mmajja
18.08.05, 16:41
Moja kolezanka miala faceta. Poznali sie 7 lat temu, on z dobrego domu, ona
tez. Zaczeli ze soba byc. Ona zostawila swojego poprzedniego goscia dla niego.
Byli fajna para choc on jej srednio pasowal intelektualnie, tzn. nie do konca
sie rozumieli we wszystkim, ale zyciowo byli zgrani. Sex byl poczatkowo super
a pozniej ok. Kasa w miare ok. Po 6 latach wyszla za niego za maz. Nie byla to
decyzja niedojrzala. Zrobila to bo uznala ze wystarczy jej jego milosc (
pomimo roznych niedorobek).
I tu nastepuje przelom w historii. Mial byc happy end, ale pojawil sie facet
jej zycia, milosc z nieba, wiec po paru miesiacach malzenstwa kolezanka
zostawila meza i zwiazala sie z nowym gostkiem.
Moje pytanie: czy to jest naganne czy sluszne ISC ZA GLOSEM SERCA?
Czy jesli spotkala Milosc Zycia to slusznie zrobila zostawiajac meza , czy
powinna tkwic w kieracie "sredniego malzenstwa bez zastrzezen" ?
Wypowiedzcie sie prosze.