kiedy ona się świetnie bawi sama na huśtawce. W związku z tym miałam ostatnio taką sytyację, obskoczyły ją 2 babcie ze swoimi pociechami ( nie miałamożliwości nawet uciec), nakazywały jej pokazać tym młodszym dziecią swoją zabawką. Córka bardzo obrazowo pokazywała, że nie podoba się jej ta sytuacja (uczę ją odzywania się i mówienia nie, natomiast ona krzyczy lub warczy - nauka jest w toku),, ale te panie nie reagowały i dotykały ją i zabawkę. Cały czas obserwowałam sytuację, chcę żeby umiała sama reagować. W końcu córka kopnęła to dziecko , więc byłam zmuszona podejść. Porozmawiałam z córką, że bić nie wolno, natomiast tym panią próbowałam wytłumaczyć,że przekroczyły pewną granicę intymności. Ciekawe czy byłyby zadowolone jak ja bym je dotykałai chciała jej torebkę, ale niestety opiekunowie młodszych dzieci z góry zakładają, że tym młodszym trzeba ustępować i oddawać swoje zabawki, bo małe dzidziusie są takie słodkie.
        • 1mzeta Re: ????? 18.07.11, 18:12
          Chyba bym te babcie normalnie podeszła i po cyckach zaczęła macać- jak siebie znam. Też wychodzę z takiego założenia,że ktoś nie chciałby być do muru przyparty więc dlaczego mnie albo moje dziecko do muru przypiera takim, a nie innym zachowaniem.
          Małe dzieci fajne są owszem bobaski jak mój 15 miesięcy ale.....mój cwana bestia jest, bardzo dużo rozumie i uważam,że edukacji czas się już zaczął. Owszem nawet jak weźmie komuś zabawkę to mu odbieram, oddaję temu dziecku, a mojemu nawet jak płacze tłumaczę,że nie wolno bo ktoś inny tym się bawi- no i oczywiście szybko zmiana tematu lub staram się go zainteresować czymś innym.
          Dużo mam takich sytuacji,że ktoś mu zabawkę z ręki wyrywa i od razu ucieka- po prostu natychmiast odbieram i mu oddaję i mówię do tego dziecka- przepraszam kochanie ale teraz mój synuś tym się bawi jak skończy to ty możesz- tyczy się to dzieci starszych bo przeważnie te sobie same już w samopas biegają,a mamusie zajęte plotkowaniem albo smsowaniem. Jak się zdarzy, że młodsze mu zabierze to zazwyczaj rodzic dziecka reaguje bo za młodszymi mamy jednak krok w krok chodzą- wtedy same oddają zabawkę i po kłopocie.

          Nie potrafiłabym stać z boku i patrzeć jak mojemu dziecku "dzieje się krzywda"- po to mnie ma,żeby go bronić i nauczyć. Co innego jak jest sytuacja,że jest jakiś duży samochód do jeżdżenia albo np. worek zabawek w piaskownicy i są one dla wszytskich i jest konflikt,że jedno drugiemu nawet dotknąć nie da to wtedy tłumaczę,że trzeba się podzielić.
    • pagaa Re: moje dziecko dręczone 18.07.11, 20:38
      pseudo-koleżance powiedziałabym co trzeba, przestałabym chodzić na ten plac zabaw- na innym są także dzieci w różnym wieku, może znajdzie się dziecko w wieku Twojej córki, które będzie nauczone jak bawić się z innymi, a wtedy Twoja córka polubi ten nowy plac i nowe dzieci. a gó...arę to bym strzeliła normalnie chyba za takie coś, bo to nie zabawa, nie wybryki dziecięce, a zwyczajny wandalizm i matka jej na to pozwala...imponujące.
    • memphis90 Re: moje dziecko dręczone 18.07.11, 21:30
      Dla mnie sprawa jest prosta: łapię delikwenta i rozkazuję natychmiast wyciągnąć moje zabawki z kosza, iśc do domu, umyć i oddać czyste. Pluje? Łapię delikwenta i nakazuję natychmiast opuścić plac zabaw, bo takie zachowanie jest niedopuszczalne. Miałam już takie sytuacje, że wypraszałam dzieci z placu, najczęściej za przekleństwa czy chamskie wyzwiska (np. jedna dziewczynka była wyzywana od "grubej świni", towarzystwo usłyszało, że to niedpouszczalne i albo się uspokoja, albo opuszczą plac). Co do rzucania butami- piszesz, że Twoja córa sie na to nie skarzyła, może to rzeczywiście była zabawa...?
    • my_valenciana Re: moje dziecko dręczone 19.07.11, 17:24
      Ja też myślę, ze ta mała gra na nosie nie tylko twoje córce ale także tobie. Prawda jest tak, ze jak ktoś zachowuje się jak ofiara to jest traktowany jak ofiara. Nie wyobrażam sobie podobnie jak większość tu spotykać się z osobą, która bagatelizuje znęcanie się nad moim dzieckiem. Jesteś dorosła, masz obowiązek stanąć w obronie dziecka, zwłaszcza, że go jeszcze tego nie nauczyłaś. Jeśli matka nie reaguje, to ostentacyjnie huknęłaym na prześladowcę, zeby zrozumiał, że nie będę tolerować takiego zachowania.
      Czymprędzej przestań dziecku wtłaczać do głowy bezradność. Co jak, ktoś dorosły będzie chciał jej zrobić krzywdę? Pomyśl o tym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka