Dodaj do ulubionych

Gdzie te samodzielne trzylatki?

15.09.11, 18:16
Byłam dzisiaj na zebraniu w przedszkolu u swojego trzylatka. Nauczycielka załamana grupą a dokładniej bezradnością i niesamodzielnością dzieci. Dzieci nie umieją jeść, ubrać się, rozebrać, że o toalecie nie wspomnę, część po narobieniu w gacie po prostu z tym chodzi aż ona nie zauważy. Na placu zabaw każde w swoją stronę. Straszne problemy z adaptacją.
Dlaczego rodzice zakładają, że dziecko nauczy się wszystkiego w przedszkolu i nie są w stanie tak podstawowych rzeczy przekazać dziecku? co będzie dalej? szkoła będzie wychowywać, koledzy? Ja rozumiem, że trzylatek to maluch jeszcze może się zapomnieć czasami, oblać herbatą, z guzikami nie poradzić ale żeby kompletnie nic nie umiał? Część dzieci pije z butelki ze smoczkiem w domu i z kubka nie potrafi, część ma do zasypiania smoczka i w przedszkolu na drzemce dramat-znaczy nauczyciel ma dramat bo rodzic da smoka i ma z głowy wieczorem..
Rany mamy dwulatków przygotujcie jakoś te dzieci na przedszkole a od razu i z adaptacją będzie łatwiej...
Obserwuj wątek
    • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 18:40
      No a ile jest opiekunek/nauczycielek/pomocy ogolnie ile osob zajmuje sie grupa i jak liczna? Dzieci w tym wieku super samodzielne nie sa i to prawda, ze przedszkole jest dobrym miejscem na osogniecie tego, bo w grupie to lepiej, bo kiedy pani prosi i pokaze sposoby to jakos tak inaczej niz rodzic itd. Moje dzieci wlasnie w przedszkolu robily sie samodzielne, a najlepiej bylo to widac w domu. Corka juz duza (8l) wiec i samodzielna od dawna, ale syn ma 4l i tak w ub. roku gdy mial 3 poszedl do przedszkola w szkole i tam zaczal zupelnie samodzielnie zakladac buty i kurtke, kurtke w ten sposob, ze kladl ja na podlodze jakos wkladal rece a potem podnosil i juz byla na ubrana smile taki sposob im pokazano i sprawdzal sie dobrze, ale oczywoscie na grupe 26 dzieci byla nauczycielka i 4-5 asystentek wiec pozapinaly jak trzebabylo. Obecnie jest w szkole (klasa odpowiednik polkiej zerowki) i chodzi tam juz 2 tyg. i sam sie przebiera a kurtke nauczyno go juz wkladac normalnie, a jaki dumny z siebie. Klasa liczy 24 dzieci, nauczycielka plus 1 asystentka i czasem praktykantka lub volontariusz.
      • makurokurosek Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 18:55
        syn ma 4l i tak w ub. roku
        > gdy mial 3 poszedl do przedszkola w szkole i tam zaczal zupelnie samodzielnie
        > zakladac buty i kurtke, kurtke w ten sposob

        Takich umiejętności uczą się 2 latki od trzylatka wymaga się względnie samodzielnego w ubieraniu. szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie aby ubierać pięciolatkę bo jak rozumiem skoro twój syn nauczył się tego w wieku sześciu lat to wcześniej wykonywałaś to za niego
        • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:07
          makurokurosek napisała:

          > syn ma 4l i tak w ub. roku
          > > gdy mial 3 poszedl do przedszkola w szkole i tam zaczal zupelnie samodzie
          > lnie
          > > zakladac buty i kurtke, kurtke w ten sposob
          >
          > Takich umiejętności uczą się 2 latki od trzylatka wymaga się względnie samodzie
          > lnego w ubieraniu. szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie aby ubierać pięciolatkę
          > bo jak rozumiem skoro twój syn nauczył się tego w wieku sześciu lat to wcześnie
          > j wykonywałaś to za niego

          I tu sie mylisz, przecietny 2-latek nie ubiera sie sam, choc tu na orum owszem tak. Przecietny 3-latek robi to niezdarnie, niekompletnie, ale odpowiednio zachecony, zwlaszcza w grupie przedszkolnej uczy sie chetnie i doskonali te umiejetnosc. Moj syn Ma 4l i miesiac a od 6 wrzesnia chodzi do szkoly i rano przebiera buty, zdejmuje kurtke przeciwdeszczowa, stroj na wf, ubiera to wychodzac na zewnatrz potem znowu i tak kilka razy na dzien. Przeczytalam swoja wypowiedz jeszcze raz i jest zrozumiala wiec nie wiem gdzie wywnioskowalas ze on ma 6lat? Nie wykonuje czynnosci za niego, bo on je wykonuje sam, ale kiedys owszem jak wiekszosc rodzicow ubieralam i pomagalam.
          • makurokurosek Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:34
            moje dziecko chodziło do żłobka w grupie dwulatków uczyli sie zapinać guziki . kończąc grupę dwulatków każde dziecko szybciej lub wolniej potrafiło się ubrać. Młoda miała jedynie problem z zasuwkami.

            " Obecnie jest w szkole (klasa odpowiednik polkiej zerowki)'

            Tym zasugerowałam się w ocenie wieku. Polska zerówka to sześciolatki, zapewne jako osoba urodzona i wychowywana na obczyźnie nie miałaś okazji się o tym dowiedzieć .

            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:20
              ale też dziwi mnie to co piszesz, uczyli się w żłobku, właśnie takich rzeczy już nie uczą rodzice...to jest problem chyba....jak dziecko nie chodziło do żłobka to nie umie bo nie miał kto nauczyć??? rodzicom się nie chce, rodzice sie spieszą i wyręczają te dzieci we wszystkim, ileż ja razy od kogoś "nauczy się w przedszkolu"....
              • makurokurosek Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:30
                Powiem na swoim przykładzie. Osobiście podążałam za żłobkiem, to w nim młoda pierwszy raz zaczęła malować farbami ( ja bym nie wpadła na to by je dać półtoraroczniakowi ) i to tam nauczyła się zapinać guziki w wieku niespełna 2,5 lat. Co dwie godziny wysadzanie na nocniki było już wpisane w rozkład dnia grupy roczniaków.
                Zdecydowanie żłobek dawał mi dużo pomysłów i dużo informacji.
                • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 21:30
                  Co
                  > dwie godziny wysadzanie na nocniki było już wpisane w rozkład dnia grupy roczn
                  > iaków.
                  Możesz wysadzac i noworodka co 1/2h i łapac siuski- nawet z powodzeniem. Ale to nie ma nic wspólnego z nauką samodzielnego kontrolowania zwieraczy.
            • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:48
              makurokurosek napisała:


              > Tym zasugerowałam się w ocenie wieku. Polska zerówka to sześciolatki, zapewne j
              > ako osoba urodzona i wychowywana na obczyźnie nie miałaś okazji się o tym dowi
              > edzieć .
              >

              Tyle, ze ja napisalam, ze moje dziecko ma 4 lata i miesiac i chodzi do odpowiednika polskiej zerowki, wiec chyba jasno z tego wynika ile ma lat i ze nie chodzi do polskiej zerowki? Nie lubie tego pisac, ale czytanie ze zrozumiem chyba szwankuje, ale za to pewnie umialas sie ubrac lacznie z zapieciem guzikow w wieku dwoch latwink
          • makurokurosek Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:23
            Jeszcze jedno , w przedszkolu mojej córki pierwsza wycieczka grupy trzylatków odbyła się pod koniec września. Jak sądzisz czy ktokolwiek odważyłby się na wyjazd gdyby dzieci wykazywały zerową lub choćby minimalną samoobsługę?
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:58
              U nas to chyba ze dwa lata jeszcze nie wyjdą poza przedszkole jak dalej to będzie tak wyglądało...
            • franczii Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:05
              U moich w przedszkolu na wycieczce byli autokarem a moj syn 3letni wowczas jeszcze sie samodzielnie nie ubieral.
        • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:14
          cooo???
        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:05
          makurokurosek napisała:

          > Takich umiejętności uczą się 2 latki od trzylatka wymaga się względnie samodzie
          > lnego w ubieraniu.
          U nas w przedszkolu panie w grupach 3-latków pomagały w ubieraniu się. Panie żyją do tej pory.
          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:31
            U nas w przedszkolu panie w grupach 3-latków pomagały w ubieraniu się. Panie ży
            > ją do tej pory.

            śietnie zauważyłaś, panie pomagały...
            • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:50
              slonko1335 napisała:

              > U nas w przedszkolu panie w grupach 3-latków pomagały w ubieraniu się. Panie ży
              > > ją do tej pory.
              >
              > śietnie zauważyłaś, panie pomagały...
              Podejrzewam, ze gdyby zrobiły taką tabelkę jak ta "twoja" pani to też by rewelacyjnie nie wypadła. Tylko panie w tym przedszkolu twierdziły, że maluchy to mają nawet prawo w majtki się zsikać...
              • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:56
                Tylko panie w tym przedszkolu twierdziły, że maluchy to maj
                > ą nawet prawo w majtki się zsikać...

                to całkiem tak jak panie w naszym przedszkolu a jak byłaby oceniona to ty już sama wiesz najlepiej, czy zdarzało się zsikać czy nie kontrolowała czynnosci fizjologicznych...
                • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:03
                  Akurat u nas pani nie zaczynała w 3-latkach od piętnowania rodziców...
                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:08
                    u nas też nie to ja ich piętnuję; Pani baaardzo prosiła żeby rodzice nie wyręczali dzieci we wszystkim tylko pozwolili im na samodzielność bo są dzieci które nie maja pojęcia jak zabrać się za jedzenie, ubieranie, domagają sie smoczków i butelek itd, dyrekcja zapowiedziała, że o smokach i buteleczkach nie ma mowy i rodzice mają z tym skończyć w domu.
                    no ale przecież to wina pani...
                    • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:27
                      slonko1335 napisała:

                      > u nas też nie to ja ich piętnuję;
                      W takim razie zaczynam oswajać się z tym, że za kilka lat zaczniesz na starszym dziecku zakładać wątki piętnujące nieczytających 6-latków...
                      > Pani baaardzo prosiła żeby rodzice nie wyrę
                      > czali dzieci we wszystkim tylko pozwolili im na samodzielność bo są dzieci któr
                      > e nie maja pojęcia jak zabrać się za jedzenie, ubieranie, domagają sie smoczków
                      > i butelek itd,
                      No dobra, pani sobie pojęczała, że "są dzieci", ty z tego zrobiłaś "dzieci nie umieją".
                      Przy czym pewnie Jaś nie umie wkładać spodni, Marysia butów, a Jacuś jeść łyżeczką. Przy czym Jaś może świetnie sobie radzić w toalecie, Marysia pięknie zachowuje się przy stole, a Jacuś jest rewelacyjny w zakładaniu kapci.
                      Zaś z twoich doniesień wynikałoby, że i Jaś, i Marysia, i Jacuś sikają w pampersy i odżywiają się z butelki.

                      >dyrekcja zapowiedziała, że o smokach i buteleczkach nie ma mowy
                      > i rodzice mają z tym skończyć w domu.
                      Dyrekcja to takie regulacje może sobie wprowadzać w przedszkolu, a co w domu to nie ma prawa rozkazywać...
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:34
                        W takim razie zaczynam oswajać się z tym, że za kilka lat zaczniesz na starszym
                        > dziecku zakładać wątki piętnujące nieczytających 6-latków...

                        nie wiedziałam, że sześciolatek powinien umieć czytać. natomiast trzylatek owszem powinien potafić wykonywać podstawowe czynności życiowe...


                        Zaś z twoich doniesień wynikałoby, że i Jaś, i Marysia, i Jacuś sikają w pamper
                        > sy i odżywiają się z butelki.
                        nie w pampersy tylko w gacie i owszem jaś, marysia, jacuś iczworo innych dzieci dodatkowo nie potrafią sie ubrac, rozebrać i nawet nie próuja tego zrobić

                        Dyrekcja to takie regulacje może sobie wprowadzać w przedszkolu, a co w domu to
                        > nie ma prawa rozkazywać...
                        no brakowałoby jeszcze żeby dzieciom dawać smoczusie i buteleczki w przedszkolu, przedszkolu podkreślmy, nie żłobku....choć jasne pani łatwiej by było...
                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 22:19
                          > nie wiedziałam, że sześciolatek powinien umieć czytać
                          Bo nie czytałaś pewnie wątków na Starszym Dziecku jak to czytające i piszące 6-latki masowo poszły do szkoły i wyprzedzają w nauce 7-latki. wink.
                          W realu to sama pani minister przyznaje, że z 6-latków to poszła do szkoły nawet nie 1/4, za to na forum jest to conajmnien z 80% - i w 200% nader kumate.
                        • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 21:33
                          > nie wiedziałam, że sześciolatek powinien umieć czytać. natomiast trzylatek owsz
                          > em powinien potafić wykonywać podstawowe czynności życiowe...
                          >
                          Jakby trzylatek nie potrafił wykonywać podstawowych czynności życiowych, to by tych trzech lat nie dożył... No, pomijając seks, bo to podstawowa czynność życiowa, ale jedyna niewykonywana nie prowadząca do śmierci, więc 3-latkom bym ją odpuściła.
                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:27
                            Jakby trzylatek nie potrafił wykonywać podstawowych czynności życiowych, to by
                            > tych trzech lat nie dożył

                            zgadzam sie pod wyjatkiem dodaj jeszcze ze za tego trzylatka czynności tych przez 3 lata nie wykonywał ktoś inny.
      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:14
        Nauczycielki dwie, na zmianie jedna, na zmianie pomoc oraz pomoc dodatkowa przy posiłkach, leżakowaniu, wychodzeniu na dwór. Dzieci w grupie 30- czyli standardowo w publicznym przedszkolu.
        • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:55
          slonko1335 napisała:

          > Nauczycielki dwie, na zmianie jedna, na zmianie pomoc oraz pomoc dodatkowa przy
          > posiłkach, leżakowaniu, wychodzeniu na dwór. Dzieci w grupie 30- czyli standar
          > dowo w publicznym przedszkolu.

          Czyli szalu nie ma. Niestety ale to za malo opiekunow na tak liczna grupe i to 3-latkow. Slonko to nie szkola (choc i tu jest nauczyciel i asystent) tylko przedszkole i wiekszosc z tych dzieci dopiero co je zaczela, niektore pewnie nawet 3 lat nie maja. Mysle, ze wiekszosc z tych dzieci nie jest na poziomie roczniakow, wystarczy je umiejetnie zdopingowac, zachecic i w ciagu paru tygodni bedzie widac duze postepy (znam to z praktyki z pracy z dziecmi w tym wieku), tylko trzeba chciecwink
          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:04
            Mysle, ze wiekszosc z tych dzieci nie jest na poziomie rocznia
            > kow, wystarczy je umiejetnie zdopingowac, zachecic i w ciagu paru tygodni bedzi
            > e widac duze postepy (znam to z praktyki z pracy z dziecmi w tym wieku), tylko
            > trzeba chciecwink

            nie jestem pewna czy te smoczkowe i butelkowe to aby na pewno na wyższym...
            No mam nadzieję na tą poprawę i że rodzice też się przejmą i wezmą do sibie prośby pani...
            • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:12
              slonko1335 napisała:


              > nie jestem pewna czy te smoczkowe i butelkowe to aby na pewno na wyższym...
              > No mam nadzieję na tą poprawę i że rodzice też się przejmą i wezmą do sibie p
              > rośby pani...

              Coz, byly sa i takie dzieci, ktore w wieku 5-7 lat ukradkiem w szkole od czasu do czasu ssaja smoczek smile a w domu mleko z butelki pija i calkiem dobrze sie uczyly i studia skonczyly i swietna prace maja. Moj 4-latek po przyjsciu ze szkoly pije mleko z butelki (pol butelki) a potem idzie bawic sie z dziecmi z sasiedztwa a potem zjada z nami obiad uzywajac calkiem sprawnie sztuccow i pije wode ze szklanki i w szkole tez je i nawet na tacy niesie ten obiad samodzielnie do stolika i bez sliniaka ani serwetki je tak, ze jumper jest czysty caly tydzien.
      • luka2007 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:55
        zgadzam sie z toba...moj prawie 4 latek poszedl teraz od wrzesnia do przedszkola i zadnej pomocy nie potrzebuje oprocz podtarcia tylka(bo tego tak do konca jeszcze nie opanowal),zapiecia guzikow czy zamka blyskawicznego .wszystko robi sam.no i w przedszkolu z tego co zaobserwowalam wszytkie dzieci sa samodzielne tzn .jak maja jakis problem to panie pomagaja,ale najpierw zachecaja zeby dzieciak sprobowal sam zalozyc np.buty.
        • kannama Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 17:42
          ale widzisz różnice miedzy prawie trzylatkiem a prawie czterolatkiem? ,
    • 3-mamuska Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 18:48
      Re: Gdzie te samodzielne trzylatki?
      Jak to gdzie na forum,przeciez tu norma ze 3-latek samodzielny.
    • joshima Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 18:49
      1. Podejrzewam, że nauczycielka trochę podkoloryzowała.
      2. Sądzę, że warto wziąć pod uwagę, że wiele rzeczy wynika ze stresu adaptacyjnego.
      • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:01
        1. Podejrzewam, że nauczycielka trochę podkoloryzowała.
        > 2. Sądzę, że warto wziąć pod uwagę, że wiele rzeczy wynika ze stresu adaptacyjn
        > ego.


        o to to, aż nie wierzę, że trafiła się jej taka grupa 30 nieodpieluchowanych, zasmoczkowanych dzieci uncertain
        dla odmiany dodam, że grupa do jakiej syn trafił zaskoczyła mnie swoją dojrzałością, poradnością, wzrostem, kumatością - aż miałam ochotę się zapytać n-ki czy one są wszystkie ze stycznia wink
        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:09
          Nie napisałam, że jest 30 nieodpieluchowanych dzieci-nadinterpretowałaś.
          Nauczycielka zrobiła tabelkę z podziałem na czynności(ubieranie, rozbieranie, korzystanie z toalety, jedzenie) i oceniła stopień samodzielności każdej z nich u wszystkich z dzieci. Oczywiście dl każdego z rodziców do wglądu. Poza tym zgłosiła właśnie problem niekontrolowania czynności fizjologicznych, butelek ze smokami i smoków u kilkorga sztuk.
          Jedno dziecko dostało maksymalną liczbę punktów za wszystkie czynności(nie moje). 7 dzieci nie dostało żadnego punktu..
          Punktacja
          zupełnie samodzielnie 4
          wymaga czasami pomocy 3
          wymaga większej/częstszej pmocy 2
          próbuje 1
          nie próbuje nawet 0
          • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:19
            no to ma tylko kilkoro niesamodzielnych dzieci, a reszta przecietna, w tym jeden geniuszsmile
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:22
              Nie wiem czy geniusz, pamiętaj, że nie mówimy o zrobieniu zakupów czy prawa jazdy ale podstawowych czynnościach, jedzeniu ubieraniu, rozbieraniu i korzystaniu z wc i tzylatkach a nie niemowlętach....

              Sygnaturka się zgubiła....
              • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:27
                i przecietny 3latek moze przy ktorej z tych czynnosci potrzebowac pomocy- doloz stres i masz wynik w postaci owej punktacji....
                jasne, ze trzeba dzieci uczyc tych czynnosci, ale nie robmy tez dramtu z tego, ze pani w przedszkolu musi dzieciom pomagac. Ostatecznie wybierajac zawod chyba wiedziala co bedzie robic?
                Nikt jej gwarancji nie dawal, ze kazda grupa 3 larkow bedzie kompletnie samodzielna...
                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:35
                  jasne, ze trzeba dzieci uczyc tych czynnosci, ale nie robmy tez dramtu z tego,
                  > ze pani w przedszkolu musi dzieciom pomagac. Ostatecznie wybierajac zawod chyba
                  > wiedziala co bedzie robic?
                  > Nikt jej gwarancji nie dawal, ze kazda grupa 3 larkow bedzie kompletnie samodzi
                  > elna...

                  7 dzieci wymaga całkowitej obsługi w tych czynnościach idę o zakład, że to te ze smokiem i robiące pod siebie-trzylatki, masakra....nauczycielka zwróciła uwagę, że nie mówi o dzieciach które nie chcą jeść itd. tylko o dzieciach które nie miały pojęcia co zrobić z łyżką, dzieciach które nie potrafią sie napić z kubka i musi im go ktoś przytrzymać a i tak leje się po brodzie i chcą butli ze smokiem , o dzieciach domagających sie smoka na drzemkę, o dzieciach które przez dwa tygodnie nie miały pojęcia jak zabrać się do owych czynności-jasne możesz tłumaczyć to stresem....

                  jasne, ze trzeba dzieci uczyc tych czynnosci, ale nie robmy tez dramtu z tego,
                  > ze pani w przedszkolu musi dzieciom pomagac.
                  dla mnie dramatem jest, że trzylatek nie ma opanowanych podstawowych czynności w żadnym stopniu, tu nie chodzi o to, że pani musi pomagać bo ona jak najbardziej zapewniła, że będzie to robić ale też poprosiła rodziców o pomoc i o to aby nie wyręczali dzieci w domu we wszystkim bo tak będzie szybciej...

                  Ostatecznie wybierajac zawod chyba
                  > wiedziala co bedzie robic?
                  pewnie tak, bo to genialna nauczycielka, właściwa osoba na właściwym miejscu, w każdym razie dotychczas lepszej nie spotkałam..
                  • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:48
                    to pani miala pecha, ze trafila jej sie taka grupa... coz da twoje nawolywanie o uczenie dzieci samodzielnosci?
                    to jak wolanie kota na puszczysmile przeciez moglas sie spodziewac wysypu wpisow, jakie to foremkowe 3 latki samodzielne...

                    szczerze, to jeszcze nie spotkalam 3 letniego dziecka tak niesamodzielnego, by zasluzyc na 0 punktow w kazdej kategorii, sadze, ze z nerwow pania ponioslo... 7 dzieci, ktore absolutnie niczego nie potrafia i nie probuje nic robic, nawet zachecane?

                    Ale z jednym sie zgodze... duza ilosc udogodnien dla rodzicow, typu pieluchy, kubki niekapki, itp moze rozleniwiac i opozniac nauke pewnych czynnoscismile
                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:10
                      no pewnie miała pecha. Do spółki z tą nauczycielką grupę prowadzi dyrektorka która prowadzi wszystkie trzylatki jakie trafiają do przedszkola(na zmianę z wychowawcą głównym), potwierdza, że z roku na rok jest gorzej ale w tym jest tragicznie, ciekawe jak będzie w przyszłym...i widzisz te dzieci trafiły na naprawdę rewelacyjną panią która naprawdę dwoi się i troi coby je ogarnąć. Nauczycielki z grupy mojej córki(starszej) jak im się zesrał trzylatek (pierwszy dzień był w przedszkolu i przyszedł w listopadzie do funkcjonującej od września grupy)w gacie to go wzięły na środek i robiły z dziećmi "ciuś, ciuś" to jest masakra....
                      • 3-mamuska Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 01:27
                        slonko1335 napisała:

                        > no pewnie miała pecha. Do spółki z tą nauczycielką grupę prowadzi dyrektorka k
                        > tóra prowadzi wszystkie trzylatki jakie trafiają do przedszkola(na zmianę z wyc
                        > howawcą głównym), potwierdza, że z roku na rok jest gorzej ale w tym jest tragi
                        > cznie, ciekawe jak będzie w przyszłym...i widzisz te dzieci trafiły na naprawdę
                        > rewelacyjną panią która naprawdę dwoi się i troi coby je ogarnąć. Nauczycielki
                        > z grupy mojej córki(starszej) jak im się zesrał trzylatek (pierwszy dzień był
                        > w przedszkolu i przyszedł w listopadzie do funkcjonującej od września grupy)w g
                        > acie to go wzięły na środek i robiły z dziećmi "ciuś, ciuś" to jest masakra....

                        I powinny byc debilki wywalone na zbity pysk z pracy.
                        Dobrze ze panie mojego dziecka nie maja problemu,dadza mleko w butelce,dadza przytulanke,zmienia pieluche i pomoga w ubieraniu.A jak trzebasa top siedza z dzieckiem na kolanach i przytulaja.
                        A jak szly starsze to pytalu czzy dzieci potrzebuja pomocy w ubieraniu ,w toalecie i w jedzeniu i nie bylo problemu.
                        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:35
                          > I powinny byc debilki wywalone na zbity pysk z pracy.

                          zgadzam sie całkowicie, tylko że mamusia nie ma nic przeciwko takim metodom bo w domu z synkiem sobie nie radzi, więc niech ktoś inny jakoś załatwi...

                          A jak szly starsze to pytalu czzy dzieci potrzebuja pomocy w ubieraniu ,w toale
                          > cie i w jedzeniu i nie bylo problemu.
                          i tu też nie ma problemu.

                    • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:02
                      dzoaann napisała:


                      > szczerze, to jeszcze nie spotkalam 3 letniego dziecka tak niesamodzielnego, by
                      > zasluzyc na 0 punktow w kazdej kategorii, sadze, ze z nerwow pania ponioslo...
                      > 7 dzieci, ktore absolutnie niczego nie potrafia i nie probuje nic robic, nawet
                      > zachecane?
                      >
                      Ja tez nie, no chyba zeby to byloby dziecko bardzo chore np. ciezkie porazenie mozgowe. Zdrowe dziecko ma ciekawosc swiata zakodowana, to normalne, ze 2-latek chce wszysztko sam, a co dopiero 3-latek.
                  • joshima Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:59
                    slonko1335 napisała:

                    > 7 dzieci wymaga całkowitej obsługi w tych czynnościach idę o zakład, że to te z
                    > e smokiem i robiące pod siebie-trzylatki, masakra....nauczycielka zwróciła uwag
                    > ę, że nie mówi o dzieciach które nie chcą jeść itd. tylko o dzieciach które
                    > nie miały pojęcia co zrobić z łyżką, dzieciach które nie potrafią sie napić z
                    > kubka i musi im go ktoś przytrzymać a i tak leje się po brodzie i chcą butli z
                    > e smokiem , o dzieciach domagających sie smoka na drzemkę, o dzieciach które pr
                    > zez dwa tygodnie nie miały pojęcia jak zabrać się do owych czynności-jasne może
                    > sz tłumaczyć to stresem....

                    Twoja ekscytacja tematem jest po prostu śmieszna. Rozumiem, że chcesz się dowartościować, bo Twojego dziecka to nie dotyczy. Wrzuć jednak na luz i zacznij zajmować się swoimi sprawami. Będziesz miała kilka zmarszczek mniej.

                    > pewnie tak, bo to genialna nauczycielka, właściwa osoba na właściwym miejscu, w
                    > każdym razie dotychczas lepszej nie spotkałam..
                    Jej zachowanie i cała ta punktacja i omawianie takich rzeczy na przy wszystkich rodzicach, każe mi wątpić zarówno w jej genialność jak i w jej profesjonalizm. Takie sprawy załatwia się indywidualnie z rodzicami tych konkretnych dzieci.
                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:05
                      Wrzuć jednak na luz i zacznij zaj
                      > mować się swoimi sprawami. Będziesz miała kilka zmarszczek mnie

                      to są moje sprawy i nie ty będziesz mi mówić czym mam sie zajmować...

                      Jej zachowanie i cała ta punktacja i omawianie takich rzeczy na przy wszystkich
                      > rodzicach, każe mi wątpić zarówno w jej genialność jak i w jej profesjonalizm.
                      > Takie sprawy załatwia się indywidualnie z rodzicami tych konkretnych dzieci.

                      no tak znowu te problemy z rozumieniem tego co się czyta
                      • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 21:38
                        Cóż, skoro nauczycielka nie powiedziała na forum rodziców, że 7 dzieci dostało po 0p w każdej kategorii, to skąd Ty o tym wiesz?
                        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:32
                          ??? przeczytaj jeszcze raz...
              • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:29
                i przecietny 3latek moze przy ktorej z tych czynnosci potrzebowac pomocy- doloz stres i masz wynik w postaci owej punktacji....
                jasne, ze trzeba dzieci uczyc tych czynnosci, ale nie robmy tez dramtu z tego, ze pani w przedszkolu musi dzieciom pomagac. Ostatecznie wybierajac zawod chyba wiedziala co bedzie robic?
                Nikt jej gwarancji nie dawal, ze kazda grupa 3 larkow bedzie kompletnie samodzielna...

                gdy pojawia sie watek o odpieluchowaniu to wiekszosc pociesza, kaze czekac az dorosnie, pociesza, ze u niej w przedszkolu pieluchy przewijali, a teraz afera...
                • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:29
                  U nas w grupie 2,5 lat w poprzednim przedszkolu zmieniali pieluchy. Teraz młody w przedszkolu gdzie w pieluszkach nie przyjmują. Posyłając dziecko do przedszkola warto sprawdzić co jest od niego wymagane.
                  PS. mój nie umie sie ubrać i rozebrać- nie założy poprawnie butów (prawy na lewą), ani skarpet nie założy, nie założy i nie zapnie kurtki, nie zdejmie bluzki. Nie zapnie suwaka i guzika w dżinsach.
                  Jak dla mnie ma czas, ale trenujemy. Gdyby Pani w naszym przedszkolu w tych czynnościach nie pomagała, szukałabym takiej placówki, gdzie pomoc jest oczywistością.
          • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:53
            zgłaszanie potrzeb fizjologicznych oraz samoobsługa to oczywisty element diagnozy wstępnej, ale jakieś diagnozy to pod koniec października.. szybko..
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:15
              Pewnie że szybko ale nauczyciel nic nie jest w stanie z tymi dziećmi zrobić bo na okrąglo przebiera, uczy jedzenia, picia z kubka czy trzymania łyżki i dlatego prosiła rodziców o współpracę i o NIEWYRĘCZANIE we wszystkim na co dzień i pozwolenie na samodzielne wykonywanie czynności...przedstawiła jak to wygląda na chwilę obecną, po 2 tygodniach w przedszkolu, przy świetnej frekwencji póki co.
              • joshima Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:01
                slonko1335 napisała:

                > Pewnie że szybko ale nauczyciel nic nie jest w stanie z tymi dziećmi zrobić
                A co ma niby robić? Zlituj się, to dopiero wrzesień. One się mają dopiero zaadaptować. O regularnych zajęciach żaden normalny nauczyciel jeszcze nie myśli.
                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:07
                  pobawić sie w balonika? zaśpiewać krasnoludki? to co robi sie w przedszkolach jak sa bardziej ogarnięte dzieci którymi nie trzeba sie jak niemowlętami zajmować...
                  • joshima Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:19
                    slonko1335 napisała:

                    > pobawić sie w balonika? zaśpiewać krasnoludki? to co robi sie w przedszkolach j
                    > ak sa bardziej ogarnięte dzieci którymi nie trzeba sie jak niemowlętami zajmowa
                    > ć...

                    No cóż. Możesz się albo pogodzić, że Twoje dziecko się marnuje w takiej beznadziejnej grupie, albo zmienić przedszkole.
                  • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:32
                    slonko1335 napisała:

                    > pobawić sie w balonika? zaśpiewać krasnoludki? to co robi sie w przedszkolach j
                    > ak sa bardziej ogarnięte dzieci którymi nie trzeba sie jak niemowlętami zajmowa
                    > ć...

                    Przy wystarczajacej liczbie opiekunow to ciekawsze zajecia moje dzieci mialy w grupie 1-2 lata a pieluchy trzeba bylo im zmieniac i to wszystkim.
                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:45
                      a co jest złego w baloniku i krasnoludkach? i jakos roczniaka średnio sobie i w baloniku i w krasnoludkach wyobrażam, nie średnio to za duzo powiedziane...
                      • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:53
                        slonko1335 napisała:

                        > a co jest złego w baloniku i krasnoludkach? i jakos roczniaka średnio sobie i w
                        > baloniku i w krasnoludkach wyobrażam, nie średnio to za duzo powiedziane...

                        Nic nie ma zlego. Gdyby bylo wiecej osob to dzieci moglyby bawic sie w grupach w rozne zabawy w tym samym czasie zgodnie z zainteresowaniami dzieci w danym momencie, na zasadzie nic na sile, jesli Jasio ma ochote lepic z ciastoliny to siada przy stoliku z ciastolina a jesli Kasia ma ochote pobawic sie w sklep to tam sie bawi, a wszystko przy pomocy opiekunow, tak aby jeszcze ktos mogl pomoc dziecku w toalecie jesli zachodzi koniecznosc i nie dobywalo sie to kosztem innych dzieci. To o czym pisalam w innym poscie do ciebie, tu jest do doopy caly system przedszkoli panstwowych i wmawia sie wam rodzicom, ze to wasza wina.
                        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:58
                          jasne ale z drugiej strony gdyby nauczyciel nie musial traktować trzylatków jak niemowlęta to mógłby dużo więcej robić z resztą i jakoś prowadzić zajęcia...system sytstemem nie o tym tu mowa, bo to temat na oddzielny wątek tylko mowa o niesamodzielności wynikającej z wygodnictwa rodziców i na to system nie ma pomóc, tylko sami rodzice...
                          • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 23:20
                            slonko1335 napisała:

                            > jasne ale z drugiej strony gdyby nauczyciel nie musial traktować trzylatków jak
                            > niemowlęta to mógłby dużo więcej robić z resztą i jakoś prowadzić zajęcia...sy
                            > stem sytstemem nie o tym tu mowa,

                            Do tego to sie sprowadza, bardzo malo opiekunow, duze grupy i stres po obu stronach. Dzieci, wezmy te 3-latki sa tak samo samodzielne w Niemczech, Uk, Francji czy Polsce, styl zycia, sposob wychowania nie jest ekstremalnie rozny, tyle, ze przedszkola i szkoly inaczej dzialaja.
                            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 23:31

                              Najma z tym, że rodzic nie potafi nauczyć swojego dziecka podstawowych absolutnie czynności nie ma nic wspólnego system i ilość opiekunów. Nikt cudów od trzylatków nie wymaga.
                              Są rodzice którzy to potrafią wpoić, przekazać, nauczyć, wychować, itd a sa tacy którzy zostawiają to innym, nielogicznie zresztą bardzo skoro takiemu beznadziejnemu systemowi....
                              Sygnaturka się zgubiła....
                              • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 23:50
                                slonko1335 napisała:

                                >
                                > Najma z tym, że rodzic nie potafi nauczyć swojego dziecka podstawowych absolutn
                                > ie czynności nie ma nic wspólnego system i ilość opiekunów. Nikt cudów od trzyl
                                > atków nie wymaga.
                                > Są rodzice którzy to potrafią wpoić, przekazać, nauczyć, wychować, itd a sa tac
                                > y którzy zostawiają to innym, nielogicznie zresztą bardzo skoro takiemu beznadz
                                > iejnemu systemowi....


                                Slonko te dzieci 3-letnie i niespelna pierwszy raz poszly do przedszkola, po 2 tygodniach zostaly wypunktowane, ocenione wraz z ich rodzicami, one nawet nie nie zdazyly sie zaaklimatyzowac z taka nowoscia jaka jest przedszkole, grupa, obcy ludzie, nowe miejsce, nowe zasady itd. Ich rodzice to w oczach nauczycielki i dyrektorki albo tylko twoich nieudacznicy i lenie i to jest absurd. Z pewnoscia kilkoro z tych dzieci nie wykonuje czynnosci i nie zalatwia potrzeb do toalety ze stresu jaki wywoluje w nich to miejsce w ktorym sie znalazly i to, ze nie ma kto sie nimi zajac bo jest jedna pani i pomoc w postaci dyrektorki, ktora z pewnoscia ma inne zajecia i to jest wina systemu - biedy i braku wyobrazni, a nie rodzicow. Tam (i nie tylko) panuje balagan i nieudolnosc i jest to wina systemu, moze i braku umiejetnosci organizacyjnych i pedagogicznych. Slonko - szczerze,proces wychowywania, nauki i wpajania trwa nieco dluzej niz pierwsze 3 lata zycia dziecka.
                                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:11
                                  Slonko te dzieci 3-letnie i niespelna pierwszy raz poszly do przedszkola, po 2
                                  > tygodniach zostaly wypunktowane, ocenione wraz z ich rodzicami, one nawet nie n
                                  > ie zdazyly sie zaaklimatyzowac z taka nowoscia jaka jest przedszkole, grupa, ob
                                  > cy ludzie, nowe miejsce, nowe zasady itd.

                                  ale dzieci rok wcześniej też poszły do przedszkol;a po raz pierwszy i dwa lata wcześniej rwniez i 5 lat wcześniej i 10 i jakoś dziwnie z roku na rok są bardziej nieporadne.

                                  ch rodzice to w oczach nauczycielki
                                  > i dyrektorki albo tylko twoich nieudacznicy i lenie i to jest absurd.
                                  uściślijmy- w moich oczach.

                                  Slonko - szc
                                  > zerze,proces wychowywania, nauki i wpajania trwa nieco dluzej niz pierwsze 3 la
                                  > ta zycia dziecka.

                                  rany najma ile razy mam to samo pisać, toć nikt od nich nie wymaga nie wiaodmo czego...chodzi o zjedzenie posiłku, ubranie się, rozebranie się, skorzystanie z toalety z pomocą nauczyciela, z pomocą a te dziec itzreba nakarmić, ubrać, rozebrać i zauważyć, że nawaliły w majty.
                                  • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:23
                                    slonko1335 napisała:

                                    >
                                    > ale dzieci rok wcześniej też poszły do przedszkol;a po raz pierwszy i dwa lata
                                    > wcześniej rwniez i 5 lat wcześniej i 10 i jakoś dziwnie z roku na rok są bardzi
                                    > ej nieporadne.

                                    Watpie aby tak bylo, ale juz o tym pisalam.


                                    > uściślijmy- w moich oczach.

                                    A no to wiele wyjasnia.
                                    >
                                    > rany najma ile razy mam to samo pisać, toć nikt od nich nie wymaga nie wiaodmo
                                    > czego...chodzi o zjedzenie posiłku, ubranie się, rozebranie się, skorzystanie z
                                    > toalety z pomocą nauczyciela, z pomocą a te dziec itzreba nakarmić, ubrać, roz
                                    > ebrać i zauważyć, że nawaliły w majty.

                                    A skad tak dobrze o tym wiesz? Jestes tam na codzien, spedzasz z nimi czas? Wiesz jaka jest atmosfera, jak dzieci reaguja? Ile dzieci wymaga calkowitego serwisu? Podejrzewam, ze ani jedno, bo tak jak napisalam i dzoaaan to musialyby byc dzieci powaznie chore.
                                    W kazdym razie ja ide spac. Dobranoc.
                                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:29
                                      >
                                      > Watpie aby tak bylo, ale juz o tym pisalam.

                                      ale to, że watpisz nie oznacza że tak nie jest...

                                      >A skad tak dobrze o tym wiesz?
                                      bo byłam dzisiaj na zebraniu, bo mam dziecko w tej grupie...

                                      Ile dzieci wymaga calkowitego serwi
                                      > su?
                                      7 już to pisałam.

                                      Podejrzewam, ze ani jedno, bo tak jak napisalam i dzoaaan to musialyby byc
                                      > dzieci powaznie chore
                                      ty podejrzewasz choć nigdy dzieci nie widziałaś, mi mówi nauczyciel ktory ten serwis musi załatwiać, zgadnij więc jak się twoje podejrzenia do tego mają dla mnie?

                                      Dobranoc.
                                      a dobranocsmile
                                  • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 06:52
                                    slonko1335 napisała:

                                    > i jakoś dziwnie z roku na rok są bardziej nieporadne.
                                    Już 2000 lat temu padały teksty "Ta dzisiejsza młodzież...."

                                    >
                                    .
                                    > rany najma ile razy mam to samo pisać, toć nikt od nich nie wymaga nie wiaodmo
                                    > czego...chodzi o zjedzenie posiłku, ubranie się, rozebranie się, skorzystanie z
                                    > toalety z pomocą nauczyciela, z pomocą a te dziec itzreba nakarmić, ubrać, roz
                                    > ebrać i zauważyć, że nawaliły w majty.
                                    Wiesz co, moja starsza córka w towarzystwie pewnej, całkiem bliskiej, osoby, potrafiła :
                                    a) nie przyznać się, że chce jej się siusiu
                                    b) nie przyznać się, że się właśnie zsikała
                                    Osoba ta z mojego punktu widzenia była całkiem normalna, z punktu widzenia małoletniej działała na nią bardzo stresująco.
                                  • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:27
                                    ale dzieci rok wcześniej też poszły do przedszkol;a po raz pierwszy i dwa lata wcześniej rwniez i 5 lat wcześniej i 10 i jakoś dziwnie z roku na rok są bardziej nieporadne
                                    Nauczycielki z mojego przedszkola mówią dokłądnie to samo!
                          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 06:45
                            slonko1335 napisała:

                            > tylko mowa o niesamodzielności wynikającej z wygodnictwa rodziców i na to system nie ma > pomóc , tylko sami rodzice...
                            Albo narzekanie pani wynikające z jej stresu , bo ktoś w ramach oszczędności zostawia ją sam na sam z grupą 3-latków...
                            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:39
                              ale jak to sie am do tego, że niedolni rodzice nie potrafili dziecka nauczyć podstawowych czynności tylko założyli że ktoś za nich to zrobi?
                              • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 21:45
                                Ale skąd Ty wiesz, że rodzice są nieudolni i założyli, że przedszkole będzie uczyć ich przygłupawe dzieci picia z kubka? Siedziałaś u nich w mieszkaniu? Twoja rodzina to jest? Znajomi?
                            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:05
                              bo ktoś w ramach oszczędności zo
                              > stawia ją sam na sam z grupą 3-latków...
                              nie dodałaś, że bezradnych trzylatków, kilkoro na poziomie rocznika, poza chodzeniem nic....
                              • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:11
                                Zasadniczo to znasz tylko opinię jednej strony - pani nauczycielki. A nauczycielki to zwykle mają zwyczaj narzekać. Np. nauczycielka przedmiotu x w Vb narzeka "Ale państwa dzieci to się wogóle nie odrabiają prac domowych. A w Va mają zawsze lekcje odrobione". A w Va narzeka na Va stawiając za przykład Vb... Ta grupa zawodowa ma chyba duże skłonności do przesady... wink
              • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:37
                dlate
                > go prosiła rodziców o współpracę i o NIEWYRĘCZAN


                u nas na I zebraniu też n-ki o to prosiły, standard, natomiast na szczęście nie zagalopowąły się z jakimiś ocenami i statystykami uncertain te na II zebraniu pod koniec paździenika - wtedy zostaną rodzice przedstawione wstępne diagnozy ich dzieci
                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:44
                  u nas wstępne diagnozy są wręczane w styczniu, obejmują znacznie większy zakres niż podstawowe czynności życiowe, w sumie aż poszukam zaraz i sprawdzę czy są tam pozycje w stylu kontrolowanie potrzeb fizjologicznych i samodzielne jedzenie czy nie jest to jednak oczywiste że trzylatek powinien z tym sobie jakoś radzić...
                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:51
                    znalazłam, nie oczywistych rzeczy tego typu nie ma w diagnozie trzylatka, jest za to mnóstwo innych bardziej skomplikowanych czynności/stanów/zachowań wymienionych których opanowanie jest oceniane.
                    • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:16
                      widziałam wiele rozbudowanych diagnz wstępnych i tych mniej - p-le syna wybąłm właśnei po tym jak rozbudowaną diagnoże mieli i oczywiście zgłaszanie potrzeb fizjlogicznych si.e w nich też mieści - to podstawa
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:20
                        nie wiem czy podstawa bo w tej co mam nie ma mowy o czynnościach które trzylatek wykonywać powinien. Nie ma tam przecież pytań, typu czy siedzi samodzielnie prawda? chyba każdy zakłada że tak, w naszej wiec nie ma czy je samodzielnie, jest natomiast czy w prawidłowo posługuje się sztućcami w czasie posiłku i poprawnie je trzyma w ręce a więc raczej nikt nie zakłada, że nie je samodzielnie...
                        • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:24
                          dla ciebie to zwykłe czynności a dla innego infomacja jak roziwja się układ nerwowy..i motoryka jeżlei mowa o posługiwaniu się sztućcami..
                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:27
                            ale właśnie o tym piszę w diagnozie jest ocena jak dziecko posługuje się sztućcami i jak je trzyma a nie czy je samodzielnie, pytanie jest czy robi to poprawnie a nie czy w ogóle, a więc raczej zakłada się, że czynność wykonywać potrafi...
                            • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:42
                              a nie czy w ogóle

                              to, że dziecko nie chce wykonywać pewnych czynności może wynikać z wielu przyczyn, najmniej bym obstawiała to, że tego nie umie;
                              • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:00
                                ale nie jest mowa o tym, że nie chce tylko o tym że nie umie. Mój też nie chce wielu rzeczy i bez problemu wyłapano których tylko nie chce a których nie potrafi i nad którymi trzeba popracować.
                                • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:04
                                  Trzylatek nie musi poprawnie posługiwać sie nożem i widelcem, nie musi też zapinac guzików czy wiązać sznurowadeł. Kurcze, wy to juz równo przesadzacie.
                                  • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:12
                                    Oto lista umiejetności wymaganych od przeciętnego trzylatka:
                                    Rozwój fizyczny i motoryczny
                                    •Sam myje ząbki (do 6 r.ż. rodzic poprawia)
                                    •Sam je (Chociaż trzylatek wydaje nam się już bardzo samodzielny nie przeceniajmy jego możliwości. Nadal pamiętaj żeby podawać małe porcje i małe kawałki, łatwe do nabrania na sztućce ( najlepiej żeby dziecko miało swój komplet sztućców dziecięcych))
                                    •Samodzielnie myje ręce
                                    •Potrafi nalać napój z butelki, czy dzbanka
                                    •Potrafi korzystać z toalety, kontroluje swoje potrzeby fizjologiczne
                                    •Potrafi się ubrać i rozebrać (potrzebuje pomocy przy guzikach, zamkach błyskawicznych, itp.)
                                    •Wkłada buty
                                    •Rysuje kwadraty i koła
                                    •Zaczyna się posługiwać się nożyczkami
                                    •Chodzi na paluszkach
                                    •Skacze na 1 nodze
                                    •Przez chwilę stoi na jednej nodze
                                    •Bez problemu korzysta z urządzeń na placu zabaw
                                    •Sprawnie sobie radzi z omijaniem przeszkód na drodze, nawet kiedy biegnie
                                    •Kopie i rzuca piłkę
                                    •Jeździ na 3 kołowym rowerku

                                    Rozwój intelektualny
                                    •Sprawnie posługuje się mową
                                    •Oscyluje pomiędzy światem rzeczywistym i nierzeczywistym
                                    •Ma bogatą wyobraźnię. Może tworzyć, np.: niewidocznych przyjaciół
                                    •Coraz więcej zapamiętuje
                                    •Zaczyna dokonywać wyborów, w oparciu o przewidywanie konsekwencji , a nie o działanie
                                    •Uczy się rozwiązywać problemy
                                    •Chętnie słucha bajek, opowiadań
                                    •Zna kilka wierszyków i piosenek
                                    •Potrafi mówić krótkie zdania i prowadzić krótką rozmowę
                                    •Czasem się zacina, jąka lub powtarza słowa (zwłaszcza w emocjonujących chwilach)
                                    •Większość tego, co mówi jest zrozumiałe
                                    •Rozróżnia, że coś jest takie same lub inne
                                    •Zna imię swojego przyjaciela
                                    •Nazywa podstawowe kolory
                                    •Rozróżnia pojęcie teraźniejszości, przyszłości
                                    •Układa proste puzzle
                                    •Potrafi policzyć 2-3 rzeczy
                                    •Potrafi powiedzieć , jak się nazywa i ile ma lat
                                    •Obserwuje
                                    •W tym wieku fantazja miesza się z rzeczywistością i dziecko ma tendencje do nie rozróżniania tych dwóch obszarów

                                    Rozwój społeczny i emocjonalny
                                    •Bawi się z innymi dziećmi
                                    •Dzieli się z innymi
                                    •Jest nastawiony na współpracę
                                    •Zawiera przyjaźnie
                                    •Słucha i wykonuje polecenia
                                    •Lubi słuchać historii na swój temat
                                    •Upewnia się, czy jest kochany przez rodziców
                                    •Lubi zabawy w dom, rodzinę
                                    •Rozróżnia płcie
                                    •Potrafi opowiedzieć o problemie
                                    •Okazuje miłość bliskim
                                    •Boi się ciemności, samotności,
                                    •Czasami adoruje jednego z rodziców
                                    •Chętnie pomaga w domowych prostych czynnościach
                                    •Chętnie się wygłupia, chce rozśmieszać innych
                                    •Ma okresy płaczliwości i braku poczucia bezpieczeństwa, pojawiają się pytania typu „ kochasz mnie jeszcze?”

                                    Sen
                                    Większość dzieci rezygnuje z popołudniowych drzemek.
                                    W tym wieku pojawia się lęk przed ciemnością, a bujna wyobraźnia powołuje „do życia” różne strachy. Przydaje się lampka nocna w sypialni malucha.
                                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:23
                                      Otóż to według tej listy przeciętny trzylatek:
                                      •Sam je
                                      •Potrafi nalać napój z butelki, czy dzbanka - tutaj niektóre nawet wypić z tego kubka nie potrafią...
                                      •Potrafi się ubrać i rozebrać (potrzebuje pomocy przy guzikach, zamkach b
                                      > łyskawicznych, itp.)
                                      •Potrafi korzystać z toalety, kontroluje swoje potrzeby fizjologiczne
                                      a 7 dziei z tej grupy nie potrafi żadnej z tych czynności w najmniejszym choćby stopniu...no nie wiem jak dla niektórych ale dla mnie te są podstawowymi
                                    • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 21:50
                                      Pytanie tylko co oznacza "przeciętny trzylatek"? Przecież - w kontekście oceny po 2 tyg. uczęszczania do przedszkola- dziecko urodzone w styczniu jest rozwinięte psychomotorycznie bardziej, niż urodzone we wrześniu. A w ciągu roku zakres umiejętności może rozwinąć się w niewiarygodnym stopniu!
                                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:35
                                        A w ciągu roku zakres
                                        > umiejętności może rozwinąć się w niewiarygodnym stopniu!
                                        no szczególnie w przedszkolu jak nauczyciel nauczy...
                                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 10:35
                                          slonko1335 napisała:
                                          > no szczególnie w przedszkolu jak nauczyciel nauczy...
                                          No cóż, zawsze miałam (być może mylne) wrażenie, że nauczyciele są od tego, aby uczyć.
                                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 12:33
                                            No cóż, zawsze miałam (być może mylne) wrażenie, że nauczyciele są od tego, aby
                                            > uczyć.
                                            no widzisz są rzeczy które powienien nauczyć i przekazać rodzic a jakoś to tak często bywa, że nauczkę samodzielności zostawia się przedszkolu a wychowanie w szkole, wczoraj bodajże w jakimś wątku naa MD czytałam że jakaś mama ma nadzieje, że dziecko więsozśći sie w szkole dowie, no tylko pogratulować.....jak na moje powinno być dokładnie odwrotnie....samodzielności uczy rodzic, wychowuje dziecko także-no ale najwidoczniej mam błędne wyobrażenia...
                                            • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 12:42
                                              slonko1335 napisała:

                                              > wczoraj bodajże w jakimś wątku naa MD czytałam że jakaś mama ma nadzie
                                              > je, że dziecko więsozśći sie w szkole dowie, no tylko pogratulować.....jak na m
                                              > oje powinno być dokładnie odwrotnie....
                                              Jeśli wiedza ta objęta jest programem szkolnym to chyba oczekiwanie, że dziecko nauczy się tego, co jest w programie szkolnym - jest całkiem rozsądnym oczekiwaniem.
                                              Jeśli nie - zawsze istnieje szansa, że dzieciak dowie się od rówieśników - chociaż niektórych rzeczy jednak nie zostawiałabym edukacji koleżeńskiej wink
                                        • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 19.09.11, 18:26
                                          Mając na uwadze fakt, że dziecko spędza w przedszkolu 8h, a z rodzicami w domu 4 (plus noc, ale wtedy się śpi), to jednak oczekiwałabym, że przedszkole również będzie uczyć. Róznych rzeczy.
                                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:15
                                    oczywiście, że nie musi ale może to robić i właśnie diagnozie podlega taka umiejętność a nie sam fakt jedzenie, ubrania czy kontrolowania potrzeb, znaczy wiązania sznurowadeł tam nie mawink notabene nie potrafi tego moja pięciolatko bo nigdy nie posiadała wiązanych butów a ja zabrać się za to nie mogę ale też nie puszczam jej do przedszkola ze sznurówkami coby pani za mnie to załatwiła, w takich pójdzie jak będzie już sobie z tym radzić...
                                    Chyba dla każdego jest jasnym, że nauczyciel powinien pomóc dziecku zapiąć kurtkę i nie robi tragedii z wylania herbaty czy wpadki z siusianiem się.
                                • franczii Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:13
                                  Moj przez pierwsze tygodnie nie wzial widelca do rekitongue_out Jak niby pani miala sie zorientowac czy on umie ten wideklec trzymac czy tylko nie chce? Przez prawie 1,5 roku zrobil w przedszkolu tylko kilka razy kupe i za kazdym razem w majtki. Nie sposob powiedziec, czy dziecko umie czy nie chce.
                                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:28
                                    Moj przez pierwsze tygodnie nie wzial widelca do rekitongue_out Jak niby pani miala sie
                                    > zorientowac czy on umie ten wideklec trzymac czy tylko nie chce?
                                    no i dlatego taka diagnoza jest w połowie roku i wtedy ocenia sie dopiero czy poprawnie sztućce trzyma czy nie. Ja piszę o tym czy dziecko umie samodzielnie jeść w ogóle czy było karmione trzy lata.

                                    Przez prawie
                                    > 1,5 roku zrobil w przedszkolu tylko kilka razy kupe i za kazdym razem w majtki
                                    > . Nie sposob powiedziec, czy dziecko umie czy nie chce.
                                    ale przez te 1,5 roku lał pod siebie i w ogóle nie był w stanie skorzystać z toalety czy tylko wpadki sie zdarzały?
                                    • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 18:16
                                      > no i dlatego taka diagnoza jest w połowie roku i wtedy ocenia sie dopiero czy p
                                      > oprawnie sztućce trzyma czy nie


                                      wierz mi wystarczy 1,5 m-ca żeby stwierdzić czy u dziecka są to wpadki czy dziecko leje pod siebie i nie je samodzielnie bo się np. buntuje, bo tego nie lubi czy dlatego, że rzeczywiście nie nawykło ba! wystarczy tydzień czasu - góra..
                                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 19:53
                                        ierz mi wystarczy 1,5 m-ca żeby stwierdzić czy u dziecka są to wpadki czy dzie
                                        > cko leje pod siebie i nie je samodzielnie bo się np. buntuje, bo tego nie lubi
                                        > czy dlatego, że rzeczywiście nie nawykło ba! wystarczy tydzień czasu - góra..

                                        to nie wiem czemu byłaś taka oburzona faktem iż pani zrobiła to po dwóch tygodniach skoro góra tydzień wystarczy......mojego rozgryzła w 3 dni...


                                        Sygnaturka się zgubiła....
                                        • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 18:39
                                          tak bo nie che mi się wierzyć, że wszystkie takie niesamodzielne (!) no i to, że można dla siebie do pracy z grupą po 2 tygodniach wyciągnąć wnioski, ale na litość boską przedstawiać to w statystykach i omawiać na zebraniu ??!! sorry po to bym się już nie pokusiła..
                                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:17
                                            no i to, ż
                                            > e można dla siebie do pracy z grupą po 2 tygodniach wyciągnąć wnioski
                                            no przecież to można zrobić według ciebie po tygodniu???

                                            rany zdecydowac się musisz po ilu w końcu można...
                                            • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 09:36
                                              nie to nie ja nie mogę zdecydować się po ilu można tylko ty dowolnie sobie interpretujesz wink

                                              reasumując słonko są 2 diagnozy, pierwszą powinno się rodzicom przedstawić po ok 2 m-ch, drugą w 9-10 m-cu czyli na koniec roku szkolnego; robienie diagnozy i przez 5 m-cy i przedstawianie 1-j rodzicom w połowie roku (styczeń czyli 5 m-c edukacji) to poważny błąd metodyczny uncertain po 1,5 tygodnia można się zorientować co i jak ale na pewno nie przeprowadzić całościową diagnozę a zapoznawanie z częściowymi obserwacjami nawet wynikami jest BEZSENSU
                                              • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 09:51
                                                ale czemu po dwóch miesiącach jest dobrze a po czterech juź źle? ja podejrzewam ,ze w tej grupie nauczyciel po dwóch nie będzie w stanie zrobić żądnej diagnozy skoro zajęć nie ma jak normalnie przeprowadzać(piszę o diagnozie a nie ocenie podstawowych umiejetności) ....

                                                po 1,5 tygodnia można si
                                                > ę zorientować co i jak ale na pewno nie przeprowadzić całościową diagnozę a za
                                                > poznawanie z częściowymi obserwacjami nawet wynikami jest BEZSENSU

                                                no skoro można się zorientować bez problemu to czemu nie można spisać pokazać wyników tychże obserwacji? czemu jest to bez sensu-pamiętaj że cały czas mowa ejst wyłącznie o podstawowych czynnościach.
                                                • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 12:03
                                                  mam już dość tej dyskusji smile

                                                  bo wychodzi na to, że skoro diagnozują je przez 4 m-ce to to jest za długo na diagnozę - bo jak już pisałam wcześniej ledwo skończą jedną, a już muszą zacząć drugą, aby w ciągu następnych 4 m-ch się zmieścić więc wychodzi na to, że diagnozują przez cały rok wink a tak być nie może, bo gdzie czas na nadrobienie ewentualnych braków smile

                                                  da się da się przeprowadzić diagnozę w ciągu 2 m-cy i zajęcia też się da..

                                                  a co do wyników obserwacji to dobrze, że n-ka przekazuje je, ale forma, zliczanie, przeliczanie, porównywanie dzieci, no sorry..
                                                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 13:23
                                                    ale czemu ledwo skończą jedną muszą zaczynać drugą? przecież sama napisalaś, że diagnozę robi sie w tydzień spokojnie, wiec po czterech miesiącach robiona jest jedna a po kolejnych druga, ja nie widzę gdzie tu całoroczne diagnozowanie...
                                    • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:16
                                      slonko1335 napisała:

                                      > Ja piszę o tym czy dziecko umie samodzielnie jeść w ogóle czy było karmione trzy lata.
                                      Ech, kilka dni temu na "sąsiednim" forum był wątek jak to 6-latka nie potrafiła zjeść kotleta w szkolnej stołówce. Być może kotlet był twardy, a nóż tępy; w każdym razie dziecku zasady dobrego wychowania nie pozwoliły obgryzać kotleta na widelcu czy wziąć go w łapę.
                                      Diagnoza co poniektórych brzmiała: "dziecko niesamodzielne"

                                      > ale przez te 1,5 roku lał pod siebie i w ogóle nie był w stanie skorzystać z to
                                      > alety czy tylko wpadki sie zdarzały?
                                      A jakie ma to teraz znaczenie?
                                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:34
                                        > Ech, kilka dni temu na "sąsiednim" forum był wątek jak to 6-latka nie potrafiła
                                        > zjeść kotleta w szkolnej stołówce. Być może kotlet był twardy, a nóż tępy; w
                                        > każdym razie dziecku zasady dobrego wychowania nie pozwoliły obgryzać kotleta n
                                        > a widelcu czy wziąć go w łapę.

                                        no i tak dwa tygodnie ten twardy kotlet dawali???

                                        A jakie ma to teraz znaczenie?
                                        no jak dla mnie wpadka to wpadka a regularnie robienie pod siebie jakby się miało pieluchę to już nie ejst wpadka jednak...
                                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 00:20
                                          slonko1335 napisała:
                                          >
                                          > no i tak dwa tygodnie ten twardy kotlet dawali???
                                          Kotlet był "zapodany" bodaj 1-szego dnia stołówki - co i tak posłużyło do zdiagnozowaniaprzez co najmniej kilka osób na forum niesamodzielności 6-latki.



                                          >
                                          > A jakie ma to teraz znaczenie?
                                          > no jak dla mnie wpadka to wpadka a regularnie robienie pod siebie jakby się mia
                                          > ło pieluchę to już nie ejst wpadka jednak...
                                          Dzieci jak się stresują (np. detronizuje je młodsze rodzeństwi) to czasem mają regresy. I wtedy regularnie sikają albo wracają do jakiegoś smoczka. A początek przedszkola to dla dzieci jest w większości przypadków bardzo duży stres. Znam też dziecko, które w przedszkolu odmówiło spożywania posiłków. Na pierwszy rzut oka wyglądało to jak niekojarzenie do czego służy łyżka.
                                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 11:44
                                            Kotlet był "zapodany" bodaj 1-szego dnia stołówki - co i tak posłużyło do zdiag
                                            > nozowaniaprzez co najmniej kilka osób na forum niesamodzielności 6-latki.
                                            >

                                            ale ja nie pisze o pierwszym dniu przedszkola tylko o dwóch tygodniach


                                            > Dzieci jak się stresują (np. detronizuje je młodsze rodzeństwi) to czasem mają
                                            > regresy. I wtedy regularnie sikają albo wracają do jakiegoś smoczka. A począt
                                            > ek przedszkola to dla dzieci jest w większości przypadków bardzo duży stres. Zn
                                            > am też dziecko, które w przedszkolu odmówiło spożywania posiłków. Na pierwszy r
                                            > zut oka wyglądało to jak niekojarzenie do czego służy łyżka.
                                            oczywisćie niektóre nawet maja regres we wszystkich podstawowych czynnościachwink

                                            Zn
                                            > am też dziecko, które w przedszkolu odmówiło spożywania posiłków. Na pierwszy r
                                            > zut oka wyglądało to jak niekojarzenie do czego służy łyżka.
                                            >
                                            no mój syn na przykład odmówił w pierwszym tygodniu a jakoś nikt nie stwierdził ,że nie kojarzy do czego służy łyżka.


                                            A jak dziecko chce zjeśc i domaga sie nakarmienia jak w domu mamusia czy babcia to zawsze robiła to jakiego rodzaju to regres???
                                            • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 12:44
                                              slonko1335 napisała:

                                              > A jak dziecko chce zjeśc i domaga sie nakarmienia jak w domu mamusia czy babci
                                              > a to zawsze robiła to jakiego rodzaju to regres???
                                              Ale skąd wiesz, jak to dziecko jada w domu? Przecież twierdzisz, że nawet nie wiesz, które to.
                                              Może dziecko jest ogólnie niejadkiem i ma gdzieś te przedszkolne kotleciki?
                                              • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 22:58
                                                dziecko chce żeby je nakarmić tak jak w domu to robią, nie nie wiem ktore to dziecko, nie wymieniano a nawet jeśliby to zrobiono i tak bym nie wiedziała, bo nie znam tych dzieci
                                                • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 10:22
                                                  Ale na potwierdzenie tezy, że dziecko jest w 100% obsługiwane masz tylko słowa nauczycielki, która powiedziała, że jedno "dziecko domagało się". A z tego, że się domagało nie wynika, że wogóle nic nie pija z kubka i nigdy nie miewa łyżki w łapie. Bo może przy rodzicach je "po ludzku", a przy babci "po niemowlęcemu".I nie znasz rodziców dziecka, może nawet z nimi nie rozmawiałaś. Dziecka też nie znasz - nie wiesz które to. Za to wydajesz publiczne sądy nad tym jednym dzieckiem , 6-tką innych i ich rodzicami.
                                                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 12:27
                                                    > Ale na potwierdzenie tezy, że dziecko jest w 100% obsługiwane masz tylko słowa
                                                    > nauczycielki,

                                                    dokładnie tak i czemu miałabym zakładać ze kłamie, no poza tym spiskiem oczywiśćie...a jak chwali kogoś i grupę to mam wierzyć czy też nie? czy tylko dobre rzeczy przyjmować a złych nie chceć słyszeć?

                                                    Ale na potwierdzenie tezy, że dziecko jest w 100% obsługiwane masz tylko słowa
                                                    > nauczycielki, która powiedziała, że jedno "dziecko domagało się"

                                                    nie powiedziała że jedno dziecko domagało się, tylko mówiła, że są dzieci które nie potrafią pić z kubka, chcą aby je karmić bo w domu przecież karmi mama,itd.
                                                  • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 13:01
                                                    Gdy słyszę opinię: "Cała klasa nie umie" , "Dzieci nie umieją" , "Dzieci nie uczą się" to automatycznie włącza mi się alarm antypedagogiczny. Po prostu widziałam już nauczycieli, którzy stawiając z klasówki (z rzeczy,których sami uczyli) 90% ocen typu 1 i 2 zaczynali tak zdania. I oczywiście nie jest w opisywanym przez ciebie przypadku winą nauczyciela , że dzieci czegoś nie umieją (chyba że działa na dzieci tak stresująco, że w stresie zapominają jak się wkłada spodnie), ale nie podoba mi się zdecydowanie takie punktowanie przedszkolaków na samym początku. Jeśli z jakimś dzieckiem jest istotny problem samoobsłygowy to pani powinna omówić to indywidualnie z rodzicem, i to raczej wcześniej niż po 2 tygodniach. Choćby po to, żeby ustalić, czy to na pewno nie jest jakiś poważny stres adaptacyjny objawiający się ciągłym sikaniem w majtki dziecka odpieluchowanego rok wcześniej. Sama informacja "7-ro dzieci nic nie umie" czy info, że twój syn dostał 7/10 punktów nie przyda ci się na nic dopóki nie ustalisz z panią czego tak naprawdę twoje dziecko nie umie, a co, zdaniem pani, umieć powinno. Nieprzypadkiem w klasach I-III jest ocena opisowa. Zaś samo narzekanie "Państwa dzieci są do kitu" stawia od razu rodzica w opozycji do nauczyciela.
                                                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 13:27
                                                    Sama informacja "7-ro dzieci nic nie umie" czy info, że twój
                                                    > syn dostał 7/10 punktów nie przyda ci się na nic dopóki nie ustalisz z panią c
                                                    > zego tak naprawdę twoje dziecko nie umie, a co, zdaniem pani, umieć powinno.

                                                    no to własnie można było ustalić z panią jeżeli ktoś był chętny i chiał ustalać.
                                            • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:06
                                              slonko1335 napisała:
                                              > ale ja nie pisze o pierwszym dniu przedszkola tylko o dwóch tygodniach

                                              No i? Chyba zdajesz sobie sprawe ze jednemu dzieciaowi oswojenie zajmie 1 dzien, innemu tydzien, a jeszcze innemu nawet miesiac, a jeszcze inny w ogole sie nie bedzie nadawac

                                              > oczywisćie niektóre nawet maja regres we wszystkich podstawowych czynnościachwink

                                              A dasz se reka uciac ze tak nie moze byc? Stres roznie dziala...jednych paralizuje ze nie sa w stanie nic z siebie wykrzesac, inni dostaja przy stresie skrzydel...chyba o tym slyszala, nie?

                                              > no mój syn na przykład odmówił w pierwszym tygodniu a jakoś nikt nie stwierdził
                                              > ,że nie kojarzy do czego służy łyżka.

                                              Ale chyba biezesz pod uwage ze dzieci sa bardzo rozne? Moze inne dzieci maja lepsze zdolnosci aktorskie niz twoj syn i udawanie idzie im zdecydowanie lepiej tongue_out, ot...kolejny rodzaj sprytu i inteligencji "na przetrwanie"

                                              > A jak dziecko chce zjeśc i domaga sie nakarmienia jak w domu mamusia czy babci
                                              > a to zawsze robiła to jakiego rodzaju to regres???

                                              A skad wiesz ze sie dzieci domagaja? Bo pani tak mowila? Serio bierzesz kazde slowo przedszkolanki jako dogmat i wierzysz we wszystko? Niegdy nie bierzesz poprawki na przesadzanie i koloryzowanie?
                                              Poza tym nawet jesli to prawda...chyba wiesz ze dzieci czase stulaja, opowiadaja niestworzone rzeczy, wygodnicko testuja "nowych" doroslych...jak moj syn, ktory przyklejac "nie potrafi" i juz 2 tygodnie ma osobistego przyklejacza big_grin...i nie mam bladego pojecia czy jego nowa pani wie, czy nie wie...widac pani woli sie skupiac na tym, co dzieci potrafi i chca niz na tym co dzieci nie chca ot filozofia, bo po co kruszyc kopie o glupoty
                                • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 18:01
                                  yy nie umie wziąć łyżki do buzi i nią pokierować do buzi (nie ważne z jakim skutkiem) no sorry nie uwierzę
                                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 19:54
                                    no to nie wierz, siedzi jak cielę i czeka aż ktoś je nakarmi bo mamusia zawsze karmi...
                                    • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 00:21
                                      slonko1335 napisała:

                                      > no to nie wierz, siedzi jak cielę i czeka aż ktoś je nakarmi bo mamusia zawsze
                                      > karmi...
                                      Wpuszczają cię na obiad do przedszkola i do domu tej dziewczynki? Czy może to pani nauczycielka używa słów "siedzi jak cielę"?
                                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 11:46
                                        Nie już pisałam, dziecko domaga się karmienia jak w domu, kompociku z buteleczki bo tak ejst w domciu-ja nie wiem co w tym trudnego do zrozumienia że ciągle o to pytasz....
                                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:01
                                          To, że dziecko twierdzi, że coś jest w domu, wcale nie znaczy, że tak jest. Może po prostu pożegnało się z butelką niezbyt dawno i, w obliczu zatłoczonego przedszkola i zestresowanej pani, chce wrócić do tego, co jej dawało poczucie bezpieczeństwa? Jesteś pewna, że jest tak jak twierdzisz?
                                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:00
                                            Jesteś pewna, że jest tak jak twierdzisz?
                                            a ty jesteś że nie jest?
                                            • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 10:24
                                              A wiesz, że w sądzie wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego?
                                              Wiem, wiem, to forum internetowe i można sobie gadać na innych co "ślina na klawiaturę" przyniesie.
                                        • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 21:55
                                          I wychowawca takie rzeczy przy wszystkich opowiada? Relacjonuje ze szczegółami wpadki i niepowodzenia całej upośledzonej rozwojowo siódemki?
                    • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:22
                      a! i z tym pzedsstawieniem diagnozy wstępnej rodzicom w styczniu to późno - wychodzi na to, że ledwo skończą diagnozę początkową, a już muszą zacząć końcowo roczną uncertain dziwne i generlanei na to wychodz\, że tylko diagnzują dzieci zamiast z nimi pracować... a co z dziećmi zwyczajnie niedjrzałymi do p-la rodzice mają się o tym diwiedzieć w styczniu..
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:29
                        mamy dwie diagnozy w połowie i na koniec roku, u starszej nie było takich problemów z samodzielnością, wiec takiej oceny też nie po prostu , nauczyciel zgłaszał jako dotyczące całej grupy tylko problemy ze słabymi rączkami i omawiał jakie prace dawać dziecku w domu/co z nim robić aby je ćwiczyło.
                        • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:48
                          mamy dwie diagnozy w połowie i na koniec roku

                          no tak jak pisałam, ale nie w tym rzecz, jeżeli rzeczywiście w waszej gupie jest tyle dzieci, które nie osiągnęły djrzłąości p-nej to na jakmi dokumencie opze sie n-l moytwując to, jeżlei taki dopeo powstanie w połowie roku.. (?) i już zaraz będzie msuiał zacząć nastepną diagnozę, skoo diagnozowanie zajmuje mu pół oku a wierz mi jesli jest ona rozbudowana t z każdym dzieckiem pracujeisę indywidualnie t\równieć więc gdzie czas na pracę z zcąym zespsołem ..(?) w tamtyk roku miałam szkolenie z diagnozy fakt szkolne..z naawdę dobrymi metodykami z edukacji9 p-nej i wczesnoskzolnej
                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:57
                            ja już sama nie wiem czy uważasz że w tym naszym przedszkolu za duża tych diagnoz czy za mało? jak na moje jak z grupą nie ma nietypowych problemów to wystarczą dwie, jak są większe niż przeciętne to nie wystarczą i tyle. Mogę nie dostawać takiej diagnozy? bo może nam tylko dwie dają?
                            • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 19:00
                              NORMALNIE są w każdym p-lu 2 diagnozy w roku poczatkowa i końcowo roczna
                  • super-mikunia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:13
                    u nas wstępne diagnozy są wręczane w styczniu, obejmują znacznie większy zakres
                    > niż podstawowe czynności życiowe,


                    no wiadomo, że diagnoza oejmuje cąłościowy ozwój psychomotoryczny - nie znam p-ola, w którym potrzeby fizjlgiczne, smaodzielność nei bałaby pod uwagę jest to podstawa dojrzałości p-lnej i bada się to na początku
    • lilka69 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:05
      w prywatnych p-lach takie "zalamania "u nauczycielek zdarzaja sie znacznie, znacznie rzedziej.
      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:19
        a nieodpieluchowane trzylatki znacznie częściejwink
      • klubgogo Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:20
        Bo w prywatnym właściciel zwolni taką opiekunkę, która nie będzie wycierała tyłka i karmiła łyżką 4-latka. Rodzic płaci, rodzic wymaga. Szkoda, ze od tych biednych opiekunek, a nie od własnych dzieci.
        • gardenia_nowak Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:56
          No nie przesadzajmy, warunkiem przyjęcia dziecka do naszego prywatnego przedszkola jest odpieluchowanie - ew. od razu się do tego ostro zabierają, a maluchy zaliczają błyskawiczny kurs samodzielności.
          • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:37
            Dokładnie. Czy w prywatnym czy w państwowym zasady są takie same. Z tym, że w prywatnym, gdzie na 10 dzieci są dwie opiekunki, a nie 2 na 30 dzieci, można pochylić się nad dzieckiem wymagającycm jakiegoś wsparcia, bez uszczerbku dla pracy z resztą grupy.
    • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:29
      Slonko- zgadzam się z Tobą w 100%.
      Nadopiekuńcze mamy boją się ściągnąc pieluchę i biegają z łyżeczką po całym mieszkaniu błagając, by dziecko coś zjadło. Efekty widać w przedszkolu Dzieci płaczą, są nieporadne, jak noworodki!
      Nasza wychowawczyni też załamana dziećmi. Kobieta z dużym doświadczeniem. Mówi, że dzisiejsze dzieci, a raczej ich rodzice, to porażka. Dzieci nie wiedzą, jak chwycić widelec, nie mówiąc o samodzielnym edzeniu. Nie wiedzą jak gryźć, jest to spowodowane korzystaniem z butelki, tak, z butelki! Nie potrafią same skorzystać z toalety, mało tego, nie potrafią sygnalizować potrzeb. Nie potrafią się rozebrać ani ubrać.
      Im mniej samodzielne dziecko, tym gorzej znsi przedszkole, gorzej się adaptuje. Samodzielne dzieci w przedszkolu są radosne i pewne siebie.
      I napiszę coś niepopularnego- moja córka na tle tych nieporadnych brzdąców wypada bardzo dobrze, jak nie rówieśniczka, a dziecko ok. 2 lata starsze. Idzie do przedszkola i wraca radosna, panie nie potrafią się nachwalić.
      Jednak nauka samodzielności od ok 5 mies, życia (samodzielne jedzenie) plus nauka czystości- 1,5 roku, rozbierania się- ok roku, ubierania się- ok. 2 lat- to ciężka praca rodziców, ale daje efekty.
      • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:38
        taaaa, a teraz sie okaze, ze kazdej forumki 3 latek samodzielny... i taki cudowny...
        i super sobie radzi.... i faktycznie gdzie te samodzielne 3 latki?
        ach, tak w rzeczywistosci wirtualnej...
        • najnaa Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 19:57
          Następna która chce żeby trzylatek był dorosły.
          A tak po za tym ja samodzielne 2 i 3 latki znam tylko z tego forum...na przeróżnych placach zabaw, na zajęciach, w klubach malucha jeszcze takich nie widziałam. Pewnie te wszystkie "samodzielne" maluchy nie wychodzą z domu, nie mają czasu na spacery bo wciąż uczą się samodzielności smile
          • makurokurosek Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:11
            To zamiast prywatnych placówek odwiedź państwowe żłobki.
          • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:19
            Następna która chce żeby trzylatek był dorosły
            Następna, która chce, żeby trzylatek był noworodkiem.
            • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:44
              > Następna która chce żeby trzylatek był dorosły
              > Następna, która chce, żeby trzylatek był noworodkiem.
              A czy między noworodkiem, a dorosłym nie ma okresów pośrednich?
              Mój syn jest nadal dla mnie małym dzieckiem i takiego traktowania oczekuję od "cioć" w przedszkolu.
              • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:17
                No tak. Oczekujesz, ze go nakarmią, przewiną i ubiorą? Czy, ze pomogą przy ewentualnych problemach. To jest diametralna różnica przedstawiająca różncę miedzy noworodkiem a przedszkolakiem.
                • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:39
                  Małe dziecko nie wymaga karmienia (przynajmniej wg mnie), jak zgłodnieje to zje. Chocby w łapkę weźmie. Nie oczekuje jednak od małego dziecka poprawnego posługiwania się nożem. Przyznam, że sama nie daję noża dziecku (czyli wg wielu wychowuje kalekę).
                  Małe dziecko czasem potrzebuje pomocy przy różnych czynnościach, czasem radzi sobie lepiej czasem gorzej, ma różne dni, czasem chce być dzidziusiem i "się pieści".
                  Oczekuję od "cioć", szczególnie w pierwszym półroczu, pomocy w toalecie i pomocy w ubieraniu.
                  Jednak każdy chyba wie, że w wiekszości państwowych przedszkoli, gdzie grupa liczy ok 25-28 dzieci, a panie dwie, nie bardzo dzieciaczki mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc. I wiedząc, że dziecko, jak moje, czasem pomocy wymaga, nalezy wybrać taka placówke, w której udzielenie tej pomocy problemu nie stanowi. Albo, jeśli wyboru nie ma, nauczyć dziecko odpowiednio wcześniej całkowitej samoobsługi tudzież głośnego dopominania się o pomoc smile
      • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:41
        Nie wiedzą jak gryźć, jest to spowodowane korzystaniem z butelki, tak, z butelki! Nie potrafią same skorzystać z toalety, mało tego, nie potrafią sygnalizować potrzeb.
        No tak, a jak ja odpieluchowywałam mojego 3 latka to było, że za późno, że zaniedbanie... A tu sie teraz okazuje, że te ponoć odpieluchowane w wieku 18 m-cy dzieci (każda zawsze pisze, że juz daaawno odpieluchowane) jednak walą w gacie aż miło. I znowu mam dowód na to, że odpieluchowanie dla wielu oznacza zdjęcie pieluchy, a że dziecko nadal leje pod siebie- no toż to tylko wpadka smile
        Buletki też żadna nie podaje, oj nie smilesmilesmile
        Ja ja daje butle jak młody ma ochotę, odpieluchowałam po 3 urodzinach i kurcze, nie mamy problemów w przedszkolu smile
        • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:20
          ancymon, Ty jestes typem matki, która stara się, próbuje, pyta, dowiaduje się, oserwuje dziecko. Większość zabieganych mam po prostu nie zwraca na swoje dziecko uwagi zwaając na :każde dziecko rozwija się w innym tempie, czytaj: samo się kiedyś nauczy, albo nauczy pani nauczycielka.
          Ja z mam, gdzie córka w wieku 1,5 r zdjęłyśmy piekuchę i nie miałyśmy żadnej wpadki od tego czasu, super samodzielna dziewczyna i też zero problemów w przedszkolu.
        • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:21
          ancymon, Ty jestes typem matki, która stara się, próbuje, pyta, dowiaduje się, obserwuje dziecko. Większość zabieganych mam po prostu nie zwraca na swoje dziecko uwagi zwalając na :każde dziecko rozwija się w innym tempie, czytaj: samo się kiedyś nauczy, albo nauczy pani nauczycielka.
          Ja z mam, gdzie córka w wieku 1,5 r zdjęłyśmy piekuchę i nie miałyśmy żadnej wpadki od tego czasu, super samodzielna dziewczyna i też zero problemów w przedszkolu.
          • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:50
            Troszkę mnie przeceniłaś smile
            Akurat ja wyznaję pogląd, że każde dziecko rozwija się w swoim tepie. I uważam, że nic na siłę. Aczkolwiek zawsze warto próbować.
            I uważam też, że liczenie na przedszkole to nie zwalanie roboty na panie- po prostu dzieci w grupie uczą sie wszystkiego jakoś szybciej, wchodzi im to naturalnie w krew. Mój syn ma pewne braki (jak wynika z postów na tym forum, a nie z opinii psychologa, ale pisząc na forum będę posługiwała sie forumowa normą) - nie umie sie ubrać, właściwie w nic. Za to od dawna pieknie mówi, liczy do 10, rozróżnia prawie wszystkie "normalne" kolory (cyklamenowy czy fuksja niesmile ), wierszuje, śpiewa i co tam jeszcze. Nie rysuje nic, tylko bazgrze. I licze, że właśnie w przedszkolu braki nadrobi. Bo kiedy ja np. mam z nim rysować - jak już wieczorem w wannie siedzi?
            Z tym, że jak cały czas podkreślam- dobieram przedszkole pod kątem dziecka. Kiedy młody rok temu szedł do przedszkola w pieluszce- nie odpieluchowałam go na siłe i nie uznałam, że lanie w gacie to wpadki, ale wybrałam przedszkole, w którym pielucha problemu nie stanowi. W tym roku chodzi już do docelowego przedszkola, gdzie pielucha tolerowana nie jest, za to poswięca sie dużą uwagę muzyce, plastyce właśnie, a pomaganie dziecku w toalecie czy w ubraniu nie stanowi problemu. Nie wybrałam przedszkola państwowego, bo tam na to wsparcie w takim zakresie liczyć by zapewne nie mógł.
      • bablara Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:30
        Im mniej samodzielne dziecko, tym gorzej znsi przedszkole, gorzej się adaptuje.
        Samodzielne dzieci w przedszkolu są radosne i pewne siebie.


        Zupelnie nie zgadzam sie z tym zdaniem.Moje dziecko bardzo zle znosi przedszkole, a poszlo na poczatku wrzesnia. Co prawda jest z grudnia, wiec roznica miedzy nim a dzieckiem ze stycznia to rok. Wiec bardzo duzo. Ale potrafi ubrac buty, zdjac kurtke, ubrac majtki, skarpetki, pije z kubka. Stara sie samodzielnie jesc. Wiec jak dla mnie to jedno z drugim nie ma wiele wspolnego.
      • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 22:30
        Tak patrząc po moich szanownych córeczkach to czas odpieluchowania czy nauki samodzielnego jedzenia nie ma aż tak dużego związku z adaptacją w przedszkolu. Starsza to wszystko, idąc do przedszkola, miała całkiem nieźle opanowane - płakała w przedszkolu przez 2 m-ce. Młodsza ubieranie miała opanowane w znacznie mniejszym stopniu, odpieluchowana była z pół roku później niż starsza , na dokładkę idąc do przedszkola słabo mówiła - w przedszkolu nie zapłakała ani razu i od pierwszego dnia uśmiech nie schodzi jej z twarzy.
      • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 21:59
        > Nasza wychowawczyni też załamana dziećmi. Kobieta z dużym doświadczeniem. Mówi,
        > że dzisiejsze dzieci, a raczej ich rodzice, to porażka.
        Gdyby mi tak wychowawczyni powiedziała o jakimkolwiek dziecku czy rodzicu, to leciałoby pierze...

        > Jednak nauka samodzielności od ok 5 mies, życia (samodzielne jedzenie)
        A świstak siedzi...

        to
        > ciężka praca rodziców, ale daje efekty.
        Ja tam czekałam aż moje dziecko samo dojrzeje do pewnych rzeczy. I umie sie ubrac, rozebrac, zjeść, sikać- bez mojej ciężkiej pracy.
    • camel_3d Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:15
      jakies dziwne to przedszkole....
      • mariela1987 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:29
        ja mam grupę 4 latków więc u mnie spoko ale koleżanka ma 3 latki
        - żadne nie potrafi zjeść samodzielnie ( ew. jedna dziewczynka), wszytskich trzeba karnić
        - 2 dzieci w pampersie cały czas
        - pozostała 23 przynajmniej raz dziennie kupa i siku w majtki ( oczywiscie połowa z tych dzieci ne powie że zrobiło- ona sama musi sie zorientować)
        - ubieranie i rozbieranie- nie ma mowy, moze z 4 dzieci potrafi reszta nie
        - samodzielne korzystanie z toalety- NIE, wszytskich trzeba rozebrać, podetrzeć
        - zasikane dywany

        Koleżanka jest załamana do tego stopnia,ze zastanawia się czy nie zrezygnować z pracy nauczyciela bo nie jest w stanie tego ogarnąc. W sali jest jedna opiekunka, ona (nauczycielka) i 25 dzieci w grupie. Teraz chodzi mniej bo ok 16 ale jak przyjda wszytske to ona nie wie co zrobic. aha.. jeszcze jest jedno dziecko niepełnosprawne. Masakra.

        To wszytsko dzięki wam drodzy rodzice. Jeszcze kilka lat tmu ( 5 lat temu) jak mialam pierwsze praktyki we wrześniu przez miesiąc to takich cyrkow nie bylo. Owszem plakalo kilkoro dzieci, kilkroro nie potrafilo się ubrać ale bez przesady ze wszyscy... Przedszkole za was wszytskiego nie zalatwi- przykro mi
        • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:16
          mariela1987 napisała:

          >
          > To wszytsko dzięki wam drodzy rodzice.

          Nie to nie wina rodzicow tylko biedy i braku wyobrazni tych, ktorzy pozwalaja aby jedna nauczycielka zajmowala sie grupa 30 dzieci czy nawet 15, dzieci 3-letnich lub niespelna. Osobiscie do takiego przedszkola nie poslalabym dziecka.
          • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:45
            dokladnie... az ciary po plecach lataja, jak sobie to wyobraze... biedne dzieci. Nawet gdyby wszystkie byly super samodzielne to 1 osoba na tyle dzieci to straszne... wiem, ze ogolnie praktykowane, ale straszne...
          • v.f Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:58
            To zastanów się już teraz, do jakiej szkoły poślesz swoje pociechy: prywatnej czy specjalnej.
          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:10
            Najma świetnie by było jasne gdyby grupy były mniej liczne albo było więcej nauczycieli ale owszem to, że dzieci są niesamodzielne jest winą rodziców a nie przedszkola. Więcej nauczycieli ma być po to żeby zrobili w tydzień to czego rodzice nie potrafili 3 lata?
            • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:20
              slonko1335 napisała:

              > Najma świetnie by było jasne gdyby grupy były mniej liczne albo było więcej nau
              > czycieli ale owszem to, że dzieci są niesamodzielne jest winą rodziców a nie pr
              > zedszkola. Więcej nauczycieli ma być po to żeby zrobili w tydzień to czego rodz
              > ice nie potrafili 3 lata?


              Slonko dobrze wiesz, ze nie o to chodzi i zdajesz sobie sprawe, ze wiekszosc 3-latkow a i mlodszych dzieci jest w stanie sie najesc sama, nawet jesli nie uzywa w tym celu poprawnie noza i wiedelca, wiekszosc jest odpieluchowana i nie wali kupska w majty no chyba, ze sie zestresuje wiekszosc nie pije z butelki ze smoczkiem a nawet jesli to nie jest jedyny sposob, wiekszosc zalozy buty a nawet jesli czasem pomyli lewy z prawym to tez norma itd. wiekszosc tez musi miec czas i spokojna przyjazna atmosfere na zaadaptowanie sie w przedszkolu, poznanie i odnalezienie sie w grupie (to nowosc dla wielu z nich), posilki, poszukanie i zapamietanie drogi do toalety, nabranie zaufania do osob zajmujacych sie dziecmi, obcych osob. To nie jest wcale latwe dla 3-latkow. Ta nauczycielka ma wymagania, punktuje dzieci (na to ma czas) i chyba zapomina ze to nie szkola i nie o podreczniki i klepanie wierszykow glownie tu chodzi.
              • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:32
                To świetna nauczycielka z długoletnim stażem, mówiła to bo po raz pierwszy w tym roku się z czymś takim spotkała, owszem sama twierdzi, że z roku na rok było gorzej w kwestii samodzielności dzieci ale czegoś takiego się nie spodziewała. Zdaje sobie sprawę z tego, że jest okres adaptacji doskonale, rozmawiam z nią codziennie i wiem, że nie czepia się pierdół a wręcz przeciwnie, ma masę cierpliwości i staje na głowie żeby dzieci jak najłatwiej ten okres przeszły. Na zebraniu była obecna dyrektorka i potwierdziła jej słowa ale jasne możemy uznać ze to spisekwink
                • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:44
                  slonko1335 napisała:

                  > To świetna nauczycielka z długoletnim stażem, mówiła to bo po raz pierwszy w ty
                  > m roku się z czymś takim spotkała, owszem sama twierdzi, że z roku na rok było
                  > gorzej w kwestii samodzielności dzieci ale czegoś takiego się nie spodziewała.

                  Slonko, ale o na tak w tym roku stwierdzila, czyli cos sie nagle stalo? Moze nie zauwazyla i ma mlodsze o rok dzieci a moze sie wypalila zawodowo i to co kiedys ograniala teraz ja przerasta, a moze byloby inaczej gdyby w zajmowaniu sie 30 dzieci miala kilka osob do pomocy, chociaz przez jakis okres aby pomoc im sie zaadoptowac?

                  > Zdaje sobie sprawę z tego, że jest okres adaptacji doskonale, rozmawiam z nią c
                  > odziennie i wiem, że nie czepia się pierdół a wręcz przeciwnie, ma masę cierpli
                  > wości i staje na głowie żeby dzieci jak najłatwiej ten okres przeszły. Na zebra
                  > niu była obecna dyrektorka i potwierdziła jej słowa ale jasne możemy uznać ze t
                  > o spisekwink

                  Ja nie wiem czy to spisek, ale wiem, ze i w szkolach jest to samo i zwala sie mase roboty na rodzicow, jasio czegos nie umie i prosze cos z tym zrobic, jasio przeszkadza na zajeciach prosze cos z tym zrobic itd. Jak widac w przedszkolach to samo. Tu cos jest nie halo z systemem z organizacja, ale jak widac nauczcielka wraz z dyerktorka potrafia tak to przedstawic aby co niektorzy uznali, ze to tylko ich problem.
                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:54
                    No w tym roku jest tragicznie, co roku jest gorzej podobno a w tym się nie spodziewała, że będzie az tak źle. Ma dzieci w wieku szkolnym, spore. Dyrektorka potwierdza. Ta sama dyrektorka jest w trzylatkach co roku była tez w grupie mojej córki i też sie na temat grupy wtedy wypowiadała akurat uważała, że grupa Alki jest(znaczy była wtedy) super.
                    Nie powiedziała mi jeszcze ani razu że Szymek coś nabroił, chociaz broi, łobuzuje i ona to uważa za całkiem naturalne w jego wieku, nie usłyszałam jeszcze że mam cos z tym zrobić, twierdzi, że świetnie się z nim dogaduje a on po prostu próbuje zasady naginac i sprawdza co mu wolno co nie...
                    I nie to nie jest spisek nauczyciel nie wymaga od tych dzieci cudów-wianków...
                    • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 23:25
                      slonko1335 ale skoro te grupy z przed dwoch lat czy roku byly super a ta jeste taka be, to co nagle tak rodzice sie opuscili w swoich obowiazkach? Datad jakos nauczycielki sie nie skarzyly, czy tylko do twoich dzieci nie bylo uwag? Moze teraz obraly taka nowa taktyke, wywarcia presji na rodzicow, wskazania im jak beznadziekni, leniwi i nieudolni sa? A moze to im sie nie chce, moze chca miec zbyt latwo?
                      A swoja droga skoro z twoimi dziecmi problemu nie bylo i nie ma i dostalas jako rodzic pozytywna ocene to o co chodzi?
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:04
                        Alki grupa bardzo łatwo i szybko się zaadoptowała, dzieci w zasadzie wymagały tylko pomocy, dwoje było obsługowych bardziej, w tym jedno chore no można powiedzieć że na poziomie tych siedmiorga teraz było jedno takie wymagające obslugi we wszystkim, drugie nieco mniej, znacznie więcej nie potzrebowałao żadnej pomocy w tych czynnościach, na zebraniu bardzo entuzjastycznie dyrektorka się wypowiadała wtedy w każdym razie.
                        Owszem było to gorzej niż w roku poprzednim jeśli chodzi o samodzielność, z adaptacją ponoć lepiej . W zeszłym roku znowu gorzej z samodzielnością i gorzej z adaptacją ale szczegółów nie znam bo nie mialam trzylatka więc na ich zebrania nie chodziłam tyle tylko dyrektorka dziś powiedziała i w tym tez sie spodziewały spadku samodzielności ale nie do tego stopnia.

                        Datad jakos
                        > nauczycielki sie nie skarzyly, czy tylko do twoich dzieci nie bylo uwag?

                        Owszem skarżyły się ale to były bardzo indywidualne przypadki i z rodzicami omawiane, w tej grupie wygląda jak wygląda..Do Alki nigdy nikt nie ma negatywnych uwag, to bezproblemowe dziecko akurat, nie sprawiające kłopotów, wszyscy dorośli ją uwielbiają gdzie tylko się pojawi, trudno się dziwić jest bardzo łatwa w obsłudzewink...

                        Moze
                        > teraz obraly taka nowa taktyke, wywarcia presji na rodzicow, wskazania im jak b
                        > eznadziekni, leniwi i nieudolni sa?

                        może choć jak ja sobie zarzucam przy rozmowie z nauczycielka niektóre problemy z szymkiem to pani natychmiast mnie prostuje i tłumaczy więc nie chce mi się w to wierzyć....

                        Szymek akurat nie jest bezproblemowym dzieckiem, wręcz przeciwnie, trzeba mieć do niego masę cierpliwości , wytrwalości i konsekwencji, bardzo sie obawiałam tego jak to będzie w przedszkolu i jak jego wybryki będą traktowane przez nauczyciela bo wiem, ze z nauczycielkami Alki miałby przechlapane no i się zdziwiłam bo trafiłam na tyle zrozumienia z jej strony w kierunku mojego dziecka....nauczycielka nigdy mi nie dała odczuć, że jestem leniwa czy beznadziejna wręcz przeciwnie...z pełnym zrozumieniem podchodzi do jego kolejnych prób obalenia zasad i pokazania kto tu rządzi, skacze nad tymi dziećmi ,tuli, jest bardzo ciepłą osobą, jej grupy zawsze są zgranymi najbardziej grupami w przedszkolu.
                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 10:34
                          Z grupą twojej córki nie było problemów, bo chyba panie miały zupełnie inne podejście do kupy w majtkach. One nie skarżyły się rodzicom czy dyrekcji tylko robiły dzieciom cyrk i stąd zachwyty dyrekcji. W dodatku chyba były to panie w liczbie mnogiej a teraz cały czas piszesz o 1 pani. Więc być może ta cała grupa 3-latków dla tej jednej pani, może już trochę wypalonej zawodowo, a może zbyt przejmującej się, to jest po prostu za dużo
                          A wywieranie presji na rodziców "Państwa dzieci są niegrzeczne/nie uczą się" to ulubiony sposób belfrów.
                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 12:04
                            > Z grupą twojej córki nie było problemów, bo chyba panie miały zupełnie inne pod
                            > ejście do kupy w majtkach. One nie skarżyły się rodzicom czy dyrekcji tylko rob
                            > iły dzieciom cyrk i stąd zachwyty dyrekcji

                            dyrektorka ma godziny dydaktyczne we wszystkich grupach trzylatków jaie przychodzą do przedszkola po to aby je poznać i poznać ich rodziców. A cyrku to podejrzewam przy niej nie robiły ..Panie nie pracują razem , jest jedna na zmianie.

                            Więc być może ta cała grupa 3-
                            > latków dla tej jednej pani, może już trochę wypalonej zawodowo, a może zbyt prz
                            > ejmującej się, to jest po prostu za dużo
                            myślę, że cała gruopa trzylatków to nie ejst za dużo, gorzej jak jest jeden trzylatek i kilka niemowląt....

                            A wywieranie presji na rodziców "Państwa dzieci są niegrzeczne/nie uczą się" to
                            > ulubiony sposób belfrów.

                            no tak ty znowu o spisku...
                            • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:03
                              slonko1335 napisała:
                              >
                              > no tak ty znowu o spisku...
                              Po prostu z punktu widzenia rodzica znam już trochę nauczycieli...
                              • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:03
                                A poza tym jakie znowu?
                      • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:26
                        co nagle tak rodzice sie opuscili w swoich obowiazkach
                        Nie bagle, stopniowo. To efekt tych bzdur, które kobiety czytają na forach, że dopiero 2-letnie może być gotowe do odpieluchowania (paranoja i obrzydlistwo), brak jakiegokolwiek zainteresowania rozwojem dzieci, w którym wieku dzici co powinny umieć zrobić, pokutuje przekonani "WSZYSTKO W SWOIM CZASIE" ORAZ "KAZDE DZIECKO ROZWIJA SIĘ W SWOIM TEMPIE". A potem okazuje się, że rodzic zaiedbał dziecko. Bo 3-latek, który nie wie, jak trzymać widelec, nie mówię o samodzielny jedzeniu to porażka rodzica. 3-latek nie potrafiący zasygnalizować potrzeb fizjologicznych to porażka rodzica. Nie potrafiący włóyć spodni, rozebrać bluzki. To absolutne minimum, aby ucczęszczać do przedszkola. Tego nie uczy się pół roku wcześniej.
                        • truscaveczka Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:45
                          Naomi, to widzenie czarno-białe. A mnie się wydaje, że zasady są ok, tylko obrócone dupy stroną żeby usprawiedliwić lenistwo. Bo rodzic, który uważa, że dziecko tego czy owego nauczy się SAMO I SPONTANICZNIE, bez stwarzania mu okazji i zachęcania, to leń śmierdzący szukający wymówek.
                          Moja sześciolatka też nie każdą bluzkę zdejmie. I mam sama jedną taką, którą mi mąż zdejmuje, bo sama nie dam rady wink
                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 10:36
                          Fora nie są aż tak powszechnie używane jak ci się wydaje. Gdyby tak było to w 3-latkach byłyby niemal samodzielne dzieci, na dokładkę składające litery w zdania.
                • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 10:26
                  slonko1335 napisała:

                  > To świetna nauczycielka z długoletnim stażem,
                  Takie są najgorsze. Usiłują sterroryzować rodziców za pomocą autorytetu wynikającego z doświadczenia.

                  >mówiła to bo po raz pierwszy w tym roku się z czymś takim spotkała,
                  Tak zawsze twierdzą takie nauczycielki.

                  >owszem sama twierdzi, że z roku na rok było gorzej w kwestii samodzielności dzieci ale >czegoś takiego się nie spodziewała.
                  To też dość typowe twierdzenie "doświadczonych nauczycielek z długoletnim stażem". Jakby im wierzyć, to w tej chwili osoby kończące studia podpisywałyby się krzyżykami i liczyły na palcach do 10.

                  > Zdaje sobie sprawę z tego, że jest okres adaptacji doskonale, rozmawiam z nią c
                  > odziennie i wiem, że nie czepia się pierdół a wręcz przeciwnie, ma masę cierpli
                  > wości i staje na głowie żeby dzieci jak najłatwiej ten okres przeszły.
                  Ale to jest jej praca i zadanie, a nie żadna nadzwyczajna łaska. Tak po prostu.

                  > Na zebraniu była obecna dyrektorka i potwierdziła jej słowa ale jasne możemy uznać ze t
                  > o spisekwink
                  To też sposób nauczycieli na "niegrzecznych rodziców". Kobiety was po prostu pacyfikują zanim zaczniecie się czegokolwiek domagać.
                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 11:59
                    Takie są najgorsze.

                    nie no oczywista że najgorsze, przez nie te biedne dzieci robią po nogach...

                    >Ale to jest jej praca i zadanie, a nie żadna nadzwyczajna łaska. Tak po prostu.
                    a ja gdzieś napisałam, że jest inaczej? że to łaska?

                    To też sposób nauczycieli na "niegrzecznych rodziców". Kobiety was po prostu pa
                    > cyfikują zanim zaczniecie się czegokolwiek domagać.
                    no tak jednak spisek...
                    • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:08
                      Oczywiście możesz zawsze stawać po stronie nauczycieli i przeciwko rodzicom z grupy/klasy. Ciekawa jestem tylko czy starczyłoby ci na publiczne powiedzenie na zebraniu, że jakieś dziecko siedzi jak cielę albo "Państwa dzieci to niemowlaki i jesteście do kitu. Przez was moje dziecko nie uczy się o krasnoludkach"?
                      Powiedziałaś coś takiego na zebraniu?
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:06
                        Oczywiście możesz zawsze stawać po stronie nauczycieli

                        nie no mogę też na nią zrzucać winę za nieudolność rodziców....

                        Ciekawa jestem tylko czy starczyłoby ci na publiczne powiedzenie na
                        > zebraniu, że jakieś dziecko siedzi jak cielę albo "Państwa dzieci to niemowlak
                        > i i jesteście do kitu.

                        oczywiście, że nie powiedziałabym tak publicznie komuś, nawet mojej przyjaciółce czy siostrze i nie ma to nic wspólnego z odwagą(o ile po starczyłoby ci miało być odwagi).

                        >Przez was moje dziecko nie uczy się o krasnoludkach"?
                        krasnouldki to nie ejst wielki problem, zwłaszcza że umie ale wolałabym coby drzemkę mógł mieć normalną albo na dwóch wyjśc drugi raz zamiast kisić się w sali....... ja sie nadziwić nie mogę, że mogą być tak neisamodzielne trzylatki i zastanawiam co kieruje ludźmi którzy wysyłają dzieci do przedszkola żeby się nauczyły...
                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 10:33
                          slonko1335 napisała:
                          > ....... ja sie nadziwić nie mogę, że mogą być tak neisamodzielne trzylatki i za
                          > stanawiam co kieruje ludźmi którzy wysyłają dzieci do przedszkola żeby się nauc
                          > zyły...
                          Dziwne, ale wchodząc w ten wątek odniosłam wrażenie, że głównie interesuje cię, gdzie się podziały te wszystkie samodzielne 3-latki z forum... wink
                          A co do nauki to owszem, do przedszkola wysyła się też dzieci w celu nauki, ale całkiem sporo ludzi wysyła dzieci do przedszkola bo np. ile można eksploatować babcię?
            • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:21
              wiecej nauczycieli, opiekunek potrzebne jest po to, zeby zajac sie dziecmi... a dzieci moga byc rozne... i ich samodzielnosc nie ma tu nic do rzeczy...
              a zabawa w balonika, to jednak nie edukacja...
              Joshima ma racje, to nie twoja sprawa, czy cudze dzieci sa samodzielne czy nie. A argument, ze cierpi na tym twoje dziecko, bo pani innemu tylek wyciera do mnie nie trafia... bo twoje dziecko moze w tym czasie po prostu sie bawic z innymi, niekoniecznie w zabawy zorganizowane.
              Rozumiem, ze trafila sie grupka niesamodzielnych dzieci, ale robienie z tego afery, upubliczninie wynikow, walkowanie na forum otp. to przesada... wkrotce roznice sie wyrownaja i tyle. I fakt, ze Jasiu w wieku 3 latek sie ubrac nie umial nijak nie wplynie na jego dorosle zycie...
              • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 23:11
                > Rozumiem, ze trafila sie grupka niesamodzielnych dzieci, ale robienie z tego af
                > ery, upubliczninie wynikow, walkowanie na forum otp. to przesada..

                a kto robi aferę? jakie upublicznianie wyników? stwierdzenie, że jedno dziecko ma najwyższe oceny a siedmioro nie ma nawet najniższej to upublicznianie wyników? forum jest otwarte i dopóki to zgodne z regulaminem mogę sobie na nim wałkować co mi się podoba za to ty nie musisz czytac jak ci nie odpowiada.

                I fakt, ze Jasiu w wieku 3 latek sie ubrac nie umial
                > nijak nie wplynie na jego dorosle zycie...

                a tego już bym nie była taka pewna....
                • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 23:30
                  slonko1335 napisała:

                  > I fakt, ze Jasiu w wieku 3 latek sie ubrac nie umial
                  > > nijak nie wplynie na jego dorosle zycie...
                  >
                  > a tego już bym nie była taka pewna....

                  Slonko, nie przesadzajwink Nie bedzie mialo wplywu tak samo jak to czy sie odpieluchuje w wieku 18 czy 30 miesiecy. Z czasem to sie wyrownuje a pozniej juz nikt o tym nie pamieta i nie ma to zadnego znaczenia.
                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 23:33
                    Nie bedzie mialo wplywu tak samo jak to czy sie odpiel
                    > uchuje w wieku 18 czy 30 miesiecy. Z czasem to sie wyrownuje a pozniej juz nikt
                    > o tym nie pamieta i nie ma to zadnego znaczenia.

                    nie zawsze, jasia nie nauczyło się podstawowych rzeczy, jasia dalej się nie będzie uczyło tylko zostawiało systemowi, jasia będzie wychowywała szkoła i koledzy..
                    • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 23:55
                      slonko1335 napisała:


                      > nie zawsze, jasia nie nauczyło się podstawowych rzeczy, jasia dalej się nie będ
                      > zie uczyło tylko zostawiało systemowi, jasia będzie wychowywała szkoła i koledz
                      > y..

                      Tak? a pokaz mi handlarza narkotykow, wlamywacza, zlodzieja itd. ktory nie potrafi sie ubrac i nosi pieluchy. Przesadzasz, robisz afere z czegos co byc moze zostalo przejaskrawione albo sama to wyolbrzymilas i do tego wcale cieieb to nie dotyczy.
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:22
                        Tak? a pokaz mi handlarza narkotykow, wlamywacza, zlodzieja itd. ktory nie pot
                        > rafi sie ubrac i nosi pieluchy.

                        a skąd wisz czy potrafił się ubrać w wieku trzech lat? winkmoże pani w przedskzolu go nauczyła a nie rodzic? w koncu p oto tam niektórzy dzieci wysyłaja aby ktoś za nich odwalił robotkę...

                        Przesadzasz, robisz afere z czegos co byc moze
                        > zostalo przejaskrawione albo sama to wyolbrzymilas i do tego wcale cieieb to ni
                        > e dotyczy.

                        ale gdzie ja robię aferę? sama pisałaś, że na forum to same samodzielne dzieci i jak o niesamodzielnych napisałam to też źle? a czemu uważasz, że mnie nie dotyczy?
                        • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:29
                          slonko1335 napisała:

                          > a skąd wisz czy potrafił się ubrać w wieku trzech lat? winkmoże pani w przedskzol
                          > u go nauczyła a nie rodzic? w koncu p oto tam niektórzy dzieci wysyłaja aby kto
                          > ś za nich odwalił robotkę...


                          O jakim ty odwalaniu roboty wciaz mowisz? Skoro tak to po co dzieciom przedszkola i szkoly? Niech rodzice sami edukuja pod kazdym wzgledem, po co ktos ma za nich robote odwalac?

                          >
                          > ale gdzie ja robię aferę?

                          Niemal w kazdym poscie.


                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:34
                            O jakim ty odwalaniu roboty wciaz mowisz? Skoro tak to po co dzieciom przedszko
                            > la i szkoly?
                            a widzisz ja akurat nie uważam, że po to aby uczyć trzylatka jeść, ubrać się i korzystać z toalety, zakaldam zupelnie błednie, najwidoczniej że trzylatek to już takie rzeczy powinien umieć i powinni go byli tego nauczyć rodzice....a szkoła to ma uczyć nie wychowywać...
                            • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:59
                              slonko1335 napisała:
                              ....a szk
                              > oła to ma uczyć nie wychowywać...

                              Do czasow szkolnych to sie te dzieci zalatwiac potrzeby w tolaecie naucza, naucza sie jesc, zapinac guziki i ubierac.
                              Ty conajwyzej mozesz miec zal do calej reszty rodzicow ze ich dzieci zanizaja ci posiom w grupie i ze przez to twoje dziecie nie bedzie sie bawic w tego cholernego balonika i spiewac o krasnoludkach.
                              .....W sumie sama mozesz to robic w wolnych chwilach w domu z dzieckiem zeby nie bylo do tylu jak pojdzie do tej szkoly i tego balonika znac nie bedzie i poisenki o krasnoludkach big_grin
                            • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 10:51
                              I może błędnie zakładasz. Poczytaj podstawę programową MEN dla przedszkoli. Pełną biegłość w tzw. samoosłudze ma osiągnąć 6-latek, a nie 3-latek. I uczenie tej samodzielności, jak i innych rzeczy niekoniecznie związanych z tzw. edukacją jak najbardziej jest w programie przedszkole.
                              • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 12:06
                                no najwidoczniej błędnie i cudów wainków oczekuję od trzylatniego dziecka, niektórzy nie oczekują niczego i traktują je jak roczniaka-tez można...
                • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 10:39
                  slonko1335 napisała:
                  > I fakt, ze Jasiu w wieku 3 latek sie ubrac nie umial
                  > > nijak nie wplynie na jego dorosle zycie...
                  >
                  > a tego już bym nie była taka pewna....
                  Ja znam takiego Jasia. Do przedszkola zaczął chodzić w pampersie (mając lat jak najbardziej 3). 10 lat później test po podstawówce napisał najlepiej z całej klasy.
                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 12:20
                    Ja znam takiego Jasia. Do przedszkola zaczął chodzić w pampersie (mając lat jak
                    > najbardziej 3). 10 lat później test po podstawówce napisał najlepiej z całej k
                    > lasy.

                    a ja znam takiego którego zajętym rodzicom się nie chciało i siedzi sobie w pierdelku, no i?żadna pewność że wychowywanie przez ulicę czy system nie wpłynie na dorosłe życie...
                    • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:11
                      Rozumiem, że w tym więzieniu to w tym pampersie siedzi?
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:07
                        nie mam pojęcia nie odwiedzam...
                    • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:16
                      slonko1335 napisała:

                      > Ja znam takiego Jasia. Do przedszkola zaczął chodzić w pampersie (mając lat jak
                      > > najbardziej 3). 10 lat później test po podstawówce napisał najlepiej z ca
                      > łej k
                      > > lasy.
                      >
                      > a ja znam takiego którego zajętym rodzicom się nie chciało i siedzi sobie w pie
                      > rdelku, no i?żadna pewność że wychowywanie przez ulicę czy system nie wpłynie n
                      > a dorosłe życie...

                      A ja znam takiego ktorym rodzicom sie chcialo, nawet bardzo...i co...tez siedzi w pierdelku zeby uzyc twojego slowinictwa. I takiego ktorego wychowala ulica, bo ojciec pil a matka umarla jak byl maly i wyszedl na bardzo porzadnych ludzi. I o czym to swiadczy? Ano o tym ze zadna pewnosc i gwarancja -ze wychowanie przez rodzicow, ktorym sie chce lub nie chce, jak i wychowanie przez ulice czy system - ze wplynie na dorosle zycie
          • camel_3d najma78 16.09.11, 11:45
            to wedlug ciebnie ile osob powinno sie 25 osobawa grupa zajmowac?? najelpiej byloyb 12 sob na 25 osobowa grupe...jasne....
            wyobraz sobie mame z 10 dzieci w wieku 3 lat.. ktore nic nie potrafia?
            Wina zdecydowanie jest rodzicow, ktorzy nie potrafia dzeick aprzygotowac do przedszkola i licza na to, ze tam sie nauczy.

            3latki.. ja mam dokladnie 3 latka (za miesiac)

            - umie si eposlugiwac widelcem i nozem (poprawnie)
            - umie sie rozebrac (z ubraniem kurtki ma problemy)
            - umie (nawet w restauracji) sam pojsc do toalety (ide z nim oczywiscie), ale nie chce zebym z nim byl w kabienie, sam sie rozbierze i zalatwi. Ok po wiekszym zestawie musze mu pupe wytrzecsmile

            duzo zalatwil za mnie zlobek, ale tez duzo w tym samodzielnej pracy w domu....

            u nas jest jedna opiekunka na 14 dzieci..byly dwie, ale jednaj poszla na rente, a drugiej nie moga znalezc..nie jest to latwe. Tylko 2 dzieci powyzej 3 lat ma pieluchy..inne juz nie. Ale jedno z nich ogolnie mialo troche opozniony rozwoj fizyczny.




            > Nie to nie wina rodzicow tylko biedy i braku wyobrazni tych, ktorzy pozwalaja a
            > by jedna nauczycielka zajmowala sie grupa 30 dzieci czy nawet 15, dzieci 3-letn
            > ich lub niespelna.
            • jakw Re: najma78 16.09.11, 21:05
              camel_3d napisał:

              > wyobraz sobie mame z 10 dzieci w wieku 3 lat.. ktore nic nie potrafia?
              Camel, a znasz przypadek matki z 10 dzieci w jednym wieku?
              • camel_3d Re: najma78 17.09.11, 11:17

                > Camel, a znasz przypadek matki z 10 dzieci w jednym wieku?


                nie..bo by chyba padla na miejscu trupem gdyby non sttop musiala sie taka grupa zajmowac..
                a tego przeciez KAZDA mama oczekuje od opiekunke.. Zeby sie zajmowaly dzeickiem pol dnia.. ale tych dzieci jest np 10 na osobe...Tego wiele mam nei bierze pod uwage tylko oczekuje ze jej dzeicko bedzie TYM najwazneijszym, opiekunka ma nagle nauczyc 14 dzeici tego czego matka w ciagu trzech lat nie nauczyla...
                • jakw Re: najma78 17.09.11, 13:12
                  Jest gorzej. Tak zasadniczo to jest 30 dzieci na osobę. Nauczycielki przedszkolne zwykle nie są 2 naraz nawet przez większość dnia.
        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 10:16
          mariela1987 napisała:

          >Jeszcze kilka lat tmu ( 5 lat temu) jak
          > mialam pierwsze praktyki we wrześniu przez miesiąc to takich cyrkow nie bylo.
          Kilka lat temu byłaś młodą praktykantką, zapewne pełną zapału i nie mającą na głowie całej grupy, więc zupełnie inaczej mogłaś odbierać te wszystkie problemy.
    • jomat Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:32
      Synek ma 3,5 i do przedszkola chodzi już drugi rok (zaczynał jako 2,5 latek) i na naszym ubiegłorocznym spotkaniu organizacyjnym było zupełnie odwrotnie tzn. pani wychowawczyni zdziwiona, że dzieci aż tak samodzielne, że wręcz ofukują pomoce kiedy te chcą im pomagać albo pomagają sobie nawzajemwink Chwaliła, że dzieci same ładnie jedzą, ubierają się, najgorzej wypadała toaleta ale tu pani była wyrozumiała. Grupa standardowa 25 dzieci (w tym 9 młodszych tj. 2,5) i tylko jeden młodszy ze smokiem, którego później zostawiał w szafeczce. Trudno mi powiedzieć od czego to zależy, pewnie 50/50 usposobienie dziecka/podejście rodziców.
      • mariela1987 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:40
        a ja mówię 100 % zalezy od rodziców. Mam w grupie dziecko z którego matka na siłe chce zrbić sierote społeczną- trudno, siedzi jak lalka i czeka aż ktoś podejdzie i ubierze. Teraz mam inna taktykę, bo nie moge tylko poświęcac uwagi jednemu dziecku - reszta też potzebuje POMOCY przy zawiązaniu sznurówek ( wina rodziców ze dali takie buty i dziecko sie denerwuje... itd.) i róznych rzeczy.W tym momencie dziecko będzie musialo samo sie ubrać, oczywiscie ja na poczatku pokaże co i jak i stopniowo zaczniemy od zakladania butów( ma na rzepy), potem bluza, kurtka. No będzie musiała się nauczyć. Ja nie mam czasu ubierać lalki, ja chce z niej zrobić 4 latka bo poki co to mam lalke. Z jedzeniem tak samo, u nas nie karmi się dzieci i jak nie zjadła raz obiadu to na drugi dzien juz nie chciała być karmiona tylko jadła sama. Część to jest po prostu przyzywczajenie i wygoda dzieck a nie brak umiejętności..
        • mariela1987 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:50
          dzoaann – nauczycielka wybirając zawód wiedziała,ze od zmieniania pampersów, karmienia jest pomoc nauczyciela i wątpię żeby się spodziewala że większość grupy będzie niesamodzielna i że będzie aż taki dramat…

          dzoaann – mi też się nie chcialo w to wierzyć ale poobserwowałam prace koleżanki przez godzine. Uwierz mi,ze są takie dzieci..

          najnaa – samodzielne ubieranie się i kontrolwanie potrzeb fizjologicznych nazywasz dorosłością ? nie bądź śmieszna. Dzieki takiemu podejściu nauczycielki zamiast prowadzić edukację w 3 latkach cały rok ucza ubierania się , kontroli nad czynnościami fizjologicznymi itd..
          • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:48
            a nie na tym powinna polegac edukacja 3 latka? na nauce samodzielnosci, socjalozacji , zabawieitp, a nie na wklepywaniu piosenek na pamiec, ryciu w podrecznikach- edukacja w grupie 3 latkow... sad
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:12
              trzylatek powinien umieć wykonywać podstawowe czynności, jasne może wymagać pomocy, mieć większe lub mniejsze problemy z jakaś ale nie wszystkimi...
              • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:25
                slonko1335 napisała:

                > trzylatek powinien umieć wykonywać podstawowe czynności, jasne może wymagać pom
                > ocy, mieć większe lub mniejsze problemy z jakaś ale nie wszystkimi...

                I tak wlasnie jest i sorry ale nie sadze, ze sa dzieci ktore maja problem z wszystkimi czynnosciami, bo to by znaczylo ze to dzieci powaznie chore. Normalna rzecza jest rada aby nie wyreczac dzieci ale to wielkie narzekanie, tabelka i punktacja to juz mocno na wyrost. Nie wyreczac to w klasie mojego 4-latka (jeszcze 8 tyg. temu byl w przedszkolu i tez stawiano na samodzielnosc) normalka, rano kiedy zaprowadzam buziak i do szatni wchodzi sam i radzi sobie i wiem ze mu nikt nie pomaga, a w domu i tak mu zapne kurtkewink
            • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:33
              nauka samodzielności u trzylatka? Dopiero? To przedszkole, nie mama, na to była pora wcześniej Teraz czas na naukę super-zabaw, wierszyków, piosenek, wycieczki, zajęcia plastyczne, rytmiczne, j anielski. Coś Ci się pomieszało dZiewczyno.
              • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 11:02
                Poczytaj sobie to
                men.gov.pl/images/stories/pdf/Reforma/men_tom_1.pdf
                O samoobsłudze znajdziesz tam to i owo (możesz się ciut zdziwić), za to o angielskim nie ma ani słowa.
        • gepardzica_z_mlodymi Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:44
          Gratuluję pewności. A nie pomyślałaś, że dziecko może mieć zaburzenia funkcjonowania i rodzic w pewien sposób wypracował, może niedoskonały, ale jednak sposób radzenia sobie? Jeżeli dziecko jest jak lalka, to zaproponuj rodzicom wizytę w poradni zaburzeń rozwoju.
    • leneczkaz Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:49
      No więc tak. U mnie p-kole prywatne- większość dzieci je same, z troje potrzebuje pomocy (w tym moje). Maks UMIE jeść sam, ale twierdzi, że jest dzidzią więc trzeba go karmić. Je sam to co mu smakuje i uważa za atrakcyjne- płatki, owoce, pączki.. Pije ze szklanki od 1,5 roku.
      Odpieluchowany, samodzielnie idzie siku, rozbiera się, nasika, spuści i umyje ręce. Nie umie się tylko podetrzeć, ale raczej nie robi kupy w p-kolu. Tu nie wiem jak inne dzieci bo do kibla nie chodzę, ale nie ma ANI JEDNEGO w pieluszce (na 10-14 dzieci).
      Mój ubiera sam buty, majty, spodnie, ale wymaga czasem pomocy. Rozbierze się sam no naga. Tu też nie wiem jak inne dzieci, ale jest kładziony nacisk na samodzielność.
      Zęby myją same.
      W zajęciach uczestniczy najlepiej mój syn i panie od dodatkowych bardzo go cenią bo czasami tylko on czai bazę tongue_out.. Za to inne są grzeczne i potulne.

      W poprzednim p-kolu dzieci też wszystkie odpieluchowane, same jadły w 80% (nie jadły niejadki), na placu zabaw wojny ludów.

      P-kole bardzo różne jednak akurat opisane przez Ciebie problemy były w stopniu znikomym.
      • mariela1987 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:54
        leneczkaz- skoro umie to dlaczego nie powiesz nauczycielom,ze on potrafi sam jeść i żeby go nie karmić ? Jak nie zje śniadania to obiad już zje i nie będzie już dzidzia

        • martinkowa Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:59
          mariela1987 napisała:

          > leneczkaz- skoro umie to dlaczego nie powiesz nauczycielom,ze on potrafi sam je
          > ść i żeby go nie karmić ? Jak nie zje śniadania to obiad już zje i nie będzie j
          > uż dzidzia
          >

          Taaa, ty jesteś taka mądra, pouczasz, a sama zakładasz wątki na forum bo nie wiesz jak masz się w przedszkolu zachować.Dla mnie nie jesteś żadnym autorytetem, jesteś po prostu nie douczona i żałosna.
        • leneczkaz Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:59
          One wiedzą bo sam je śniadania i owoce, ale ja zezwalam na 'bycie dzidzią' zw. na mój stan i jego stres. Przejdzie mu jak go koledzy wyśmieją wink
        • saszanasza Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:13
          to ja mam problem inny: moja 3 latka potrafi wycierać sobie tyłek sama, trzeba jednak sprawdzić i ewentualnie poprawić, natomiast panie w przedszkolu namiętnie ją w tej czynności wyręczająsad
          być może robią to z rozmachu, być może z wygody, bo jednak samodzielne wycieranie zabiera więcej czasu i absorbuje taką pomoc na dłużej...
          to samo z rozbieraniem czy ubieraniem i gdzie tu miejsce na samodzielność???
          oczywiście rzecz się dzieje w przedszkolu państwowym...
      • martinkowa Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 20:56
        U nas na 25 dzieci jest 1 nauczycielka i 3 panie do pomocy.
      • manala Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:03
        aż mi się nie chce wierzyć

        moja córka też poszła od września do przedszkola i -
        je sama (choć w sumie to się z mężem zastanawiamy czy w ogóle je bo przychodzi taka czysta, że nic nie widać co jadła ; ))
        w toalecie samoobsługa - przeszkolona nawet do podcierania tyłka choć w domu ją w tym wyręczam
        ubierze się sama oczywiście (nie znosi jak jej pomagam)
        czasem skarpetki do góry piętą ale hej przynajmniej swoje
        nie daję jakichś skomplikowanych strojów więc myślę, że Panie nie muszą wiele pomagać

        myślę, że zdecydowana większość dzieci w grupie młodej posiada te umiejętności więc wyżej wspomniana nauczycielka chyba miała pecha
        • batutka Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:13
          Nie zauważyłam problemów z samodzielnością - sama pracuję w grupie mieszanej wiekowo i mam czwórkę trzylatków: samodzielne są bardzo: ładnie jedzą, toaleta bez pani, z ubieraniem się też nie ma problemów (czasem pomagam, jak są ciasne spodnie czy buty, ale generalnie nie jest źle).
        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 06:38
          Całkiem możliwe, że zdecydowana większość dzieci ma opanowane podstawowe czynności przy ubieraniu, ale w praktyce trochę pomóc trzeba wszystkim. Możliwe, że większość ma opanowane posługiwanie się łyżką, ale jednak większość trochę brudzi się przy jedzeniu.I pani, która być może ostatnio miała starszaki - narzeka.
          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:37
            > Całkiem możliwe, że zdecydowana większość dzieci ma opanowane podstawowe czynno
            > ści przy ubieraniu, ale w praktyce trochę pomóc trzeba wszystkim. Możliwe, że w
            > iększość ma opanowane posługiwanie się łyżką, ale jednak większość trochę brudz
            > i się przy jedzeniu.I pani, która być może ostatnio miała starszaki - narzeka.

            masz problem z czytaniem. Mowa jest o dziecku które czeka aż ktoś nakarmi tak jak w domu, wyje że chce smoka bo inaczej nie zaśnie, chce butelki ze smokiem bo w domu nie pije z kubka...
            • ciociacesia a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 15:12
              nie moga mu po prostu dac do usypiania?
              • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 16:19
                wiesz co mój syn jakby zobaczył dziecko ze smokiem w tym wieku zdziwił by się bardzo, bo smoczek, pieluszkę, buteleczkę to ma jego 8 miesięczny kuzyn, nie mam pojęcia jakby zareagował na takie dziwo i co by powiedział, więc myślę, że ejdnak, że bezpieczniej tego smoka i pani doskonale sobie zdaje z tego sprawę...
                • dzoaann Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 17:00
                  no ty by sie zdziwil... i co.... najwyzej bys go potem uswiadomila, ze bywaja na swiecie nieudolne matkismile
                  ale przynjamniej na drzemce bylaby cisza i dzieci by mogly spac- te ze smokami i te bez...
                  • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 19:49
                    ale to nie chodzi o to że on by sie zdziwił, tylko że większość dzieci w przedszkolu wyśmiałąby trzylatka ze smokiem, przecież biedaczek taki, niezaadoptowany i dzieci by się z niego śmiały...a nie na pewno wina pani by była, że się śmieją..ludzie dziecko ma trzy lata a wy piszecie żeby m udać smoka do zasypiania, a buteleczki ze smoczkami też wprowadzić coby mogły dalej nie pić z kubka???
                    • jakw Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 20:20
                      Uczysz swoje dziecko śmiania się z tych mniej kumatych od niego?
                      • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 20:51
                        dziecko dziwi sie naturalnie czymś co normalnym nie jest. Jak trzylatek stwierdza, że karzeł jest mały to nie dlatego że tak właśnie widzi. Dla mojego dziecka smoczusie-dzisdziusie i tak dalej...
                        • jakw Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 20:57
                          Zdziwienie to jedno, a obśmiewanie to drugie.
                          Naprawdę nie widzisz różnicy?
                          • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 21:01
                            widzę, ac dla trzylatków takie duży dzidziuś jest przekomiczny, ba nawet dla mnie jest śmeiszny, choć nie raczej żałosny to widok...
                            a co z tymi kubkami, buteleczkami zastąić?
                            • jakw Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 21:40
                              slonko1335 napisała:

                              > widzę, ac dla trzylatków takie duży dzidziuś jest przekomiczny, ba nawet dla mn
                              > ie jest śmeiszny, choć nie raczej żałosny to widok...
                              Moja młodsza nie śmieje się z takich trochę nieporadnych 3-latków tylko im pomaga, czasem nazbyt gorliwie.
                              Więc dlaczego zakładasz, że grupa 3-latków będzie obśmiewała tego, który potrzebuje smoczka? Owszem, nie jest to wymarzony atrybut 3-latka, ale skąd te 3-latki mają wiedzieć, że z dużych dzidziusiów należy się śmiać? Chyba że im ktoś starszy powiedział...

                              > a co z tymi kubkami, buteleczkami zastąić?
                              Dawać kubki i sprzątać. Nauczą się - tak po prostu...
                              • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 21:52

                                Moja młodsza nie śmieje się z takich trochę nieporadnych 3-latków tylko im po
                                > maga, czasem nazbyt gorliwie

                                jak młodsza? znaczy ile ma lat?

                                Owszem, nie jest to wymarzony atrybut 3-latka, ale skąd te 3-latk
                                > i mają wiedzieć, że z dużych dzidziusiów należy się śmiać?

                                bo dzidziusie nie są duże, nie chodza do przedszkola, jeżdżą w wózeczkach, pija z buteleczki, noszą pieluszki i chodzą do żłobka albo siedzą w domu, nie dorosły absolutnie do bycia przedszkolakiem

                                >Dawać kubki i sprzątać. Nauczą się - tak po prostu...
                                a czemu butelek nie skoro smoczki można?
                                dajmy smoczki, butelki i pampersy od razu. i nalepiej zmieńmy nazwę na "żłobek."
                                • ciociacesia slonko, bo smoczek do spania to naprawde nie 16.09.11, 22:32
                                  zbrodnia.
                                  bardzo duzo dzieci potrzebuje jakiejs pomocy w usypianiu
                                  • slonko1335 Re: slonko, bo smoczek do spania to naprawde nie 16.09.11, 22:37
                                    mogą mieć swoje przytulaki. I na pewno piszemy o tym samym? smoczku i trzylatku? zaraz sie dowiem, że to niezbędny gadżet trzylatka i moje dzieci traumę będa miały/kurka już chyba mają, bo tak szybko pozbawione zostały i nauczone zasypiania inaczej niż niemowlętawink no ale moje tresowanesmile
                                    • ciociacesia moja w przedszkolu 16.09.11, 22:46
                                      oduczyla sie drzemek, bo nie usnie bez mamy. tez nade mna powinna opiekunka rece zalamywac ze samodzielnie spac nie nauczylam? ona mala jest ma jeszcze czas na nauke usypiania, bo to cholernie trudna rzecz
                                      • slonko1335 Re: moja w przedszkolu 16.09.11, 23:07
                                        ciociacesia napisała:

                                        > oduczyla sie drzemek, bo nie usnie bez mamy
                                        no ale to jej wina czy Twoja? czy opiekunki? tak szczerze?ze nie uśnie inaczej niż bez mamy?

                                        tez nade mna powinna opiekunka rec
                                        > e zalamywac ze samodzielnie spac nie nauczylam?
                                        e może zaproponowac ci przychodzenie na drzemkęwink

                                        ona mala jest ma jeszcze czas n
                                        > a nauke usypiania, bo to cholernie trudna rzecz
                                        nie wiem nie zauważyłam z tym problemów chociaż młody w przedszkolu też nie chce spać ale nikt go nie zmusza przecież...
                                        • ciociacesia Re: moja w przedszkolu 16.09.11, 23:21
                                          > > oduczyla sie drzemek, bo nie usnie bez mamy
                                          > no ale to jej wina czy Twoja? czy opiekunki? tak szczerze?ze nie uśnie inaczej
                                          > niż bez mamy?
                                          a czemu rozpatrywac to w kategorii winy?

                                          > ona mala jest ma jeszcze czas n
                                          > > a nauke usypiania, bo to cholernie trudna rzecz
                                          > nie wiem nie zauważyłam z tym problemów chociaż młody w przedszkolu też nie chc
                                          > e spać ale nikt go nie zmusza przecież...
                                          no ja sama mam miewam problemy z zasypianiem. a opiekunki w klubiku elastyczne bardzo. jednego pani tuli do snu, drugi doi butelke, a ci co spac nie chca bajki sluchaja na dole
                                          • slonko1335 Re: moja w przedszkolu 16.09.11, 23:39
                                            a czemu rozpatrywac to w kategorii winy?
                                            myślałam, ze przedstawiłaś to jako problem że ona bez mamy nie uśnie i dlatego pytałam z czyjej winy on? bo normalnym jest, że jak sie dziecko do czegoś przyzwyczai to trudno potem wymagać żeby się odzwyczaiło nagle.

                                            a dzieci w tym klubiku to w jakim wieku? to trzylatki te butelki doja i smoczki ciamkają?
                                    • jakw Re: slonko, bo smoczek do spania to naprawde nie 16.09.11, 22:49
                                      Moje to wogóle nie miały smoczków. I znam też dzieci, które żegnały się ze smoczkami właśnie w okolicach przedszkola. I jakoś nie widzę, żeby w wieku lat 14-tu używanie bądź nie smoczka w wieku 1,2 czy 3 lat miało jakieś istotne znaczenie.
                                    • franczii Re: slonko, bo smoczek do spania to naprawde nie 18.09.11, 11:35
                                      U nas kilkoro dzieci potrzebowalo do spania smoczka i nikt ich nie wysmiewal. A dodam, ze grupy u nas mieszane sa wiekowo czyli takie 3latki byly narazone rowniez na komentarze 5 latkow, doswiadczonych przedszkolakow. A komentarzy nie bylo. moj 5latek przezywa ze w tym roku dostal pod opieke 3letniego kolege (i to nie brata bo rodzenstwo jest rozdzielane), ma mu pomagac chodzic do toalety, pomagac przy jedzeniu, przy zabawie itp. Przezywa to w domu ale nie ma w tym zadnego oceniania ani wysmiewania.
                                • jakw Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 22:43
                                  slonko1335 napisała:

                                  >
                                  > jak młodsza? znaczy ile ma lat?
                                  Ma 6 lat. I mając 3 lata jakoś nie pokładała się ze śmiechu widząc w przedszkolu mażącego się za mamą 3-latka - chociaż sama nie płakała.


                                  > bo dzidziusie nie są duże, nie chodza do przedszkola, jeżdżą w wózeczkach, pija
                                  > z buteleczki, noszą pieluszki i chodzą do żłobka albo siedzą w domu, nie doros
                                  > ły absolutnie do bycia przedszkolakiem
                                  Mhm, rozumiem, że miałaś problem z pozbyciem się niemowlęcych akcesoriów , że musiałaś dziecku aż takie teksty wciskać?

                                  > dajmy smoczki, butelki i pampersy od razu. i nalepiej zmieńmy nazwę na "żłobek."
                                  Najlepiej tym "standartowym forumowym" samodzielnym 3-latkom dać łopatki i posłać do budowy A2. wink
                                  Jak takie nad wiek rozwinięte to dadzą radę.
                                  • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 23:02

                                    I mając 3 lata jakoś nie pokładała się ze śmiechu widząc w przedszkol
                                    > u mażącego się za mamą 3-latka - chociaż sama nie płakała.

                                    bo takich płaczących trzylatków jest dzikie mnóstwo i starsi placzą i dorośli ale smoków nie mają już...

                                    Moja kiedyś stanęla jak wryta(nie wiem ile miała coś koło 2,5 roku) jak zobaczyła takiego dużego chłopca ze smokiem, oniemiala ze zdziwienia i powiedziała do mnie na głos oczywiście -mamo zobacz taki duży chłopiec ze smokiem zupełnie jak dzidziuś... fakt nie wyśmiała (choć myślę, ze szymek by wyśmial jednak bo tak sie bawią czasmi i jak jej zabiera smoka dla lalki to tak za nim woła, dzidzius, dzidzius smok mu potzrebny żeby jej oddał, itp, więc pewnie by powtórzył) choć nie sądzę, żeby czul się mimo to lepiej, oj speszył sie bardzo i w ryk...

                                    Mhm, rozumiem, że miałaś problem z pozbyciem się niemowlęcych akcesoriów , że m
                                    > usiałaś dziecku aż takie teksty wciskać?

                                    moje dzieci pozbyły się niemowlęcych akcesoriów typu smoczki i buyeleczki jak były niemowlętami więc raczej trudno im bylo coś wtedy wciskać takiego, z wyjątkiem pieluch oczywiśćie-nie wysadzałam półroczniakow....maja za to bardzo dużo kuzynostwa także w wieku niemowlęcym a więc stycznośc z nimi na codzień i ich akcesoriami rownież.
                                    • ciociacesia a ja tego zdziwka nie rozumiem 16.09.11, 23:11
                                      w klubiku u niny duzo dzieciakow ma smoczki i ona sie temu nie dziwila, choc sama nie pamietala raczej jak uzywala. mam wrazenie ze malo co ja dziwi, przyjmuje swiat takim jaki jest. najwyzej sie pyta dlaczego
                                    • jakw Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 23:23
                                      slonko1335 napisała:

                                      > bo takich płaczących trzylatków jest dzikie mnóstwo i starsi placzą i dorośli a
                                      > le smoków nie mają już...
                                      A pytasz się każdego zasmoczkowanego dzieciaka o wiek? Nie sądzę...

                                      > Moja kiedyś stanęla jak wryta(nie wiem ile miała coś koło 2,5 roku) jak zobaczy
                                      > ła takiego dużego chłopca ze smokiem, oniemiala ze zdziwienia i powiedziała do
                                      > mnie na głos oczywiście -mamo zobacz taki duży chłopiec ze smokiem zupełnie jak
                                      > dzidziuś... fakt nie wyśmiała (choć myślę, ze szymek by wyśmial jednak bo tak
                                      > sie bawią czasmi i jak jej zabiera smoka dla lalki to tak za nim woła, dzidzius

                                      Co tylko dowodzi, że wpływ przedszkola oraz starszego rodzeństwa bywa destrukcyjny...

                                      > moje dzieci pozbyły się niemowlęcych akcesoriów typu smoczki i buyeleczki jak b
                                      > yły niemowlętami
                                      Moje nawet nie używały - czy wynika z tego, że były bardziej dorosłe i samodzielne od twoich niemowlaków?
                                      • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 23:46
                                        hmm do przedszkola chodzą przynajmniej trzylatki, mój syn wie,że nie mógł iść do niego wcześniej(bardzo chciał być z siostrą) bo był za mały i musiał dorosnąć i wie, że jest w najmłodszej grupie, wiec te dzieci mają przynajmniej tyle lat co on...wie że młodsze dzieci i niemowlęta chodza do złobka jak nie sa w domu lub u niani...

                                        Co tylko dowodzi, że wpływ przedszkola oraz starszego rodzeństwa bywa destrukcy
                                        > jny...

                                        oh tak zdecydowanie choc jednak widzę więcej pozytywów mimo wszystkowink

                                        Moje nawet nie używały - czy wynika z tego, że były bardziej dorosłe i samodzie
                                        > lne od twoich niemowlaków?

                                        nie, wynika z tego ze ich nie przyzwyczaiłaś dla swojego wygodnictwa, bo ja to właśnie dokładnie dlatego zrobiłam.
                                        • jakw Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 00:37
                                          slonko1335 napisała:

                                          > hmm do przedszkola chodzą przynajmniej trzylatki
                                          Tak dla ścisłości to do przedszkola to mogą iść nawet i 2,5-latki (teoretycznie jest taka możliwość), a w żłobku mogą być i 3-latki w wieku twojego.

                                          > nie, wynika z tego ze ich nie przyzwyczaiłaś dla swojego wygodnictwa,
                                          Nie wynika - na smoczka były po prostu oporne
                                          • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 11:49
                                            > Tak dla ścisłości to do przedszkola to mogą iść nawet i 2,5-latki (teoretyczni
                                            > e jest taka możliwość), a w żłobku mogą być i 3-latki w wieku twojego.

                                            u nas nie ma takiej możiwości w tej chwili, niemowlak i dzidziuś to nie 3 latek, nie dwulatek tylko dziecko do roku

                                            > Nie wynika - na smoczka były po prostu oporne
                                            no ale próbowałaś dla własnej wygodny zapodać, nieprawdaż? w koncu niezbędny nie ejst wieki bez smoków dzieci żyły...ja owszem dla własnej wygody to zrobiłam.
                                            • jakw Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 13:14
                                              slonko1335 napisała:

                                              > wieki bez smoków dzieci żyły...
                                              A tu się trochę mylisz. Szmatka z wódką i cukrem do ssania to był całkiem popularny sposób "usypiania" na wsiach.
                                              • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 23:10
                                                niektórzy po prostu dawali cycka...wódki też kiedyś nie było a dzieci się rodziły, pewnie nawet za czasów surowego mięsa i roślinek...
                                                • jakw Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 10:48
                                                  slonko1335 napisała:

                                                  > niektórzy po prostu dawali cycka...
                                                  Zwłaszcza kobiety z tzw.ludu podczas intensywnych prac polowych - akurat w tym czasie wódka , a przynajmniej piwo już były wynalezione.

                                                  >wódki też kiedyś nie było a dzieci się rodzi
                                                  > ły, pewnie nawet za czasów surowego mięsa i roślinek...
                                                  Ale wtedy nie było przedszkoli i dziecko mogło wsuwać cyca przez kilka lat nie przejmując się opiniami o byciu niemowlakiem. wink
                                                  • ciociacesia ciii, bo moj niemowlak uslyszy 18.09.11, 11:00
                                                    to moze jej nie dziwia smoczki bo nie ma wyraznej granicy dla niej miedzy nia a niemowleciem. ona jest malutka albo taka duza zaleznie od sytuacji
                                • memphis90 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 22:18
                                  A mamusie wyśmiewające 3-latki i uczące takich zachowań swoje potomstwo nie dorosły do bycia mamusiami... Ba, nie dorosły do funkcjonowania w społeczeństwie, bo odmienności czy nieporadności się nie wyśmiewa. Powinnaś się tego w przedszkolu nauczyc, jesli rodzice Cię nie nauczyli...
                                  • 3-mamuska Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 23:24
                                    memphis90 napisała:

                                    > A mamusie wyśmiewające 3-latki i uczące takich zachowań swoje potomstwo nie dor
                                    > osły do bycia mamusiami... Ba, nie dorosły do funkcjonowania w społeczeństwie,
                                    > bo odmienności czy nieporadności się nie wyśmiewa. Powinnaś się tego w przedszk
                                    > olu nauczyc, jesli rodzice Cię nie nauczyli...

                                    Najlepsze co napisano w tym watku i autorka tego watku powinna zaczac nauke od siebie.
                                    • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 00:05
                                      zgadzam sie w całej rozciąglości poza tym, że autorka wąrtku nie wysmiewa sie z trzylatków tylko pisze o ich nieudolnych rodzicach ale widze, ze wywołałam co poniektóre mamusie trzylatków " z konca roku"
                                      • 3-mamuska Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 22:10
                                        slonko1335 napisała:

                                        > zgadzam sie w całej rozciąglości poza tym, że autorka wąrtku nie wysmiewa sie z
                                        > trzylatków tylko pisze o ich nieudolnych rodzicach ale widze, ze wywołałam co
                                        > poniektóre mamusie trzylatków " z konca roku"
                                        No to zle trafilas bo moj z konca roku, ale juz prawie 4-latek.
                                        A wysmiewasz sie z dzieci bo mowisz o ich majtach i o ich czynnosciach fizjologicznych,ich smokach i nie trzymaniu widelca.
                                        A i tekst ze twoje dziecko zobaczylo chlopca ze smokiem i takie duzy chlopiec ze smokiem, to nie bylo wysmiwanie sie z rodzica, bo go tam nie bylo,byl tylko chlopiec.
                                        • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 22:19
                                          Chyba ci się pomieszało...
                                          Moje dziecko nie wyśmiewało się tylko stwierdziło fakt, powiedziało to co widzi, całkowicie zdziwionym głosem. Nie wiem skąd wywnioskowałaś, że tam rodzica nie było, owszem był.
                                          Ja nie wyśmiewam się z niesamodzielnych dzieci bo to nie ich wina, to rodzic ktory do tego dopuscił jest dla mnie nieudolnym rodzicem...

                                          " z końca roku" było w cudzysłowie" nie bez przyczyny....
                                  • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 23:42
                                    dla mnie tzrylatek ze smokiem wygląda śmeisznie ale nie widze powodu by go wyśmiewać to rodzic temu jest winien, że ten trzylatek a ciągle ma tego smoka..
                            • franczii Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 11:29
                              No wlasnie, dla ciebie jest smieszny i stad wyjasnienie dlaczego dla twojego 3latka jest smieszny. Zapewniam cie, ze 3 latki same z siebie nie nasmiewaja sie z innosci innych.
                        • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 16.09.11, 20:59
                          Jak trzylatek stwierd
                          > za, że karzeł jest mały to nie dlatego że tak właśnie widzi.
                          ucieło mi część zdania
                          Miało być:
                          karzeł jest mały to nie dlatego żeby mu sprawić przykrość czy się wyśmiewać tylko że tak właśnie widzi tego karła, a potem już idzie dalej, jest inny a więc....
                        • memphis90 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 22:15
                          W wakacje trafiła mi się trójka takiego rodzeństwa, która wysmiewała chamsko wszystkie młodsze dzieci na placu zabaw. Bo inne, bo śmiesznie mówia, bo niezdarnie na trampolinę wchodzą, bo nie potrafią na hulajnodze pomykać. Wytrzymałam dzień. Potem uświadomilam towarzystwu, że takie zachowanie jest niedopuszczalne. Nie wyobrażam sobie, żeby nauczycielka w przedszkolu tolerowała wyśmiewanie dzieci.
                          • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 23:40
                            trzylatki mówia co widzą, dziwią sie jak widzą coś niespotykanego, śmieją się jak według nich nie pasuje to zupelnie do sytuacji bo dla nich jest to żart i zabawne...dla mojego dziecka trzylatek ze smokiem to dziwo bo smoki maja niemowlaki i tak zapewne by tak skomentował..
                            • jakw Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 10:56
                              Moje dzieci zasadniczo wyrażały zdziwienie np. "mama, a ten pan to pan czy pani" na widok człowieka w skórze, glanach i z włosami do pasa. Ale pamiętam też przypadek kuzyna rechoczącego ze swojej młodszej siostry "Rety, patrzcie, ona jeszcze w pampersa robi. Hahaha". Nie było to dla niego żadne zaskoczenie - postanowił ponabijać się po prostu z młodszej.
                              Naprawdę nie widzisz różnicy między "Mamo, a dlaczego ten pan jeździ na wózku?" a "Ha ha, ale śmieszny pan, nie umie chodzić"?
                              • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 12:36
                                oczywiście, że widzę nawet dosć zasadniczą. Nie zmienia jednak fatu to, iż dziecko może uznać za zabawne coś co zabawnym nie ejst bo nie zna tego czegoś...
                                • franczii Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 12:43
                                  Owszem, dziecko ma prawo uznac cos za zabawne. Trudno naprawde uwierzyc, ze 3latek wysmiewa sie z innosci ale niech bedzie. Ja uwazam, ze moim zadaniem jako rodzica jest korygowanie takich zachowan.
                            • franczii Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 11:55
                              Owszem sie dziwia ale same nie wpadna na to zeby zlosliwie skomentowac. Bez oceniania wyjasnia sie mu skad sie ta innosc bierze. Komentowanie w brzydki sposob innosci, nieporadnosci innych nie jest cywilizowanym zachowaniem i ja to staram sie eliminowac . Np. moj syn zaczal sie kiedys wywyzszac ze on potrafi plywac pod woda i skakac do glebokiej ze slupka a jego przyjaciel boi sie nawet wejsc do basenu gdzie wode ma po pas. Wyjasnilam mu ze nie wszyscy sie ucza tego samego w tym samym czasie, on akurat sie nauczyl wczesniej plywac i jezdzic na rowerze bez bocznych kolek a inne dziecko jest dobre w czym innym. Dla przykladu wymieniam mu umiejetnosci, ktore inne dzieci juz lepiej opanowaly a on jeszcze nie za bardzo.
                              • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 13:08
                                anczii napisała:

                                > Owszem sie dziwia ale same nie wpadna na to zeby zlosliwie skomentowac.

                                no raczej bo to trzylatki które nie chcą byc złośliwe tylko komentują to co widzą i nie mają na celu zrobienia tym przykrości komuś...stwierdzają fakt i tyle

                                Np. moj syn zaczal sie kiedys wywyzszac ze on potrafi plywa
                                > c pod woda i skakac do glebokiej ze slupka a jego przyjaciel boi sie nawet wejs
                                > c do basenu gdzie wode ma po pas.
                                no więc widzisz teraz tak jak co poniektórzy i ty chyba zresztą też w którymś momencie powinnam napisać, że zaczął sie wywyższać bo od ciebie to podpatrzył...no dzieci po prostu czasami tak reagują niezależnie od tego co o danej sytuacji myśłi ich rodzic i trzeba im dopiero takie oczywstości wytłumaczyć...
                • jakw Ja też nie czaję... 16.09.11, 20:18
                  Bo z faktu, że moje panny żadnych smoczków nie używały, nie wynika zaraz, że w wieku 3 lat wiązały sznurowadła wink
                • memphis90 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 22:12
                  > wiesz co mój syn jakby zobaczył dziecko ze smokiem w tym wieku zdziwił by się b
                  > ardzo
                  OMG, to całe szczęście, że Murzyna w grupie nie mają uncertain
                  • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 17.09.11, 23:38
                    Murzynem tez by sie zdziwił, nie widział nigdy poza kasiązką, jakas zbrodnia? pewnie by na niego Bambo wołal.
                    • ciociacesia moze tak a moze nie 17.09.11, 23:50
                      dzieci raczej na to nie zwracaja uwagi, chyba ze sie je w domu nauczy zeby sie temu dziwowac.
                      • slonko1335 Re: moze tak a moze nie 18.09.11, 00:08
                        no proszę cię, nie powiesz mi że twoje dziecko nie dziwi się gdy widzi coś niespotykanego, coś co jest w miejscu gdzie być nie powinno itd? a pomaluj sobie jutro cała buzię zmywalnym mazakiem na zielono i napisz mi wieczorem, że dziecko nie zauważyło....
                        • ciociacesia jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 00:12
                          nie mowie jej o tym ze ludzie sa biali a smoczkow uzywaja dzidziusie wiec nie zauwaza ze kolezanka jest czarna a Macius chodzi ze smoczkiem.
                          • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 00:23
                            nie mowie jej o tym ze ludzie sa biali a smoczkow uzywaja dzidziusie

                            ale ja tego nie musze mówić bo moje dziecko widzi. Widzi na ulicy białych ludzi, z takimi mieszka, takich ma wokół. Widzi smoczki u niemowląt, tylko u niemowlat, bo jest jednym z najmłodszych a po nim już tylko te niemowlęta. Zwłaszcza w tej chwili bo mamy w rodzinie urodzaj na niemowlęta. Jedyny Murzynek jakiego widział jest na obrazku w książce więc niechybnie jakby spotkał jakiegoś na ulicy to by na niego wołal bambo.
                            Moja córka kiedyś szła ze mną i zobaczyła pana bez nogi, stanęła jak wryta, staram sie ją upomniec delikatnie, trącam, zwracam po cichu uwage żeby się nie gapiła a ta jak zwykle na caa parę: no przecież na niego nie patrzę, nie wiem tylko gdzie schowal tą nogę".
                            Szymek w przedszkolu na przedstawieniu( u Ali wtedy jeszcze nie wiem jakoś 2-2,5 roku miał)) stoi przede mną, przed nim siedzi jedna z mam jakiegoś dziecka, nagle mój syn puka ja w ramie i mówi, brudną masz szyje, musisz ja umyć....myslisz że chciał ja wyśmiac, poniżyć czy przykrość jej sprawić, stwierdzil fakt, zobaczył brudną szyję, od razu podał receotę na naprawę stanu rzeczy...
                            No pomaluj sobie tą twarz na zielono, skoro jej nie mówisz że powinna być biała to nie zdziwi się specjalnie że nagle będzie zielona? a jak z placu zabaw zniknie huśtawka też nie zauważy bo mój zrobi aferę o patyczek który przy drzewie zostawił ostatnio...?
                            • hanalui Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 00:28
                              slonko1335 napisała:
                              > Moja córka kiedyś szła ze mną i zobaczyła pana bez nogi, stanęła jak wryta, st
                              > aram sie ją upomniec delikatnie, trącam, zwracam po cichu uwage żeby się nie ga
                              > piła a ta jak zwykle na caa parę: no przecież na niego nie patrzę, nie wiem tyl
                              > ko gdzie schowal tą nogę".

                              No i wszystko jasne....teraz corunia jak zobaczy po raz kolejny czlowieka bez nogi bedzie wiedziala ze dziwadlo na ktore matka zabrania sie patrzyc i ze to cos zlego patrzenie na takiego osobnika...
                              • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 00:39
                                No i wszystko jasne....teraz corunia jak zobaczy po raz kolejny czlowieka bez n
                                > ogi bedzie wiedziala ze dziwadlo na ktore matka zabrania sie patrzyc i ze to co
                                > s zlego patrzenie na takiego osobnika...

                                no widzisz i wszystko jasne jak zwykle tylko dla ciebiesmile
                                • hanalui Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 00:54
                                  slonko1335 napisała:

                                  > No i wszystko jasne....teraz corunia jak zobaczy po raz kolejny czlowieka bez n
                                  > > ogi bedzie wiedziala ze dziwadlo na ktore matka zabrania sie patrzyc i ze
                                  > to co
                                  > > s zlego patrzenie na takiego osobnika...
                                  >
                                  > no widzisz i wszystko jasne jak zwykle tylko dla ciebiesmile

                                  Nie wiem czy tylko dla mnie...zrobilas wielkie halo z ukradkowym upominaniem, ze dziecie zobaczylo czlowieka bez nogi i swiadomie lub nieswiadomie dalas dzieciakowi do zrozumienia ze cos z tym czlowiekiem nie tak, ze to jakies dziwadlo, ze patrzyc sie na takich nie wolno...
                                  A gdybys nie zrobila nic, gdybys pozwolila sie dzieciakowi pogapic, ewentualnie zadac pytanie dzieciak przyjalby to jako cos normalnego, tak jak to ze kwiatki sa zolte lub czerwone tak jedni ludzie maja obydwie nogi a jedni nie maja jednej lub dwoch nog
                                  • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 01:02
                                    >zrobilas wielkie halo z ukradkowym upominaniem,
                                    przeczytaj co ty wypisujesz kobietko...

                                    dalas dziec
                                    > iakowi do zrozumienia ze cos z tym czlowiekiem nie tak
                                    no raczej coś z nim nie tak, zwłaszcza dla małego dziecka...nie ma nogi....

                                    ze patrzyc sie na takich nie wolno..
                                    nie na takich tylko się nie powinna gapić jak sroka w gnat, na nikogo, także obunożnego...

                                    ewentualnie
                                    > zadac pytanie
                                    a skad wiesz że nie było pytan i odpowiedzi?

                                    no tak ty przecie wróżkasmile
                                    • hanalui Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 01:31
                                      slonko1335 napisała:

                                      > >zrobilas wielkie halo z ukradkowym upominaniem,
                                      > przeczytaj co ty wypisujesz kobietko...

                                      slonko1335 napisała:
                                      > st
                                      > aram sie ją upomniec delikatnie, trącam, zwracam po cichu uwage żeby się nie ga
                                      > piła


                                      A nie moglas na glos powiedziec: Alunia nie gap sie tyle razy mama uczyla?
                                      Zawsze dzieci upominasz delikatnie, po cichutku? jak np nie mowi dzien dobry, jak sypie piaskiem, jak kopie pania w autobusie, jak ...wstaw sobie dowolne


                                      > dalas dziec
                                      > > iakowi do zrozumienia ze cos z tym czlowiekiem nie tak
                                      > no raczej coś z nim nie tak, zwłaszcza dla małego dziecka...nie ma nogi....

                                      No tak...dla ciebie cos nie tak...a dla dziecka cos jedynie nowego, jak tysiace innych rzeczy, ludzi, ubran, zwierzat, zjawisk, ksztaltow itd...nowych i pierwszy raz widzianych
                                      >
                                      > ze patrzyc sie na takich nie wolno..
                                      > nie na takich tylko się nie powinna gapić jak sroka w gnat, na nikogo, także ob
                                      > unożnego...

                                      Swietnie...wiec jak twoje dziecie zobaczy zasmoczkowanego 3 latka to upomnisz delikatnie, po cichutku ze gapic sie dziecie nie powinno i sprawa zalatwiona tongue_out

                                      > a skad wiesz że nie było pytan i odpowiedzi?

                                      A gdzie ja napisalam ze wiem ze pytan nie bylo? surprised
                                      O ile mnie pamiec nie zawodzi to pisalam tylko zeby pozwolic zadac pytania i nie robic halo, ale ty oczywiscie nie zrozumialas

                                      • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 09:28
                                        A nie moglas na glos powiedziec: Alunia nie gap sie tyle razy mama uczy
                                        > la?

                                        nie nie mogłam, staram się nie zawstydzać specjalnie bez powodu swojego dziecka i zwracam mu uwagę na osobności i tłumaczę jej a nie robię pokazówkę jego kosztem ale podobno strasznie szanujesz uczucia swojego dziecka więc powinnaś o tym wiedziećwink i jakbyś nie pamietała to przecież doradzałaś nie robić nic wiec skąd nagle zmiana?

                                        Zawsze dzieci upominasz delikatnie, po cichutku?
                                        tak jak tylko mogę jak najbardziej

                                        jak np nie mowi dzien dobry,
                                        nie upominam dziecka że nie mówi dzień dobry-daję dobry przykład no ale rozumiem, że ty po prostu każesz się przywitać-tak znam takich mnóstwo

                                        Swietnie...wiec jak twoje dziecie zobaczy zasmoczkowanego 3 latka to upomnisz d
                                        > elikatnie, po cichutku ze gapic sie dziecie nie powinno i sprawa zalatwiona tongue_out
                                        dzięki za radę ale wiesz musisz jakąś inną wymyślić bo póki co twoją można o kant tyłka....w czasie drzemki w przedszkolu będę w pracy, więc musisz coś innego wymyśłić...

                                        >O ile mnie pamiec nie zawodzi to pisalam tylko zeby pozwolic zadac pytania
                                        no i jak zwykle twoja wyśmienita pamięć nie ejst jednak aż taka znakomitasmile
                                        "A gdybys nie zrobila nic, gdybys pozwolila sie dzieciakowi pogapic, ewentualnie zadac pytanie "
                                        • hanalui Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 11:46
                                          slonko1335 napisała:

                                          > A nie moglas na glos powiedziec: Alunia nie gap sie tyle razy mama uczy
                                          > > la?
                                          >
                                          > nie nie mogłam, staram się nie zawstydzać specjalnie bez powodu swojego dziecka
                                          > i zwracam mu uwagę na osobności i tłumaczę jej
                                          a nie robię pokazówkę jego kosz
                                          > tem

                                          Ty pozwalasz zeby obcy zwracali twojemu dziecku uwage i sama zwracasz innym dzieciom uwage...nie badz smieszna z tym zawstydzaniem

                                          > Zawsze dzieci upominasz delikatnie, po cichutku?
                                          > tak jak tylko mogę jak najbardziej

                                          Jak wyzej

                                          > > jak np nie mowi dzien dobry,
                                          > nie upominam dziecka że nie mówi dzień dobry-daję dobry przykład no ale rozumie
                                          > m, że ty po prostu każesz się przywitać-tak znam takich mnóstwo

                                          o mowieniu dzien dobry to byl przyklad tylko, ale wiedzialam ze akurat sie przyczepisz do tego jednego i jedynego, swoja droga gdzies tam pisalas ze czasem musisz przypominac (chcesz linka?), czyzbys tez nalezala do mamus ktore kaza sie przywitac? tongue_out ...No i czyzbys przypominala o powiedzeniu dzien dobry po wyjsciu od lekarza czy sasiadki, czy raczej w trakcie kiedy trzeba to zrobic? Jak znam zycie to pewnie po... wink...zeby nie zawstydzac dziecka tongue_out

                                          • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 12:57
                                            y pozwalasz zeby obcy zwracali twojemu dziecku uwage i sama zwracasz innym dzi
                                            > eciom uwage...nie badz smieszna z tym zawstydzaniem

                                            oczywiscie, że tak jak, robią coś co wymaga zwróćenia uwagi a ja tego nie widzę jak najbardziej i tak samo ja reaguję. Nie zwracam uwagi komuś że nakłada dziecku czapkę jak jest 20 stopni bo to nie moja sprawa,nie zwracam uwagi jak włazi na wysokie drzewo jeśli rodzic widzi i nie reaguje ale jak najbardziej zwrócę uwagę jak podbiegnie i będzie wylewało sok na moją bluzę.

                                            o mowieniu dzien dobry to byl przyklad tylko, ale wiedzialam ze akurat sie przy
                                            > czepisz do tego jednego i jedynego, swoja droga gdzies tam pisalas ze czasem mu
                                            > sisz przypominac (chcesz linka?),
                                            oczywisćie, że przypominam i tłumacze kiedy sie to mówi albo że w takiej i takiej sytuacji wypadało to podpowiedzieć lub tego nie powiedzieć "choćby klasyczne przepraszam puściłam bąka na całą parę" gdy robią to niepoprawnie ale nie stoję nad dzieckiem i nie każę mu powiedzieć dzień dobry tu i teraz czy przepraszam bo ja tak chcę zawstydzając przy innych. Moje dziecko największ yproblem miało z witaniem sie z dorosłymi osobami do któych ja mówiłam hej czy cześć-ono mówiło tak też bo mama tak powiedziała i uznawało to a absolutnie normalne i tak musiałam wytłumaczyć że do starszej osoby mówi dzień dobry. Myślisz, że jakikolwiek znajomy sie obraził bo dwulatek mu cześć powiedział a nie dzień dobry?
                                        • 3-mamuska Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 22:16
                                          slonko1335 napisała:

                                          > A nie moglas na glos powiedziec: Alunia nie gap sie tyle razy mama uczy
                                          > > la?
                                          >
                                          > nie nie mogłam, staram się nie zawstydzać specjalnie bez powodu swojego dziecka
                                          > i zwracam mu uwagę na osobności i tłumaczę jej a nie robię pokazówkę jego kosz
                                          > tem ale podobno strasznie szanujesz uczucia swojego dziecka więc powinnaś o tym
                                          > wiedziećwink i jakbyś nie pamietała to przecież doradzałaś nie robić nic wiec sk
                                          > ąd nagle zmiana?

                                          Ty nie chcesz zawstydzac swojego dziecka,martwisz sie tylko o jego samopoczucie,a ze twoje dzieci komentuja innych na glos to juz jest ok ,bo to twoje dzieci i im wolno.
                                          • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 22:25
                                            Ty nie chcesz zawstydzac swojego dziecka,martwisz sie tylko o jego samopoczucie
                                            > ,a ze twoje dzieci komentuja innych na glos to juz jest ok ,bo to twoje dzieci
                                            > i im wolno.

                                            a weź raz jeszcze przeczytaj, postaraj się zrozumieć co przeczytałaś i dopiero skomentuj....
                                        • memphis90 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 19.09.11, 18:37
                                          > nie nie mogłam, staram się nie zawstydzać specjalnie bez powodu swojego dziecka
                                          > i zwracam mu uwagę na osobności
                                          Taaa, a ta osoba na wózku na pewno nie widzi, że szturchasz dziecko i szepczesz mu coś do ucha, a potem wspólnie unikacie jej wzrokiem... I na pewno tej osobie na wózku takie zachowanie nie przeszkadza... Nie czuje się z tego powodu jak wybryk i dziwadło...
                                          • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 19.09.11, 20:24
                                            a czemu musi widzieć? nie potrafisz dyskretnie? lepiej od razu z grubej rury zawstydzić i niepełnosprawnego i dziecko gadając na całą parę? faktycznie od razu czułby sie lepiej....
                              • dzoaann Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 00:55
                                dokladnie...
                                moi na poczatku pobytu w Irlandii, po kilku dniach przyszli z podworka i opowiadali o sasiadce, ze fajna kolezanka, w co sie bawili, jak ma na imie, ze ma kota itp... a ja dopiero na drugi dzien przez okno zobaczylam, ze to Murzynka... i co? to byla jedna z pierwszych czarnych osob jakie wiedzieli osobiscie, ale nie zwrocili na to uwagi wcale... dla nich byla kolezanka, a nie bambo...
                                tak wychowujesz swoje dzieci, ze dziwia sie rzeczom oczywistym, smoczkom, innaczej wygladajacym ludziom-
                                • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 01:10
                                  >dziwia sie rzeczom oczywistym, smoczkom
                                  fajne zestawienie, oczywistym powiadasz???
                                  no przykro mi ale dla mnie to nie jest takie oczywiste u trzylatka i dla moich dzieci tez nie,

                                  a tu moglyby, bo duzych dzieci
                                  > pomykajacych ze smokami w miejscach publicznych sporo...
                                  a widzisz tu wcale nie jest sporo i nie są codziennym widokiem, zwłaszcza w przedszkolu.

                                  ale dziękuję za analizę na temat wychowywania moich dzieci-nie wezmę sobie do serca bo póki co są określane jako wyjątkowo kulturalne i bardzo dobrze wychowane dzieci przez realne osoby które je znajaa i widują na co dzień, wiec sama rozumiesz....
                                  • memphis90 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 19.09.11, 18:42
                                    > no przykro mi ale dla mnie to nie jest takie oczywiste u trzylatka i dla moich
                                    > dzieci tez nie,
                                    >
                                    Ale właśnie na tym polega tolerancja, że nie naśmiewasz się z rzeczy dla Ciebie nieoczywistych. Nie musisz pochwalać smoczków u 3-latków, niektórzy nie tolerują smoczków w ogóle, niezależnie od wieku. Ale robienie z tego dziwowiska? Na zachodzie czy w USA dzieci do 5rż jeżdżą w wózkach, ciągną butlę czy mają smoczki i osoby postronne mają to glebko w poważaniu. Problem rodzica (jeśli sam rodzic postrzega to jako problem).
                            • ciociacesia ale spotykamy czasem ciemno i czarnoskore dzieci 18.09.11, 01:08
                              i zero sensacji. a bambo to odkad pamioetam jej ulubiona bajka. wydaje mi sie ze dla niej nie jest istone w historii ze on jest czarny tylko ze mama wola na niego lobuzie a on nadyma buzie smile
                              • slonko1335 Re: ale spotykamy czasem ciemno i czarnoskore dzi 18.09.11, 01:15
                                No widzisz a mój jak zobaczył słonia w zoo pierwszyaz to twierdził ze to dumbo a to był słoń afrykański nawet nie był więc do takich uszu mu daleko....

                                Czarnoskóre dziecko widział wyłącznie w książeczce i dokładnie z tą książeczką by pokojarzył bo wyglądałoby podobnie do tego a zupełnie inaczej niz wszystkie inne które do tej pory widział.

                                Nie raguje na innośc wietnamczyków bo widuje ich wielu, nie reaguje na aparaty słuchowe u koleżanki bo miała taki babcia a gipsem był bardzo zaskoczony bo u nikogo wcześniej nie widzial..

                                Daj znac jak z tym malowaniem twarzy.
                                • ciociacesia malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 01:25
                                  przeciez zna moja twarz od urodzenia.
                                  serio ksiazka o bambo to jedyna w jakiej widzial murzynka, a dumbo to jedyna w jakiej widzial slonia?
                                  • hanalui Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 01:39
                                    ciociacesia napisała:

                                    > przeciez zna moja twarz od urodzenia.

                                    U mnie tez by nie przeszlo...bo nie tylko widzial matke kilkakrotnie przebrana i umalowana na roznego rodzaju party kostiumowe, haloweenowe, podobnie jak i nauczycielki w przedszkolu, to na dodatek bardzo bardzo popularnym jest tu na wszelkiego rodzaju dzieciowych imprezach, piknikach itd, malowanie dzieciom twarzy, wiec inna twarz niz normalnie nie jest dla dzieci dziwactwiem, ot...czyms nowym
                                  • slonko1335 Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 09:09

                                    > przeciez zna moja twarz od urodzenia.

                                    i na zielono się malujesz?

                                    a dumbo to jedyna w
                                    > jakiej widzial slonia?
                                    no, takiego któy jest bohaterem i ma imię tak.
                                    • ciociacesia Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 09:27
                                      > > przeciez zna moja twarz od urodzenia.
                                      >
                                      > i na zielono się malujesz?
                                      no wlasnie nie, zatem experyment dowiedzie tylko ze dziecko sie zdziwi jak mama zacznie inaczej wygladc niz zazwyczaj
                                      >
                                      > a dumbo to jedyna w
                                      > > jakiej widzial slonia?
                                      > no, takiego któy jest bohaterem i ma imię tak.
                                      nie znacze elmera ? smile
                                      • slonko1335 Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 09:44
                                        no właśnie i moje dziecko też sie dziwi jak widzi jak coś/ktoś inaczej wygląda ale zaraz sie pewnie dowiem, że czrnoskóry jest zupełnie identyczny jak biał y i różnicy nie widać zupełnie i tylko dziecko rasistki ją dojrzało..a zapomniałąm niewychowane dzieckosmile

                                        Nie znamy elmera. Zamy już trąbalskiego ale słonie widział więc wrażenia aż tak wielkiego nie będzie już.
                                        • ciociacesia naprawde nie widza 18.09.11, 10:21
                                          nie twierdze ze tylko dziecko rasistki zwraca uwage na kolor skory ale jednak dla dzieci czesto istotniejsze sa inne cechy - w trakcie dyskusji o roznorodnosci rasowej wyszlo ze dzieci wlasnie chcac opisac nowego kolege mowia o tym w niebieskich spodniach, choc dla nas oczywista cecha wyroznajaca bylby kolor skory. dzieci sa dziwne smile
                                        • jakw Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 11:09
                                          slonko1335 napisała:

                                          > no właśnie i moje dziecko też sie dziwi jak widzi jak coś/ktoś inaczej wygląda
                                          > ale zaraz sie pewnie dowiem, że czrnoskóry jest zupełnie identyczny jak biał y
                                          > i różnicy nie widać zupełnie i tylko dziecko rasistki ją dojrzało..a zapomniał
                                          > ąm niewychowane dzieckosmile
                                          A gdyby ktoś założył wątek: "Ciotka mi powiedziała, że na ulicy jakaś dziewczynka wołała za Afropolakiem "Bambo". Jak matka mogła tak wychować dziecko!"?
                                          Co byś wtedy powiedziała? Ale przecież to byłaby dokładnie taka sytuacja jak ty opisujesz.
                                          Pani powiedziała, że dziecko domaga się karmienia, a ty na forum wyrażasz opinię "Nieopdpowiedzialna matka nie nauczyła dziecka jeść nożem i widelcem".
                                          • north-man Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 11:16
                                            Dzieciaki prędzej czy później nadrobią zaległości. Uczą się bardzo szybko, zwłaszcza w grupie. A autorka wątku to zwykła prymitywna sensatka.
                                          • slonko1335 Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 12:38
                                            "Ciotka mi powiedziała, że na ulicy jakaś dziewczyn
                                            > ka wołała za Afropolakiem "Bambo". Jak matka mogła tak wychować dziecko!"?
                                            > Co byś wtedy powiedziała?
                                            że widzi pierwszy raz afropolaka i zna bajeczkę o bambo.

                                            Nieopdpowiedzialna matka nie nauczyła dziecka jeść nożem i widelcem".
                                            a w którym miejscu wyraziłam taka opinię???
                                            • jakw Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 13:10
                                              slonko1335 napisała:

                                              > "Ciotka mi powiedziała, że na ulicy jakaś dziewczyn
                                              > > ka wołała za Afropolakiem "Bambo". Jak matka mogła tak wychować dziecko!"
                                              > ?
                                              > > Co byś wtedy powiedziała?
                                              > że widzi pierwszy raz afropolaka i zna bajeczkę o bambo.
                                              Mogłabyś sobie mówić, a na forum toczyłaby się już zajadła dyskusja nt matek-rasistek.
                                              Pewnie nie miałabyś żadnej szansy na tłumaczenie się, może nawet sama brałabyś udział w takim wątku dyskutując nt wychowywania dzieci. Bo tak działa internet i takie internetowe dyskusje. Obsmarowywana osoba może nawet nie wiedzieć, że jest obsmarowywana w kilkuset wypowiedziach; gorzej, może nawet siebie nie poznać w takim wątku.

                                              >
                                              > Nieopdpowiedzialna matka nie nauczyła dziecka jeść nożem i widelcem".
                                              > a w którym miejscu wyraziłam taka opinię???
                                              Wyciągnęłam wniosek ze wszystkich twoich wypowiedzi w tym wątku. Skoro ty na podstawie wypowiedzi pani wiesz wszystko nt opieki domowej siedmiorga dzieci w grupie to chyba mam prawo wyciągać takie wnioski?
                                              • slonko1335 Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 13:31
                                                Wyciągnęłam wniosek ze wszystkich twoich wypowiedzi w tym wątku.

                                                a to ciekawe bo ja wielokrotnie pisałam o tym, że nikt nie wymaga od trzylatka jedzenia nożem i widelcem, podobnie jak normalnym jest że dziecko się może oblać czy coś wylać oraz zsiskac w majtki. Dla ciebie na to wygląda między kamiorniem przez inną osobę a sprawnym posługiwaniem sie sztućcami nie ma nic pomiędzy...
                                                • jakw Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 13:39
                                                  Ale skąd wiesz, że pani za maksa w jedzeniu nie przyjęła sprawnego posługiwania się nożem i widelcem? Wtedy niemal wszystkie 3-latki temu nie sprostają, za to można mówić, że "grupa generalnie słabo posługuje się sztućcami".
                                                  • slonko1335 Re: malowanie twarzy nie przejdzie 18.09.11, 13:58
                                                    akw napisała:

                                                    > Ale skąd wiesz, że pani za maksa w jedzeniu nie przyjęła sprawnego posługiwani
                                                    > a się nożem i widelcem?

                                                    Bo pani mówiła, że za samodzielne jedzenie uważa to po prostu, zjedzenie swojej porcji w jakikolwiek sposób, łyżką, ręką czy widelcem-jak komu wygodniej.
                                                    Noże dostają w pięciolatkach...większość dzieci które je, je łyżką, widelca w ogóle nie używa ale twierdziła, że to nie jest żaden problem czym mają jeść albo choćby próbować jeść samodzielnie a nie czekać na karmienie.
                                            • a_weasley Re: malowanie twarzy nie przejdzie 20.09.11, 12:54
                                              lonko1335 napisała:

                                              > "Ciotka mi powiedziała, że na ulicy jakaś dziewczyn
                                              > > ka wołała za Afropolakiem "Bambo". Jak matka mogła tak wychować dziecko!"
                                              > ?
                                              > > Co byś wtedy powiedziała?
                                              > że widzi pierwszy raz afropolaka i zna bajeczkę o bambo.

                                              To i tak ma dobrze, ja w życiu nie widziałem Afropolaka. Chyba, zaznaczam, bo nie wiem, co to takiego.
                                              "Bambo" kojarzy mi się z Murzynem.
                                        • memphis90 Re: malowanie twarzy nie przejdzie 19.09.11, 18:45
                                          A nie jest identyczny? Dla mnie jest... Zależy na co zwracasz uwagę. Synek znajomego na przyklad ignorował na plaży dyndające siusiaki i płeć "rozpoznawał" po długości włosów dziecka. Długie włoski to była dziewczynka, krótkie- chłopiec. dzieci zwracają uwagę zupełnie na inne rzeczy, niż dorośli.
                              • dzoaann Re: ale spotykamy czasem ciemno i czarnoskore dzi 18.09.11, 01:23
                                o, to, to, to... cesiu...
                                no, ale slonko nie zalapie, o co chodzi... nic dziwnego...
                                w sumie, po tej historii z bambo to ja nawet przestaje sie dziwic temu watkowi... tak jakos zaskoczylo mi w glowie i juz mam obraz osoby jaka moze byc slonko...


                                i wiesz slonko, rasisci tez sa kulturalni... bo tolerancja, a kulturalne zachowanie to jednak co innego...
                                i ja juz za dyskusje dziekuje, wczesniej myslalam, zes sie niepotrzebnie nadęła, a teraz wiem dlaczego...
                                EOT
                                • ciociacesia ee no nie wiem 18.09.11, 01:33
                                  czlowiek sie zacietrzewia w dyskusji czasem bez sensu. mi sie to glownie na zywo zdarza. niefortunny przyklad z bambo przeciez jest hipotetyczny. mozliwe ze slonko bylaby zaskoczona tak jak ja bylam bo bylam gotowa zrobic wyklad o roznorodnosci rasowej naszego gatunku ale nie bylo to potrzebne bo corka przeszla do porzadku dziennego nad kolorem skory spotkanej w kaciku zabaw dziewczynki i bawily sie razem jakby nigdy nic
                                  a teraz ma faze dlaczego i pyta tym dlaczego o tak oczywiste rzeczy ze jestem przekonana ze po prostu lubi sluchac glosu mego
                                  a dlaczego dziewczynka jedzie na rowerze? a dlaczego ciocia poszla na zakupy, a dlaczego mnie lubisz?
                                  • slonko1335 Re: ee no nie wiem 18.09.11, 09:38
                                    widzisz baaardzo często są tutaj wątki pod tytułem a moje dziecko zrobiło/powiedziała/ myślałam, że zapadnę sie pod ziemie itp i cuda wianki te dzieci mówią/robią w najmniej odpowiednich sytuacjach no bo tak to już jest-życie.
                                    No właśnie takie jest życie a moje dzieci niewychowane, ja jestem rasistką, niekulturalną oczywisćie, w przedszkolu spisek, system zły, pogadanki są stratą czau, powinno mnie interesować dokłądnie to co "koleżanki" i pani wina że dzieci niesamodzielnewink

                                    miłego dzionkasmile
                                    • morekac Re: ee no nie wiem 18.09.11, 09:47
                                      Osobiście nie radziłabym brać tego, co mówią panie nauczycielki - czy w szkole czy przedszkolu - za prawdę objawioną. Zwłaszcza jeśli używają konstrukcji typu "a część dzieci to..."/ "dzieci nie umieją/są niesamodzielne ".
                                      To taka rada na dalsze lata przedszkolno-szkolne. wink
                                      Chociaż doskonale rozumiem, że łechcesz swoje ego, że twoje dziecię już umie to czy tamto (oczywiście wyłącznie wskutek wysiłków wychowawczych mamy), a inne mamusie są nieudolne , to i wychowały takie niesamodzielne niezguły.
                                      • slonko1335 Re: ee no nie wiem 18.09.11, 09:54
                                        Chociaż doskonale rozumiem, że łechcesz swoje ego, że twoje dziecię już umie to
                                        > czy tamto

                                        wiesz łęchtałabym swoje ego jakby moje dziecko jakieś nadzwyczajne czynności wykonywało, w tych podstawowych nie widzę absolutnie nic nadzwyczajnego w samodzilenym zjedzeniu obiadu czy ubraniu spodni ale jak widać dla mnóstwa osób są to rzeczy niestworzone a dziecko je potrafiące wytresowanewink
                                        • jakw Re: ee no nie wiem 18.09.11, 11:17
                                          To zapewne nie pochwalisz dzieciaka za ciężko wypracowaną 4-, tylko jeszcze będziesz się zadręczała "a dlaczego 4- i co można poprawić", może założysz wątek "Pani od przyrody załamana klasą. Z klasówki jest 7 pał, jedno dziecko napisało bezbłędnie, reszta jakieś 2, 3 i max 4-. Co kieruje rodzicami skoro nie myślą o klasówkach dzieci".
                                          Polecam, zmień trochę nastawienie zanim dzieci znajdą się w szkole.
                                          • slonko1335 Re: ee no nie wiem 18.09.11, 12:43
                                            akw napisała:

                                            > To zapewne nie pochwalisz dzieciaka za ciężko wypracowaną 4-, tylko jeszcze będ
                                            > ziesz się zadręczała "a dlaczego 4- i co można poprawić"

                                            no widzisz jak ty doskonale wiesz co ja zrobię za kilka lat, nawet ja jeszcze nie mam pojęciasmile

                                            Pani od przyrody załamana klasą. Z klasówki jest 7 pał, jedno dziecko napisało
                                            > bezbłędnie, reszta jakieś 2, 3 i max 4-. Co kieruje rodzicami skoro nie myślą o
                                            > klasówkach dzieci".

                                            genialny przykład do tego waku, dzięki. A kto tą przyrodę wykładał i z tej wiedzy o którą wyłożył zrobił klasówkę? pani czy rodzice? no i mamy odpowiedź kto jest winny temu, że dziecko nie umie podstawowych czynności wykonywać-pani!
                                            • jakw Re: ee no nie wiem 18.09.11, 13:25
                                              Sęk w tym, że pani miała pretensje tylko do dzieci i rodziców. A w waszym przypadku i pani nauczycielka, i pani dyrektor może powinny, zamiast od razu potępiać grupę jako całość, zastanowić się, co one mogą zrobić w kwestii nauczenia dzieciaków samoobsługi, względnie lepszej adaptacji dzieci. To też jest ich zadanie, nie tylko rodziców. Bo jeśli rodzic zasuwa na wiele godzin do pracy to siłą rzeczy nie będzie ćwiczył z dzieciakiem po 3 godziny dziennie wiązania butów. I jakoś nauka wiązania butów czy zapinania guzików mogła znaleźć się w programie nauki dzieci w grupach moich córek, podobnie jak nauka robienia sobie kanapek z dostarczonych na stół składników czy ogłady przy stole. Nie było zebrań pt. "W naszym sprawdzianie dzieci dostały 0 punktów za wiązanie butów. Proszę coś z tym zrobić".
                                              I sorry, ale ja naprawdę nie lubię nauczycieli głoszących "Cała grupa jest beznadziejna i załamująca". Takie panie powinny udać się na roczny urlop pedagogiczny, a nie zajmować się pracą z dziećmi. Bo nawet jeśli wszystkie dzieci będą miały opanowaną samoobsługę na poziomie 6-7-latków to panie będą marudziły, że "dzieci nie siedzą grzecznie podczas czytania", choćby rzecz "niegrzecznego siedzenia" dotyczyła trójki dzieci.
                                • slonko1335 Re: ale spotykamy czasem ciemno i czarnoskore dzi 18.09.11, 09:19
                                  o zaraz sie dowiem, że jestem rasistkąsmile
                                  No widzisz jak łatwo wirtualne panieneczki oburzone przecież starsznie faktem ocenienia umiejętności dzieci przez panią które je widzi na co dzień łatwo oceniają coś i kogoś kogo na oczy nie widziały., no znacznie mniej im to zabiera niż dwa tygodniesmile

                                  i ja juz za dyskusje dziekuje
                                  no daj spokój i zostań jeszcze troszkę i poaanalizuj może jeszcze i napisz mi coś o wychowaniu i kulturze....o albo moze o moim mężu bo nic jeszcze nie było...smile
                                  • jakw Re: ale spotykamy czasem ciemno i czarnoskore dzi 18.09.11, 11:18
                                    Ty też oceniłaś nie znając, a opierając się na wypowiedzi pani. Jesteś wirtualną panienką?
                                    • slonko1335 Re: ale spotykamy czasem ciemno i czarnoskore dzi 18.09.11, 12:46
                                      Ty też oceniłaś nie znając, a opierając się na wypowiedzi pani

                                      realnej pani, którą znam i widzę, istneije...

                                      Jesteś wirtualn
                                      > ą panienką?
                                      oczywisće, że tak, przecież to internet wirtualny swait, można tu napisać wsyztsko, a jak Ty traktujesz tutejsze nicki? super poważnie? naprawdę? bierzesz sobie do serca co tu wypisują, co o tobie napiszą czy stwierdzą nicki któych na oczy nie widxziałaś?
                                      • jakw Re: ale spotykamy czasem ciemno i czarnoskore dzi 18.09.11, 13:36
                                        slonko1335 napisała:
                                        > realnej pani, którą znam i widzę, istneije...
                                        Ale już mama dziecka jest dla ciebie bytem wirtualnym - sama twierdziłaś, że jej nie znasz.
                                        Nie znasz też dziecka, nie wiesz, czy pani jednak trochę nie przesadza. Bo może 1 dziecko zażądało karmienia raz, a pani zrobiła z tego "dzieci żądają karmienia".
                                        Za to doskonale wiesz, że mama jakiegoś dziecka jest wygodnicka, łatwo ją piętnujesz, a jej dziecko pewnie chętnie wyrzuciłabyś z przedszkola z powodu "zaniżania poziomu".


                                        > oczywisće, że tak, przecież to internet wirtualny swait, można tu napisać wsyzt
                                        > sko, a jak Ty traktujesz tutejsze nicki? super poważnie? naprawdę?
                                        Mam zakładać, że trollujesz czy tylko przesadzasz?
                                        Niestety, styczność z kilkoma przedstawicielami grona pedagogicznego każe mi domniemywać, że nauczyciele po prostu trochę przesadzają, a ty tylko wyciągasz coraz dalej idące wnioski, które z faktycznym stanem nie muszą mieć wiele wspólnego.
                                        • slonko1335 Re: ale spotykamy czasem ciemno i czarnoskore dzi 18.09.11, 13:51
                                          Ale już mama dziecka jest dla ciebie bytem wirtualnym - sama twierdziłaś, że je
                                          > j nie znasz.

                                          nie powiedziałabym, że byt witualny to fizyczna osoba któej nie znam...

                                          Nie znasz też dziecka, nie wiesz, czy pani jednak trochę nie przesadza. Bo może
                                          > 1 dziecko zażądało karmienia raz, a pani zrobiła z tego "dzieci żądają karmien
                                          > ia".

                                          ale ja juz pisałam, że mowa była o całych dwóch tygodniach i mój syn także tego karmienia zażądał a jakoś nie stwierdzono że wymaga tegoż.

                                          Za to doskonale wiesz, że mama jakiegoś dziecka jest wygodnicka, łatwo ją piętn
                                          > ujesz, a jej dziecko pewnie chętnie wyrzuciłabyś z przedszkola z powodu "zaniż
                                          > ania poziomu".

                                          nie no to już ustalone mama nie jest wygodnicka tylko pani leniwa...
                                          póiki co poza chorobą dziecka i nadopiekuńczością nie dostałam innych odpowiedzi co powoduje że dziecko w wieku trzech lat jest na poziomie roczniaka

                                          >Mam zakładać, że trollujesz czy tylko przesadzasz?
                                          ale ty możesz sobie zakładać co ci się tylko podoba i nie oznacza to że twoje założenia są poprawne, ja mogę sobie zakładać taki a nie inny wątek i mieć swoje zdanie temacie, w mogę?

                                          Niestety, styczność z kilkoma przedstawicielami grona pedagogicznego każe mi do
                                          > mniemywać, że nauczyciele po prostu trochę przesadzają, a ty tylko wyciągasz co
                                          > raz dalej idące wnioski, które z faktycznym stanem nie muszą mieć wiele wspólne
                                          > go.
                                          >
                                          oczywićie tak też może być a jednak wcale tak być nie musi.
                                          • ciociacesia slonko 18.09.11, 13:59
                                            ty w domu z dziecmi bylas stosunkowo dlugo, nie?
                                            moglas ich uczyc i przygotowywac. wiez mi duuuzo ludzi sytuacja zmusza do powierzenia dziecka babci. tak wiem, nie powinno sie miec dzieci jak sie nie ma warunkow, bla bla bla
                                            • slonko1335 Re: slonko 18.09.11, 14:15
                                              z pierwszym całe 5,5 miesiąca choć pracowaliśmy w takich godzinach gdzie i tak najwięcej czasu była z rodzicami ale tak sobie myśle, że z racji na alki problemy zdrowotne cackałabym się z nią tak samo jak wiele osób i zrobiła podstawowy błąd twierdząc, że ma czas a sytuacja zmusiła nas do tego aby młoda szybko sie usamodzielniła i dlatego przy drugim już wiedziałam że to możłiwe i nie mówię o bzdurach typu wysadzanie półroczniaka ...wiesz chyba z rówieśniczego iż sama uważam, że dziecko ma czas ale są jednak jakieś rzeczy które powinno osiągnąć w konkretnym wieku a skoro to się nie udało to jest jakaś przyczyna..
                                              .., z drugim tak owszem głównie ja choć oczywiście nie cały czas ale jednak pracowałam ale w nienormowanym czasie i mogłam sobie zlecenia robić w domu w dowolnych godzinach.
                                              Od jutra sie to zmienia, nie ma lekko, młody zostaje przedszkolakiem na cały etat i strasznie mi tego szkoda ale spokojna jestem bo radzi sobie dobrze i zdążył się już zaaklimatyzować.
                            • franczii Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 12:09
                              No i wszystko w porzadku ze dziecko innosc zauwaza. Ale ty chyba je uczysz jak ma na te innosc reagowac, prawda? Moje tez czasem skomentuja wyglad innych ludzi, choc generalnie rzadko im sie zdarza. Ale ja je ucze ze sie wygladu nie komentuje bo komus moze sie zrobic smutno.
                              • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 13:25
                                Moje tez czasem skomentuja wyglad innych ludz
                                > i, choc generalnie rzadko im sie zdarza. Ale ja je ucze ze sie wygladu nie kom
                                > entuje bo komus moze sie zrobic smutno.

                                a czmeu zakładasz, że ja ich nie uczę skoro Twoim też sie zdarza mimo uczenia?
                                • franczii Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 13:28
                                  "wiesz co mój syn jakby zobaczył dziecko ze smokiem w tym wieku zdziwił by się bardzo, bo smoczek, pieluszkę, buteleczkę to ma jego 8 miesięczny kuzyn, nie mam pojęcia jakby zareagował na takie dziwo i co by powiedział, więc myślę, że ejdnak, że bezpieczniej tego smoka i pani doskonale sobie zdaje z tego sprawę... "

                                  Dlatego , ze napisalas takiego posta. Wywyzszanie sie mojego dziecka nad innym lub wysmiewanie uwazam za zachowanie wymagajace korekty.
                                  • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 13:40
                                    latego , ze napisalas takiego posta. Wywyzszanie sie mojego dziecka nad innym
                                    > lub wysmiewanie uwazam za zachowanie wymagajace korekty.

                                    no i gdzie napsiałam że by sie wywwyższał i wyśmiewał? napisałabym że zdziwił by się, skomentował na pewno to co widzi, bardzo możłiwe że uznał by za ząrt lub kawał jakby wystarczająco abstrakcyjne było-owszem trzylatek w przedszkolu ze smoczkiem mógłby byc dla niego taką sensacją, widuje ze smokami dzieciątka nawet nie chodzące jeszcze no i mógłby palnąć coś w stylu oddaj dzidziusiowi tego smoka bo smoczki sa dla dzidziusiów. Przecież to tak samo jak z tą brudną szyją u pani on stwierdził fakt a nie robił jej przykrość i wytykał braki higieny...
                                    • ciociacesia o matulu 18.09.11, 13:55
                                      no to tamten by mu powiedzial ze to nie dzidziusia tylko jego, moze by sie poklucili, pani by ich pogodzila i przynajmniej by spali jak ludzie
                                      • slonko1335 Re: o matulu 18.09.11, 14:38
                                        w zasadzie to niewykluczone że masz racjęsmile
                                    • franczii Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 14:49
                                      Pisalas, ze nie wiesz jakby zareagowal, pisalas, ze wiekszosc dzieci by smoczkowego 3latka wysmiala (a to jest absolutna nieprawda no ale nie o to akurat chodzi). I wynika z twoich wypowiedzi, ze to nie tylko normalne ale i akceptowane przez nauczycielke oraz przez ciebie zachowanie. O wywyzszaniu pisalam a propos mojego dziecka. Gdyby moj zareagowal zdziwieniem na smoczkowego 3latka to bym mu wytlumaczyla, ze nie jest to powod do zdziwienia i do komentowania bo niektore dzieci jeszcez smoczka potrzebuja. Dokladnie tak jak nie ma sie co dziwic ze niektorzy ludzie jezdza na wozkach, ze niektore 5latki boja sie wody, ze niektorzy koledzy nie znaja lirterek itp.
                                      • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 15:11
                                        no bo tak by się pewnie skończyło i wiekszosć uznała za doby żart i stwierdziłą, że zrobił to właśnie w tym celu... choć jasne mogę się mylić.
                                        I tak dla mnie nie jest normalnym że trzylatek ma smoka i mam prawo uważać, że to nieudolność rodziców spowodowała i dziwić się do woli, mam prawo uznawać, że picie z butelki to masakra w tym wieku.
                                        • franczii Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 19:52
                                          Pytalas, dlaczego zakladam, ze nie uczysz dzieci, zeby nie komentowaly innych ludzi. Wlasnie sama sobie udzielilas odpowiedzi na to pytanie.
                                          • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 21:06
                                            ale co to ma z tym wspólnego? Jak myśle, że moja teściowa to idiotka to znaczy że dziecku to przekazuję i każę idiotko się zwracać zamiast mówić babciu? ty też uczysz swoje a jednak to robią, jak twoje dziecko się wywyższało to znaczy że się wywyższasz?
                                            Nie zabraniam dziecku myśleć i odczuwać emocji, jak sobie myśli że zosia jest głupia to ma do tego prawo ale Zosi powiedzieć nie powinna i wie o tym, choćby zosia głupia była naprawdę ale to jest dziecko i na pewno zrobi to jeszcze z kilkadziesiąt razy w swoim życiu...
                                            • franczii Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 21:48
                                              Nie o tesciowej mowa a o smoczkowym rowiesniku.
                                              Owszem wnioskuje z twoich wypowiedzi, ze jesli twoje dziecko sie emocjonuje i komentuje 3latka potrzebujacego smoczka ty to akceptujesz bo sama uwazasz, ze to dziwadlo.
                                              • slonko1335 Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 22:07
                                                Owszem wnioskuje z twoich wypowiedzi, ze jesli twoje dziecko sie emocjonuje i k
                                                > omentuje 3latka potrzebujacego smoczka ty to akceptujesz bo sama uwazasz, ze
                                                > to dziwadlo.
                                                no to błędnie wnioskujesz, to że ja uważam, że to dziwadło nie upoważnia mnie do natychmiastowego oznajmienia tego dziecku czy jego rodzicowi...uważać sobie mogę nikt mi nie zabroni.
                                                • franczii Re: jesli nie wie ze to niespotykane to nie 18.09.11, 22:57

                                                  Nie sadze, nie zdaje mi sie zebym cos zle zrozumiala. W dalszym ciagu odnosze sie do jednego z twoich wczesniejszych postow, w ktorym napisalas, ze nie wiesz jakby twoj syn zareagowal na dziwadlo w postaci 3latka ze smoczkiem. I w zwiazku z tym, zeby sie nie narazic na nieprzyjemne komentarze bezpiecziej by bylo z tego smoka zrezygnowac. Tak jakby zdanie i komentarz dziecka bylo tu jakas wyrocznia. Jesli takie komentarze maja miejsce to przede wszystkim dzieci ktore je wyglaszaja nalezy korygowac. Ja sobie zdaje sprawe, ze nasze dzieci jeszcze nie raz palna gafe, zrania kogos nieswiadomie a kiedy beda troche starsze to i swiadomie ale my nie powinnismy tego pochwalac i powinnismy chyba uczyc tego nie robic.

                    • memphis90 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 19.09.11, 18:34
                      Moja córa ma mulata w grupie i jakoś nie było to dla niej wielkim zaskoczeniem... Nie ekscytuje się też wózkami inwalidzkimi, zaopatrzeniem ortopedycznym i tym podobnymi. Twój się naprawdę tak dziwi każdej odmienności?
                      • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 19.09.11, 19:56
                        >Twój się naprawdę tak dziwi każdej odmienności?

                        niekoniecznie odmienności, dziwi się wszystkiemu co zaburza jakiś jego porządek lub wyobrażenie-jak najbardziej, zauważa każdą zmianę, zniknięcie, przesunięcie.
                • franczii Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 11:26
                  Moje smoczkow juz nie pamietaja, obaj bardzo szybko, jeszcze dlugo przed 2 urodzinami sie pozbyli ale zaden sie nie dziwil na rowiesnika ze smoczkiem. Ale tez nigdy nie slyszaly od nas, ze "takie duze dziecko a smoczek ", "takie duze dziecko a pieluche nosi" itp.
                  • slonko1335 Re: a tego smoczka to juz zupelnie nie czaje 18.09.11, 12:47
                    bo takie widuje, moje nie.
                    • ciociacesia slonko gdzie ty mieszkasz? 18.09.11, 12:52
                      nie widujecie zadnych 2 latkow ze smoczkiem?
                      • slonko1335 Re: slonko gdzie ty mieszkasz? 18.09.11, 13:14
                        na ulicy? bardzo rzadko(myślę,że w tym wieku dzieci dostają smoki głównie do zasypiania, więc tego nie widać na codzień) i moje dziecko nie zdaje sobie sprawy, że to dwulatek. Ostatnio jak byliśmy w przychodni to przyjechał wózkiem czterolatek i mój syn tylko powiedział do mnie ze ten malutki chłopczyk też idzie na szczepienie i się nie boi, nie zauważył różnicy wieku w ogóle a nie zaczaił iż mama powiedziała iż przyszli na bilans czterolatka, w przedszkolu się takiego maleństwa nie spodziewa bo wie, że niemowlaki chodzą do żłobka jak nie są u niani albo w domu.
                        • ciociacesia aaa 18.09.11, 13:47
                          bo moja nie wie ze do przedszkola chodza duze dzieci. bo przeciez jakby tak bylo to ona by tam nie poszla. przeciez ona jest eci dzidziusiem i idzie do pseckola
                          • slonko1335 Re: aaa 18.09.11, 14:02
                            a mój ma starszą siostrę która trzeci rok chodzi do przedszkola i strasznie chciał iść wcześniej ale był za mały i nie mógł..a teraz jest cały dumny i blady że już dorósłsmile
            • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:15
              No zobacz, a mi się wydawało, że mowa o grupie 3-latków, z których niecała 1/4 już została przez grono pedagogiczne wypunktowana na 0.
      • tusia-mama-jasia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:13
        Akurat jeśli chodzi o mycie zębów, to uważam, że 3-latek, a nawet 4- czy 5-latek nie jest wstanie zrobić tego naprawdę porządnie bez pomocy, czy choćby nadzoru. Ale ta reszta czynności???
        Mój syn jest starszakiem teraz, ale w maluchach też sobie radził, naprawdę... ANI RAZU nie ubrałam dziecka w szatni przedszkolnej, po prostu był samodzielny. Rajtki mu się plątały jeszcze na etapie 3-latka, niektóre wygodniejsze zakładał sam, inne z pomocą. I z kurtką potrzebował pomocy. Jadł zawsze bardzo ładnie, smoczka nie zaznał, niekapka - krótko, jak miał 13 miesięcy to pił sam z normalnego kubka /podkreślam sam, bo ja poiłam z normalnego od 7 miesiąca życia/.
        Teraz ma niespełna 5 lat, sam się myje /ale przy zębach interweniuję/, wyciera,czesze, coraz lepiej idzie sznurowanie butów /do pkola ma na rzepy, żeby nie robić paniom kłopotu, ale trudno mieć buty górskie na rzepy tongue_out i na nich z powodzeniem trenuje/, zrobi sobie kanapkę, ma obowiązki w domu, zrobi proste zakupy itd.
        Ale faktem jest, że codziennie widzę w szatni w przedszkolu rodziców, a częściej - dziadków, którzy własnoręcznie przebierają dzieci. Nie tylko maluchy - średniaki i starszaki, o zgrozo, też. Dwa trzylatki dzisiaj wyjechały z przedszkola w wózeczkach, trzylatek znajomych śpi w łóżeczku niemowlęcym, w towarzystwie elektronicznej niani, a jak się skarży, że mu za ciepło, to tata mówi "chodź, rozepnę ci polarek" /na suwak/. Itd, itp.
        Nie chodzi o obmawianie, ale o przykłady na to, ze ta niesamodzielność niestety jest faktem. I choć wypadek przy pracy /rozlanie czegoś, popuszczenie w gatki, bo się nie odeszło na czas od zajmującej zabawy do WC itd./ zdarza się każdemu dziecku, to takie świadomwe uwstecznianie budzi przerażenie. Po prostu nie pojmuję, dlaczego wielu rodziców na siłę robi z dziecka młodsze niż jest.
        Dwulatek nie potrzebuje smoczka, trzylatek wózka i niemowlęcego łózeczka, czterolatek - pomocy w codziennym ubieraniu czy jedzeniu, pięciolatek powinien już uczyć się odpowiedzialności za jakieś proste sprawy domowe itd.
        A że wymaga to czasu rodziców, anielskiej czasem cierpliwości, to fakt niezaprzeczalny, ale w końcu po to mamy dzieci, by je tym czasem i sercem obdarzać, a do życia wśród ludzi przygotowywać, że tak truizmem cuchnącym moralizatorsko walnę na koniec wink
        • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:01
          zrobi sobie kanapkę, ma obowiązki w domu, zrobi proste zakupy itd.
          Z tego co sie orientuję robienie zakupów przez niespełna 5-latka jest niezgodne z prawem. Tzn. transakcja jest nieważna. A dziecka poniżej 6 lat nie można puszczać z domu "samopas". Jesteś po prostu nieodpowiedzialna.
          • a_weasley Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:36
            Ancymon123 napisała:

            > Z tego co sie orientuję robienie zakupów przez niespełna 5-latka jest niezgodne
            > z prawem. Tzn. transakcja jest nieważna.

            Primo, dokonywanie transakcji nieważnych nie jest karalne.
            Secundo, wynika stąd tyle, że rodzice mogą się uchylić od skutków transakcji, tzn. zażądać zwrotu pieniędzy.

            > A dziecka poniżej 6 lat nie można puszczać z domu "samopas".

            Jeśli przez "nie można" rozumiesz "nie wolno", to takiego przepisu nie ma.
            Jest jedynie przepis, że z drogi publicznej poza strefą zamieszkania dziecko, które nie ukończyło lat siedmiu, może korzystać tylko pod opieką osoby, która ukończyła lat dziesięć.
            • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:44
              Ok, paragrafów jak Ty nie cytuję, kieruje się bardziej zdrowym rozsądkiem i ogólną wiedzą o obowiązujących przepisach.
              Co nie zmienia faktu, że puszczenie niespełna 5-letniego dziecka samego po zakupy uważam za czysty idiotyzm i nieodpowiedzialność. I nieważne czy to zakupy "proste" czy skomplikowane.
              • a_weasley Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 22:29
                ncymon123 napisała:

                > Ok, paragrafów jak Ty nie cytuję, kieruje się bardziej zdrowym rozsądkiem i ogó
                > lną wiedzą o obowiązujących przepisach.

                I co Ci ta wiedza mówi? Że co w tych przepisach jest?

                > Co nie zmienia faktu, że puszczenie niespełna 5-letniego dziecka samego po zaku
                > py uważam za czysty idiotyzm i nieodpowiedzialność. I nieważne czy to zakupy "p
                > roste" czy skomplikowane.

                Natomiast to, gdzie ono tych zakupów dokonuje, znaczenie ma. Puszczenie dziecka po zakupy to może być przejście dwa domy dalej na osiedlu.
                • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 22:32
                  a_weasley napisał:
                  > Natomiast to, gdzie ono tych zakupów dokonuje, znaczenie ma. Puszczenie dziecka
                  > po zakupy to może być przejście dwa domy dalej na osiedlu.
                  Rok czy dwa temu był przypadek 3-4-latki, która sama została puszczona do sklepu w tym samym bloku - po loda. Szczęśliwie znalazła się następnego dnia, chyba bez żadnych uszczerbków na zdrowiu.
                  • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 19.09.11, 10:28
                    Jak dla mnie może być to nawet ten sam blok, osiedle, ulica, co by nie było- nie puszcza sie takiego malucha samopas!
          • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:22
            ancymon123 napisała:
            > Z tego co sie orientuję robienie zakupów przez niespełna 5-latka jest niezgodne
            > z prawem. Tzn. transakcja jest nieważna. A dziecka poniżej 6 lat nie można pus
            > zczać z domu "samopas". Jesteś po prostu nieodpowiedzialna.
          • tusia-mama-jasia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 22:58
            Ale kto Ci powiedział, że chodzi samopas, żartujesz? w życiu nie puściłam dziecka samopas, jestem w zasięgu zawsze, ale on sam załatwia sprawę.
            • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 22:23
              "W zasięgu" to moja 3-latka zakupy "sama" robi...
              • tusia-mama-jasia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 17:56
                No to gratuluję, zaczęła rok wcześniej niż mój syn tongue_out
                I nie bardzo rozumiem cudzysłów - co innego samemu iść na zakupy, a co innego robić je samodzielnie. Wyrażajmy się prezycyjnie i czytajmy ze zrozumieniem.
                Jeśli stoimy np. w drzwiach sklepu i obserwujemy dziecko - czy pilnuje kolejki, czy potrafi się porozumieć ze sprzedawcą, zapytać o cenę, poprosić o coś co miało zlecone lub co samo wybrało, zapakować kupione rzeczy, poczekać na resztę, podziękować itd. to znaczy, że jesteśmy w zasięgu w razie jakiegokolwiek kłopotu, ale dziecko tak naprawdę działa samodzielnie, nikt nie stoi mu nad głową, nie trzyma za rękę, nie mówi za nie.
                W obu przypadkach cudzysłów zbędny.
                • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 19:36
                  tusia-mama-jasia napisała:
                  > Jeśli stoimy np. w drzwiach sklepu i obserwujemy dziecko - czy pilnuje kolejki
                  > , czy potrafi się porozumieć ze sprzedawcą, zapytać o cenę, poprosić o coś co m
                  > iało zlecone lub co samo wybrało, zapakować kupione rzeczy, poczekać na resztę,
                  > podziękować itd. to znaczy, że jesteśmy w zasięgu w razie jakiegokolwiek kłopo
                  > tu, ale dziecko tak naprawdę działa samodzielnie, nikt nie stoi mu nad głową, n
                  > ie trzyma za rękę, nie mówi za nie.

                  Obawiam sie ze nie masz racji...przynajmniej wg teorii i rozumienia zalozycielki slonka wg niej...samodzielnie to znaczy ze nie wymaga twojej obecnosci
                  Kilka tygodni temu zalozycielka watku pani slonko tak przynajmniej twierdzila: iz stanie rodzica w publicznej toalecie pod drzwiami owej toalety, a dziecie w srodku, za zamknietymi drzwiami zalatwiajace samo wszystko od A do Z niestety samodzielnoscia nie jest bo ten owy rodzic pod drzwiami...
                  Tak wiec przez fakt ze tam musisz byc ...samodzielnoscia nie jest

                  Do wgladu moge podrzucic linki smile
                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 20:56
                    Kilka tygodni temu zalozycielka watku pani slonko tak przynajmniej twierdzila:
                    > iz stanie rodzica w publicznej toalecie pod drzwiami owej toalety, a dziecie w
                    > srodku, za zamknietymi drzwiami zalatwiajace samo wszystko od A do Z niestety s
                    > amodzielnoscia nie jest bo ten owy rodzic pod drzwiami...

                    a ja bym głowę dała, że to ty jednak tak twierdziłaś...aaaa nie znaczenie główne miała strona drzwi przecie...według ciebie wewnątrz to niesamodzielne a na zewnątrz przy zamkniętych samodzielne a wiec jak rodzic stoi w sklepie to według twojej nie mojej teorii samodzielnością nie jest...dawaj te linki, śmiało sprawdzimy kto teorię stworzył...
                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 19.09.11, 19:41
                    no i jak tam z tymi linkami, jeszcze nie wkleiłaś??? czemu???
                  • tusia-mama-jasia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 19.09.11, 21:37
                    <lol>
                    No tak, w tej sytuacji, drogie Panie, możemy zakończyć wątek konkluzją, że żadna z nas nie ma samodzielnego dziecka. W każdym zakresie są totalnie niesamodzielne.
                    Zapewne - podobnie jak ja - przebywacie w tej samej szatni gdy dziecko się przebiera, siedzicie przy tym samym stole, gdy je, a może nawet w, tym samym pokoju, kiedy rysuje? tongue_out
                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 19.09.11, 21:50
                      Ano. W domu samych bez opieki nie zostawiam, w miejscach publicznych tyż nie i w tychże w zasięgu wzroku mieć muszę, wiec jakby tak patrzeć to samodzielne coś koło 10 roku życia będą jak już się może odważę do tego czasuwink reasumując według podobno mojej teorii(jakoś tylko linków na potwierdzenie tego brak) jak stoisz i patrzysz jak dziecko wiąże sobie buty to ich wcale nie wiąże samo, tylko Ty je wiążesz...
    • lidek51 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:12
      Nasza Trzylatka też zupełnie samodzielnasmile
      Faktycznie nauczycielka miała pechasmilesmilesmile
      • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:23
        lidek51 napisała:

        > Nasza Trzylatka też zupełnie samodzielnasmile
        > Faktycznie nauczycielka miała pechasmilesmilesmile
        Albo grupa miała pecha trafić na panią, która przyrównuje 3-latki to bardziej "zaawansowanych stażem" przedszkolaków. W takim porównaniu 3-latki zawsze wypadną jako "dzidzie".
    • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 21:30
      czesc moze wynikac ze stresu adaptacyjnego (szczegolnie to robienie w gacie)
      poza tym to uwazam, ze panie sa nieporadne i nie potrafia zmotywowac dzieci.
      Moje dziecko potrafi byc samodzielne ale trzeba je zmotywowac.
      Jak sie panie podepra pod boki i wydaja tylko komendy wojskowym tonem to sie czesc dzieci moze w uparciuchy przeistoczyc.
      • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:02
        dodam jeszcze, ze moje dziecko poszlo w wieku dwoch lat - odpieluchowane, odsmoczkowane, odniekapkowane. Reszta samoobslugi w normie dla jej wieku (geniuszem nie byla), no obsluga przy stole kiepska byla. Tam nauczyla sie wszystkiego w mig - po krotkim czasie dowiedzialam sie, ze moje dziecko je nozem i widelcem (jak zawartosc talerza odpowiada). A poczatki byly rozne np. odebralam po obiedzie i dziecko glodne. Poprosilam, zeby jej pomoc przy jedzeniu. Ok, posadzily przy niej praktykantke. A moje dziecko podnioslo krzyk, ze "SAMA" i koniec, nie dala dotknac komus talerza. Zwrocilam uwage, ze od dziecka czuc moczem i poprosilam, zeby lepiej podcieraly (norma bylo, ze pomagaly w toalecie, wiekszosc w tym wieku miala pieluchy i tak). I co sie dowiedzialam, ze dziecko nie pozwala, bo SAMA wrzeszczy itd. No to w domu uczylam podcierania.
        Byly kwiatki typu buty odwrotnie zalozone, spodnie na lewa strone - bo ona SAMA i nie dala sobie poprawic.
        Po 1,5 roku na ocenie rozwoju dziecka okazalo sie, ze jest ponad norme samodzielna. A nauczyla sie glownie tam, bo w domu to ja lenistwo ogarnia.
      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:03
        > poza tym to uwazam, ze panie sa nieporadne i nie potrafia zmotywowac dzieci.

        a to dość daleko wysunięte wnioski...dziwne że nie nazywasz nieporadnymi rodziców którzy nic z tymi dziećmi nie robili przez 3 lata i raczej 30 sztuk nie posiadali coś cieko im to mowtywowanie szło...ale jasne najlepiej nieudolność rodzica zrzucić na nauczyciela w końcu w przedszkolu się powinno nauczyć.... o takie własnie mi myslenie chodzi....
        • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:30
          powyzej sa wyliczenia, ze to jednak nie 30 sztuk jest takich nieudacznych.
          Do tego czesc dzieci zupelnie inaczej zachowuje sie w domu i inaczej w nowym otoczeniu.
          Nie bronie rodzicow, niepotrzebnie sie oburzasz, bo zapewnie tez kilkoro nie nauczylo sie niczego w domu.
          No ale jesli sie upierasz przy nieudolnej 30 dzieciakow, to ja sie bede upierac przy nieudolnosci opiekunek, bo trudno mi uwiezyc, ze cala gromada nic nie umie.
          Jesli na komende dzieciaki nie wykonaja polecenia, czesc sie zbuntuje a inne do buntu dolacza, to jednak cos nie tak z paniami jest. Bo gdyby kilkoro jednak zaczelo cos samodzielnie robic, to reszta grupy tez by dolaczyla, chocby nieudolnie ale chcetnie.

          Naprawde trudno mi uwierzyc, ze jest kilkoro dzieci z 0 punktami. Jesli dziecko nie probuje nawet zrobic czegokolwiek, to cos jest nie tak. Nie uwierze, ze nie umie nic, dzieciak sie z jakiegos powodu blokuje, zamyka w sobie i nie wykonuje czynnosci. A ze nie sa to niby pojedyncze przypadki swiadczy to niezbyt dobrze o paniach.

          Dodam dla jasnosci - moje wnioski to tylko przypuszczenia. Zadna z nas nie wie jak jest naprawde.
          Moze pani oczekuje, ze wyda komende - teraz marszem do szatni, ubrac sie i za 5 min. wychodzimy a tu klapa, bo jasio pomylil buty, bo stasio zgubil czapke a ania nie potrafi zapiac suwaka itd. Mysle, ze od jej nastawienia i checi bardzo duzo zalezy.
          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:38
            > powyzej sa wyliczenia, ze to jednak nie 30 sztuk jest takich nieudacznych.
            w grupie jest 30 sztuk no chyba że te bardziej udaczne znikają według ciebie???

            >No ale jesli sie upierasz przy nieudolnej 30 dzieciakow
            nigdzie nic takiego nie napisałam...
          • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:41
            i jeszcze dopisze jeden przyklad, ze dzieci jednak ucza sie ekspresowo w przedszkolu.
            Moja nie potrafila sama zalozyc plecaka, a jak juz jej zalozylam, to nie potrafila odpiac klamerki z przodu zeby zdjac. Pokazywalam 100 razy, cwiczylysmy i nic.
            Wystarczyla jedna przedszkolna wycieczka z plecakiem - jak ja odebralam, to jednym ruchem wrzucila plecak na plecy a z klamerka tez nagle nie bylo problemow.
            No mogla pozniej opiekunka gadac, ze dziecka nie nauczylam, bo rano nie umiala.
    • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:08
      Mój ma co prawda już skończone 3,5 roku (stary chłop smile), ale pamietam że gdy miał trzy lata był bardzo, bardzo samodzielny smile

      A w zasadzie dużo wcześniej smile

      Jego wychowawczyni z przedszkola mówi, ze pięknie je sam, sam się załatwia (SAM-tzn sam idzie, ściąga gatki, sika, ubiera gatki, myje ręce, sam wraca do sali), sam ubiera kapcie, sam sobie rozkłada koc i poduchę do leżakowania.

      ALe masz rację- część dzieci jest kompletnie nieprzygotowana do przedszkola.
      Mam koleżankę, której syn skończył w sierpniu trzy lata i ona pytała mnie w okolicach lutego kiedy dawałam M. zupę do samodzielnego jedzenia. Bo ona jeszcze nie!!!

      No, ja dawałam mu miskę, łyżkę, widelec jak miał ok. 10-11 m-cy. Zdjęcia z tego okresu zjawiskowe. Kuchnia naznaczona smile
      A znam takie, które nie dają dziecku jeść samodzielnie bo pochlapie mieszkanie jedzonkiem.

      A wiec karmią, dają smoki do 4 lat, butle do 4 lat, wożą w wózkach do czterech lat.

      A potem się dziwią, ze dzieć sobie nie radzi.

      Mój syn też wszystkiego nie potrafi zrobić samodzielnie (nie umie wytrzeć tyłka-bo nie dostaje, nie umie ubrać skarpetek i nie chce się uczyć smile), ale na tle rówieśników jest naprawde super samoobsługowy.
      • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 15.09.11, 22:52
        > A wiec karmią, dają smoki do 4 lat, butle do 4 lat, wożą w wózkach do czterech
        > lat.

        wozek do 4 lat to nic, pomysl ze zdecydowana wiekszosc rodzicow wozi dziecko wszedzie samochodem do 18 lat. No ale z wozka zrezygnowali baaardzo wczesniej wink
        Sorry, ale nie moglam sie powstrzymac, bo moje 3,5 letnie dziecko jezdzi wozkiem do przedszkola (albo w foteliku na moim rowerze) a poza tym potrafi chodzic po pare km, chodzi po lasach, gorach, w przedszkolu maja calodniowe wyprawy na wedrowki lesno-pagorkowate i moje dziecko choc jest w grupie najmlodsze, to ma swietna kondycje.
        • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:20
          wozek do 4 lat to nic, pomysl ze zdecydowana wiekszosc rodzicow wozi dziecko ws
          > zedzie samochodem do 18 lat. No ale z wozka zrezygnowali baaardzo wczesniej wink


          Cóż za wysoki poziom ironii wink

          Wybacz dla mnie wożenie wózkiem dziecka 3,5 letniego do przedszkola jest nieco dziwne.
          Oczywiście zdrowego dziecka.
          Tak samo dziwne jest dla mnie karmienie zdrowego trzylatka, czy dawanie mu pić z niekapka.

          Ja woże samochodem, owszem, a to dlatego ze przedszkole jest w odległości 7 km od naszego domu. Mój 3,5 latek taki dystans pokona na piechotę, ale abym zdazyła do pracy na 7.30, musiałabym wychodzić z nim z domu o 6:00 chyba.

          Co oznacza, ze musielibyśmy wstawać o 5:15.

          Nie będę mu tego robić.

          Skoro wozisz go wózkiem do przedszkola, to zakładam że macie do pokonania niezbyt duży dystans. Nie wieziesz go chyba przez 10 km??? Jesli tak, to podziwiam za samozaparcie.

          a poza tym potrafi chodzic p
          > o pare km, chodzi po lasach, gorach, w przedszkolu maja calodniowe wyprawy na w
          > edrowki lesno-pagorkowate i moje dziecko choc jest w grupie najmlodsze, to ma s
          > wietna kondycje.


          Wow, wow, a mój jako 1,5 roczniak darł do Morskiego Oka. Nie używaliśmy już wtedy wózka.

          smile
          • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:49
            zabulin napisała:
            > Ja woże samochodem, owszem, a to dlatego ze przedszkole jest w odległości 7 km
            > od naszego domu. Mój 3,5 latek taki dystans pokona na piechotę, ale abym zdazył
            > a do pracy na 7.30, musiałabym wychodzić z nim z domu o 6:00 chyba.

            Nastepna ktora nie ma bladego pojecia ile to 7 km i ile czasu zajmie doroslemu doswiadczonemu w chodzeniu doroslemu przemaszerowanie tego dystansu.
            Objawie ci ta prawde bys nie bredzila na przyszlosc - doświadczony piechur na utwardzonej drodze maszeruje z predkoscia 7km/h. 3.5 latkowi zajmie to 2 lub 3 razy dluzej.

            > Skoro wozisz go wózkiem do przedszkola, to zakładam że macie do pokonania niezb
            > yt duży dystans. Nie wieziesz go chyba przez 10 km??? Jesli tak, to podziwiam z
            > a samozaparcie.

            Wystarczy 3.5 km i z wokiem to jakies 40 minut marszu, 10 km to jakies 1.5 godziny marszu

            > Wow, wow, a mój jako 1,5 roczniak darł do Morskiego Oka. Nie używaliśmy już wte
            > dy wózka.
            >
            > smile

            Zapomnialas tylko dodac ze w nosidle lub na barana u taty, potem u mamy, potem u wuja i dziadka albo bryszka...bosz..ale to lusziska maja wyobraznie...
            • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:08
              Nastepna ktora nie ma bladego pojecia ile to 7 km i ile czasu zajmie doroslemu
              > doswiadczonemu w chodzeniu doroslemu przemaszerowanie tego dystansu.
              > Objawie ci ta prawde bys nie bredzila na przyszlosc - doświadczony piechur na u
              > twardzonej drodze maszeruje z predkoscia 7km/h. 3.5 latkowi zajmie to 2 lub 3 r
              > azy dluzej.


              Po pierwsze nie bredzę. Po drugie bladego pojecia o rzeczy nie masz ty.
              Przedszkole syna znajduje się obok mojej podstawówki, czyli 7 km od domu mojego osobistego.
              Chodziłam tam SAMA do zerówki, czyli majac lat sześć.
              Na zajęcia o ósmej wychodzilam z domu 6:55. Codziennie -w zimie tez. Sześciolatka,zaznaczam.
              I nie obchodzi mnie w co ty wierzysz a w co nie.
              Konczyłam o 12.00 i czasem przychodzila po mnie babcia z kuzynem, wówczas trzyletnim i żeby zdązyć na 12.00 wychodzili o 10.20.

              Być moze twoj 3 latek dystans 1 km pokonuje w pół godziny. Trudno. Nie moja wina i nie mój problem.

              Byż może ty masz krótkie nogi, być moze twóoje dziecko idzie jak zółw i co chwilę się zatrzymuje. Moje nie


              Zapomnialas tylko dodac ze w nosidle lub na barana u taty, potem u mamy, potem
              > u wuja i dziadka albo bryszka...bosz..ale to lusziska maja wyobraznie...


              Nosidła nigdy nie mialam.
              Na barana nie nosimy (ty tak?? to przestań , bo tylko głupi ludzie to robią- zbyt niebezpieczne).
              Bryczkami nie jeździmy, bo nam koni żal i zwyczajnie uważamy, ze nie po to idziemy na spacer żeby jechać.
              Kiedy syn mial półtora roku, spacerowka była już na strychu. I mozesz sobie w to nie wierzyć oraz wozić pięciolatki w wózku i udawać że na spacery chodzicie.

              Wyzłośliwiasz sie niepotrzebnie, ale Ty tak już ze mna masz. Pamiętam dlaczego smile

              Nie sadziłam, ze nadal boli smile
              • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:40
                zabulin napisała:
                > Po pierwsze nie bredzę. Po drugie bladego pojecia o rzeczy nie masz ty.

                Serio...proponuje ci pogrzebac w necie z jaka predkoscia chodzi dorosly czlowiek...to nie wiedza tajemna...a potem sie wypowiadac

                > Przedszkole syna znajduje się obok mojej podstawówki, czyli 7 km od domu mojego
                > osobistego.
                > Chodziłam tam SAMA do zerówki, czyli majac lat sześć.

                Bylas 12 w rodzinie? Serio mialas tak nieodpowiedzialnych rodzicow ze 6 latce kazali maszerowac 7km samotnie? Serdecznie ci wspolczuje

                > Na zajęcia o ósmej wychodzilam z domu 6:55. Codziennie -w zimie tez. Sześciolat
                > ka,zaznaczam.

                Tia...a mi jedzie czolg tongue_out

                > Być moze twoj 3 latek dystans 1 km pokonuje w pół godziny. Trudno. Nie moja win
                > a i nie mój problem.

                No to pytanie....w jakim pokonuje twoj...przekonamy sie ile wiesz o tempach? big_grin


                > Nie sadziłam, ze nadal boli smile

                buchahahahha...
                • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:33
                  Serio...proponuje ci pogrzebac w necie z jaka predkoscia chodzi dorosly czlowie
                  > k...to nie wiedza tajemna...a potem sie wypowiadac


                  proponuję ci przestac grzebać w internecie, zeby wiedziec takie rzeczy. jak ci się lekarz pyta jakie masz ciśnienie, to szukasz w necie jakie ciśnienie ma baba w twoim wieku??
                  Oprocz netu jest relany swiat.

                  Bylas 12 w rodzinie? Serio mialas tak nieodpowiedzialnych rodzicow ze 6 latce k
                  > azali maszerowac 7km samotnie? Serdecznie ci wspolczuje


                  Wszyscy w mojej 36 osobowej klasie chodzili do szkoły sami. Owszem, czasy byly inne.
                  Do szkoły zaprowadzane były u nas tylko ofermy wink
                  I uprzedzę. To było miasto.

                  Już wiem, ze ty byłas zaprowadzana.

                  Rodziców mi nie współczuj- wychowali mnie na samodzielną dzieczynke, potem kobiete.
                  Jakbyś miała takich, moze nie bylabyś taka zgorzkniala i jadowita.
                  Tak wiec wyrazy współczucia naleza się raczej tobie.

                  Tia...a mi jedzie czolg tongue_out
                  Po mózgu zapewne

                  No to pytanie....w jakim pokonuje twoj...przekonamy sie ile wiesz o tempach? big_grin
                  Ja wiem. Ty sobie musisz sprawdzac w internecie, w jakim tempie 3,5 latek pokona 1 km.
                  Zapewniam cię, ze nie w pół godziny.

                  Twój- możliwe, jak go wozisz w wózku wszedzie to nie jest zaprawiony.,

                  buchahahahha...
                  zasmiała się hanalui słodko i uroczo smile
                  • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:06
                    zabulin napisała:
                    > proponuję ci przestac grzebać w internecie, zeby wiedziec takie rzeczy. jak ci
                    > się lekarz pyta jakie masz ciśnienie, to szukasz w necie jakie ciśnienie ma ba
                    > ba w twoim wieku??

                    To byla rada dla ciebie ... gdybys wiedziala jakie sa srednie to moze przestalabys plesc glupoty
                    Biegam prawie codziennie po 10 km, uczestnicze w biegach ulicznych i maratonach, wiem z jaka srednia przebiega sie 7 km...wiec to co opowiadasz to zwyczajne bzdury i tyle.

                    > Oprocz netu jest relany swiat.

                    Dokladnie...i ty raczej malo masz z nim wspolnego

                    > Wszyscy w mojej 36 osobowej klasie chodzili do szkoły sami. Owszem, czasy byly
                    > inne.
                    > Do szkoły zaprowadzane były u nas tylko ofermy wink
                    > I uprzedzę. To było miasto.

                    Straszne miasto ze na dystansie 7 km nie bylo zadnego autobusu...

                    > No to pytanie....w jakim pokonuje twoj...przekonamy sie ile wiesz o tempach?
                    > big_grin

                    > Ja wiem. Ty sobie musisz sprawdzac w internecie, w jakim tempie 3,5 latek pokon
                    > a 1 km.
                    > Zapewniam cię, ze nie w pół godziny.

                    Ale nadal nie podalasz w jakim tempie...no strzelaj madralinska skoro wiesz tongue_out
                    Czego sie obawiasz?

                    • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:23
                      To byla rada dla ciebie ... gdybys wiedziala jakie sa srednie to moze przestala
                      > bys plesc glupoty


                      To zastosuj ją najpierw w sosunku do twojej osoby.

                      Biegam prawie codziennie po 10 km, uczestnicze w biegach ulicznych i maratonach
                      > , wiem z jaka srednia przebiega sie 7 km...wiec to co opowiadasz to zwyczajne b
                      > zdury i tyle.


                      Biegasz codziennie po 10 km i masz takie wyniki?? Naprawde biegasz codziennie i przejście 7 km zajmuje ci godzinę?
                      No, to nie masz się czym chwalić. Słabo.

                      > Oprocz netu jest relany swiat.
                      >
                      > Dokladnie...i ty raczej malo masz z nim wspolnego


                      to nie ja ciagle gadam sprawdź w necie, sprawdź w necie :-0

                      Straszne miasto ze na dystansie 7 km nie bylo zadnego autobusu...

                      Nie powiedziałam, ze duże. Napisalam tylko że dzieci w zerówce, pierwszej klasie chodzily same do szkoły i nie byla to wies. Cobys się nie przyczepila, ze na wsi to luz, bo samochody nie jeździły i po łączce sie chadzało.

                      Maisto nieduże, ale jednak.
                      To był czas PKS-u i gdybyś miała jako tako sprawny umysł, tobyś wiedziała co to znaczy i nie plotła bzdur.
                      Nie jeździl autobusik co 15 minut, wiesz? Czasem w ogóle nie jeździł.
                      Jak sie miało do szkoly np. na 8:50, a PKS był o 8: 15 i o 8:45 to którym bys jechała?

                      7 km autobus przejedzie w ciągu...minut( sprawdź.
                      sobie w necie, bo pewnie z reala nie wiesz)

                      Albo się czekalo (zgadnij kto lubi,) albo nie zdazyło jak się zapewne domyslasz.

                      Do placu zabaw mam ok. 1 km. Nie ide z synem dlużej niz 16 minut. Nigdy. I naprawde nie obchodzi mnie czy wierzysz czy nie.

                      Mój syn idzie szybko.Równo. Czasem ja go doganiam.
                      • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:17
                        zabulin napisała:
                        > Biegasz codziennie po 10 km i masz takie wyniki?? Naprawde biegasz codziennie i
                        > przejście 7 km zajmuje ci godzinę?

                        A gdzie to niby wyczytalas?
                        Po drugie...tobie przelezienie 8km zajmuje godzine wg tego tempa co podajesz

                        > No, to nie masz się czym chwalić. Słabo.
                        Problem ze ja sie ni chwale...to ty sie chwalisz jakie to predkosci twoje dzieci osiagaja jednoczesnie wozac dupsko 7 km codziennie autem

                        > to nie ja ciagle gadam sprawdź w necie, sprawdź w necie :-0

                        Bo widze ze bredzisz...

                        > Do placu zabaw mam ok. 1 km. Nie ide z synem dlużej niz 16 minut. Nigdy. I napr
                        > awde nie obchodzi mnie czy wierzysz czy nie.

                        No pacz pani...a babcia z wnuczkiem po ciebie do szkoly 7 kilosow robila w 1.5 godziny?

                        • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:36
                          o rety, hanka, aleś ty męcząca smile
                          Po drugie...tobie przelezienie 8km zajmuje godzine wg tego tempa co podajesz

                          Nic nie podaje. Napisalam, ze nie biegając truchtając, podksakujac tylko maszerując ostatnio szlam po bieżni w pół godziny 4 km.
                          rety, ale ty się czepiasz. Ciągle twierdzicie, ze to niemożliwe, a ja wiem że mozliwe.


                          Przelezienie zajmuje mi godzine. Jak włącze szybsze tempo, jest lepiej. Spokojnie



                          > Do placu zabaw mam ok. 1 km. Nie ide z synem dlużej niz 16 minut. Nigdy.
                          > I napr
                          > > awde nie obchodzi mnie czy wierzysz czy nie.
                          >
                          > No pacz pani...a babcia z wnuczkiem po ciebie do szkoly 7 kilosow robila w 1.5
                          > godziny?


                          No, masz satysfakcje. 7 km x średnio 15 minut- daje 105 minut.
                          ja pisalam, ze gdybyśmy mieli wychodzic na 7: 30, to dom opuszczalibyśmy ok. 6:00. Zalożyłam 1,5 h.

                          A tymczasem nalezalo zalożyć 1 h 45 minut. Brawo. Udowoodniłas mi bład na wielka skalę.
                          O szacowaniu nie bede cie uczyc, bo nie warto.
                          Moja babcia gdy ja miałam 6 lat, była kobieta ok. 50 tki. Czyli prawdopodobnie w twoim wieku.
                          I prowadząc trzylatka, dawala rade w 1 h 40 min.

                          A ty biegasz, ćwiczysz, ściskasz dooopsko i tylko kisisz się jadem a fektów kondynycyjnych żadnych

                          Bo widze ze bredzisz...


                          poluzuj pooopsko przy bieganiu, będziesz miała lepsze wyniki. A bredzisz ty.

                          Szkoda czasu. Gulujesz na sam widok mego nicka co tylko mnie utwierdza w przekoanniu, ze ci dopieklam wtedy.
                          • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:02
                            zabulin napisała:

                            > Po drugie...tobie przelezienie 8km zajmuje godzine wg tego tempa co podajes
                            > z

                            >
                            > Nic nie podaje. Napisalam, ze nie biegając truchtając, podksakujac tylko maszer
                            > ując ostatnio szlam po bieżni w pół godziny 4 km.

                            Wiec jakbys znala sie na matematyce to bys sobie potrafila obliczyc ze tym tempem 8 km przeleziesz w godzine tongue_out....czyzbys z matematyka miala tez problem?

                            > Moja babcia gdy ja miałam 6 lat, była kobieta ok. 50 tki. Czyli prawdopodobnie
                            > w twoim wieku.
                            > I prowadząc trzylatka, dawala rade w 1 h 40 min.

                            A ja moge tylko powiedziec ze biedne to dziecie...toz ono musialo pedzic...o zatrzymaniu sie nie wspomne by ogladnac jakies kwiatuszki czy robaczki...

                            > A ty biegasz, ćwiczysz, ściskasz dooopsko i tylko kisisz się jadem a fektów kon
                            > dynycyjnych żadnych

                            Nic mnie nie sciska...raczej mnie smiesza te twoje niesamowite osiagniecia
                            Ale skoro w to wierzysz...

                            • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:17
                              > Wiec jakbys znala sie na matematyce to bys sobie potrafila obliczyc ze tym temp
                              > em 8 km przeleziesz w godzine tongue_out....czyzbys z matematyka miala tez problem?


                              To ty masz problem.smile
                              Na jakiej podstawie uwazasz że nie potrafie mnożyć przez dwa.

                              To ty bredzisz, ze nie da, że dziecko nie moze, ze idzie trzy razy dłużej. Chyba twoje.
                              Zacznij go puszczac piechotą, a nie wozić wózkiem. bedzie maiło lepsze tempo.


                              A ja moge tylko powiedziec ze biedne to dziecie...toz ono musialo pedzic...o za
                              > trzymaniu sie nie wspomne by ogladnac jakies kwiatuszki czy robaczki...


                              Samo rwało. Nic się nie martw o niego. Ty i twoje potomstwo jestescie biedniejsi. Nic ci nie da wolne rozlałe łazenie. I tak masz zamkniety umysł. Prawdziwy betonik.


                              Nic mnie nie sciska...raczej mnie smiesza te twoje niesamowite osiagniecia
                              > Ale skoro w to wierzysz...
                              >


                              Sciska cie i to bardzo.
                              I te osiagniecia tylko dla ciebie sa niesamowite, hanuś. Dla mnie to norma.

                              Trenuj dalej, może pomoże. tylko pamietj, rozluźnij pooopsko. Bo nadal spięte, ku mojej radosci, bo bawię sie swietnie.

                              Az żałuję, ze musze odejść od kompa.
                              Tobie tez polecam.
                              Przewietrz się,
                      • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:29
                        zabulin napisała:
                        > Nie jeździl autobusik co 15 minut, wiesz? Czasem w ogóle nie jeździł.
                        > Jak sie miało do szkoly np. na 8:50, a PKS był o 8: 15 i o 8:45 to którym bys j
                        > echała?
                        >
                        > 7 km autobus przejedzie w ciągu...minut( sprawdź.
                        > sobie w necie, bo pewnie z reala nie wiesz)

                        Wiesz...takie zadania to dzieci w 2 -3 klasie podstawowki chyba maja. Robaczku ten autobus przy zalozeniu ze ma slimacza predkosc 40 km (a mysle ze raczej jedzie szybciej) na godzine jedzie 10.5 minuty...z jednym przystankiem po drodze no 15 minut. Spokojnie mozesz siedac w ten 8.15 i poczekac pol godziny czytajac ksiazke tongue_out
                        • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:54
                          Spokojnie mozesz siedac w ten 8.15 i poczekac pol godziny czytajac
                          > ksiazke tongue_out


                          Można, tylko po co??

                          Lepiej przejść się, zażyc ruchu i świeżego powietrza. Jako osoba uprawiająca sport powinnas to doceniac.
                          • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:08
                            zabulin napisała:

                            > Spokojnie mozesz siedac w ten 8.15 i poczekac pol godziny czytajac
                            > > ksiazke tongue_out

                            >
                            > Można, tylko po co??
                            >
                            > Lepiej przejść się, zażyc ruchu i świeżego powietrza. Jako osoba uprawiająca sp
                            > ort powinnas to doceniac.

                            I dlatego wozisz swemu dziecku dupsko samochodem? Przeciez chyba lepiej sie przespacerowac lub przejechac rowerem. Piechota takie macie osiagi to czemu na rowerze nie mozecie? Przecie by to zajelo w waszych tempach pewnie z 15 minut? tongue_out
                            • ancymon123 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:20
                              Wy musicie miec niezłe problemy emocjonalne, żeby przez płl nocy, a teraz od rana wałkować temat tego kto w jakim tempie pokonuje jaki dystans.
                              A co to ma za znaczenie, jak byście chciały, żeby zakończyła sie ta idiotyczna dyskusja? Warto znać cel zanim cokolwiek się zacznie smile
                            • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:21
                              Już napisalam dlaczego. Naucz sie czytać.


                              A dupsko to ma twoje dziecko. Pewnie równie wielkie jak ty.

                              My mamy pośladki. Szcuple i zgrabne. I dlatego nie potrzebujemy 3 godzin żeby się przetoczyc przez 7 km scieżke smile
                              • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:32
                                zabulin napisała:

                                > Już napisalam dlaczego. Naucz sie czytać.

                                Tak, tak...widzialam...i nadal nie kumam czemu tak szybko lazaca mama i dziecie nie moga dla zdrowia 15 minut poswiecic na rowerku zamiast w samochodzie.
                                Cos sie to kupy nie trzyma

                              • lillaj Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:41
                                Ale jazgot. Znów mamusie mają problem z nieswoimi dziećmi, bo swoje są zawsze idealnesmile Trzeba to omówić na forum i się święcie oburzyć, a przy okazji podbudować swoje ego i pochwalić się swoją zaradnością. Bleee, rzyg.
                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:26
                          hanalui napisała:

                          > zabulin napisała:
                          > > Nie jeździl autobusik co 15 minut, wiesz? Czasem w ogóle nie jeździł.
                          > > Jak sie miało do szkoly np. na 8:50, a PKS był o 8: 15 i o 8:45 to którym
                          > bys j
                          > > echała?
                          > >
                          > > 7 km autobus przejedzie w ciągu...minut( sprawdź.
                          > > sobie w necie, bo pewnie z reala nie wiesz)
                          >
                          > Wiesz...takie zadania to dzieci w 2 -3 klasie podstawowki chyba maja.
                          Mhm, w 2 klasie, ale gimnazjum wink. Właśnie wczoraj starsza pracę domową z fizyki odrabiała i sprawdzała w internecie ile rozkładowo jedzie jej autobus i metro.
                      • ciociacesia teraz ja sie zasmieje buahaha 16.09.11, 12:27
                        rekord swiata na 5km w chodzie to 18minut.
                        ale 6 latka w godzine 7 km robi

                        ja tez zapitalalam do szkoly na piechote, ale 2km dluzyly mi sie niemilosiernie i szlam okolo pol godziny czasem dluzej
                        • jakw Re: teraz ja sie zasmieje buahaha 16.09.11, 20:29
                          ciociacesia napisała:

                          > rekord swiata na 5km w chodzie to 18minut.
                          > ale 6 latka w godzine 7 km robi
                          To już wiadomo jaką dyscyplinę sportu powinna uprawiać wink))

                          > ja tez zapitalalam do szkoly na piechote, ale 2km dluzyly mi sie niemilosiernie
                          > i szlam okolo pol godziny czasem dluzej
                          Ech, starsza to potrafiła 150m "wracać" z godzinę.
                        • hanalui Re: teraz ja sie zasmieje buahaha 16.09.11, 20:35
                          ciociacesia napisała:

                          > rekord swiata na 5km w chodzie to 18minut.
                          > ale 6 latka w godzine 7 km robi
                          >
                          > ja tez zapitalalam do szkoly na piechote, ale 2km dluzyly mi sie niemilosiernie
                          > i szlam okolo pol godziny czasem dluzej

                          A tam 6 latka...3 latek zapylal w 1h 40, jakaz musiala byc niesamowita koncentracja tegoz 3 latka w osiagnieciu celu...noz kurna rekordzistow swiatowych ma forumka zabulin w rodzinie big_grin
              • donkaczka Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:16
                chyba sie zabulin rozpedzilas
                tak sie sklada, ze mam bieznie i na niech chodze lub biegam
                zeby przejsc 7 kilometrow w godzine, musze isc b.szybkim marszem - jak corka mi wlazi na bieznie, to ona biegnie - juz widze dziecko biegnace do szkoly przez godzine
                jesli chodzilas tam godzine jako 7latka, to nie moglo byc dalej niz 3-3.5 kilometra
                • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:23
                  Tak się sklada ze ja tez mam.

                  Ja pokonuje ten dystans znacznie szybciej. Nie, nie udowodnie tego, bo oczywiście nie mam jak.

                  godzine idzie 7 km dystans na mojej biezni moja kuzynka. Ale ona ma krótkie nogi i grube w dodatku.
                  Na średniej prędkosci.
                  • donkaczka Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:48
                    nie rob sobie jaj i nie pograzaja sie bardziej
                    moze masz popsuta? albo jaks dziwna? albo jednak bajki opowiadasz?
                    predkosc 7 kilometrow na godzine to szybki marsz, zeby utrzymac tetno w zakresie fatburning musze zawsze zwalniac, a nog nie mam krotkich, a kondycje niezla
                    w zasadzie moglabym wolniutko truchtac przy tej predkosci

                    prosze, bieznia ustawiona ma 4mph - czyli 7 km na godzine..
                    www.youtube.com/watch?v=-eYMy1Fcfc4
                    • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:29
                      Nie, no bez jaj. Nie mam popsutej.
                      Zdecydowanie.

                      Tak, pogrązam się, bo zrobie to szybciej niż ty. Oczywiście.
                      Ja zwykle chodze po pół godziny. Na siłowni mój ostatni wynik to 4 km w tym czasie.NIE BIEGIEM.
                      Nogi mam barzdo długie i kondyncję więcej niż niezłąwink

                      A w minute zrobie o wiele więcej brzuszków niż statystycznie podaje internet.

                      I tym samym pogrążam się wg was calkowicie. I bardzo dobrze, kluseczki.
                      • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:37
                        zabulin napisała:
                        > Ja zwykle chodze po pół godziny. Na siłowni mój ostatni wynik to 4 km w tym cza
                        > sie.NIE BIEGIEM.

                        Niesamowite...talent marnujesz...masz prawie tempo chodziarzy tongue_out
                        • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:57
                          Niesamowite...talent marnujesz...masz prawie tempo chodziarzy tongue_out

                          Ty nie masz żadnego. I zyjesz smile
                      • donkaczka Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 19:02
                        malo, ze jestes pospolita chamka, bo nic innego nie robisz, tylko przytyki, ze jestesmy grube, leniwe i nie mamy kondycji, to jeszcze jestes klamczucha

                        ty, z dlugimi nogami, wysmienita kondycja, przechodzisz 4 kilometry w pol godziny (czyli idziesz 8 km/h) bo dluzej w tym tempie ciezko wytrzymac, co? a jako 6 latka zasuwalas krotkimi nozkami, w zimie, z plecakiem, z predkoscia 7 km/h
                        sama sie pograzasz..
                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:28
                          donkaczka napisała:
                          >
                          > ty, z dlugimi nogami, wysmienita kondycja, przechodzisz 4 kilometry w pol godzi
                          > ny (czyli idziesz 8 km/h) bo dluzej w tym tempie ciezko wytrzymac, co? a jako 6
                          > latka zasuwalas krotkimi nozkami, w zimie, z plecakiem, z predkoscia 7 km/h
                          > sama sie pograzasz..
                          Po prostu z tego wynika, że koleżanka Zabulin lepszą kondychę miała mając lat 6 niż teraz wink
                        • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 01:52
                          malo, ze jestes pospolita chamka, bo nic innego nie robisz, tylko przytyki, ze
                          > jestesmy grube, leniwe i nie mamy kondycji, to jeszcze jestes klamczucha


                          Pospolitą chamką jesteś ty. Oraz hanalui.

                          Skieruj swój sokoli (?) wzrok na siebie.
                          Odpowiadam wam tylko w takim tonie jaki wy narzucacie.

                          Nie jesteście chamskie skądże- to ja zaczęłam używać słów bredzenie, głupoty, itp.

                          Nawet jeśli się z czymś nie zgadzasz możecie napisać to inaczej, np. "uważam, ze to nie możliwe", ""na pewno się nie mylisz?".
                          Nie od razu wy, damy-full- kultura, zaczynacie "bredzisz" " pogrązasz się" "gadasz głupoty"


                          Szczytem chamówy było napisanie przez haaluli; że woże mojemu dziecku "dupsko" samochodem. To cie nie bulwersuje, że tak pisze??? DZiecko-dupsko??? To jest ok???
                          Ona zaś taka delikatna. Z tobą na dokładkę smile

                          No wiec wyobraź sobie, jeśli ona moze napisać że moje dziecko ma dupsko, to ja moge napisać że ona jest gruba i leniwa.

                          Tylko ze ja wtedy jestem chamką.

                          Brawo za rzetelne i obiektywne podejście.

                          A na marginesie, dajecie się wkręcić w każda głupawa dyskusje. Miałyśmy dziś przedni ubaw w biurze. We trzy was podpuszczamy pisząc cokolwiek a wy jak te ślepe krety w to brniecie. Gdybym napisała że latałam latawcem w 5 sekund też byście dawały jak poparzone smile smile smile


                          Jaja sobie z was ludzie robią, a wy takie sztywne że każdy kit łykniecie i jeszcze ciągniecie to jakbyście brały udział w debacie nt. sytuacji polityczno-gospodarczej w krajach arabskich.
                          • donkaczka Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 09:35
                            > A na marginesie, dajecie się wkręcić w każda głupawa dyskusje. Miałyśmy dziś pr
                            > zedni ubaw w biurze. We trzy was podpuszczamy pisząc cokolwiek a wy jak te ślep
                            > e krety w to brniecie. Gdybym napisała że latałam latawcem w 5 sekund też byści
                            > e dawały jak poparzone smile smile smile

                            tak mi sie wydawalo, ze cie skads kojarze, ja juz te argumenty tez widzialam..
                            nie mam wiecej pytan big_grin
                          • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 12:42
                            zabulin napisała:
                            > A na marginesie, dajecie się wkręcić w każda głupawa dyskusje. Miałyśmy dziś pr
                            > zedni ubaw w biurze. We trzy was podpuszczamy pisząc cokolwiek a wy jak te ślep
                            > e krety w to brniecie. Gdybym napisała że latałam latawcem w 5 sekund też byści
                            > e dawały jak poparzone smile smile smile

                            Watpie...ktos cie w koncu z rodziny/znajomych uswiadomil ile to jest z twojej chalupy do tego przedszkola i ze z 7km zrobilo sie raptem 1.5 max 2 km...i zeby wyjsc z twarza wymyslasz kolejna bajeczke ze to dowcip niby, coby sie nie przyznac ze bzdury pletlas trzy po trzy tongue_out, nie pierwszy juz raz tongue_out
                            Swoja droga dowcip czy nie dowcip ...na wymyslenie takiego dowcipu wystarczy jedna przecietnie inteligetna osoba, a tu prosze zabulin jeszcze 2 kolezaneczek do tego potrzebowala...chyba zdajesz sobie sprawe ze to raczej dobrze o tobie nie swiadczy... to raz,...dwa....co to za mudre biurwy i biuro gdzie dorosle baby zabawiaja sie jak dzieci ze szkoly podstawowej? Budzetowka jak mniemam...czy sie stoi czy sie lezy itd
                            W sumie nawet nie jestem zdziwiona...po twoich wczesniejszych postach w innych watkach oczywistym bylo ze raczej z inteligetnymi ludzmi nie mogla bys wspolpracowac i pracowac, a jedynie z jakimis polglowkami podobnymi sobie (normalne dorosle kobiety raczej nie zabawiaja sie jak dzieciaki z podstawowki) ktore we 3 musza wysilac mozgowinice zeby cos splodzic, tongue_out...buchahahahaha
                            • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 19:02
                              Ty myślisz kretynko, ze takie dowcipy się wymyśla wcześniej??

                              Nie, mamy tu listę trzech głupich gęsi forumowych. Jesteś jedną z nich- jak cie spatrzymy podsyłamy link do posta i któras z nas cie podpuszca a ty jak ten debil zawsze w to idziesz.

                              Nie, nie budżetówka, zazdrosna kuro domowa. Biuro architektoniczne.

                              Półgłowkiem jestes ty. Nawet sie nie kapnęłaś, ze pisały trzy rózne osoby po jednym nickiem smile

                              Dałaś się zrobić w jajo jak czterolatka. Zresztą taki poziom wypowiedzi reprezentujesz smile

                              ...buchahahahaha

                              Najbardziej wiejski tekst a raczej zlepek liter mający określać śmiech. A raczej rechot. Bardziej pasuje do takiej sfrustrowanej ropuchy kktóra się daje robić na szaro.
                              Nie podoba ci się jak się zabawiamy- my w przeciwieństwie do ciebie nie traktujemy forum powaznie i nie spinamy d..pska jak ty :-0)
                          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:44
                            zabulin napisała:

                            > Miałyśmy dziś przedni ubaw w biurze. We trzy was podpuszczamy
                            A gdzie to takie biuro, że w 3 możecie taką bumelkę odstawiać?
          • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 00:49
            > Ja woże samochodem, owszem, a to dlatego ze przedszkole jest w odległości 7 km
            > od naszego domu. Mój 3,5 latek taki dystans pokona na piechotę, ale abym zdazył
            > a do pracy na 7.30, musiałabym wychodzić z nim z domu o 6:00 chyba.

            z tego samego powodu moje dziecko jezdzi wozkiem (albo na moim rowerze), samochodu nie mamy.
            Mamy 3 km pod gorke i rano nawet 5 min. roznicy to dla mnie duzo (zeby sie na pociag nie spoznic, bo te 3 km plus kawalek musze jeszcze sama doleciec do stacji). I tez nie mam ochoty na budzenie dziecka o 5 rano.
            Nie mialam zamiaru szpanowac kondycja dziecka tylko zwrocic uwage, ze to, ze jedzie wozkiem nie oznacza, ze jest nieudolne i rodzice nie nauczyli chodzic.
            • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:16
              z tego samego powodu moje dziecko jezdzi wozkiem (albo na moim rowerze), samoch
              > odu nie mamy.


              Ok, rozumiem. Mnie nieco razi już takie duże dziecko (zdrowe) w wózku.Po prostu.
              Uważam, ze z niektórych rzeczy się wyrasta.Ja z flachy, a przecież można i do 6 lat, bo wygodniej.

              OK, masz wyższą konieczność. Ale ty naprawdę nie widzisz jakie duże dzieci "spacerują" wózkami??? I naprawde ich matki uwazają, ze spacerują.

              Nie mialam zamiaru szpanowac kondycja dziecka tylko zwrocic uwage, ze to, ze je
              > dzie wozkiem nie oznacza, ze jest nieudolne i rodzice nie nauczyli chodzic.


              Wiem. Ja nie uwazam, zeby wożenie wózkiem niszczyło do cna kondycje. Zdrowe dziecko ma ja sporą. To jest post o samodzielności i wyręczaniu.
              Po prostu nie rozumiem jednego. Matki wozą na spacer czterolatki w wózkach, niosą pod gorę, zeby się nie zmęczyło. Kroją papu na kawałeczki a potem się dziwią, ze nie daje rady ich dzidzia, np. w przedszkolu.
              Tyle.

              PS. Mój tez ma kondycję. Mimo tego samochodu wink
              • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:23
                > Uważam, ze z niektórych rzeczy się wyrasta.Ja z flachy, a przecież można i do 6
                > lat, bo wygodniej.

                nie wiem co takiego wygodnego jest w tych flachach - te smoczki, nakretki z zakamarkami do mycia...
                Jakos nie widuje duzych dzieci na typowych spacerach w wozkach, albo moze sie nie przygladam zbytnio. My tez od dawna nie spacrujemy z wozkiem, bo jak wychodze na spacer to mam czas na to. Natomiast wiem, ze w grupie mojego dziecka sporo dowozonych wozkami, jeszcze wiecej samochodami.

                Po prostu jeze sie okropnie, jak slysze o tych bezwozkowych dzieciach wozonych samochodami. Bo o ile wozkowego dziecka nikt sila nie trzyma i moze w kazdej chwili wyjsc i biegac, to jak w samochodzie dziec podniesie krzyk, ze ma dosc fotelika, to go nikt nie wypusci w trasie i dojedzie do celu nie robiac kroku.
            • donkaczka Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:20
              a dlaczego rowerem nie jezdzi?
              ja mam dzieciki 5, 4 i 2.5, wozka nie uzywamy od dwoch lat - wczesniej dziewczyny na rowerach a mlody na moich plecach, potem cala trojka na rowerach
              autem jezdzimy gdy ja zdrowotnie nie domagam i marze, zeby wrocic szybko do lozka, albo pogoda jest wyjatkowo wredna
              • zabulin Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:42
                Powody sa dwa.

                Ale w zasadzie jeden najzupełniej wystraczy. Odstawiam go do przedszkola i do pracy zmykam. Pięc minut dalej.

                Jako, ze często wyjeżdżam pozałatwiac cos nawet na odległośc kilkudziesięciu kilometrow, rower nie sprawdza się zupełnie.
                Zresztą zwykle chodze do parcy w sukienkach- nie rower nie pasuje do sukienki smile

                A M. śmiga na rowerze az miło. Ale jednak 3,5 latek sam 7 km na rowerze do przedszkola, to przesada. Nawet dla mnie smile
              • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:28
                u mnie podow jest tez prosty - jest stromo pod gorke i stromo z gorki i nie jest to trasa, ktora 3letnie dziecko moze bezpiecznie przejechac.
                Dodatkowo nie mam planu B w przypadku niedomagan czy brzydkiej pogody.
          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 06:30
            Ja tam wózkiem do przedszkola nie woziłam. Tyle że ja mam do przedszkola ze 300 metrów i w razie "oporów materii" brałam delikwentkę pod pachę. Rozumiem, że ktoś śpieszący się do pracy i mający nieco dalej do przedszkola wiezie to dziecko wózkiem, rowerem czy samochodem.
          • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 22:28
            > Wybacz dla mnie wożenie wózkiem dziecka 3,5 letniego do przedszkola jest nieco
            > dziwne.
            No to wyobraź sobie, że musisz dojść rano do tego przedszkola z marudzącym, wleczącym się dzieckiem, a potem wrócić do domu, zabrać plecak i dotrzeć na 8 do szkoły/pracy... Ja tak odprowadzałam siostrę. Raczej nie miałam ochoty wychodzić przed siódmą rano, żeby wlec się przez 45 minut spacerkiem, jesli mogłam wziąć wózek i załatwić to w kwadrans.
      • silje78 Re: zabulin 16.09.11, 09:47
        > A znam takie, które nie dają dziecku jeść samodzielnie bo pochlapie mieszkanie
        > jedzonkiem.
        widzisz, ja jestem "taka". dałam córce łyżkę jak umiała nad nią zapanować, czyli nie wieku 10-11 m-cy. je sama odkąd ma ok 20 miesięcy. sporadycznie zdarza się jej nachlapać. danie jej łyżki w wieku 10-11 miesięcy nic by nie zmieniło, poza tym, że więcej miałabym sprzątania.
        • zabulin Re: zabulin 16.09.11, 10:35
          A ja dalam jak miał 10-11 mieisęcy i dzięki temu panowal nad łyżką doskonale w wieku 15 miesięcy.
          Mam nagrany film jak moj 1,5 roczny syn siedzi z dzieciakami 2-3 letniemi przy stole i tylko on ne wylewa zupy jedząc samodzielnie lyzką.

          I ja jestem "taka" i mnie to cieszyło na dodatek smile smile smile

          danie jej łyżki w wieku 10-11 miesięcy nic by nie zmien
          > iło, poza tym, że więcej miałabym sprzątania.


          Myśle że mniej czasu zajmowalo mi przetarcie podłogi czy stołu niż nakarmienie dziecka łyżką wink


          kazdy robi, jak uważa. Nie o tym ten post.
          Chodzi o to, ze niektórzy posyłają do przedszkola kompletnie niesamodzielne 2,5-3 latki i niech się inni bujają.
    • v.f Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 15.09.11, 22:18
      metodą Helen-Doron, mają wprowadzony basen, aikido i rodzice właśnie myślą, kiedy wprowadzić niemiecki. Tak właśnie mówią teraz o swoich dzieciach: wprowadzają im niemiecki, hiszpański, karate, srate-tate. Wszystkie zajęcia wybierają, na wszystkie wożą i na wszystkich przebierają a potem prowadzą do nauczyciela/trenera, który się nimi zajmie. Wprowadzają, tak, tak właśnie, tak jak wprowadza się kolejne dania w diecie niemowlaka. Gdyby otworzyć popołudniową szkołę samodzielności dla 2-3 latków, ooooo, to wtedy by do niej zapisali. Nawet kosztem dojazdu na drugi koniec miasta.
      Zwykly rodzic, który bawi się ze swoim dzieckiem i sam wszystkiego uczy swoje dziecko jest uważany za zagrożenie dla rozwoju tegoż dziecka.
      • mariela1987 Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 15.09.11, 23:39
        dzoaann- poczytaj sobie podstawę programową to się dowiesz na czym polega. Na pewno nie na odpieluchowaniu ( bo to był obowiązek rodziców) oraz karmieniu dzieci

        martinkowa – pytam o RADY a nie o to co robić konkretnie. Z resztą nie uważam,żeby było coś w tym złego jakbym nawet pytała jak coś konkretnie zrobic- nie będę udawać że jestem wszystkowiedząca bo nie jestem. Wolę być niedouczona ( i uzupełniać swoją wiedzę) niż taka nieporadna wychowawczo jak ty. Wmawiasz dziecku ze jest dzidziusiem pff… wyrośnie ci na fajtłapę i tyle z tego będziesz miała ( do tego nauczyciele będą miały z ni problem) . To już duże dziecko więc przestań traktować go jak niemowlaka, to nie jest żaden DZIDZIUŚ tylko przedszkolak. No cóż… prawda w oczy kole  Nie musze być dla ciebie autorytetem żeby stwierdzić pewne fakty

        tusia-mama-jasia- poczytaj wypowiedzi martinkowej to będziesz miala odpowiedź. Dziecko nie jest samo w przedszkolu bo matka mu wmawia ( i dziecko to przejęło) ze jest dzidziusiem  a mnie wyśmiewa jak proszę o radę w róznyc sprawach ( jestem nauczycielka)

        mikams75 – nieporadni to są rodzice. W kwestionariuszu wypisują bajki,ze dziecko jest samodzielne a potem się okazuje zupełnie co innego. I uwierz mi naprawde są takie dzieci… mi się aż wierzyć nie chce… Całe szczęście ja mam 4 latki i u mnie cyrk jest z 1 dzieckiem ale przełamuje się ponieważ nie ma wyjścia 
        • mariela1987 Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 15.09.11, 23:40
          tusia-mama-jasia- miało byc dziecko nie jest SAMODZIELNE a nie że dziecko jest samo tongue_out
        • mikams75 Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 16.09.11, 00:04
          > mikams75 – nieporadni to są rodzice. W kwestionariuszu wypisują bajki,ze
          > dziecko jest samodzielne a potem się okazuje zupełnie co innego. I uwierz mi na
          > prawde są takie dzieci… mi się aż wierzyć nie chce…

          no wiec mnie tez sie wierzyc nie chce. Bo nie wiem, co rodzic musi robic, zeby dziecko nic nie umialo. Nawet jesli rodzice nie robia nic w tym kierunku, to dziecko samo ma te ciekawosci, ze jednak czegos sie tam nauczy, albo bedzie choc probowal.
          Dla mnie takie pasywne dziecko, nieprobujace zrobic czegokolwiek samodzielnie to cos nienormalnego - nie wiem przyblokowane, z rodziny patologicznej... takiemu dziecku trzeba pomoc, nie wymuszac, pomoc bo z psychika cos musi byc nie tak.

          Ja dla odmiany wpisywalam, ze dziecko niewiele co umie (ok, odpieluchowana), miala 2 latka, a w przedszkolu sie okazalo, ze dziecko umie. Nie blokowalam dziecka w rozwoju a tam zrobila duzy skok.

          Jestes pewna, ze ta jedna dziewczynka w twojej grupie nie ma jakis problemow, lekow, zahamowan? Jestes pewna, ze to tylko kwestia tego, ze rodzice nie pokazali jak sie buty zaklada? Zakladali jej przez 3 lata buty na spiocha, ze dziecko nie widzialo? Dziecku nie trzeba urzadzac lekcji samodzielnosci, dziecko w naturalny sposob obserwuje, podlapuje, probuje.

          W duzej mierze tez piszac sugeruje sie zachowaniem mojej corki - do malo lubianej opiekunki potrafila powiedziec, ze nie zalozy skarpetek, bo nie umie, po czym ciepla nimi o sciane.
          Tym lubianym nie wycina takich numerow. A ja teraz to juz sama wiem, jaki typ osob ona lubi a jakich nie.
          • slonko1335 Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 16.09.11, 00:17
            no wiec mnie tez sie wierzyc nie chce. Bo nie wiem, co rodzic musi robic, zeby
            > dziecko nic nie umialo.

            wystarczy robić to za nie, wyręczać bo tak będzie szybciej, bo nie nabrudzi, nie nabałagani....
            • hanalui Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 16.09.11, 01:08
              slonko1335 napisała:
              > wystarczy robić to za nie, wyręczać bo tak będzie szybciej, bo nie nabrudzi, ni
              > e nabałagani....

              Niekoniecznie....mozna byc sprytnym dzieciakiem jak moje dziecie, ktore na narzekania ze nie umie, dostalo osobistego pomocnika w postaci starszego o pol roku lub nieco wiecej chlopca ktory za niego przykleja literki w zeszycie (codziennie jedna literka), choc doskonale wiem ze moje dziecie potrafi przyklejac...bo moje dziecie w tym czasie woli kolorowac tongue_out
              • slonko1335 Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 16.09.11, 08:48
                Niekoniecznie....mozna byc sprytnym dzieciakiem jak moje dziecie, ktore na narz
                > ekania ze nie umie, dostalo osobistego pomocnika w postaci starszego o pol roku
                > lub nieco wiecej chlopca ktory za niego przykleja literki w zeszycie (codzienn
                > ie jedna literka), choc doskonale wiem ze moje dziecie potrafi przyklejac...

                a tu sie zgadzam, mój robi dokładnie tak samo i pytałam pani czy nie kłamie w tej kwestii, że niby w domu mama tak nie pozwala lub nigdy tak nie musiał i owszem potwierdziła, że to u niego na porządku dziennym i kombinuje jak może i sprawdza gdzie się uda i że przecież ona widzie czy dziecko potrafi ale nie lubi, nie chce mu się akurat , próbuje w ogóle czy czeka aż ktoś za nie zrobi jak zawsze.
          • mariela1987 Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 16.09.11, 00:22
            mikams75- dziecko nie jest ciekawe i chęte by się nauczyć czegos nowego ( samoobsługi) bo wie że ktos inny ( czyt. Rodzic) zrobi to za niego to po co ? To wymaga WYSIŁKU ze strony dziecka a po co ma się wysilac jak ktos inny go wyręczy.

            Jestem pewna,że dziecko w mojej grupie należy do dzieci zrowych i nie ma żadnych lęków i zachamowac. Skąd to wiem ? Jak tylko mamusia wyjdzie to dziecko nagle robi się wesołe, chce nawiązywać kontakty z rówieśnikami, próbuje nowych rzeczy co przy mamie nawet by nie zrobiła. Nie chce się sama obsłużyć bo wie, ze za nią to robią inni. Ja widziałam jak rodzice/ dziadkowie odbierają to dziecko.Siedzi jak kukła a oni ją ubierają. Rozglada się na boki, patrzy w przestrzeń/ na tablice z rysunkami. W ogole ją ta czynność nie interesuje.

            No u mnie w grupie tak nie ma, bo ja mam 25 dzieci i nie mam czasu na karienie i ubieranie dziecka które ma 4,5 roku. I widzę że już z jedzeniem podejmuje próby ( wie że jak nie zje to będzie glodna) z ubraniem na razie nie ale przymierza się z zapinaniem butów, kurtki. Jeszcze 2 tygodnie tem nie robiła KOMPLETNIE NIC. Wszytsko powoli i z czasem się nauczy. Rodzicom mowie żeby pozwolili na więcej samodzielności, oni oczywiście się ze mną zgadzają po czym patrze ( po 10 minutach od rozmowy) jak ubierają dziecko….

            PS. Chciałam już odpowiedzieć na zarzuty większości że głodze dziecko w przedszkolu itd. To nie jest tak że ja to dziecko zostawiam samemu sobie. Ja POKAZUJE jak powinno złapać łyżkę czy widelec, jak włożyć do buzi, jak ubrac kurtkę, jak zapiąc, jak założyć buty, czapkę itd. Przy czym asekuruję to dając coraz wiekszą swobodę. Więc nie ma co żałować. Niestety musze,,odwalać” robotę za rodziców i dzieki temu moja grupa zamiast bawić się na ogródku przedszkolnym czeka aż ja to dziecko wyszykuje. No niestety. Ja ubierać nie mam zamiaru i się cackać. Mogę nauczyć ale nie wyręczyć. Dzieci mnie lubią ( chociaż większośc jak przychodzi to mówi,ze mnie kocha tongue_out), potwierdzają to także rodzice że dzieci o mnie opowiadają, że u mnie na zajęciach jest ciekawie,ze jak ja jestem to uczą sie nowych wierszyków, piosenek, ze się z nimi bawię i rozmawiam. Więc to nie jest tak,zę dziewczynka mnie nie lubi , bo mama twierdzi ze lubi mnie bardziej niż te drugą panią. Jest to po prostu kwestia tego że dziecko nie posiada tych umiejętności.




            • mikams75 Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 16.09.11, 01:07
              > mikams75- dziecko nie jest ciekawe i chęte by się nauczyć czegos nowego ( samoo
              > bsługi) bo wie że ktos inny ( czyt. Rodzic) zrobi to za niego to po co ? To wym
              > aga WYSIŁKU ze strony dziecka a po co ma się wysilac jak ktos inny go wyręczy.

              a co z etapem: jaaa, jaaa, samaaaa! SAMA!
              nie kazde dziecko to przechodzi?

              z tego co piszesz - dziewczynka jest smutna przy mamie, niekontaktowa, bierna - a po jej wyjsciu jakby normalnieje - jak dla mnie to dowod, ze jednak cos w domu jest nie tak. Nie wiem, zahukane dziecko, boi sie?

              A to ze dziadkowie ubieraja to tez nic wielkiego. Babcia moje dziecko wyrecza we wszystkim przegina na maksa, choc ja sie o to wkurzam. Rezultat: przy babci moje dziecko zapomina, ze potrafi cos zrobic samo. Wystarczy, ze babcia zniknie z pola widzenia, dziecku sie przypomina. A w przedszkolu to mu sie jeszcze wiecej przypomina wink

              I serio uczysz 4,5 letnie dziecko jak sie trzyma lyzke i jak wklada jedzenie do buzi? Nawet jesli rodzice zaniedbali, nie pokazali, to przeciez cos w domu jedza, przeciez dziecko widzi jak inni jedza. Jak lychy nie dali do reki, to normalne (niezahukane) dziecko wzieloby lyche samo, zeby robic to, co robia dorosli. Nawet jesli miala malo treningow to jednak powinna wiedziec, jak sie to trzyma i do czego sluzy. A wkladanie jedzenia do buzi to maja nawet malo inteligentne zwierzeta opanowane - instynkt dziala.
              Ja bym jednak wyslala i dziecko i mamusie do psychologa.
              • mikams75 Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 16.09.11, 01:14
                do tego wiekszosc dzieci to papugi i nasladuja innych. Najpierw rodzicow domu (chocby sztuccami dla lalek), pozniej kolegow w przedszolu. Nawet jak nigdy lyzki nie trzymala w reku, to siada z innymi, patrzy i nasladuje. 4-5 latek ma juz niezla koordynacje, wiec tragedii nie powinno byc. Najwyzej sie upacka gorzej niz inni.
            • jakw Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 16.09.11, 06:23
              Mikams, a 4,5-letnie dziecko nie ma przypadkiem problemów z grafomotoryką itp?
            • gepardzica_z_mlodymi Re: Założę się, że wszystkie chodzą na angielski 16.09.11, 12:00
              Jeszcze raz pogratuluję Ci pewności, że wszystko jest OK. Zdrowe dziecko tak się nie zachowuje. Być może młoda ma deficyt uwagi, być może coś innego ale każde zdrowe dziecko przechodzi etap "ja sam" i nawet najbardziej nadopiekuńczy rodzic nie jest wstanie tego złamać. Lepiej poradź się psychologa, który ma obowiązek objąć opieką dzieci z Twojej grupy.
        • martinkowa Re: Mariela 17.09.11, 21:21
          mariela1987 napisała:
          >
          > martinkowa – pytam o RADY a nie o to co robić konkretnie. Z resztą nie uw
          > ażam,żeby było coś w tym złego jakbym nawet pytała jak coś konkretnie zrobic- n
          > ie będę udawać że jestem wszystkowiedząca bo nie jestem. Wolę być niedouczona (
          > i uzupełniać swoją wiedzę) niż taka nieporadna wychowawczo jak ty. Wmawiasz d
          > ziecku ze jest dzidziusiem pff… wyrośnie ci na fajtłapę i tyle z tego będ
          > ziesz miała ( do tego nauczyciele będą miały z ni problem) . To już duże dzieck
          > o więc przestań traktować go jak niemowlaka, to nie jest żaden DZIDZIUŚ tylko p
          > rzedszkolak. No cóż… prawda w oczy kole  Nie musze być dla ciebie
          > autorytetem żeby stwierdzić pewne fakty
          >
          Możesz mi napisać (zalinkować) gdzie wmawiam dziecku że jest dzidziusiem? Bo nie rozumiem do czego pijesz. Chyba pomyliłaś osoby....
    • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 06:14
      Niech zgadnę - pani w czerwcu "oddała" grupę 6-latków i teraz jest w szkoku...
      • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 08:37
        Niech zgadnę- mamunie nie zwracały szczególnej uwagi na dzieciątka swe, bo karyjery robiły. A w przedszkolu dopiero się okazało, że tragedia. Same na to nie wpadły...
        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:34
          Ale uświadomiła im to pani nauczycielka. A nam wszystkim forumowiczka nie mogąca się powstrzymać przed oplotkowywaniem rodziców kolegów i koleżanek swojego dziecka. Myślę, że w ciągu kilku najbliższych lat możemy spodziewać się podobnych wątków , np
          - jak to niewłaściwie inne mamy ubierają swoje dzieci
          - jak to inne mamy nie dbają o rozwój intelektualny swoich dzieci i przez to ci najbystrzejsi skazani są na rysowanie, a nie naukę czytania
      • joshima No raczej 16.09.11, 09:32

    • donkaczka Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:29
      coz, wystarczy czasem forum poczytac i rozne dyskusje
      rozmowy o smoczkach, czy piciu z butelki, czy pieluchach - no bo co w tym zlego, bo mamie nie przeszkadza, bo ma czas i sie nauczy
      niby racja, nie umrze pijac z butelki do podstawowki, ale ja uwazam, ze im szybciej sie dzieciaki do samodzielnosci przyucza, tym sa mniej sfrustrowane i glupotami sie nie przejmuja
      to sa nawyki, przyzwyczajenia, bardzo bazowe umiejetnosci - gdy dziecko ich sie pozbywa/nabywa w mlodym wieku, wchodza mu w krew i nie sa wielkim halo
      im sa starsze, tym wieksze cyrki i robienie afery z prostych rzeczy - oduczenia smoczka czy nauczenia pic z kubeczka
      to nie lepiej 3latka czyms ciekawszym zajac? tylko krecic zycie rodzinne wokol kwestii, ze jasio zbiera gwiazdki za kazdy dzien bez smoczka, czy inne zaawansowane techniki na nauczenie dziecka czegos, co dawno powinno umiec?

      rodzice przegapiaja, ze im dzieci rosna, niestety ale trzeba trzymac reke na pulsie i dziecku sie przygladac, kiedy jest pora na kolejny krok
      latwiej jest gdy w domu jest wiecej dzieci, matce brakuje rak i szybko sie robia samodzielne, moje dzieci szybko jadly samodzielnie, szybko sie ubieraly, 4 latka robila sniadanie mlodszym, gdy ja spalam - tak im sie podobalo, ze musialam zalozyc blokade na lodowke
      niestety ich samodzielnosc bywa dla mnie pracochlonna i czasochlonna smile ale taki lajf big_grin
      • joshima Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:36
        Z jedzeniem, czy piciem z kubka to masz rację. Co do smoczków, to nie wiem czemu to pani w przedszkolu przeszkadza, że dziecko na drzemkę chciałoby smoczka. Skoro rodzicom nie przeszkadza. Co do pieluch. Skoro przedszkole nie postawiło warunków, że dziecko ma być odpieluchowane, to o co teraz pretensje?
        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:43
          Co do pieluch. Skoro przedszkole nie postawiło w
          > arunków, że dziecko ma być odpieluchowane, to o co teraz pretensje?

          owszem postawiło, pierwsze zebranie było na przełomie maja i czerwca, wtedy rodzice zostali poinformowani, iż do września dzieci mają być odpieluchowane bo według regulaminu takie tylko są do przedszkola przyjmowane, na zebraniu pod koniec sierpnia wszyscy rodzice twierdzili, że dzieci są bez pieluch, no fakt są...
          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:45
            No właśnie - są bez pieluch i bez smoczków. Więc o co paniom chodzi?
      • mantha Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:40
        Niechybnie piszesz o moim dziecku, ktore w przedszkolu zaczelo posikiwac w majty i coz mam zrobic, przerwac moja jakze wspaniala i blyskotliwa kariere i siedziec w domu przez najblizsze najlepiej 3 lata (bo jak z wczesniejszych postow sie dowiedzialam to moja praca zapewne jest winna). ubieranie i jedzenie zdolalysmy opanowac pomimo mojej cudownej kariery, ktora wole robic niz wychowywac dziecko uncertain jezusienazarejski - niektore kobity od siedzenia w domu z dziecmi naprawde maja jakies zmiany w mozgu, dam sobie reke uciac, ze cos sie robi w glowie niedobrego.
    • silje78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:43
      chyba trafiłaś na "słabszą" grupę...
      moja córka rozpoczęła przedszkole rok temu. na zebraniu dzieci (wszystkie) były chwalone za samodzielność, umiały się ubrać, nie było problemów w wc, z jedzeniem. kilkoro dzieci miało pieluszkę zakładaną do spania. panie we wszystkim dzieciom pomagały jak sobie nie radziły.
      co dziwi mnie w twoim poście, to to, że nauczycielka jest załamana CAŁĄ grupą. albo pani miała inne oczekiwania i pomoc trzyletnim dzieciom ją przerasta, albo faktycznie macie zbiorowy problem...
      no i też dziwne jest, że CAŁA grupa ma problem z adaptacją...
      coś mi podpowiada, że problemem chyba jest pani i jej podejście, a nie same dzieci...
      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 09:46
        >albo pani miała inne oczekiwania

        pani jak na moje miała całkowicie normalne oczekiwania wobec trzyletniego dziecka-żadne cuda tylko podstawowe umiejętności...
      • takasobieja79 PRAWDA 16.09.11, 10:32
        ... jest taka ze rodzicom wygodniej dac dziecku butle niz nakarmic lyzeczka lub pozwolic jesc samemu , bo przeciez to zajmuje czas. lepiej dziecku dac butle posadzic przed telewizorem czy nakupowac pelno zabawek , niz nauczyc go czegos.
        Drogie mamy wola ogladac Tv , siedziec na necie niz pobawic sie z dzieckiem. Pampers tez wygodny , bo przeciez trzeba nauczyc dziecko nocnika...
        Lenistwo to po pierwsze!
        Brak czasu to po drugie !!
        Wygodnictwo w tym komercyjnym swiecie to trzeci powod zaistnialej sytuacji!!!
        • takasobieja79 Re: PRAWDA 16.09.11, 10:43
          Zapomnialam jeszce dodac ze te dzieci pewnie wysylane sa na mnostwo zajec typu angielski, balet , rytmika itp bo przeciez sa takie genialne.
          Sama jestem mama bawie sie z dzieckiem , chodze na spacery , przesiaduje na placach zabaw. mala chodzi na 3 godz do przedszkola , reszte czasu spedza ze mna. Nie sztuka liczyc ze ktos zrobi twoja praace za ciebie, dziecko to nie piesek, nie zabawka.
          Nocnik pojawil sie w wieku 2 lat, przyznaje mam problemy z oduczeniem jej nocnika, ale przy spolpracy przedszkola pooowoli widze postep. mala sama myje rece, butle odrzucila w wieku 18 miesiecy. Je sama zupy i drugie dania, przyzanje po zupie i jogurcie mam sprzatania co nie miara ale to chyba normalne. Ale zeby 3 letnie dziecko robilo w pieluche i nawet nie zawolalo ze ma kupe to SZOK dla mnie
          To nie wina dzieci niestety , to nieudolnosc rodzica!!
          • aagnes Re: PRAWDA 16.09.11, 11:22
            Sama jestem mama bawie sie z dzieckiem , chodze na spacery , przesiaduje na pla
            > cach zabaw. mala chodzi na 3 godz do przedszkola , reszte czasu spedza ze mna.

            No to wez se jeszcze pomnik postaw, jaka to wspaniala matka polka jestes, coto do pracy nie musi chodzic, tylko jedyna trescia zycia sa place zabaw, zabawy dydaktyczne z dzieckiem i inne 'wspaniale' zajecia. oderwalo cie od rzeczywistosci i tyle. wez te swoje wspaniale dziecko zabierz z przedszkola, bo tam sie z pewnoscia zmarnuje przy tych nieudolnych dzieciach karmionych butelka, ogladajacych tv i majacych normalne matki - pracujace i wyjace czyms wiecej niz dzieckiem.
            • takasobieja79 Re: PRAWDA 16.09.11, 11:47

              >
              > No to wez se jeszcze pomnik postaw, jaka to wspaniala matka polka jestes, coto
              > do pracy nie musi chodzic, tylko jedyna trescia zycia sa place zabaw, zabawy d
              > ydaktyczne z dzieckiem i inne 'wspaniale' zajecia. oderwalo cie od rzeczywistos
              > ci i tyle. wez te swoje wspaniale dziecko zabierz z przedszkola, bo tam sie z p
              > ewnoscia zmarnuje przy tych nieudolnych dzieciach karmionych butelka, ogladajac
              > ych tv i majacych normalne matki - pracujace i wyjace czyms wiecej niz dzieckie
              > m.
              Zazdroscisz?? Alez jestes zgorzkniala!!! A nie normalna jestes Ty typowa matka polka- zazdrosna i zgorzkniala.
              • aagnes Re: PRAWDA 16.09.11, 11:53
                Nie zazdroszcze, bo i czego w gruncie rzeczy? tego, ze musisz byc 24 h na dobe na skinienie dziecka, zeby go jako tako wychowac? albo jestes nieudolna, albo twoje dziecko dosyc oporne na zabiegi wychowawcze, uwierz mi, ze normalnie pracujaca kobieta i dziecko w przedszkolu zadowlone i majace duze poczcie bezpieczenstwa to duzo lepsze dla ich obojga niz matrona zyjaca od placu zabaw do obiadku itp, predzej czy pozniej odechciewa sie takiego zycia wczujac, ze cos jest nie tak i wtedy dopiero zobaczysz co to znaczy zazdrosna i zgorzkniala matka polka z ktora ani gach nie za bardzo o czym rozmawiac ani dziecko nie za bardzo, zobaczysz ja w lusterku.
                a napisalam w tym tonie, poniewaz dosyc agresywnie napisalas o kobietach, ktore smialy oddac dziecko do przedszkola a te dzieci nie sa takie "genialne" jak twoje w ubieraniu sie, rozbieraniu i nic tylko gnija przed tv.
                • takasobieja79 Re: PRAWDA 16.09.11, 12:17

                  > Nie zazdroszcze, bo i czego w gruncie rzeczy? tego, ze musisz byc 24 h na dobe
                  > na skinienie dziecka, zeby go jako tako wychowac? albo jestes nieudolna, albo t
                  > woje dziecko dosyc oporne na zabiegi wychowawcze, uwierz mi, ze normalnie pracu
                  > jaca kobieta i dziecko w przedszkolu zadowlone i majace duze poczcie bezpieczen
                  > stwa to duzo lepsze dla ich obojga niz matrona zyjaca od placu zabaw do obiadku
                  > itp, predzej czy pozniej odechciewa sie takiego zycia wczujac, ze cos jest nie
                  > tak i wtedy dopiero zobaczysz co to znaczy zazdrosna i zgorzkniala matka polka
                  > z ktora ani gach nie za bardzo o czym rozmawiac ani dziecko nie za bardzo, zob
                  > aczysz ja w lusterku.
                  > a napisalam w tym tonie, poniewaz dosyc agresywnie napisalas o kobietach, ktore
                  > smialy oddac dziecko do przedszkola a te dzieci nie sa takie "genialne" jak tw
                  > oje w ubieraniu sie, rozbieraniu i nic tylko gnija przed tv.

                  Ach moja droga ja nie potrzebuje jak ty gacha aby sie dowartosciowacsmile Moj maz to normalny facet a nie gachsmile wiec jak Ty musisz sie przypodobac swojemu gachowi to Ci wspolczuje.
                  Agresji rowniez smile
                  Nie musze chodzic do pracy by czuc sie dowartosciowana. A ty pewnie jestes za to zazdrosna ze zamiast spedzac czas z wlasnym dzieckiem musisz pracowac by miec za co zyc. Ja nie musze. I moze dla Ciebie spedzac czqs z dzieckeim to katorga ale dla mnie nie. I jak Ci cos nie odpowiada to mi przykro, ale to Towj problem
                  Nie mam zamiaru znizac sie do poziomu awantury by udowadniac swoje racje, a Ty krzycz ile chcesz, wyrzuc te frustracje z siebie bo jak narazie widze ze to ty masz problem z akceptacja wlasnego zycia i tego kim jestes. Milego weekendu dla Ciebie i Twojego Gachasmile
                  • aagnes Re: PRAWDA 16.09.11, 12:46
                    Moj maz
                    > to normalny facet a nie gachsmile
                    no jasne, skrupulatnie korzysta z obslugi hotelowo-opiekunczej jaka daje mu zona w domu non stop. klasyka gatunku.
                    nie rozumiem i uwazam, ze nie masz ani krztyny racji twierdzac, ze li tylko i wylacznie kobita w domu jest w stanie zapewnic swojemu dziecku jakis fantastyczny rozwoj, otoz jestes w szerokim bledzie - to sie sprawdza, ale w przypadku niemowlecia, ale przeciez nie u 3 czy 4 latkow (juz nie wspominam o starszych dzieciach).
                    poza tym nie krzycze ani sie awanturuje tylko odpowiadam w takim tonie, jak ty napisalas swoj pierwszy, lekko mowic, naiwny post. nie - nie jestes doskonala matka siedzac z dzieckiem 24 h/dobe, nie - twoje dziecko siedzac z toba non stop nie wykaze sie zadna samodzielnoscia, to ze samo wciaga gatki na nogi przy tobie nie swiadczy o tym, ze zrobi to samo w przedszkolu, wiec niestety nie masz racji, tylko niepotzrebnie kreujesz sie na taka ponad inne, normalne dziewczyny, ktore swietnie radza sobie z tym wszystkim w kilka godzin na co ty masz cala dobe.
                    • takasobieja79 Re: PRAWDA 16.09.11, 12:55
                      Moje dziecko CHODZI do przedsszkola, wiec coz tu twoja teoria idzie w pach.
                      A za opiekunke placimy
                      A ja moja droga nie mieszkam w Pl , tu gdzie mieszkam studiuje, dla wlasnej przyjemnosci
                      Mam tez czas na hobby i wlasny rozwoj.
                      A Ty to chyba naprawde masz problem z Twoim gachem ze wciaz o tym przypodobaniu sie jemu piszesz...
        • mantha Re: PRAWDA 16.09.11, 12:56
          Lenistwo to po pierwsze!
          > Brak czasu to po drugie !!

          napisala pani, co oddaje dziecko na 3 godziny dziennie do przedszkola i nie ma nic innego do roboty ponad zajmowaniem sie ww. nie mam wiecej pytan.
          • carmita80 Re: PRAWDA 16.09.11, 13:16
            mantha napisała:

            >
            > napisala pani, co oddaje dziecko na 3 godziny dziennie do przedszkola i nie ma
            > nic innego do roboty ponad zajmowaniem sie ww. nie mam wiecej pytan.

            Zgadza sie. Napisala pani co wiedziala, w angielskim przedszkolu w ktorym jest wystarczajaca ilosc opiekunow, w ktorym dziecko 3-letnie z pielucha problemu by nie stanowilo, bo rzadko co problem stanowi a jesli juz to sie go w sposob delikatny i rzeczowy omawia z rodzicem i szuka rozwiazan. Ale pani napisala...pani studia zaczela niedawno, ma jedno dziecko i jak dotad caly swoj czas dla niego, pani co to sie poplakala gdy dziecko w przedszkolu zostawiala...
            • 3-mamuska Re: PRAWDA 16.09.11, 19:12
              carmita80 napisała:

              > mantha napisała:
              >
              > >
              > > napisala pani, co oddaje dziecko na 3 godziny dziennie do przedszkola i n
              > ie ma
              > > nic innego do roboty ponad zajmowaniem sie ww. nie mam wiecej pytan.
              >
              > Zgadza sie. Napisala pani co wiedziala, w angielskim przedszkolu w ktorym jest
              > wystarczajaca ilosc opiekunow, w ktorym dziecko 3-letnie z pielucha problemu b
              > y nie stanowilo, bo rzadko co problem stanowi a jesli juz to sie go w sposob de
              > likatny i rzeczowy omawia z rodzicem i szuka rozwiazan. Ale pani napisala...pan
              > i studia zaczela niedawno, ma jedno dziecko i jak dotad caly swoj czas d
              > la niego, pani co to sie poplakala gdy dziecko w przedszkolu zostawiala...


              W NORMALNYM angielskim przedszkolu dziecko nie moze miec pieluchy,to znaczy sa 2 grupy jedna da 8.50-11.20 druga na 12.30 do 15.00 i tam nie moze miec dziecko pieluch.
              I wtych przedszkolach sa dzieci tylko 3+

              Sa przedszkola gdzie dziecko moze tafic na dluzej i wczesniej niz ma 3-latka(od 3 lat 15 godzin tygodniowo ma dziecko za darmo, mozna zostawic na dluzej,ale za wiecej godzin w tych palcowkach trzeba doplacic) i tam jest miejsc na zmiane pieluch i nie stanowi to problemu.
              Ale normalne przedszkole o 2 grupach porannej i popoludniowej juz pieluchy nie ma gdzie zmienic.
              Ale panie pomagaja w wytarciu pupy,przypiluja zeby dziecko rece umylo,jak sie ssika to dyskretnie wyprowadzja i przebieraja w suche ciuchy,a mamie mowi po cichu i dyskretnie.

              W moim przedszkolu u starszych dzieci,nie bylo dzieci w pieluchach.
              Natomiast w najmlodszego sa dzieci w pieluchach i inne godziny otrwarcia.
              • carmita80 Re: PRAWDA 16.09.11, 19:33
                3-mamuska napisała:

                > W NORMALNYM angielskim przedszkolu dziecko nie moze miec pieluchy,to znaczy sa
                > 2 grupy jedna da 8.50-11.20 druga na 12.30 do 15.00 i tam nie moze miec dziecko
                > pieluch.
                > I wtych przedszkolach sa dzieci tylko 3+

                Piszesz o przedszkolach przy szkolach podstawowych, a wiele z tych szkol takich oddzialow wogole nie ma, godziny tez sa rozne w zaleznosci od szkoly, u nas akurat byly inne niz u ciebie ale to nie ma znaczenia. Pieluch tam nie zmieniaja, bo nie ma warunkow czyli lazienki z prysznicem i przewijakami i to jedyny powod. Jednak zdarzaja sie dzieci, ktore zaczynaja takie przedszkola zapieluchowane i po paru miesiacach problem sie rozwiazuje bo dzieci dojrzewaja. Tam dzieci sa tylko 3 godziny. Jest to darmowe.
                >
                > Sa przedszkola gdzie dziecko moze tafic na dluzej i wczesniej niz ma 3-latka(od
                > 3 lat 15 godzin tygodniowo ma dziecko za darmo, mozna zostawic na dluzej,ale z
                > a wiecej godzin w tych palcowkach trzeba doplacic) i tam jest miejsc na zmiane
                > pieluch i nie stanowi to problemu.

                To sa wlasnie normalne przedszkola, z wyzywieniem i pelna opieka, gdzie dzieci moga takze spac jesli chca. Takie przedszkola najczesciej oferuja opieke nad dziecmi w wieku 0-5 lat, a dzieci ktore koncza 3 lata maja 15 godzin tygodniowo darmowych, ale moga je wykorzystac tylko w jednym miejscu albo w przedszkolu takim, albo przy szkole albo u childminder jesli council to finansuje, a nie kazdy to robi tzn. childminders, bo przedszkola wszystkie. W tych przedszkolach sa dwie sesje 5-godzinne, max 10 godzin dziennie czynne 8-18, zazwyczaj.

                > Ale normalne przedszkole o 2 grupach porannej i popoludniowej juz pieluchy nie
                > ma gdzie zmienic.

                I jeszcze raz - to sa przedszkola przy szkolach gdzie uczeszczaja dzieci tylko na 3 godziny dziennie, bez wyzywienia, oferowane maja tylko mleko i przekaske typu owoc/warzywo.

                > Ale panie pomagaja w wytarciu pupy,przypiluja zeby dziecko rece umylo,jak sie s
                > sika to dyskretnie wyprowadzja i przebieraja w suche ciuchy,a mamie mowi po cic
                > hu i dyskretnie.

                To fakt. Moze nie po cichu, ale z pewnoscia dyskretnie, w koncu to nie dotyczy innych rodzicow.

                • 3-mamuska Re: PRAWDA 16.09.11, 19:43
                  > > Ale normalne przedszkole o 2 grupach porannej i popoludniowej juz pieluch
                  > y nie
                  > > ma gdzie zmienic.
                  >
                  > I jeszcze raz - to sa przedszkola przy szkolach gdzie uczeszczaja dzieci tylko
                  > na 3 godziny dziennie, bez wyzywienia, oferowane maja tylko mleko i przekaske t
                  > ypu owoc/warzywo.

                  No to wiem,moje 2 starszych chodzilo do takiego przedszkola,wlasnie przy szkole do ktorej poszly,ale szkola niedaleko naszej nie ma swojego przedszkola i ich dzieci chodzily do nas.
                  Teraz przez nawal dzieci otworzyli we wrzesniu wlasne,przy wlasnej szkole.
                  NAajmlodszy chodzi do przedszkola, ktorym wlasnie oferuje wiekszy zakres godzin i poslikow, a wiec i zmiana pieluch i posliki sa u nas az 3- owoce,lunch i podwieczorek.
                  Fajne jest to ze np.dzis moj syn zrobil siku 3 razy w majtki i kupe i dostalam suche wyprane ciuchy i na droge do domu dostal pieluche,zeby opiekunka w busie nie miala problemu i zeby dziecko nie siedzilo mokre,bo ma gorszy dzien.
                  Od roku jest uczony na toalete i od kilku miesiecy nie uzywa pieluch w przedszkolu,ale dzis potrzebowal i tyle.
                  • takasobieja79 Re: PRAWDA 16.09.11, 20:00

                    > Fajne jest to ze np.dzis moj syn zrobil siku 3 razy w majtki i kupe i dostalam
                    > suche wyprane ciuchy i na droge do domu dostal pieluche,zeby opiekunka w busie
                    > nie miala problemu i zeby dziecko nie siedzilo mokre,bo ma gorszy dzien.
                    > Od roku jest uczony na toalete i od kilku miesiecy nie uzywa pieluch w przedszk
                    > olu,ale dzis potrzebowal i tyle.
                    O to mi sie tez podobalo bo jak mala zalala bluze farba doatalam ja WYPRANA a corka siedziala w przebranych ciuchach. Corka uparcie nie chce usiasc na muszle tylko nocnik i koniec i teraz zaczynamy ja uczyc tylko muszli oczywiscie przy wspolpracy przedszkola
              • takasobieja79 Re: PRAWDA 16.09.11, 19:51
                > W NORMALNYM angielskim przedszkolu dziecko nie moze miec pieluchy,to znaczy sa
                > 2 grupy jedna da 8.50-11.20 druga na 12.30 do 15.00 i tam nie moze miec dziecko
                > pieluch.
                > I wtych przedszkolach sa dzieci tylko 3+
                >
                > Sa przedszkola gdzie dziecko moze tafic na dluzej i wczesniej niz ma 3-latka(od
                > 3 lat 15 godzin tygodniowo ma dziecko za darmo, mozna zostawic na dluzej,ale z
                > a wiecej godzin w tych palcowkach trzeba doplacic) i tam jest miejsc na zmiane
                > pieluch i nie stanowi to problemu.
                > Ale normalne przedszkole o 2 grupach porannej i popoludniowej juz pieluchy nie
                > ma gdzie zmienic.
                > Ale panie pomagaja w wytarciu pupy,przypiluja zeby dziecko rece umylo,jak sie s
                > sika to dyskretnie wyprowadzja i przebieraja w suche ciuchy,a mamie mowi po cic
                > hu i dyskretnie.
                >
                > W moim przedszkolu u starszych dzieci,nie bylo dzieci w pieluchach.
                > Natomiast w najmlodszego sa dzieci w pieluchach i inne godziny otrwarcia.
                Moja mala chodzi do sure start centre . czynne codziennie od 8 do 17
                W ankiecie jaka wypelnialam byly pytania o to czy dziecko uzywa pampersow, umie uzywac sztuczcow, zawiazac buty itp. W grupie corki sa tez dwulatki. W przedszkolu na darmowe godziny (10) przyjmowane sa tez dwulatki. Jak bylam na spotkaniach zanim corcia poszla do przedszkola 2xpo 1 godzinie widzialam ze Panie pomagaja dzieciom wytrzec sie po toalecie, czy tez w innych czynnosciach. Z tego co wiem w wiekszosci angielskich przedszoli dziecko w wieku 3 lat musi byc odpieluchowane. A i u nas jakos chyba nie ma zmian na popoludiowa i poranna. Mala od poniedzialku ma zmienione 2 dni na 8 i pozniej 3 dni na 11. Ale widzialam ze dzieci o roznych godzinach przychodza.

                Ps. Czego sie jeszzcze przyczepicie? ze mam jedno dziecko, siedze w domu i o moj boze studiuje!!! W glowie sie mi poprzewracalo ze wybieram to niz oddanie dziecka na caly dzien do przedszkola a sama do pracy , by pozniej wiekszosc tych pieniedzy oddac na przedszkole. !5 godzin ma za darmo, za kazda nastepna placi sie 4funty za godz. Nic mi nie doplaca wiecej nie pobieram zadnej pomocy socjalnej , zadnego zasilku wic cala oplate musialabym pokryc z wyplaty , do tego posilki i naprawde sie nie oplaca


                A i nie martwcie sie corka od roku nie robi " w majty" wiec raczej jej to nie grozi

                • 3-mamuska Re: PRAWDA 16.09.11, 19:59
                  takasobieja79 napisała: Moja mala chodzi do sure start centre

                  A w ktorym jestescie,bo my tam chodzimy od 6 lat,wcesniej z corka a teraz z synem na wszystkie play grup,wycieczki a teraz syn chodzi do nich doprzedszkola,a corka chodzila do przedszkola przy swojej szkole,bo do tej szkoly chodzil jej starszy brat,wiec latwiej mi sie ich zabieralo.BO pewnie tez by tam chodzila.

                  • takasobieja79 Re: PRAWDA 16.09.11, 20:05
                    3-mamuska napisała:

                    > takasobieja79 napisała: Moja mala chodzi do sure start centre
                    >
                    > A w ktorym jestescie,bo my tam chodzimy od 6 lat,wcesniej z corka a teraz z syn
                    > em na wszystkie play grup,wycieczki a teraz syn chodzi do nich doprzedszkola,a
                    > corka chodzila do przedszkola przy swojej szkole,bo do tej szkoly chodzil jej s
                    > tarszy brat,wiec latwiej mi sie ich zabieralo.BO pewnie tez by tam chodzila.

                    No u mnie tez jest SSC przyszkolne! Otworzyli je w zeszlym roku , i od tamtej pory zaliczmy play gropu i wycieczki
                    Bylismy latem autokatarem 2 razy nad oceanem
                    U mnie jets przyszkolne SSC ale To jest infant school od 5 do 7 lat mala idzie tam za roksmile
                    A powiedz mi korzystalas kiedys cos z kursow jakie oferuja centra dla doroslych? Ja zaczynam od poniedzialku
                    "Adult Learning
                    Creative Time for Learning" kurs craftu and hand madesmile
                    >
                    • takasobieja79 Re: PRAWDA 16.09.11, 20:08
                      Zapomnialam dodac ze bedzie to moj pierwszy taki kurs a od listopada chce isc na
                      'Save a Child's Life' First Aid Session
                      Wiesz moze jak to wyglada? Na czym polega?
                    • 3-mamuska Re: PRAWDA 16.09.11, 20:26
                      A powiedz mi korzystalas kiedys cos z kursow jakie oferuja centra dla doroslych
                      > ? Ja zaczynam od poniedzialku
                      > "Adult Learning
                      > Creative Time for Learning" kurs craftu and hand madesmile
                      Chodzilam na angielski,komuter i areobik,masaz dla niemowlat,toy library ,na messy fingers,dla dzieci z problemami z mowa,i problemami ruchowymi,bumps and babies,stay and play,movers and groovers.
                      Teraz jest tylko kurs gotowania,ale ja nie musze chodzic z racji zawodu.
                      • takasobieja79 Re: PRAWDA 16.09.11, 20:35
                        3-mamuska napisała: Chodzilam na angielski,komuter i areobik,masaz dla niemowlat,toy library ,na m
                        > essy fingers,dla dzieci z problemami z mowa,i problemami ruchowymi,bumps and ba
                        > bies,stay and play,movers and groovers.
                        > Teraz jest tylko kurs gotowania,ale ja nie musze chodzic z racji zawodu.
                        Ja chodzilam wpierw na play group dla emigrantow, ale mi sie nie podobalo, same litwinki tam byly, ja ni slowa po litewsku a wiekszosc z nich po angielsku, ani po polsku.
                        Bumps & Babies bylam ale jeszcze zanim mala sie urodzila. Teraz chodze na play and sing
                        Z tym ze na to wszystko chodze do sasiedniego centrum scisle powiazanego z moim.
        • memphis90 Re: PRAWDA 17.09.11, 22:47
          Ty masz jakieś dziwne pojęcie wygody- bo dla mnie wygodniej jest posadzić dzieciaka samego z łychą i miską.On sobie gmera przez pół godziny, a ja mam 1.spokój 2.najedzone dziecko 3.dziecko zajmujące się samo sobą. Natomiast całkowicie wbrew swojej wygodzie próbowałam odpieluchować córę (to miała być inwestycja na przyszłość)- i bujałam się z łapaniem sików przez 1.5 roku. To tak w kontekście "dziecko sika w majty, bo rodzicom się nie chciało". No sorry, ale ja za nią kupy na sedes nie zrobię i na całą dobę tam nie posadzę. Dopóki nie dojrzały zwieracze całe moje "edukowanie" sensu nie miało, a wycieranie sików z moją wygodą nic wspólnego nie miało.
      • joshima Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:41
        silje78 napisała:

        > chyba trafiłaś na "słabszą" grupę...
        > moja córka rozpoczęła przedszkole rok temu. na zebraniu dzieci (wszystkie) były
        > chwalone za samodzielność, umiały się ubrać, nie było problemów w wc, z jedzen
        > iem. kilkoro dzieci miało pieluszkę zakładaną do spania. panie we wszystkim dzi
        > eciom pomagały jak sobie nie radziły.
        To nie chodzi o "słabszą" grupę tylko o słabszą nauczycielkę.
        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:58
          > To nie chodzi o "słabszą" grupę tylko o słabszą nauczycielkę.

          nie no wina nauczycielki jest absolutna, dzieciak na buteleczce, ze smosiem, karmiony, robi pod siebie-nie gdzie tam rodzic winien-panią na stos w końcu w dwa tygodnie powinna się uwinąć i nauczyć...
          ale mnie rozbawiłaśsmile
          • ciociacesia skoro byly omowione ogolne sprawy 16.09.11, 15:06
            i nie wywlekano konkretnych dzieci na forum publiczne to skad ty to wszystko wiesz? ze ze smosiem, ze ubierany?
            pisze ci tu kilka osob ze dzieci tak na stres reaguja niekiedy, ze adaptacja bywa dla nich trudna. normalnie chyba psa masz smile
            • slonko1335 Re: skoro byly omowione ogolne sprawy 16.09.11, 16:16
              bo nauczyciel mówi, że drzemki nie ma bo mu dzieci ryczą za smokiem, i reszta grupy zmęczona bo zasnąć nie może, itd. nie mówił kto ja nie mam pojęcia, zresztą nawet jakby wymienił z imienia i nazwiska dalej bym pojęcia nie miała, przecież nie znam tych dzieci...
              • jakw Re: skoro byly omowione ogolne sprawy 16.09.11, 20:43
                Dzieciak spełnia wymagania przedszkola - przychodzi bez smoka. Takie pewnie były wymagania przedszkola i są spełniane...
          • joshima Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:37
            slonko1335 napisała:

            > > To nie chodzi o "słabszą" grupę tylko o słabszą nauczycielkę.
            >
            > nie no wina nauczycielki jest absolutna, dzieciak na buteleczce, ze smosiem, ka
            > rmiony, robi pod siebie-nie gdzie tam rodzic winien-panią na stos w końcu w dwa
            > tygodnie powinna się uwinąć i nauczyć...
            > ale mnie rozbawiłaśsmile

            Skoro przedszkole nie stawiało co do tego żadnych wymagań wymagań (a chyba nie stawiało skoro takie dzieci przyjęto), to niestety nauczycielka nie ma nic do gadania tylko ma się tym dzieckiem zajmować. I tu nie ma o czym dyskutować. Zrozum to wreszcie.
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:22
              > Skoro przedszkole nie stawiało co do tego żadnych wymagań wymagań (a chyba nie
              > stawiało skoro takie dzieci przyjęto), to niestety nauczycielka nie ma nic do g
              > adania tylko ma się tym dzieckiem zajmować. I tu nie ma o czym dyskutować. Zroz
              > um to wreszcie.

              ależ oczywiście że stawiało, bardzo dokłądnie było przedstawione co powinien umieć przedszkolak we wrześniu jak się pojawi....
              • joshima Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 17:17
                slonko1335 napisała:

                > ależ oczywiście że stawiało,
                No nie bardzo, skoro dyrekcja nie reaguje na histerię nauczycielki.
        • silje78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:15
          też niżej to napisałam, że nauczycielka sobie jednak nie radzi, bo dziwne jest, że problemem jest CAŁA grupa, a nie kilkoro mniej samodzielnych dzieci.
          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:39
            Dokładnie. W każdej takiej grupie, selekcjonowanej prawdopodobnie tylko na podstawie rocznika, znajdą się dzieci całkiem samodzielne (z wiązaniem butów włącznie) i takie, które mają problem z niezasikaniem się. A reszta gdzieś pośrodku.
      • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:36
        silje78 napisała:

        > chyba trafiłaś na "słabszą" grupę...
        Ja jednak obstawiam, że to grupa trafiła na słabszą panią...
        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:53
          o znowu, niesamodzielne dzidziusie=sie słabsza panismile
          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:00
            slonko1335 napisała:

            > o znowu, niesamodzielne dzidziusie=sie słabsza panismile
            Oczywiście, możliwe, że pani miała pecha. Ale żeby mieć całą aż tak niesamodzielną, jak twierdzi (albo jak ty twierdzisz) grupę 3-latków to musiałaby miec pecha wyjątkowego. Więc albo pani wyjątkowo pechowa albo zapomniała już jak działają 3-latki.
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:04
              Ale poczekaj poczekaj bo zaraz znowu sie dowiem co twierdzę, a jakoś zadałam już w tym wątku kilkanaście razy pytanie gdzie ja tak napisałam/gdzie tak uważam/itd i nie doczekałam sie ani razu odpowiedzi na nie...
              Jak niesamodzielna jest cała grupa ja twierdzę?

              Więc albo pani wyjątkowo pechowa albo zapomniała już jak działa
              > ją 3-latki.
              Pani przez pół roku w roku ubiegłym miała trzylatki. no lae jasne zapomniałą-pani wina.
              • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:10
                slonko1335 napisała:

                > Ale poczekaj poczekaj bo zaraz znowu sie dowiem co twierdzę, a jakoś zadałam ju
                > ż w tym wątku kilkanaście razy pytanie gdzie ja tak napisałam/gdzie tak uważam/
                > itd i nie doczekałam sie ani razu odpowiedzi na nie...
                > Jak niesamodzielna jest cała grupa ja twierdzę?

                "Nauczycielka załamana grupą a dokładniej bezradnością i niesamodzielnością dzieci. Dzieci nie umieją jeść, ubrać się, rozebrać, że o toalecie nie wspomnę, część po narobieniu w gacie po prostu z tym chodzi aż ona nie zauważy. Na placu zabaw każde w swoją stronę. Straszne problemy z adaptacją. "
                - to cytat z twojego 1-szego postu, więc może nie odwracaj kota ogonem...
                Wiem, wiem, 1 dostał maksa, a 7 dzieci to pewnie "przypadki beznadziejne"


                >
                > Więc albo pani wyjątkowo pechowa albo zapomniała już jak działa
                > > ją 3-latki.
                > Pani przez pół roku w roku ubiegłym miała trzylatki. no lae jasne zapomniałą-pa
                > ni wina.
                Jeśli miała te 3-latki przez 1-szą połowę roku to potem pewnie miała starsze dzieci.
                A jeśli miała te 3-latki w II semestrze to to nie są takie same 3-latki. Kilka m-cy przedszkola całkiem nieźle na dzieci działa. I za pół roku sama pani nie będzie poznawała tych 3-latków.
                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:15
                  > Wiem, wiem, 1 dostał maksa, a 7 dzieci to pewnie "przypadki beznadziejne"
                  • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:57
                    >siedmioro niemowląt to mało?
                    Nawet nie 25%...,
                    >jeden statystycznie przeciętny trzylatek to dużo?
                    jeśli miał maksa ze wszystkiego to raczej był ponadprzeciętny...
                    >w grupie trzylatków pamiętajmy.....
                    Grupa 3-latków we wrześniu to są zarówno dzieci mające 3 lata 8 m-cy jak te mające 2 lata 9 m-cy - pamiętajmy...


                    > tak ale to na początku te trzylatki się adoptowaly a wiec były w tym samym momencie co obecne.
                    Ale to było rok temu. A potem pani miała pół roku przerwy od 3-latków. A to się po prostu zapomina, o czym świadczy twoje "siedmioro niemowląt to mało?"
                    Po prostu niemowlaki to niemowlaki, nawet jeśli samodzielnie piją z kubka; 3-latki to jednak trochę co innego, nawet jeśli nie umieją "po ludzku" jeść.
                    > za pół roku te trzylatki bedą nauczone w przedszkolu tego czego nie potrafili dokonać rodzice
                    Dzieci najlepiej to uczą się jedno od drugiego, a nie od rodziców czy od pani.
                    > ...z pani winy oczywisće...
                    Winą pani jest narzekanie na całość grupy jako taką. Oczywiście dopuszczam myśl, że pani ponarzekała sobie mając na myśli pojedyncze sztuki, a ty zaczęłaś łamać klawiaturę nad całą grupą - (grupowy geniusz+twoja latorośl).
                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 22:04
                      >jeśli miał maksa ze wszystkiego to raczej był ponadprzeciętny...

                      ponadprzeciętny w tej grupie zapomniałas dodać i dlatego jest ona słaba pod względem samodzielności bo chyba nie uważasz, że samodzielne korzystanie z toalety, samodzielne jedzenie i ubieranie są ponadprzeciętnymi zdolnościami dla trzyletniego dziecka? choć fakt niektórzy twierdzą że musi być wytresowane...

                      Oczywiście dopuszczam myśl
                      > , że pani ponarzekała sobie mając na myśli pojedyncze sztuki
                      oczywiscie, że tak na pewno miała na myśli głownie te 7 sztuk niemowląt ale pewnie i tylko jednego przeciętnego trzylatka, czyli cała grupa jest dużo mniej samodzielna niż powinna...

                      (grupowy geniusz+twoja latorośl).
                      nie zrozumiałam, możesz jaśniej?
                      • ciociacesia slonko litosci 16.09.11, 22:43
                        > ponadprzeciętny w tej grupie zapomniałas dodać i dlatego jest ona słaba pod wzg
                        > lędem samodzielności bo chyba nie uważasz, że samodzielne korzystanie z toalety
                        > , samodzielne jedzenie i ubieranie są ponadprzeciętnymi zdolnościami dla trzyle
                        > tniego dziecka?
                        tak - max punktow we wszystkich dziedzinach to ponadprzecietny trzylatek. przecietny w dwoch z trzech mialby maxa albo prawie maxa.
                        • slonko1335 Re: slonko litosci 16.09.11, 22:50
                          Cesia ale się nie przejmuj aż taksmile zagwarantowałam sobie rozrywkę na końcówkę urlopu pewną i widzisz ile wpisówwink Z nowej roboty mnie wywalą jak do poniedziałku się tak utrzyma ilośc wpisów i będę odpisywać a nie mogę się oprzećsmile

                          ale dalej uważam, że te umiejętności dotyczą przeciętnego trzylatka a ten jest tylko ponad przeciętny w tej grupie i w dodatku jeszcze nie jest mójwink więc wiesz możemy stworzyć teroię, że ponieważ mój syn nie został wytypowany jako ten naj postanowiłam się jakoś pocieszyć i podbudować smile
                          • ciociacesia bede sie jednak upierac 16.09.11, 23:07
                            ze przecietny nie robi wszystkiego perfect. jesli cos robi perkcyjnie to w innej dziedzinie potrzebuje pomocy. ale porównanie mam niewielkie
                            a moja ostatnio ze smoczkiem chodzi i 'mama jestem dzidzius, nie umie jesce tup tup'
                            • slonko1335 Re: bede sie jednak upierac 16.09.11, 23:32
                              e nawet mi sie zdarza zapiac guzik krzywo, to raczej nie o perfekt chodzi w tym względzie.
                      • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:07
                        Słonko, a ile ty tych 3-latków widziałaś? Jak pamiętam to ani w grupie starszej, ani w grupie młodszej, w 3-latkach na początku roku żadne dziecko nie potrafiło się samo ubrać od A do Z. Panie pomagały, uczyły i co najwyżej prosiły o bluzki bez guzików i spodnie na gumce. Za to nie narzekały, że to niemowlaki.
                        "Gorzej", jak chodziłam z klasą starszej na basen to masowo występowały problemy z wkładaniem kostiumów, czepków i rajstop, o czesaniu i suszeniu włosów nie wspominając. Jakoś pani też nie narzekała, że klasa jakaś niesamodzielna.
                        Za to spotkałam już trochę nauczycieli narzekających generalnie na dzieci. Nie narzekali, że Paweł nie odrobił lekcji, a Marysia zawaliła klasówkę, tylko "dzieci się nie uczą i nie odrabiają lekcji". Więc może ta "twoja" pani należy do tych drugich? Tyle że oni raczej nie lubili pracy z dziećmi...

                        > nie zrozumiałam, możesz jaśniej?
                        to działania matematyczne : cała grupa z wyjątkiem grupowego geniusza i twojego dziecka
                        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:27
                          ale pytasz konkretnie o te 7 sztuk? nie mam pojęcia które to.
                          za to dzisiaj koleżanka mi przypomniała jak podczas dni adaptacyjnych dzicei dostały do zjedzenia jogurcik i grupa mamuś rzuciła się na ratunek i nakarmiła nim swoje dzieci...ja nie znam tyc dzieci za to widzę, że tylko nielicznym w szatni pozwala sie samodzielnie zmienic obuwie i założyć/ściągnąc bluzę rodzice sie śpieszą więc szybciej im to zrobić...

                          Więc może ta "twoja" pani należy do t
                          > ych drugich? Tyle że oni raczej nie lubili pracy z dziećmi...
                          ta pani miałaby na co ponarzekać w kwestii mojego ananaska i nic, same ochy i achy a ja dopiero potem sie dowiaduję że nabroil, mówię jej a ona go tlumaczy zawsze..

                          to działania matematyczne : cała grupa z wyjątkiem grupowego geniusza i twojego
                          > dziecka
                          ale czemu z wyjątkiem mojego dziecka? nie dostal maksymalnej liczby punktów, więc nie opanował typowych umiejętności przeciętnego trzylatka choc owszem góruje wśród chłopców bo to z nimi najgorzej podobno, no zawsze pozostaje mi się pocieszać że trzech lat jeszcze nie masmile
                          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:39
                            slonko1335 napisała:

                            ja nie znam tyc dzieci za to widzę, że tylko nielicznym w sza
                            > tni pozwala sie samodzielnie zmienic obuwie i założyć/ściągnąc bluzę rodzice si
                            > e śpieszą więc szybciej im to zrobić...
                            Bo nie każdy ma komfort niechodzenia bądź niespóźniania się do pracy.

                            > ale czemu z wyjątkiem mojego dziecka?
                            Jakoś nie zauważyłam, żebyś siebie piętnowała wink

                            >nie dostal maksymalnej liczby punktów, więc nie opanował typowych umiejętności >przeciętnego trzylatka
                            Maksimum z jakiegoś egzaminu to nie to samo co średnia z tego egzaminu.
                            Na koniec szkoły podstawowej na teście jest max 40 punktów , a średnia to zwykle 25-28. Co nie znaczy, że szkoły załamują ręce, że mają 99,9% niekumatych uczniów.
                            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:53
                              >Bo nie każdy ma komfort niechodzenia bądź niespóźniania się do pracy.
                              mąz chodzi ,nie spóźnia się, dzieci nie przebiera

                              > Jakoś nie zauważyłam, żebyś siebie piętnowała wink
                              bo potrafi wykonywać podstawowe czynności, więc czemu miałabym to robić? no niestety nie tak dobrze jak statystyczny przecietny trzylatekwink

                              > Maksimum z jakiegoś egzaminu to nie to samo co średnia z tego egzaminu
                              wiem i dlatego nie załamuję rąk choć zdaję sobie sprawę ze jednak moglo być lepiej...tyle, że to ja się biorę za to z czym jest problem a nie czekam na panią...
                              • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:57
                                o rany, idę spaćsmile

                                dobrej nockismile
                              • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 00:41
                                slonko1335 napisała:

                                > > Jakoś nie zauważyłam, żebyś siebie piętnowała wink
                                > bo potrafi wykonywać podstawowe czynności, więc czemu miałabym to robić?
                                Skoro ten maks to przeciętność, a twój jest podprzeciętny to chyba powinnaś...

                                >no niestety nie tak dobrze jak statystyczny przecietny trzylatekwink
                                Nie ma czegoś takiego jak statystyka ile 3-latków wkłada dobrze buty więc o statystycznym 3-latku w tym kontekście mówić nie można.
                                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 12:14
                                  >Skoro ten maks to przeciętność, a twój jest podprzeciętny to chyba powinnaś...
                                  podprzecieny to nie zero a te właśnie piętnuje, roczniaki w ciele trzylatka-o takich dzieciach ten post.
                                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 12:18
                                    nie, źle nie dzieci rodziców tych dzieci-to był skrót myślowy-te biedne dzieci niczemu nie są winne..
                                  • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:19
                                    Ale zaczęłaś radośnie od całej grupy. A tak naprawdę powinnaś skupić się na niedociągnięciach i zaletach swojego dziecka. Te inne dzieci też mają rodziców, którzy od pani wysłuchali tej samej informacji co ty. I zapewniam, że wkrótce to nadrobią. Ale wtedy ty będziesz się pewnie rozpisywać na forum, że z powodu Jasia, który sepleni, śpiewają tylko podstawową piosenkę o krasnoludkach, zamiast tej zaawansowanej.
    • walasia1 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 10:49
      Tak czytam i czytam ... i myślę, że problem trochę inaczej wygląda. Po prostu trafiła się statystycznie mniej samodzielna grupa. Jak statystycznie rozłożymy sobie 3-latki, to ta grupa wypadnie poniżej średniej pod względem podstawowych umiejętności. Po prostu takie się trafiły. Zasługa rodziców jest spora, ale są dzieci które mają więcej problemów z odpieluchowaniem. Niestety samodzielność w ubieraniu, jedzeniu, to już problem w domu. Trzeba dziecku pozwolić by się nauczyło.

      Moja mama pracowała jak nauczycielka. Zawsze mówiła, że nie ma klasy równej. Trafiały się klasy gdzie było więcej zdolnych i grzecznych dzieci i takie, gdzie więcej łobuzów. Praca z jedna i drugą klasą - bez porównania. W zdolniejszej było łatwiej, a w trudniejszej trzeba było kilka razy więcej pracy wykonać , żeby osiągnąć połowę wyników.
    • franczii Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:33
      Stres powoduje regres u dzieci. Moj starszy syn przez pierwsze 2 tygodnie a moze nawet miesiac moczyl sie w przedszkolu albo trzymal caly dzien (a w domu wpadka mu sie nie zdarzala juz od roku). Kupe zaczal robic dopiero na drugim roku przedszkola, wczesniej mial jakas barire psychologiczna i trzymal a jak sie nie udalo utrzymac to w majty. Poza tym probowal wymuszac na nauczycielkach karmienie a mnie w domu przekonywal ze jest malutki i nie chce byc duzy.
      W ogole to przez pierwsze 2 miesiace zadnych bilansow nowoprzyjetych dzieci nie robia u nas nauczycielki bo wszelkie problemy w tym okresie mozna przypisac adaptacji.
      • pamplemousse1 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 11:39
        ocenianie po pierwszych dwóch tygodniach przedszkola nowo przyjętych maluchów to jakiś absurd
        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:05
          ja akurat jestem bardzo zadowolona iż mogę zobaczyć z czym moje dziecko ma kłopoty i nad czym musimy popracować ale może dlatego, że chcę to robić a nie zostawić komuś innemu....
          Nauczyciel zauważył duży problem z grupą i zgłosił go rodzicom na zebraniu, chętni mogli zobaczyć jak ich dziecko radzi sobie z samodzielnością, porozmawiać z panią, opracować wspólny plan działania, nikt nikogo do niczego nie zmuszał, podpisów iż rodzic się zapoznał co umie a czego nie umie jego dziecko nie zbierano. Nie wiem czym różni sie to od powiedzenia rodzicowi jak odbiera dziecko iżnie radzi sobie ono z...nad tym trzeba popracować, z tym radzi sobie świetnie, itd, jakoś pełno wątków iż panie nic nie mówią i o niczym nie informują, zagramamiczne chwalą sie, że na kartkach cały opis dostają -no i jaka w tym różnica? Niektórzy rodzice nie widują się z panią w ogóle w ciągu dnia więc to jedyna okazja coby się zapoznać i uświadomić sobie co trzeba zrobić....
          • carmita80 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:43
            slonko1335 napisała:

            > zagrama
            > miczne chwalą sie, że na kartkach cały opis dostają -no i jaka w tym różnica? N
            > iektórzy rodzice nie widują się z panią w ogóle w ciągu dnia więc to jedyna oka
            > zja coby się zapoznać i uświadomić sobie co trzeba zrobić....

            Roznica w tym taka, ze takie grupowe zebrania i omawianie na nich zachowan dzieci w dodatku traktowanie ich jako calosci typu ''slaba grupa'', ''niesamodzielna grupa'' itd jest bzdura. Mieszkam za granica i moje dzieci tez do przedszkoli chodzily, a teraz do szkoly i w obu miejscach spotkania byly i sa indywidualne, wspolnych wogole. Nauczyciele/opiekunowie nie skupiaja sie na niedociagnieciach narzakajac i ''uswadamiajac'' rodzicowi nie obarczaja ich wina za to, ze dziecko zsikalo sie w majtki albo nie zjadlo calego posilku tylko pracuja z dziecmi w przedszkolach/szkolach w sposob fachowy, w koncu maja dobre przygotowanie i doswiadczenie. Takie problemy nie sa mi znane i nie spotkalam sie z rodzicami (a znam ich sporo) ktorzy z czyms takim sie zetkneli.
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:53
              Roznica w tym taka, ze takie grupowe zebrania i omawianie na nich zachowan dzie
              > ci w dodatku traktowanie ich jako calosci typu ''slaba grupa'', ''niesamodzieln
              > a grupa'' itd jest bzdura.
              ale dlaczego? to jest grupa, te dzieci tworzą jedną grupę po to właśnie poszły do przedszkola aby w tej grupie być. Ta akurat grupa wypada słabo z samodzielnością i nauczyciel prosił aby dać dzieciom szansę na tą samodzielność, ćwiczyć z nimi w domu, motywować, nie wyręczać. Jasne mógł to gadać do każdego z osobna tylko po co jak każdemu z osobna mógł już tylko przedstawić konkretne problemy dotyczące tegoż konkretnego dziecka. Nikt nie podawał które dzieci z czym mają problem i nie omawiał tego przy wszystkich, to było omawiane indywidualnie z tymi którzy chcieli i dla nich właśnie była ankieta. Ponieważ jedno dziecko tylko jest samodzielne absolutnie cała reszta musi z czymś popracować i dobrze chyba wiedzieć z czym...
              • carmita80 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:07
                slonko1335 napisała

                > ale dlaczego? to jest grupa, te dzieci tworzą jedną grupę po to właśnie poszły
                > do przedszkola aby w tej grupie być.

                Przedszkole to nie gra zespolowa w turnieju, przebywanie w grupie ma sluzyc socjalizowaniu dzieci, nauczeniu ich zasad wspolzycia z innymi, ale kazde z nich jest osobnym czlowiekiem i nalezy traktowac go indywidualnie.
                Zebrania ogolne to strata czasu dla obu stron, mozna napisac list, zrobic ksero i wreczyc kazdemu rodzicowi, a to co dotyczy dziecka omowic z tylko z zaintreresowanym. Co cie obchodzi ile dzieci w grupie przez pierwsze 2 tygodnie zrobilo kupe w majty, skoro twoje nie zrobilo?
                • lillaj Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:12
                  carmita80 napisała:

                  Co cie obchodzi ile dzieci w grupie przez pierwsze 2 tygodnie zrobilo
                  > kupe w majty, skoro twoje nie zrobilo?

                  Taki typ. Pełno tu takich, potem się produkują na temat czapek, rajstop, wożenia w wózkach, wszędzie włożą swój wścibski nos, a potem dostają orgazmu na forum.
                  • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:24
                    Taki typ. Pełno tu takich, potem się produkują na temat czapek, rajstop, wożeni
                    > a w wózkach, wszędzie włożą swój wścibski nos, a potem dostają orgazmu na forum

                    pełno takich też którym wątki się niby nie podają a namiętnie w nich piszą, i piszą i strasznie ekscytują tymi wątkami...
                    • lillaj Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:44
                      slonko1335 napisała:

                      > pełno takich też którym wątki się niby nie podają a namiętnie w nich piszą, i p
                      > iszą i strasznie ekscytują tymi wątkami...

                      Nie wiem czy można mój udział w tym wątku określić jako namiętny, ale niech ci będzie. To, że czytam i piszę nie oznacza, ze podoba mi się ten bazar i jego uczestniczki z tobą na czele.
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:48
                        no to tego nie rób jak ci sie nie podoba a z jakiegoś powodu jednak nie możesz sie oprzeć, ja nie pasuje ci nie czytaj to naprawdę nic skomplikowanego...
                        • lillaj Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:53
                          slonko1335 napisała:

                          > no to tego nie rób jak ci sie nie podoba a z jakiegoś powodu jednak nie możesz
                          > sie oprzeć, ja nie pasuje ci nie czytaj to naprawdę nic skomplikowanego...

                          Owszem, nie mogę się oprzeć. Zawsze mnie fascynowały takie przekupy jak tysmile
                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:58
                            > Owszem, nie mogę się oprzeć.

                            cieszę się, że się ze mną zgadzaszsmile
                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:18
                  Co cie obchodzi ile dzieci w grupie przez pierwsze 2 tygodnie zrobilo
                  > kupe w majty, skoro twoje nie zrobilo?

                  a skąd wiesz, że moje nie zrobiło?

                  Zebrania ogolne to strata czasu dla obu stron, mozna napisac list, zrobic ksero
                  > i wreczyc kazdemu rodzicowi, a to co dotyczy dziecka omowic z tylko z zaintrer
                  > esowanym.
                  dla mnie nie ejst to strata czasu a wręcz przeciwnie i dokładnie tak jest że to co dotyczy konkretnego dziecka omawia się tylko z zaintereswoanym, przy wszystkich omawiane są sprawy całej grupy.
                  • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:29
                    slonko1335 napisała:

                    > > a skąd wiesz, że moje nie zrobiło?

                    Ok. to jesli zrobilo twoje to co cie obchodza inne?

                    > dla mnie nie ejst to strata czasu a wręcz przeciwnie i dokładnie tak jest że to
                    > co dotyczy konkretnego dziecka omawia się tylko z zaintereswoanym, przy wszyst
                    > kich omawiane są sprawy całej grupy

                    A jakiez to wazne sprawy dotyczace calej grupy przedszkolnej, ktorych nie mozna przekazac listownie sa az tak wazne zeby zwolywac spotkanie z rodzicami, czyli zebrac zajete badz co badz osoby w jednym miejscu o jednej godzinie? Chyba, ze chodzi o takie tam pogadanie o doopie marynii i ponarzekanie, a potem powstaje watek o niesamodzielnych 3-latkach.
                    • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:32
                      Widze slonko, ze watek sie zozrosl, ja niestety musze spadac na dyzur na szkolnym placu zabaw co by sie dzieci nie pozabijaly hahaha, a ty widze nie masz nic do roboty, bo dzieci w przedszkolu i nauczycielki odwalaja za ciebie robotewink
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:39
                        Ty jednak też postanowiłaś koniecznie wskoczyć i sprawdzić co w tym wątku? widać bardzo jesteś nim zainteresowana że choćby na chwilkę musiałaśsmile, ja tam w te które mnie nie obchodzą nie włażę a już żeby tam pisać, po co?
                        Owszem jestem na urlopie ostatni dzień dzisiaj choć urlop to do końca nie jest bo zlecenia od kilu dni robię i na dzisiaj skończyc je muszę a dzieci są w przedszkolu. Nauczycielki dzięki bogu nie muszą uczyć moich dzieci jak się samodzielnie je i pije z kubka, ubierania i korzystania z toalety, nie mam kalek życiowych w domu...
                        • lillaj Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:51
                          slonko1335 napisała:

                          Nauczycielki dzięki bogu nie muszą uczyć moich dzieci jak się samodzie
                          > lnie je i pije z kubka, ubierania i korzystania z toalety, nie mam kalek życiow
                          > ych w domu...

                          No po prostu padam z zachwytu, jesteś perfekcyjna, szkoda tylko, że taka prosta.


                          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:57
                            No przykro mi ale muszę cię zmartwić, nie jestem perfekcyj i świetnie sobie zdaję sprawę ze swoich przywar możesz więc nie padać z zachwytusmile widzę, że trafiłam w sedno i argumenty się skończyły i próbujemy obrażania, no niestety wirtualnych panieneczek nie traktuje poważnie więc musiałabyś sie bardziej postarać cobym się choć trochę przejęła ale dawaj dawaj, fajna to rozrywka między kolejnymi księgowaniamismile
                            • lillaj Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:14
                              Ależ w ogóle mam gdzieś czy cię to obrazi czy nie, czy się tym przejmujesz czy nie. Wyraziłam swoją opinię na temat wścibskich lasek, do których się zaliczasz. Założyłaś wątek, w którym przeciwstawiłaś swoje zaradne dziecko, wytresowane przez swoją cudowną mamusię i nieporadne kaleki życiowe (twoje określenie - nie w ogóle nieobraźliwe) z grupy przedszkolnej. Ja wyraziłam tylko swoje zdanie: brzydzę się takimi laskami jak ty i w realu nie utrzymuję z takimi kontaktów. Na tym kończę, bo zaczynam się zarażać bazarem.
                              • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:21
                                >Wyraziłam swoją opinię na temat wścibskich lasek, do których się zaliczasz
                                to całkiem tak samo jak ja na temat nieudolnych rodziców którzy czekają aż w przedszkolu dzieci nauczą sie podstawowych czynności, więc w czym niby jesteś lepsza???

                                Założyłaś wątek, w którym przeciwstawiłaś swoje zaradne dziecko, wytresowane
                                > przez swoją cudowną mamusię i nieporadne kaleki życiowe (twoje określenie - nie
                                > w ogóle nieobraźliwe) z grupy przedszkolnej.
                                to moje dziecko to coś słabo wytresowane no ale jak dla niektórych wytresowanie oznacza ze tzrylatek potrafi wykonywać podstawowe czynności to owszem wytresowany bardzo, pozostałych musi wytresować przedszkole.....

                                Ja wyraziłam tylko swoje zdanie:
                                > brzydzę się takimi laskami jak ty i w realu nie utrzymuję z takimi kontaktów
                                no i dlatego takim wątkom nie możesz się oprzećsmile ja tam to czego sie brzydzę z daleka omijam...
                    • carmita80 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:39
                      najma78 napisała:


                      > Ok. to jesli zrobilo twoje to co cie obchodza inne?

                      Podpinam sie pod pytanie.
                      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:46
                        ja się po prostu dziwięsmile
                        myśłałam, że jak się w jakimś wątku pisze to czyta się pierwszy post? on zazwyczaj najwięcej wyjaśniawink
                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:43
                      >Ok. to jesli zrobilo twoje to co cie obchodza inne?
                      no obchodzą najwidoczniej dokładnie jak ciebie skoro tu jesteś...

                      A jakiez to wazne sprawy dotyczace calej grupy przedszkolnej, ktorych nie mozna
                      > przekazac listownie sa az tak wazne zeby zwolywac spotkanie z rodzicami, czyli
                      > zebrac zajete badz co badz osoby w jednym miejscu o jednej godzinie?
                      widzisz cyrografu nikt nie podpisał, kar nie ma za nieprzyjście a rodzice przyszli, interesują się niektórzy swoimi dziećmi i sprawami przedszkola a spraw na początku roku jest mnóstwo i nawet na niektóre my rodzice mamy wpływa jak sie potoczą...
                      • carmita80 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 13:56
                        slonko1335 napisała:


                        > no obchodzą najwidoczniej dokładnie jak ciebie skoro tu jesteś...

                        Zalozylas ten watek po to aby bylo nim zainteresowanie nieprawdaz? Mnie interesuja tylko moje dzieci, nie ma dla mnie znaczenia czy Callum umie mnozyc przez 6 czy jest wciaz na 3 ani to ile dzieci zapomnialo przeczytac wczoraj ksiazke. Wiec czemu ciebie tak interesuje ile dzieciakow wali w majty a ile nie umie sie najesc?

                        >
                        > widzisz cyrografu nikt nie podpisał, kar nie ma za nieprzyjście a rodzice przys
                        > zli, interesują się niektórzy swoimi dziećmi i sprawami przedszkola a spraw na
                        > początku roku jest mnóstwo i nawet na niektóre my rodzice mamy wpływa jak sie p
                        > otoczą...

                        Jakiz to sprawa organizacyjnych do ktorych to jest potrzebne zaangazowanie rodzicow jest tak duzo? Myslalam, ze tym zajmuje sie kierownictwo przedszkola?
                        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:02

                          > Zalozylas ten watek po to aby bylo nim zainteresowanie nieprawdaz?
                          Nie interesuje mnie ile ale jestem zadziwiona, że takowe w ogóle są.Interesuje mnie dlaczego rodzice zakładają że dziecko ktoś nauczy a nie próbują tego zrobić sami. Czemu narzekajac na beznadziejny sytem temuż beznadziejnemu systemowi takie podstawowe rzeczy zostawiają.

                          Jakiz to sprawa organizacyjnych do których to jest potrzebne zaangażowanie rodz
                          > icow jest tak duzo? Myślałam, ze tym zajmuje sie kierownictwo przedszkola?
                          mam ci przedstawić zebranie w punktach wczorajsze?
                          • carmita80 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:29
                            slonko1335 napisała:


                            > Nie interesuje mnie ile ale jestem zadziwiona, że takowe w ogóle są.

                            A wlasnie, gydby takich informacji na zebraniach nie przekazaywano, w bezposrednio zainteresowanemu to bys zdziwiona nie byla.


                            Interesuje mnie dlaczego rodzice zakładają że dziecko ktoś nauczy a nie próbują tego zrobi
                            > ć sami.


                            A skad wiesz, ze nie probuja? Czemu tak cie dziwi, ze zdarzaja sie 3-letnie dzieci, ktore moga miec wypadki? Czemu nie bierzesz pod uwage, ze mogl nastapic regres z powodu stresu chociazby?

                            > mam ci przedstawić zebranie w punktach wczorajsze?

                            Tak, poprosze.
                            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:50
                              A wlasnie, gydby takich informacji na zebraniach nie przekazaywano, w bezposred
                              > nio zainteresowanemu to bys zdziwiona nie byla.
                              pani przekazuje informację rzutujące na całą grupę. Ja się wkurzałam, że dzieci drugi raz nie wychodzą na dwór teraz wiem, że to awykonalne na razie.
                              I tak nie byłabym zdziwiona po prostu bym nie wiedziała a teraz wiem i co nie mogę sie dziwić?

                              > A skad wiesz, ze nie probuja?
                              wiesz słabe próbowanie jak sie daje buteleczkę ze smoczkiem coby bałaganu nie było..

                              Czemu tak cie dziwi, ze zdarzaja sie 3-letnie dzi
                              > eci, ktore moga miec wypadki?
                              a skąd wzięłaś, że mnie to dziwi?


                              > Tak, poprosze.

                              Bardzo proszę.
                              1.Spotkanie z psychologiem-pedagogiem z poradni do któej należy przedszkole-wykład prowadzony przez tegoż.
                              2. Spotkanie z logopedą.
                              3. Spotkanie z dyrektor przedszkola i informacje o bieżących sprawach, odpowiedzi na pytania rodziców dotyczące funkcjonowania przedszkola, nowej ustawy, itd.
                              3. zapoznanie z programem nauczania w poszczególnych grupach i omówienie soraw dotyczących poszczególnych grup
                              4. wybór przedstawicieli z każdej grypy do rady rodziców
                              5. dla chętnych czas na indywidualne rozmowy z psycholog, logopedą, wychowawcą, dyrektorem.
                              • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:00
                                ja tylko tak dodam, ze tu gdzie mieszkam szkoly i przedszkola funkcjonuja bez zebran wspolnych prawie w ogole. Zazwyczaj jest tylko jedno, wtedy gdy sie dziecko do takiej instytucji zapisuje. I to dziala i oszczedza czas wszystkim i nerwow pewnie tez, bo nie musze stresowac sie tym, ze w grupie mego dziecka sa zdolniejsi lub gorsi od niego. Doprawdy nie rozumiem po co ogolne wyklady psychologa, logopedy na zebraniu rodzicow? Jesli dziecko potrzebuje takiej pomocy to ja dostaje, bez zebran.
                                to nie jest takie oczywiste, ze zebranie musi byc i musi byc na nim przedstawiona sytuacja grupy- plan, ktory podalas w zaden sposob tego nie tlumaczy...

                                ale oczywiscie to tak tylko OT, bez checi wdawania sie w bazarkowy klimat, tylko takie infosmile
                                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:15
                                  a w naszym są dwa na rok i ja nie mam problemu aby w nich uczestniczyć. Ja nie rozumiem o co halo, nie chcesz iść na wykład psychologa czy logpedy nie idziesz, rozpisane co o której przychodzisz na co ci odpowiada albo nie przychodzisz wcale, ja chciałam i poszłam wolno mi?
                                  • carmita80 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:47
                                    slonko1335 napisała:

                                    > a w naszym są dwa na rok i ja nie mam problemu aby w nich uczestniczyć. Ja nie
                                    > rozumiem o co halo, nie chcesz iść na wykład psychologa czy logpedy nie idziesz
                                    > , rozpisane co o której przychodzisz na co ci odpowiada albo nie przychodzisz w
                                    > cale, ja chciałam i poszłam wolno mi?

                                    W przedszkolu moich dzeci tez byly dwa, ale indywidualne, dotyczace mojego dziecka. Reszte zalatwialam z menagerem przedszkola - sprawy techniczne ofkors.Indywidualne spotkanie wygladalo tak, ze moglam spedzic w przedszkolu godzine, obserwujac swojego malucha i porozmawiac z jego opiekunem o wszystkim co go dotyczylo, dostawalam tez segregator z informacjami na temat tego co w przedszkolu sie dzieje, w czym moje dziecko bierze udzial, jak sie bawi i czym, takze z profesjonalnymi komentarzami i uwagami na temat jego rozwoju a wszystko udokumentowane zdjeciami. Takie segregatory na koniec przedszkola dostalismy do domu. Oprocz tego przy odbieraniu dziecka codzienna krotka relacja.
                                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 19:41
                                      W przedszkolu moich dzeci tez byly dwa, ale indywidualne, dotyczace mojego dzie
                                      > cka. Reszte zalatwialam z menagerem przedszkola - sprawy techniczne ofkors

                                      no i oczywiście tak ma być wszęzie bo tak jest w przedszkolu twoich dzieci i to jedyny uznawalny system. U nas załatwiało się te sprawy z dyrektorką w czasie zebrania.

                                      Oprocz
                                      > tego przy odbieraniu dziecka codzienna krotka relacja.
                                      u nas też tak jest.
                              • carmita80 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:39
                                slonko1335 napisała:

                                > Bardzo proszę.
                                > 1.Spotkanie z psychologiem-pedagogiem z poradni do któej należy przedszkole-wyk
                                > ład prowadzony przez tegoż.

                                W jakim celu ten wyklad? Pomoc psychologa dostaja dzieci i rodzice kiedy jej potrzebuja - nie widze zasadnosci.

                                > 2. Spotkanie z logopedą.

                                Po co? Logopeda w przedszkolu (u nas taki dyzurowal na 3 przedszkola) powinien obejrzec kazde dziecko juz w wieku 2 lat, ale 3 tez ok. i pracowac z dziecmi lub dac wskazowki opiekunom, rodzicom w razie potrzeby. Tego rodzaju problemy wylapuja tez opiekunowie, w koncu oni tez rozmawiaja z dziecmi i co nie co dowiedzieli sie kiedy przygotowywali sie do swojego zawodu.

                                > 3. Spotkanie z dyrektor przedszkola i informacje o bieżących sprawach, odpowied
                                > zi na pytania rodziców dotyczące funkcjonowania przedszkola, nowej ustawy, itd.

                                Jakich biezacych sprawach? Rachunkach za media czy co? Rodzice nie dostaja kontraktu, ani zadnego informatora na temat zasad funkcjonowania przedszkola? Te zasady sie tak czesto i znaczaco zmieniaja? Pytania techniczne mozna zadawac na biezaco, a przynajmniej powinna byc taka mozliwosc. Nowa ustawa odnosnie czego? Co to jest itd?

                                > 3. zapoznanie z programem nauczania w poszczególnych grupach i omówienie soraw
                                > dotyczących poszczególnych grup

                                Program nauczania? Przeciez to nie szkola. Dzieci w przedszkolu zwlaszcza najmlodsze doskonala czynnosci takie jak ubieranie, swietna okazja tu starsze dzieci moglyby pomagac, funkcjonowania w grupie i tak dzielenie sie zabawkami, pomaganie innym w razie potrzeby, umiejetnosci poproszenia o pomoc, cierpliwosci itd., ucza sie prac manualnych z uzyciem roznych materialow i narzedzi jak pedzle, kleje, nozyczki (no chyba ze to tez juz powinny umiec co by od razu mogly wycinac motylki?) materialy tekstylne, papier, ciastolina itd. Po co omawiac program innych grup i ich sprawy? Jakie sprawy przede wszystkim?

                                > 4. wybór przedstawicieli z każdej grypy do rady rodziców

                                Lo matko a co to za twor i w jakim celu?

                                > 5. dla chętnych czas na indywidualne rozmowy z psycholog, logopedą, wychowawcą,
                                > dyrektorem.

                                Jesli ktos ma konkretna sprawe do wyjasnienia to umawia sie na spotkanie w konkretnym terminie.
                                • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:48
                                  co, ty, carmita.... czytaj uwaznie watek.... u 3 latkow istnieje podstawa programowa i naiwna jestes sadzac, ze maja sie tam uczyc samodzielnosci, socjalozowac i bawic...
                                  • carmita80 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:52
                                    dzoaann napisała:

                                    > co, ty, carmita.... czytaj uwaznie watek.... u 3 latkow istnieje podstawa progr
                                    > amowa i naiwna jestes sadzac, ze maja sie tam uczyc samodzielnosci, socjalozowa
                                    > c i bawic...

                                    Aaaaa, no chyba, ze tak.wink
                                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 19:37
                                  W jakim celu ten wyklad? Pomoc psychologa dostaja dzieci i rodzice kiedy jej po
                                  > trzebuja - nie widze zasadnosci.

                                  hmm rozumiesz słowo pisane? na wykład poszli chetni rodzice, ja byłam mogłam? czy nie powinnam według ciebie bo u was takiego nie ma? było 80 procent rodziców więc oni także widzieli zasadność-Ty jej widzieć nie musisz. Pomoc psychologa dostają dzieci które jej potzrebują nawet przy tym beznadziejnym polskim systemie-wykład, pogadanka to nie jest indywidualna praca z psychologiem przy konkretnych problemach.

                                  Po co? Logopeda w przedszkolu (u nas taki dyzurowal na 3 przedszkola) powinien
                                  > obejrzec kazde dziecko juz w wieku 2 lat, ale 3 tez ok. i pracowac z dziecmi lu
                                  > b dac wskazowki opiekunom, rodzicom w razie potrzeby. Tego rodzaju problemy wy
                                  > lapuja tez opiekunowie, w koncu oni tez rozmawiaja z dziecmi i co nie co dowied
                                  > zieli sie kiedy przygotowywali sie do swojego zawodu.
                                  jak wyżej. Logopeda oglądał każde dziecko i można nim było indywidualnie to omwóić co wybadał, pogadanka na którą można iśc lub nie tego nie zmieniła.

                                  > Jakich biezacych sprawach? Rachunkach za media czy co? Rodzice nie dostaja kont
                                  > raktu, ani zadnego informatora na temat zasad funkcjonowania przedszkola? Te za
                                  > sady sie tak czesto i znaczaco zmieniaja? Pytania techniczne mozna zadawac na b
                                  > iezaco, a przynajmniej powinna byc taka mozliwosc. Nowa ustawa odnosnie czego?
                                  > Co to jest itd?
                                  sprawach organizacyjnych ,zmianach harmonogramu, godzin. Ustawa dotycząca nowego systemu opłat i zasad przebywania dziecka w przedszkolu-taki nowy twór którym nas uszczęśliwiono w tym roku. Owszem z czego idą pieniądze na media również można było się dowiedzieć jak ktoś miał ochotę a także na co konkretnie są przeznaczane pieniądze z naszych opłat..

                                  Program nauczania? Przeciez to nie szkola. Dzieci w przedszkolu zwlaszcza najml
                                  > odsze doskonala czynnosci takie jak ubieranie, swietna okazja tu starsze dzieci
                                  > moglyby pomagac, funkcjonowania w grupie i tak dzielenie sie zabawkami, pomaga
                                  > nie innym w razie potrzeby, umiejetnosci poproszenia o pomoc, cierpliwosci itd.
                                  > , ucza sie prac manualnych z uzyciem roznych materialow i narzedzi jak pedzle,
                                  > kleje, nozyczki (no chyba ze to tez juz powinny umiec co by od razu mogly wycin
                                  > ac motylki?) materialy tekstylne, papier, ciastolina itd.

                                  i właśnie o tym rozmawiano i przekazywano co nauczyciel robi z trzylatkami, także jakie są jego możliwości socjalizacji, programy autorskie z jakich nauczyciele korzystają, itp rzeczy. pięciolatki objete obowiązkowym wychowaniem przedszkolnym mają jak najbardziej podstawę programową którą nauczyciel musi przerobić z nimi i w grupie pięciolatków była omawiana takowa.

                                  Po co omawiac progra
                                  > m innych grup i ich sprawy? Jakie sprawy przede wszystkim?
                                  a ja nie wiem skąd to wzięłaś, że w każdej grupie się omawia program i sprawy innych grup....


                                  > Lo matko a co to za twor i w jakim celu?
                                  rada rodziców, wyznaczone przez rodziców osoby które są ich przedstawicielami w zarządzie przedszkola.

                                  Jesli ktos ma konkretna sprawe do wyjasnienia to umawia sie na spotkanie w konk
                                  > retnym terminie.
                                  w pozostałych terminach nauczyciele zajmuja sie dziećmi, większość rodziców nie widuje sie nawet z nauczycielką bo nie ma jak, logopeda jest dwa rano, psychologa nie ma na miejscu a więc jak ktoś miał ochotę na spokojnie porozmawiać, spotkać się z psychologiem czy logopedą lub wysłuchać pogadanki i wykładu przyszedł na zebranie-proste.


                                  Sygnaturka się zgubiła....
                                  • 3-mamuska Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 19:52
                                    Po co? Logopeda w przedszkolu (u nas taki dyzurowal na 3 przedszkola) powinien
                                    > > obejrzec kazde dziecko juz w wieku 2 lat, ale 3 tez ok. i pracowac z dzie
                                    > cmi lu
                                    > > b dac wskazowki opiekunom, rodzicom w razie potrzeby. Tego rodzaju proble
                                    > my wy
                                    > > lapuja tez opiekunowie, w koncu oni tez rozmawiaja z dziecmi i co nie co
                                    > dowied
                                    > > zieli sie kiedy przygotowywali sie do swojego zawodu.
                                    > jak wyżej. Logopeda oglądał każde dziecko i można nim było indywidualnie to om
                                    > wóić co wybadał, pogadanka na którą można iśc lub nie tego nie zmieniła.
                                    A wiesz u nas tez logopeda oglada dziecko,ale nie potrzeba zadnych zebran i nikt nie widzy czy ty stoisz w kolejce na logopede.
                                    Jesli logopeda ogladajac dziecko widzi problem dzwoni do rodzicow,lub pisze notatke w dzienniczku dziecka i wtedy jest spotkanie w pasujacych godzinach .
                                    My oddzielnie widzimy sie z ,logopeda, dietetyczka,czy tez z fizjoterapelta, a informacje sa przekazywane codziennie i mozna isc dopytac,nauczycielki czy tez zadzwonic do biura.
                                    A i jeszcze co 3 miesiace mamy spodkanie sprawdzajce,a tez mozna nauczycielce napisac co nas niepokoi i ona rozmawia z terapelta,mysmy w ten sposob dostali pomoc do wyciszania dziecka przed spaniem,bo mial problem z zasniceim i chodzil spac 1-2 w nocy.
                                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:03
                                      > A wiesz u nas tez logopeda oglada dziecko,ale nie potrzeba zadnych zebran
                                      no bo do oglądania dziecka przez logopedę żadnych zebrań nie trzeba ale jak ktoś chce posluchać wykładu na temat przyczyn problemów z wymową u dzieci, na co zwracać uwagę, jak ćwiczyć aparat mowy, czego unikać to mógł przyjśc na pogadankę. W czasie gdy jest zebranie logopeda specjalnie przychodzi na zebranie po to by rodzice mogli z nim spokojnie porozmawiać jak mają ochotę i omówić indywidualne problemy.

                                      i nik
                                      > t nie widzy czy ty stoisz w kolejce na logopede.

                                      no takie rzeczy to koniecznie trzeba ukrywać, toż to wstyd jak diabli przecie...

                                      My oddzielnie widzimy sie z ,logopeda, dietetyczka,czy tez z fizjoterapelta,
                                      ano właśnie i tutaj chętni rodzice też mogli

                                      A i jeszcze co 3 miesiace mamy spodkanie sprawdzajce,a tez mozna nauczycielce n
                                      > apisac co nas niepokoi i ona rozmawia z terapelta
                                      no a niektórzy wolą sami porozmawiać z terapeutą, szczególnie jak nie dotyczy to spraw przedszkolnych i też mogą zrobić to na spokojnie w tym czasie jak mają ochotę.
                                  • carmita80 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:07
                                    slonko1335 napisała:

                                    wykład, pogadanka to nie jest indywidualna praca z psychologiem przy konkret
                                    > nych problemach.


                                    No wlasnie nie jest dlatego osobiscie nie widze sensu, ale to ja, skoro ty i inni lubia marnowac czas to ich sprawa.
                                    >
                                    >
                                    > jak wyżej. Logopeda oglądał każde dziecko i można nim było indywidualnie to om
                                    > wóić co wybadał, pogadanka na którą można iśc lub nie tego nie zmieniła.

                                    Skoro logopeda indywidualnie ogladal dzieci i znalazl u niektorych problemy to sie nimi zajal i z pewnoscia powidomil rodzicow, wiec pogadanka jak wyzej - marnowanie czasu obu stron
                                    >

                                    > sprawach organizacyjnych ,zmianach harmonogramu, godzin. Ustawa dotycząca noweg
                                    > o systemu opłat i zasad przebywania dziecka w przedszkolu-taki nowy twór którym
                                    > nas uszczęśliwiono w tym roku. Owszem z czego idą pieniądze na media również m
                                    > ożna było się dowiedzieć jak ktoś miał ochotę a także na co konkretnie są przez
                                    > naczane pieniądze z naszych opłat..

                                    Pieniadze z waszych oplat sa przeznaczane na utrzymanie przedszkola prawda? Co prawda czesciowo, bo to panstwowe, ale to chyba oczywiste? Na co innego moglyby byc przeznaczone? Wszystko co zawiera nowa ustawa i jest wiazace dla waszego przedszkola powinno byc zwiezle i jasno przekazane pisemnie kazdemu z was rodzicow i tyle w temacie.
                                    Po raz kolejny - strata czasu.
                                    >
                                    > i właśnie o tym rozmawiano i przekazywano co nauczyciel robi z trzylatkami, ta
                                    > kże jakie są jego możliwości socjalizacji, programy autorskie z jakich nauczyci
                                    > ele korzystają, itp rzeczy. pięciolatki objete obowiązkowym wychowaniem przeds
                                    > zkolnym mają jak najbardziej podstawę programową którą nauczyciel musi przerobi
                                    > ć z nimi i w grupie pięciolatków była omawiana takowa.

                                    To tez mozna przekazac na pismie i kazdy rodzic moze przeczytac w dowolnym dla niego czasie. Pieciolatki objete obowiazkiem to jednak co innego niz 3-latki te przeciez nie maja obowiazkowej edukacji przedszkolnej wiec jaka podstawa nauczania do ktorej sie odwolalas w poprzednim poscie/ch?
                                    >

                                    > rada rodziców, wyznaczone przez rodziców osoby które są ich przedstawicielami
                                    > w zarządzie przedszkola.

                                    No ale co rodzice maja do zarzadzania przedszkolem?
                                    >
                                    > w pozostałych terminach nauczyciele zajmuja sie dziećmi, większość rodziców nie
                                    > widuje sie nawet z nauczycielką bo nie ma jak,

                                    a w poscie wyzej napisalas, ze codziennie dostajesz krotkie info jak minal dzien twojemu dziecku? To w jakich godzinach pracuje nauczycielka skoro rodzice jej nie widuja???


                                    logopeda jest dwa rano, psychologa nie ma na miejscu a więc jak ktoś miał ochotę na spokojnie porozmawiać, spotkać się z psychologiem czy logopedą lub wysłuchać pogadanki i wykładu przyszedł na zebranie-proste.

                                    Zrozumiale jest, ze logopeda ma zajecia i nie mozna go zobaczyc kiedy sie chce, po to wlasnie mozna sie z nim omowic w konkretnym terminie pasujacym obu stronom i porozmawiac o swoich obawach wzgledem dziecka, prawda? Taka pogadanka ni z gruchy ni z pietruchy nic nie da, zwlaszcza jesli dziecko problemu nie ma albo jeszcze sie o nim nie wie. To samo dotyczy psychologa.
                                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:49
                                      No wlasnie nie jest dlatego osobiscie nie widze sensu, ale to ja, skoro ty i in
                                      > ni lubia marnowac czas to ich sprawa.
                                      dla ciebie to marnowanie czasu dla mnie nie imasz rację nic ci do tego jak ja go spędzam

                                      Skoro logopeda indywidualnie ogladal dzieci i znalazl u niektorych problemy to
                                      > sie nimi zajal i z pewnoscia powidomil rodzicow, wiec pogadanka jak wyzej - mar
                                      > nowanie czasu obu stron

                                      z rodzicami logopeda omawiał konkretne indywidualne problemy.
                                      pogadanka była o czymś innym, o przyczynach z jakich takowe są, o metodach stymulacji, ćwiczeniach codziennych przez zabawy, itp rzeczach-dla mnie byłą ciekawa dla ciebie nie

                                      wiesz co rozmowa z tobą jest jakby to delikatnie napisać, hmmm.....jutro jedziemy na działkę, możemy? czy jak ty masz inne placny wolisz basen to ja też powinnam???

                                      a wiesz kon,retnie na co? napiszesz mi na co idą te opłaty konkretnie-nie chcę utzrymania przedszkola tylko konkretu?słucham?

                                      Wszystko co zawiera nowa ustawa i jest wiazace dla waszego p
                                      > rzedszkola powinno byc zwiezle i jasno przekazane pisemnie kazdemu z was rodzic
                                      > ow i tyle w temacie.
                                      no wlaśnie było, chyba że uważasz, że mniejszą stratą czasu jest klepanie tego sto pięćdziesiąt razy zamiast raz na zebraniu....

                                      > To tez mozna przekazac na pismie i kazdy rodzic moze przeczytac w dowolnym dla
                                      > niego czasie.
                                      oczywisćie że można a rodzice przyszli do przedszkola bo nie chcieli na piśmie tylko face to face, mogli?

                                      Pieciolatki objete obowiazkiem to jednak co innego niz 3-latki te
                                      > przeciez nie maja obowiazkowej edukacji przedszkolnej wiec jaka podstawa naucz
                                      > ania do ktorej sie odwolalas w poprzednim poscie/ch?

                                      dzieci mają zajęcia według róznych metod które były przedstawione, coś robią na tych zajęciach, wiec było omawiane co bedą robić i co poznawać, czego się uczyć. Istnieją wyznaczone cele wychowania przedskzolnego-były przedstawione te cele.

                                      > No ale co rodzice maja do zarzadzania przedszkolem?
                                      no dzięki bogu mogą zadecydować o niektórych sprawach związanych z ich dziećmi, niewielu ale jednak, reprezentują rodziców przed zarządem przedszkola i współpracują z zarządem w zakresie zadań statutowych przedszkola.

                                      tak wiem u was nie ma wiec na pewno bez sensu....

                                      a w poscie wyzej napisalas, ze codziennie dostajesz krotkie info jak minal dzie
                                      > n twojemu dziecku? To w jakich godzinach pracuje nauczycielka skoro rodzice jej
                                      > nie widuja???

                                      bo odbieram dziecko o godzinie kiedy wychowawca jeszcze jest. Oddział Szymka jest czynny między 7.30 a 15.30. Dwa dni w tygodniu cztery godziny zajęć prowadzi w nim dyrektorka.

                                      > Zrozumiale jest, ze logopeda ma zajecia i nie mozna go zobaczyc kiedy sie chce,
                                      > po to wlasnie mozna sie z nim omowic w konkretnym terminie pasujacym obu stron
                                      > om i porozmawiac o swoich obawach wzgledem dziecka, prawda?

                                      można też przyjśc wtedy gdy logopeda informuje, że będzie do państwa dyspozycji w tym i w tym czasie w tych i w tych godzinach, czy nie?

                                      Taka pogadanka ni
                                      > z gruchy ni z pietruchy nic nie da, zwlaszcza jesli dziecko problemu nie ma alb
                                      > o jeszcze sie o nim nie wie. To samo dotyczy psychologa.

                                      ale komu nic nie da? tobie?
                                • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:51
                                  carmita80 napisała:

                                  >
                                  > W jakim celu ten wyklad? Pomoc psychologa dostaja dzieci i rodzice kiedy jej po
                                  > trzebuja - nie widze zasadnosci.
                                  Choćby po to, żeby rodzice wiedzieli, że psycholog jest i kiedy może występować "potrzebujemy pomocy"



                                  > Po co? Logopeda w przedszkolu (u nas taki dyzurowal na 3 przedszkola) powinien
                                  > obejrzec kazde dziecko juz w wieku 2 lat, ale 3 tez ok. i pracowac z dziecmi lu
                                  > b dac wskazowki opiekunom, rodzicom w razie potrzeby.
                                  Praktyka bywa inna...

                                  > Jakich biezacych sprawach? Rachunkach za media czy co?
                                  komitet rodzicielski, wyprawka, ew. podręczniki, zajęcia dodatkowe, ubezpieczenie


                                  >Te zasady sie tak czesto i znaczaco zmieniaja? Pytania techniczne mozna zadawac na b
                                  > iezaco, a przynajmniej powinna byc taka mozliwosc. Nowa ustawa odnosnie czego?
                                  > Co to jest itd?
                                  O szczęśliwa istoto bez kontaktu z mediami....
                                  Ostatnio dość głośno było o nowych sposobach odpłatności za przedszkola, wpisywaniu godziny przy odprowadzaniu i odbieraniu, zwrotach w przypadku nieobecności i siedzeniu w szatni bo przyszło się o 7.55, a przedszkolak zadeklarowany od 8.00.

                                  >
                                  > Program nauczania? Przeciez to nie szkola.
                                  Pod MEN podlega i programy są...

                                  > , ucza sie prac manualnych z uzyciem roznych materialow i narzedzi jak pedzle,
                                  > kleje, nozyczki (no chyba ze to tez juz powinny umiec co by od razu mogly wycin
                                  > ac motylki?) materialy tekstylne, papier, ciastolina itd.
                                  No i te materiały też trzeba kupić...


                                  >
                                  > > 4. wybór przedstawicieli z każdej grypy do rady rodziców
                                  >
                                  > Lo matko a co to za twor i w jakim celu?
                                  Np taki twór podejmuje decyzję, że chłopcom z okazji dnia dziecka kupuje się samochody, a dziewczynkom lalki .
                          • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:44
                            slonko1335 napisała:
                            > Jakiz to sprawa organizacyjnych do których to jest potrzebne zaangażowanie rodz
                            > > icow jest tak duzo? Myślałam, ze tym zajmuje sie kierownictwo przedszkola
                            > ?
                            > mam ci przedstawić zebranie w punktach wczorajsze?

                            Ja bylabym zainteresowana tym zebraniem w punktach. Co tez takiego niecierpiacego zwloki i wagi bylo ze nie mozna bylo tego dac na pismie rodzicom przy odbieraniu lub przyprowadzaniu dziecka?
                            • hanalui Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 20:53
                              hanalui napisała:

                              > slonko1335 napisała:
                              > > Jakiz to sprawa organizacyjnych do których to jest potrzebne zaangażowani
                              > e rodz
                              > > > icow jest tak duzo? Myślałam, ze tym zajmuje sie kierownictwo przed
                              > szkola
                              > > ?
                              > > mam ci przedstawić zebranie w punktach wczorajsze?
                              >
                              > Ja bylabym zainteresowana tym zebraniem w punktach. Co tez takiego niecierpiace
                              > go zwloki i wagi bylo ze nie mozna bylo tego dac na pismie rodzicom przy odbier
                              > aniu lub przyprowadzaniu dziecka?

                              Sorry doczytalam ze sa punkty big_grin
                        • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:13
                          carmita80 napisała:
                          >
                          > Jakiz to sprawa organizacyjnych do ktorych to jest potrzebne zaangazowanie rodz
                          > icow jest tak duzo? Myslalam, ze tym zajmuje sie kierownictwo przedszkola?
                          Jest wiele spraw organizacyjnych dla rodziców: kasa, kasa i kasa...
              • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:03
                Ponieważ jedno dziecko tylk
                > o jest samodzielne absolutnie cała reszta musi z czymś popracować
                Och, jasne. Jedno umie absolutnie wszystkouncertain Naprawdę nie widzisz jakie głupoty wypisujesz?

                Tak, rozwój dziecka to ciągła nauka i pracowanie "nad czymś". Żadna nowość. Ale Ty jako rodzic chyba wiesz jak radzi sobie Twoje dziecko z zakładaniem bluzy czy myciem rąk? Czy też musisz być uświadamiana przez jakąś nauczycielkę?
                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 00:01
                  Och, jasne. Jedno umie absolutnie wszystkouncertain
                  jeżeli dla ciebie absolutne wszystko to korzystanie z toalety, ubieranie się, rozbieranie oraz samodzielne jedzenie to tak umie absolutnie wszystko.
                  • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 11:27
                    slonko1335 napisała:
                    > jeżeli dla ciebie absolutne wszystko to korzystanie z toalety, ubieranie się, r
                    > ozbieranie oraz samodzielne jedzenie to tak umie absolutnie wszystko.
                    Takich rzeczy opanowanych w 100% to MEN wymaga w tej chwili od 6-latków . Więc raczej nie wymaga 100% opanowania tych czynności przez 3 latki.
                    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 12:59
                      no nie wiem w diagnozie trzylatka jest poprawne używanie sztućców i i ch prawisłowe trzymanei a nie samodzielne jedzenia ale jasne wedługn niektórych trzylatek ma jeszcze czas i trzeba go nakarmić...
          • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 22:59
            > ja akurat jestem bardzo zadowolona iż mogę zobaczyć z czym moje dziecko ma kłop
            > oty i nad czym musimy popracować
            A bez pomocy przedszkolanki tego nie wiesz??? Bo mi obcy ludzie jakoś nie muszą mówić nad czym powinnam ze swoim dzieckiem pracować... Chociaz- lektura tego wątku uświadomiła mi, że moja mała kwadratów nie rysuje, więc jutro zaczynam ostry trening!
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:56
              nie wiem bo moje dziecko nigdy nie przebywało w grupie nieznanych osób i nie musiało podporządkowywać sie panującym tam zasadom, nie mam pojęcia wiec jak reaguje i zachowuje się gdy nie ma mnie ani nikogo bliskiego, często nie wiem bo nie wiem nawet że to jest problem albo że coś dziecko robi nieprawidłowo.
              • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 11:29
                A wpadło ci do głowy, że rodzice tych "niemowalkowatych" dzieci też nie mieli do tej pory możliwości porównania?
                • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 13:09
                  w zasadzie to nie...ale jak już pisałam są dla mnie pewnie rzeczy oczywiste, masz rację dla niektórych nie musi byc oczywistym że trzylatka się nie karmi i może nie pić z butelki...
        • gepardzica_z_mlodymi Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:12
          Popieram. To absurd.
          Pamiętam jak mój drugi z kolei syn, samodzielny do bólu odkąd skończył roczek, w przedszkolu był uznany za dziecko najbardziej niesamodzielne z grupy. Nauczycielki sadziły, że nie umie jeść samodzielnie, bo siadał do stołu i nawet sztućców nie brał do ręki. A moje dziecko było w szoku - znalazło się w innym miejscu i nie potrafiło swoich umiejętności w innych okolicznościach zastosować. Oczywiście, nam rodzicom przypisano nieudolność i to, że mówimy nieprawdę, że on to wszystko umie. Po dłuższym czasie okazało się, że ta jego reakcja, zachowanie wynika z autyzmu. Nikt nas nie przeprosił za uznanie za nieudolnych. Ba, nikt nam pomocy i wskazówek nie udzielił, by go diagnozować.
          Może i bywa tak, że są rodzice, którzy dzieci wyręczają ale nie znam zdrowego dziecka, które się na to godzi (sama mam jeszcze dwójkę dzieci i dziesiątki mniejszych i większych znajomych oraz podopiecznych w pracy).
    • ewag12 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 12:52
      Nasza przedszkolanka jest zszokowana właśnie samodzielnością grupy, wszystko chcą robić sami, toaleta, ubieranie, przebieranie, jedzenie, mycie zębów. Moża ta Wasza konkretna grupa jest jakoś niesamodzielna? Nie wiem.
    • mynia_pynia Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 14:12
      A żeby dziecko dostało się do przedszkola to nie ma listy wymagań?
      Jeśli jest to, dlaczego dzieci, które są w stopniu zerowym bądź minimalnym samodzielne dostały się?
      Czy nie ma dzieci które się nie dostały (listy rezerwowej), ja tu nie widzę problemu, jeśli dziecko nie umie powiedzieć nawet że się zesrało w majty to dziękujemy za współpracę rodzicom i szukamy dziecka z listy rezerwowej które jest dojrzałe do pójścia do przedszkola.
      • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 09:54
        mynia_pynia napisała:

        > A żeby dziecko dostało się do przedszkola to nie ma listy wymagań?
        Są, najlepiej byc samotną pracującą matką pod opieką MOPsu...

        > Jeśli jest to, dlaczego dzieci, które są w stopniu zerowym bądź minimalnym samo
        > dzielne dostały się?
        W wielu miejscach jest rekrutacja elektroniczna i dzieci nikt nie ogląda. Zresztą rekrutacja jest np. w marcu a dzieci idą do przedszkola we wrześniu.


        > Czy nie ma dzieci które się nie dostały (listy rezerwowej),
        Listy rezerwowe np. w Wwie były na wiosnę - jakby ktoś jednak z przedszkola zrezygnował

        >ja tu nie widzę problemu, jeśli dziecko nie umie powiedzieć nawet że się zesrało w majty to >dziękujemy za współpracę rodzicom i szukamy dziecka z listy rezerwowej które jest doj
        > rzałe do pójścia do przedszkola.
        A jak nie będzie zdaniem nas idealne to w ten sposób w ciągu roku uda nam się wymienić całą grupę.
      • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:14

        > A żeby dziecko dostało się do przedszkola to nie ma listy wymagań?
        Nie ma czegos takiego jak lista wymagań dotycząca umiejętności zakładania skarpet czy wiązania sznurówek.

        ja tu nie widzę pro
        > blemu, jeśli dziecko nie umie powiedzieć nawet że się zesrało w majty to dzięku
        > jemy za współpracę rodzicom
        Przedszkole sobie może dziękować do woli i nawet pokłony bić, nie ma żadnej podstawy prawnej usprawiedliwiającej usunięcie przyjętego dziecka z przedszkola.

        szukamy dziecka z listy rezerwowej które jest doj
        > rzałe do pójścia do przedszkola.
        Dojrzałośc przedszkolna nie ma nic wspólnego z umiejętnością robienia kupy. Radzę doszkolić się z fizjologii rozwoju dziecka, ew. z psychologii. natomiast głupawe robienie z kupy problemu na skalę światową generuje poważne problemy zdrowotne jakim są zaparcia nawykowe. Cholernie trudne do wyleczenia- mam mnóstwo takich pacjentów.
    • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:29
      Zgadzam się z poprzedniczką Dzieci totalnie niesamodzielne (takiej najmy na przykład) wylatuje, wraca za rok, jak RODZICE sie dzieckiem zainteresują, a na jego miesce wraca dziecko samodzielne, spełniające wymagania. Przecież tyle dzieci czeka w kolejce.
      • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:38
        ooo, a ty skad wiesz, ze dziecko Najmy niesamodzielne?
        pewnie twoje niesamodzielne, a te wszystkie opisy mozna o kant tylka potluc... na forum, to duzo taki mamusiek hop do przodu- ich dzieci naj, naj, naj... i wytykanie palcmi innych...
        • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 15:50
          Ja dokładnie opisałam umieetności mojej trzylatki. Panie w przedszkolu nie mogą się nschwalić, a ja sama chodzę dumna jak paw.
          Miałam napisać'jak dziecko najmy lub dzoaann' ale zapomniałam Twojego nicka
          Cóż... uderza w stół...
          Przyominasz małęgo ujadającego pieska, wiesz?
          Przykro Ci, ze masz kilkuletniego noworodka w domu? To już Twój problem. U mnie na szczęście wszystko ok.
          • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:05
            czy ja gdziekolwiek napisalam cokolwiek o tym co potrafi moje dziecko?
            nie, bo ja wiem, co potrafi i jakie sa jej braki i nie musze sie dowartosciowywac na forum.
            Mam juz troje dzieci i zadne nie mialo zadnych problemow, w kazdej placowce do jakiej uczeszczali byli chwaleni...
            ale ty nie musisz w to wierzyc, tak ja i w twoje opisysmile
            dla mnie samodzielny 3 latek, to zadne dziwo, ale i niesamodzielny tez, bo tak bywa tez...
            dziwi mnie tylko 7 dzieci opisywanych przez sloneczko, takich co to nic nie potrafia i nic nie probuja i w to nie chce mie sie wierzyc...
            ktos tu polecial po bandzie- albo przedszkolanka, albo slonko...

            a male pieski sa fajne i co bys nie wymyslila nie obrazisz mnie....
            to ty tutaj ujadasz i personalnie wytykasz rozne rzeczy, bo konkretnych argumentow zabraklo...
            • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:51
              dzoaann napisała:

              >
              > a male pieski sa fajne i co bys nie wymyslila nie obrazisz mnie....
              > to ty tutaj ujadasz i personalnie wytykasz rozne rzeczy, bo konkretnych argumen
              > tow zabraklo...

              Zgadza sie dzoaann dlatego ja kompletnie ignoruje zaczepki naomi, dla mnie to zaden partner do dyskusji.
              • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:55
                im dluzszy watek tym ciekawsze rzeczy wychodzasmile
      • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 09:45
        naomi19 napisała:

        > Zgadzam się z poprzedniczką Dzieci totalnie niesamodzielne (takiej najmy na prz
        > ykład) wylatuje, wraca za rok, jak RODZICE sie dzieckiem zainteresują, a na jeg
        > o miesce wraca dziecko samodzielne, spełniające wymagania. Przecież tyle dzieci
        > czeka w kolejce.
        Zwróć się do pani minister od edukacji o wprowadzenie testów przedprzedszkolnych oraz pewnie jeszcze o wprowadzenie testów poprzedszkolnych. Pani minister uwielbia testowanie wszystkich , to czemu nie 3-latków?
        • naomi19 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 17:32
          U mnie w przedszkolu dokłądnie tak było. Przy składaniu podań o przyjęcie do przedszkola trzeba było wpisać podstawowe informacje o dziecku. Czy samo potrafi sskorzystać z toalety, czy je sam, czy potrafi się ubrać/rozebrać. Gdy dzieci zostały przyjęte, dostaliśmy listę rzeczy, które przedszkoolak ma umieć i w jakim stopniu. Także to już jest. Tylko jakoś brak współpracy ze strony rodziców. Niektórych.
          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:15
            jakich rodziców...przeciez to wina nauczycielki...i spisek w dodatku...
            • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 11:36
              Jesteś urzędnikiem MEN? Oni jakoś lubią obwiniać rodziców za to, że szkoła leży i kwiczy...
          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 11:39
            naomi19 napisała:

            > U mnie w przedszkolu dokłądnie tak było. Przy składaniu podań o przyjęcie do pr
            > zedszkola trzeba było wpisać podstawowe informacje o dziecku. Czy samo potrafi
            > sskorzystać z toalety, czy je sam, czy potrafi się ubrać/rozebrać.
            Niedokładnie. Test na wejściu nie obejmowałby deklaracji rodziców tylko sprawdzian kompetencji 3-latków. I warunkowałby dostęp do przedszkola tym "najlepszym"
    • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:30
      Dla mnie jest wszystko jasne po tym wątku, odpowiedział na zadanie w pierwszym poście pytania.
      Za niesamodzielność trzylatka, winę ponosi system i nauczyciel a także zbyt mała ich liczba, rodzice z tym nie mają kompletnie nic wspólnego. To nauczyciel nie potrafi zmotywować dziecka odpowiednio i dlatego trzylatek jest na poziomie roczniaka, tak to jego wina...
      Samodzielne dzieci są wytresowane na pewno bo bez tresury przecież niemożliwością osiągnąć takie wyniki jak samodzielne jedzenie czy picie z kubka....

      No gratuluję co poniektórym!
      • dzoaann Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 16:54
        nie ma to jak tupnac noga i sie pozloscic, a potem wszystko przeinaczyc...
        ja ci powiem tak-
        masz racje, rodzice bywaja leniwi i wygodni i bywaja malo samodzielne dzieci
        masz racje, dzieci trzeba przygotowac do przedszkola...

        ale nie masz racji generalizujac, apelujac i denerwujac sie na forum, po jednym zebraniu w jednym przedszkolu, jednej grupy i 7 dzieci...

        czesc osob starala sie ci napisac, ze winny tez jest system- bo pan za malo, a co w zwiazku z tym za duzo nerwow dla pani i dzieci... ze to moze byc stres i moze go poglebiac brak opieki dla tych dzieci, bo znow... pan za malo...

        kazda z osob, ktore ci nie przyklaasnely to na pewno ma niesamodzielne dziecko, tiaaa...
        • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 17:02
          dzoaann napisała:

          >
          >
          > kazda z osob, ktore ci nie przyklaasnely to na pewno ma niesamodzielne dziecko,
          > tiaaa...

          Tiiaaaa no ja mam, wlasnie sie dowiedzialam od mojego dziecka, ktore ma 4l i miesiac (a nie 4.5 albo prawie 5), ze on po wysjciu z toalety prosi o zapiecie spodni asystentke nauczycielki o zgrozo (!) Spodnie zapinane na cos w rodzaju haftki, no i nie moze tego tam wsaqdzic i ona mu je zapina i o dziwo jeszcze mi nic na ten temat nie wspomniala (?) Teraz to czekam na powazna rozmowe umoralniajaca, jaka to jestem leniwa i nieudaczna matka bo go nie nauczylam. Niestety, spodnie dresowe nie wchodza w gre, szkolny dress cod - uniformy smile Za to moj syn jest calkiem samodzielny w wielu innych sprawach. No ale nikt nie bedzie mu wytykal niedociagniec, bo to nie motywuje a zniecheca.
        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 19:46
          > nie ma to jak tupnac noga i sie pozloscic, a potem wszystko przeinaczyc...
          no coś ty przecież dokładnie tak samo zrobiła to wieskzosć osób tutaj i wtedy było dobzre?

          czesc osob starala sie ci napisac, ze winny tez jest system- bo pan za malo, a
          > co w zwiazku z tym za duzo nerwow dla pani i dzieci... ze to moze byc stres i m
          > oze go poglebiac brak opieki dla tych dzieci, bo znow... pan za malo...

          nie większość osób od razu pisze, że coś z panią nie tak, no przejrzyj sobie posty, no cóż jak się wymaga od pani a nie od siebie...

          > kazda z osob, ktore ci nie przyklaasnely to na pewno ma niesamodzielne dziecko,
          > tiaaa...
          a w którym miejscu coś takiego napisałam??
      • joshima Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 17:19
        Jesteś bardziej rozhisteryzowana, niz ta nauczycielka. I żeby chociaż było o co. Takie rzeczy to trzeba diagnozować i leczyć.
        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 22:20
          Jesteś bardziej rozhisteryzowana, niz ta nauczycielka.
          >ja rozhisteryzowana? nie trafiłaś z diagnozą, jestem siłą spokoju obecnie.
          a skąd wiesz czy nauczycielka rozhisteryzowana? ja tam codziennie ją widuję i nie zauważyłam....

          >Takie rzeczy to trzeba diagnozować i leczyć
          ale jakie konkretnie?
          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:58
            slonko1335 napisała:

            > a skąd wiesz czy nauczycielka rozhisteryzowana? ja tam codziennie ją widuję i n
            > ie zauważyłam....
            Joshima zapewne chciała zauważyć, że niezależnie od stopnia rozhisteryzowania bądź nierozhisteryzowania nauczycielki - ty i tak sprawiasz wrażenie bardziej zadręczonej problemem "jakie te cudze dzieci niesamodzielne i to przez rodziców".
      • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:17
        Taa, bo kiedyś 2-latki to jadły nożem i widelcem, zapinały sobie wszystkie guziczki i wiązały sobie buty?
        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:25
          ttaaa bo teraz trzylatek jedzący samodzielnie, pijący z kubka i potrafiący się ubrać czy skorzystać z toalety to dziwo w końcu ma dopiero trzy lata w przedszkolu się nauczywink
          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 00:10
            slonko1335 napisała:

            > ttaaa bo teraz trzylatek jedzący samodzielnie, pijący z kubka i potrafiący się
            > ubrać czy skorzystać z toalety to dziwo w końcu ma dopiero trzy lata w przedszk
            > olu się nauczywink
            Rozumiem, że spędziłaś w przedszkolu ostatnie 2 tygodnie jako pomoc przedszkolna?
            Dlaczego wysłychawszy pani nauczycielki od razu bierzesz się za piętnowanie innych rodziców oraz wydziwianiem nad kilkoma "niemowlakami"? Uważasz, że nauczycielka ma monopol na nieomylność? Jeśli tak to lepiej zmień to zapatrywanie zanim twoje dzieci udadzą się do szkoły.
            W twoich postach wyczuwam wręcz pogardę dla "dzidziusiów" i ich rodziców. Pewnie wcale by ci nie przeszkadzało gdyby twój syn obśmiał takiego kolegę czy koleżankę - jeszcze pochwaliłabyś się na forum. Ale weź też pod uwagę , że z tymi dziećmi twoje dziecko będzie pewnie chodziło do przedszkola przez następne 3 lata, a jeśli przedszkole blisko domu, to może i dzieciaki spędzą razem następnych 6 czy 9 lat. A ty z ich rodzicami będziesz spotykała się na zebraniach. I na pewno chcesz przez ten czas myśleć o jakiejś Basi i jej rodzicach przez pryzmat smoczka w wieku lat 3?
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 11:41
              > Rozumiem, że spędziłaś w przedszkolu ostatnie 2 tygodnie jako pomoc przedszkoln
              > a?

              rozumiem, że ty spędziłaś? rozumiem następna z teorią o spisku...


              > Dlaczego wysłychawszy pani nauczycielki od razu bierzesz się za piętnowanie inn
              > ych rodziców oraz wydziwianiem nad kilkoma "niemowlakami"? Uważasz, że nauczyci
              > elka ma monopol na nieomylność?

              znaczy ślepy jest i wydaje mu się tylko że dzieciak regularnie robi w gacie i nie kontroluje czynności fizjologicznych i przesłyszał się że dzieck ochce buteleczki i smoczka-no tak znowu ten spisek...

              Ale weź też pod uwagę , że z tymi dz
              > iećmi twoje dziecko będzie pewnie chodziło do przedszkola przez następne 3 lata
              > , a jeśli przedszkole blisko domu, to może i dzieciaki spędzą razem następnych
              > 6 czy 9 lat.
              no właśnie! i te dzieci będzie wychowywał beznadziejny system a nie rodzice.
              • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:40
                Wypowiadałaś się z taką pewnością nt jak to dzieci są nieudolne w przedszkolu, że mam podstawy sądzić, że albo spędziłaś 2 tygodnie w przedszkolu albo codziennie pani wypłakuje ci się omawiając niepostępy "niemowlaków".
                Ja za to przećwiczyłam już jedną grupę byłych 3-latków na przestrzeni 10 lat - i widzę, że to, że ktoś był niesaamoobsługowy na starcie przedszkola to nic nie znaczy. Po prostu dzieci świetnie nadrabiają takie różnice do innych dzieci. I nadrabianie takich różnic jak najbardziej mieści się w filozofii przedszkola.
                "znaczy ślepy jest i wydaje mu się tylko że dzieciak regularnie robi w gacie i nie kontroluje czynności fizjologicznych i przesłyszał się że dzieck ochce buteleczki i smoczka"
                A na jakiej podstawie twierdzisz, że jakiś dzieciak jest w domu regularnie karmiony i pije z butelki? Nie uważasz, że to nadinterpretacja?
                no właśnie! i te dzieci będzie wychowywał beznadziejny system a nie rodzice.

                >no właśnie! i te dzieci będzie wychowywał beznadziejny system a nie rodzice.
                To chyba mieściłoby się w twojej filozofii? Przecież dla ciebie to właśnie rodzice są beznadziejni? Ale jeśli jesteś aż tak pryncypialna to naprawdę proponuję ci napiętnowanie tych rodziców na jakimś zebraniu , a potem chodzenie z nimi na zebrania przez kilka lat.
                Z ewentualnym postulatem wydalania tych dzieci z przedszkola proponuję się wstrzymać - i tak się z nimi pewnie spotkasz (chyba że masz już zarezerwowaną elitarną szkołę prywatną), więc może lepiej, żeby dzieciaki w grupie ponadrabiały zaległości samoobsługowe i wzięły się za dalszą edukację startując z bardziej wyrównanego poziomu.
      • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:20
        Masz problem ze zrozumieniem tekstu pisanego? Nikt nie napisał, że nauczyciel ma w tydzień nauczyć dziecka wszystkiego. Sama to wymyśliłaś i się tym nakręcasz. Ale 3-latki są rozwinięte psychomotorycznie w róznym stopniu, jedne bardziej w psyche, a inne ruchowo. I to jest normalne. Trzylatek z grudnia umie też raczej mniej niż trzylatek ze stycznia. To z kolei jest oczywiste dla każdego myślącego logicznie. Nie wiem natomiast skąd masz wiedzę, że 7 dzieci z Twojego przedszkola jest w domu karmiona wyłącznie przez smoczek, ubierana, wyręczana w każdej czynności? Mieszkasz z tymi ludźmi? Znasz ich?
        • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 00:03
          no ciekawe czemu biedne dzieci zostału ocenione na zero w kwestii samodzielności...a nie już wiem to spisek!
          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 11:47
            slonko1335 napisała:

            > no ciekawe czemu biedne dzieci zostału ocenione na zero w kwestii samodzielnośc
            > i...
            A podasz nam teraz dokładne kryteria? Skąd wiesz czy pani nie porównywała z wytycznymi MENu nt umiejętności samoobsługowych dzieci kończących przedszkole? Wtedy to byłoby tak jakby na początku I klasy dać dzieciakom test na koniec III klasy.
            A może pani robiła to tak: nie zapina guzików: -1, zrobiło w majtki: -1, odmawia jedzenia: -1?
            >a nie już wiem to spisek!
            Nie masz już innych argumentów?
            • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 13:03
              no ale jakie kryteria? przecież podane są.

              Nie masz już innych argumentów?
              pzrecież to najczęstszy tutaj argument moich kontrdyskutantó...wiec ich zapytaj-wszystkiemu jest winny nauczyciel lub ewentualnie całkowicie niesamodzielny trzylatek to zupełna normalka..przecież ty nawet piszesz że to sześciolatek dopiero powinien być samoobsługowy w podstawowych czynnosciach a nauczyciel to zawsze przesadza i prawdy nie mówi...
              • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 13:49
                slonko1335 napisała:

                > ..przecież ty nawet piszesz że to sześciolatek dopiero powinien być samoobsługowy w >podstawowych czynnosciach
                To nie ja tylko MEN twierdzi w opisie co powinien umieć 6-latek po przedszkolu. Co oczywiście nie przeszkadza temu, żeby całkiem sporo dzieci miało to opanowane wcześniej i żeby uczyły się jedzenia czy ubierania mając np. 2 lata. Ale właściwie full-serwisu (z drobnymi wyjątkami) to można wymagać od conajmniej 6-latka czy 7-latka.
                >a nauczyciel to zawsze przesadza i prawdy nie mówi...
                Nauczyciel, który zaczyna "Cała grupa jest załamująca" ZAWSZE przesadza. Im prędzej to zrozumiesz tym lepiej dla edukacji twoich dzieci.
    • atena12345 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 18:50
      Moim zdaniem nie można generalizować. Moja córka miała 2,5 roku gdy poszła do przedszkola: odpieluchowana, odsmokowana, radosne otwarte dziecko. Nie płakała ani jednego dnia. Tylko po kilku dniach zaczęła robić znów w majty. Panie zwyczajnie po kilku wpadkach założyły jej pieluchę i potem nawet już nie reagowały na jej wołanie: no bo przeciez ma pampersa to po co z dzieckie biec do kibelka jak fajnie na podwórku jest...
      Zmieniliśmy przedszkole gdy sie o tym dowiedziałam.
      Syn ma 2,5 roku i tez poszedł do przedszkola: odsmokowany, nieodpieluchowany (noż cholerka od pół roku intensywnie go ucze, ale nie zatrybił jeszcze) co mam zrobić? Byłam pewna, że do przedszkola pójdzie bez pieluchy.
      I oczywiście znam 2-3 latki ubierające się "same" ale to raczej rzadkość, za to większośc znanych mi maluchów samodzielnie je.
      • atena12345 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 18:56
        i jeszcze: córka była bardzo długo niesamodzielna jeśli chodzi o ubieranie się, zapinanie, jazdę na rowerze. Dziś ma 8,5 roku i nadal nie uczesze się sama w kucyka. A uczę ją, ucze, ale nie kuma: lalke uczesze, ale siebie nie.
        Martwiłam się nawet o nią, że taka manualnie "opóźniona" ale coraz częściej mnie zaskakuje jakąś nową umiejętnością, którą nabyła tak po prostu.
        Syn odpina, zapina, wkłada i wyciąga - kombinuje aż mu sie uda - inny jest zwyczajnie - ale w gacie leje.
        • antyka Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 21:10
          Opiekunka mojej starszej corki pracowala kiedys w przedszkolu i strasznie sie dziwila, gdy naciskalam, zeby pozwolila dziecku jesc samodzielnie. Przeciez niektore trzylatki nie jedza same, a co dopiero taki roczniak. Final byl taki, ze ja podkarmiala przy byle okazji, chociaz dziecko potrafilo jesc samo - w czasie weekendow nikt jej nie karmil.
          Mlodsza, zanim skonczyla rok, zaczela jesc sama - i nie da sie karmic absolutnie. Po prostu nie i juz. Ma tez opiekunke.
          Ja jestem zdania, ze winni sa rodzice - po prostu chca miec jak najdluzej w domu dzidzie malunia i juz. Znam wiele takich matek, ktore usprawiedliwiaja sie, ze nie pojda do pracy, bo dziecko od nikogo innego nie zje. Sciema na maksa jak dla mnie.
        • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:24
          Eeee, ja dopiero rok temu nauczyłam się sama robic sobie warkocz francuski smile A kok-banan do dziś stanowi dla mnie wyzwanie nie do ogarnięcia big_grin
    • w_miare_normalna Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 16.09.11, 23:22
      Wypraszam sobiee smile
      Moja 3 latka sama je, sama się ogarnia w ubikacji -nawet pupę dokładnie wytrze, ubierze się też sama. jedyne czego nie umie to zapiąć zamka w bluzie/spodniach, a tak to wszystko sama. smile)
      • mariela1987 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 02:03
        pewnie zaraz wszyscy na mnie naskoczą ale ja uważam,że nie samodzielne dzieci powinny być ,,usuwane" z przedszkola. Niestety, przedszkola stawiają jasne wymogi:
        - odpieluchowane
        - potrafiące samodzielnie skorzystaćz toalety i się podetrzeć
        - porafiące sie samodzielnie rozebrać i przy ubraniu korzystające z POMOCY ( zapinanie zamków itd.)

        O ile jestem w stanie zrozumieć,że niektore dzieci nie sa w stanie sie podetrzeć no ale korzystac z teolety ( i wołać) powinny umiec. Jeżeli nie, trudno- sprobują za rok.

        Minęło 3 tygodnie i koleżanka z pracy nie przeprowadziła ANI JEDNYCH ZAJĘĆ z dziećmi ( tylko same zbawy i to też ledwo jej starczylo czasu..) bo przez większość czasu musi dzieci ubierac, podcierać, przebierać. Samo wyjście do teoalety zajmuje wieki... nie mówiąc o wyjściu na plac zabaw. Cierpią na tym maluszki samodzielne, bo czego się nuczą skoro pani cały czas zajęta jest tymi niesamodzielnymi ? U mnie w przedszkolu dyr juz powoli zaczyna mówić rodzicom,ze jeżeli sytuacja się nie zmieni będzie nalegała by dziecko z przedszkola zabrać ( rozwiazanie umowy). Przeszkole publiczne.

        Szkoda mi tych niesamodzielnych maluszków no ale nie oszukujmy sie... to wina rodziców że nie nauczyli
        • gepardzica_z_mlodymi Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 08:36
          Cóż, dzieci to nie małpki, które da się wytrenować. Do opanowania wielu umiejętności potrzebna jest dojrzałość fizyczna i psychiczna oraz stawianie zadań w zasięgu możliwości dziecka.
          Dla mnie jest oczywistością, że nie wszystkie dzieci w wieku lat 3 są dojrzałe do pójścia do przedszkola. Może powinny chodzić jeszcze do żłobka, być z nianią/ rodzicem? Ale to nie oznacza od razu nieudolności rodziców. Nawet wśród dzieci w wieku lat 6 dojrzałość rozwojowa mieści się pomiędzy średnią dla wieku 4,5 a 7,5 roku i wszystkie te dzieci mieszczą się w normach. Ale to chyba jakiś nasz regionalizm, zaszłość historyczna, że zawsze wszystko próbujemy równać do linijki i wykonywać na komendę.
          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 11:51
            to chyba najbardziej sensowny post w tym wątku.
        • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 21:26
          > pewnie zaraz wszyscy na mnie naskoczą ale ja uważam,że nie samodzielne dzieci p
          > owinny być ,,usuwane" z przedszkola.

          zamiast wywalac z przedszkola trzeba sie zastanowic jaka jest przyczyna skrajnej niesamodzielnosci. Bo jesli zaniedbanie rodzicow ( w co watpie) to dodatkowy rok w domu tez nic nie da.
          • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:22
            zamiast wywalac z przedszkola trzeba sie zastanowic jaka jest przyczyna skrajne
            > j niesamodzielnosci.

            nno jak to jaka, wiadomo winna jest nauczycielka....dyrektorka, system...kurka zaraz się okaże że ja jestem winnasmile
            • mikams75 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:58
              hehe, nigdy nie ma jednoznaczej odpowiedzi.
              Ale jak tu jedna pisala o 4-letniej dziewczynce przyblokowanej na maksa to przyczyna tkwi gdzies glebiej.
              Wywaledzie dziecka do domu na kolejny rok wcale mu nie pomoze.
        • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:26
          Jeżeli nie, trudno- spro
          > bują za rok.
          A przez ten czas mają z rodzicami do pracy się przemykać czy w domu same zostawać?
        • 3-mamuska Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 18.09.11, 13:06
          mariela1987 napisała:

          > pewnie zaraz wszyscy na mnie naskoczą ale ja uważam,że nie samodzielne dzieci p
          > owinny być ,,usuwane" z przedszkola. Niestety, przedszkola stawiają jasne wymog
          Usunieta to powinnas byc ty, ze spoleczenstwa.

          Moze chorych I starszych też usunac, bo też czasem w pieluchach chodza I trzeba ich karmic.
          Wstyd 70-80 lat I karmic jak to rodzice przez 80 lat nie nauczyli samodzielnego jedzenia.
          Czy ubierania.
          No moze wszytskich ktory nie spelniaja norm to pozamykac w domu albo lepiej do gazu PO co ich chowac tracic czas i pieniadze.




    • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 10:06
      A tak wogóle popatrzmy co do powiedzenia nt tej samodzielności ma MEN:
      bip.men.gov.pl/men_bip/akty_prawne/rozporzadzenie_20081223_zal_1.pdf
      Dziecko kończące przedszkole i rozpoczynające naukę w szkole podstawowej:
      1) umie poprawnie umyć się i wytrzeć oraz umyć zęby;
      2) właściwie zachowuje się przy stole podczas posiłków, nakrywa do
      stołu i sprząta po sobie;
      3) samodzielnie korzysta z toalety;
      4) samodzielnie ubiera się i rozbiera, dba o osobiste rzeczy i nie naraża
      ich na zgu bie nie lub kradzież;
      5) utrzymuje porządek w swoim otoczeniu."

      Powyższy tekst dotyczy w założeniu 6-latków, a nie 3-latków.
      • slonko1335 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 11:55
        ktoś już wcześniej wpisywał umiejętnosći typowego trzylatka-zaiwerały samodzielne jedzenie, korzystanie z toalety, rozbieranie i ubieranie- o ludu toć to podstawa, podstawowe czynności życiowe....
        No chyba że zaraz się dowiem, że to absolutnie niemożłiwe i trzylatki to ciamkają smoczki, piją z buteleczek, robią w pieluchy i jest to całkowicie normalne dla tego wieku...
        • mariela1987 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 12:20
          gepardzica_z_mlodymi – wybacz… ale jeżeli w wieku 3 lat dziecko nie potrafi chwycić ( zaznaczam tylko chwycić) widelca czy łyżki, próbować zdjąć z siebie ubrania to dla mnie to jest wlasnie nieudolność rodziców. Do tego nie potrzeba dojrzałości emocjonalnej. O ile jestem w stanie zrozumiec,ze nie każde dziecko jest dojrzałe do tego by szybko nauczyć się kontrolowaćczynnosci fizjologicznych to nie rozumiem jak można nie uczyć dziecka samodzielności. To jest nieudolność i wygoda rodzica. Takie dziecko nie powinno być w przedszkolu

          slonko1335- no ja tak zauważyłam, że rodzice którzy mają takie dzieci w przedszkolu strasznie podkreślają ze dziecko do pewnych rzeczy może być niedojrzała al. TAK NIE JEST ! Dlatego zabierzcie dzieci z przedszkola, niech pozostaną przez rok jeszcze z niania/ rodzicem w domu i niech się wszystkiego nauczą. ,,Dzięki” temu,ze rodzice posyłają takie dzieci do przedszkola nauczycielka nie może realizowac podstawy programowej. Cierpia na tym dziei, ktorych rodzice prawidlowo przygotowali dziecko do przeedszkola i zaczęli te przygotowania wczesniej a nie kilka dni przed...
          • atena12345 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 12:51
            mariela1987 napisała:

            > i” temu,ze rodzice posyłają takie dzieci do przedszkola nauczycielka nie
            > może realizowac podstawy programowej.

            A jaka jest podstawa programowa dla 2 latków? Do takiej grupy chodzi mój syn. Dzieci w wieku 2 do 3 lat (żadne nie ma skończonego 3-go roku)
            Na zebraniu Pani nie mówiła o nieudolności dzieci i rodziców, prosiła o pampersy dla dzieci, które noszą, o ubranie zmienne, bo się może dzieciak polać lub posikać, prosiła o sliniaki (o zgrozo!) bo dzieci się chlapia przy jedzeniu itp.
            Grupa Młodego nie ma zadnych zajeć dodatkowych w ciagu pierszego semestru, bo jest to okres adaptacyjny właśnie.
          • jakw Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:22
            Ale w podstawie programowej jest też samoobsługa. Dlaczego ty, nauczyciel, kwestionujesz wytyczne MEN?
          • najma78 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 13:51
            mariela1987 napisała:

            > gepardzica_z_mlodymi – wybacz… ale jeżeli w wieku 3 lat dziecko nie
            > potrafi chwycić ( zaznaczam tylko chwycić) widelca czy łyżki, próbować zdjąć z
            > siebie ubrania to dla mnie to jest wlasnie nieudolność rodziców. Do tego nie p
            > otrzeba dojrzałości emocjonalnej. O ile jestem w stanie zrozumiec,ze nie każde
            > dziecko jest dojrzałe do tego by szybko nauczyć się kontrolowaćczynnosci fizjol
            > ogicznych to nie rozumiem jak można nie uczyć dziecka samodzielności. To jest n
            > ieudolność i wygoda rodzica. Takie dziecko nie powinno być w przedszkolu
            >

            A jaka to wygoda dla rodzica, ze ich dziecko w wieku 2-3 lat + nie umie samo sie najesc, skorzystac z toalety, ubrac, rozebrac itd? Wytlumacz mi co to za wygoda? Przecietny czlowiek - rodzic raczej nie ma frajdy w obslugiwaniu drugiego, nawet jesli to jest dziecko, wszystkie te czynnosci zabieraja czas i trzeba w nie wlozyc prace wiec wiekszosc cieszy sie gdy dzieci jak najszybciej sa samodzielne i wiekszosc wcale nie czeka na to do 3-go roku zycia az dziecko pojdzie do przedszkola, bo doskonale wie, ze tam to raczej nie ma co liczyc na pomoc nawet w doskonaleniu tych czynnosci, zreszta wiekszosc dzieci wogole do przedszkola nie chodzi i jakos nie sa obslugiwane jak niemowleta gdy ida do szkoly. Mysle, ze niepotrzebnie sie tak pani poczatkujaca nauczycielko goraczkujesz i w kazdym poscie podkreslasz jakie to dzieci niedojrzale a rodzice leniwi. Masz wlasne dzieci?
          • gepardzica_z_mlodymi Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 14:50
            Skoro nie potrafi chwycić to może ma jakiś problem. W tym wieku wiele znanych mi dzieci trzyma sztućce małpim chwytem i nie chcą inaczej. A klocki, inne przedmioty takie dziecko chwyta? Bywa, że dzieci mogą mieć np. niezdiagnozowane lekkie porażenie mózgowe (!) albo zaburzenia SI (tu: nadwrażliwość dłoni - wtedy unikają trzymania w ręku np. twardych, zimnych przedmiotów).
            Zgadzam się jednak, że jeśli ktoś myśli o wysłaniu dziecka do przedszkola, powinien zrobić sobie jakiś plan przygotowania go do tego, włącznie z przystosowaniem do rozkładu dnia, czyli wstawanie, drzemki, odpowiednio wcześnie.
        • memphis90 Re: Gdzie te samodzielne trzylatki? 17.09.11, 23:29
          A "typowy" roczniak zaczyna chodzić. Idąc tym tropem, to albo mój jest upośledzony, albo ja jestem nieudolna, bo go dotąd chodzić nie nauczyłam. A mogłam stawiać na nózki od 5mż! Mogłam prowadzać za rączki od ósmego! Pewnie zaraz go ze żłobka wyrzucą, bo "mama" też nie mówi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka