grouse1
21.09.11, 10:33
Mój 4-letni syn chodzi do przedszkola już drugi rok. W poprzednim roku miał dwie panie, z których jedna co dzień informowała nas, że syn był niegrzeczny, natomiast druga twierdziła, że on nie jest niegrzeczny, tylko potrzebuje zajęcia, bo szybko robi to co ma zrobić i mu się nudzi. Ot taki normalny 3-latek. W tym roku jego wychowawczynią jest pani nr 1, ta która twierdzi, że syn jest koszmarny i etykietka złego dziecka nadal mu została. Minęły dwa tyg przedszkola, a ja co dzień słucham jaki to on jest niegrzeczny, nie słucha pani, biega po sali z autami itp itd. Co dzień też stoi po kilka razy w kącie, jest wyprowadzany do innej grupy lub do kierowniczki, bo pani nie daje sobie rady. Jego nazwisko znalazło się na liście na ścianie pod DZIECI NIEGRZECZNE. Ja nie jestem pedagogiem, ale wydaje mi się, że to nie są dobre metody wychowawcze. Nie powinno się dziecku od rana do południa powtarzać, że jesteś niegrzeczny. Powinno się chyba podkreślać raczej to co dobrze zrobiło i pochwalić je za coś przed mamą. Mam rację??? Syn twierdzi, że pani go nie lubi i jak jest niegrzeczny to go szarpie za koszulkę. Pani twierdzi, że syn kłamie. Takie małe dzieci kłamią??? poza przedszkolem syn aniołem nie jest, jest ruchliwy, żywy i czasami niesforny, ale nie bije nikogo, nie kłamie, reaguje na moje uwagi i przede wszystkim jak ma zajęcie to jest zajęty. Jak mu się nudzi to biega, skacze, ale to chyba normalne u dziecka w tym wieku. Nie mogę chyba oczekiwać od niego, że siadzie na krześle i przesiedzi godzinę patrząc w ścianę i nie przeszkadzając. Nie będę go też karać za to, że jest żywy i ruchliwy, bo taki już jest. To tak jakby karać mańkuta za pisanie lewą ręką. Nie usprawiedliwiam dziecka, bo wiem, że jak pani ma takich 30 to rwie włosy z głowy, niepokoją mnie tylko metody stosowane przez przedszkolankę. Kiedy spytałam czy jak są jakieś zajęcia to czy też rozrabia, to dowiedziałam się, że nie, że wtedy robi co ma robić, bardzo uważnie i starannie i szybko. Rozrabia tylko jak dzieci mają czas wolny na zabawę (pani wtedy ma czas na papierologię, a nie zabawy z dziećmi !!!). Byłam z nim u psychologa, który uważa, że syn jest zdrowym, wesołym i normalnym (książkowym) czterolatkiem. Zaczęłam się zastanawiać nad zmianą przedszkola. Powiedzcie co wy sądzicie, może jest jakaś przedszkolanka lub psycholog, który pomoże w tej patowej sytuacji. A tak prywatnie to ja też uważam, że ta pani syna nielubi, czego nie ukrywa, nawet nie wita się z nim, jak przychodzi rano.