Mam taki byc moze dziwny deylemat, jestem ciekawa Waszych opini w tej kwestii.
Moje dziecko ma przeszlo 3 lata i od ok miesiaca kaze mi rysowac litery, pyta jak sie nazwywaja, karze mi mowic np. ,,A" jak ,,Ala", ,,N" jak ,, Natalia".
Jest strasznie nachalny przy tym

Wiec uznalam, ze skoro interesuje go poznanie liter i cztanie, to rozwijam jego wiedze na ten temat.
I tutaj pojawia sie opozycja w postaci dziakdow, twierdza, ze zle robie uczac dziecko liter, czytania itp.
Ze takie male dziecko ma na to czas i, ze zle robie.
Odpowiadam wiec, ze skoro sam pyta to wg. mnie powinnam go rozwijac w tym kierunku.
Co o tym sadzicie? Bo w sumie sama nie wiem. Nie wiem tez skad te teorie u dziadkow, dodam, ze bardzo dobrze wyksztalceni wiec paradoksalnie chyba powinnni cieszyc sie takimi tendencjami u wnuka...Nie rozumiem tak na dobra sprawe o co im chodzi?